netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Zbliżenie nie poprzez łóżko?

90 odpowiedzi12 552 wyświetleniazałożony przez Burzowy, 09.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

1

Temat: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Witam

Tak zacząłem się zastanawiać. Świadom swoich doświadczeń oraz doświadczeń wielu różnych ludzi ze swojego otoczenia, zacząłem się zastanawiać, czy dziś dwie młode osoby (dajmy na to 18+) są w stanie zbliżyć się inaczej niż poprzez łóżko? Czy da się dzisiaj jeszcze wyjść na kawę, do kina, spotykać się dajmy na to dwa miesiące, dobrze się bawić swoim towarzystwem? Mam wrażenie, a właściwie nie tyle wrażenie, co to widzę, że dziś jedyny schemat to jest jakaś jedna randka, ewentualnie druga i na momencie łóżko. Jeżeli tam jest ok, to próbujemy dalej. Szczerze mówiąc... zatęskniłem nieco za tymi staromodnymi sposobami poznawania się. Nie jestem chyba w stanie zbudować długotrwałego uczucia inaczej. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego tak jest? Czy naprawdę możemy być już tylko kochankami? A co z przyjaźnią i zainteresowaniem stroną mentalną?


Dla mniej kumatych:
Wątek nie ma na celu obrażenia kogokolwiek ani przekonania do tego czy owego.

2

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

A mnie zastanawia czy tak jest tylko na poziomie 'zamerykanizowanej' młodzieży czy i wyżej?
Mam przedziwne wrażenie, że drugi człowiek większości jest potrzebny tylko do seksu, podbudowania ego. I albo długo, długo nic, albo w ogóle nic.
Takie w pełni instrumentalne traktowanie.

3

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Bardzo fajny wątek, Burzowy.

Wbrew pozorom mamy podobne podejście wink

4

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Tak mi się skojarzyło...

"Nie było to pozbawione uczucia, nie przypominało padliny parzącej się padliną. Gardziłem rozwiązłością tego rodzaju, seksem typowym dla Los Angeles, Hollywood, Bel Air, Malibu, Laguna Beach. Obcy podczas pierwszego spotkania, obcy przy rozstaniu – sala gimnastyczna pełna bezimiennych ciał onanizujących się nawzajem. Ludzie pozbawieni zasad moralnych często uważają się za bardziej wyzwolonych, ale przeważnie nie potrafią nic odczuwać lub są niezdolni do miłości. Dlatego uciekają w rozwiązłość. Trupy spółkujące z trupami. W ich grach nie ma ani elementu ryzyka, ani poczucia humoru. To wielka orgia zwłok. Moralność stwarza ograniczenia, ale ma oparcie w doświadczeniu ludzi na przestrzeni wieków. Niektóre jej zasady czynią z ludzi niewolników spędzających życie w fabrykach i kościołach, lojalnych poddanych państwa. Inne są całkiem rozsądne. To tak jak ogród, w którym rosną trujące i jadalne owoce. Trzeba wiedzieć, które można zerwać i zjeść, a które lepiej zostawić w spokoju".

5

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Burzowy napisał/a:

Szczerze mówiąc... zatęskniłem nieco za tymi staromodnymi sposobami poznawania się. Nie jestem chyba w stanie zbudować długotrwałego uczucia inaczej. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego tak jest? Czy naprawdę możemy być już tylko kochankami? A co z przyjaźnią i zainteresowaniem stroną mentalną?

Może i wątek nie ma na celu obrażania kogokolwiek ale brzmisz nieco dziwnie. Jesteś facetem. Facetowi puchą jaja. I jeśli ty spotykając się z zajebistą kobietą, którą właśnie podrywasz, SAM odsuwasz moment sp... ełnienia (mówiąc poetycko) to ja nie rozumiem - albo jesteś niskolibidowy albo romantyk (czytaj: impotent). Mój komentarz nie ma oczywiście na celu obrażenia kogokolwiek.

6

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Burzowy nie wiedziałam, ba  nawet nie podejrzewałam, że Ty jesteś taki romantico smile

7

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Ludzie pozbawieni zasad moralnych często uważają się za bardziej wyzwolonych, ale przeważnie nie potrafią nic odczuwać lub są niezdolni do miłości. Dlatego uciekają w rozwiązłość.

Jest w tym sporo prawdy..
To takie "onanizowanie się" drugim człowiekiem, nie ma co się oszukiwać.

Jak rzadko zdarzają się przypadki, gdzie ten pierwszy, bardzo spontaniczny seks z kimś słabo znajomym ma coś wspólnego z kochaniem się? Mega rzadko.

Dlatego nie ma się czym podniecać wink

8

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

A to nie przypadkiem taki trend, małolaty nakręcają się nawzajem, kto szybciej, więcej... Dla nich to już jest norma, może nawet nie wiedzą, że można inaczej:(

9

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Nie tylko małolaty.

10

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ZwykłyFacet napisał/a:

Nie tylko małolaty.

Wow, pierwszy raz się z Tobą zgadzam.

11

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Mi się zdaje, że nie pierwszy ale ok zostawmy to wink

12

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ZwykłyFacet napisał/a:

Mi się zdaje, że nie pierwszy ale ok zostawmy to wink

Jeżeli nie pierwszy raz, to przepraszam smile

13

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Bo tak jest łatwiej? Czy łatwiej wyrwać laskę na niezobowiązujący sex niż na kawę, masakra...

14 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-09 20:48:56)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Nie wiem czy łatwiej ale na pewno łatwiej znaleźć seks niż interesującą osobę z którą chciałabyś tę kawę powtarzać co dzień rano. Polki są ładnymi kobietami (uśredniając) więc o interesujące ciało nietrudno. Gorzej z interesująca rozmową.

PS I ma to coś wspólnego zapewne z tym cytatem - "Facet potrzebuje wielu kobiet tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie jest nic warta. Można utracić tożsamość, pieprząc się na prawo i lewo".

15

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

W drugą stronę też to tak działa. Względnie łatwo znaleźć faceta do łóżka, o takiego do rozmowy trudniej. A do codziennego picia kawy, to już w ogóle.
Wychodziłoby, że trzeba stworzyć model hybrydowy:P

16

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Witaj,
istnieje taka możliwość. Mam 26 lat, obecnie jestem ze swoim chłopakiem rok (jest moim pierwszym partnerem w każdym możliwym sensie), dopiero miesiąc temu po raz pierwszy się kochaliśmy. Do tej pory czekaliśmy, aż się poznamy, zdefiniujemy swoje uczycia do siebie. Przez ten czas mielismy wzloty i upadki, ale wiem, że chociaż w nie wielkim stopniu się poznaliśmy, poprzez rozmowy, poznawanie swoich przyzwyczajeń, a sam akt miłosny przyszedł z czasem. Wi

17 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-09 21:07:30)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

@Ad rem
Nie jestem kobietą ale przypuszczam, że znaleźć faceta do łóżka jest banalnie łatwo ale dużo trudniej (niż facetowi kobietę) tego od kawy wink

18 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-10-09 21:11:09)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Ogólnie jest to ciekawy temat, ale teraz tak sobie pomyślałam, że jeżeli dwie osoby się spotykają i chcą stworzyć związek, ba oni już stworzyli związek to niby kiedy powinny iść ze sobą do łóżka?

Przecież jakby nie było, to nie jest to aż taka codzienność, że na pierwszej randce się idzie do łóżka, to jednak wymaga jakiegoś tam czasu, poznania się.

A w ogóle trzeba rozdzielić sex w związku a sex bo się ma "chcice".

19

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

A do codziennego picia kawy, to już w ogóle.
Wychodziłoby, że trzeba stworzyć model hybrydowy:P

Ja myślę, że to jest możliwe jak najbardziej. Ale przede wszystkim trzeba być uczciwie wewnętrznie otwartym na takiego mężczyznę. W innym wypadku "przypadkowo" spotyka się półśrodki wink

20

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Zwykły,

z tego wychodzi że trzeba obsadzić kilka ról:
1. do łóżka (tutaj aktorzy mogą się często zmieniać:P )
2. do pogaduszek (tutaj może być obsada długofalowa, jak się już trafi )
3. do codzienne porannej kawy (tutaj można by tego z pkt.1 wykorzystać, tyle, że nie o to chodzi).

A jak znaleźć takiego, który będzie 3 w 1? Tego to nawet filozofowie nie wiedzą:)

21

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
wont napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Szczerze mówiąc... zatęskniłem nieco za tymi staromodnymi sposobami poznawania się. Nie jestem chyba w stanie zbudować długotrwałego uczucia inaczej. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego tak jest? Czy naprawdę możemy być już tylko kochankami? A co z przyjaźnią i zainteresowaniem stroną mentalną?

....  Facetowi puchą jaja. I jeśli ty spotykając się z zajebistą kobietą, którą właśnie podrywasz, SAM odsuwasz moment sp... ełnienia (mówiąc poetycko) to ja nie rozumiem - albo jesteś niskolibidowy albo romantyk (czytaj: impotent). Mój komentarz nie ma oczywiście na celu obrażenia kogokolwiek.

zostaje jeszcze opcja, że stan spuchniętych .... jest tym ulubionym wink

22

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ad rem napisał/a:

Zwykły,
z tego wychodzi że trzeba obsadzić kilka ról:
1. do łóżka (tutaj aktorzy mogą się często zmieniać:P )
2. do pogaduszek (tutaj może być obsada długofalowa, jak się już trafi )
3. do codzienne porannej kawy (tutaj można by tego z pkt.1 wykorzystać, tyle, że nie o to chodzi).

