netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

61 odpowiedzi7 023 wyświetleniazałożony przez Mizka, 11.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1

Temat: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Rejestruje się tu, bo sprawa nie daje mi spokoju, a wiadomo, że ocena postronnych ludzi będzie bardziej szczera. Napiszę w skrócie: byłam z chłopakiem 7 lat, podobno bardzo mnie kochał, nic nie wskazywało na to że będzie jakaś katastrofa.

Jakiś rok temu zorientowałam się, że za dużo pisze z jedną z naszych koleżanek i skontrolowałam mu telefon. To co tam było napisane wprawiło mnie w osłupienie natychmiast się zebrałam i pojechałam do domu. Zapewniał, że już nie będzie pisał, przepraszał, wybaczyłam. Potem znowu widziałam, że z nią pisze, ale niezobowiązujące sms, dobra odpuściłam pod warunkiem nieutrzymywania kontaktu. Nie wiem co było w międzyczasie, ale potem zauważyłam, że zaczyna na pewnym forum szukać kontaktu z kimś innym, głównie dziewczynami... Robiłam mu o to wyrzuty, ale było że on nie ma znajomych i musi ich jakoś zdobyć. W międzyczasie znowu z kimś pisał, te sms nie były "ostre" ale wyczuwałam flitr, znowu głupia wybaczyłam. W pewnym momencie oświadczył mi że pisze sobie tam z kimś ale to nie jest zobowiązujące, ja nie chciałam robić rabanu więc się zgodziłam. Kiedyś zostałam u niego spać usnęło mi się i słyszę rozmowę przez telefon. Co się okazało? On sobie do niej zadzwonił bo ja sobie poszłam spać a mu się nudziło, to co miał robić neutral Zaczęliśmy się o to kłócić, powiedziałam albo ja i 7 lat związku, albo jakaś znajomość z Internetu, co to w ogóle ma być? Nie odzywał się do mnie, ja do niego, coś mnie tknęło - znałam hasło do jego poczty i zobaczyłam że ma zdjęcia z wakacji pierwszej dziewczyny, tzn. nie jakieś selfie albo coś ale konkretnie goły brzuch i nogi neutral Pokłóciłam się o to ostro, ale potem głupia dzwoniłam, prosiłam o spotkanie bo musimy porozmawiać nie może tak być. W każdym razie, mieliśmy iść na imprezę, do której się trzeba ostro przygotować i akurat w ten dzień kiedy on chciał się spotkać ja nie mogłam, bo robiłam paznokcie (no nie mogłam rzucić wszystkiego i iść bo on akurat wtedy chce się spotkać, ja wcześniej 5 dni prosiłam o spotkanie...). W międzyczasie w ten dzień napisał mi, że "jestem dłużej w pracy", no ok często tak było. Feralny dzień imprezy, miałam do niego bardzo dużo pretensji, ale w gruncie rzeczy zaczęłam się z nim bawić, on się do mnie przymilał, adorował, zaczepiał, tak jak zawsze to robił. Tylko dowiedziałam się w międzyczasie jednej rzeczy - w dzień w który powiedział, że jest dłużej w pracy spotkał się z tą dziewczyną z którą rozmawiał przez telefon. Dowiedziałam się też, że rozmawia z nią prawie codziennie przez 2-3h... Nie umiałam wytrzymać po prostu wyszłam. On zamiast się tłumaczyć przyjął postawę obronną i jeszcze na mnie krzyczał nawet nie próbując przeprosić, nawet mówił że rozmawia mu się z nią lepiej niż ze mną, że może poruszyć każdy temat itp.

Na drugi dzień spotkaliśmy się, ja chcąc wziąć niektóre moje rzeczy od niego, to zaczął na mnie krzyczeć, mówić że gadam kłamstwa o nim przed jego rodziną i ogólnie zrobiłam mu wstyd. Że on przecież może się spotkać z koleżanką na spacer i kawę. Zarzucał mi że nigdy na delegacjach nic nie robił, nie chodził na dyskoteki, z pracy był na czas, a teraz ja jestem wszystkiemu winna bo wpieprzam mu się do życia, sprawdzam go i prowadzę śledztwo.

Niestety chyba skutecznie udało mu się wzbudzić we mnie poczucie winy, ciągle walczę z tą myślą, czy dobrze zrobiłam roztrząsając to, bo według niego nie robił nic złego. Nie wiem jak sobie poradzić z tymi myślami, ciągle się tym zadręczam.

Ps. wiem że byłam głupia wybaczając raz po raz, ale miłość jest ślepa... naprawdę

2

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Wybaczyć takie "flirty" można raz tylko,potem już nie,bo to będzie się notorycznie powtarzać.7 lat to już poważny staż,zastanów się co dalej z tym związkiem i dokąd ma zmierzać.Czy chcesz być z facetem,który najwyraźniej szuka kogoś poza Tobą? Bo tak to wygląda,a jak wiadomo,kto szuka ten znajdzie...

3

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Nie wyobrażam sobie, jak ciężko musi być przekreślić 7 lat związku. A chyba nad tym się zastanawiasz. Mogę jedynie wyrazić swoje zdanie - myślę, że jak teraz Cię nie zdradził jeszcze, to to w końcu zrobi. Bardzo mi przykro, ale tak wynikia z jego zachowania. Może go dopadł kryzys w Waszym związku i zaczął się nudzić, ale mógł odreagować to w inny sposób, nie pisząc do innych kobiet i szukając okazji do flirtu.

4

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Dobrze zrobiłaś. Pokazałaś swoja podstawą. Że nie godzisz się na taki układ i bardzo dobrze. Kiedy emocje opdana porozmawiaj z nim dlaczego szukał kontaktu z inna może wkradła sie rutyna itd. Facet ewidentnie się broni przed zrzuceniem na niego winy ale tak to nie działa.

5

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Może źle zrozumieliście mnie - ale ja już z nim nie jestem i nie chce być. Po prostu boli mnie to jak mnie potraktował, bo na odchodne powiedział bardzo dużo niemiłych słów, mimo że ja przyszłam do niego na spokojnie po normalną rozmowę na rozstanie się, a on zaczął na mnie wrzeszczeć jak nienormalny. Zrzucił całą winę na mnie, że to ja wyszłam z wesela, że ja opowiadam o nim kłamstwa a on musi się czerwienić, a to nie było nic takiego bo tylko poszedł sobie na spacer i kawę (dodam że swojej rodzinie powiedział że był u mnie...). Oczywiście nie odzywa się, nawet nie próbuje przeprosić, a czuję że tych przeprosin potrzebuje, żeby nie mieć wątpliwości, że to ze mną jest coś nie tak sad

Dodam że ostatnie miesiące były sielanką po prostu, wspaniałe wakacje, ciągłe dbanie o siebie, było czuć miłość, nawet chwalił się że ma najwspanialszą dziewczynę na świecie. Po prostu nawet nie widziałam i nie dał poznać że coś jest nie tak...

