Dziewczyny proszę was o pomoc, bo nie wiem jak sobie poradzić z moimi uczuciami. Jakiś czas temu zaczęłam studia i poznałam chłopaka. Spodobał mi się od razu i od tamtego czasu nie mogę przestać o nim myśleć. Problem w tym, że on ma dziewczynę, a ja nie chce rozwalać ich związku. Chodzimy razem na ćwiczenia i dlatego nie ma szans, abym go unikała. Parę razy zauważyłam jego wzrok na sobie. Nie wiem jednak czy mam jakieś szanse u niego.
1 2015-10-31 21:27:23 Ostatnio edytowany przez Nieobliczalna02 (2015-10-31 21:43:21)
Podobne tematy
Nie wiem jednak czy mam jakieś szanse u niego.
Ja też nie wiem, ale spójrz na to w taki sposób; rozpoczęłaś nowy etap w swoim życiu - studia, znalazłaś się w nowej grupie ludzi i jak większość zapewne, przyglądacie się sobie nawzajem, to normalne. Chłopak Ci się spodobał, a to, że spogląda w Twoją stronę (lub tylko tak Ci się wydaje) o niczym nie musi świadczyć.
Nie wkręcaj się więc, zwłaszcza, że wiesz, że on jest zajęty.
A teraz wyobraź sobie, że masz chłopaka, a on leci na każdą nowo poznaną laskę, bo ta mu się spodobała. Jeżeli jakimś cudem udałoby Ci się go wyrwać, to jednocześnie dowiesz się, że on właśnie taki jest, sama zresztą też nie wystawiasz sobie dobrej opinii. Wyrywanie zajętego faceta świadczy o braku zasad.
Uważam, że osoby, które zachowują się w taki właśnie sposób, powinny same doświadczyć zdrady i odrzucenia, może wtedy jest szansa , że zrozumieją cokolwiek.
Ja jestem po 40-ce choć podobno nie wyglądam. Niczego nie szukałam, mam poukładane życie, męża, opiekuńczy choć trochę zwariowany, kochane dzieci. A mimo to kilka lat temu trafił mnie amor i powalił, nie umiałam przełknąć śliny, rozmawiać z nim a świat wirował, gdy pojawiał się z pobliżu. Wie o tym, ale zignorował moje uczucie, pewnie dobrze zrobił. Moje małżeństwo trwa, dzieci są szczęśliwe, on się ożenił, nie wspomniawszy mi nawet.
Zostałam sama z rozterkami, nie uchodzącymi w moim wieku. Nie mogę sypiać, przestałam się uśmiechać, zaczęłam brać leki. W międzyczasie straciłam tatę, a moja firma ma kłopoty, mogę do tego stracić pracę. Uzależniłam się, choć jeszcze walczę. I może nawet poradziłabym sobie, gdybym tylko mogła choć z nim porozmawiać, napisać, mieć jakikolwiek kontakt, ale on tak cudownie wykreował na fejsie swoją cukierkową rodzinkę, że niby co miałabym mu napisać? Choć bardzo tego potrzebuję.
Pewnie uznacie, że to bez sensu. Głupia, słaba kobieta, nie przystająca do standardów.
aga