Nurtuje mnie od jakiegoś czasu pytanie zawarte w tytule?Niewiem jak Wy to odczuwacie?Wiele słyszę i widzę jak się dzieje w małżeństwach moich znajomych z poprzedniego miejsca zamieszkania i nie tylko.Przeraża mnie fakt jak faceci czasami odchodząc od swoich żon się głupio tłumaczą.
To nie tylko kwestia facetów i nie tylko po 50. To rutyna. To ona zabija związek. Ja mam kolegę, który ma 50 lat i bardzo kocha swoja żonę. Co z tego, jak to ona odeszła do kochanka 20 lat młodszego. Wiec nie tylko faceci...
Tego nie wiem, ale tez jestem ciekawa. A może sa tacy i tacy. Tacy co kochaja i tacy, którym to "przechodzi".
Związek zależy od dwojga ludzi. Ludzie są różni, więc tym bardziej związki. Zatem nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Nie ma sensu bać się jeździć autem, jeśli w TV każdego dnia mówią ile ofiar wypadków jest na drogach.
To nie tylko kwestia facetów i nie tylko po 50. To rutyna. To ona zabija związek. Ja mam kolegę, który ma 50 lat i bardzo kocha swoja żonę. Co z tego, jak to ona odeszła do kochanka 20 lat młodszego. Wiec nie tylko faceci...
I tak się zdarza,ale mi się wydaje,że każdy związek trzeba pielęgnować jak roślinę.Jeśli jest pielęgnowana odpowiednio to kwitnie pięknie rośnie i tak samo jest z uczuciem.
Tego nie wiem, ale tez jestem ciekawa. A może sa tacy i tacy. Tacy co kochaja i tacy, którym to "przechodzi".
Wydaje mi się,że nieraz może popadamy w rutynę i to i inne powody zabijają w Nas uczucie,
na stronie "bezego" jest taki fajny artykuł pt. dlaczego dobre związki nie trwają wiecznie
warto go przeczytać
na stronie "bezego" jest taki fajny artykuł pt. dlaczego dobre związki nie trwają wiecznie
warto go przeczytać
A możesz przybliżyć treść tego artykułu?Nie do końca wiem jak się tutaj poruszać,bo jestem nowa na tym forum.:)
bez sensu kopiowac caly artykul tutaj
wpisz sobie w google jego tytul i jak Ci wyskoczy strona bezego.com to go przeczytaj ![]()
Ponoć po tylu latach małżeństwa, związek przechodzi w wymiar dozgonnej przyjaźni, szacunku i wszystkiego innego co się z nią wiąże.
ze swojego przykladu powiem, ze nawet bardziej. Moj maz kocha mnie bardziej, co mnie troche dziwi. Mowi, ze jestem niedobra dla niego i sam nie wie, za co mnie tak kocha. Filozoficznie stwierdzil, ze milosc to nieuleczalna choroba.
A moze jest masochista, nie wiem ![]()
bez sensu kopiowac caly artykul tutaj
wpisz sobie w google jego tytul i jak Ci wyskoczy strona bezego.com to go przeczytaj
OK. Spróbuję poszukać tego artykułu jak będę miała chwilkę.Dzięki za namiary.
13 2016-08-01 18:53:55 Ostatnio edytowany przez renata521964 (2016-08-01 18:58:53)
Ponoć po tylu latach małżeństwa, związek przechodzi w wymiar dozgonnej przyjaźni, szacunku i wszystkiego innego co się z nią wiąże.
W zupełności zgadzam się z Tobą.Po tylu latach wiemy kim jest osoba z która jesteśmy.Miłość jest wtedy dojrzalsza i moim zdaniem bardziej prawdziwa. ![]()
14 2016-08-01 18:56:24 Ostatnio edytowany przez renata521964 (2016-08-01 19:32:26)
ze swojego przykladu powiem, ze nawet bardziej. Moj maz kocha mnie bardziej, co mnie troche dziwi. Mowi, ze jestem niedobra dla niego i sam nie wie, za co mnie tak kocha. Filozoficznie stwierdzil, ze milosc to nieuleczalna choroba.
A moze jest masochista, nie wiem
Dlaczego Cię dziwi? Wie z kim jest i poznał już Ciebie na tyle,że inne nie mają szans.Piękne stwierdzenie.Wiesz jak mąż po tylu latach małżeństwa mówi kocham Cię to tak słodko brzmi i robi się gorąco na sercu. ![]()
15 2016-08-01 19:31:07 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-08-01 19:31:40)
adiaphora napisał/a:ze swojego przykladu powiem, ze nawet bardziej. Moj maz kocha mnie bardziej, co mnie troche dziwi. Mowi, ze jestem niedobra dla niego i sam nie wie, za co mnie tak kocha. Filozoficznie stwierdzil, ze milosc to nieuleczalna choroba.
A moze jest masochista, nie wiemDlaczego Cię dziwi wie z kim jest i poznał już Ciebie na tyle,że inne nie mają szans.Piękne stwierdzenie.Wiesz jak mąż po tylu latach małżeństwa mówi kocham Cię to tak słodko brzmi i robi się gorąco na sercu.
no dziwi, właśnie dlatego, że poznał bardziej a mimo to kocha ;-)
uważam, że jest dla mnie za dobry, albo inaczej - ja nie jestem dość dobra dla niego, i z tego powodu mam czasem wyrzuty sumienia. Bo charakterek to ja mam nie do wytrzymania dla standardowego męża ;-)
16 2016-08-01 19:36:05 Ostatnio edytowany przez renata521964 (2016-08-01 19:37:01)
renata521964 napisał/a:adiaphora napisał/a:ze swojego przykladu powiem, ze nawet bardziej. Moj maz kocha mnie bardziej, co mnie troche dziwi. Mowi, ze jestem niedobra dla niego i sam nie wie, za co mnie tak kocha. Filozoficznie stwierdzil, ze milosc to nieuleczalna choroba.
