Witam,
znalazłam się tu, ponieważ mam problem, który wciąż nie daje mi spokojnie spać.
Mam 21 lat, jestem w związku z facetem 8 miesięcy. Na początku układało nam się dobrze, świata poza sobą nie widzieliśmy. Z czasem, zwyczajnie, normalnie, zaczęliśmy się zajmować sobą. To nas nieco oddaliło. Postanowiliśmy wyjechać za granicę, do pracy. Zaledwie po 4 miesiącach bycia razem. Od jakiegoś czasu (około miesiąca) zauważyłam, że D. koresponduje ze swoją byłą dziewczyną. Dodam, że gdy się poznaliśmy, byli razem. D. zauroczony mną rozstał się (rzekomo w obopólnym uzgodnieniu) z K. Rozmawia z nią często, codziennie. Nie dałam rady się powstrzymać, czytałam ich wiadomości. Często widziałam w nich teksty typu "ona tylko wydaje moje pieniądze", "jestem już zmęczony", "wysłać Ci moją koszulkę z Jokerem? wiem, że kochasz Batmana".
Rozmawialiśmy o tym. Obiecał więcej z nią nie pisać. Długo nie wytrzymał, nazajutrz na jego telefonie wyświetliła się kolejna wiadomość od niej. Stwierdził, że to ona do niego napisała. Sprawdziłam. Kłamał. Tydzień temu wspomniał, przypadkiem, że z nią rozmawia.
- "Dlaczego wciąż z nią rozmawiasz? Obiecałeś mi, że nie będziesz.
- "Ale rozmawiam."
Stwierdził, że to przez to, że nie ma tu nikogo, z kim mógłby pogadać o bzdetach. Jego koledzy rzekomo nie odpisują zbyt szybko, więc została mu tylko ona.
Zostawiał mnie już 3 razy, twierdził, że już nie kocha mnie tak jak wcześniej, że chciałby czuć do mnie to samo, co ja czuję do niego. Płakałam, w łóżku, przy nim. To go łamało. Zaraz po tych przykrych słowach przytulał mnie, żeby mnie uspokoić, zdrabniał moje imię. To zmiękczało moje serce. Prosiłam o kolejną szansę. Ostatnia taka prośba została mu dana 3 dni temu. Zgodził się, mówił, że może warto się zastanowić.
Nie mam tu nikogo. Boję się zostać sama. Tym bardziej, że D. ma mnóstwo wspólnych ze mną zainteresowań. Ale... Czy powinnam wciąż się starać dla kogoś, kto od ponad pół roku nie zaprosił mnie na randkę, nie kupił kwiatów, czy nie obudził mnie chociażby zdaniem "Ładnie wyglądasz?". Czuję, że daję mu tak wiele, sprzątam, gotuję, troszczę się o niego i o jego problemy. Co mam zrobić, żeby jakoś do niego przemówić? A może powinnam już milczeć? Pomóżcie mi, moje serce jest bliskie załamania...
Podobne tematy
No nie wyglada to ciekawie, wg mnie nie jest w stanie nie kontaktowac sie z byla, jest mu bliska i nie dotrzyma slowa. Jestes mloda, zacznij myslec konkretnie jak ulozyc sobie zycie, prace, ewentualnie powrot do Polski jesli to bedzie za ciezkie. Nie zmuszalaby chlopaka do bycia ze mna jesli nie przejawia zainteresowania jak nalezy. Lituje sie nad Toba i tyle, to Ci wystarczy?
Facet zauroczył się Tobą na chwilę, a gdy zaczęliście żyć razem, zrozumiał, że Ty, to pomyłka.
Nie jest wobec Ciebie w porządku bo
po 1. obrabia Ci tyłek, zamiast Wasze problemy rozwiązywać z Tobą (naprawdę doisz go z kasy tzn. nie pracujesz i siedzisz tam na jego utrzymaniu?)
po 2. nawet nie ukrywa, że z nią może rozmawiać o wszystkim, a z Tobą nie, dlaczego? to nie rokuje dobrze
Okłamuje Cię (trudno się dziwić, związałaś się ze zdrajcą) i chyba żałuje rozstania z byłą dziewczyną.
Zamiast mazgaić się i żebrać o miłość, weź sprawy w swoje ręce, znajdź pracę (jeśli nie pracujesz), wyprowadź się od niego, ewentualnie wróć do kraju.
Jeśli na prawdę zależy mu na Tobie, łatwo nie odpuści, a jeśli nie, no cóż nikogo nie zmusisz do miłości, w takiej sytuacji nie ma sensu żebrać i walczyć o miłość której nie ma.
Kiedy przyjechaliśmy (oboje pracowaliśmy w tym samym biurze), okazało się, że przepracowałam w zasadzie 2 tygodnie na 2 miesiące, on pracował więcej, dla mnie pracy jednak nie było, więc zasadniczo byłam na jego utrzymaniu... Pracuję, w dodatku w tym samym miejscu. Jedyna osoba, którą tu znam to jego przyjaciółka, która nam tą pracę znalazła. Do kraju nie mogę wrócić, mam zbyt mało pieniędzy, żeby to zrobić. Najgorsze jest to, że ani mnie, ani jego nie stać na wynajęcie nawet swojego pokoju, więc nawet, jeśli zdecydowałabym się na zerwanie znajomości to i tak musiałabym spędzić z nim co najmniej miesiąc...
A daj se z nim spokój. Godności nie masz. Najpierw bierzesz ochłapy po kimś/ odbijasz chłopaka, a teraz 3 razy! prosiłaś o to, by nie odchodził i przyjmujesz tę jego litość. Weź się w garść, poszukaj sobie NIEZAJĘTEGO faceta.
Kiedy przyjechaliśmy (oboje pracowaliśmy w tym samym biurze), okazało się, że przepracowałam w zasadzie 2 tygodnie na 2 miesiące, on pracował więcej, dla mnie pracy jednak nie było, więc zasadniczo byłam na jego utrzymaniu... Pracuję, w dodatku w tym samym miejscu. Jedyna osoba, którą tu znam to jego przyjaciółka, która nam tą pracę znalazła. Do kraju nie mogę wrócić, mam zbyt mało pieniędzy, żeby to zrobić. Najgorsze jest to, że ani mnie, ani jego nie stać na wynajęcie nawet swojego pokoju, więc nawet, jeśli zdecydowałabym się na zerwanie znajomości to i tak musiałabym spędzić z nim co najmniej miesiąc...
Sluchaj, nie ma sytuacji bez wyjscia , poszukaj jakiejkolwiek roboty by uskladac na powrot lub by tam sie usamodzielnic. Bycie z kims dal wygody sytuacji jest najwiekszym bledem chyba,ze ktos lubi takie klimaty.