6

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Nie rozpaczaj, nie warto, od jakiegoś czasu wasz związek był na równi pochyłej. Jemu już się znudziło po 7 latach, zaczął więc szukać na boku, ostatni super czas po to, by uspokoić Ciebie, bo zaczęłaś coś podejrzewać. Twoje wybaczania, dawanie szans i powroty pokazały mu, że to Tobie zależy bardziej i w sumie on może robić co chce. Awantura na koniec, to znowu przerzucenie winy na Ciebie i jak dla mnie, brak uczuć z jego strony, bo nie zatrzymywał Cię, nie walczył. Bądź gotowa na to, że niedługo będzie prowadzał się z tamtą. Nie załamuj się, zajmij się sobą, po nim nie płacz.

7

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Właśnie to mnie boli że sobie po prostu pójdzie do innej, mnie traktował jak gówno, dosłownie bo przez te wszystkie lata też akceptowałam i nie zauważałam jak się do mnie odnosi. A jej powie że byłam taka i owaka i będzie dawał czułe słówka... A ja naprawdę o niego dbałam, kocham

Dodam tylko że podrywał nawet moje kuzynki...

8

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Może na początku będzie tam sielanka, ale potem ją będzie traktował tak jak Ciebie. Nie myśl, że on dla niej, czy przy niej będzie inny. To tamta dziewczyna jest inna od Ciebie i zależy jak ona to wszystko przyjmie. Ale nie zawracaj sobie nimi już głowy, pomyśl spokojnie ile było dobrego w tym związku a ile złego. Dobrze, że to się stało dopóki nie byliście małżeństwem i nie było dzieci. Zajmij się teraz sobą.

9

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:

On zamiast się tłumaczyć przyjął postawę obronną i jeszcze na mnie krzyczał nawet nie próbując przeprosić, nawet mówił że rozmawia mu się z nią lepiej niż ze mną, że może poruszyć każdy temat itp.

Standard. Najlepszą formą obrony jest atak. On źle zrobił a to Ty miałaś poczuć się winna.

Niestety chyba skutecznie udało mu się wzbudzić we mnie poczucie winy, ciągle walczę z tą myślą, czy dobrze zrobiłam roztrząsając to, bo według niego nie robił nic złego. Nie wiem jak sobie poradzić z tymi myślami, ciągle się tym zadręczam.

Co mu się udało.

...Że on przecież może się spotkać z koleżanką na spacer i kawę. Zarzucał mi że nigdy na delegacjach nic nie robił, nie chodził na dyskoteki, z pracy był na czas, a teraz ja jestem wszystkiemu winna bo wpieprzam mu się do życia, sprawdzam go i prowadzę śledztwo.

Jasne,że może tylko skoro już mu się "wpieprzyłaś " w życie 7 lat temu , to z grzeczności i szacunku dla Ciebie powinien coś o tym wcześniej wspomnieć a nie robić TOBIE awantury,że prowadzisz śledztwo.
Nikt by śledztwa nie prowadził gdyby nie było podejrzeń .

Dla mnie jest krętaczem i nie szanującym Ciebie zdradzaczem.



Ps. wiem że byłam głupia wybaczając raz po raz, ale miłość jest ślepa... naprawdę

Szybko zrób operację wzroku Swojej Miłości i nie zakładaj jej przypadkiem różowych okularów.

10

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Po prostu umiem się pogodzić z tym, że można takie coś drugiemu człowiekowi zrobić po tylu latach, po prostu nie. Jakby od razu powiedział jak się sprawy mają to bym to jakoś przebolała bez robienia scen przed jego rodziną itp.

11

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Jakim był człowiekiem, jaką miał kulturę, szacunek i uczucia do Ciebie tak się zachował.
Po tym wszystkim, jeszcze Ci klapki z oczu nie spadły?

12

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Spadły spokojnie, ja z nim nie będę, po prostu wkurza mnie to że na mnie wina spadła, a moja nie była. Ja rozumiem że nie było kolorowo zawsze, były konflikty ale to siadam i ok jest tak a tak, poprawiamy to, czy jest to kompletnie już nie do zmiany? Nawet jeśli by mi powiedział że się rozstajemy bo chce coś nowego i robimy to w zgodzie, a nie w wyzywaniu siebie (tzn. on mnie)

13

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Boszsze, bo to burak był, takiemu wszystko wolno i wszystko pasuje:(

14

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

wkurza mnie to że na mnie wina spadła

Poczucie winy nie "spada", trzeba być otwartym na to by je przyjąć jeszcze zanim ktoś nam je "wciśnie" wink

15

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Mizka, z tego co opisałaś niestety wynika, że Twój facet od jakiegoś czasu szukał co najmniej kogoś na boku, jakiejś odskoczni od związku. 7 lat to bardzo dużo, przyzwyczajenia, wspólni znajomi itd. Trudno taki związek skończyć ot tak. Tym bardziej, że jak sama piszesz dbałaś o niego, wybaczałaś. Faceci to tchórze, wolał się pokłócić, zwyzywać, by odciągnąć winę i odpowiedzialność od siebie. Bo tak dla niego wygodniej. Teraz będzie mówił, że miał kobietę histeryczkę, która wszystkiego się czepiała. W końcu miał dość i to skończył. Przecież nie przyzna, że zachciało mu się innych kobiet a jego partnerka miała o to pretensje, które wykorzystał by z nią zerwać.

16

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:

Mizka, z tego co opisałaś niestety wynika, że Twój facet od jakiegoś czasu szukał co najmniej kogoś na boku, jakiejś odskoczni od związku. 7 lat to bardzo dużo, przyzwyczajenia, wspólni znajomi itd. Trudno taki związek skończyć ot tak. Tym bardziej, że jak sama piszesz dbałaś o niego, wybaczałaś. Faceci to tchórze, wolał się pokłócić, zwyzywać, by odciągnąć winę i odpowiedzialność od siebie. Bo tak dla niego wygodniej. Teraz będzie mówił, że miał kobietę histeryczkę, która wszystkiego się czepiała. W końcu miał dość i to skończył. Przecież nie przyzna, że zachciało mu się innych kobiet a jego partnerka miała o to pretensje, które wykorzystał by z nią zerwać.

I właśnie to mnie wkurza, dokładnie jak mówisz, powie że byłam histeryczką i czepiałam się o wszystko, także ze mną skończył i jeszcze WYSZŁAM Z WESELA I OBRAZIŁAM JEGO RODZINĘ i to w ogóle jest nieakceptowalne.

