netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rok minął..

354 odpowiedzi27 076 wyświetleńzałożony przez Anastacjaa, 02.11.2015

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 355 ]

1 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-11-02 21:24:32)

Temat: Rok minął..

Właśnie sobie zdałam sprawę, że to już rok minął od mego poznania tego forum. Trafiłam tu na zakręcie życiowym, nie bardzo wiedząc jak sobie z tą sytuacją poradzić. Przejrzałam wiele forum, ale to wydało mi się najbardziej "kompetentne". Spotkałam się z rożnymi opiniami, od tych co nie pozostawiali na mnie suchej niktki, przez te co próbowali zrozumieć, podnieść na duchu, po tych co zechcieli pomóc. I pomogli. Za to Wam dziękuję:* I tu nawet nie chodzi jak moje życie się dalej potoczyło ale, że pomimo, że byłam wówczas "kochanką" otworzyłyście mi świadomość. Fakt, mój wątek został zamknięty przez złośliwości, ale nawet te osoby które mi dogryzały też w jakiś sposób mnie "oświeciły" szczególnie in_ka i przyszłość. Podziękować chcę jednak głównie kilku osobom  (z tych co mi najbardziej utkwiły w pamięci): ELLE ,  horses i cynicznej (co tak mnie broniła) i życzyć wszystkiego dobrego koteczce (z którą "przerobiłam" romans w pracy.)
Udzielam się tu od czasu do czasu, ale już w sumie nie wiem z jakiej mam pisać perspektywy (na co uwagę zwróciła mi  horses), Przerobiłam to co miałam, poznałam zachowania zdradzających, zdradzonych, kochanków, żon..  czasem się wypowiadałam, dzieląc się swoim doświadczaniem jako kochanka, ale już jestem żoną, tylko wciąż z jego ex w życiu..
Dlatego chyba pora się pożegnać z forum.. i tu mała prośba do moderatorów - wiele osób mnie prosi o mój wątek, czy mógłby być nawet zamknięty ale dostępny?
Pozdrawiam wszystkich :*

2

Odp: Rok minął..

No to moją wypowiedź,odbierzesz zapewne wrogo.Ale teraz nie mam takich intencji.Jakkolwiek nie zgadzałam się co do zasady z Twoją postawą,tak myślę sobie...że dawałaś też dużo dobrych rad.A takich ludzi tutaj potrzeba.Można się droczyć,złościć,rzucać mięsem,ścierać...ale to zawsze prowadzi do jakiś konkluzji i pozwala czasami zrozumieć po części drugą stronę.Człowiek łagodnieje...albo wręcz przeciwnie,dostaje wkoorfa tongue
Te emocje są potrzebne w rozumieniu siebie i innych.W sumie...kuźwa co ja piszam...szkoda,że podjęłaś taką decyzję.
No...
Skończyłam...i nie staraj się wbijać mi szpileczki,bo oddam lol
Pozdrawiam Ciebie tak mocno, jak Ciebie kiedyś nie lubiłam (wiesz kiedy)  smile

3

Odp: Rok minął..

Łzy same cisną się do oczu przy pożegnaniu tak zacnej i uczciwej persony.

Ale została Ci jeszcze jedna rola do poznania - zdradzonej żony.  A jak znasz przysłowie "nie zbudujesz ........" to myślę że nie żegnamy się z Tobą na zawsze.8

4

Odp: Rok minął..
majkaszpilka napisał/a:

No to moją wypowiedź,odbierzesz zapewne wrogo.Ale teraz nie mam takich intencji.Jakkolwiek nie zgadzałam się co do zasady z Twoją postawą,tak myślę sobie...że dawałaś też dużo dobrych rad.A takich ludzi tutaj potrzeba.Można się droczyć,złościć,rzucać mięsem,ścierać...ale to zawsze prowadzi do jakiś konkluzji i pozwala czasami zrozumieć po części drugą stronę.Człowiek łagodnieje...albo wręcz przeciwnie,dostaje wkoorfa tongue
Te emocje są potrzebne w rozumieniu siebie i innych.W sumie...kuźwa co ja piszam...szkoda,że podjęłaś taką decyzję.
No...
Skończyłam...i nie staraj się wbijać mi szpileczki,bo oddam lol
Pozdrawiam Ciebie tak mocno, jak Ciebie kiedyś nie lubiłam (wiesz kiedy)  smile

Miłe co piszesz, szczególnie, że się kiedyś spięłyśmy smile Ale Ty jesteś anonimowa, nie masz swojej historii i bronisz zasad - super! Ale ja na forum miałam swój wątek.. założony dokładnie 1 listopada rok temu, ale został zamknięty bo szkoda gadać jakie komentarze tam się pojawiały...

5

Odp: Rok minął..

Anastacja, dlaczego chcesz zniknąć z Forum?

Nie to żebym nie rozumiała, że czasem trzeba odpocząć i to nawet na kilka m-cy wink, ale całkiem znikać?
Tak jak napisała majkaszpilka - dawałaś sporo cennych rad, a historię i przeszłość każdy ma jakąś, ważne w jaki sposób nas to ukształtuje.

Chyba, że lepiej odnajdziesz się teraz w roli biernego czytelnika.

Ja też kiedyś chciałam odejść zupełnie z Forum, ale stwierdziłam, że to bez sensu, bo za dużo się od Was uczę (od tej mądrzejszej części -wbrew pozorom takich osób jest tutaj niemało) i zwyczajnie straciłabym.

6 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-11-02 22:02:19)

Odp: Rok minął..
Elle88 napisał/a:

Anastacja, dlaczego chcesz zniknąć z Forum?

Nie to żebym nie rozumiała, że czasem trzeba odpocząć i to nawet na kilka m-cy wink, ale całkiem znikać?
Tak jak napisała majkaszpilka - dawałaś sporo cennych rad, a historię i przeszłość każdy ma jakąś, ważne w jaki sposób nas to ukształtuje.

Chyba, że lepiej odnajdziesz się teraz w roli biernego czytelnika.

Ja też kiedyś chciałam odejść zupełnie z Forum, ale stwierdziłam, że to bez sensu, bo za dużo się od Was uczę (od tej mądrzejszej części -wbrew pozorom takich osób jest tutaj niemało) i zwyczajnie straciłabym.

No akurat Ty zrobiłaś mi najbardziej pełną psychoanalizę wink
a czemu chcę uciec? Bo nie wiem kim mam na tym forum być? Bo już nie kochanka którą byłam max 6 msc.. nie licząc czasu w trakcie i po rozwodzie..  żoną jestem już 4 msc.  i rzeczywiście jak horses kilkakrotnie mi zarzuciła, że w sumie się wypowiadam jako kochanka (czy je bronię), ale nie jestem nią tak i żoną do końca..
chyba rzeczywiście potrzebuję czasu..

7

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

No to moją wypowiedź,odbierzesz zapewne wrogo.Ale teraz nie mam takich intencji.Jakkolwiek nie zgadzałam się co do zasady z Twoją postawą,tak myślę sobie...że dawałaś też dużo dobrych rad.A takich ludzi tutaj potrzeba.Można się droczyć,złościć,rzucać mięsem,ścierać...ale to zawsze prowadzi do jakiś konkluzji i pozwala czasami zrozumieć po części drugą stronę.Człowiek łagodnieje...albo wręcz przeciwnie,dostaje wkoorfa tongue
Te emocje są potrzebne w rozumieniu siebie i innych.W sumie...kuźwa co ja piszam...szkoda,że podjęłaś taką decyzję.
No...
Skończyłam...i nie staraj się wbijać mi szpileczki,bo oddam lol
Pozdrawiam Ciebie tak mocno, jak Ciebie kiedyś nie lubiłam (wiesz kiedy)  smile

Miłe co piszesz, szczególnie, że się kiedyś spięłyśmy smile Ale Ty jesteś anonimowa, nie masz swojej historii i bronisz zasad - super! Ale ja na forum miałam swój wątek.. założony dokładnie 1 listopada rok temu, ale został zamknięty bo szkoda gadać jakie komentarze tam się pojawiały...

