Witam gorąco!
Widze że jest tu dużo kobiet, więc może i mnie coś doradzicie....otóż jestem mężatką od 3 lat (dopiero), a mam takie dziwne wrażenie że z mężem łączy nas tylko dobry seks.
Mieszkamy zagranicą, nie mamy tu żadnych znajomych, z którymi moglibysmy sie regularnie spotykać. Mąż pracuje całymi dniami, ja pracuje tylko do 13, potem odbieram syna z przedszkola i do domku zrobić obiadek, posprzątać i tak wkoło. Mąż jak przychodzi z pracy jest wiecznie zmęczony, ok rozumiem to wkońcu ma prawo być zmęczony tym bardziej że praca jaką wykonuje nie jest łatwa.
Ale czasami chciałabym, żeby nasze życie wyglądało jak przed ślubem - wiecznie gdzieś wychodziliśmy, byliśmy aktywni towarzysko i wogóle było jakoś super. A teraz nawet jak ze sobą zaczynamy rozmawiać to każde z nas ma swoje zdanie i nie ulegnie drugiemu.
On uważa że życie jest okropne, że człowiek haruje całe życie i może na starość dorobi się czego o czym marzy, ja z kolei jestem optymistką i życie widzę w kolorowych barwach, uważam że jest ono piękne, że u każdego są problemy i należy je rozwiązywać a nie wiecznie zamartwiać sie tym co będzie jutro, za miesiąc, za rok!! ale mój mąż tak nie potrafi, jedyna rzecz która nam wychodzi wspaniale, idealnie jest... seks. Wtedy jest tak jakbym chciała żeby wyglądało całe nasze życie, jest namiętnie, jest poprostu cudownie.
Wiec podpowiedzcie mi jak zmienić nasze dotychczasowe zycie?? kiedy mąż wraca z pracy to jestem w skowronkach że już jest w domku, a on? kiedy go przytulam, przytula mnie i non stop to samo, "kochanie zmęczony jestem".... a ja chodź raz chciałabym uslyszeć że jest szczęsliwy ze jest w domu, że ma mnie że ma synka. Wiem że nas kocha, ale ja czasami potrzebuje czegoś więcej, chciałabym żeby mnie np. czymś raz na jakiś czas zaskoczył ale tak naprawde zaskoczył. Nasze wieczory wyglądaja tak że on robi swoje, ja swoje. Kładziemy sie spać zawsze o jednej godzinie, zawsze śpimy wtuleni w siebie, tak było i jest nadal. Więc czego ja chcę? a może to ja przesadzam? a może denerwuje mnie to że nie mam zadnej adrenaliny? tylko non stop jest tak samo??? nieraz myślałam jakby to bylo gdybym poznała kogoś innego....ale szybko te myśli odgoniłam od siebie bo zawsze brzydziła mnie zdrada i jakieś romase na boku, a z drugiej strony rozumiem kobiety którym czegoś brakuje w małżenstwie i szukają tego poza...
Podobne tematy
Powiem tak - ja miałam kryzys w małżeńswie... Nawet zrobilśmy sobie przerwę od siebie. A kwestia była trudna, bo było dziecko... Poszliśmy do poradni, bo sami nie do końca potrafiliśmy sobie z tym poradzić. A opinie rodzin ocyzwiście były bardzo subektywne. W poradni tak naprawdę dostaliśmy jedną radę - rozmawiać, rozmwiać i jeszcze raz rozmawiać. Jeśli tak sie czujesz, powinnaś mu o tym powiedzieć. Bo milcząc nie rozwiązesz problemu. No i pomyśl, że może on faktycznie jest zmęczony po pracy ![]()
Ja jeszcze nie mam męża, ale jestem już sporo z moim chłopakiem. I już zauważyłam, że w nasze życie wniosła się rutyna. Rzadziej już gdzieś wychodzimy, na spacery prawie wcale nie chodzimy, a kiedyś potrafiliśmy po kilka razy w miesiącu.
To normalne z czasem. Ale można coś w tym kierunku zrobić, aby to zmienić.
Staraj się gdzieś go wyciągnąć od czasu do czasu np w weekendy, nawet całą rodziną wybierzcie się do restauracji (pizzerii), czy na wspólny spacer. Pogadaj z mężem, że takie życie jakie aktualnie prowadzicie jest nudne. Że potrzebujesz trochę odmiany, że to dobrze zrobi waszemu związkowi. Jeśli twój mąż jest bardzo zapracowany w tygodniu, to zaproponuj mu żeby chociaż w niedzielę spędził z wami miło czas, albo chociaż część niedzieli. Pilnie potrzebna wam jakakolwiek odmiana.