17

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Mizka skutecznie wbijał ci poczucie winy, a ty chyba mając niska samoocenę łykałaś to jak pelikan. Bo 7 lat związku, bo wspólne mieszkanie, bo dałaś kolejna szansę, bo chciałaś ratować. Wiele się się zrobi by walczyć o związek: nawet weźmie winę na siebie, byle to jakoś wytłumaczyć. A twój ex to zwykły dupek i dzieciak, który nie dorósł do związku. lepiej, że teraz się na nim poznałaś niż po ślubie i urodzeniu dwójki dzieci.
Jak to powiedział pan Miller " faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy". Widać twojemu ex jeszcze wiele do bycia mężczyzną brakuje, bo samo posiadanie pewnej rzeczy w spodniach nie wystarczy by facetem być.

18

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Aniaa34 napisał/a:

Mizka skutecznie wbijał ci poczucie winy, a ty chyba mając niska samoocenę łykałaś to jak pelikan. Bo 7 lat związku, bo wspólne mieszkanie, bo dałaś kolejna szansę, bo chciałaś ratować. Wiele się się zrobi by walczyć o związek: nawet weźmie winę na siebie, byle to jakoś wytłumaczyć. A twój ex to zwykły dupek i dzieciak, który nie dorósł do związku. lepiej, że teraz się na nim poznałaś niż po ślubie i urodzeniu dwójki dzieci.
Jak to powiedział pan Miller " faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy". Widać twojemu ex jeszcze wiele do bycia mężczyzną brakuje, bo samo posiadanie pewnej rzeczy w spodniach nie wystarczy by facetem być.

Nawet nie mieszkaliśmy razem, wiele razy było że chcemy, ale problemem były finanse, ale nie po mojej stronie. W końcu mi powiedział w kłótni "Co ty masz mi do zaoferowania jako kobieta?" no zatkało mnie, chodziło mu o to że nawet mieszkania nie mamy żeby razem mieszkać, ślubu też nie. Ale co miałam mu się oświadczyć i dom wybudować?

19 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-11 12:26:20)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Mizka, z tego co opisałaś niestety wynika, że Twój facet od jakiegoś czasu szukał co najmniej kogoś na boku, jakiejś odskoczni od związku. 7 lat to bardzo dużo, przyzwyczajenia, wspólni znajomi itd. Trudno taki związek skończyć ot tak. Tym bardziej, że jak sama piszesz dbałaś o niego, wybaczałaś. Faceci to tchórze, wolał się pokłócić, zwyzywać, by odciągnąć winę i odpowiedzialność od siebie. Bo tak dla niego wygodniej. Teraz będzie mówił, że miał kobietę histeryczkę, która wszystkiego się czepiała. W końcu miał dość i to skończył. Przecież nie przyzna, że zachciało mu się innych kobiet a jego partnerka miała o to pretensje, które wykorzystał by z nią zerwać.

I właśnie to mnie wkurza, dokładnie jak mówisz, powie że byłam histeryczką i czepiałam się o wszystko, także ze mną skończył i jeszcze WYSZŁAM Z WESELA I OBRAZIŁAM JEGO RODZINĘ i to w ogóle jest nieakceptowalne.

On najwyraźniej szukał tylko okazji, pretekstu, by się z tego związku wymiksować z niby Twojej winy. Był miły kiedy romansował, bo chciał wybadać teren 'na boku' zanim podejmie kroki. Robił to coraz śmielej bo mu wybaczałaś. Aż w końcu jak miałaś dość, to obrócił wszystko ogonem i to Ty jesteś winna. Skoro tak łatwo mu poszło to pewnie już ma kogoś. Dlatego już mu nie zależało na godzeniu się czy usypianiu twojego niepokoju.

20

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Czy tak ma to nie wiem, bo trochę w przypływie głupoty, napisałam do tej osoby żeby mu nie ufała bo jest krętacz i opowiada kłamstwa, że już raz mnie w taki sposób zdradził i wybaczyłam. Ona myślała że ja wiem o spotkaniu... Ale wiadomo jakie są dziewczyny, zakręci się obok niej i bach. Niestety niech żałuje, bo wiem że sroce spod ogona nie wyskoczyłam i jestem wartościową, ciekawą osobą. Po prostu nie zasługuje na to jak mnie potraktował

21

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Jasne,że ma , spotyka się z tamtą panną z którą tyle rozmawiał i spotykał się na kawie.

On będzie się tak zachowywał, żeby odwrócić winę od Siebie. A Ty Mizka nie licz na jego przeprosiny. I tak, można być aż tak bezczelnym nawet po 7 latach razem.

22

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
rojka napisał/a:

Jasne,że ma , spotyka się z tamtą panną z którą tyle rozmawiał i spotykał się na kawie.

On będzie się tak zachowywał, żeby odwrócić winę od Siebie. A Ty Mizka nie licz na jego przeprosiny. I tak, można być aż tak bezczelnym nawet po 7 latach razem.

Spotkał się raz, niestety przypał bo zaraz się wszyscy o tym dowiedzieli. No ale cóż jeśli ta dziewczyna będzie akceptowała że non stop będzie podrywał inne baby, oraz to jak się do niej będzie odzywał (hmm tak szczerze nie wiem czemu się na to godziłam, ciągle strofowanie mnie i robienie wyrzutów w towarzystwie, ale to wierzchołek góry lodowej) no to im życzę szczęścia

23

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Mizka, to co on teraz Twoim zdaniem robi?

24

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
rojka napisał/a:

Mizka, to co on teraz Twoim zdaniem robi?

Jakoś mnie to super nie obchodzi tongue Bo nie wiem o co dokładnie ci chodzi?

25

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Gdyby Ciebie to nie obchodziło, nie byłoby Cię tutaj, nie pisałabyś i nie czytała innych historii, nie przeżywałabyś tego rozstanie i nie pisała do tamtej,że jest krętaczem i kłamcą. I nie zastanawiałabyś się czy inna da radę przejść tyle co Ty, czy inna będzie gotowa się poświęcić dla niego.
Ale ty tu jesteś i w dodatku przekonana,że on się z nią nie spotyka.
Zastanawiasz się czy można tak kogoś potraktować czy nie.  Wkurzasz się co on o Tobie może powiedzieć i powiedział. Przeżywasz ,co on Tobie mówił i jak się wobec Ciebie odnosił.
O co mi chodzi?
O to,że Ty pewnie gdzieś tam w środku byś chciał,żeby do Ciebie się odezwał,żeby ta inna go olała, bo Ty jesteś lepsza.

