Witam. Postanowiłem napisać bo już nie mam pojęcia jak przegadać swojej kobiecie . Czy już się nie da i pozostało mi odejść . Jesteśmy ze sobą sporo czasu kilka lat (będzie z 5) . I cały problem tkwi w tym że ona nie akceptuje mojego towarzystwa . Każdy zły . Bo wcześniej troszkę waliłem z nimi szlifu . To jakiś wyskok i żeby nie gadała że z nimi to jej zawsze coś wkręciłem że coś innego robiłem . I zawsze (prawie ) i tak jakoś się od kogoś dowiadywała prawdy i zaś awantura że ją okłamałem i weź tu dogódź kobiecie.
I później już moja przygoda z fetą się troszkę ukróciła, jaram sobie kulturalnie traweczkę raz dziennie a to dwa . I jazda o to . Kazała mi to rzucić. W ogóle tego nie akceptuje . Ona to chyba niczego nie akceptuje. No więc kolegów koleżanek też nie bo jarają i uważa że towarzystwo nigdy mi nie pozwoli z tego wyjść . Oh biadolenie . Nawet jej przeszkadza jak się z jakimiś koleżankami w w pracy wygłupiam to zaraz mi pitoli że z nią to nie normalnie o wszystko zazdrosna.. Ja już nie wiem jak ją przegadać , żeby normalnie podeszła do moich znajomych . Żeby się nie spinała gdy sobie zapale i żeby się tak o duperele nie spinała. Czy już się nic nie da zrobić i muszę odejść ? Żeby mieć troszkę normalnego życia ? I trafić na normalną towarzyszkę ?
Podobne tematy
Sorry, ale z tego co piszesz, to wlasnie ta obecna twoja dziewczyna jest normalna i porzadna. Widac, ze chce dla ciebie dobrze i nie toleruje klamstwa - ma zasady. Ale z tego co piszesz, ty nie widzisz zebys robil cos nie tak. Najlepiej byloby chyba dla ciebie znalezc sobie taka kobiete, co bedzie lubila tak jak ty jarac, pic i imprezowac. Zebys tylko nie zamienil siekierki na kijek.
Witam. Postanowiłem napisać bo już nie mam pojęcia jak przegadać swojej kobiecie . Czy już się nie da i pozostało mi odejść . Jesteśmy ze sobą sporo czasu kilka lat (będzie z 5) . I cały problem tkwi w tym że ona nie akceptuje mojego towarzystwa . Każdy zły . Bo wcześniej troszkę waliłem z nimi szlifu . To jakiś wyskok i żeby nie gadała że z nimi to jej zawsze coś wkręciłem że coś innego robiłem . I zawsze (prawie ) i tak jakoś się od kogoś dowiadywała prawdy i zaś awantura że ją okłamałem i weź tu dogódź kobiecie.
I później już moja przygoda z fetą się troszkę ukróciła, jaram sobie kulturalnie traweczkę raz dziennie a to dwa . I jazda o to . Kazała mi to rzucić. W ogóle tego nie akceptuje . Ona to chyba niczego nie akceptuje. No więc kolegów koleżanek też nie bo jarają i uważa że towarzystwo nigdy mi nie pozwoli z tego wyjść . Oh biadolenie . Nawet jej przeszkadza jak się z jakimiś koleżankami w w pracy wygłupiam to zaraz mi pitoli że z nią to nie normalnie o wszystko zazdrosna.. Ja już nie wiem jak ją przegadać , żeby normalnie podeszła do moich znajomych . Żeby się nie spinała gdy sobie zapale i żeby się tak o duperele nie spinała. Czy już się nic nie da zrobić i muszę odejść ? Żeby mieć troszkę normalnego życia ? I trafić na normalną towarzyszkę ?
Okłamywałeś Ją i dziwisz się, że Ci nie ufa i kontroluje? Ja osobiście na Jej miejscu odebrałabym to jak próbę ukrycia czegoś - sygnał, że coś się dzieje.
A o jaką "normalną" Ci chodzi
? Jarającą, egoistyczną w związku i monotonnie okłamującą, abyś Jej dupy nie zawracał? Niestety obecna dziewczyna jest zbyt dojrzała, co Ona w Tobie widziała przez te 5 lat
. Miłość jest ślepa. Zrób Jej przysługę i odejdź, ale pod żadnym pozorem nie zwalaj winy na Nią, bo niestety dziewczyna ma wszystko poukładane i po co miałaby się obwiniać, jeśli nie ma żadnej winy z Jej strony?
A mówią, że trawka nie wpływa na trzeźwość myślenia i postrzegania świata, a tu idealny przykład jak wpływa na ludzi...
Odejdź i daj jej szansę na znalezienie sobie normalnego chłopaka. A póki nie przestaniesz kłamać i ćpać lepiej trzymaj się z daleka od wszystkich dziewczyn.
Witam. Postanowiłem napisać bo już nie mam pojęcia jak przegadać swojej kobiecie . Czy już się nie da i pozostało mi odejść . Jesteśmy ze sobą sporo czasu kilka lat (będzie z 5) . I cały problem tkwi w tym że ona nie akceptuje mojego towarzystwa . Każdy zły . Bo wcześniej troszkę waliłem z nimi szlifu . To jakiś wyskok i żeby nie gadała że z nimi to jej zawsze coś wkręciłem że coś innego robiłem . I zawsze (prawie ) i tak jakoś się od kogoś dowiadywała prawdy i zaś awantura że ją okłamałem i weź tu dogódź kobiecie.