A jak znaleźć takiego, który będzie 3 w 1? Tego to nawet filozofowie nie wiedzą:)

Jak znajdę spełniającą trzy powyższe to zapytam czy ma brata i jak tak, bądź pewna że skieruję pod właściwy adres smile

23

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

zostaje jeszcze opcja, że stan spuchniętych .... jest tym ulubionym wink

Tego nie życzę żadnej kobiecie.
Bo, paradoksalnie, cierpi na tym kobieta.

A ten "ulubiony stan" to się nazywa facet z inklinacjami do uległości.
Prawdziwy wybryk natury..

wink

24 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-09 21:17:53)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

A ja sądzę, że to nie tylko tendencja u młodych. Obecnie wszyscy mają "za mało czasu" i chcą iść na skróty hmm. Może gdyby przestali szukać partnera/partnerki po coś, tylko aby być z kimś to problem by się rozwiązał?
No i burzowy nie spodziewałam się, że Ty założysz tego typu temat smile - trochę jedno robi (robił), drugie myśli (teraz przedstawił). Oj życie lubi zaskakiwać - w tym wypadku raczej pozytywnie...

25 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-10-09 21:27:51)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ZwykłyFacet napisał/a:

Jak znajdę spełniającą trzy powyższe to zapytam czy ma brata i jak tak, bądź pewna że skieruję pod właściwy adres smile

Ilość zmiennych, które muszą trafić na właściwe pozycje jest tak wielka, że niemal niemożliwa.
Może za dużo chcemy po prostu?


Tak mi się nasunęło...

"My z II połowy XX wieku
Rozbijający atomy
Zdobywcy kosmosu
Wstydzimy się miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy wykrzywiamy
ironicznie wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni, cyniczni z ironicznie
zmrużonymi oczami

Dopiero pózną nocą
przy szczelnie zamkniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości. " M.Hillar

26

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Niestety zgodzę się że współcześnie mamy taki model, że łatwiej spotkać kogos do zabawy niż do porannej kawy. Smutne.

Jestem singielką i szukam kogoś a przeważnie spotykam się z propozycjami łożka w pierwszej godzinie konwersacji. To nie jest mit, że strasznie trudno kogoś znależć do normalnej rozmowy i fajnego spędzania czasu ze sobą sad Zauważę, że mieszkam w 8.3 mln mieście europejskim sad

27

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

@ad rem
Całkiem możliwe. Tylko, że 6 lat życia z kimś kto był idealny do 1 i 3, a zupełnie nienadający się do 2 utwierdza mnie w przekonaniu, że warto szukać 1+2+3.
A co do "powierzchownych relacji" - one nudzą, bardzo szybko. Seks bez uczucia szybko się nudzi.

28

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

@ zwykły facet

Ja Cię nie namawiam do kompromisów. Sama nie jestem do nich zdolna.
Interesuje mnie cały pakiet, i bardziej cenię 2 niż 1.
Jednak zaczynam się liczyć z tym, że będę sama.

29

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ad rem napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:

Jak znajdę spełniającą trzy powyższe to zapytam czy ma brata i jak tak, bądź pewna że skieruję pod właściwy adres smile

Ilość zmiennych, które muszą trafić na właściwe pozycje jest tak wielka, że niemal niemożliwa.
Może za dużo chcemy po prostu?


Tak mi się nasunęło...

"My z II połowy XX wieku
Rozbijający atomy
Zdobywcy kosmosu
Wstydzimy się miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy wykrzywiamy
ironicznie wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni, cyniczni z ironicznie
zmrużonymi oczami

Dopiero pózną nocą
przy szczelnie zamkniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości. " M.Hillar

Bardzo na czasie wiersz, właśnie miałam pisać, że niestety, ale dzisiaj łatwiej uprawiać sex ot tak, niż pokazać tej drugiej osobie, że się kocha czy też zależy nam, ponieważ boimy się odrzucenia.

30 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-09 21:35:56)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

@ad rem

Czasem lepiej jest być samemu niż z kimś, z kim tak naprawdę jest się jak z meblem w 4 ścianach.

31 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-10-09 21:39:25)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

@ zwykły facet

I łączy nas tylko klucz?
Pewnie że lepiej samemu niż 'byle był/a'.
Co nie zmienia tego, iż tęsknota za bliskim 'kimś' jest.

A co w tym jest najbardziej kuriozalne, to to, że sporo jest ludzi, którzy pragną tego samego, a nie mogą się odnaleźć.

32

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
noname12_34 napisał/a:

Niestety zgodzę się że współcześnie mamy taki model, że łatwiej spotkać kogos do zabawy niż do porannej kawy. Smutne.

Jestem singielką i szukam kogoś a przeważnie spotykam się z propozycjami łożka w pierwszej godzinie konwersacji. To nie jest mit, że strasznie trudno kogoś znależć do normalnej rozmowy i fajnego spędzania czasu ze sobą sad Zauważę, że mieszkam w 8.3 mln mieście europejskim sad

To faktycznie niefajny trend. Ja tutaj miałam chyba szczęście, bo wprawdzie poszłam z moim facetem szybko do łóżka, po 2 tygodniach, ale jesteśmy razem od tej pory 7 lat, to było i tak dla nas coś ważnego, więc to nie jest tak, że z każdym bym tak szybko do łóżka poszła, bo nie. No coś jednak musi być między ludźmi, nieuchwytnego, między nami było, wcześniej też pisaliśmy przez Internet. No, ale tak samo sypianie z kimś szybko, z każdym to nie byłoby dla mnie, to jest mój drugi facet w związku i w łóżku. Faktycznie jednak jest gorzej jak komuś chodzi tylko o seks, jak nie chodzi o to, że jest obupólna chęć, a potem zobaczymy co z tego będzie jak u nas było, po prostu chęć na siebie, a przy tym już zauroczenie itp, a co innego jak komuś chodzi tylko o seks, że seks potem nic albo najwyżej kolejny seks, ale żadnych prób w kierunku związku. No chyba, że jednak Ci dwoje ludzi nie chcą albo naprawdę od razu wiedzieli oboje, że to tylko seks, to ok, ale jeśli ktoś po prostu ciągle sypia z kimś innym i właściwie nic więcej z tym nie robi, to faktycznie to zastanawia.

No bo czasem jak ktoś ma ochotę na seks i z kimś szybko śpi - ok, ale jeśli sypia ciągle z kimś innym i ma się wrażenie, że to "sens" życia tej osoby to jest to dziwne. Wtedy okazuje się, że tak jak piszesz wszyscy chcą tylko seksu, poznać się nie chcą, osobowość drugiej osoby ich nie interesuje. Dla mnie to już dziwne i faktycznie przykre, bo tak wtedy ciężko spotkać partnera, tak jakby nikt nie chciał związku, jakby liczył się tylko seks, a poznawać kogoś tak to już nie, bo my jednak i przed seksem mimo że to były tylko 2 tygodnie to poznawaliśmy się, a po tym tak samo spotykaliśmy się, tak rozwijało się nasze uczucie i jesteśmy razem. Seks ma znaczenie, ale tu wtedy pojawia się taka przesada. Nie wiem czemu aż tak dużo ludzi tak robi jak piszesz, ciężka sprawa, czyżby aż tak zależało im tylko na seksie czy przestali wierzyć, że można kogoś fajnego poznać? Ciężko powiedzieć.

33

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

O ile mnie pamięć nie myli, w normalnie rozwijającej się relacji to, to co jest przed seksem jest najfajniejsze. Ta niepewność, oczekiwanie, FLIRT, szybsze bicie serca, skradzione pocałunki, szepty, goodzinne rozmowy...Nie wiedzą co tracą. Chociaż wypada poznać i drugą stronę medalu z szybkim i łatwym seksem. Trzeba tylko mieć swoje zasady i trzymać się ich. Niby wszystko jest dla ludzi;)

34 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-09 22:17:23)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ad rem napisał/a:

@ zwykły facet

I łączy nas tylko klucz?
Pewnie że lepiej samemu niż 'byle był/a'.
Co nie zmienia tego, iż tęsknota za bliskim 'kimś' jest.
A co w tym jest najbardziej kuriozalne, to to, że sporo jest ludzi, którzy pragną tego samego, a nie mogą się odnaleźć.

Klucz, kredyt, troska o to, że ta osoba sobie nie poradzi (to ostatnie w moim przypadku), dzieci itp. itd. Ale ludzi tak żyją, latami. W zasadzie z par które znam i moge powiedzieć, że na 100% są szczęśliwe i im się układa (i są na tyle długo, że "motylki" out) mógłbym wymienić tylko dwie.

Tęsknota za kimś oczywiście, że jest, ja tego nie ukrywałem i nie ukrywam, to okłamywanie samego siebie. Budzenie się samemu jest średnie, wiele trywialnych rzeczy bywa słabych, gdy robi się je tylko dla siebie (choćby gotowanie).

A z ostatnim zdaniem wcale bym się tak do końca nie zgodził - sierpień / wrzesień upłynął mi na dość intensywnym randkowaniu i... ludzie szukają wygody... takie odnoszę wrażenie. Wygody, komfortu, plus, na co jest trend w danym momencie. Dopasowania pod względem tego "co powiedzą znajomi" etc.

Nigdy napisał/a:

Chociaż wypada poznać i drugą stronę medalu z szybkim i łatwym seksem. Trzeba tylko mieć swoje zasady i trzymać się ich. Niby wszystko jest dla ludzi;)

Nie, moim zdaniem lepiej jednak być w fajnym związku niż poznać "drugą stronę medalu".
Ogólnie - zazdroszczę ludziom, którzy w wieku 20-25 lat poznali kogoś, zakochali się i teraz mają rodziny* etc. To jest szczęście, a nie "druga strona medalu" wink

*Pod warunkiem, co oczywiste, że się układa jak należy.