26

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Chciałabym żeby tej sytuacji w ogóle nie było, ja naprawdę nie mam do czego wracać, już nie będę pisała publicznie co mi powiedział na odchodne. Piszę, bo po prostu wzbudził we mnie poczucie winy, nie umiem się z tym pogodzić, że po tylu latach mnie tak ktoś potraktował. Powiedzmy że szukam aprobaty smile Pisałam do tej dziewczyny świeżo po sytuacji teraz mam to gdzieś, tylko serio boli że szybko znalazł po mnie pocieszenie i tyle

27

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:

Chciałabym żeby tej sytuacji w ogóle nie było, ja naprawdę nie mam do czego wracać, już nie będę pisała publicznie co mi powiedział na odchodne. Piszę, bo po prostu wzbudził we mnie poczucie winy, nie umiem się z tym pogodzić, że po tylu latach mnie tak ktoś potraktował. Powiedzmy że szukam aprobaty smile Pisałam do tej dziewczyny świeżo po sytuacji teraz mam to gdzieś, tylko serio boli że szybko znalazł po mnie pocieszenie i tyle

Czy znalazł szybko po Tobie.. on już szukał od dłuższego czasu.. tylko ty mu wybaczałaś

28

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:
Mizka napisał/a:

Chciałabym żeby tej sytuacji w ogóle nie było, ja naprawdę nie mam do czego wracać, już nie będę pisała publicznie co mi powiedział na odchodne. Piszę, bo po prostu wzbudził we mnie poczucie winy, nie umiem się z tym pogodzić, że po tylu latach mnie tak ktoś potraktował. Powiedzmy że szukam aprobaty smile Pisałam do tej dziewczyny świeżo po sytuacji teraz mam to gdzieś, tylko serio boli że szybko znalazł po mnie pocieszenie i tyle

Czy znalazł szybko po Tobie.. on już szukał od dłuższego czasu.. tylko ty mu wybaczałaś

Przyszedł do mnie ze łzami, że mnie bardzo kocha, że był głupi, zrobi wszystko, mam go po tylu latach nie przekreślać, że to było tylko chwilowe. Więc? Kochałam.

29

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Ok. Ale nie możesz tak sobie siedzieć z tym poczuciem winy.
On Cię w nie wpędził bo JEMU tak było najwygodniej. I tyle.
Jeżeli dalej czujesz się winna to Ty masz, zupełnie nie potrzebnie ,to poczucie winy pielęgnowane przez Samą Siebie. 
On chciał,żebyś tak właśnie się czuła .
Rozumiesz nie TY tylko ON. Dlatego wcale nie jest Ci obojętny. Wracasz do tego.
Przez rok byłaś pobłażliwa a teraz zostałaś olana,  a on to pocieszenie znalazł sobie już dużo wcześniej.
Pisz , może właśnie w ten sposób pozbędziesz się tego poczucia winy i nie zdziw się jak sto osób napisze: "on był "dupkiem", po co do tego wracasz""

30

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Mizka napisał/a:

Chciałabym żeby tej sytuacji w ogóle nie było, ja naprawdę nie mam do czego wracać, już nie będę pisała publicznie co mi powiedział na odchodne. Piszę, bo po prostu wzbudził we mnie poczucie winy, nie umiem się z tym pogodzić, że po tylu latach mnie tak ktoś potraktował. Powiedzmy że szukam aprobaty smile Pisałam do tej dziewczyny świeżo po sytuacji teraz mam to gdzieś, tylko serio boli że szybko znalazł po mnie pocieszenie i tyle

Czy znalazł szybko po Tobie.. on już szukał od dłuższego czasu.. tylko ty mu wybaczałaś

Przyszedł do mnie ze łzami, że mnie bardzo kocha, że był głupi, zrobi wszystko, mam go po tylu latach nie przekreślać, że to było tylko chwilowe. Więc? Kochałam.

Ok, rozumiem Twój.. żal? 7 lat.. Nie rozumiem tylko takich facetów.. tzn obiektywnie tak bo jak widać działają schematycznie, ale.. nikt nie lubi przyzwać się do swoich błędów i najlepiej zwala winę na innych.

31 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-11 13:22:19)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Dobrze pisze rojka, nie Ty masz się czuć winna.. bo czego? Tego że w końcu zareagowałaś, że nie chciałaś robić dobrej miny do złej gry? Że niby gdybyś znów przymknęła oko byłoby ok?
Wspominałaś coś, że napisałaś wiadomość do tamtej kobiety.. może to go rozwścieczyło, że weszłaś mu w drogę? TY??? Bo tak mógłby zjeść ciastko i mieć ciastko a w dodatku dobrą "reputację' wśród znajomych..
A ty nie tylko być może utrudniłaś mu kontakt z tamta kobietą to jeszcze nagadałaś na niego znajomym.. no i facet się wkurzył.. a Ty masz czuć się winna?

32

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

No nagadałam i też nagadałam jego rodzinie, zresztą to jego kuzyn mi wszystko wyznał, także najwidoczniej nie czuł się z tym dobrze, wcześniej wiedział że on pisze i gada z innymi ale nie chciał się po prostu wtrącać, widocznie nawet dla jego kuzyna jako faceta było to już zbyt wiele i mu o tym powiedział. Ma bardzo utrudnioną drogę do kogoś nowego, bo jeśli rzeczywiście od razu z kimś się zacznie spotykać, to wszyscy się dowiedzą że jest kłamcą i miałam rację....

Pomaga bardziej mi pisanie, bo co się pytam kolejnych osób które go znały przyznają mi rację i wyciągają kolejne fakty których nie widziałam...

33 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-11 13:40:12)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Mizka, ile zam rozstań, nigdy nie ma tak, że wina jest po jednej stronie i 2 osoby przed znajomymi potrafią to przyznać. Każdy chce się wybielić. Ludzie najczęściej rozstają się w emocjach, kłótniach... nie potrafią ot tak powiedzieć, że rozstaliśmy się w zgodzie bo uznaliśmy, że tak będzie lepiej. To są naprawdę wyjątki.
Za jakiś czas już nikt nie będzie o tym pamiętał, tym bardziej że nie mieliście dzieci.. choć oczywiście szkoda tych 7 lat

34

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:

Mizka, ile zam rozstań, nigdy nie ma tak, że wina jest po jednej stronie i 2 osoby przed znajomymi potrafią to przyznać. Każdy chce się wybielić. A jednak najczęściej ludzie się rozstają w emocjach, kłótniach, nie potrafią ot tak powiedzieć, że rozstaliśmy się w zgodzie bo uznaliśmy, że tak będzie lepiej. To są naprawdę wyjątki.
Za jakiś czas już nikt nie będzie o tym pamiętał, tym bardziej że nie mieliście dzieci.. choć oczywiście szkoda tych 7 lat

Ja nie mówię ze problemów nie było po mojej stronie, były kłótnie ale jakoś się spotykaliśmy i wyjaśnialiśmy sobie wszystko po prostu, próbowaliśmy naprawić. Teraz nawet nie było rozmowy. Jak zaczynał pisanie z tą dziewczyną otwarcie mi o tym powiedział, ja nie chciałam robić rabanu jak pisałam, że znowu nie pozwalam mieć znajomych, ale zaszło to za daleko. Nigdy jednak nie chciałam problemów upubliczniać tak jak on to zrobił

35 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-10-11 13:56:30)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

No no, dojść głaskania po główce.
Jeżeli byłabym na Jego miejscu - również bym się wkurzyła.
Zachowałaś się mało dojrzale, rozmawiając z Jego bliskimi.
Dla mnie po takiej akcji, również nie miałabyś szans.
Zakończyłabym znajomość z Tobą, bez większego smutku.
Chciałaś być tą dobrą stroną - udało Ci się uzyskać to co zamierzałaś.
Paskudne, perfidne zachowanie.