No wiedziałam,że będziesz jątrzyć tongue
Ty,tak samo jak ja jesteś anonimowa.Naprawdę nie każdy ma potrzebę opowiadania się ze swojego życia.Ty miałaś,ja nie...ale to historia.Nie znam jej,bo jej nie czytałam zwyczajnie.A to,że się kiedyś spięłyśmy,świadczy tylko o tym,że potrafimy dyskutować...nawet jak na tamtą chwilę... w złości.Bo przyznasz,że ciśnienie Ci podniosłam na wysokość stratosfery tongue
Nie mniej....szkoda,że jednej @ mniej smile
Ale może faktycznie,tak jak mówi Elle potrzebujesz oddechu....

8

Odp: Rok minął..

No akurat Ty zrobiłaś mi najbardziej pełną psychoanalizę wink
a czemu chcę uciec? Bo nie wiem kim mam na tym forum być? Bo już nie kochanka którą byłam max 6 msc.. nie licząc czasu w trakcie i po rozwodzie..  żoną jestem już 4 msc.  i rzeczywiście jak horses kilkakrotnie mi zarzuciła, że w sumie się wypowiadam jako kochanka (czy je bronię), ale nie jestem nią tak i żoną do końca..
chyba rzeczywiście potrzebuję czasu..

Póki nikogo nie obrażasz, masz prawo być na Forum w takim charakterze jakim chcesz.

Każdy był kiedyś czyjąś kochanką, nie każdy był żoną wink, każdy popełniał błędy... Nie bierz do siebie wszystkich opinii na temat swojej osoby, tylko te, które coś Twoim zdaniem wnoszą. I będzie git wink

A odpocząć od Forum zawsze można.

9

Odp: Rok minął..
majkaszpilka napisał/a:

No wiedziałam,że będziesz jątrzyć tongue
Ty,tak samo jak ja jesteś anonimowa.Naprawdę nie każdy ma potrzebę opowiadania się ze swojego życia.Ty miałaś,ja nie...ale to historia.Nie znam jej,bo jej nie czytałam zwyczajnie.A to,że się kiedyś spięłyśmy,świadczy tylko o tym,że potrafimy dyskutować...nawet jak na tamtą chwilę... w złości.Bo przyznasz,że ciśnienie Ci podniosłam na wysokość stratosfery tongue
Nie mniej....szkoda,że jednej @ mniej smile
Ale może faktycznie,tak jak mówi Elle potrzebujesz oddechu....

Czy oddechu? Nie ma już "moich wątków" mogę się wypowiadać w jakichś innych sprawach ale .. założyłam wątek jako kochanka.. nie jestem już w sumie od roku..prawie.. czy jest sens wypowiadać się pod swoim nickiem? Jeśli nawet chciałabym dalej w dyskusji forum uczestniczyć?

10

Odp: Rok minął..

Anastacja ja tez w zasadzie rzadko tu wchodze, bede wspominac cie z sentymentem smile, a pamietasz beben? Ciekawe co u niej?
Zycze ci szczescia, uda ci sie na pewno. Mam nadzieje ze mi tez smile. Szkoda ze nie mamy prywatnie kontaktu.

11 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-11-02 22:24:38)

Odp: Rok minął..
kroteczka napisał/a:

Anastacja ja tez w zasadzie rzadko tu wchodze, bede wspominac cie z sentymentem smile, a pamietasz beben? Ciekawe co u niej?
Zycze ci szczescia, uda ci sie na pewno. Mam nadzieje ze mi tez smile. Szkoda ze nie mamy prywatnie kontaktu.

Tak pamiętam beben ale ona pojawiła się i zniknęła. U mnie też nie mówię że cukierkowo bo wciąż w rozjazdach.. Ale bez zaufania nie ma opcji.. Za 2 dni on wraca potem ja wyteżam na 4.. no musi być zaufanie.. inaczej no way...

12

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

No wiedziałam,że będziesz jątrzyć tongue
Ty,tak samo jak ja jesteś anonimowa.Naprawdę nie każdy ma potrzebę opowiadania się ze swojego życia.Ty miałaś,ja nie...ale to historia.Nie znam jej,bo jej nie czytałam zwyczajnie.A to,że się kiedyś spięłyśmy,świadczy tylko o tym,że potrafimy dyskutować...nawet jak na tamtą chwilę... w złości.Bo przyznasz,że ciśnienie Ci podniosłam na wysokość stratosfery tongue
Nie mniej....szkoda,że jednej @ mniej smile
Ale może faktycznie,tak jak mówi Elle potrzebujesz oddechu....

Czy oddechu? Nie ma już "moich wątków" mogę się wypowiadać w jakichś innych sprawach ale .. założyłam wątek jako kochanka.. nie jestem już w sumie od roku..prawie.. czy jest sens wypowiadać się pod swoim nickiem? Jeśli nawet chciałabym dalej w dyskusji forum uczestniczyć?

Anastacjaa a nie mozesz byc po prostu soba?  Osoba która ma taki bagaz jaki ma?

13 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-11-02 22:27:22)

Odp: Rok minął..

Witam Cię Anastacjaa nie znamy się, ale postanowiłam napisać w Twoim wątku.
A nie boisz się, że jak zmienisz nick, to prędzej czy później ktoś może się zorientować, że to jednak Ty?
Już taki przypadek był i trochę niefajnie się zrobiło w wątku Autora o dwóch nickach... .

14

Odp: Rok minął..
Jozefina napisał/a:

Anastacjaa a nie mozesz byc po prostu soba?  Osoba która ma taki bagaz jaki ma?

Niby tak ale ja nie umiem jeszcze ani pozostawić się za jedną czy drugą.. nie jestem już kochanką ale ex żona wciąż w życiu.. nie da się tak oddzielić

15

Odp: Rok minął..
Krejzolka82 napisał/a:

Witam Cię Anastacjaa nie znamy się, ale postanowiłam napisać w Twoim wątku.
A nie boisz się, że jak zmienisz nick, to prędzej czy później ktoś może się zorientować, że to jednak Ty?
Już taki przypadek był i trochę niefajnie się zrobiło w wątku Autora o dwóch nickach... .

Dwa nicki są fajne.....

16

Odp: Rok minął..
Krejzolka82 napisał/a:

Witam Cię Anastacjaa nie znamy się, ale postanowiłam napisać w Twoim wątku.
A nie boisz się, że jak zmienisz nick, to prędzej czy później ktoś może się zorientować, że to jednak Ty?
Już taki przypadek był i trochę niefajnie się zrobiło w wątku Autora o dwóch nickach... .

że co?? smile

17

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Anastacjaa a nie mozesz byc po prostu soba?  Osoba która ma taki bagaz jaki ma?

Niby tak ale ja nie umiem jeszcze ani pozostawić się za jedną czy drugą.. nie jestem już kochanką ale ex żona wciąż w życiu.. nie da się tak oddzielić

Czekaj, jak mają dziecko/dzieci to nigdy tak do końca nie zniknie.
To jak miałaby znikać?

18

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Witam Cię Anastacjaa nie znamy się, ale postanowiłam napisać w Twoim wątku.
A nie boisz się, że jak zmienisz nick, to prędzej czy później ktoś może się zorientować, że to jednak Ty?
Już taki przypadek był i trochę niefajnie się zrobiło w wątku Autora o dwóch nickach... .

że co?? smile

Ale czego nie rozumiesz?

19

Odp: Rok minął..
dziewan napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Witam Cię Anastacjaa nie znamy się, ale postanowiłam napisać w Twoim wątku.
A nie boisz się, że jak zmienisz nick, to prędzej czy później ktoś może się zorientować, że to jednak Ty?
Już taki przypadek był i trochę niefajnie się zrobiło w wątku Autora o dwóch nickach... .

Dwa nicki są fajne.....

hm  ale po co?

20

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Anastacjaa a nie mozesz byc po prostu soba?  Osoba która ma taki bagaz jaki ma?

