Mam 36 lat i od dawna nikogo nie mam. Związki, w które wchodziłam były mało angażujące, np nigdy nie zamieszkałam z nikim, mimo ze do tego dążyłam.
Mój problem polega być może na tym, że obawiam się mężczyzn. Na pewno nie potrafię zareagować szybko na oznaki zainteresowania, zwykle moja reakcja jest paraliż i zamkniecie w sobie. Im bardziej ktoś mi się podoba tym bardziej. Nie umiem tego przełamać i zawsze byłam tak naprawdę z nieinteresującymi mnie mężczyznami. : >
Boję się, że mężczyzna okaże się jak mój ojciec, czyli będzie emocjonalny, usiłujący zdominować, poniżyć, że szukałam swego czasu kandydata na męża na forach dla domin..
Dużo dziewczyn pisze, ze poznało mężów na czatach, więc spróbowałam i dotarło do mnie, że jedyny człowiek, do którego miałam ochotę zagadać miał nick typu "posłuszny on dla Niej" czy jakoś tak : /
Typowego mężczyzny-marzenia wielu kobiet, który jest "stanowczy, silny" po prostu nie trawię.
Próbowałam psychoterapii i nie pomaga.