Nie umniejszam winy Jego - ale można było to załatwić w jeden konkretny sposób.
Rozstając się, jeżeli nie byłaś wstanie zaakceptować Jego kontaktów z koleżankami.
Nie zrobiłaś tego. Twój problem.
Chciałaś by grał tak jak zagrasz - uzyskałaś efekt odwrotny smile

Piszesz o Nim, że traktował Cię jak gó... - jak Ty Go potraktowałaś?
Zastanów się choć przez chwilę.
Najlepiej widzi się kogoś - bez spoglądania na siebie.

Tak się kończą związki - gdy ktoś kogoś traktuje jak swoją własność

36 Ostatnio edytowany przez Mizka (2015-10-11 14:09:43)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

No no, dojść głaskania po główce.
Jeżeli byłabym na Jego miejscu - również bym się wkurzyła.
Zachowałaś się mało dojrzale, rozmawiając z Jego bliskimi.
Dla mnie po takiej akcji, również nie miałabyś szans.
Zakończyłabym znajomość z Tobą, bez większego smutku.
Chciałaś być tą dobrą stroną - udało Ci się uzyskać to co zamierzałaś.
Paskudne, perfidne zachowanie.

Nie umniejszam winy Jego - ale można było to załatwić w jeden konkretny sposób.
Rozstając się, jeżeli nie byłaś wstanie zaakceptować Jego kontaktów z koleżankami.
Nie zrobiłaś tego. Twój problem.
Chciałaś by grał tak jak zagrasz - uzyskałaś efekt odwrotny smile

Piszesz o Nim, że traktował Cię jak gó... - jak Ty Go potraktowałaś?
Zastanów się choć przez chwilę.
Najlepiej widzi się kogoś - bez spoglądania na siebie.

Może trochę przesadziłam, że wszystkim, powiedziałam tylko jednej, która podeszła do mnie i zapytała co jest nie tak, ale pierw prosiłam żeby ze mną nie rozmawiała bo nie potrafię, nie wiem jak się podziało potem. Ale bez szczegółów, tylko że on gra na dwa fronty i ja nie wiem jak się mogę wydostać z tej sytuacji. Ta osoba poradziła żebym zadzwoniła po kogoś i ktoś po mnie przyjedzie, jeśli się źle czuje i wiem że to jest prawda i nie wytrzymam tutaj. Wcześniej próbowałam gadać z chłopakiem, on jednak mnie tylko atakował i też prosiłam o załatwienie transportu, bo ja nie mam zamiaru się dalej z nim bawić, bez skutku. Dopiero następnego dnia rozmawiałam z innymi, bo byłam siłą rzeczy w jego domu i wszyscy to słyszeli

Edit: gdyby mnie próbował przepraszać, albo załagodzić sytuację na pewno bym została, bo od razu sobie nie poszłam po tym jak się dowiedziałam ale dopiero po dwóch godzinach. Niestety tak jak mówiłam on uznał ze najlepszą opcją jest atak, krzyczał że ja mu tego wszystkiego nie mogę zabronić, robię śledztwo i tak dalej. A było 0 tłumaczenia z jego strony, 0 chęci rozmowy smile

37

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

To z jedną, czy z innymi?
Dla mnie strzeliłaś focha na weselu jak mała rozkapryszona dziewczynka.
Ustawiać do pionu chcesz - ustaw siebie tak byś mogła być równorzędną partnerką, nie matką.
Matkę to on ma jedną i z matką się nie sypia wink
Chciałaś byś zrobił to co chcesz - nie zrobił i miał rację smile
Skutecznie swoim zachowaniem zniechęciłaś Go do siebie.

38

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

To z jedną, czy z innymi?
Dla mnie strzeliłaś focha na weselu jak mała rozkapryszona dziewczynka.
Ustawiać do pionu chcesz - ustaw siebie tak byś mogła być równorzędną partnerką, nie matką.
Matkę to on ma jedną i z matką się nie sypia wink
Chciałaś byś zrobił to co chcesz - nie zrobił i miał rację smile
Skutecznie swoim zachowaniem zniechęciłaś Go do siebie.


Z jedną, na następny dzień dopiero byli inni, po fakcie. Dopisek tutaj

Edit: gdyby mnie próbował przepraszać, albo załagodzić sytuację na pewno bym została, bo od razu sobie nie poszłam po tym jak się dowiedziałam ale dopiero po dwóch godzinach. Niestety tak jak mówiłam on uznał ze najlepszą opcją jest atak, krzyczał że ja mu tego wszystkiego nie mogę zabronić, robię śledztwo i tak dalej. A było 0 tłumaczenia z jego strony, 0 chęci rozmowy smile

39

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

A dlaczego On miał przepraszać?
Za co? Za Twojego focha?
Jaki był powód wyjścia z wesela?
Bo nie mogę doczytać?

40

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Ja się chyba tez pogubiłam w zeznaniach.. czy to syt z wesela przeważyła czy wiadomość do tamtej dziewczyny czy coś innego...

41

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

A dlaczego On miał przepraszać?
Za co? Za Twojego focha?
Jaki był powód wyjścia z wesela?
Bo nie mogę doczytać?

Kłóciliśmy się o to że rozmawia z inną dziewczyną, najpierw postawiłam mu ultimatum albo ja albo ona - skutkiem tego 2 tygodnie przed weselem nie rozmawialiśmy prawie wcale. W końcu zaczęłam go prosić o spotkanie pięć dni pod rząd, albo porządną rozmowę przez telefon to było nie. W dzień w którym on mógł się spotkać ja wyjątkowo nie mogłam, zaproponowałam następny to też było nie. I w ten właśnie dzień kiedy on mógł się spotkać napisał mi że był dłużej w pracy, a jak się okazało spotkał się z tą dziewczyną, z którą rozmawiał przez telefon. Na początku wesela o tym nie wiedziałam i się dobrze bawiłam, dopiero potem jego kuzyn mnie uświadomił... Mój nawet nie zaprzeczał i jak napisałam ciągle mnie atakował nie próbując nic wytłumaczyć. Na prawdę nie umiałam tego wytrzymać i jak pisałam, prosiłam go żeby załatwił mi transport wśród kierowców bo ja nie chcę się z nim bawić po tym co usłyszałam. Dopiero potem osoba z jego rodziny powiedziała że mogę iść jeśli czuje się źle...