Niby tak ale ja nie umiem jeszcze ani pozostawić się za jedną czy drugą.. nie jestem już kochanką ale ex żona wciąż w życiu.. nie da się tak oddzielić

Ale czemu masz sie pozostawiac. ?  Szczerze nie rozumiem Twoich watpliwosci.  Gdyby to chodzilo o to ze forum sie wypalilo,  ze nie masz ochoty, potrzeby,  denerwuje Cie to w porzadku. Machasz albo i nie na pozegnanie i idziesz swoja droga.  Ale Tobie chodzi o to ze jestes w innym miejscu niz rok temu.  Przecież to dobrze. To ze nie jestes juz kochanka nie sprawia ze nie mozesz sie wypowiadać.  Jestes Anastacjaa ta sama co rok temu.

21

Odp: Rok minął..

Napiszę to inaczej, może zrozumiesz.

Napisałaś zapytanie czy jest sens pisać dalej na forum pod swoim nickiem.
Więc moim zdaniem, powinnaś zostać przy swoim nicku, ponieważ logiczne, że w dalszym ciągu będziesz pisać z perspektywy swojej Osoby i nie ważne, czy to będzie kochanka, żona czy ktoś tam inny, w dalszym ciągu będziesz pisała o sobie.

Jak już pisałam był tutaj taki przypadek, że Facet pisał pod dwoma nickami, i dla mnie osobiście było to głupie i nieszczere, więc dałam sobie spokój z wątkiem tego Pana.

22

Odp: Rok minął..

Dla mnie Anastaacja było od początku  jasne ,że masz poprostu olbrzymie wyrzuty sumienia i to akurat świadczy na Twoją korzyść, bo oznacza że nie jesteś złym człowiekiem, tylko że źle postąpiłas.
Szukalas tu rozgrzeszenia od innych ludzi, ale to Ty sama musisz sobie kiedyś w końcu wybaczyć.
Być może/pewnie ponieść karę ale w końcu wybawic się od win i uzyskać rozgrzeszenie.
Kurczę pisze jak kaznodzieja wink

23

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

No wiedziałam,że będziesz jątrzyć tongue
Ty,tak samo jak ja jesteś anonimowa.Naprawdę nie każdy ma potrzebę opowiadania się ze swojego życia.Ty miałaś,ja nie...ale to historia.Nie znam jej,bo jej nie czytałam zwyczajnie.A to,że się kiedyś spięłyśmy,świadczy tylko o tym,że potrafimy dyskutować...nawet jak na tamtą chwilę... w złości.Bo przyznasz,że ciśnienie Ci podniosłam na wysokość stratosfery tongue
Nie mniej....szkoda,że jednej @ mniej smile
Ale może faktycznie,tak jak mówi Elle potrzebujesz oddechu....

Czy oddechu? Nie ma już "moich wątków" mogę się wypowiadać w jakichś innych sprawach ale .. założyłam wątek jako kochanka.. nie jestem już w sumie od roku..prawie.. czy jest sens wypowiadać się pod swoim nickiem? Jeśli nawet chciałabym dalej w dyskusji forum uczestniczyć?

Anastacjaa...
Jeżeli masz taką potrzebę,aby się wycofać,nie udzielać,to zrób to.Jeżeli chciałabyś jednak zostać,to "występowanie" pod kolejnym nickiem uważam za dziecinne.Przecież możesz się udzielać w wielu watkach,chociażby z racji doświadczenia, jakie masz w udziale własnym.
Co wcale nie zmienia faktu,że czasami pier.....lisz  jak potłuczona tongue

24

Odp: Rok minął..
dziewan napisał/a:

Dla mnie Anastaacja było od początku  jasne ,że masz poprostu olbrzymie wyrzuty sumienia i to akurat świadczy na Twoją korzyść, bo oznacza że nie jesteś złym człowiekiem, tylko że źle postąpiłas.
Szukalas tu rozgrzeszenia od innych ludzi, ale to Ty sama musisz sobie kiedyś w końcu wybaczyć.
Być może/pewnie ponieść karę ale w końcu wybawic się od win i uzyskać rozgrzeszenie.
Kurczę pisze jak kaznodzieja wink

Wow Dziewan, swietnie napisales, serio. Mozesz byc kaznodzieja wink

Najwazniejsze wybaczyc sobie, mysle Anastacja ze ty juz sobie wybaczylas. Teraz trzba isc do przodu.

25

Odp: Rok minął..

Nie nasza bohaterka jeszcze sobie nie wybaczyla.
Jeszcze nie czuje w sobie, że odpokutowała.
Ma zresztą jeszcze jedną cechę, która Ją tu na forum trzyma.
Lubi być w centrum uwagi, lubi blyszczec, jest trochę próżna.

26

Odp: Rok minął..

Każdy jest próżny na swój sposób.Kto wie,może właśnie to forum pozwoliło jej dużo zrozumieć...taki rodzaj terapii.A czy wybaczyła?Tylko ona to wie,może jak będzie chciała to sama o tym opowie.

27

Odp: Rok minął..

jak ktoś chce odejść - odchodzi,
ty chcesz odejść, czy o sobie przypomnieć raczej ...

28

Odp: Rok minął..

Wpadłam tutaj, bo, po po tytule wątku spodziewałam się, że jakaś niezła imprezka będzie... ; -)))
Myślałam, że to pierwsza rocznica zmiany statusu z kochanki na żonę, czy cóś, a tu nic, tylko pean dziękczynny z litanią oraz memorandum, z którego treści wyłuszczyłam jak diament z kimberlitu takie oto słowa:

Anastacjaa napisał/a:

Przerobiłam to co miałam,

Znaczy się zdradę na małżeństwo...

Anastacjaa napisał/a:

poznałam zachowania zdradzających, zdradzonych, kochanków, żon..

Bo dotychczas żyłaś w błogiej nieświadomości swoich czynów i należało oddać się wnikliwym studiom z zakresu behawioryzmu zdradzających i zdradzonych? Jaką notę wpisałaś sobie do indeksu?

No i najlepszy kąsek - wprost crème de la crème!!!

Anastacjaa napisał/a:

czasem się wypowiadałam, dzieląc się swoim doświadczaniem jako kochanka,

Półtorarocznym doświadczeniem, proszę Państwa! fiu, fiu, fiu...

Anastacjaa napisał/a:

ale już jestem żoną, tylko wciąż z jego ex w życiu...

Nie martw się, Anastaacjo. Zawsze możesz zostać kochanką... To jest jak z jazdą na rowerze i łyżwach. Nigdy się takich umiejętności nie zapomina.

Niestety możesz też zostać zdradzoną żoną. A nawet (gdybyś miała wyjątkowy niefart) zdradzoną żoną z exżoną Twojego obecnego męża, czyli dawnego męża jego obecnej exżony, któremu zawsze może się odmienić, a jak sama wiesz jego doświadczenie w zdradzaniu przewyższa przeciętną średnią krajową, a może nawet i europejską.

Zaiste ważki to temat - rocznica bytności na Forum, aby założyć nowy wątek...
W każdym razie gratuluję pomysłu. Będzie okazja, by robić sobie bekę z patosu w jaki się przyoblekasz.

Anastacjaa napisał/a:

Dlatego chyba pora się pożegnać z forum..

Uwaga! Teraz wszyscy robią pad na kolana i błagają Anastaację, by nie odchodziła...

Anastacjaa napisał/a:

i tu mała prośba do moderatorów - wiele osób mnie prosi o mój wątek, czy mógłby być nawet zamknięty ale dostępny?
Pozdrawiam wszystkich :*

Taaa... Lud chce chleba, igrzysk i wątku Anastaacji, gdzie liczba słów nieparlamentarnych na jedną linijkę tekstu powodowała, że Moderacja musiała nadgodziny brać i po nocach z gumą myszką latać, by je wszystkie powycierać. To dlatego wątek został zamknięty, bo nadążyć z ostrzeżeniami władza nie mogła...

