netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Wirtualny przyjaciel

8 odpowiedzi6 852 wyświetleniazałożony przez krisstof, 13.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Wirtualny przyjaciel

Hej!
Witajcie!
Jesteście wielką skarbnicą wiedzy, serio. Nie zaglądałem w tego typu strony. Zawsze sobie dawałem radę sam.
Pisze tu do Was, ponieważ poszukuję informacji, pomocy, chcę zasięgnąć wiedzy na (widocznie) nieznany mi temat "wirtualnej przyjaźni". Opowiem Wam mój pierwszy raz... Jak każdy zacznę tu swoją opowiastkę...
No to zaczynamy:
Poznałem jakiś czas temu kobietkę na portalu randkowym. W profilu w związku - lampka mi się zapaliła (!) - jak dla normalnego faceta. No ale - piszemy - niech będzie - zaciekawiła mnie swoim profilem. Poznajemy się, czas szybko płynie... Jako, że portale randkowe to jednak nie dla mnie (nie lubię pisać) - poinformowałem kobietki, z którymi jako tako mi się pisało, że rezygnuję z portalu i podziękowałem za mile spędzony czas. Nasza bohaterka opowieści mojej powiedziała, byśmy przeszli na sms, no dobra - niech będzie. I dalej rozwijamy naszą znajomość. Pisałem rano, czasami w pracy, po pracy to nawet co 5 min. Faktura do mnie przyszła z 50 stronami :-O - w sumie fajnie to wyglądało. Ale nie o tym mowa - lecimy dalej - zaciekawił mnie jej czas wolny - jeju jak można pisać z kimś "obcym" cały dzień - od poranka do późnej nocy mając "swojego mężczyznę"? Sam jestem "stanu wolnego" i ledwo mi starczało czasu. Szukać we mnie "wirtualnym" motywacji, wsparcia, pomocy, porady? Ja jako twardo stąpający facet po ziemi nie pozwoliłbym swojej wybrance na takie ekscesy. Nie z "zakazu", lecz z zagospodarowania jej czasu - pisanie, rozmowy przez tel, w oczy, kino, disco, wyjazdy weekendowe, wspólne spacery - no wiecie - wszystko to, na co bym "wpadł" - uwielbiam zaskakiwać, podróże... Zresztą przykro mi by było, gdyby moja dziewczyna pisała z kimś innym na boku o swoich sprawach całymi dniami - czułbym się niespełniony. No ale - dalej jedziemy - pomyślałem, na bank jest wolna. No bo KIEDY ona na tego "swojego" może mieć czas? Trwałem w tym dalej, zacząłem stopniowo jej pokazywać, że mi się podoba, że co tu kryć - czekam na jej kolejny sms i serducho bije mocniej. Przyzwyczaiła mnie do siebie, kurde fajna babka - mówiłem sobie - tym bardziej, że wymienialiśmy się fotkami twarzy wielokrotnie, nie wiedziałem co jej powiedzieć, gdy mi podesłała zdjęcie wanny ze świeczkami, winkiem... Podjazd w stylu "Umyć Ci plecki?" - taki prosty wg. mnie. Zresztą co miałem jej powiedzieć skoro mi już kilkakrotnie przekazała, że "nie będziesz mnie miał fizycznie", "nie będziesz mnie całował" - ciągnęła swoją grę? Nie wiem. jako normalno-myślący człowiek chciałem z nią porozmawiać czasami przez telefon, a ona, że nie ma "odwagi" ze mną rozmawiać. Nie potrafię przekazać emocji przez sms - chyba nikt nie potrafi - jeszcze ludzie nie nauczyli się - i mam nadzieję, że się nie nauczą. Nie ma nic lepszego, niż posłuchać drugiej osoby (jej ton głosu), a w najlepszym wypadku spojrzeć jej w oczy... W tym przypadku nic z tych rzeczy - nie odbiera. Nie narzucam, wstydzi się - może z czasem się odezwie sama. Robiłem kilkakrotnie sceny "zazdrości" - zazdrość przez sms :-D no nic - tak to było. Nawet wychodziło mi przekazać co do niej czuję. Podkreślam jeszcze raz - nie umiem pisać - doskonale o tym wiedziała - bo powiedziałem jej o tym wprost. Z wielkim trudem to szło - ale myślę, że przekazałem co chciałem... Nic z tego. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem - czy myślała kiedykolwiek o mnie fizycznie, a ona na to, ze nie może, bo ma swojego mężczyznę, którego bardzo kocha. WTF? Jak taki związek może funkcjonować? Nie wiem, może ma tego swojego za granicą, kocha go, ale potrzebuje, by ktoś nią się zaopiekował? Różne myśli mi przechodzą przez głowę. W każdym bądź razie - gdy tą informację dostałem - stwierdziłem, że to nie ma sensu. Powiedziałem jej, że byłem taki, bo myślałem, że ona z tym facetem blefuje i powiedziałem jej, skoro to takie "pewne", że go ma, to ja po prostu odsuwam się w cień - nie będę komuś w życie się ładował. Jeszcze mi zdrowie miłe (mówię o psychicznym). Podesłała zdjęcie jeszcze z dopiskiem "Na pożegnanie, pa" i już.
A gdzie tam. SMS zaczepka od niej musiał być - więc ja jej prosto - że jak chce się ze mną skontaktować i chce coś przekazać - to niech zadzwoni, jeśli nie chce - to nie. Powiedziałem jeszcze raz, że nie traktowałem tej informacji o jej w związku na poważnie, bo kobieta w związku moim zdaniem nie powinna niczego szukać poza nim (jeżeli się w nim dobrze czuje) i pisać z taką częstotliwością z "obcym". Nie mam ochoty kłócić się przez SMS - to głupie. Jak??? I po prostu zablokowałem SMSy od niej, by ją troszeczkę zmotywować do rozmowy - nic z tego - odniosło to odwrotny skutek od zamierzonego - dostałem wyrzuty, że się nią bawię, stawiam warunki, kazała mi się zdecydować czego chcę, bo się zachowuję jak dzieciak. Nie ma zamiaru do mnie wydzwaniać, bo po prostu na to nie zasługuję (wyszło szydło z worka). Że znosiła moje humory i się skończyło. Że nie ja, to innego sobie znajdzie. ??? I mam się zdecydować. Na CO do cholery? Na bycie "wirtualnym" przydupasem? Ludzie! W jakim my świecie żyjemy? Łaska, że mi pozwoli być w jej "virtual" friendzone? Aaaa, i że ubolewa nad tym, jakim się okazałem... Jakim?
Powiedziała, że ma dość mojego dziecinnego niezdecydowania i że stwarzam jej problemy.
Pożyczyła mi dużo szczęścia.
I koniec od niej sms.