Pozdrawiam:)
Elizo i ja miałam kryzys w związku, mąż właśnie zamknięty w sobie trudno go było rozruszać , tylko po pracy i spanie.
Miałam tego dość więc postawiłam najpierw na analizę naszego związku.
Najpierw spytałam siebie czy on nadal jest moja druga połową, czy mogę istnieć nie patrząc mu w oczy?
Odpowiedz nadal świruje na jego punkcie to jest i będzie ten właściwy.
Potem było szukanie przyczyny jego zachowania.
Hmmm zawsze był spokojny, mało wylewny choć wrażliwy na cierpienie.
Ciężko pracował po 10 godzin i więcej dziennie. A ja przecież w domu sama, tyle godzin w ciszy no i to czekanie bo mój dzień zaczynał mieć smak jak on wracał.
Akurat tak się złożyło że chodziłam z innego powodu na terapię do psychologa, więc przy okazji myślę sobie, spytam jak go podejść bo nasz związek zdechnie no...
Opisałam mu nasz dzień, że mąż wraca z pracy i ja chcę żeby teraz był już dla mnie i porozmawiał ze mną .
że mąż marudzi że zmęczony, że porozmawia no i fakt rozmawia ale jednocześnie pije kawę i ogląda dziennik i mówi no słucham cie mów mów.
Boże jak mnie to wkkkkkkkkk ia swoja droga.
No i pan psycholog mówi mi że popełniam błąd. Że jak mąż wraca mam mu dać spokój przez godzinę, dać mu czas wyciszyć mózg po pracy, przejść na tryb domowy.
Nie walić mu od wejścia co robiłam co widziałam , co myślałam. Bo on tego nie zrozumie, bo mózg ma nadal w pracy.
Dalej jak już odpocznie to zamiast czekać aż zapyta jak mi minął dzień ( a nie zapyta oni nie pojmują że chcemy tego)
to mam mu powiedzieć małymi porcjami przekładać mu relacje z mojego dnia, pytaniami o jego pracę o jego myśli dziś.
Raz poszliśmy razem i psycholog go pyta jak widzi nasz wieczór przykładowy swoimi oczami.
Kurcze wywaliłam gały jak powiedział, że on potrzebuje tej chwili spokoju, że ja oczekuje tylko jego uwagi, a on naprawdę pada na twarz, zmusza się ale ja wyczuję że on się zmusza, zrobię się płaczliwa i on czuje się jak idiota bo nie wie przez co płaczę i woli wyjść i już.
A moja wersja była taka- wstaje i robię wszystko byle tylko jak mąż wróci nie miał nic do roboty , byle tylko pogadał ze mną , zabrał na jakiś film, czy nawet pograł w karty . Że zabiegam o jego uwagę jak piesa on ciągle siedzi cicho.
Nawet nie spyta czy jestem smutna czy co.
Powiem jedno dwa lata trwało aż zmieniłam i siebie bo dużo mojej winy było, i jego.
Dziś jak wróci z pracy i mówi zmęczony jestem to ucałuje go w czółko i powiem oj mój praculek kochany, jak ja podziwiam ile ty musisz robić.Chodź odpoczniesz zjemy obiadek i zrobię ci kawy.
Po godzinie pójdę i powiem wiesz tak mi dziś źle poratujesz moje serduszko bo mi jakoś sił do życia brak. Otwarcie.
wtedy mąż sam pyta a co się stało, a czemu smutna jestem...
Przeprowadziłam z nim rozmowę że owszem praca jest ważna ale trzeba z tej pracy korzystać, wychodzić gdzieś, czasem zrobić sobie prezent zamiast płacić jakiś rachunek, by życie miało smak.
Kochana Eliz dziś mąż już widzi kiedy mi potrzeba jego wsparcia, kiedy wyjścia do ludzi i często bym posiedziała w spokoju to cięgnie mnie z domu do znajomych. SAM!
Jeśli go kochasz to będziesz musiała czasem zgiąć głowę, czasem potraktować jak dziecko, ale uda się zmienić rutynę trzeba tylko zastosować kobiece małe sztuczki .
Czasem twójmąż nie jest zodiakalną Rybą, Rakiem bądź Wodnikiem?
hehe moj maz to panna a ja baran!!! sprawdzajac horoskop partnerski to kompletnie do siebie nie pasujemy!!!
ALe go prezciez kocham i jakos bede z tym walczyc.
raz słyszałam rozmowę 2 chłopaków i jeden mówił do drugie mówił tak wiesz co mnie z nią łączy dziecko i łóżko nic więcej