PS Pomysł drugiego nick'a też jest niezły...
Możemy ogłosić konkurs, kto rozpozna nową Anastaację po pierwszych pięciu wpisach? Ja już się zgłaszam, nawet bez nagrody ;-)))

A propos... Wśród netowych koleżanek Anastaacji jest jedna, która zmieniła nick dla niepoznaki z potrzeby ukrycia pewnych niewygodnych faktów i odgrywa teraz rolę mentora...Bravo! Bravissimo! Hipokryzja na miarę Czomolungmy...

29

Odp: Rok minął..

Auroro jestem jak zwykle pod wrażeniem twojego sposobu składania słów w unikalne zdania.
Oraz pełen podziwu dla twego sarkastycznego poczucia humoru.
Nie mniej dajmy już odejść Autorce z tego forum, nawet na jej zasadach, w spokoju, w imię wyższego dobra, jakim jest uniwersalna zasada nie kopania leżącego.

30 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-11-03 01:26:18)

Odp: Rok minął..
dziewan napisał/a:

Auroro jestem jak zwykle pod wrażeniem twojego sposobu składania słów w unikalne zdania.
Oraz pełen podziwu dla twego sarkastycznego poczucia humoru.
Nie mniej dajmy już odejść Autorce z tego forum, nawet na jej zasadach, w spokoju, w imię wyższego dobra, jakim jest uniwersalna zasada nie kopania leżącego.

Twoje słowo jest dla mnie rozkazem, Dziewan.
Dla Ciebie, pozbawię się tej boskiej cząstki radochy, jaką niesie kompulsywne komentowanie wizji świata według Anastaacji.
Zresztą jak sama pisze, musi teraz odbywać częstszy stosunek pracy, więc nie ma tyle czasu na publikacje.
W każdym razie zanim zniknie, nie mogłam odmówić sobie zamieszczenia mojego wpisu w Jej księdze pamiątkowej, którą tu wyłożyła dla gawiedzi... ; -)))

31

Odp: Rok minął..

Anastacjo, zakladam ze chcialas szerzej poinformowac o zmianie statusu wink stad ten watek.

Dlaczego chcesz zmieniac nick, chyba ze chcesz miec nick - na jakis etap. Mozesz zrobic jak Monia, zmienila go nieco ale jej posty naleza do niej.

Albo wpisz w sygnaturke swoj aktualny stan cywilny.

No i proszeee nie odchodz wink jestem ciekawa jak bedzie sie u Ciebie wszystko rozwijac.

32 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2015-11-03 09:37:18)

Odp: Rok minął..

Autorka pisze o pożegnaniu z forum, nie o zmianie nicku, no co wy?

A tak na marginesie.... ja wiem, że dla większości ludzi na forum kwestie dotyczące zdrady czy bycia kochanką/-kiem są czarne i białe.
Ale życie takie nie jest, tymbardziej człowiek, zatem wszelkie kombinacje i zawirowania będą zawsze obecne w naszym życiu bądź życiu osób które znamy.
Pytanie, jakie kto z tego wyniesie doświadczenia, czego się nauczy i kim się stanie.
Nie można wszystkich osądzać tą samą miarą tylko dlatego, że posiadają jeden (z wielu) wspólny mianownik.
" Mam zasady. Nigdy nie zdradzę żony. Nie mam natomiast problemu bronić w sądzie mordercy za grubą kasę".
" Tak, zdradziłam męża. Dzięki temu zrozumiałam jednak jaki sprawilam ból i wiem, że nigdy więcej tego nie zrobię. Mimo braku wsparcia z jego strony, braku zainteresowana wiem, że jego właśnie kocham ".
To takie ekstrema, maleńka karykatura. Wszyscy jednak wiemy, jakiej ocenie każdo z nich poddane by było na tym forum.
Cóż,  z tego co pamiętam, była żona partnera Anastacjii również miała kochanka.
Szkoda, że o tym zapominamy.
Szkoda, że naszej bezbłędnej analizie poddajemy jedną ze stron. Nie dochodzimy do źródła.
eh..... Jestem człowiekiem i mogę się mylić.
Czy aby na pewno owa zasada obowiązuje na forum?
cóż, to zależy z jakiego backgroundu się wywodzimy tongue
Powodzenia powiem, choć i ja jednoznaczna byłam w swoich opiniach.
Szczęścia:)

33

Odp: Rok minął..

Dziękuję.
Nie wiesz z jakiej perspektywy się wypowiadać? Ze swojej. To proste.
A byłaś kochanką i to się nie zmieni. Ja jedynie chciałam abyś pomyślała też czasem jak żona, bo nią też już jesteś,
a nie rzucała się do obrony każdej kochanki ......
Przecież, jak wchodzi się w nowy zwiazek, to chce się, aby on trwał juz zawsze, aby był długi, szczęśliwy i oparty na lojalności,
a aby taki stworzyć nie może być w człowieku akceptacji na zdradę.
Rozumiem chęć opuszczenia forum. Dużo tu świetnych ludzi, ale i dużo przykrych bolesnych opowieści.
Powodzenia:)

34

Odp: Rok minął..

Może rzeczywiście ta 'rocznica' wywołała u mnie taką potrzebę. Po prostu forum spełniło oczekiwania, jakie w nim pokładałam zakładając swój wątek. Zadałam więc sobie pytanie, co ja tu wciąż robię? Dlaczego wciąż czytam historie zdradzonych, romansów itd. To tylko przypomina mi o tamtym, bardzo ciężkim dla mnie okresie o którym wolę zapomnieć.
Tyle się przez ten rok wydarzyło... Tamte emocje, uczucia są dziś mi już obce. Odzyskałam spokój wewnętrzny. To był proces, który wymagał ode mnie wiele pracy nad sobą, nad związkiem i choć bywało ciężko, udało się wszystko poukładać. Dyskusje na forum, śledzenie innych wątków, spojrzenie na problem związków, zdrad z różnych perspektyw też mi w tym pomagało.
Nie myślałam nad zmianą nicku, by się móc tu dalej wypowiadać, bez łatki 'kochanki', bo to bez sensu. Choć też wcale mi nie jest do szczęścia potrzebne wytykanie mi tego przez kolejne lata wink
Raczej sama dla siebie stałam się niewiarygodna w tym co piszę z perspektywy kochanki/żony. Wcześniej solidarnie broniłam kochanek, wiedząc przez jakie bagno przechodzą, jakie emocje, rozterki im towarzyszą, bo sama to przeżyłam. Dziś już nie chcę do tego wracać, utożsamiać, bo jestem na zupełnie innym etapie. Hipokryzją by było jednak z mojej strony bronienie, okazywanie współczucia czy radzenie czegokolwiek zdradzonym żonom. Mam już inną perspektywę, bogatszą o doświadczenia tego roku.
Ten wątek to takie dla mnie rozstanie z przeszłością.

35

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:

Wcześniej solidarnie broniłam kochanek, wiedząc przez jakie bagno przechodzą, jakie emocje, rozterki im towarzyszą, bo sama to przeżyłam. Dziś już nie chcę do tego wracać, utożsamiać, bo jestem na zupełnie innym etapie. Hipokryzją by było jednak z mojej strony bronienie, okazywanie współczucia czy radzenie czegokolwiek zdradzonym żonom. Mam już inną perspektywę, bogatszą o doświadczenia tego roku.
Ten wątek to takie dla mnie rozstanie z przeszłością.

Anastacjaa, punkt widzenia zależny od miejsca siedzenia smile

Teraz jesteś zoną.
Masz już inną perspektywę.

Wcale nie sądzę, żeby hipokryzją było Twoje wypowiadanie się w tematach zdradzonych, żon.
Masz swój bagaż doświadczeń, który może być pomocny.

Myślę o doświadczeniach zarówno "tej drugiej' jak i "pierwszej damy" smile

36 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-03 11:29:58)

Odp: Rok minął..

no to jednak chcesz o sobie zwyczajnie przypomnieć ...

a teraz offtop
NieZnamSiebie dzięki Tobie (kolejny raz to napiszę) znalazłam właściwy kierunek, zawsze będę pamiętać smile

37

Odp: Rok minął..