35 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-10-09 22:13:58)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Jak się nie ma tego szczęścia, to szuka się go gdzie popadnie i po drugiej stronie medalu też;)

36

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

@ zwykły facet

Ale popatrz- piszemy tutaj o tym, więc jesteśmy tymi ludźmi, którzy chcą takiej relacji. I jest nas więcej. I właśnie trafiamy na takich, którzy mają inne priorytety i inne wartości. I nie możemy podobnych sobie odnaleźć.

Ja obecnie nie znam związku funkcjonującego tak, jak chciałabym by funkcjonował mój. Widziałam raz, ale się okazało że na zewnątrz pięknie, a w środku robal...

Ludzie są ze sobą z różnych dziwnych pobudek. Relacje międzyludzkie wg. mnie to pewnego rodzaju wymiana barterowa. I niestety znajduję potwierdzenie tego zdania w rzeczywistości.

I chyba mało jest tego 1+2+3...

A te pary z lat młodzieńczych...też im zazdroszczę. Choć i na nich pada styl naszych czasów, bo po 7-10 latach bywa kryzys i zamiast naprawy jest wymiana...

37 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-10-09 22:37:37)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Ależ mam zupełnie odwrotne doświadczenia od autora i moim zdaniem jak najbardziej możliwe i cżęste jest pogłebianie znajomości nie przez łózko.

Przeciez bardzo wiele ludzi umawia się ze sobą na normalne randki czy spotkania, nie tylko bez łózka ale i bez żadnego aspektu seksualnego. Przecież wiele osób narzeka, że na długo lub na zawsze trafiają do grupy "przyjaciół", są nawet na tym forum dedykowane temu wątki. Jest bardzo wiele znajomości które poprzestają na zwykłej przyjażni.

Nie budujmy obrazu, że dziś po byle randce od razu idzie sie do lozka. bo to by znaczylo, ze nikt nie ma problemu ze znalezieniem kogos na seks, a przeciez sa tacy, co na seks nie mają partnera całe lata i w miedzyczasie wlasie rozwijaja zwykle przyjaźnie.

Miałem i mam mnóstwo takich właśnie normalnych pod tym kątem znajomości, że jest normalne spotykanie się, spacery, rozmowy, skoki na imprezy czy do kina. Przecież tak jest chyba zawsze gdy po prostu 2 ludzi nie pociąga sie seksualnie ale sa wzajemnie dla siebie ciekawi np. intelektualnie.

Ja marze by znaleźć kogoś do łożka ale nie udaje mi sie, więc mam dokładnie odwrotny obraz niż autor. Wsrod znajomych tez nie widze jakos wielu par ktore szybko ze sobą poszły do łózka. Moim zdaniem łątwośc seksu jest przereklamowana a ludzie sa zdecydowanie bardziej konserwatywni i pruderyjni niz np. próbuje wmawiać nam TV czy filmy.

No bo krótkie pytanie : czy ktoś zna dziewczynę która rzeczywiście poszła z kimś do łózka np. na 2 randce ? Ja nie.

38

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
wont napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Szczerze mówiąc... zatęskniłem nieco za tymi staromodnymi sposobami poznawania się. Nie jestem chyba w stanie zbudować długotrwałego uczucia inaczej. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego tak jest? Czy naprawdę możemy być już tylko kochankami? A co z przyjaźnią i zainteresowaniem stroną mentalną?

Może i wątek nie ma na celu obrażania kogokolwiek ale brzmisz nieco dziwnie. Jesteś facetem. Facetowi puchą jaja. I jeśli ty spotykając się z zajebistą kobietą, którą właśnie podrywasz, SAM odsuwasz moment sp... ełnienia (mówiąc poetycko) to ja nie rozumiem - albo jesteś niskolibidowy albo romantyk (czytaj: impotent). Mój komentarz nie ma oczywiście na celu obrażenia kogokolwiek.

Daruj sobie sarkazm najniższej próby, nie przystoi Ci. Może przeciętny facet ma tak jak piszesz właśnie, nie wiem. Natomiast wiem, że mogąc pozwolić sobie na coś więcej nie widzę powodu bym miał umrzeć stroniąc od seksu np rok. Czaisz? To są chyba te możliwości... Twoje podejście jest tak absurdalnie skierowane w jedną stronę, jak gdybyś miał nadzieję w ten sposób kogoś wyrwać przez forum, lol. Zaskoczę Cię, ale jeżeli spotykam kandydatkę na kobietę życia, to prawdopodobnie nie robi mi, czy idziemy do łóżka na momencie, czy po roku, bo skoro (wg Ciebie) widzę, że ona jest super (no tu zależy kiedy to dostrzegę, prawda?) to nic tego nie zmieni. Problem w tym, że zajebistości nie spotykasz ot tak.
Nie wiem, we mnie przesadna otwartość na samym początku zabija jakąkolwiek ciekawość.
Do reszty postów odniosę się kiedy indziej.

39 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-10-10 00:26:24)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Z mojej ze tak powiem "kariery" moge stwierdzić ze przez łózko nie poznaje sie nikogo.
Przez łozko to mozna wejsc na poziom na inny poziom zażyłości ale poznać ?
To mozna by sie zastanowić jaki sens ma to poznawanie albo do jakiego momentu.
Bo takie poznawanie bez końca predzej czy pozniej skończy sie jakichś rozczarowaniem.
Moze lepiej jest wyznaczyć granice w ktorej da sie po prostu pożyć bez nie wiadomo jakiego nieskończonego poznawania  a kiedy te łozko i jak czesto to do uzgodnienia.

Burzowy chyba jeszcze nie poznał roszczeniowych kobiet ktore nawet jak sie z kims raz przespia to juz potem planuja.
Dlatego ten/ta partner/partnerka zycia widzi mu sie jako upragniony cel wedrówki ludów.

@Facet77
Kiedyś poznałem dziewczyne na rande sie produkowałem.
Ale ona powiedzia mi to co juz sie nagadaliśmy to mozemy iść do mnie.
Musze przyznac ze tak mnie zaskoczyła ze poszedłem z ciekawości tez w miałem wtedy deficyty akurat w tej kwestii.
Ogolnie uwazam ze kobiety powinny być czasem bardziej szczere odnośnie  tego czego potrzebują albo pragną.
To zaoszczędziło by mężczyzna niepotrzebnego ze tak powiem bólu.

40

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Po mojemu:

Zalezy, czego sie chce/szuka/potrzebuje/pragnie...( ale tak na prawde!)

Jesli ktos tak na prawde szuka towarzysza/towarzyszki zycia- to czy bedzie seks, czy nie, bedzie chcial ja/jego poznawac blizej, zblizac sie, interesowac nia, i zainteresowac ja soba.- bo to realizuje jego potrzebe...

Jesli ktos, jak tom szuka seksu, to zwykle poznawanie kogos bedzie go meczyc i nudzic, bo bedzie " przebieral nozkami", czy juz? Czy wreszcie dostanie, czego chce? I czs/uwaga poswiecona tej osobie bedzie inwestycja, poniesionym kosztem...

Jesli ktos szuka dowartosciowania siebie, bedzie uwazal, ze okazanie komus swojego zainteresowania bedzie obciazeniem- w koncu spotyka sie, zeby to nim sie interesowano...

Itd...

Potem sie czyta, ze " tak sie poswiecalem(!), spedzalem z nia czas, czssem nawet cos robilismy razem, a ona seksu nie inicjowala!
Albo: " poszla ze mna do lozka, to z niej rezygnuje, bo latwa"
Albo ....bo kobiety to latwe/ksiezniczki- opcjonalnie do wyboru...

Odnosze wrazenie, ze bardzo malo osob potrafi powiedziec, czego chce.
I bardzo malo osob potrafi powiedziec, jakie ma ( konkretnie) uprzedzenia, i czego sie boi..

Za to wielu chetnie sie wypowiada, jacy sa wszyscy( kobiety/mezczyzni)

41 Ostatnio edytowany przez wont (2015-10-10 06:02:32)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Burzowy napisał/a:

Daruj sobie sarkazm najniższej próby, nie przystoi Ci. Może przeciętny facet ma tak jak piszesz właśnie, nie wiem. Natomiast wiem, że mogąc pozwolić sobie na coś więcej nie widzę powodu bym miał umrzeć stroniąc od seksu np rok. Czaisz? To są chyba te możliwości... Twoje podejście jest tak absurdalnie skierowane w jedną stronę, jak gdybyś miał nadzieję w ten sposób kogoś wyrwać przez forum, lol. Zaskoczę Cię, ale jeżeli spotykam kandydatkę na kobietę życia, to prawdopodobnie nie robi mi, czy idziemy do łóżka na momencie, czy po roku, bo skoro (wg Ciebie) widzę, że ona jest super (no tu zależy kiedy to dostrzegę, prawda?) to nic tego nie zmieni. Problem w tym, że zajebistości nie spotykasz ot tak.
Nie wiem, we mnie przesadna otwartość na samym początku zabija jakąkolwiek ciekawość.
Do reszty postów odniosę się kiedy indziej.

