Jestem zwykłą dziewczyną, przynajmniej staram się nią być. Śmierć bliskich krąży cały czas wokół mnie. Przyjaciółka mnie nie rozumie i mnie nie zrozumie. Boję jej się wyjawić prawdy o mnie i o mojej rodzinie. W piątek tata mojej drugiej przyjaciółki się powiesił, nie udało się go odratować. Byłam z nim w dobrych relacjach, śmieliśmy się dzień wcześniej i wygłupialaiśmy wraz z Bernadką - jego córką, moją przyjaciółką. Nie wiem co robić. Nie mam siły żyć. Nie chcę mi się. Dlaczego życie musi być takie okrutne? Chciałabym zasnąć i się nie obudzić.
Podobne tematy
Śmierć bliskiej osoby jest bardzo tragicznym wydarzeniem. Ludzie to nie roboty, swoje uczucia mają dlatego czasami potrzebują pomocy psychologicznej albo psychiatrycznej, może powinnaś się udać do psychologa, który by Tobie pomógł przetrwać jakoś te chwile?
A tymczasem, nim udasz sie do profesjonalisty, wyrzuc s siebie, co sie dzeje ? Wysluchamy, poradzimy.
Jak j napiszesz cos o sobie, juz bedzie lzej.
A tymczasem, nim udasz sie do profesjonalisty, wyrzuc s siebie, co sie dzeje ? Wysluchamy, poradzimy.
Jak j napiszesz cos o sobie, juz bedzie lzej.
Od czego mogłabym zacząć?
Mam na imię Wiktoria. Czytałam kiedyś pewien artykuł, że każdy nastolatek przechodzi depresje i to nic poważnego, lecz nadmiar wszystkiego spowodował, że znalazłam się na tej stronie prosząc o pomoc.
Już od najmłodszych lat musiałam szybko dorosnąć. Moja mama jest alkoholiczką, musiałam się opiekować młodszym rodzeństwem. Zawsze pojawiała się nadzieją, bo rodzeństwo mojej mamy i dziadkowie chcieli jej pomóc i zawsze liczyłam, że się uda. Nic z tego. Alkohol okazał się ważniejszy. Już się do tego przyzwyczaiłam. Mieszkam z babcią, moja mama jest za granicą i tam sobie żyje. Jestem bardzo nieśmiałą osobą, może przez rzeczy, które widziałam. Próba samobójcza. Byłam mała. Czasami czuję się jak 80latka w ciele 16latki. W 3 gimnazjum zbliżyłam się do pewnej koleżanki. Byłą osobą.. zarażała dobrym humorem.. do czasu. Pokazała swoją mroczną stronę i się wszytko zaczęło. Próbowała i zresztą nadal próbuje zwrócić na siebie uwagę. Zaczęło się od małych ran na ręce. Zaczęła mówić jak jej to źle. Tylko ona nie wie co to piekło na ziemi, ja miałam okazje doświadczyć tego. Ona robi problem z niczego. Nie mam siły wciąż jej pomagać, bo sama nie daje rady. Jestem wykończona tym wszystkim.
Chciałabym się oderwać od rzeczywistości.
Zasięgnąć porady psychologa? Raczej nie. Samobójstwo taty Bernadki nie jest moją tragedią. Ja tylko potrzebuje kogoś obcego, żeby móc się wyżalić. Z przyjaciółmi nie potrafię o tym rozmawiać.
Wiktorio, pisz śmiało o tym co Cię boli, to co czujesz na pewno nie jest zwykłą depresją nastolatki. Na pewno Twoje trudne dzieciństwo pozostawiło swój ślad na osobowości i dlatego jest Ci ciężko. Twoja nieśmiałość wiąże się z niskim poczuciem własnej wartości, bo pewnie niewiele miałaś w życiu chwil kiedy czułaś się kochana.
Piszesz o matce, a czy ojca z Wami nie było?
Sama masz trudne życie, a teraz jesteś wstrząśnięta tragedią w rodzinie Bernadki. Bądź z nią w tych trudnych chwilach, być może teraz jesteś jej potrzebna, nie chodzi o jakieś słowa pociechy, ale o to żeby po prostu z nią być i rozumieć jej ból.