Wydaje mi się, że szersza perspektywa zmusza do głębszych refleksji.
Jeśli nie potrafisz współczuć żonie to wspólczuj zranionej, oszukanej  kobiecie, jeśli została zraniona i oszukana,
a tak czasami bywa, ze cios przychodzi znienacka i nic nie wskazywało, że źle działo się w małżeństwie.
Jeśli potrafisz wspólczuć jedynie kochankom, to im wspólczuj, bo niektóre zostały oszukane, wmanewrowane ....
ale nie zamykaj oczu na te wyrachowane, bez skrupułów, tez je zauważ.

38 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2015-11-03 12:04:12)

Odp: Rok minął..
in_ka napisał/a:

no to jednak chcesz o sobie zwyczajnie przypomnieć ...

a teraz offtop
NieZnamSiebie dzięki Tobie (kolejny raz to napiszę) znalazłam właściwy kierunek, zawsze będę pamiętać smile

In_ka, jest mi strasznie miło tymbardziej, że we w moim własnym, prywatnym życiu potykałam się niezliczoną ilość razy.
Może właśnie dlatego potrafię rozumieć inne, niż moja własna, perspektywy oraz wychodzić poza utarte schematy smile

Ps: no a z Tobą sprawa wyglądała jeszcze inaczej...boś Ty trochę jak ja tongue

39

Odp: Rok minął..
horses napisał/a:

Wydaje mi się, że szersza perspektywa zmusza do głębszych refleksji.
Jeśli nie potrafisz współczuć żonie to wspólczuj zranionej, oszukanej  kobiecie, jeśli została zraniona i oszukana,
a tak czasami bywa, ze cios przychodzi znienacka i nic nie wskazywało, że źle działo się w małżeństwie.
Jeśli potrafisz wspólczuć jedynie kochankom, to im wspólczuj, bo niektóre zostały oszukane, wmanewrowane ....
ale nie zamykaj oczu na te wyrachowane, bez skrupułów, tez je zauważ.

Każde pchanie się w cudze małżeństwo to wyrachowanie i egoizm i nie należy po takich osobach zostawiać "suchej nitki". Nie usprawiedliwiam dzi***rzy zdradzających swoje żony i wy***ki zdradzające swoich mężów ale taka jest brutalna i uniwersalna prawda. Aksjomat a wręcz tautologia. smile

40

Odp: Rok minął..

Popełniłem w życiu mnóstwo błędów. Mniej lub bardziej wybaczalnych. Uniknąłem paru rzeczy, w tym nie dopuściłem się zdrady. Myślę, że nie ma ludzi doskonałych, nieomylnych. Nie zawsze liczy się ilość i waga błędów. Ważne by móc wyciągać z nich wnioski, wstawać z kolan, dążyć do zmiany na lepsze, mądrzej żyć i nie krzywdzić przy tym ani siebie, ani innych. Życzę Ci takiej mądrości.
Niech mnie drzwi ścisną, niektóre Twoje wypowiedzi dają do myślenia. Bardzo obrazowe.

41 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-11-03 22:26:59)

Odp: Rok minął..
dziewan napisał/a:

Nie nasza bohaterka jeszcze sobie nie wybaczyla.
Jeszcze nie czuje w sobie, że odpokutowała.
Ma zresztą jeszcze jedną cechę, która Ją tu na forum trzyma.
Lubi być w centrum uwagi, lubi blyszczec, jest trochę próżna.

Tylko bez trochę. teraz czeka aż ją będą prosić. Widać już nie jest w centrum uwagi swojego fagasa i musi pobłyszczeć choć na forum.
Anastazja zostań, może komuś będzie potrzebna porada [treść wulgarna - usunięte przez moderatora]

42 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-11-03 22:27:25)

Odp: Rok minął..
pannapanna napisał/a:

Anastazja zostań, może komuś będzie potrzebna porada [treść wulgarna - usunięte przez moderatora]

Jestem pewna, że w tym mnie jeszcze lepiej wyręczysz wink

43 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-11-03 22:27:49)

Odp: Rok minął..
pannapanna napisał/a:
dziewan napisał/a:

Nie nasza bohaterka jeszcze sobie nie wybaczyla.
Jeszcze nie czuje w sobie, że odpokutowała.
Ma zresztą jeszcze jedną cechę, która Ją tu na forum trzyma.
Lubi być w centrum uwagi, lubi blyszczec, jest trochę próżna.

Tylko bez trochę. teraz czeka aż ją będą prosić. Widać już nie jest w centrum uwagi swojego fagasa i musi pobłyszczeć choć na forum.
Anastazja zostań, może komuś będzie potrzebna porada  [treść wulgarna - usunięte przez moderatora]

Że tak jeszcze wtrącę: przypominają mi się te wszystkie bogobojne dewotki, które co tydzień biegają do kościoła.
Takie bez skazy, takie modlące się gorąco, a weź im tylko podpadnij, to wyzwą od takich, że włos  na głowie staje i dziwota bierze, skąd takie słowa znają tongue
Co niektórzy też widzę błyszczą w swych "trafnych-nie" porównaniach i zacieszają do ekranu, że tak cudnolotne zdanie udało się im skręcić.
No brawo, brawo:)
Zresztą, jakoś mnie to przestało dziwić...
Oczekują zmian w innych, oczekują transformacji, oczekują bicia się w pierś i pielgrzymki na kolanach w ramach zadośćuczynienia, sami natomiast absolutnie się nad sobą nie zastanowią. Bo nie zdradziłem/-am, jestem więc półbogiem, a na pewno nadczłowiekiem.
Reszta (mimo wspomnianych zmian) to kooorwy, ch...je, tacy nic nie warci ludzie generalnie. Grabiami ich!

44

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:

Jestem pewna, że w tym mnie jeszcze lepiej wyręczysz wink


nie sądzę, nie mam doświadczenia smile

45 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-03 15:53:15)

Odp: Rok minął..
NieZnamSiebie napisał/a:
pannapanna napisał/a:
dziewan napisał/a:

Nie nasza bohaterka jeszcze sobie nie wybaczyla.
Jeszcze nie czuje w sobie, że odpokutowała.
Ma zresztą jeszcze jedną cechę, która Ją tu na forum trzyma.
Lubi być w centrum uwagi, lubi blyszczec, jest trochę próżna.

Tylko bez trochę. teraz czeka aż ją będą prosić. Widać już nie jest w centrum uwagi swojego fagasa i musi pobłyszczeć choć na forum.
Anastazja zostań, może komuś będzie potrzebna porada  [treść wulgarna - usunięte przez moderatora]

Że tak jeszcze wtrącę: przypominają mi się te wszystkie bogobojne dewotki, które co tydzień biegają do kościoła.
Takie bez skazy, takie modlące się gorąco, a weź im tylko podpadnij, to wyzwą od takich, że włos  na głowie staje i dziwota bierze, skąd takie słowa znają tongue
Co niektórzy też widzę błyszczą w swych "trafnych-nie" porównaniach i zacieszają do ekranu, że tak cudnolotne zdanie udało się im skręcić.
No brawo, brawo:)
Zresztą, jakoś mnie to przestało dziwić...
Oczekują zmian w innych, oczekują transformacji, oczekują bicia się w pierś i pielgrzymki na kolanach w ramach zadośćuczynienia, sami natomiast absolutnie się nad sobą nie zastanowią. Bo nie zdradziłem/-am, jestem więc półbogiem, a na pewno nadczłowiekiem.
Reszta (mimo wspomnianych zmian) to kooorwy, ch...je, tacy nic nie warci ludzie generalnie. Grabiami ich!

Czytam to forum od dawna, ale nie zauważyłam, ani nie sądzę, by ktoś, kto nie zdradził, z tego powodu uważała się za półboga czy nadczłowieka...
Ot, zwyczajnie, ma takie zasady w życiu i nimi się kieruje... Chyba każdemu wolno?
Nie zdradza.
Tak samo jak ktoś inny nie kradnie.
Albo nie przeklina.
Półbóg?? Nadczłowiek?? Skąd to wzięłaś?

Ludzie mają różne wartości. Różną moralność. Różne podejście do życia, małżeństwa, rodziny... I tyle. Każdemu wolno.