Mną się nie przejmuj. Ja tylko robię za chórek w tej tragedii. Albo za Maxa Kolonko - mówię jak jest smile A raczej jak nie jest. A to nie jest normalne, żeby zdrowy, heteroseksualny mężczyzna stronił od seksu rok i czerpał z tego faktu dumę. Oczywiście, różnie to w życiu bywa, są okresy seksualnej posuchy, ale nigdy dotąd nie spotkałem gościa, który by się chwalił, że on, będąc z kimś i mogąc współżyć i chcąc współżyć, nie współżyje. Moje zdanie jest takie: idziecie do łóżka wtedy kiedy chcecie i nie ma znaczenia czy to będzie pierwsza, trzecia czy siedemnasta randka. Sztuczne opóźnianie momentu cielesnej bliskości może źle wpłynąć na inne aspekty bliskości. Ale to jest twoje życie, twoje wybory, rób jak chcesz. Ja tylko wyrażam swoje zdziwienie.

Aha, no i jasne, że mam nadzieję wyrwać kogoś przez forum. Po cholerę bym tu w ogóle pisał? smile

42 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-10 07:47:29)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
kwadrad napisał/a:

@Facet77

Ogolnie uwazam ze kobiety powinny być czasem bardziej szczere odnośnie  tego czego potrzebują albo pragną.
To zaoszczędziło by mężczyzna niepotrzebnego ze tak powiem bólu.

Czasu, dużo czasu. Kiedyś miałem taką zasadę, że jeśli z kimś tam sobie randkuję, to w międzyczasie nie umawiam się z nikim innym. Jednak po licznych krętactwach, kręceniu, zwodzeniach itp. mam to teraz w nosie - jeśli nie jestem z kimś parą, a jedynie "randkujemy" to oznacza, że jestem wolny, więc umawiam się też z innymi. Szkoda czasu, to prawda.

A co do poznawania i granic - tak, zdecydowanie, albo się posuwa wszystko do przodu albo szkoda czasu.... Ale nie na siłę, tak jakoś naturalnie.

43 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2015-10-10 07:58:55)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
wont napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Daruj sobie sarkazm najniższej próby, nie przystoi Ci. Może przeciętny facet ma tak jak piszesz właśnie, nie wiem. Natomiast wiem, że mogąc pozwolić sobie na coś więcej nie widzę powodu bym miał umrzeć stroniąc od seksu np rok. Czaisz? To są chyba te możliwości... Twoje podejście jest tak absurdalnie skierowane w jedną stronę, jak gdybyś miał nadzieję w ten sposób kogoś wyrwać przez forum, lol. Zaskoczę Cię, ale jeżeli spotykam kandydatkę na kobietę życia, to prawdopodobnie nie robi mi, czy idziemy do łóżka na momencie, czy po roku, bo skoro (wg Ciebie) widzę, że ona jest super (no tu zależy kiedy to dostrzegę, prawda?) to nic tego nie zmieni. Problem w tym, że zajebistości nie spotykasz ot tak.
Nie wiem, we mnie przesadna otwartość na samym początku zabija jakąkolwiek ciekawość.
Do reszty postów odniosę się kiedy indziej.

Mną się nie przejmuj. Ja tylko robię za chórek w tej tragedii. Albo za Maxa Kolonko - mówię jak jest smile A raczej jak nie jest. A to nie jest normalne, żeby zdrowy, heteroseksualny mężczyzna stronił od seksu rok i czerpał z tego faktu dumę. Oczywiście, różnie to w życiu bywa, są okresy seksualnej posuchy, ale nigdy dotąd nie spotkałem gościa, który by się chwalił, że on, będąc z kimś i mogąc współżyć i chcąc współżyć, nie współżyje. Moje zdanie jest takie: idziecie do łóżka wtedy kiedy chcecie i nie ma znaczenia czy to będzie pierwsza, trzecia czy siedemnasta randka. Sztuczne opóźnianie momentu cielesnej bliskości może źle wpłynąć na inne aspekty bliskości. Ale to jest twoje życie, twoje wybory, rób jak chcesz. Ja tylko wyrażam swoje zdziwienie.

Aha, no i jasne, że mam nadzieję wyrwać kogoś przez forum. Po cholerę bym tu w ogóle pisał? smile

Tu jest duży problem tego forum: ludzie są różni, wbijcie to sobie do głowy. Poza tym naprawdę zastanowiłbym się, kto jest zdrowy a kto nie. Spotyka facet lat 20 dajmy na to kobietę 10/10 w jego oczach, a ona mu mówi, że chce z tym poczekać trochę. Koleś stwierdza "e to pier****", to jest zdrowe? Moim zdaniem tylko i wyłącznie głupie.

Potrzeba spania z kimś co chwilę to jest potrzeba zaspokojenia ego. Kto robi to najczęściej? Osoby średnio atrakcyjne, popatrzcie i zastanówcie się.

Z tematu wynika powoli, że faktycznie nie ma takiej możliwości. Cóż, chyba jednak nie pójdę już nigdy na spacer z kimś big_smile

@ZwykłyFacet Znam to, smutne że tak jest
@Nigdy No właśnie z tym się zgadzam...w ogóle muszę przyznać, że w moim przypadku jak nie ma żadnego wyzwania, to nic z tego nie będzie; null.
@Nektarynka53 No cóż, tak właśnie jest. Przeżycia z ostatnich paru miesięcy mnie do tego popychają. Kto by pomyślał, że o normalność będzie tak ciężko

44 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-10 08:05:59)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Burzowy napisał/a:

Potrzeba spania z kimś co chwilę to jest potrzeba zaspokojenia ego. Kto robi to najczęściej? Osoby średnio atrakcyjne, popatrzcie i zastanówcie się.

I to jest właśnie smutna prawda. W pewnym momencie człowiek dochodzi do punktu w którym kolejny seks to takie "przewalanie mięcha" bez żadnego znaczenia. Seks bez uczuć jest nudny, strasznie. Bardzo często "podbijanie cyferki" to leczenie ego, utajonych kompleksów etc. Podobnie mają kobiety szukając "pięknego, cudownego, bogatego" żeby koleżanki widziały jak mi się udało. Awers i rewers tej samej monety dowartościowania.
Dla mnie też lipne jest uprawianie seksu... z nudów. Bo nie ma kogoś dla kogo chciałoby się więcej niż tylko seks.

Mam kolegę, dość dobrze ustawionego, który sypiał tylko z kobietami ze swojej pracy. "Nakosił" tego naprawdę "sporo" (to jest w ogóle osobny temat jak się potrafią niektóre kobiety zachowywać w pracy, bo jego atrakcyjność rosła wraz z zajmowanymi stanowiskami, a dodatkowo, jedyne kobiety z jakimi w życiu sypiał i się wiązał były właśnie z jego miejsca pracy) ale ostatnio się ożenił, ma dziecko, uspokoił.

PS O normalność jest cholernie ciężko. Lubię czasem popatrzeć na ludzi 50+ wśród których tej normalności jakby więcej.

45

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Burzowy napisał/a:

Tu jest duży problem tego forum: ludzie są różni, wbijcie to sobie do głowy. Poza tym naprawdę zastanowiłbym się, kto jest zdrowy a kto nie. Spotyka facet lat 20 dajmy na to kobietę 10/10 w jego oczach, a ona mu mówi, że chce z tym poczekać trochę. Koleś stwierdza "e to pier****", to jest zdrowe? Moim zdaniem tylko i wyłącznie głupie.

Popełniasz błąd logiczny polegający na przykładaniu tej samej miarki, w kontekście zachowań seksualnych, do kobiety i mężczyzny. No, różnimy się trochę i zawsze będziemy się różnić, bo te różnice nie wynikają tylko z samej kultury czy ewolucji ale także biologii. Kobieta, z zasady, staranniej dobiera partnera i dlatego normalne jest, że to ona częściej potrzebuje więcej czasu do stosunku (bo po prostu to ona głównie ponosi jego ewentualne konsekwencje w postaci ciąży). Tymczasem, ty mówisz o sytuacji, w której to ty chcesz przełożyć moment, mówiąc poetycko, cielesnego złączenia ze swoją wybranką (nawet o rok!). I to dla mnie nie jest normalne po prostu. Oczywiście, rób jak uważasz, ale ja wyrażam tylko swoje zdanie. Pewnie jesteś aseksualny albo niskolibidowy - są tacy ludzie, także mężczyźni, którzy nie potrzebują seksu i nie interesują ich te sprawy. Uważam jednak, że jak poznasz dziewczynę to powinieneś jej wyraźnie zakomunikować o swoich niskich (albo żadnych) potrzebach, żeby jej nie skrzywdzić po prostu. Są oczywiście białe małżeństwa czy związki, oparte na bratersko-siostrzanej przyjaźni - więc może czegoś takiego poszukaj?

46 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-10-10 09:09:47)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Ale jeśli ktoś szuka głównie seksu, to po co ma poznawać? Nie spotkałam się z szybkim dążeniem do łóżka u mężczyzn, którzy szukali związku. No dobra, zależy co kto rozumie przez "szybko". No ale max po miesiącu znajomości rozumiem, że to naturalnie już idzie w tę stronę. Gdyby nie szło, to chyba coś nie tak byłoby z facetem. Kobieta oczywiście nie musi się godzić, jeśli nie jest gotowa. Chodzi mi o sam fakt, że jeśli facet zbyt długo nie wykazywałby tego typu zainteresowania, to traktowałabym go jak kolegę.

