Przeczytałam właśnie, że kilka lat temu pojawiło się i wciąż nabiera na sile nowe zjawisko zwane dentyzmem. Czym jest dentyzm? Portal Dentysta.eu zebrał informacje, z których wynika, że co dziesiąty pacjent stomatologiczny bardzo chętnie i ponadstandardowo odwiedza gabinety dentystyczne. Przy czym nie chodzi tutaj o walkę z próchnicą, ale dążenie do idealnego uśmiechu.
Twierdzi się, że to dobrze, bo w naszym kraju 90% społeczeństwa ma próchnicę, a 6% nigdy nie trafiło do gabinetu stomatologa, niemniej ci pacjenci zdecydowanie poprawiają średnią. Dentyzm polega na ponadprzeciętnym odwiedzaniu dentysty (co najmniej raz w miesiącu), wyszukiwaniu wszelkiego rodzaju nowinek, wędrówkach od gabinetu do gabinetu w celu wyszukania najlepszej, najbardziej spektakularnej oferty oraz... pozostawianiu tam majątku.
Lekarz stamatolog Marcin Krufczyk z portalu Dentysta.eu mówi:
"- Dentyzm jest jak shopping, z tym że osoby go uprawiające, zamiast wędrować od galerii handlowej do galerii w poszukiwaniu ubrań, butów i dodatków, wędrują od dentysty do dentysty, szukając nowości stomatologicznych. Co ciekawe, dentyzm wciąga tak samo jak shopping. Osoby go uprawiające są gotowe wydać grube tysiące na najnowocześniejsze wybielanie zębów, przedłużanie i modelowanie kształtu uzębienia, porcelanowe licówki, ortolifting, nowe korony, a nawet diamentową biżuterię na zęby. Często zaciągają nawet na ten cel specjalny kredyt. "Wyznawcy dentyzmu" odwiedzają stomatologa przynajmniej raz w miesiącu. Nie tego samego, bo jeśli tylko gdzieś pojawi się jakaś nowość, natychmiast rezerwują tam termin i korzystają z tych nowinek. Do każdego gabinetu przychodzą z inną sprawą i nie chodzi tylko o to, żeby wyleczyć próchnicę. Chcą mieć zęby idealne."
Dalej pan Marcin dodaje, że "dentyści" (czyli wyznawcy dentyzmu) nie liczą się z kosztami, podczas jednej wizyty gotowi są zostawić 1-2 tysiące złotych, a zanim osiągną końcowy, zadowalający ich efekt jest to nierzadko 50-100 tysięcy zł, przy czym chętnie na ten cel zaciągają kredyty.
Co sądzicie o tym zjawisku? Macie w swoim otoczeniu kogoś, kto padł jego ofiarą? A może sami inne cele podporządkowujecie swojemu idealnemu uśmiechowi?