Witam
zanim przedstawię mój problem zacznę od początku. Około 8 tygodni temu uprawiałam seks w gumce, mój narzeczony nie kończył we mnie.
Seks uprawiałam 19.09.2015 zaraz po ostatniej miesiączce.
Zawsze wiąże się z tym strach i stres, dostałam okresu w spodziewanym terminie ale był on inny niż zazwyczaj.
18.10.2015 zaczął się ze 2-3 dni wcześniej i było to plamienie, później skąpa krew, ze 2 podpaski mi starczały. Okres przedłużył się do 8 dni. Zaznaczam że wykluczam krwawienie implantacyjne gdyż znajdowały się skrzepy i jednak tej krwi trochę było.
Miałam bardzo dużo stresu, czasem doprowadzał mnie do drgawek. Zrobiłam test 31.10.2015 i wyszedł negatywny.
Później zaczęły się nietypowe objawy takie jak brak apetytu, apatia, smutek, osłabienie, zmęczenie, migrena... tak mnie to zmartwiło że codziennie ze stresu zaczęłam się ważyć i mierzyć temperaturę. Schudłam z 6 kg. Czuję że jestem głodna ale nie jestem w stanie nic przełknąć.
Dnia 7.11.2015 dostałam brązowych plamień które trwają do dzisiaj (12.11.2015) Od razu przepraszam ale: Pojawiła się krew i takie ciągnące się kawałki jak podczas okresu. Problem w tym że to znajduje się wewnątrz mnie i nie chce ze mnie wylecieć, po za tym odczuwam tak jakby delikatne skurcze i właśnie dopiero z nimi pojawiły się te ciągnące skrzepy? Jeśli tak to można nazwać. Po za tym jestem lekko twarda w środku i nic mnie nie boli. Byłam tak podenerwowana że wczoraj robiłam jeden test i dzisiaj dwa, wszystkie negatywne.
Czy to co się ze mną dzieje jest spowodowane stresem? I czym może być wywołane to dziwne plamienie po miesiączce... jest z krwią i ciągnącymi się skrzepami. Jeśli któraś z was tak miała proszę niech mnie poinformuje co się dzieje
Wiem że to głupie zachowanie i tylko się nakręcam ale jestem bardzo impulsywna.