Ludzie teraz ogólnie traktują innych przedmiotowo. Nie chodzi nawet o ten seks, ale np. o szukanie kogoś do związku. Osoby szukające rzadko kiedy na pierwszym spotkaniu rozmawiają po prostu dla zwykłej rozmowy, by kogoś poznać. Mnie to strasznie drażniło, gdy na pierwszych 1-3 spotkaniach mężczyzna wypytywał mnie o jakieś poważniejsze sprawy, o moje podejście do polityki, do rodziny, o moje relacje z rodziną, podejście do związków i dzieci itp. Przecież to jest bardzo nienaturalne. Kiedy poznaje się innych ludzi (nie w celach związkowych), to rozmowy nie wyglądają w ten sposób. Potem mam wrażenie, że z randki robi się zawoalowany wywiad. Nie przekonuje mnie argument, że ktoś nie chce tracić czasu, to nadal bardzo przedmiotowe traktowanie drugiej osoby. Facet może być najwspanialszy na świecie, ale jeśli tak wyglądają pierwsze spotkania, to dla mnie jest skreślony, bo moim zdaniem jest zainteresowany nie mną, tylko związkiem. Prawdziwa rozmowa zbliża, ale robienie wywiadu - nie.

47

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
cslady napisał/a:

Prawdziwa rozmowa zbliża, ale robienie wywiadu - nie.

Ale tak na prawdę to jest taki mały wywiad,czy tego chcesz,czy nie,tylko zakamuflowany w "rozmowie" "poznawaniu sie"
Chyba nikt nie chce pół roku poznawać kogoś,żeby się w końcu dowiedzieć,że ktoś jest "niezaradny życiowo"
Mało tego,wydaje mi się,że ludzie kalkulują,co mogą z tej znajomości "wyrwać" dla siebie,tzn jakie będą mieć profity z tej znajomości...jest to wyrachowanie,ale moim zdaniem  bardzo często tak jest ...

Co do tematu,to czy niektórzy przypadkiem nie próbują dorobić jakiejś wielkiej ideologii do samego seksu?
Przecież w tym całym cyrku i tak chodzi o rozmnożenie się i przetrwanie gatunku,naturę nie interesuje uczucia,ani szczęście tylko przetrwanie gatunku,gdyby przebiegły człowiek nie wymyślił antykoncepcji przyrost byłby większy i nie byłoby tego typu tematów na forum.

Ja też co prawda jestem zwolennikiem seksu,któremu towarzyszą uczucia,ale przecież,nie oszukujmy się,znajomość zazwyczaj
zaczyna się od pożądania,więc do zbliżenia szybko dochodzi,później już różnie wychodzi,dlatego Burzowy przecież nikt chyba
nie ciągnie Cię do łóżka siłą,można przecież ten moment "połączenia" odsunąć w czasie i poznawać się tak długo, ile się tylko chce.

48

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Mało tego,wydaje mi się,że ludzie kalkulują,co mogą z tej znajomości "wyrwać" dla siebie,tzn jakie będą mieć profity z tej znajomości...jest to wyrachowanie,

Na szczęście zdarzają się (choć coraz rzadziej) mężczyźni, którzy potrafią stworzyć atmosferę dla tego 'poznawania się', właśnie poprzez wyeliminowanie elementów "transakcji" w trakcie spotkań/randki.

To jest to, na co ja osobiście zwracam największa uwagę i co potrafi mnie do danego faceta nieodwołalnie zniechęcić, czyli podejście na "co mogę wyrwać od Ciebie dla siebie", zamiast co ja mogę dać Tobie, od siebie.


A z seksem to sprawa jest mocno przereklamowana, pisałam o tym wielokrotnie. Seks, który się pamięta i który w ogóle warto wspominać to tylko taki, któremu towarzyszyły jeszcze jakieś emocje powyżej 'rozporka'. Niekoniecznie wielka love odrazu, ale też nie mechaniczne rozładowanie.

A kiedy do tego łóżka z kimś iść to też nie ma co się nastawiać na jakieś sztywne reguły - jak ktoś wyżej napisał: kwestia atmosfery podczas potkań z daną osobą, swobody w jej towarzystwie. Bo jak jest pełna swoboda to będzie tez po wspólnej nocy z reguły.
A nie ma mowy o swobodzie gdy ma się poczucie robienia z kimś 'deal`a', zamiast poczucia, że ktoś spotyka się z nami dla nas samych, niezależnie od tego czy mu coś z tytułu tej znajomości "skapnie" w postaci seksu czy jakiejkolwiek innej formy gratyfikacji wink

49 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-10-10 10:10:35)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
theonlyone napisał/a:

Ale tak na prawdę to jest taki mały wywiad,czy tego chcesz,czy nie,tylko zakamuflowany w "rozmowie" "poznawaniu sie"
Chyba nikt nie chce pół roku poznawać kogoś,żeby się w końcu dowiedzieć,że ktoś jest "niezaradny życiowo"
Mało tego,wydaje mi się,że ludzie kalkulują,co mogą z tej znajomości "wyrwać" dla siebie,tzn jakie będą mieć profity z tej znajomości...jest to wyrachowanie,ale moim zdaniem  bardzo często tak jest ...

Nie, nie zgodzę się, że zawsze jest wywiad. Zwykle rozmowa idzie naturalnym torem, bez sztucznych pytań. Jeśli poznaję jakichś znajomych, to nikt nie pyta mnie nawet czym się interesuję albo co robię zawodowo, bo to zawsze i tak wyjdzie przy okazji jakiegoś tematu. Np. 3 dni temu byłam na spotkaniu z mężczyzną, z którym rozmawiałam 3 h o naszych wspólnych zainteresowaniach i tematach z tym związanych (poznaliśmy się w jednej z firm, gdzie akurat czekaliśmy na kogoś). Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów i być może jeszcze się spotkamy. Większość moich znajomości zaczyna się podobnie. Dopiero po jakimś czasie dowiaduję kto z kim mieszka, gdzie pracuje, czy jest zaradny życiowo itp. Pytanie o to (nawet w zawoalowany sposób) nie jest zbliżające, tylko irytujące. A ludzie często uważają, że w ten sposób się zbliżają. Poprzez zadawanie sztucznych pytań. Ogólnie chodzi mi o to, że ludzie nie umieją się do siebie zbliżać, a potem narzekają, że źle wybrali.

50

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Zwykle rozmowa idzie naturalnym torem, bez sztucznych pytań. Jeśli poznaję jakiś znajomych, to nikt nie pyta mnie nawet czym się interesuję albo co robię zawodowo, bo to zawsze i tak wyjdzie przy okazji jakiegoś tematu.

Prawda smile Mało jest pytań tak irytujących jak nieudolne próby wybadania 'czy jesteś z mojej ligi', 'czy jesteś mnie warta', w stylu właśnie: "A jakie masz pasje? Czym się interesujesz?" (bardzo oryginalne i naturalne wink)

Ja z reguły w tym momencie kończę rozmowę, bo takie pytanie nie padnie zwyczajnie z ust mężczyzny, który odezwał się bez jakiegoś 'scenariusza z tyłu głowy', tylko spontanicznie chciał się czegoś dowiedzieć, poznać, itd. Takie pytanie zada natomiast na pewno panicz, który szuka idealnej kandydatki na żonę np., ktoś kto podchodzi do znajomości na zasadzie castingu - kto lepiej mu się zareklamuje, ten wygrywa uwagę takiego panicza, za którą ja z góry zawsze dziękuję gdy tylko się zorientuję, że pan dokonuje właśnie "wyceny" mojej osoby smile

I nie jest prawdą, jak słusznie zauważyłaś, że pewnych rzeczy nie da się wywnioskować prowadząc swobodną, naturalnie płynąca rozmowę bez zadawania sztucznych, wyrwanych z kontekstu pytań.

z którym rozmawiałam 3 h o naszych wspólnych zainteresowaniach i tematach z tym związanych

Tak jest idealnie.
Choć w moim przypadku zainteresowania nie muszą się tyle pokrywać, co po prostu rozmowa ma "płynąć" sama, a temat może być zupełnie błahy. Bo prawda jest taka, że jak 2 osoby potrafią utrzymać zainteresowanie sobą rozmawiając o totalnych pierdołach, to pokazuje najdobitniej, że nie męczą się w swoim towarzystwie i sama obecność tej drugiej osoby już humor poprawia.
Mnie osobiście nic tak nie nudzi jak ktoś zamęcza opowieściami o swojej pracy, czy zainteresowaniach, kiedy czasem najmilej po prostu powymieniać się uwagami na tematy dotyczące tego, co się dzieje wokół czy po prostu emocjami jakie się w danej chwili odczuwa.

51 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2015-10-10 10:52:58)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Ja zawsze mówiłem na tym forum, że dzisiaj się przeważnie zaczyna od łóżka. Ale mnie nikt nie słuchał. Dla mnie, poznawanie drugiej osoby poprzez łóżko, jest po prostu głupie. Zresztą, ktoś kto nie umie zaoponować nad swoimi pierwotnymi instynktami, jest słaby. Bo co innego po jakimś czasie iść z ukochaną współżyć. A co innego jest pójście od razu na seks, ale cóż żyjemy w takim świecie, że jest jakaś presja społeczna. Której ja na szczęście nie odczuwam.

Zresztą, niech każdy robi sobie co chce. Mnie to już nie interesuje. Ja podążam własną drogą, i żadne presje i pierwotne instynkty i chęć szpanerstwa nie zmienią moich przekonań.

52 Ostatnio edytowany przez theonlyone (2015-10-10 11:17:00)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
cslady napisał/a:

Np. 3 dni temu byłam na spotkaniu z mężczyzną, z którym rozmawiałam 3 h o naszych wspólnych zainteresowaniach i tematach z tym związanych (poznaliśmy się w jednej z firm, gdzie akurat czekaliśmy na kogoś).

Ale Przecież ktoś musiał zacząć temat zainteresowań,czy losowaliście wśród tematów zapisane na karteczkach? big_smile

Elle88 napisał/a:

Mnie osobiście nic tak nie nudzi jak ktoś zamęcza opowieściami o swojej pracy, czy zainteresowaniach, kiedy czasem najmilej po prostu powymieniać się uwagami na tematy dotyczące tego, co się dzieje wokół czy po prostu emocjami jakie się w danej chwili odczuwa.

