Przyznam, że my z żoną kochaliśmy się podczas pierwszej randki. Od samego początku stawialiśmy na otwartośc wobec siebie a nie wyznczaliśmy sobie sztucznych terminów kiedy buzi buzi, a kiedy cos więcej.
Ale zapytałeś ją wcześniej o zainteresowania (!!), prawda?
Sorki, nie mogłam się opanować

Seks jest fundamentem dla budowania relacji wszystkich innych. Jeszcze nie spotkałem par, które są szczęśliwe w łóżku, są aktywne w łóżku i mają większe problemy.
Te z drugiej strony owszem.
Zgadzam się.
Seks jest okazaniem oddania, uczucia, miłości i wielu innych wypadkowych miłości. Scala i jednoczy parę w jedno.
Tu niekoniecznie.. Seks w idealnych warunkach powinien właśnie do tego "służyć", ale jak to często bywa w praktyce to pokazują rozkminy, które były inspiracją pod ten temat.
Ale zgadzam się z Tobą, że jeśli - tak jak zresztą pisałam już wcześniej - ludzie czują się ze sobą od początku bardzo swobodnie i jest atmosfera, to nie ma znaczenia "termin", kiedy do czegoś intymnego dojdzie.
Tylko trzeba właśnie znaleźć kogoś, z kim taka atmosfera jest możliwa, a nie "wypracowana" międleniem tematu na wszystkie strony świata, przekonywaniem do czegoś czy tłumaczeniem, jak na kozetce u psychoanalityka
Ludzie albo nadają na jednych falach i potrafią się komunikować, albo nie i żadna wspólnota zainteresowań, podejścia do związku/seksu, zgodność preferencji łóżkowych tego jednego nie zmieni.
To ciekawi mnie o czym można z Tobą pogadać? pewnie o pogodzie,temat rewelka wink
O pogodzie mogę godzinami.. albo dopóki przestrzeń wokół mnie nagle w dziwny sposób nie opustoszeje 
,w dodatku nie można o nic zapytać
To prawda. O nic nie pytać !! Tylko wyciągnąć portfel i pomachać mi nim przed rozmarzonymi oczami.
bo od razu będziesz się doszukiwać drugiego dna w zwykłych pytaniach,echhh.
Taka już jestem.
Lubię rozmawiać o pogodzie, inne tematy mnie nie interesują..co mam zrobić?
Pytanie o pasje to pytanie panicza? smile A ja Ci powiem, że jeśli rozmowa się klei i jest fajnie to ja zawsze zadaję to pytanie. A wiesz czemu? Bo jak ktoś nie interesuje się NICZYM to się w życiu nie dogadamy.
Rozumiem Cię doskonale i nawet ma to jakiś sens, tylko ja zwykle na tak postawione pytanie z przekory odpowiadam, że niczym i napawam się reakcją 
Nie twierdzę, że to mądre czy poważne, po prostu na niektóre pytania reaguję niepoważnie i tyle.
Elle sorrry ale to są jakieś podstawy - jeśli babka pasjonuje się wspinaczką, szydełkowaniem, literaturą bhutańską, uprawą dyni albo czymkolwiek, to jest to dla mnie sygnał, że jak już opadnie kurz motylków, fascynacji seksualnej będzie można usiąść przy kawie i pogadać o czymkolwiek.
Zgadza się. Tylko nie bardzo rozumiem tego 'pozycjonowania' zainteresowań na zasadzie, że uprawa dyni np. jest ciekawsza niż zainteresowania w obrębie kształtowania sylwetki (z wyłączeniem Chodakowskiej, bo nie przepadam również) 
A poważniej, to tak jak pisałam.. Jeśli szuka się kogoś o podobnych lub identycznych zainteresowaniach to najlepiej robić to w miejscach, o których z góry można się spodziewać, że spotka się tam osoby o określonych upodobaniach. A tak poza tym to można stosować nieco inny klucz, o którym napisałam powyżej np.
Mnie tam nie wystarczy by facet się czymś interesował, jeśli będzie totalnie 'nie do życia' w zwykłej rozmowie. Jasne, że na tle gościa, który nie interesuje się czymś oryginalnym w pierwszej chwili wypadnie ciekawiej, ale to tylko pierwsze wrażenie..
Natomiast jak wiele par dobiera się pod kątem zainteresowań właśnie, na zasadzie dowartościowywania się partnerem, który ma nietypową pasję np. - na podobnej zasadzie jak kobieta zachwyca się gościem, bo jest przy kasie.
Ja wychodzę z założenia, że zainteresowania mogą zmieniać się przez całe życie, ale umiejętność zbliżania się poprzez "zwykłą" rozmowę (jak cslady bodajże pisała) to o wiele rzadsza umiejętność, bo niewiele osób rozumie, że rozmowa nie polega na suchej wymianie informacji czy relacji z pracy, omówienie zainteresowań itp. Paradoksalnie, dobra rozmowa może być wtedy, kiedy energia drugiej osoby, jej wyraz twarzy, uśmiech powoduje poczucie jakiejś nieopisanej bliskości emocjonalnej, a nie peplanie bez sensu dla "zakrzykyczenia" czy odwracenia uwagi od jej braku, rozpaczliwie szukając jej poprzez nadmiar słów.