Podam wam przyklad ( o ktorym juz gdzies pisalam) a propos przeszlosci i budowania na ...:
Poznaje faceta.
Wolny, szukajacy stalego zwiazku. W moim wieku. Samotny.
Budujac z nim, nie buduje na klamstwie, na zdradzie, nie " kradne go nikomu"", jego intencje wydaja sie szczere...
Opowiada o swojej przeszlosci:
Zdradzal zone z dziwkami, wreszcie znalazl sobie mezatke, z ktora chcial sie zwiazac- wtedy odszedl od zony i dzieci.
Mezatka znalazla sobie innego.wtedy zaczal szukac kogos dla siebie-czyli mnie.
Zona seksu nie unikala, tylko on chcial innej kobiety, ( znudzil sie)
A mowil mi o tym, bo z racji dzieci, jesli bysmy byli razem, w koncu poznalabym zone, i dowiedziala sie o mezatce.
Chcial byc szczery, grac w otwarte karty, i wyjasnic wszystko od razu.
Ja po prostu nie potrafie zrozumiec takiego czlowieka. Nie potrafie sie utozsamic z jego intencjami.
Sposoby rozwiazywania problemow sa mi obce.
Moze bylby on wzorowym mezem, moze nie zawiodlabym sie na nim, ale ja po prostu nie rozumiem tego czlowieka.
Albo inaczej:
Jesli miedzy nami, cos byloby nie halo- to ja przyszlabym z problemem do niego.
Jesli szukalabym porady na tym forum, to on by o tym wiedzial.
Jesli nie moglabym jednak z nim wytrzymac- jemu bym powiedziala.
A co, jesli on nie bylby zadowolony?
Czy tez bym byla poinformowana?
Czy tez gralby w otwarte karty?
Czy robil cos za moimi plecami?