Witajcie,
Chciałbym przedstawić tu pewną historię i poprosić Was o porady lub wskazówki.
Od ponad 8 miesięcy jestem w związku z pewną dziewczyną. Wszystko po między nami układa się jak najbardziej pomyślnie i już mamy swoje pierwsze wspólne plany na najbliższe miesiące czy nawet lata. Będąc w kilku relacjach i mając do czynienia z wieloma kobietami muszę powiedzieć, że to jest to czego od wielu lat szukałem w końcu i bardzo mi zależy na tym związku i za nic nie chcę bo się rozpadł. W innym przypadku zostawiłbym to i sobie nie zawracał głowy.
Dziewczyna ma skończone 18 lat jest w klasie maturalnej, dobrze się uczy i wybiera się na studia. Ja mam ponad 20 lat. Niestety studiów nie ukończyłem, pracuję.
Naszym głównym problemem jest mama mojej dziewczyny, a właściwie jej zachowania kierowane fanatyzmem religijnym. Zazwyczaj przyszłe teściowe mają wątpliwości co do amantów swoich córek, a to za mało zarabia, a to coś itp. Tu akurat jest w porządku nic generalnie nie ma do czepiania się, jedynie non stop kontroluje nas na każdym kroku i żyje teoriami usłyszanymi na kazaniach od księży.
Zaczęło się od tego, że zanim mnie poznała zrobiła sobie wywiad środowiskowy - nie mieszkamy daleko od siebie i gdzieś tam zawsze ktoś znajomy się trafi. Pierwsze pytania to czy moi rodzice mają ślub kościelny i czy ja byłem chrzczony bo inaczej to nie będę się mógł spotykać z jej córką bo wyląduje w piekle i jej dzieci urodzą się z grzechem...
Następnie na początku generalnie próba rozdzielenia nas bo każdy mężczyzna to zło, "przez mężczyzn kobiety cierpią", "Tobie córeczko najlepiej jakbyś sama była", "faceci tylko o seksie myślą", "w ciązy będziesz i matury nie zdasz" itp. Nic nie zwojowała to w końcu zaakceptowała...
ale... spotkania tylko w u niej w domku, bo dziewczynie to nie wypada chodzić do chłopaka (w końcu średniowiecze mamy) i tylko przy otwartych drzwiach i regularne kontrole co robimy. Chwila ciszy to już trzeba zobaczyć czy seksu nie uprawiamy. "Nie wolno wam się całować bo się nie pohamujecie", "Nie wolno wam leżeć przytulonymi bo to prowadzi do seksu", "Nie chódzcie nigdzie bo ludzie widzą i gadają, że się spotykacie" i wiele innych
Generalnie moja dziewczyna jeszcze przed wakacjami dostała nakaz aby poszła do księdza i zapytała się czy to tak wypada dziewczynie się spotykać z chłopakiem starszym w klasie maturalnej...
Sama również poszła i ksiądz kazał nie panikować, ale ona i tak wie lepiej... (Dodam tylko, że żyjemy w mieście, nie na wsi)
Niestety ale moja przyszła teściowa uwielbia rządzić w domu i każdy musi robić to co ona chce. Przykład - w każdą pierwszą niedzielę miesiąca wszyscy muszą jechać na mszę na 12:30 to nieważne czy ktoś ma inne plany lub woli pójść rano. Ona decyduje co się w tym domu czyta czy ogląda. Potrafi podejść do telewizora i wyłączyć film jeśli w nim coś z grzechem (a wg niej niemal wszystko to grzech) więc o dobrej komedii romantycznej nie ma co pomarzyć bo się całują. Oczywiście tylko TV Trwam i PIS.
Moja dziewczyna potrafiła zebrać ochrzan za to, że ubrała się w czarne ubrania - "bo ksiądz mówił, że jak ktoś się na czarno ubiera to coś z nim jest nie tak", wielokrotnie słyszymy, że nie jestęście narzeczeństwem żeby razem gdzieś chodzić, co ludzie powiedzą, to nie wypada itp
Mamy już tego po dziurki w nosie z dziewczyną i nie wiemy jak sobie z tym poradzić, Próbowaliśmy wielokrotnie rozmawiać, ale to nic nie daje. Również jej starsza siostra ma tego dosyć i stara się jak najmniej przebywać w domu, mimo, że studiuje w innym mieście.
Często myśleliśmy, że może zazdrości nam naszego związku, bo z tego co słyszałem, ze swojego małżeństwa nie jest zadowolona, głównie bo trzeba seks uprawiać a to najgorsze co może być na świecie i grzech ciężki.
Dla niej nasze randki to powinny wyglądać tak, że ja przychodzę do niej w niedzielne po południe, pijemy herbatkę oddaleni od siebie przynajmniej 1 metr, popatrzymy na siebie i papa. Fajnie, tylko to jest dobre dla dzieci w podstawówce, a nie dorosłych ludzi.
Nie wiem co mamy zrobić, kogo prosić o pomoc, jak postępować. Chcemy na razie uniknąć jej wyprowadzki z domu bo to jeszcze większa histeria będzie, że jak to tak panna bez ślubu mieszka z chłopakiem
Gdzie szukać pomocy, co robić, jak z tym walczyć?