I później już moja przygoda z fetą się troszkę ukróciła, jaram sobie kulturalnie traweczkę raz dziennie a to dwa . I jazda o to . Kazała mi to rzucić. W ogóle tego nie akceptuje . Ona to chyba niczego nie akceptuje. No więc kolegów koleżanek też nie bo jarają i uważa że towarzystwo nigdy mi nie pozwoli z tego wyjść . Oh biadolenie . Nawet jej przeszkadza jak się z jakimiś koleżankami w w pracy wygłupiam to zaraz mi pitoli że z nią to nie normalnie o wszystko zazdrosna.. Ja już nie wiem jak ją przegadać , żeby normalnie podeszła do moich znajomych . Żeby się nie spinała gdy sobie zapale i żeby się tak o duperele nie spinała. Czy już się nic nie da zrobić i muszę odejść ? Żeby mieć troszkę normalnego życia ? I trafić na normalną towarzyszkę ?
Odejdź od tej biednej dziewczyny i zaćpaj się na śmierć.
Przynajmniej będzie miała spokój.
To chyba ona powinna odejść od ciebie
.
Szkoda fajnej laski, że się związała z kłamcą i narkomanem.
Dziwię się, że to ona nie odeszła od Ciebie...
Ochodziła ale najdłużej jakiś tydzień czy dwa i ją uprosiłem o szansę. I zawsze gdy odeszła krecilem i innymi laskami a gdy zgodziła się wrócić to wracałem do niej to chyba już świadczy że ja naprawdę kocham. Najgorsze w niej są właśnie te spiny i ze nie akceptuję. . A że kłamie to robię z miłości do niej i żeby nie musiała się wkurzac. Bo przecież jak by wiedziała była by zła i chciała odejść .
Nie karmcie trolla.
Nie jestem trollem. To jest 100% co czuję i jak jest. Przykro mi ze ktoś uznał mnie za trolla .
A moze ona ma racje? Jaranie trawki- jak ty to niewinnie ujmujesz- ma czasami tragiczne skutki.Cos o tym wiem. Pracuje z uzaleznionymi. I od czasu do czasu zdarza sie ktos, kto przez jaranie tej niewinnej trawki dostaje psychozy. Wcale nie tak rzadko....ja sie juz na to napatrzylam i nie chcialabym mic nigdy faceta z metnymi oczami po trawce, z zawyzona samoocena (tak maja), z tym glupim usmieszkiem na twarzy. Zycze je z calego serca, by sobie poszla. A ty masz przeciez towarzystwo. Tam znajdzie sie na pewno kolezanka, ktora ma Taki sam usmieszek, takie same metne oczy i bedzie razem z toba jarac. A potem zgodnym chorkiem bedziecie sobie mowic, ze trawka to ziolo, medycyna i nawet Parkinsona leczy. Tylko...czy ty masz Parkinsona?
Odeszła. W sumie ona już nie chciała być ze mną twierdziła ze nie wygra z tym co kocham A nie chcę patrzyć na to jak się niszę.A mi się nie chciało walczyć więc napisałem jej część. Mógł bym oczywiście powalczyć i by mi się udało się pewnie udało Ale już nie chcę wkoło suszy głowę i to samo więc ile można.
Odeszła. W sumie ona już nie chciała być ze mną twierdziła ze nie wygra z tym co kocham A nie chcę patrzyć na to jak się niszę.A mi się nie chciało walczyć więc napisałem jej część. Mógł bym oczywiście powalczyć i by mi się udało się pewnie udało Ale już nie chcę wkoło suszy głowę i to samo więc ile można.
Przestań brać syf i ogarnij się. Wyobrażasz siebie jako ojca? W ogóle - mając normalną rodzinę? Dla mnie palenie zioła i branie czegokolwiek to patologia. Od takich ludzi trzymam się z daleka i nie mam do nich szacunku.
Zmień się.
Mam tyle kumpeli co ze swoimi facetami latają na "akcje " .. Razem sobie coś wezmą , zapalą i są szczęśliwi a ta nie te jej swoje moje . Nawet jak jest dziecko to co takiego sobie zapalicć? Tak jestem chociaż spokojny i wesoły a tak to nerwy mi się załańczają . Ale ona tego nie ogarnia po prostu . Dziewczyna z która się spotykałem w naszej przerwie mi komentuje to już zła jest , no co za kobieta. Ja chcę z nią być ale ona nie chce nic zmienić tylko mi każe no jakaś komedia. Nie umiem tego opisać jak mnie to drażni jej zmienność humorków jak tak jest cudowna jak mówię że nie skończę to szał i że ona nie chce dalej . I jak tu ja zrozumieć...
15 2015-10-14 13:16:39 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-14 13:17:39)
Mam tyle kumpeli co ze swoimi facetami latają na "akcje " .. Razem sobie coś wezmą , zapalą i są szczęśliwi a ta nie te jej swoje moje . Nawet jak jest dziecko to co takiego sobie zapalicć? Tak jestem chociaż spokojny i wesoły a tak to nerwy mi się załańczają . Ale ona tego nie ogarnia po prostu . Dziewczyna z która się spotykałem w naszej przerwie mi komentuje to już zła jest , no co za kobieta. Ja chcę z nią być ale ona nie chce nic zmienić tylko mi każe no jakaś komedia. Nie umiem tego opisać jak mnie to drażni jej zmienność humorków jak tak jest cudowna jak mówię że nie skończę to szał i że ona nie chce dalej . I jak tu ja zrozumieć...