42

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:

Ja się chyba tez pogubiłam w zeznaniach.. czy to syt z wesela przeważyła czy wiadomość do tamtej dziewczyny czy coś innego...

Wiadomość że się z nią spotkał smile wiem że pisze skomplikowanie nie chciałam się rozpisywać na cały temat bo tam są jeszcze wątki innej dziewczyny smile

43

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ja się chyba tez pogubiłam w zeznaniach.. czy to syt z wesela przeważyła czy wiadomość do tamtej dziewczyny czy coś innego...

Wiadomość że się z nią spotkał smile wiem że pisze skomplikowanie nie chciałam się rozpisywać na cały temat bo tam są jeszcze wątki innej dziewczyny smile

Dlatego trudno ocenić "obiektywnie" sytuację. Bo chociażby o syt z wesela czy wiadomości do tamtej dziewczyny w głównym wątku nie napisałaś.. dopiero z późniejszych postów to wyszło.
Skoro sytuacja przed weselem była aż tak napięta.. to wystarczyła iskra...
A z tego co piszesz, czy powoli wychodzi .. nazbierało się..

44

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Nie powiedział Ci prawdy, że się z nią spotkał - bo wiedział jaki będzie tego finał.
Awantura.
I miał rację, bo nawet potwierdzając Ci (nie zaprzeczając - a mógł to zrobić) - Ty strzeliłaś focha i wyszłaś z wesela.
Co miał Ci wytłumaczyć?

Chciałaś mieć nad Nim kontrole, a to się kończy właśnie tak jak u Ciebie.
Wyciągnij wnioski i do przodu.

45

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:
Mizka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ja się chyba tez pogubiłam w zeznaniach.. czy to syt z wesela przeważyła czy wiadomość do tamtej dziewczyny czy coś innego...

Wiadomość że się z nią spotkał smile wiem że pisze skomplikowanie nie chciałam się rozpisywać na cały temat bo tam są jeszcze wątki innej dziewczyny smile

Dlatego trudno ocenić "obiektywnie" sytuację. Bo chociażby o syt z wesela czy wiadomości do tamtej dziewczyny w głównym wątku nie napisałaś.. dopiero z późniejszych postów to wyszło.
Skoro sytuacja przed weselem była aż tak napięta.. to wystarczyła iskra...
A z tego co piszesz, czy powoli wychodzi .. nazbierało się..

Na 100% bym nie wyszła gdybym się nie dowiedziała czego się dowiedziałam, albo próbował mnie przepraszać, wziąć na bok powiedzieć, że jutro sobie wszystko wyjaśnimy cokolwiek. Zamiast tego dowiedziałam się że jest lepsza bo z nią może sobie o wszystkim pogadać i mógł sobie ją wziąć na spacer i kawę.

46 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-11 14:36:37)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:

Na 100% bym nie wyszła gdybym się nie dowiedziała czego się dowiedziałam, albo próbował mnie przepraszać, wziąć na bok powiedzieć, że jutro sobie wszystko wyjaśnimy cokolwiek. Zamiast tego dowiedziałam się że jest lepsza bo z nią może sobie o wszystkim pogadać i mógł sobie ją wziąć na spacer i kawę.

Rozumiem Twoje rozgoryczenie na tamten czas.. ale to wszystko emocje.. pewnie jeszcze pod wpływem mniejszych lub większych %, jak to na weselu.

47

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

Nie powiedział Ci prawdy, że się z nią spotkał - bo wiedział jaki będzie tego finał.
Awantura.
I miał rację, bo nawet potwierdzając Ci (nie zaprzeczając - a mógł to zrobić) - Ty strzeliłaś focha i wyszłaś z wesela.
Co miał Ci wytłumaczyć?

Chciałaś mieć nad Nim kontrole, a to się kończy właśnie tak jak u Ciebie.
Wyciągnij wnioski i do przodu.

Ok ale ja próbowałam z nim rozmawiać na ten temat podczas wesela. Miałam tam siedzieć ciągle ze łzami w oczach? Tak jak mówię, gdybym się o tym nie dowiedziała to bym siedziała do rana, ale on nawet nie próbował się jakkolwiek wytłumaczyć, jeszcze jak wyżej zaczął mi mówić że ona jest nawet lepsza ode mnie, co miałam zrobić?

48

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Ja bym się bawiła a nie prowadziła dyskusje na ten temat.
Wesele jest od zabawy, a nie poważnych tematów.

Mógł powiedzieć co myśli.
Bo ileż można znosić, kontrolę?szpiegowanie?kierowanie życiem?
Kłótnie, awantury, zrzędzenie?
Każdy ma granicę wytrzymałości.

49

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:

Ok ale ja próbowałam z nim rozmawiać na ten temat podczas wesela. Miałam tam siedzieć ciągle ze łzami w oczach? Tak jak mówię, gdybym się o tym nie dowiedziała to bym siedziała do rana, ale on nawet nie próbował się jakkolwiek wytłumaczyć, jeszcze jak wyżej zaczął mi mówić że ona jest nawet lepsza ode mnie, co miałam zrobić?

Najlepiej wyjść wink

Czyli jak dobrze rozumiem (bo już się pogubiłam), że na tym weselu ktoś Ci powiedział, że on wtedy jak niby został dłużej w pracy, był na spotkaniu z tamtą dziewczyną? I to potem do niej napisałaś wiadomość?

50

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

Ja bym się bawiła a nie prowadziła dyskusje na ten temat.
Wesele jest od zabawy, a nie poważnych tematów.

Mógł powiedzieć co myśli.
Bo ileż można znosić, kontrolę?szpiegowanie?kierowanie życiem?
Kłótnie, awantury, zrzędzenie?
Każdy ma granicę wytrzymałości.

Najpierw się bawiłam. Ale przepraszam bardzo, z ręką na sercu przez 6 lat nigdy go nie kontrolowałam, nigdy. Dopiero jeden raz mnie zastanowiła ilość sms jaką z kimś wymienia i wtedy dopiero pierwszy raz sprawdziłam jego telefon. I czy kierowanie życiem to poproszenie żeby skończył znajomość która mi przeszkadza?

51

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Czułaś się zagrożona?

52

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:
Mizka napisał/a:

Ok ale ja próbowałam z nim rozmawiać na ten temat podczas wesela. Miałam tam siedzieć ciągle ze łzami w oczach? Tak jak mówię, gdybym się o tym nie dowiedziała to bym siedziała do rana, ale on nawet nie próbował się jakkolwiek wytłumaczyć, jeszcze jak wyżej zaczął mi mówić że ona jest nawet lepsza ode mnie, co miałam zrobić?

Najlepiej wyjść wink

Czyli jak dobrze rozumiem (bo już się pogubiłam), że na tym weselu ktoś Ci powiedział, że on wtedy jak niby został dłużej w pracy, był na spotkaniu z tamtą dziewczyną? I to potem do niej napisałaś wiadomość?

