Niektóre z Was na pewno znają moją sytuację życiową z wątku "problemy małżeńskie". Mieszkam sama z dzieckiem od pół roku. Dotąd nic nie regulowałam prawnie jeśli chodzi o moje małżeństwo, bo łudziłam się nadzieją, że moje życie z mężem jakoś się ułoży......
We wigilię przyszedł do mnie do domu z prezentem-dla mnie i córki, był po drinku, ale był wspaniały, miły, czuły...wylądowaliśmy w łóżku.......potem odwiozłam go do domu.
Wczoraj już wyłam z bólu i rozpaczy. Zawiozłam dziecko do niego na obiad, prosił abym ją odebrała, bo chce sobie wypić. Umówiłam się na daną godzinę, po czym co chwile miałam telefony, że jeszcze trochę, że córka się świetnie bawi itp. Wkurzyłam się i powiedziałam , że mała ma tam spać-za chwilę zmieniłam zdanie-powiedziałam, że za 10 min jestem po nią. Powiedział-"tu były wulgaryzmy"i nie chciał więcej ze mną rozmawiać. Dzwoniąc odebrał teść-powiedział, że mam się opanować, ja na to, że mają mi oddać dziecko, bo zadzwonię na policję. Pojechałam po córkę-krzyczał, że to moja wina, że przeze mnie dziecko jest znerwicowane, dodam, że był pod wpływem alkoholu i wręcz miał agresora w oczach! Powiedziałam, że on mnie kiedyś wykończy i cała jego rodzina-uderzył mi wtedy drzwiami auta i jeszcze trzasnął z całych sił w bagażnik.....odjechałam
Przepłakałam całą noc, chyba nad tym , że jestem naiwna, że to moja wina, że skazuję dziecko na niepotrzebny stres. Moje życie tak wygląda od 6 miesięcy-albo stan euforii, albo kompletny wrak człowieka, dokładnie tak jak przytoczona moja najświeższa historia z ostatnich dwóch dni! Nie wiem co mam zrobić? Czy rozwód i odcięcie się od męża jest jedyną szansą na to abym znów była spokojna i miała normalne życie? Nawet zdrowie zaczyna mi szwankować.......a przecież mam córkę, którą muszę wychować. Pomóżcie mi, proszę!!!!!!!!
1 2009-12-26 12:21:02 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-27 14:12:12)
Podobne tematy
Witam:)Napisze krotko zloz jak najszybciej pozew o rozwod.Ja dojrzewalam do tego prawie 2lata i wkoncu w tamtym tygodniu zlozylam papiery do sadu.Nie czuje sie z tego powodu szczesliwa ale wlasnie ze wzgledu na spokoj moj i syna zdecydowalam sie na ten krok.Masz dla kogo zyc i przede wszystkim ze wzgledu na dziecko powinnas to zrobic.Pozdrawiam cieplutko w ten swiateczny czas:)
Nie wiem co mam zrobić? Czy rozwód i odcięcie się od męża jest jedyną szansą na to abym znów była spokojna i miała normalne życie?
Wyciełam tylko ten kawałek z Twojej wypowiedzi ponieważ chciałam właśnie na to odpowiedzieć...
uważam, że rozwód będzie najlepszym wyjściem z sytuacji....
1) pije, przychodzi do dziecka wypity, jak Ty przywozisz dziecko masz po nie przyjechać bo chce się napić... dziecko będzie dorastać i będzie na to patrzyć i niestety będzie miało takie wzorce a chyba tego nie chcesz
2)jest agresywny a taką cechą tez się nie charakteryzuje dobry mąż i ojciec, kiedyś ta agresja może się inaczej przejawić a tego nikt by nie chciał...
3)płaczesz przez niego, sprawia Ci ból, szcześcia w tym związku nie widzę...
oczywiście decyzja należy do Ciebie ale ja bym złożyła papiery rozwodowe...
Dzięki dziewczyny, ale jak mi jest z tym wszystkim źle to jest nie do opisania......