Wiesz co komedią to jesteś Ty. Dziewczyna bardzo dobrze zrobiła i oby znalazła dobrego partnera. A jak Ci jest tak dobrze (bo przecież dziewczyna nie suszy głowy) to żyj Sobie sam
. Nikt dupy nie zawraca, Ty idealny możesz wreszcie "odetchnąć". Przez to jaranie masz ogromnie problemy z logiką i ZAWYŻONĄ samoocenę. Powinni pokazywać Twój przykład na zajęciach odwykowych, albo profilaktycznych
- ja bym rzuciła.
Jak juz odeszla to daj jej odejsc. Jak ci sie znudzi zycie singla nie probuj jej spowrotem do siebie sciagac.
Zycze jej zeby tym razem zmadrzala i ci nie ulegla... i zeby trafila na faceta, ktory doceni jej normalnosc
17 2015-10-23 20:29:13 Ostatnio edytowany przez jendrzej0101 (2015-10-23 20:37:31)
Troszkę mi się za nią tęskni.
Mógł bym oczywiście powalczyć ostatni raz I nie wiem jak postąpić . Bo ona nie chcę na ustępstwa pójść . Dalej koniec z towarzystwem i lepszymi rzeczami. Mam nową znajomą do której troszkę podbijam nawet numer dla niej zmieniłem. Ale z drugiej strony troszkę mnie ciągnie do tej mojej wrednej. Wiem ze nie jest ideałem i inna od moich kumpeli i kumpli i mógł mieć inną swojego kompana i by mi tak nie trula Le może te lata mają na to wpływ. A może jak ja będę nieugiety to ona zmienknie na moje zasady. No już K... sam nie wiem. Przecież ta Nowa będzie bez problemów będę szczęśliwszy z nią dlatego jak pisze z nią nie pisze do ex . Gdy mam troszkę wolnego odzywam się do byłej . Żeby nie zapomniała . No wiem ze troszkę wam się wydaje to śmieszne Ale gdyby ona inaczej postrzegala te sprawy nie miał bym takich wątpliwości i nie mieli byście mnie za żart jakiś
18 2015-10-24 00:08:24 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-24 00:09:44)
No wiem ze troszkę wam się wydaje to śmieszne Ale gdyby ona inaczej postrzegala te sprawy nie miał bym takich wątpliwości i nie mieli byście mnie za żart jakiś
Pójdź na odwyk - przestań jarać. Później przeczytaj własne wypowiedzi. Może WÓWCZAS zrozumiesz.
Powtórzę to nie Ona jest problematyczna w związku TYLKO TY. Według mnie Ona jest racjonalna za to Ty wieczny bachor, którego trzeba niańczyć. Chciała mężczyznę do poważnego związku to musiała wyjść z Twojego cyrku i go poszukać
.
Może zamiast wypowiadać się na forum pójdź do swoich kumpli/kumpelek i im wygaduj tego typu rzeczy - oni są zapewne ludźmi Twojego pokroju więc Ciebie zrozumieją
.
Dla mnie przyjmujesz żałosne założenie, że Ona chce do Ciebie wrócić, a Ty tutaj "rozdajesz" karty. "Gdyby się zmieniła", "gdyby nie była wredna" - kolego Ona od Ciebie odeszła, a nie na odwrót. ONA CIEBIE RZUCIŁA, BO CHCIAŁA. Ludzie nie ćpajcie proszę...
19 2015-10-27 15:37:57 Ostatnio edytowany przez jendrzej0101 (2015-10-27 15:38:18)
Kumpele z mojego otoczenia są faktycznie normalni . To u nas normalne , że spotykamy się w grupie , że sobie wszyscy kulturalnie zajaramy. I co więcej spotykam się z inna dziewczyną jest cudowna już nie myślę o tamtej już jestem dorosły chciał bym poważnego związku a nie chwiejności i nic nie móc planować bo nie wiadomo kiedy mi tamta powie nara. Tylko problem jest w tym ,że jak mi z tą nie wyjdzie przestaniemy się starać to znowu zacznę o tamtej myśleć i chcieć wrócić , bo to chyba miłość że mnie zawsze i tak później do niej ciągnie ? Co o tym myślicie ?
Kumpele z mojego otoczenia są faktycznie normalni . To u nas normalne , że spotykamy się w grupie , że sobie wszyscy kulturalnie zajaramy. I co więcej spotykam się z inna dziewczyną jest cudowna już nie myślę o tamtej już jestem dorosły chciał bym poważnego związku a nie chwiejności i nic nie móc planować bo nie wiadomo kiedy mi tamta powie nara. Tylko problem jest w tym ,że jak mi z tą nie wyjdzie przestaniemy się starać to znowu zacznę o tamtej myśleć i chcieć wrócić , bo to chyba miłość że mnie zawsze i tak później do niej ciągnie ? Co o tym myślicie ?