To ciekawi mnie o czym można z Tobą pogadać?Wyłączając pracę,bo chyba faktycznie mało kto lubi rozmawiać o swojej pracy,hobby nie,zainteresowania nie,rodzina nie,pewnie o pogodzie,temat rewelka wink ,w dodatku nie można o nic zapytać,bo od razu będziesz się doszukiwać drugiego dna w zwykłych pytaniach,echhh.
Poza tym siedząc z kimś na kawie,raczej nie ma żadnych emocji,z resztą ja chyba rzadko odczuwam jakieś emocje lol

Elle88 napisał/a:

Mało jest pytań tak irytujących jak nieudolne próby wybadania 'czy jesteś z mojej ligi', 'czy jesteś mnie warta', w stylu właśnie: "A jakie masz pasje? Czym się interesujesz?" (bardzo oryginalne i naturalne wink)

Ja z reguły w tym momencie kończę rozmowę, bo takie pytanie nie padnie zwyczajnie z ust mężczyzny, który odezwał się bez jakiegoś 'scenariusza z tyłu głowy', tylko spontanicznie chciał się czegoś dowiedzieć, poznać, itd. Takie pytanie zada natomiast na pewno panicz, który szuka idealnej kandydatki na żonę np., ktoś kto podchodzi do znajomości na zasadzie castingu - kto lepiej mu się zareklamuje, ten wygrywa uwagę takiego panicza, za którą ja z góry zawsze dziękuję gdy tylko się zorientuję, że pan dokonuje właśnie "wyceny" mojej osoby smile

Ale to już w ogóle nie można zadać pytania o hobby,czy zainteresowania,bo okaże się,ze chodzi o "wybadanie,czy jesteś z mojej ligi"? Przecież można po prostu być ciekawym,bo chce się kogoś poznać,dla mnie,to naturalne,że ktoś zadaje pytania w czasie rozmowy ...
Niedawno na forum było głośno,o to,że faceci nie lubią pytania kobiet "czym się zajmujesz" bo przecież wiadomo,o co chodzi  i jakie jest drugie dno takiego pytania...wię się tutaj kobiety oburzały,że przecież to jest tylko pytanie o pracę,czy już nawet o to nie można zapytać ? Więc jak to jest ?
Co do castingu na partnera,to niby czemu ludzie,którzy mają wiele do zaoferowania mają się wiązać z kimś przeciętnym?
Skoro wiele dają,to i wiele chcą dostać,więc zwłaszcza jeśli mają wybór,to sobie wybierają,i to dotyczy obu płci.

53 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-10 11:23:25)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Elle88 napisał/a:

Prawda smile Mało jest pytań tak irytujących jak nieudolne próby wybadania 'czy jesteś z mojej ligi', 'czy jesteś mnie warta', w stylu właśnie: "A jakie masz pasje? Czym się interesujesz?" (bardzo oryginalne i naturalne wink)

Ja z reguły w tym momencie kończę rozmowę, bo takie pytanie nie padnie zwyczajnie z ust mężczyzny, który odezwał się bez jakiegoś 'scenariusza z tyłu głowy', tylko spontanicznie chciał się czegoś dowiedzieć, poznać, itd. Takie pytanie zada natomiast na pewno panicz, który szuka idealnej kandydatki na żonę np., ktoś kto podchodzi do znajomości na zasadzie castingu - kto lepiej mu się zareklamuje, ten wygrywa uwagę takiego panicza, za którą ja z góry zawsze dziękuję gdy tylko się zorientuję, że pan dokonuje właśnie "wyceny" mojej osoby smile

Teraz to mnie totalnie rozwaliłaś smile smile smile
Pytanie o pasje to pytanie panicza? smile A ja Ci powiem, że jeśli rozmowa się klei i jest fajnie to ja zawsze zadaję to pytanie. A wiesz czemu? Bo jak ktoś nie interesuje się NICZYM to się w życiu nie dogadamy.
Jeśli usłyszę jeden z tych lipnych tekstów "zdrowa żywność, siłownia, podróże" etc. to wtedy właściwie mam już dosyć. Kiedyś, tak z czystej ciekawości, zacząłem drążyć temat u jednej panny i wyszło na to, że fakt, interesuje się tym, bo ma zalajkowaną Chodakowską big_smile
Elle sorrry ale to są jakieś podstawy - jeśli babka pasjonuje się wspinaczką, szydełkowaniem, literaturą bhutańską, uprawą dyni albo czymkolwiek, to jest to dla mnie sygnał, że jak już opadnie kurz motylków, fascynacji seksualnej będzie można usiąść przy kawie i pogadać o czymkolwiek. Ogólnie - kobieta z pasją albo ciekawością współdzielenia pasji jest sexy. Lalka, która ładnie wygląda i za którą trzeba żyć - jest fajna do "wyjścia" ale potem najlepiej byłoby ją odstawić do jej własnego domu, żeby czar nie pryskał w czterech ścianach.

I nie, nie chodzi o to żeby odwalać hipsterkę bo "piło się piwko z browaru u kolegi, jedyne 5 butelek limitowanej serii" tylko mieć jakąkolwiek pasję co oznacza również, że ktoś nie żyje wedle schematu - 8 h spania, 8h pracy, 8h zbijania bąków.

theonlyone napisał/a:

Niedawno na forum było głośno,o to,że faceci nie lubią pytania kobiet "czym się zajmujesz" bo przecież wiadomo,o co chodzi  i jakie jest drugie dno takiego pytania...wię się tutaj kobiety oburzały,że przecież to jest tylko pytanie o pracę,czy już nawet o to nie można zapytać ? Więc jak to jest ?

No właśnie tak, że tak jak wielu facetów ma na punkcie zarobków jakieś tam kompleksy i uważają, że to ich słaba strona (bo żyjemy w konsumpcjonistycznym świecie) tak wiele kobiet, poza urodą, nie reprezentuje sobą zupełnie nic. Stąd wrażliwość na te pytania.
Problem polega na tym, że pracę można zmienić albo nie fiksować się na zarobkach (i ponosić tego konsekwencje, również w relacjach damsko-męskich) ale pustkę wolnego czasu już ukryć trudniej.

PS I uprzedzając - nie twierdzę, że Ciebie dotyczy ta kwestia Elle.

54

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
EasyRider88 napisał/a:

Ja zawsze mówiłem na tym forum, że dzisiaj się przeważnie zaczyna od łóżka. Ale mnie nikt nie słuchał. Dla mnie, poznawanie drugiej osoby poprzez łóżko, jest po prostu głupie. Zresztą, ktoś kto nie umie zaoponować nad swoimi pierwotnymi instynktami, jest słaby. Bo co innego po jakimś czasie iść z ukochaną współżyć. A co innego jest pójście od razu na seks, ale cóż żyjemy w takim świecie, że jest jakaś presja społeczna. Której ja na szczęście nie odczuwam.

Zresztą, niech każdy robi sobie co chce. Mnie to już nie interesuje. Ja podążam własną drogą, i żadne presje i pierwotne instynkty i chęć szpanerstwa nie zmienią moich przekonań.

Easy ale kto z nas pisze, że idzie od razu do łóżka na pierwszym spotkaniu?
Twoim zdaniem, kiedy powinno się iść do łóżka jak się jest w związku?
Po miesiącu, po pół roku, czy też po dwóch latach?

55

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

A może sex już nie jest tematem tabu, jesteśmy świadomi swojej seksualnośc, swoich potrzeb. To już nie jest obowiązek małżeński ( najczęściej przykry). Świadomi tego, że jak w łóżku nie będzie się układać to i tak związek się rypnie, chcemy jak najszybciej sprawdzić czy na tym polu jesteśmy dopasowani, może stąd parcie na szybki seks. Żeby sprawdzić partnera. W mediach, gazetach, książkach a internet to już w ogóle, poradników jest mnóstwo. Nie kierujemy się rozsądkiem czy sercem tylko tym co inni napiszą:(

56

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Pisałem o tym wielokrotnie, że dzięki mass-mediom i internetowi ludziom nieco odpaliło. Partner(ka) ma być idealna - idealne ciało, idealny zawód, idealne wszystko. Kobiety zaczęły wchodzić w rolę facetów i odwrotnie, a seks został zbanalizowany. Ludzie mają tendencję do "podążania za stadem" i stąd te wariactwa różne.

57

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Krejzolka82 napisał/a:
EasyRider88 napisał/a:

Ja zawsze mówiłem na tym forum, że dzisiaj się przeważnie zaczyna od łóżka. Ale mnie nikt nie słuchał. Dla mnie, poznawanie drugiej osoby poprzez łóżko, jest po prostu głupie. Zresztą, ktoś kto nie umie zaoponować nad swoimi pierwotnymi instynktami, jest słaby. Bo co innego po jakimś czasie iść z ukochaną współżyć. A co innego jest pójście od razu na seks, ale cóż żyjemy w takim świecie, że jest jakaś presja społeczna. Której ja na szczęście nie odczuwam.

Zresztą, niech każdy robi sobie co chce. Mnie to już nie interesuje. Ja podążam własną drogą, i żadne presje i pierwotne instynkty i chęć szpanerstwa nie zmienią moich przekonań.

Easy ale kto z nas pisze, że idzie od razu do łóżka na pierwszym spotkaniu?
Twoim zdaniem, kiedy powinno się iść do łóżka jak się jest w związku?
Po miesiącu, po pół roku, czy też po dwóch latach?