Mąż sam się pofatyguje i złoży te papiery! Nie chce ze mną być mimo , że podobno mnie kocha i na zawsze tak pozostanie........
Albo się kocha..albo nie....nie ma czegoś co jest pomiędzy.. nie oszukuj się, że zostając ( albo dążąc do powrotu) zmienisz cokolwiek... Jedna i druga strona związku musi chcieć być razem...wtedy jest równowaga, wtedy jest związek i przyszłość..bez tego ..nie ma nic. Pomyśl o dziecku ..lepiej, jesli wychowuje się w zgodnej jednosobowej rodzinie ( jeśli można tak to nazwać) niż żyć z rodzicami co sączą jadem i nienawiścia... Trudna decyzja...ale czasami trzeba ją podjąć...
A co do obietnic i dklaracji , że mąż cię kocha i będzie kochał... chciałabym użyć wulgaryzmów...g....o prawda. Jak się kocha to się kocha, jak chcesz być z kimś to z tym kimś będziesz..nie ma innej drogi...proste i jasne- miłość...niby skomplikowana....a jednak prosta
Liwio,moze jestem mloda,niedoświadczona zyciowo tak jak Ty,ale sprobuje
Ci opisac jak ja to widze.
Faktycznie jezeli zdecydujesz sie na rozwod,to bedzie najlepsze wyjscie.
Odetniesz sie czesciowo od meza.Dlaczego czesciowo?
Bo wydaje mi sie,ze calkowicie sie nie da.Chocby dlatego,ze macie
dziecko,to on bedzie zawsze jakos obecny w Twoim zyciu.
Poza tym dasz szanse sobie na ulozenie sobie zycia na nowo
z innym wartym Ciebie mezczyzna.Moze nie teraz,nie za rok,ale
za pare lat.
A najwazniejsze: Twoje dziecko nie bedzie musialo patrzec na
rozpadajace sie malzenstwo swoich rodzicow.
Uwierz mi,ze nie ma nic gorszego dla dziecka jak
widzi ojca pijanego,wulgarnego,klocacego sie z mama.
wiem co mowie,bo moja rodzina(czyt.ojciec) tez nie jest idealna.
Ciężko mi...dzięki dziewczyny!
Liwio, czy fakt że będziesz miała rozwód na papierze coś Ci da? Może. Ale najważniejsze żebyś w sercu poczuła że twój mąż jest Ci obojętny, czy poczujesz się lepiej wiedząc że oficjalnie już nie jesteście małżeństwem? Musisz zrobić porządek ze sobą, musisz ułożyć swoje żeycie niestety czy stety bez niego. proszę Cię bądź konsekwentna i przestań przezywać z nim miłosne uniesienia, czy po tym coś się u was zmienia na lepsze? NIE. Mąż jest mily gdy dąży do jednego, jak już to ma to dalej traktuje Cię jak zwykłą szmacianą lalkę, którą odkłada na półkę. Musisz postanowić jak mają wyglądać Wasze kontakty, do czego mają się ograniczać i trwaj przy tym, nie unoś się, nie kłóć, bądź spokojna bo inaczej jeszcze zatrujecie dzieciństwo waszej córce. Gdybys stała tu obok wzięłabym Cię za ramiona, potrząsneła i powiedziała żebys się ogarnęła!!!!
dziewczyny, co mam robić
jestem nieszczęśliwa, mój mąż nie chce nigdy nic pomóc moim rodzicom, ogólnie nie bardzo lubi coś robić. w seksie też nie chce mu się za bardzo mnie pieścić, interesuje go tylko finał.nie szanuje mnie.obiecuje i nie dotrzymuje słowa, mówi, że poprostu kłamał. nie chce mi się żyć
Nana, a jak ukladaja sie relacjemiedzy wami? Mozesz zdradzic wasz staz malzenski? Moze jego zachowanie jest wynikiem tego, ze jeszcze nie dorosl do roli meza? Moe nie zdaje sobie sprawy sprawy ile dla niego znaczysz i potrzebuje jakiegos kopniaka, zeby sie obudzic?