Jesteś żałosny, a dorosły to jesteś na pewno tylko w metryce (jeżeli nawet), bo nie ma w Tobie żadnej dojrzałości, ani przejawów w tym, że masz rozum i że jesteś normalny. Tyle w tym temacie.
Mam tyle kumpeli co ze swoimi facetami latają na "akcje " .. Razem sobie coś wezmą , zapalą i są szczęśliwi a ta nie te jej swoje moje . Nawet jak jest dziecko to co takiego sobie zapalicć? Tak jestem chociaż spokojny i wesoły a tak to nerwy mi się załańczają . Ale ona tego nie ogarnia po prostu . Dziewczyna z która się spotykałem w naszej przerwie mi komentuje to już zła jest , no co za kobieta. Ja chcę z nią być ale ona nie chce nic zmienić tylko mi każe no jakaś komedia. Nie umiem tego opisać jak mnie to drażni jej zmienność humorków jak tak jest cudowna jak mówię że nie skończę to szał i że ona nie chce dalej . I jak tu ja zrozumieć...
To znajdź sobie dziewczynę co też pali... Jak nie umiesz sobie poradzić bez marihuany, to po prostu jest tym bardziej zły znak. Wiesz, większość dziewczyn jednak chce faceta, który jest tak na trzeźwo, jest sobą, a nie ciągle po alkoholu czy marihuanie. No bo to jednak zmienia zachowanie i tak marihuana wyluzowuje, ale brana i to tak często sprawia, że będziesz zupełnie inny tak naprawdę, a jak nie, to taki ciągły luz, jak z kimś takim można założyć rodzinę, dla mnie kiepsko.
22 2015-10-27 23:30:58 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-27 23:31:47)
Kumpele z mojego otoczenia są faktycznie normalni . To u nas normalne , że spotykamy się w grupie , że sobie wszyscy kulturalnie zajaramy.
No cóż na Twoje standardy zapewne
.
I co więcej spotykam się z inna dziewczyną jest cudowna już nie myślę o tamtej już jestem dorosły chciał bym poważnego związku a nie chwiejności i nic nie móc planować bo nie wiadomo kiedy mi tamta powie nara. Tylko problem jest w tym ,że jak mi z tą nie wyjdzie przestaniemy się starać to znowu zacznę o tamtej myśleć i chcieć wrócić , bo to chyba miłość że mnie zawsze i tak później do niej ciągnie ? Co o tym myślicie ?
No i Swój do Swego powinien ciągnąć wcześniej za wysoko mierzyłeś i czym się kończyło
? Dorosłym jest każdy kto przekroczy 18 rok życia - chyba, że czegoś nie wiem? To nie miłość to ostatnie resztki racjonalnego myślenia chcące związać się z kimś kto zadba o Twoje 4 litery, bo Ty tego nie potrafisz. Przepraszam w jaki sposób będziesz potrafił ZAPEWNIĆ dziewczynie stabilizację i stworzyć związek partnerski, bo jak na razie cały świat kręci się wokół Twoich potrzeb.
Daj spokój Swojej ex. "Przyssij się" do tej - ciekawe ile ta wytrzyma. Tak będzie lepiej dla Was Obu.
Siema, chciałem się Wam pochwalić . Mam wspaniałą dziewczynę wspólne melanże , zero trucia, o tamtej JUŻ w ogóle nie pamiętam , co to było za życie z nią , wieczne ograniczenia , przez nią mógł bym stracić swoją paczkę , a tu mamy spoko towarzystwo , wychodzimy sobie wspólnie z moją ukochaną , jest ideałem po prostu ,ładniejsza, zabawniejsza, można z nią robić wszystko , nie ma spin . Jak mamy kasę to umiemy się zabawić a nie że biadolenie ,że są ważniejsze wydatki . Co więcej , planujemy nawet bobasa i wspólnie postanowiliśmy że wtedy ona ograniczy jaranie do weekendów , albo jak już dziecko pójdzie spać .
Jest naprawdę cudownie. Po tamtym związku nie wierzyłem że tak może być , normalnie wychodzimy z przyjaciólmy odpalamy blancika, wychodzimy wszędzie razem , a nie .tamta chciała być zawsze razem owszem ale nie z cpunami jak to nazywała , bo zawsze wszyscy ode mnie najgorsi , ona pewnie teraz ryczy bo kochała , ale co mam zrobić jak była nie kompromisowa, gdyby się zgodziła na moich znajomych i żebym sobie okazyjnie coś tam , to pewnie byli byśmy razem a tu niestety , ale już wcale o niej nie myślę mimo tylu lat , za dużo złego mi wyrządziła
. Co więcej , planujemy nawet bobasa i wspólnie postanowiliśmy że wtedy ona ograniczy jaranie do weekendów , albo jak już dziecko pójdzie spać .
Nie wiem, śmiać się czy płakać (też ze śmiechu). Jeszcze niecałe 6 tygodni temu, żaliłeś się, że nie możesz dogadać się z dziewczyną z którą byłeś w związku 5 lat, a dzisiaj już planujesz dziecko z inną?
Mam nadzieję, że ten nagły atak instynktu rodzicielskiego to pod wpływem tegoż blancika - oby Wam przeszło i wraz z wywietrzeniem z głowy i organizmu wszystkich substancji zmieniających postrzeganie rzeczywistości, przede wszystkim w trosce o to nieszczęsne planowane dziecko.