No i każdy ponosi konsekwencje swoich zachowań. Jedną z tych konsekwencji jest publiczna krytyka i niezbyt "wyszukane" określenia... no cóż... najczęściej samemu dla siebie wypracowane tongue Nie każdy chce owijać w bibułkę i udawać, że nic się nie stało... Wolę ostry język - toleruję go, bo wiem, że często wyraża emocje... od tego typu zachowań - ich tolerować się nie da...

46 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2015-11-03 16:07:44)

Odp: Rok minął..

Zorija, mi chodzi o zupełnie co innego.
To dobrze, że istnieją ludzie (i jest ich wielu), którzy mają swoje zasady i nigdy nie postąpią im wbrew.
Chodzi mi raczej o to, że przy okazji tejże pięknej cechy ludzkiej, posiadają też i bardzo brzydką (nie generalizuję) i czasem mam wrażenie, że bardziej pochyliliby się nad mordercą, niż zdrajcą (który, tak przy okazji, zreflektował się i przewartościował całe swoje życie).

Zorija napisał/a:

No i każdy ponosi konsekwencje swoich zachowań. Jedną z tych konsekwencji jest publiczna krytyka i niezbyt "wyszukane" określenia... no cóż... najczęściej samemu dla siebie wypracowane tongue Nie każdy chce owijać w bibułkę i udawać, że nic się nie stało... Wolę ostry język - toleruję go, bo wiem, że często wyraża emocje... od tego typu zachowań - ich tolerować się nie da...

I wiesz,  dla mnie też ZDRADA NIE MA WYTŁUMACZENIA, NIE MOŻNA JEJ USPRAWIEDLIWIĆ!
Za dużo krzywdy robi, za mocno rani.
Ale ludzie to różne historie. I jeśli zdrady usprawiedliwić nie można, to każdego kto zdradzi traktować w ten sam sposób też się nie powinno.
Nie, nikogo nie bronię, za nikim nie staję.
Rozumiem schematy.
Mocny język..ba...nie raz sama go używałam smile
Staram się być natomiast obiektywna. Czasem lepiej, innym razem gorzej mi to wychodzi, ale przynajmniej się staram.

47 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-03 16:10:38)

Odp: Rok minął..

Nie sądzę, że jest takich wielu... tych potępiających i oskarżających jak leci......
Zobacz wątek Toorank... Kroteczki...
Jest na nich wielu ludzi, którzy te "zdradzaczki" sprowadzają co prawda na ziemię, -ale  tak naprawdę dobrze im radzą i dobrze życzą... Ja np. bardzo kibicuję Toorank...
Chodzi tylko o to, że kochanki znalazły sobie to forum i kilka już masakrycznie wyświechtanych zwrotów (winne są obie strony... prawdziwa miłość... on namieszał mi w głowie... mąż był do dupy w łóżku...) nie tylko po to, żeby się tłumaczyć, ale też żeby się tu lansować... głosić swoje tezy z wielką arogancją i butnością...
Gdy tymczasem - nie ważne z jakiego powodu zdradziły / lub wlazły żonatemu do łóżka --->> czy były tego w pełni świadome, czy zadziałała "chemia", czy też zostały oszukane --->>> to powinny cicho siedzieć... jak mysz pod miotłą...
skoro czuja skruchę - to ok, tylko na tym forum jakoś słabo to widać...
jeśli zmieniły wartości - to też prawdę mówiąc cholernie trudno to tu zauważyć...

48 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2015-11-03 16:19:44)

Odp: Rok minął..

A z tym się zgodzę smile
Godzę się z mądrymi i popartymi argumentami komentarzami.
Nie godzę się natomiast z nazywaniem kogoś kooorwą dla samego nazwania i pojeżdżenia po tej osobie bez . Tak dla fun'u .
Dlatego też nie wsadzam wszystkich do jednego wora, bo tak po prostu nie można.

49

Odp: Rok minął..
pannapanna napisał/a:

nie sądzę, nie mam doświadczenia smile

A czytać i pisać to umiałaś od urodzenia ?
Czy zaraz po urodzeniu miałaś jakieś doświadczenie

50

Odp: Rok minął..
Lexpar napisał/a:
pannapanna napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Jestem pewna, że w tym mnie jeszcze lepiej wyręczysz wink


nie sądzę, nie mam doświadczenia smile

A czytać i pisać to umiałaś od urodzenia ?
Czy zaraz po urodzeniu miałaś jakieś doświadczenie

Za to odpowiednie słownictwo opanowane ma panna do perfekcji, więc voila!

51 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-11-03 16:40:33)

Odp: Rok minął..
pannapanna napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
pannapanna napisał/a:

Anastazja zostań, może komuś będzie potrzebna porada osoby z poziomu kooorwy? smile

Jestem pewna, że w tym mnie jeszcze lepiej wyręczysz wink


nie sądzę, nie mam doświadczenia smile

A czytać i pisać to umiałaś od urodzenia ?
Czy zaraz po urodzeniu miałaś jakieś doświadczenie ?
To pomyśl trochę nim napiszesz głupi post.
Bo według mnie jest on nie na miejscu.
Niestety ludzie bładzą.
Lecz najważniejsze jest to aby ze swoich błedów wyciągali stosowne wnioski.
Dodam jeszcze, że ja nie zdradziłem a zdradą się brzydzę.

52

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
Lexpar napisał/a:
pannapanna napisał/a:

nie sądzę, nie mam doświadczenia smile

A czytać i pisać to umiałaś od urodzenia ?
Czy zaraz po urodzeniu miałaś jakieś doświadczenie

Za to odpowiednie słownictwo opanowane ma panna do perfekcji, więc voila!

Czyli jakieś doświadczenia ma Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

53

Odp: Rok minął..

Bardzo proszę o wyrażanie swoich poglądów bez atakowania rozmówców i z pominięciem rynsztokowego słownictwa.

54

Odp: Rok minął..

Zostałam zdradzona , kochanką nie byłam a jednak takie posty jak Zorija czy Pannapanna strasznie mnie drażnią .
Ktoś zrobił coś złego pogubił się , pobłądził - zdarza się . Ale żeby od razu taką babeczkę od koorew ... no sorki . Ja chyba jednak jestem dziwna , nigdy tak nie nazwałam  kochanki mojego męża .

55 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-03 17:41:42)

Odp: Rok minął..

Rozumiem, że określenie "koorwa" jest wulgarne...
I może razić co wrażliwszych tongue
Nie mniej, co do samej definicji, jest ona doskonale trafna. Oznacza bowiem m.in. "człowieka postępującego w sposób podły lub niemoralny, łajdaka, nikczemnika, sprzedającego się"
lub np. "kogoś, kto dla osiągnięcia korzyści postępuje w sposób moralnie naganny" - słownik PWN.

Ale to tak na marginesie...

Nie wiem natomiast Julio, co Cię uraziło w moim poście, bo ja już na innym wątku obiecałam dawno temu, że nie będę raniła wrażliwych uszu określeniem "dziwka" (którego używałam świadomie i dla mnie to wyrażenie jest nadzwyczaj adekwatne). Obiecałam używać co najwyżej sformułowania "panna lekkich obyczajów" tongue
I jak dotychczas, łącznie z dzisiejszymi swoimi wpisami, słowa dotrzymałam smile
Więc wytłumacz, co Ci się nie spodobało, żebym, mogła przemyśleć...

Dodam jeszcze, że takie słownictwo nie bierze się znikąd. Najczęściej jest one wynikiem ogromnych emocji i niezgody na to, czego się doświadczyło, dzięki tego typu osobom, we własnym życiu.
Nie obwiniałabym za nie nikogo znów tak surowo... czasem to taki wentyl bezpieczeństwa, szczególnie w takich przypadkach jak te z tego forum, gdy kochanki są totalnie pozbawione zasad i empatii... i o żadnych naprawach błędów, wyciąganiu stosownych wniosków, przewartościowaniach w swoim życiu, żalu, współczuciu dla rodziny faceta z którym się zdradzało (dla żony, dzieci), zadośćuczynieniu im swoich czynów, obietnicach poprawy - sorki Julio i sorki Lepard, ale ja tu nie czytałam... Rozmawiałyśmy o tym kilka postów wcześniej z NieZnamSiebie...
Ale jak macie jakiś link, który przeczy moim słowom i może wpłynąć na zmianę mojego zdania (co chętnie zrobię) to proszę, wklejcie go... chętnie doczytam...

