netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

znów zostałam ze wszystkim sama

30 odpowiedzi6 752 wyświetleniazałożony przez dorcia512, 23.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » znów zostałam ze wszystkim sama

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: znów zostałam ze wszystkim sama

Witajcie drogie forumowiczki. Jestem tu nowa i potrzebuję waszej pomocy. Zacznę od tego że jestem żoną żołnierza. Nie jest to ogólnie łatwe, ale teraz po prostu mnie przygniotło zupełnie. Jestem w 9 miesiącu ciąży i dziś mija wyznaczony termin porodu. Mamy  juź  syna 3 letniego, który dość często choruje, ponadto jest w niepełnosprawny. Przyzwyczaiłam się że zawsze to ja biegam po lekarzach i laboratoriach, ale teraz mnie to juź przerosło. Mój mąź wrócił dziś i oświadczył ze od poniedziałku ma rozkaz wyjazdu na jakieś szkolenie przed szkołą oficerską i dobrze by było odłożyc te urlopy po urodzeniu dziecka, bo to waźne źeby wiedzieć czego sie na takim szkoleniu spodziewać, co w praktyce oznacza ze zostane po porodzie sama z 2 dzieci. Dziś dodatkowo wyszło ze synek ma niedosłuch po zapaleniu uszu i trzeba go co dwa dni wozić do laryngologa na zabiegi, i ma podejrzenie refluksu co wymaga dalszej diagnostyki. Ja juz nie mam siły, bo nawet chodzenie sprawia mi potworny ból, ale mój mąź nie czuje sie współodpowiedzialny za zaistniałą sytuację.Dla niego waźny jest awans, więc załozył sobie ze musze poradzić sobie z tą sytuacją. Na pomoc rodziny nie mogę liczyć, bo teściowa peacuje i zajmuje się dodatkowo dziećmi córki, moja mama z trudem sìę porusza więc niewiele moźe mi pomóc, a ja nie wiem co mnie czeka po porodzie i bardzo się boję. Nie mogę spac, nie wiem co robic. Wiem źe awans męza jest waźny, ale teraz nasza rodzina powinna byc najwaźniejsza. Poradźcie, proszę..,

2

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Jak to mówią. Widziały gały co brały. Za mundurem panny sznurem, bo męski, bo zarobi, a później okazuje sie że praca dla niego najważniejsza, a nie kobieta czy rodzina.

Nie przewidziałaś konsekwencji to musisz sie spinać, tak jak mąż w pracy. Mniemam, że nie zarabiasz sama, więc nie ma innej możliwości. Pogódź się ze swoim losem, który sama sobie wybrałaś. Mąż zarabia, ty zajmujesz się domem. Równo? Równo. Chyba ze za niego zrobisz awans, to on ci pomoże z dziecmi? Mniemam też że nie. Wóź przewóz.

3

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Kiedy się wiązaliśmy on nie był wojskowym, to raz. Pracowaliśmy oboje do czasu aź urodził sie syn. Jego niepełnosprawność i ciągłe wizyty u lekarzy i pobyty w szpitalach wymusiły rezygnację z pracy jednego z nas. Świadomie zdecydowaliśmy ze to ja zajmę się wychowaniem i leczeniem syna. Zarabiam tak jak i mąź, zajmuje sie domem, dzieckiem. A ty jak masz takich porad udzielac to lepiejj sobie internet odłacz bedzie z pozytkiem dla wszystkich. Ze tez niektórzy karmia sie kopaniem innych w trudnej sytuacji. Prosiłam o porade kogoś, kto moźe mial podobne doświadczenia, a przynajmniej chce pomóc, a nie tylko podbudować wlasne ego. Żałosne...

4 Ostatnio edytowany przez HauHau (2015-09-23 04:42:16)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Sprawdzimy czy ktoś ma receptę na kogoś życie i znalezienie cudownego sposobu.

5

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Jasne ze nie ma. Ale  czasami kiedy brak jest wsparcia ze strony osób ktore powinny go udzielic dobrze jest poczuc choc odrobine empatii nawet od kogoś zupełnie obcego.Czasami tylko tyle potrzeba zeby podjąc najtrudniejsze decyzje. Nikt za nikogo życ nie będzie, nie mam złudzeń.Czasem wystarczy po prostu wyrzucić coś z siebie. Nie jest łatwo podejmowac decyzję awans czy rodzina gdy obie rzeczy są waźne. Gdyby mi nie zależało zeby mój mąż szedł do przodu i się rozwijał nie było by żadnego dylematu ani rozterek. Ale dla mnie to teź waźne, moźe waźniejsze niź dla niego samego  i stąd ten cały strach źe nie dam rady wszystkiego sama  ogarnąc.

6

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Wiem że Ci ciężko,Ale od tego awansu chyba zależy czy twój mąż zostanie kiedyś w wojsku.
Jak nie zrobi podoficerki to raczej ma małe szanse na pozostanie tam.