O byłą dziewczynę nie martw się, rozstanie z Tobą wyszło jej z pewnością na dobre, czy płacze (chciałbyś?), może nie, nie ma po kim (bez urazy).
A tymczasem ciesz się swoim szczęściem, żyj pełnią życia, dopóki kasy starczy, bujaj w obłokach..............tylko nie rób dziecka, dla dobra wszystkich.
Josz ja też się usmialam.
Szkoda na takiego klawiatury bo on i tak nie zalapie o co nam chodzi. To pajac. Szkoda że będzie się rozmnazal.
No kochałem tamtą , gdyby przecież była bardziej kompromisowa mógł bym dac jej wszystko , ale no niestety , troszkę mi jej szkoda bo z jej pogladami to znajdzie jakiegoś ciote. A wcześniej napisaliście żebym tylko nie zamienił siekierki na kijek A zamoenilem na cud. Bo skoro tam ta by mnie kochała nie zaakceptowała by moich znajomych, którzy byli dla mnie ważni, ,nie zapaliła czasem ze mną, albo nie spinala się chociaż o moje palenie, czy wciagniecie parę razy do roku , wcześniej było częściej Ale już bym ograniczyl. 5 lat się trzymalem Ale ile można jak do kogoś nie dociera ze jak się kocha to tak się nie robi. A ta to z chęcią bym wam przedstawil dziewucha do wszystkiego.
.No kochałem tamtą , gdyby przecież była bardziej kompromisowa mógł bym dac jej wszystko .
...a co konkretnie?
, ale no niestety , troszkę mi jej szkoda bo z jej pogladami to znajdzie jakiegoś ciote.
Miło, że troszczysz się o nią, choćby w myślach, ale nie martw się, gorzej nie trafi.
A wcześniej napisaliście żebym tylko nie zamienił siekierki na kijek A zamoenilem na cud.
Bosko ![]()
Ale ile można jak do kogoś nie dociera ze jak się kocha to tak się nie robi.
??? tak, to prawda, tylko kogo masz na myśli?
Ja nie wierzę, że ludzie się zmieniają. jakieś wyjątki - traumatyczne wydarzenie może to spowodować, ale mało jest takich przypadków.
Tylko nie dziwię się, że się wkurzyła, gdy odkryła kłamstewko, też się z moim ostatnio z tego powodu kłóciłam, wpadłam w szał, burza była. także każdy tu ma swoje racje pewnie ![]()
A ją to nawet troszkę zazdroszcze takim ludziom jakim jest autor wątku. Taki przecież niczym się nie przejmuje, żyje sobie lekko bezproblemowo. Chce sobie coś bzyknac to sobie bzyknie, ma ochotę zajarac to jara, chce strzelić sobie bobaska to sobie go strzela a co tam? Jaki to problem? Zawsze wesoły wyluzowany uśmiechnięty i zadowolony z siebie. Taki zuczek. Rozbujany krok luzackie spojrzenie na czubku głowy palma koszula rozpięta do pepka żeby widać było klate. Fajny luzacki chłopak.
Ją czasem też tak bym chciała.
Była dziewczyna to nudziara jakich mało.
Ta aktualna to super dziewuszka bo i do tańca, i do różańca. Oboje na pewno daleko zajda.
Rozbawil mnie ten wątek.
Autorze cieszę się z twojego szczęścia tylko blagam Cię nie rozmnażaj się w dużych ilościach.
Była dziewczyna to nudziara jakich mało.
Ta aktualna to super dziewuszka bo i do tańca, i do różańca. Oboje na pewno daleko zajda.
...i do wciągańca ![]()
Śmiejecie się smiejcie. Czy mój opis wystarczająco nie obrazuje co to za dziewczę. . Może na początku to była zabawna, śmiała się dużo , ,ale później coś się zmieniło zaczęła się spinac, sprawdzać ,ograniczać , a tak być nie powinno, powinna akceptować moje pasje, rossalinda rozumie ze ludzie się nie zmieniają , niestety. Ona później to tylko ryczec potrafiła , no to żeby nie było scen musialem troszkę przeinaczac fakty, była w ogóle nie dojrzała , albo inaczej zacofana, gdyby naprawdę troszkę swoje poglądy zmieniła to bym nie rezygnowal z tych 5 lat , ale chyba troszkę normalnego życia też mi się należy . A rej to jestem gotów się nawet oświadczyć . Tamtą jak nie zmieni zasad pewnie nie szybko innego znajdzie. Ale nawet nie wiem w sumie co u niej, bo prawie zapomnialem ze była w moim zyciu
33 2015-11-14 01:16:53 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-14 01:17:03)
Znajdz dziewczyne co jest dealerem polaczysz przyjemne z pozytecznym ![]()
Już pewnie ma jak pisze ![]()