56

Odp: Rok minął..
Julia1976 napisał/a:

Zostałam zdradzona , kochanką nie byłam a jednak takie posty jak Zorija czy Pannapanna strasznie mnie drażnią .
Ktoś zrobił coś złego pogubił się , pobłądził - zdarza się . Ale żeby od razu taką babeczkę od koorew ... no sorki . Ja chyba jednak jestem dziwna , nigdy tak nie nazwałam  kochanki mojego męża .

Ja odnoszę wrażenie, że tego typu wypowiedziami te osoby wyładowują swoje pewne frustracje, czy próbują się dowartościować w jakiś sposób - jestem lepsza bo nie zdradziłam, ha!
Na początku tez się irytowałam, że z taką łatwością idzie komuś ocenianie, krytykowanie kogoś w tak wulgarny sposób i tłumaczenie tego nazywaniem rzeczy po imieniu. Kiedy pisały to zdradzone żony, nawet byłam skłonna pomyśleć, że nie dziwię się, że została zdradzona, bo kto z taką wulgarną, pełną nienawiści i jadu 'babą', by wytrzymał. Jednak jak poszerzyłam swój punt widzenia, to doszłam do wniosku, że te osoby w taki sposób odreagowują swój pewien ból, zwalając go na obcą im osobę - kochankę, że to dla nich pewien sposób oczyszczenia ze złych emocji, które w nich siedzą, dlatego przestałam na nie reagować, czy odbierać personalnie.
Wiadomo, że dla zdradzonej żony nie jest niczym przyjemnym czytanie o tym jak dany romans się rodził, o wielkim wybuchu miłości (czy też fascynacji) i namiętności pomiędzy kochankami, że sprowadzają go do mechanicznego "rozkładania nóg" przez ladacznice.
Ludzie popełniają jednak różne błędy w swoim życiu, ulegają słabościom, ale się też opamiętują, zaczynają pracować nad sobą itd.
Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest po prostu krzywdzące i niesprawiedliwe.

57

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:
Julia1976 napisał/a:

Zostałam zdradzona , kochanką nie byłam a jednak takie posty jak Zorija czy Pannapanna strasznie mnie drażnią .
Ktoś zrobił coś złego pogubił się , pobłądził - zdarza się . Ale żeby od razu taką babeczkę od koorew ... no sorki . Ja chyba jednak jestem dziwna , nigdy tak nie nazwałam  kochanki mojego męża .

Ja odnoszę wrażenie, że tego typu wypowiedziami te osoby wyładowują swoje pewne frustracje, czy próbują się dowartościować w jakiś sposób - jestem lepsza bo nie zdradziłam, ha!
Na początku tez się irytowałam, że z taką łatwością idzie komuś ocenianie, krytykowanie kogoś w tak wulgarny sposób i tłumaczenie tego nazywaniem rzeczy po imieniu. Kiedy pisały to zdradzone żony, nawet byłam skłonna pomyśleć, że nie dziwię się, że została zdradzona, bo kto z taką wulgarną, pełną nienawiści i jadu 'babą', by wytrzymał. Jednak jak poszerzyłam swój punt widzenia, to doszłam do wniosku, że te osoby w taki sposób odreagowują swój pewien ból, zwalając go na obcą im osobę - kochankę, że to dla nich pewien sposób oczyszczenia ze złych emocji, które w nich siedzą, dlatego przestałam na nie reagować, czy odbierać personalnie.
Wiadomo, że dla zdradzonej żony nie jest niczym przyjemnym czytanie o tym jak dany romans się rodził, o wielkim wybuchu miłości (czy też fascynacji) i namiętności pomiędzy kochankami, że sprowadzają go do mechanicznego "rozkładania nóg" przez ladacznice.
Ludzie popełniają jednak różne błędy w swoim życiu, ulegają słabościom, ale się też opamiętują, zaczynają pracować nad sobą itd.
Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest po prostu krzywdzące i niesprawiedliwe.

Anastacjo, nie sprowadzaj jak zwykle wszystkiego to "zdradzonych żon" i ich potrzeby odreagowania.
Wiele razy już Ci tu tłumaczono, że taki pogląd na kochanki, na moralność, na zasady, którymi powinniśmy się kierować w życiu - mają również (na szczęście w większości!) także ludzie, którzy nigdy nie zostali zdradzeni.
Wielu z nich tu pisze. I to bardzo dosadnie. A Ty wiesz i tak tylko to, co chcesz wiedzieć i upraszczasz, jednocześnie stosując swoje żałosne i oklepane wybiegi, pod tytułem "WYBUCH WIELKIEJ NAMIĘTNOŚCI" i "KTO BY Z TAKĄ BABĄ WYTRZYMAŁ, NIE DZIWIĘ SIĘ, ŻE JĄ ZOSTAWIŁ".

Lexpar i Julia, gdybyście nie wiedzieli o czym pisałam w swoim poprzednim poście - o butności, arogancji, niestety - także chamstwie kochanek (ten wpis o zdradzonych żonach, które same są sobie winne jest poniżej wszelkich zasad) - wpis Anastacji powinien Wam wszystko wyjaśnić.

58

Odp: Rok minął..

Tak swoją drogą - Anastacjo -
żegnasz się już drugi dzień...

Nie, żebym Cię wyganiała, czy cuś...
ale skoro podjęłaś sama i samodzielnie taka decyzję...
to zwyczajnie ciekawi mnie, jak długo jeszcze to pożegnanie będzie trwać? tongue

Bo wiesz, zaczynam myśleć tak jak inni, którzy pisali tu wcześniej...
że potrzebowałaś tylko zaistnieć od nowa... i żeby znów się coś wokół Ciebie zadziało...
A nie miałaś już dość tego forum i wyczerpanej swojej "roli" przypadkiem??

59

Odp: Rok minął..
Zorija napisał/a:

jak te z tego forum, gdy kochanki są totalnie pozbawione zasad i empatii... i o żadnych naprawach błędów, wyciąganiu stosownych wniosków, przewartościowaniach w swoim życiu, żalu, współczuciu dla rodziny faceta z którym się zdradzało (dla żony, dzieci), zadośćuczynieniu im swoich czynów, obietnicach poprawy - sorki Julio i sorki Lepard, ale ja tu nie czytałam... Rozmawiałyśmy o tym kilka postów wcześniej z NieZnamSiebie...
Ale jak macie jakiś link, który przeczy moim słowom i może wpłynąć na zmianę mojego zdania (co chętnie zrobię) to proszę, wklejcie go... chętnie doczytam...

Zorija to ze czegos nie czytałas nie oznacza ze tego nie ma ....

Mam jedna forumowiczke  w głowie ale moze sama sie ujawni smile
Nie nie byłam kochanka a zdradzoną .

60

Odp: Rok minął..
ezail napisał/a:
horses napisał/a:

Wydaje mi się, że szersza perspektywa zmusza do głębszych refleksji.
Jeśli nie potrafisz współczuć żonie to wspólczuj zranionej, oszukanej  kobiecie, jeśli została zraniona i oszukana,
a tak czasami bywa, ze cios przychodzi znienacka i nic nie wskazywało, że źle działo się w małżeństwie.
Jeśli potrafisz wspólczuć jedynie kochankom, to im wspólczuj, bo niektóre zostały oszukane, wmanewrowane ....
ale nie zamykaj oczu na te wyrachowane, bez skrupułów, tez je zauważ.