Tak jego kuzyn mi powiedział że on się chyba z nią spotkał, bo mu z kolei powiedział że jest u mnie. Dodał że ciągle z nią pisze i rozmawia po 2-3 godziny przez telefon, jak i z inną dziewczyną z którą miał kategorycznie zakazany kontakt (moje połączenia odrzucał). Dopiero wtedy był dramat smile

I jak mówię próbowałam z nim rozmawiać pytam się że on ciągle z nią pisze i piszę z jeszcze inną to było "no i co? nie możesz mi tego zabronić, przynajmniej z nią mogęs sobie porozmawiać o czym tylko chcę, a kuzyn dostaje po ryju za to" po czym zgasił papierosa i poszedł

53

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

Czułaś się zagrożona?

W jakim sensie? Mógł mi powiedzieć o tym o wiele wcześniej przed weselem, że to nie ma sensu i byłoby bez dramatu, potem mnie przekonywał że mam mimo wszystko z nim iść.

54

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
smallangel napisał/a:

Ja bym się bawiła a nie prowadziła dyskusje na ten temat.
Wesele jest od zabawy, a nie poważnych tematów.

Mógł powiedzieć co myśli.
Bo ileż można znosić, kontrolę?szpiegowanie?kierowanie życiem?
Kłótnie, awantury, zrzędzenie?
Każdy ma granicę wytrzymałości.

Co Ty go tak bronisz, on ją zdradzał mentalnie, szukał sobie lepszego modelu na boku, ją trzymał w zapasie...
Ja Ci gratuluje siły psychicznej, skoro Ciebie nie ruszyłaby wiadomość, że Twój ukochany robi Cię w bambuko.

55

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:
smallangel napisał/a:

Czułaś się zagrożona?

W jakim sensie? Mógł mi powiedzieć o tym o wiele wcześniej przed weselem, że to nie ma sensu i byłoby bez dramatu, potem mnie przekonywał że mam mimo wszystko z nim iść.

Mówiąc, że ma wybrać Ty albo ona - tzn, że czułaś się zagrożona.

Nigdy napisał/a:
smallangel napisał/a:

Ja bym się bawiła a nie prowadziła dyskusje na ten temat.
Wesele jest od zabawy, a nie poważnych tematów.

Mógł powiedzieć co myśli.
Bo ileż można znosić, kontrolę?szpiegowanie?kierowanie życiem?
Kłótnie, awantury, zrzędzenie?
Każdy ma granicę wytrzymałości.

Co Ty go tak bronisz, on ją zdradzał mentalnie, szukał sobie lepszego modelu na boku, ją trzymał w zapasie...
Ja Ci gratuluje siły psychicznej, skoro Ciebie nie ruszyłaby wiadomość, że Twój ukochany robi Cię w bambuko.

Ja nie bronię, a patrzę realnie.
Tak jestem silna psychicznie.
A przede wszystkim nie traktuje Męża - jak swoją własność.
I nie traktują każdą Jego koleżankę jak rywalkę.
Znajomych mam ja w postaci mężczyzn - znajomych ma On w postaci kobiet.
Nie interesuje mnie o czym piszą, rozmawiają przez telefon, czy podczas wyjść na kawę.
Ja mam swoje życie, On ma swoje życie - i mamy wspólne życie.
Dbam o to by nam było ze sobą dobrze - ot co.

56

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:

Tak jego kuzyn mi powiedział że on się chyba z nią spotkał, bo mu z kolei powiedział że jest u mnie. Dodał że ciągle z nią pisze i rozmawia po 2-3 godziny przez telefon, jak i z inną dziewczyną z którą miał kategorycznie zakazany kontakt (moje połączenia odrzucał). Dopiero wtedy był dramat smile

I jak mówię próbowałam z nim rozmawiać pytam się że on ciągle z nią pisze i piszę z jeszcze inną to było "no i co? nie możesz mi tego zabronić, przynajmniej z nią mogęs sobie porozmawiać o czym tylko chcę, a kuzyn dostaje po ryju za to" po czym zgasił papierosa i poszedł

Czyli kuzyn się przysłużył wink wiec nie że Cię teraz oczernia i wini o wszystko.. jak widać inni to dawno już widzieli
No chyba że ów kuzyn miał coś do Ciebie czy interes by Was skłócić.. bo i takie rzeczy się zdarzają..

57

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Mizka nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina, bo strzeliłaś focha.
Przede wszystkim gratuluję podjęcia konkretnej decyzji i obyś wytrwała w postanowieniu.
Uważam, że incydent na weselu był tylko kroplą, która przelała kielich goryczy.
Twój były od dawna był wobec Ciebie nielojalny, szukał okazji do zawierania nowych znajomości, flirtu, potajemnych spotkań, w jakim celu?
Dziwne, też, że on nie ma swoich znajomych (jak napisałaś), jakim sposobem młody człowiek może nie mieć żadnych znajomych z którymi mógłby czasami się spotkać, nie rozumiem.
Czy tak zachowuje się facet, który kocha i szanuje swoją dziewczynę?
Wolność, wolnością, można czasami spotkać się ze znajomą, ale nie kosztem swojej partnerki, dobrze też, żeby to była osoba znana partnerce, a spotkanie nie odbywało się w tajemnicy.
Twój były złamał wszystkie te zasady, a do tego była to nowa panna, wyhaczona w necie. On dobrze wiedział, że nie jest w porządku, okłamał nie tylko Ciebie, ale też swoją rodzinę.
Jak ktoś tu napisał, najlepszą obroną jest atak, próbował ratować twarz przed rodziną, Twoim kosztem. Jeżeli jego kuzyn o tym wie, to pozostali członkowie rodziny też wkrótce się dowiedzą.
Rozumiem, że przez 7 lat zdążyłaś ich poznać i być może liczysz się z ich zdaniem, ale nie przejmuj się ich reakcją i tym, co on o Tobie opowiada.
Bez względu na fakty, oni będą z nim, bo są rodziną i nawet jeśli podejrzewają, że on nie jest taki kryształowy, to przecież nie wyrzekną się go i zapewne zaakceptują nową pannę,
ale to wszystko już Ciebie nie dotyczy, miej to w tyle i nie przejmuj się opinią jego rodziny (wcale nie musi być negatywna).
Nie oczekuj też od niego przeprosin, nie analizuj, czy będzie z nową dziewczyną, czy nie.
Jeśli od razu wejdzie w nowy związek, to tylko powinno utwierdzić Cię w przekonaniu, że on Cię nie kochał, zresztą od dawna szukał nowych wrażeń.
To co najlepszego możesz teraz zrobić, to odciąć się od niego całkowicie, ignorować wszelkie próby kontaktu, po co Ci jeszcze kolejna rozmowa, kłótnia, dodatkowe negatywne emocje.
Zresztą w trakcie Twojego wątku wychodzą kolejne kwiatki, ciesz się, że uwolniłaś się od krętacza, szkoda, że tak późno.