Dzisiaj przeglądałem stare wiadomości i to ostatnia od niej : Przeżyliśmy ze sobą sporo lat , w naszym życiu były trudne ,a nawet bardzo trudne chwilę , były też te dobre, ale wałczyłam , żeby Ciebie z tego wyciągnąć , żebyś się nie stoczył , bo wiecznie wierzyłam że jesteś inny niż Ci wszyscy , wierzyłam że lepsze życie Cię czeka . To nie było tak że od wszystkich chciałam Cię odizolować , przeciwnie chciałam żebyś miał kolegę z którym możesz bez strachu wyjść , napić się pooglądać mecz , a nie szalęć , ćpać . Co do marihuany , owszem raz na jakiś czas ale nie w Twoim przypadku po akcjach amfetaminowych , Ty się od wszystkiego uzależniałeś . NIe starczyło mi siły by kochać za nas dwoje, niestety . Znosiłam wiele ale już więcej nie dam rady , nie chcę . Ty przekraczałeś wszystkie granicę . Jak kiedyś zależało mi na zaręczynach to później zauważ że o tym nie wspominałam , bo to tak jak na własną rękę chciała bym na siebie podpisać wyrok , to był szczyt głupoty z mojej strony , wiem że Ty też byłeś ze mną nie szczęśliwy , bo brakowało Ci tego co naprawdę kochasz , bo taki jesteś prawdziwy Ty , a ja nigdy nie byłam i nie będę . Więc odchodzę , pozostawiając nam obojgu drogę do szczęścia... a ja odp tylko hahahhaah śmieszna jesteś popatrz na siebie jak się zachowywałaś
Teraz sami widzicie jakie ona miała o wszystko spiny . A co do dziewczyny żeby była dealerem to nie potrzeba , mam dobre dojścia i to wystarczy zawsze mogę nam załatwić , to taki super widok gdy siadamy i odpalamy blanta. No Wy chyba powinniście wiedzieć najlepiej że dobrze mieć kogoś kto podziela nasze pasje
Jeszcze niech zaciąży, nauczycie upośledzonego od narkotyków noworodka jarać i w ogóle będzie idylla.
... PORAŻKA.
Takich ludzi jak Wy powinno się izolować dla dobra społeczeństwa, żeby się patologia nie mnożyła.
Cyniczna . Dlaczego taki pocisk ? Może lepiej by było izolować takich jak moja ex ? Czy nie sądzisz?
Cyniczna . Dlaczego taki pocisk ? Może lepiej by było izolować takich jak moja ex ? Czy nie sądzisz?
Oczywiście, że izolować- od takich ludzi jak Ty.
Swoją droga - wietrzę trolla.
Ewentualnie autor ma już tak zryty beret, że nie jest w stanie logicznie myśleć.
Troll albo przećpany typ,bo nie wierzę że zdrowa osoba by miała takie "zaćmienie mózgu"
Troll albo przećpany typ,bo nie wierzę że zdrowa osoba by miała takie "zaćmienie mózgu"
E tam..czepiacie się Jędrka..facet na poziomie, z dojsciami...chce ukladac sobie życie, założyć rodzinę, nie ma"spin" jego dziewczyna nowa jest i do tańca "wciąganca" (hehe to mnie Josz powalilo)I do różańca
Mozna powiedzieć wzorowy obywatel
Cyniczna . Dlaczego taki pocisk ? Może lepiej by było izolować takich jak moja ex ? Czy nie sądzisz?
Nie, nie sądzę.
E tam..czepiacie się Jędrka..facet na poziomie, z dojsciami...chce ukladac sobie życie, założyć rodzinę, nie ma"spin" jego dziewczyna nowa jest i do tańca "wciąganca" (hehe to mnie Josz powalilo)I do różańca
Mozna powiedzieć wzorowy obywatel
Dobra z Ciebie duszyczka
miód na serce Jędrka, nie to co my, wredne baby.
44 2015-11-15 20:28:01 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-15 20:41:53)
Co by rzec ..
Znaczy cos tam sobie wymysliles skoro uwazasz ze to optymalne to pozostaje znalezc kogos takiego kto mysli podobnie.
Ale z nałogami jest tak ze ten kto jest dzis na wierzchu zostanie sciagniety w doł przez tego ktory ma gorzej.
Na pewno nałogi pozwola Ci okryć nowy poziom rynsztonka.
Sek w tym ze nie poczujesz ze to rysztok bo zawsze mozesz zapalic i bedziesz myslal ze nie jest zle.
Jezeli szukasz kogos z kims wspolnie moglbys brodzic to jestes troche egoista.
Ludzie biora i sie wykanczaja albo wychodza z tego i pisza madre ksiazki.
Zawsze sie zastanawialem czy zamiast pisac madre ksiazke nie lepiej przypadkie było wogole sie w to nie zagłebiać ?
Marchuna nie dziala tak ze pozwala sie wyluzować bo ona dziala tak ze pozwala olac problemy albo je zbagatelizowac.
Na pewno na tym swiecie jest dosc miejsca dla wszystkich ludzi dla takich ktorzy chca dac sobie szanse i na takich ktorzy zawsze chcieli byc niewolnikiem czegoś.
Problem z niewolnikiem nałogu jest taki ze to co on uwaza ze daje mu wolnosc to rzeczywiście jego wlasne kajdany.
45 2015-11-15 21:00:04 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-15 21:01:26)
Co mnie najbardziej przeraża to fakt, że tego typu ludzie naprawdę chcą mieć dzieci choć są skrajnie nieodpowiedzialni, nieobliczalni (jak sądzicie co wybierze dziecko czy nałóg, gdy będzie trzeba wybrać?) i egoistyczni. Trzy cechy które kompletnie dyskwalifikują tych ludzi jako potencjalnych rodziców i pokazują, że nie wiedzą na czym polega prawdziwe macierzyństwo.
