Hej Kochani ![]()
Piszę tu, bo, chyba już nie mam z kim porozmawiac, o moich problemach, sama się zastanawiam sie na tym czy to ja, je sobie stwarzam czy one istnieją naprawdę...
Wiecznie czuje, to straszne uczucie, smutku, w sobie, nie mogę sobie z tym poradzic, proszę Was, pomóżcie. Czuje, że popadam w jakąś depresje, ale właściwie... nie mam jakichś większych powodów, chyba.
Zacznę od tego, że nigdy nie miałam chłopaka, takiego na stałe, bywały oczywiście jakieś przelotne znajomości, ale nigdy nie pozostawały na dłużej. Czułam się samotna, choc, udawałam, że jest mi z tym dobrze, nie było. Wiele razy płakałam z tego powodu, zazdrościłam koleżankom, które ułożyły sobie życie, ludziom w związkach, zastanawiając się, czy mnie kiedyś to spotka i kiedy juz częściowo straciłam nadzieje, pojawił się ON. To ja rozpoczęłam 'znajomośc', jeżeli ma to jakies znaczenie, bo nie powiem, że to on 'podszedł, zagadał...' poszliśmy na spacer, wziął mój numer i zadzwonił nastepnego dnia, i umówiliśmy się na randkę. Później poszło już z górki, randki, spotkania, po 2 miesiącach pierwszy seks- mój pierwszy raz, i tak oto staliśmy się parą.
Znamy się od 4 miesięcy. Wiem, krótko, ale wiecie, chyba się zakochałam... On jest... taki inny, niż faceci z którymi się spotykałam, okazuje mi szacunek, jest po prostu dżentelmenem. Podoba mi się jego charakter, wygląd ma to coś. Moja rodzina go wręcz pokochała, alee... czuje jakby coś było nie tak. Od momentu pierwszego seksu, on jest prawie na każdym spotkaniu, on powiedział, że nie chce, abym myślała, że tylko na tym mu zależy, czy nie przeszkadza mi to że tak często to robimy, ale ja też to lubię, sama chcę, może czasem nie, ogólnie nie przeszkadzało mi to, ale jakoś zaczęłam byc podejrzliwa, O matko... juz sama nie wiem
Była taka sytuacja, że miał wolny dom, więc mnie zaprosił, coś zjedliśmy, oglądałam film, ale on mi 'nie pozwolił', wziął za rękę i zaprowadził do sypialni, nie protestowałam, ale jakoś dziwnie się poczułam, powiedziałam mu o tym, a on powiedział, że przecież nie jest ze mną tylko dla seksu, że gdybym nie chciała to nie musielibyśmy tego robic. No ale gdyby nie traktował mnie poważnie, to czy przedstawiał by mnie rodzinie, przyjaciołom, znajomym ? I chciałby poznawac moją ?
Czuję niepwnośc. Związaną z nim, z tym czy go kocham, czy on czuje do mnie coś więcej, niepewnośc, związaną ze swoim życiem...
Czuję że on teraz trochę mniej się stara, niż na samym początku.
Mówię, że nie wiem czy go kocham bo nigdy nie czułam czegos podobnego, ale czy to miłośc ? Męczy mnie to, bo on nigdy o tym nawet nie wspomniał, ale może to za wcześnie na 'kocham cię', boje się mu pierwsza powiedziec, bo boję że nie odwzajemni tego, bo czekam na jego pierwszy krok w tej sprawie... Panikuje ? Czy... z naszym związkiem jest coś nie tak... ?
Ja już teraz dla niego dużo poświeciłam, miałam przeprowadzic się do innego miasta, zrezygonowałam z tego, dla rodziny, dla niego, bo jestem tchórzem i boje się zmian. Bo nie wyobrażam sobie widywac się z nim raz na miesiąc. Teraz zaczynam wszystko od nowa, nie mam pracy, to dołuje.
Tak naprawdę, tylko przy nim czuje się szczęśliwa, gdy jestem sama, czuję pustkę... ![]()
Chciałam sie wygadac, porozmaiwac z kimś...