Nikogo nie osądziłem z tutaj udzielających się na forum, że idzie do łóżka na pierwszej randce. I nikt tutaj tak nie napisał. Więc nie mam pojęcia z skąd to stwierdziłaś. Ja tylko stwierdziłem, to co napisał Burzowy i dodałem parę słów od siebie.
Moim zdaniem, najlepsza pora na współżycie jest wtedy kiedy oboje kochających się ludzi chce tego samego, mają do siebie zaufanie i są wobec siebie szczerzy, nie mają tajemnic między sobą no i się kochają.

58

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Nigdy napisał/a:

A może sex już nie jest tematem tabu, jesteśmy świadomi swojej seksualnośc, swoich potrzeb. To już nie jest obowiązek małżeński ( najczęściej przykry). Świadomi tego, że jak w łóżku nie będzie się układać to i tak związek się rypnie, chcemy jak najszybciej sprawdzić czy na tym polu jesteśmy dopasowani, może stąd parcie na szybki seks. Żeby sprawdzić partnera. W mediach, gazetach, książkach a internet to już w ogóle, poradników jest mnóstwo. Nie kierujemy się rozsądkiem czy sercem tylko tym co inni napiszą:(

No niestety, ale im dłużej czytam to forum to naprawdę się zastanawiam, czy jestem 100% kobietą.
No po prostu ja się nie kieruję tym co opisałaś.
Poradniki? Nie uznaję.
Zawsze kieruje się sercem (niestety), nigdy nie słucham innych, no może posłucham , ale i tak i tak zawsze robię po swojemu.
Sex jest ważny w związku, ale są ważniejsze rzeczy.
Nie sprawdzam mojego potencjalnego faceta poprzez sex, bo idę do łóżka już z moim facetem, albo już zaczynam go uważać za bliską mi osobę, bo czasami nie trzeba żadnych słownych deklaracji, do stworzenia związku.

59

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Krejzolka82 napisał/a:
Nigdy napisał/a:

sad


Sex jest ważny w związku, ale są ważniejsze rzeczy.
Nie sprawdzam mojego potencjalnego faceta poprzez sex, bo idę do łóżka już z moim facetem, albo już zaczynam go uważać za bliską mi osobę, bo czasami nie trzeba żadnych słownych deklaracji, do stworzenia związku.

to dlaczego tak wiele par rozchodzi się, albo szuka wrażeń poza związkami? Często sa to pary poukładane w życiu, ale łóżko to lodowiec?
Seks, dla dwojga osób będących w związku jest najważniejszy. Wiem, że wielu napisze że nie, ale to nie jest prawda.
Seks jest fundamentem dla budowania relacji wszystkich innych. Jeszcze nie spotkałem par, które są szczęśliwe w łóżku, są aktywne w łóżku i mają większe problemy.
Te z drugiej strony owszem.
Seks jest okazaniem oddania, uczucia, miłości i wielu innych wypadkowych miłości. Scala i jednoczy parę w jedno.

A co do wątku, powiem tylko tyle. Autor myli pojęcia. Bo albo chce rozmawiać o kochankach, albo o przyjaźni i relacji dwojga ludzi, którzy lubią swoje towarzystwo, ale nie ma między nimi chemii do czegoś więcej.

Przyznam, że my z żoną kochaliśmy się podczas pierwszej randki. Od samego początku stawialiśmy na otwartośc wobec siebie a nie wyznczaliśmy sobie sztucznych terminów kiedy buzi buzi, a kiedy cos więcej.

Jak dla mnie, takie  ustalanie terminu, jest dziecinne. Przecież każdy chyba wie co czuje i czego pragnie.

60

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Elle88 napisał/a:

Choć w moim przypadku zainteresowania nie muszą się tyle pokrywać, co po prostu rozmowa ma "płynąć" sama, a temat może być zupełnie błahy. Bo prawda jest taka, że jak 2 osoby potrafią utrzymać zainteresowanie sobą rozmawiając o totalnych pierdołach, to pokazuje najdobitniej, że nie męczą się w swoim towarzystwie i sama obecność tej drugiej osoby już humor poprawia.
Mnie osobiście nic tak nie nudzi jak ktoś zamęcza opowieściami o swojej pracy, czy zainteresowaniach, kiedy czasem najmilej po prostu powymieniać się uwagami na tematy dotyczące tego, co się dzieje wokół czy po prostu emocjami jakie się w danej chwili odczuwa.

Pewnie, że zainteresowania nie muszą się pokrywać. To był akurat podany przeze mnie przykład. Z racji tego, że spotkaliśmy się w konkretnej firmie, gdzie oboje byliśmy w konkretnej sprawie, to temat w naturalny sposób zszedł na pracę i zainteresowania, bo taka była akurat sytuacja. A osoby pracujące w tej samej branży mają podobne zainteresowania. big_smile Jeśli będąc na spacerze z psami spotykam innych psiarzy, to rozmowa zwykle zaczyna od tematu zwierząt, nie trzeba niczego losować. (to już tak odpowiadając na post theonlyone).

Pogadać można na różne tematy. Jeśli co drugi facet na pierwszych spotkaniach wypytuje o zainteresowania i pracę, to mnie to nudzi, bo ile można mówić o tym samym. Gdyby każda poznawana przeze mnie osoba zadawała mi podobne pytania, to odechciałoby mi się w końcu rozmawiać, no bo to rzeczywiście wygląda jak rozmowa kwalifikacyjna, gdzie w kółko trzeba mówić to samo tylko w różnych wariacjach. Właśnie jest bardzo dużo innych tematów do rozmowy, tylko trudno je tutaj wymieniać i podawać przykłady, bo to jest silnie spersonalizowane. A jak się dobrze rozmawia i rozmowa "płynie" zahaczając o różne dziedziny, to trudno potem stwierdzić o czym konkretnie się rozmawiało.

61

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
cslady napisał/a:

Gdyby każda poznawana przeze mnie osoba zadawała mi podobne pytania, to odechciałoby mi się w końcu rozmawiać, no bo to rzeczywiście wygląda jak rozmowa kwalifikacyjna, gdzie w kółko trzeba mówić to samo tylko w różnych wariacjach.

Tak właśnie wygląda większość randek z Paniami poznanymi via portale internetowe big_smile

62 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-10 13:45:43)

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Przyznam, że my z żoną kochaliśmy się podczas pierwszej randki. Od samego początku stawialiśmy na otwartośc wobec siebie a nie wyznczaliśmy sobie sztucznych terminów kiedy buzi buzi, a kiedy cos więcej.

Ale zapytałeś ją wcześniej o zainteresowania (!!), prawda?

Sorki, nie mogłam się opanować big_smile wink

Seks jest fundamentem dla budowania relacji wszystkich innych. Jeszcze nie spotkałem par, które są szczęśliwe w łóżku, są aktywne w łóżku i mają większe problemy.
Te z drugiej strony owszem.

Zgadzam się.

Seks jest okazaniem oddania, uczucia, miłości i wielu innych wypadkowych miłości. Scala i jednoczy parę w jedno.

Tu niekoniecznie.. Seks w idealnych warunkach powinien właśnie do tego "służyć", ale jak to często bywa w praktyce to pokazują rozkminy, które były inspiracją pod ten temat.

Ale zgadzam się z Tobą, że jeśli - tak jak zresztą pisałam już wcześniej - ludzie czują się ze sobą od początku bardzo swobodnie i jest atmosfera, to nie ma znaczenia "termin", kiedy do czegoś intymnego dojdzie.
Tylko trzeba właśnie znaleźć kogoś, z kim taka atmosfera jest możliwa, a nie "wypracowana" międleniem tematu na wszystkie strony świata, przekonywaniem do czegoś czy tłumaczeniem, jak na kozetce u psychoanalityka wink Ludzie albo nadają na jednych falach i potrafią się komunikować, albo nie i żadna wspólnota zainteresowań, podejścia do związku/seksu, zgodność preferencji łóżkowych tego jednego nie zmieni.


To ciekawi mnie o czym można z Tobą pogadać? pewnie o pogodzie,temat rewelka wink

O pogodzie mogę godzinami.. albo dopóki przestrzeń wokół mnie nagle w dziwny sposób nie opustoszeje wink

,w dodatku nie można o nic zapytać

To prawda. O nic nie pytać !! Tylko wyciągnąć portfel i pomachać mi nim przed rozmarzonymi oczami.

bo od razu będziesz się doszukiwać drugiego dna w zwykłych pytaniach,echhh.

Taka już jestem.
Lubię rozmawiać o pogodzie, inne tematy mnie nie interesują..co mam zrobić?



Pytanie o pasje to pytanie panicza? smile A ja Ci powiem, że jeśli rozmowa się klei i jest fajnie to ja zawsze zadaję to pytanie. A wiesz czemu? Bo jak ktoś nie interesuje się NICZYM to się w życiu nie dogadamy.

Rozumiem Cię doskonale i nawet ma to jakiś sens, tylko ja zwykle na tak postawione pytanie z przekory odpowiadam, że niczym i napawam się reakcją big_smile
Nie twierdzę, że to mądre czy poważne, po prostu na niektóre pytania reaguję niepoważnie i tyle.


Elle sorrry ale to są jakieś podstawy - jeśli babka pasjonuje się wspinaczką, szydełkowaniem, literaturą bhutańską, uprawą dyni albo czymkolwiek, to jest to dla mnie sygnał, że jak już opadnie kurz motylków, fascynacji seksualnej będzie można usiąść przy kawie i pogadać o czymkolwiek.