Jasne drwijcie sobie dalej . Innym to piszecie dobrze że od niej odeszłeś ,to więzienie nie związek ,a ze mnie ciśniecie ? Why ? Sprawa jest poważna a Wy wcale mi współczucia nie okazujecie ? Przecież to była kobieta bluszcz?!
To była kobieta kloszard zabrała swoje pakunki i tyle ja widziano.
Wszystko co Ci zostawiła to poczucie winy.
To raczej nic niezwykłego tak sie dzieje kiedy sie nie spełni czyichś oczekiwań.
jaMajkaa napisał/a:E tam..czepiacie się Jędrka..facet na poziomie, z dojsciami...chce ukladac sobie życie, założyć rodzinę, nie ma"spin" jego dziewczyna nowa jest i do tańca "wciąganca" (hehe to mnie Josz powalilo)I do różańca
Mozna powiedzieć wzorowy obywatel
![]()
![]()
![]()
Dobra z Ciebie duszyczkamiód na serce Jędrka, nie to co my, wredne baby.
Widzisz Josz są takie przypadki na świecie, ze poklepanie po ramieniu to jedyne co zostaje...poza wiarą, ze takie osobniki kiedyś wytrzeźwieją...psychicznie i fizycznie
Witam. Postanowiłem napisać bo już nie mam pojęcia jak przegadać swojej kobiecie . Czy już się nie da i pozostało mi odejść . Jesteśmy ze sobą sporo czasu kilka lat (będzie z 5) . I cały problem tkwi w tym że ona nie akceptuje mojego towarzystwa . Każdy zły . Bo wcześniej troszkę waliłem z nimi szlifu . To jakiś wyskok i żeby nie gadała że z nimi to jej zawsze coś wkręciłem że coś innego robiłem . I zawsze (prawie ) i tak jakoś się od kogoś dowiadywała prawdy i zaś awantura że ją okłamałem i weź tu dogódź kobiecie.
I później już moja przygoda z fetą się troszkę ukróciła, jaram sobie kulturalnie traweczkę raz dziennie a to dwa . I jazda o to . Kazała mi to rzucić. W ogóle tego nie akceptuje . Ona to chyba niczego nie akceptuje. No więc kolegów koleżanek też nie bo jarają i uważa że towarzystwo nigdy mi nie pozwoli z tego wyjść . Oh biadolenie . Nawet jej przeszkadza jak się z jakimiś koleżankami w w pracy wygłupiam to zaraz mi pitoli że z nią to nie normalnie o wszystko zazdrosna.. Ja już nie wiem jak ją przegadać , żeby normalnie podeszła do moich znajomych . Żeby się nie spinała gdy sobie zapale i żeby się tak o duperele nie spinała. Czy już się nic nie da zrobić i muszę odejść ? Żeby mieć troszkę normalnego życia ? I trafić na normalną towarzyszkę ?
Moja rada dla Ciebie taka,Autorze:znajdz sobie taka ,ktora jara.
Sami widzicie ,że ta moja ex była zła, a i tak na mnie siadacie
Możecie mnie zwyzywać ale napiszę tak:
Albo troll albo debil.
W mojej rodzinie jest podobny osobnik więc powiedzmy że jestem w stanie uwierzyć, że autor nie jest trollem. Na pocieszenie dodam, że ciężko takim idzie rozmnażanie, więc nadzieja dla świata jakaś jest.
Rozstałem się z tą moją nową , ale się przyjaźnimy więc jest spoko. Ale tak się zastanawiam, czy by tak nie napisać do tej mojej ex, ona na pewno dała by mi szanse jak bym się troszkę postarał, jestem pewny że cały czas myśli i obczaja co u mnie, za bardzo ją znam.
Rozstałem się z tą moją nową , ale się przyjaźnimy więc jest spoko. Ale tak się zastanawiam, czy by tak nie napisać do tej mojej ex, ona na pewno dała by mi szanse jak bym się troszkę postarał, jestem pewny że cały czas myśli i obczaja co u mnie, za bardzo ją znam.
Ale szczere wyznanie.Slodkie to bylo.Lubimy powroty,co?
Rozstałem się z tą moją nową , ale się przyjaźnimy więc jest spoko. Ale tak się zastanawiam, czy by tak nie napisać do tej mojej ex, ona na pewno dała by mi szanse jak bym się troszkę postarał, jestem pewny że cały czas myśli i obczaja co u mnie, za bardzo ją znam.
A dlaczego się rozstaliście? Przecież tak Wam się dobrze układało?
I po co Tobie powrót do byłej dziewczyny, która ponoć złą kobietą była..
Jakoś tak ona odeszła powiedziała ze jeszcze nie chcę stabilizacji, racja prawie bym zapomniał jakie ciężkie życie było z moją ex, ale skoro się nie starałem,nie odzywalem moze coś do niej dotarło, może się zmieni
Jakoś tak ona odeszła powiedziała ze jeszcze nie chcę stabilizacji, racja prawie bym zapomniał jakie ciężkie życie było z moją ex, ale skoro się nie starałem,nie odzywalem moze coś do niej dotarło, może się zmieni
Już się zmieniła, ale nie dla Ciebie, na szczęście. Podjęła konkretną i słuszną decyzję, dlatego, że "coś do niej dotarło".