Każde pchanie się w cudze małżeństwo to wyrachowanie i egoizm i nie należy po takich osobach zostawiać "suchej nitki". Nie usprawiedliwiam dzi***rzy zdradzających swoje żony i wy***ki zdradzające swoich mężów ale taka jest brutalna i uniwersalna prawda. Aksjomat a wręcz tautologia. smile

Mam inne zdanie. Nie uogólniam tak. Niektórzy męzowie to takie buce, do których nic nie dochodzi. Tak, jak i niektóre żony, pozbawione czułości matrony.
Trudno się wtedy dziwić, że jak ktoś nieszczęśliwy spotka na swojej drodze kochanka/ kochankę, którzy dają szczęście , to zostawia poprzednie życie
i zakłada nowy związek. Każdy chce być szczęśliwy.
Nad związkiem trzeba pracować, starać się, ale z niektórymi nie da się dogadać, nic do nich nie dochodzi.
Co nie oznacza oczywiście, że nie ma przypadków, kiedy komuś odbija szajba i bez jakiś wyraźnych powodów szuka sobie ot tak nowych atrakcji. To potepiam .

61

Odp: Rok minął..
ryba81 napisał/a:
Zorija napisał/a:

jak te z tego forum, gdy kochanki są totalnie pozbawione zasad i empatii... i o żadnych naprawach błędów, wyciąganiu stosownych wniosków, przewartościowaniach w swoim życiu, żalu, współczuciu dla rodziny faceta z którym się zdradzało (dla żony, dzieci), zadośćuczynieniu im swoich czynów, obietnicach poprawy - sorki Julio i sorki Lepard, ale ja tu nie czytałam... Rozmawiałyśmy o tym kilka postów wcześniej z NieZnamSiebie...
Ale jak macie jakiś link, który przeczy moim słowom i może wpłynąć na zmianę mojego zdania (co chętnie zrobię) to proszę, wklejcie go... chętnie doczytam...

Zorija to ze czegos nie czytałas nie oznacza ze tego nie ma ....

Mam jedna forumowiczke  w głowie ale moze sama sie ujawni smile
Nie nie byłam kochanka a zdradzoną .

OK Ryba, dlatego proszę o link. Wierzę zresztą, że takie są. I tak jak napisałam do NieZnamSiebie --> potrafię z takimi normalnie rozmawiać, rozumieć je, nawet im współczuję (takim przykładem dla mnie jest Toorank).

Natomiast te dyskutujące w tym wątku do takich się nie zaliczają. Żadna. I nigdy sad Ja tego przynajmniej nie pamiętam....
A rozmawiamy w tej chwili z nimi.

62

Odp: Rok minął..

Zorija, ale Ty widzisz to co chcesz widzieć i interpretujesz po swojemu, nie wyłapując sensu całości wypowiedzi.
Ja bardzo cenię i podziwiam osoby, które mają swoje zasady moralne i nigdy ich nie złamali. Ja popełniłam w życiu błąd, przyznaję się do tego. Jednak nie widzę powodu żebym miała nie mówić, że to było prawdziwe uczucie, skoro było i jest. Czy to jest buta i arogancja? Może też przytoczysz definicje?
Rozumiem, że romans (według Ciebie) przekreśla mnie jako człowieka, dewaluuje wszelkie potencjalne dobre cechy które mogłabym posiadać czy uczynki? No i absolutnie według twego toku myślenia nie mam prawa wychodzić z tej 'roli', pracować nad sobą itd., bo i tak jestem skreślona, bez zasad moralnych i jakichkolwiek perspektyw na poprawę.. no proszę cię..

63

Odp: Rok minął..

A jednak Anastacjaa nadal wzbudza emocje.
Już chciała się żegnac, a tu psikus, znowu błyszczy, czyli jest w swoim żywiole wink
Mam wrażenie, że tak wogule, autorka ma żal do administracji , za zamknięcie jej tematu.
Anastaacjo, wystąp o odblokowanie wątku i jak to mówią jedziem z tym koksem od nowa.
Przy okazjidowiem się, jak zwał się ten Twój temat, bo nigdy nie miałem okazji przeczytać, a słyszałem o nim nieomal legendy???

64

Odp: Rok minął..
horses napisał/a:
ezail napisał/a:
horses napisał/a:

Wydaje mi się, że szersza perspektywa zmusza do głębszych refleksji.
Jeśli nie potrafisz współczuć żonie to wspólczuj zranionej, oszukanej  kobiecie, jeśli została zraniona i oszukana,
a tak czasami bywa, ze cios przychodzi znienacka i nic nie wskazywało, że źle działo się w małżeństwie.
Jeśli potrafisz wspólczuć jedynie kochankom, to im wspólczuj, bo niektóre zostały oszukane, wmanewrowane ....
ale nie zamykaj oczu na te wyrachowane, bez skrupułów, tez je zauważ.

Każde pchanie się w cudze małżeństwo to wyrachowanie i egoizm i nie należy po takich osobach zostawiać "suchej nitki". Nie usprawiedliwiam dzi***rzy zdradzających swoje żony i wy***ki zdradzające swoich mężów ale taka jest brutalna i uniwersalna prawda. Aksjomat a wręcz tautologia. smile

Mam inne zdanie. Nie uogólniam tak. Niektórzy męzowie to takie buce, do których nic nie dochodzi. Tak, jak i niektóre żony, pozbawione czułości matrony.
Trudno się wtedy dziwić, że jak ktoś nieszczęśliwy spotka na swojej drodze kochanka/ kochankę, którzy dają szczęście , to zostawia poprzednie życie
i zakłada nowy związek. Każdy chce być szczęśliwy.
Nad związkiem trzeba pracować, starać się, ale z niektórymi nie da się dogadać, nic do nich nie dochodzi.
Co nie oznacza oczywiście, że nie ma przypadków, kiedy komuś odbija szajba i bez jakiś wyraźnych powodów szuka sobie ot tak nowych atrakcji. To potepiam .

Horses, ależ nikt nikomu nie każe się męczyć w związku z bucem czy matroną... Dlaczego tak twierdzisz?

I Horses, masz świętą rację, że dobrze by było, gdyby - tak jak napisałeś - taka nieszczęśliwa osoba "zostawiła swoje poprzednie życie i założyła nowy związek" --->>> niestety, to nie przypadki z tego forum... ani w większości z życia sad
Najczęściej jest tak, że najpierw pojawia się kochanka / kochanek, a potem.... okazuje się, że żona była matroną, albo mąż bucem tongue tongue Wcześniej byli ok przez wiele lat.... potem nagle pojawiła się "koleżanka" lub "kolega" - i sytuacja zmieniła się diametralnie wink związek to niewypał, żona beznadziejna w łóżku i gderliwa... itd itp... nie chce mi się już nawet tego pisać tongue

65

Odp: Rok minął..
Anastacjaa napisał/a:

Zorija, ale Ty widzisz to co chcesz widzieć i interpretujesz po swojemu, nie wyłapując sensu całości wypowiedzi.
Ja bardzo cenię i podziwiam osoby, które mają swoje zasady moralne i nigdy ich nie złamali. Ja popełniłam w życiu błąd, przyznaję się do tego. Jednak nie widzę powodu żebym miała nie mówić, że to było prawdziwe uczucie, skoro było i jest. Czy to jest buta i arogancja? Może też przytoczysz definicje?
Rozumiem, że romans (według Ciebie) przekreśla mnie jako człowieka, dewaluuje wszelkie potencjalne dobre cechy które mogłabym posiadać czy uczynki? No i absolutnie według twego toku myślenia nie mam prawa wychodzić z tej 'roli', pracować nad sobą itd., bo i tak jestem skreślona, bez zasad moralnych i jakichkolwiek perspektyw na poprawę.. no proszę cię..

Ależ oczywiście, że masz i świetnie, gdyby tak było.
Chętnie bym Ci wówczas kibicowała.
Ale Twoje wpisy temu przeczą, niestety.
Myślę, że może masz rację - jesteś już tak "przesiąknięta" rolą kochanki, że trudno Ci od niej odejść, nawet wtedy, gdy już dawno nią nie jesteś. Dlatego być może Twoja decyzja o zlikwidowaniu nicka jest słuszna.

Posty [ 1 do 65 z 355 ]

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026