A moze jest masochista, nie wiemDlaczego Cię dziwi wie z kim jest i poznał już Ciebie na tyle,że inne nie mają szans.Piękne stwierdzenie.Wiesz jak mąż po tylu latach małżeństwa mówi kocham Cię to tak słodko brzmi i robi się gorąco na sercu.
no dziwi, właśnie dlatego, że poznał bardziej a mimo to kocha ;-)
uważam, że jest dla mnie za dobry, albo inaczej - ja nie jestem dość dobra dla niego, i z tego powodu mam czasem wyrzuty sumienia. Bo charakterek to ja mam nie do wytrzymania dla standardowego męża ;-)
Wiesz masz to szczęście jedna z nielicznych,że trafiłaś na takiego faceta.Ja mogę powiedzieć,że też mam cudownego męża,który znosi nieraz moje huśtawki nastrojów i jest wyrozumiały.Na pewno na takich zasługujemy skoro ich mamy.hihihihi
17 2016-08-01 19:41:00 Ostatnio edytowany przez Olinka (2016-08-02 00:39:18)
Powiem Wam jedno,że często bywa tak,że te bardziej krnąbrne kobietki maja fajnych mężów,a te które są bardziej spokojne mają innych,chociaż nie jest to regułą.Wszystko zależy od tego jaka pozycję w małżeństwie sobie wypracujemy.Tak myślę.
--------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Dziękuję i pozdrawiam, Olinka
adiaphora napisał/a:renata521964 napisał/a:Dlaczego Cię dziwi wie z kim jest i poznał już Ciebie na tyle,że inne nie mają szans.Piękne stwierdzenie.Wiesz jak mąż po tylu latach małżeństwa mówi kocham Cię to tak słodko brzmi i robi się gorąco na sercu.
no dziwi, właśnie dlatego, że poznał bardziej a mimo to kocha ;-)
uważam, że jest dla mnie za dobry, albo inaczej - ja nie jestem dość dobra dla niego, i z tego powodu mam czasem wyrzuty sumienia. Bo charakterek to ja mam nie do wytrzymania dla standardowego męża ;-)Wiesz masz to szczęście jedna z nielicznych,że trafiłaś na takiego faceta.Ja mogę powiedzieć,że też mam cudownego męża,który znosi nieraz moje huśtawki nastrojów i jest wyrozumiały.Na pewno na takich zasługujemy skoro ich mamy.hihihihi
szczęście a z drugiej strony refleksja, że w zwiazku rzadko kiedy jest miłosna równowaga i jedna osoba kocha drugą bardziej, jest skłonna do większej wyrozumiałości, kompromisów, wybaczenia i poswięceń. I traktuje to jako coś naturalnego. Ten nierówny układ trochę burzy to szczęście. Wolałabym stan równowagi.
hmm, jak się związek zamienia w przyjaźń, to sorry, ale to już nie jest związek.
żyłam 8 lat z przyjacielem - nigdy więcej.
Kluczem związku jest bliskość duchowa i fizyczna. BRAK tego kasuje związek.
NIE ma seksu ====> NIE ma związku
Zgodne małżeństwa uprawiają seks długo, długo... aż do późnych lat... ile tylko mogą.
Kluczem związku jest bliskość duchowa i fizyczna. BRAK tego kasuje związek.
NIE ma seksu ====> NIE ma związku
Zgodne małżeństwa uprawiają seks długo, długo... aż do późnych lat... ile tylko mogą.
Po rozmowach z małżeństwami z różnym stażem, nie zgodzić się nie można.
Ciocia ma męża marynarza albo raczej człowieka odpowiedzialną za część polskiej floty.
Miesiąc w domu, dwa miesiące na morzu.. i tak w kółko
Małżeństwo ze stażem 35letnim.
Ona - wciąż DOSŁOWNIE odlicza godziny do tego kiedy wróci i wreszcie ją przeleci
On - jak tylko jest na lądzie, pędzi wozem by już koło niej być
... PIĘKNE! ![]()
Nurtuje mnie od jakiegoś czasu pytanie zawarte w tytule?Niewiem jak Wy to odczuwacie?Wiele słyszę i widzę jak się dzieje w małżeństwach moich znajomych z poprzedniego miejsca zamieszkania i nie tylko.Przeraża mnie fakt jak faceci czasami odchodząc od swoich żon się głupio tłumaczą.
Nie każdy facet to dupek, a taki po 50-tce potrafi kochać swoją żonę jeszcze bardziej niż w młodości - a znam takie małżeństwa,zapewniam.
To,że niektórzy odchodzą od swoich żon głupio się tłumacząc - oni tak już mają,każdy pretekst jest dobry,jeśli znajdą jakąś młodszą.
Natolinko
Masz rację co do tego,że nie każdy facet to dupek.Ja też znam parę małżeństw z dużym stażem i nadal się kochają i szanują,ale też znam takie,które się rozstały przez jakąś młodszą babeczkę.
Najbardziej szkoda mi wtedy kobiet,które nie mają żadnych perspektyw.Nigdy nie pracowały i wtedy zaczyna się problem.