Nie ukrywam, że smutno mi się zrobiło, rozczarowanie, przygnębienie, zniechęcenie, żal...
Ale...
W sumie dobrze, że wyszło to teraz - nie później, bo bym się chyba nie pozbierał... Uświadomiłem sobie, że nie chciałbym mieć takiej żony, a nieszczęśnikowi, który z "tą" kobietą żyje - pogratulować wyboru... No ale różnych ludzi poznaję - osobiście, więc mogę o tych poopowiadać jeżeli zechcecie - a jest o czym :-)
Tych "wirtualowców" nie znam.
Powiedzcie mi, o co w tym wszystkim chodzi? Gdzie popełniłem błąd (poza tym, że już na samym początku)? Co ona może teraz myśleć o mnie? Jak poznać takie osoby? Jak ich unikać? Dlaczego ludzie tracą na to czas? Nie lepiej pójść do parku, na spacer... Porozmawiać przez telefon, przyjechać do siebie na rosołek... Odważni przez tekst, ale w oczy lub nawet w ucho nie powiedzą tego wprost...

Będę odpowiadał na wasze pytania w tej sprawie (o ile się pojawią) - bo chcę poznać o co w tym wszystkim chodzi. Jedno jest pewne - nie nadaję się na "wirtualnego przyjaciela" - ale nie mam czego żałować. Jest jedno życie, a pisać przez nie całe smsy do "virtual person" to lekka przesada. Wolę spotykać osoby, przynajmniej widzę, czuję (węch) i słyszę co dana osoba ma mi do przekazania.

Dziękuję za uwagę.

2

Odp: Wirtualny przyjaciel

Kristoff,Krzysiu pewnie tak?
Hi hi aż na głos się zaśmiałam jak przeczytałam twoje słowa że ty pisać nie umiesz. No proszę. !!! Po przeczytaniu tego co napisałeś,a napisałeś wiele,wiele emocjii wynika z twojej "historyjki" mogę stwierdzić tak że  na pewno jesteś wartościowym facetem,który jak najszybciej powinien (skoro ciężko inaczej) pozakładać sobie z powrotem te proflile na rózńych kontach i poznawać fajne dziewczyny bo na pewno takie są. A ta "Pani" to "dziecię" no cóż,szkoda słów. 
Powodzenia

3

Odp: Wirtualny przyjaciel

Dzięki GOORKA!

Widzisz, jednak coś z tej relacji wyniosłem - nauczyłem się jeszcze przekazywać emocje tekstem :-)
Pisałem prosto - bez zastanowienia, więc może być tam wiele błędów stylistyczno-językowych.