Czy ona się zmieni, czy nie, to już nie Twoja sprawa, co Cię to interesuje, przecież jesteś szczęśliwy z nową panną; piękną, wyluzowaną a do tego "biorącą" - nic tylko bawić się i ćpać.
Jakbym słyszała mojego ex, rany... identycznie! jakby nie ten mail od dziewczyny to pomyślałabym, że ty to on, też picie, imprezy, kumple spod ciemnej gwiazdy, codzienne jaranie, flirciki i pretensje, że się czepiam,
daj dziewczynie spokój, bo chciała dobrze, ale to walka z wiatrakami, dobrze wiesz, że nie zrezygnujesz ze swojego stylu życia dla nikogo
także skróć jej cierpienia, niech poszuka porządnego faceta, a ty imprezowej laski, która będzie Ci towarzyszyć i wspierać w nałogach, będziesz w końcu szczęśliwy
trzymam za nią kciuki
No no. Powiem Ci ze fajnie ze znalazłaś się w takiej sytuacji i ze tu napisałaś bo możesz mi odpowiedzieć na kilka pytań. Jesteś o niego zazdrosna? Cały czas o nim myślisz? Jak wróci to bo pewnie przyjmujesz? Ja to akurat spotykam się z następną Ale wiem ze jak zachce to wrócę
A i nie sądzisz ze to nie my powinniśmy rezygnować bo nic takiego nie robimy tyłko Wy pójść na kompromisy
Postanowiłam już z tym skończyć, bo ten związek był wyniszczający.
I tak powiem Ci, że byłam bardzo zazdrosna i jak wracał to go przyjmowałam, po prostu jestem uzależniona, ciągle popełniałam te same błędy wierząc, że wybaczając i kochając wpłynę na niego, ale już wiem, że taką postawą pokazałam tylko jak bardzo może mnie nie szanować.
Tak samo ty, nie szanowałeś jej, nadal jej nie szanujesz - spotykasz się z następną a jak Ci się znudzi albo okaże się zbyt wymagająca to wrócisz do tamtej, bo nauczyła Cię, że możesz, że ona Ci wybaczy, bo tyle wybaczyła, a wrócisz po co? z wygody, dla miłego spędzenia czasu, żeby nie być sam, przecież nie dasz jej tego czego potrzebuje - poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, nie pokażesz, że jest ważna, bo dla Ciebie nie jest
A co do kompromisów, tak ja chciałam iść na kompromis np. mówiłam trawa ok, ale nie codziennie jak papieros, jak coś zwyczajnego, zrób sobie z tego przyjemność raz na jakiś czas - usiądź w fotelu np. w weekend i sobie zajaraj i co? może przez 3 miesiące w ciągu 4 lat się udało...
Poza tym mam wrażenie, że kompromisy z takimi facetami to mit, przecież wiesz, że może zgodziłbyś się na ograniczenie trawy i imprez przez dłuższy czas, ale byś nie wytrzymał, wiesz dlaczego - bo ty nie chcesz zmian.
Uważam, że nie dojdziesz z nią do kompromisu, bo niektóre tego nie mogą zaakceptować, a jak na siłę chcą dla dobra "związku" to robią to wbrew sobie i czują się źle, wychodzi to w pretensjach i kłótniach itp
Miej sumienie i nie mieszaj jej w głowie, podjęła świetną decyzję, a ty przecież nie narzekasz na swoje nowe laski
Ludzie, nie warto z takim w ogóle gadać. Mam kilku znajomych co też lubią, tak jak Autor raz/dwa razy dziennie sobie zajarać i "przecież to nic złego, tylko dla rozluźnienia, na stres".
Nie idzie się z nimi dogadać. Żyją we własnym świecie.
Mam nadzieję, że ta była dziewczyna się zmieniła, tak jak tego chcesz, ale w tym kierunku, że z miejsca kopnie Cię w dupe ![]()
Ludzie, nie warto z takim w ogóle gadać. Mam kilku znajomych co też lubią, tak jak Autor raz/dwa razy dziennie sobie zajarać i "przecież to nic złego, tylko dla rozluźnienia, na stres".
Nie idzie się z nimi dogadać. Żyją we własnym świecie.
Mam nadzieję, że ta była dziewczyna się zmieniła, tak jak tego chcesz, ale w tym kierunku, że z miejsca kopnie Cię w dupe
Witcher, możesz rozwinąć temat?
Mnie mówił, że to tylko pozwala mu się wyluzować i potwierdzał, że przecież niczego nie zawala, w pracy super, doceniany itp.
Jak to wpływa na postrzeganie świata i relacji według Twoich spostrzeżeń?
Rozalia ten twój to mądrze gada, dzięki temu właśnie jest się tylko bardziej wyluzowanym, normalnie się funkcjonuje. Lepiej sobie zapalić niż się napić. Jak zapale jestem na luzie A jak nie to mam spiny o wszystko. Chyba lepiej mieć faceta co zapali i jest cudowny niż co nie pali i się wkurza pomysl
Swój swego zrozumie:) a nie sądzisz, że można sobie z życiem radzić na trzeźwo i nie potrzebować wspomagania? że to ludzie słabi nie potrafią wyluzować bez używek?
już pomijając szkodliwe aspekty jarania i uzależnienie, które jak każde jest zgubne