Zgadza się. Tylko nie bardzo rozumiem tego 'pozycjonowania' zainteresowań na zasadzie, że uprawa dyni np. jest ciekawsza niż zainteresowania w obrębie kształtowania sylwetki (z wyłączeniem Chodakowskiej, bo nie przepadam również) smile

A poważniej, to tak jak pisałam.. Jeśli szuka się kogoś o podobnych lub identycznych zainteresowaniach to najlepiej robić to w miejscach, o których z góry można się spodziewać, że spotka się tam osoby o określonych upodobaniach. A tak poza tym to można stosować nieco inny klucz, o którym napisałam powyżej np.

Mnie tam nie wystarczy by facet się czymś interesował, jeśli będzie totalnie 'nie do życia' w zwykłej rozmowie. Jasne, że na tle gościa, który nie interesuje się czymś oryginalnym w pierwszej chwili wypadnie ciekawiej, ale to tylko pierwsze wrażenie..

Natomiast jak wiele par dobiera się pod kątem zainteresowań właśnie, na zasadzie dowartościowywania się partnerem, który ma nietypową pasję np. - na podobnej zasadzie jak kobieta zachwyca się gościem, bo jest przy kasie.

Ja wychodzę z założenia, że zainteresowania mogą zmieniać się przez całe życie, ale umiejętność zbliżania się poprzez "zwykłą" rozmowę (jak cslady bodajże pisała) to o wiele rzadsza umiejętność, bo niewiele osób rozumie, że rozmowa nie polega na suchej wymianie informacji czy relacji z pracy, omówienie zainteresowań itp. Paradoksalnie, dobra rozmowa może być wtedy, kiedy energia drugiej osoby, jej wyraz twarzy, uśmiech powoduje poczucie jakiejś nieopisanej bliskości emocjonalnej, a nie peplanie bez sensu dla "zakrzykyczenia" czy odwracenia uwagi od jej braku, rozpaczliwie szukając jej poprzez nadmiar słów.

63

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
ZwykłyFacet napisał/a:
cslady napisał/a:

Gdyby każda poznawana przeze mnie osoba zadawała mi podobne pytania, to odechciałoby mi się w końcu rozmawiać, no bo to rzeczywiście wygląda jak rozmowa kwalifikacyjna, gdzie w kółko trzeba mówić to samo tylko w różnych wariacjach.

Tak właśnie wygląda większość randek z Paniami poznanymi via portale internetowe big_smile

a co jest najśmieszniejsze, nic z tego nie wynika. Bo co mozna powiedzieć o kimś, oceniając go na kawie w restauracji. My po pierwszym dniu, gdzie nie opowiadaliśmy o swoich karierach, bo nas to nie interesowało; nie rozmawialiśmy o rodzinie, ale zwyczajnie - długi spacer od rynku we Wrocławiu po rejs, potem zaprosiłem ją do siebie na obiad (gdzie wyciągnęła butelkę wina) zwyczajnie, spędziłem świetny dzien z świetną babką, z którą nie mogłem się nudzić.

Niestety, zanim przyjechała do mnie do Wrocka, spotkałem się z kilkoma nudnymi jak flaki z olejem, damulkami.

Nie żałuję tego że pierwsze nasze spotkanie zakończyl wielogodzinny seks.

Trwa to lata.

64

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?
Elle88 napisał/a:

Przyznam, że my z żoną kochaliśmy się podczas pierwszej randki. Od samego początku stawialiśmy na otwartośc wobec siebie a nie wyznczaliśmy sobie sztucznych terminów kiedy buzi buzi, a kiedy cos więcej.

Ale zapytałeś ją wcześniej o zainteresowania (!!), prawda?

Sorki, nie mogłam się opanować big_smile wink

Seks jest fundamentem dla budowania relacji wszystkich innych. Jeszcze nie spotkałem par, które są szczęśliwe w łóżku, są aktywne w łóżku i mają większe problemy.
Te z drugiej strony owszem.

Zgadzam się.

Seks jest okazaniem oddania, uczucia, miłości i wielu innych wypadkowych miłości. Scala i jednoczy parę w jedno.

Tu niekoniecznie.. Seks w idealnych warunkach powinien właśnie do tego "służyć", ale jak to często bywa w praktyce to pokazują rozkminy, które były inspiracją pod ten temat.

Ale zgadzam się z Tobą, że jeśli - tak jak zresztą pisałam już wcześniej - ludzie czują się ze sobą od początku bardzo swobodnie i jest atmosfera, to nie ma znaczenia "termin", kiedy do czegoś intymnego dojdzie.
Tylko trzeba właśnie znaleźć kogoś, z kim taka atmosfera jest możliwa, a nie "wypracowana" międleniem tematu na wszystkie strony świata, przekonywaniem do czegoś czy tłumaczeniem, jak na kozetce u psychoanalityka wink Ludzie albo nadają na jednych falach i potrafią się komunikować, albo nie i żadna wspólnota zainteresowań, podejścia do związku/seksu, zgodność preferencji łóżkowych tego jednego nie zmieni.


To ciekawi mnie o czym można z Tobą pogadać? pewnie o pogodzie,temat rewelka wink

O pogodzie mogę godzinami.. albo dopóki przestrzeń wokół mnie nagle w dziwny sposób nie opustoszeje wink

,w dodatku nie można o nic zapytać

To prawda. O nic nie pytać !! Tylko wyciągnąć portfel i pomachać mi nim przed rozmarzonymi oczami.

bo od razu będziesz się doszukiwać drugiego dna w zwykłych pytaniach,echhh.

Taka już jestem.
Lubię rozmawiać o pogodzie, inne tematy mnie nie interesują..co mam zrobić?



Pytanie o pasje to pytanie panicza? smile A ja Ci powiem, że jeśli rozmowa się klei i jest fajnie to ja zawsze zadaję to pytanie. A wiesz czemu? Bo jak ktoś nie interesuje się NICZYM to się w życiu nie dogadamy.

Rozumiem Cię doskonale i nawet ma to jakiś sens, tylko ja zwykle na tak postawione pytanie z przekory odpowiadam, że niczym i napawam się reakcją big_smile
Nie twierdzę, że to mądre czy poważne, po prostu na niektóre pytania reaguję niepoważnie i tyle.


Elle sorrry ale to są jakieś podstawy - jeśli babka pasjonuje się wspinaczką, szydełkowaniem, literaturą bhutańską, uprawą dyni albo czymkolwiek, to jest to dla mnie sygnał, że jak już opadnie kurz motylków, fascynacji seksualnej będzie można usiąść przy kawie i pogadać o czymkolwiek.

Zgadza się. Tylko nie bardzo rozumiem tego 'pozycjonowania' zainteresowań na zasadzie, że uprawa dyni np. jest ciekawsza niż zainteresowania w obrębie kształtowania sylwetki (z wyłączeniem Chodakowskiej, bo nie przepadam również) smile

A poważniej, to tak jak pisałam.. Jeśli szuka się kogoś o podobnych lub identycznych zainteresowaniach to najlepiej robić to w miejscach, o których z góry można się spodziewać, że spotka się tam osoby o określonych upodobaniach. A tak poza tym to można stosować nieco inny klucz, o którym napisałam powyżej np.

Mnie tam nie wystarczy by facet się czymś interesował, jeśli będzie totalnie 'nie do życia' w zwykłej rozmowie. Jasne, że na tle gościa, który nie interesuje się czymś oryginalnym w pierwszej chwili wypadnie ciekawiej, ale to tylko pierwsze wrażenie..

Natomiast jak wiele par dobiera się pod kątem zainteresowań właśnie, na zasadzie dowartościowywania się partnerem, który ma nietypową pasję np. - na podobnej zasadzie jak kobieta zachwyca się gościem, bo jest przy kasie.

Ja wychodzę z założenia, że zainteresowania mogą zmieniać się przez całe życie, ale umiejętność zbliżania się poprzez "zwykłą" rozmowę (jak cslady bodajże pisała) to o wiele rzadsza umiejętność, bo niewiele osób rozumie, że rozmowa nie polega na suchej wymianie informacji czy relacji z pracy, omówienie zainteresowań itp. Paradoksalnie, dobra rozmowa może być wtedy, kiedy energia drugiej osoby, jej wyraz twarzy, uśmiech powoduje poczucie jakiejś nieopisanej bliskości emocjonalnej, a nie peplanie bez sensu dla "zakrzykyczenia" czy odwracenia uwagi od jej braku, rozpaczliwie szukając jej poprzez nadmiar słów.

Nie, nie rozmawialiśmy ani o zainteresowaniach, ani o ulubiona muzykę, ani o żadne, wbrew pozorom, nie ważne pierdoły. Zamiast tego od samego początku wiele się śmialiśmy, gadaliśmy o głupotach, o tym kto płaci za rejs, czy ptactwo wodne podżera karmę zwierzakom z zoo itp itd.

65

Odp: Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Bo co mozna powiedzieć o kimś, oceniając go na kawie w restauracji. My po pierwszym dniu, gdzie nie opowiadaliśmy o swoich karierach, bo nas to nie interesowało; nie rozmawialiśmy o rodzinie, ale zwyczajnie

No i super smile

Nie ma nic nudniejszego jak pier...e o karierze czy prześciganie się w zainteresowaniach celem (oczywiście nie wprost) 'zareklamowania' się.

Też najlepiej wspominam spontaniczne noce z mężczyznami, z którymi po prostu spędzało się czas w najbardziej banalny i zwyczajny sposób. Ani nie była do tego potrzebna jakaś większa kasa, ani nie liczyło się miejsce.. po prostu fajna atmosfera i cieszenie się ze swojego towarzystwa, a nie onanizowanie czyimiś osiągnięciami itp. To dopiero nuda. Ale to ja wink

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zbliżenie nie poprzez łóżko?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026