Jeśli chodzi o tamtą przyjaciółkę to może ma jakieś problemy, zupełnie inne niż Ty, ale też możliwe, że po prostu jest egoistką i manipulantką i najlepiej będzie jak się od niej odetniesz.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Wiktorio, pisz śmiało o tym co Cię boli, to co czujesz na pewno nie jest zwykłą depresją nastolatki. Na pewno Twoje trudne dzieciństwo pozostawiło swój ślad na osobowości i dlatego jest Ci ciężko. Twoja nieśmiałość wiąże się z niskim poczuciem własnej wartości, bo pewnie niewiele miałaś w życiu chwil kiedy czułaś się kochana.
Piszesz o matce, a czy ojca z Wami nie było?
Sama masz trudne życie, a teraz jesteś wstrząśnięta tragedią w rodzinie Bernadki. Bądź z nią w tych trudnych chwilach, być może teraz jesteś jej potrzebna, nie chodzi o jakieś słowa pociechy, ale o to żeby po prostu z nią być i rozumieć jej ból.
Jeśli chodzi o tamtą przyjaciółkę to może ma jakieś problemy, zupełnie inne niż Ty, ale też możliwe, że po prostu jest egoistką i manipulantką i najlepiej będzie jak się od niej odetniesz.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Ojciec również alkoholik i nie utrzymywałam z nim kontaktu. Od czasu do czasu się z nim spotkałam, ale ona na każdym spotkaniu powtarzał ja mu przykro, ale się już nie zmieni.
Oglądam różne filmy i patrze się na te ''szczęśliwe rodzinny''. Jak byłam mała, mieszkając jeszcze z mamą zawsze wracając do domy zastanawiałam się czy żyje i w jakim jest stanie. Moja mama dobierała sobie mężczyzn z podobnymi problemami. Zazwyczaj były to problemy alkoholowe, lecz pojawiała się agresja. Majo mama nigdy mnie nie uderzyła, ojczym też, jednak stawałam w obronie mamy, a może po prostu była to chęć uciszenia tego wszystkiego i wkraczałam między nich. Moja mama doprowadzała do tych awantur i to ona zaczynała bić ojczyma. Jakimś cudem nigdy nie dostałam. Paradoks tego wszystkiego polega na tym, że mogłam to wszytko zakończyć i moja mama byłaby teraz na leczeniu, ale się bałam wyjść z pokoju powiedzieć pani, że mama potrzebuje tego leczenia, bo za każdym razem wierzyłam w jej słowa. ''Już nie będę, obiecuję.''
Jednak te słowa prędzej czy później szły na wiatr.
Teraz jest dobrze. Mieszkam u babci, nie zastanawiam się czy dzisiaj będzie awantura, jednak nie potrafię się cieszyć z życia. Nie wiem mam robić. Staram się z każdym dniem. W szkole jest okej, ale wkurza mnie moja nieśmiałość.
Koleżanka ma na imię Asia. Może ma problemy, Już nie wiem. Chciałabym wyjechać za granice nie myśląc o rodzinie, gdzieś daleko i odpocząć o tego wszystkiego.
To dobrze, że już żyjesz w miarę spokojnie i nie obawiasz się awantur. Czy Twoje rodzeństwo też mieszka z babcią?
Żeby cieszyć się życiem to warto je jakoś wzbogacić. Dobrze by było gdybyś znalazła jakąś pasję, zajęcie które będzie Ci sprawiało przyjemność. W gronie ludzi o podobnych zainteresowaniach jest łatwiej się otworzyć i przełamać nieśmiałość. Może ruch by Ci dobrze zrobił: fitness, taniec, rower, bieganie?
To dobrze, że już żyjesz w miarę spokojnie i nie obawiasz się awantur. Czy Twoje rodzeństwo też mieszka z babcią?
Żeby cieszyć się życiem to warto je jakoś wzbogacić. Dobrze by było gdybyś znalazła jakąś pasję, zajęcie które będzie Ci sprawiało przyjemność. W gronie ludzi o podobnych zainteresowaniach jest łatwiej się otworzyć i przełamać nieśmiałość. Może ruch by Ci dobrze zrobił: fitness, taniec, rower, bieganie?
Tak mieszka.
Myślałam wiele razy nad bieganiem, ale szybko mi ta myśl znikała. Lenistwo wygrało, ale chyba pora to zmienić. W końcu sama muszę się wziąć za poprawę mojego życia. Muszę się wziąć w garść i myślę, że pierwszym krokiem będzie bieganie.
Myślę, że to dobry pomysł, mam nadzieję, że nie zabraknie Ci wytrwałości. A dlaczego raczej nie bierzesz pod uwagę rozmowy z psychologiem?