58

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Anastacjaa napisał/a:
Mizka napisał/a:

Tak jego kuzyn mi powiedział że on się chyba z nią spotkał, bo mu z kolei powiedział że jest u mnie. Dodał że ciągle z nią pisze i rozmawia po 2-3 godziny przez telefon, jak i z inną dziewczyną z którą miał kategorycznie zakazany kontakt (moje połączenia odrzucał). Dopiero wtedy był dramat smile

I jak mówię próbowałam z nim rozmawiać pytam się że on ciągle z nią pisze i piszę z jeszcze inną to było "no i co? nie możesz mi tego zabronić, przynajmniej z nią mogęs sobie porozmawiać o czym tylko chcę, a kuzyn dostaje po ryju za to" po czym zgasił papierosa i poszedł

Czyli kuzyn się przysłużył wink wiec nie że Cię teraz oczernia i wini o wszystko.. jak widać inni to dawno już widzieli
No chyba że ów kuzyn miał coś do Ciebie czy interes by Was skłócić.. bo i takie rzeczy się zdarzają..

Nie miał. Widział co się dzieje wcześniej, ale nie chciał się wtrącać, nie wytrzymał.


@smallangel - co innego pisanie z koleżanką którą zna od lat, a co innego szukanie na siłę lasek w Internecie, pisanie z nimi non stop, dzwonienie i spotykanie się w tajemnicy. Gdyby on mi powiedział "odezwała się do mnie Ania, chce się spotkać pogadamy jak się komuś życie ułożyło", myślisz że bym mu zabroniła? Nie miałabym nawet takiego prawa. I tak czułam się zagrożona. Najpierw z nią pisał i nie drążyłam, nie sprawdzałam, ale kiedyś u niego spałam i jak usnęłam to on do niej zadzwonił bo mu się nudziło, od tego się wszystko zaczęło.

59

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
josz napisał/a:

Mizka nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina, bo strzeliłaś focha.
Przede wszystkim gratuluję podjęcia konkretnej decyzji i obyś wytrwała w postanowieniu.
Uważam, że incydent na weselu był tylko kroplą, która przelała kielich goryczy.
Twój były od dawna był wobec Ciebie nielojalny, szukał okazji do zawierania nowych znajomości, flirtu, potajemnych spotkań, w jakim celu?
Dziwne, też, że on nie ma swoich znajomych (jak napisałaś), jakim sposobem młody człowiek może nie mieć żadnych znajomych z którymi mógłby czasami się spotkać, nie rozumiem.
Czy tak zachowuje się facet, który kocha i szanuje swoją dziewczynę?
Wolność, wolnością, można czasami spotkać się ze znajomą, ale nie kosztem swojej partnerki, dobrze też, żeby to była osoba znana partnerce, a spotkanie nie odbywało się w tajemnicy.
Twój były złamał wszystkie te zasady, a do tego była to nowa panna, wyhaczona w necie. On dobrze wiedział, że nie jest w porządku, okłamał nie tylko Ciebie, ale też swoją rodzinę.
Jak ktoś tu napisał, najlepszą obroną jest atak, próbował ratować twarz przed rodziną, Twoim kosztem. Jeżeli jego kuzyn o tym wie, to pozostali członkowie rodziny też wkrótce się dowiedzą.
Rozumiem, że przez 7 lat zdążyłaś ich poznać i być może liczysz się z ich zdaniem, ale nie przejmuj się ich reakcją i tym, co on o Tobie opowiada.
Bez względu na fakty, oni będą z nim, bo są rodziną i nawet jeśli podejrzewają, że on nie jest taki kryształowy, to przecież nie wyrzekną się go i zapewne zaakceptują nową pannę,
ale to wszystko już Ciebie nie dotyczy, miej to w tyle i nie przejmuj się opinią jego rodziny (wcale nie musi być negatywna).
Nie oczekuj też od niego przeprosin, nie analizuj, czy będzie z nową dziewczyną, czy nie.
Jeśli od razu wejdzie w nowy związek, to tylko powinno utwierdzić Cię w przekonaniu, że on Cię nie kochał, zresztą od dawna szukał nowych wrażeń.
To co najlepszego możesz teraz zrobić, to odciąć się od niego całkowicie, ignorować wszelkie próby kontaktu, po co Ci jeszcze kolejna rozmowa, kłótnia, dodatkowe negatywne emocje.
Zresztą w trakcie Twojego wątku wychodzą kolejne kwiatki, ciesz się, że uwolniłaś się od krętacza, szkoda, że tak późno.

Bardzo ci dziękuję za te słowa. Powiem tak, zaczęłam potem może nie drążyć, ale przyznawać się przed innymi że z nim nie jestem i dowiedziałam się wielu rzeczy i wyszło na to że jest po prostu babiarzem. Inaczej tego nazwać nie można, troszkę wyszło na to że wszyscy wiedzieli, tylko nie chcieli mi powiedzieć żeby mnie nie skrzywdzić.

60

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Mizka prawidłowo postąpiłas i nie daj się wpedzic w poczucie winy. Ten typ tak ma, że to zawsze nie jego wina.
Ciesz się, że nie macie ślubu i dzieci. Nie zawracaj sobie głowy jego rodziną bo oni i tak staną za nim!

61 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-11 15:59:45)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Dokładnie o tym samym pomyślałam.. w tej sytuacji ciesz się dziewczyno, że nie macie dzieci...

62 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-11 17:49:41)

Odp: Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(
Mizka napisał/a:

Powiem tak, zaczęłam potem może nie drążyć, ale przyznawać się przed innymi że z nim nie jestem i dowiedziałam się wielu rzeczy i wyszło na to że jest po prostu babiarzem. Inaczej tego nazwać nie można, troszkę wyszło na to że wszyscy wiedzieli, tylko nie chcieli mi powiedzieć żeby mnie nie skrzywdzić.

No to w takim razie tym bardziej nie masz się co przejmować sytuacją na weselu. To nawet lepiej,że taka właśnie byłą Twoja reakcja, nie zgodziłaś się żeby mieć nielojalnego faceta.
Skoro i tak inni wiedzieli. A nawet jakby Ci mówili jeszcze rok temu pewnie byś nie uwierzyła. Tak to jest z tą ślepą miłością.
Nic się nie martw tym,że tak akurat teraz wyszło, przyjdzie czas o ile już własnie nie przychodzi,że sama dojdziesz do wniosku,że nie było warto.
Wiadomo,że szkoda tych 7 lat. Ale masz jeszcze kolejne przed sobą i możesz je sobie już teraz przeżyć bez poświęcania się dla kogoś.

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy powinnam czuć się winna sytuacji, dobrze zrobiłam? :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026