A może coś mi podpowiesz o "tych" osobach? Potrafisz odpowiedzieć mi na zadane pytania?
Bardzo mnie ciekawią "oni".

4

Odp: Wirtualny przyjaciel

Niestety w tych sprawach jestem zielona. Nigdy nie szukałam nikogo w "sieci",nie korespondowałam z nieznajomą mi osobą. Ciężko tak się odnieść. Jedynie co wiem że na co dzień w relanym świecie wiele spotyka się osób rozchwianych emocjonalnie,niezrównoważonych,szukających nie wiadomo czego w życiu a co dopiero w necie kiedy jest się anonimowym w pewnym stopniu.
Może ta dziewczyna chciała po prostu mieć takiego jak sam nazwałeś "przydupasa" kogoś kto będzie ją adorował,doradzał,wspierał i tyle. Chyba o to chodziło.

5

Odp: Wirtualny przyjaciel

Nigdy nie pisz do nikogo dłużej niż dwa miesiące bez spotkania. A jej stwierdzenie że jesteś dziecinny to projekcja jej własnych cech charakteru. Jeżeli nie widać że relacja się rozwija, to nie ma sensu jej kontynuować. Jeżeli widać że dziewczyna się wkurza, przestać pisać.

Domeną dziewczyn jest pragnienie pisania do kogoś na kim mogą się wyżywać. To jest taki rodzaj zaburzenia. Najczęściej da się je rozpoznać po tym że dziewczyna jest OD RAZU bardzo miła i otwarta.

6

Odp: Wirtualny przyjaciel

O rany! Trochę wody już upłynęło od ostatniego wpisu na tym wątku, ale – przeczytałam – i… mam tak samo! Facet z dorobkiem familijnym, który mnie „prześladuje” już od 10 miesięcy. Poznaliśmy się przez absolutny przypadek na forum pewnej gry.  Od słowa do słowa – zrodził się dziwaczny rodzaj więzi, oparty na fikuśnej stylistyce słowa i obrazu oraz na nieosiągalności, wynikającej z braku fizycznego kontaktu.
Co 2 tygodnie obiecuję sobie – zaraz skończę z tą bzdurą. I nie umiem… Fascynacja, jak najbardziej erotyczna,  niezaspokojona ciekawość, tzw. „przeszkody w związku” – elementy, które mnie nakręcają. Im dalej w las, tym bardziej się przywiązuję, uzależniam od codziennego kontaktu, brnę dalej, mimo, że nie osiągam żadnych faktycznych korzyści. Masakra dla mnie. Każdego rodzaju. W idiotyczny sposób czuję się zobowiązana. Nie faktycznie, ale kiedy poznaję NAPRAWDĘ kogoś nowego, to blokuję się – bo przecież jestem „w związku”… To chore…
Dlatego – w relacjach międzyludzkich - żadnych internetów! Jak najszybciej do rzeczywistości!!! Tylko ona OBIEKTYWNIE odsieje ziarno od plew.
Mam nadzieję, że to już za Tobą, Krzychu smile

7

Odp: Wirtualny przyjaciel

Nic nie mówcie o takich akcjach, zakochałem się tak, potem dowiedziałem że nie jest sama, spotkaliśmy się bo było za późno żeby przestać i chyba dalej nas do siebie ciągnie mimo wielu kłótni, w zasadzie kłótni o nic. Zobaczymy co czas pokaże, tylko ona chyba się już nie stara.

8 Ostatnio edytowany przez Ona_82 (2016-01-31 23:41:01)

Odp: Wirtualny przyjaciel

witajcie
  Krisstof-wydajesz mi sie byc fajnym facetem
co do dziewczyny i zcahowania jej--
no coz
ona jest dziecinna nie Ty
   Az niewiem co napisac

milo uslyszec glos tez przez tel
mysle ze moze byc taka wirtualna znajomość,nie ma w tym nic zlego
pod warunkiem ze jedno nie wchodzi w zycie z drugim
a spotkanie w realu?na kawe?czemu nie?


ta dziewczyna raczej chyba sie zabawic chciała
mzoe sie bala ze jak bedzie kontakt telefon.to mąż sie dowie czy cos?a piszac zatai przed nim?
napewno Ci teraz dziwnie
pisaliscie a tu nagle urwane
brakuje gdzies tego pisania
  nie przejmuj sie
widac nie byla warta tego by byc nawet wirtulana przyjaciółką

9

Odp: Wirtualny przyjaciel

Trzeba uważać na takich ludzi , a może nawet to był jakiś facet podający się za laskę... Nigdy nie wiadomo skoro były opory przed zwykłym telefonem... Takie przeciągane pisanie lub telefonowanie jest podejrzane.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026