Wiem że jest cięzko bo ja też jestem cały czas sama z 2 dzieci.Nie masz innego wyjscia jak chyba jakoś przetrwać ten okres.Długi ten wyjazd? Kto z synem zostanie jak ty trafisz do szpitala?

7 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-09-23 08:59:16)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Zacznijmy od tego wojsko jest najważniejsze. Z punktu widzenia prawdziwych żołnierzy z powołania.
Wojsko ma to do siebie, że przełożonych nie obchodzi to, że masz żonę w ciąży chorych rodziców, czy problemy zdrowotne.
Masz się stawić na rozkaz bez gadania. Nie stawisz się raz, drugi? Wypad!
Jeżeli więc facet ma ambicje i zależy mu na czymś więcej niż na zostaniu szarym zwykłym szeregowym. To gratulacje. Mnie właśnie przerażają tacy żołnierze co idą do wojska żeby tylko jak najwcześniej na emeryturę odejść, mieszkanie dostać i zabezpieczyć rodzinę- normalnie, żal.pl.
Jak pracuje się w wojsku, takim jest człowiekiem.
Jest takie powiedzenie, wojskowy i służba w wojsku to powołanie dla całej rodziny.
Ale chyba sobie zdawałaś sprawę czym jest związek z wojskowym? No albo się w coś angażujemy z pełną odpowiedzialnością albo nie. tak czy nie?!
Ja sama jestem z wojskowym, ale na szczęście nie mamy i nie będziemy już mieć małych dzieci. Etap dzieci i rodziny już przerabialiśmy w poprzednich związkach. Teraz możemy się skupić tylko na sobie.

Moim zdaniem dla młodego wojskowego to masakra godzić życie rodzinne z zawodowym jemu jest bardzo trudno. Ale jak teraz nie awansuje, nie wybije, się to już nigdy nie będzie szansy! To on ma się dostosować do wojska, a nie wojsko do niego! Wiesz, że gdy zrezygnuje, albo przez rodzinę i obowiązki domowe nie zrobi kariery wojskowej to będzie Wam do końca życia wypomniał i żałował?

Ale rozumiem też Ciebie. I twoją trudną sytuacje. Może więc warto by było o niani pomyśleć? Ty do pracy, mąż do wojska, niania do dzieci i każdy zadowolony smile

8

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Dorcia, też zastanawiam się z kim zostanie synek jak zaczniesz rodzić? Jeśli nie możesz liczyć na pomoc rodziny, może rzeczywiście warto pomyśleć o zatrudnieniu gosposi w tych pierwszych dniach po porodzie? Kogoś kto przyjdzie chociaż na parę godzin, pomoże ogarnąć dom, poprasować, zrobić obiad i drobne zakupy?
A tak swoja drogą, to synek nie mógłby iść do przedszkola? Nie wiem na czym polega jego niepełnosprawność, ale w większości miast są też przedszkola integracyjne.

9 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2015-09-23 10:10:04)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
Ludmiłaa napisał/a:

Zacznijmy od tego wojsko jest najważniejsze. Z punktu widzenia prawdziwych żołnierzy z powołania.
Wojsko ma to do siebie, że przełożonych nie obchodzi to, że masz żonę w ciąży chorych rodziców, czy problemy zdrowotne.
Masz się stawić na rozkaz bez gadania. Nie stawisz się raz, drugi? Wypad!
Jeżeli więc facet ma ambicje i zależy mu na czymś więcej niż na zostaniu szarym zwykłym szeregowym. To gratulacje. Mnie właśnie przerażają tacy żołnierze co idą do wojska żeby tylko jak najwcześniej na emeryturę odejść, mieszkanie dostać i zabezpieczyć rodzinę- normalnie, żal.pl.
Jak pracuje się w wojsku, takim jest człowiekiem.
Jest takie powiedzenie, wojskowy i służba w wojsku to powołanie dla całej rodziny.
Ale chyba sobie zdawałaś sprawę czym jest związek z wojskowym? No albo się w coś angażujemy z pełną odpowiedzialnością albo nie. tak czy nie?!
Ja sama jestem z wojskowym, ale na szczęście nie mamy i nie będziemy już mieć małych dzieci. Etap dzieci i rodziny już przerabialiśmy w poprzednich związkach. Teraz możemy się skupić tylko na sobie.

Moim zdaniem dla młodego wojskowego to masakra godzić życie rodzinne z zawodowym jemu jest bardzo trudno. Ale jak teraz nie awansuje, nie wybije, się to już nigdy nie będzie szansy! To on ma się dostosować do wojska, a nie wojsko do niego! Wiesz, że gdy zrezygnuje, albo przez rodzinę i obowiązki domowe nie zrobi kariery wojskowej to będzie Wam do końca życia wypomniał i żałował?

Ale rozumiem też Ciebie. I twoją trudną sytuacje. Może więc warto by było o niani pomyśleć? Ty do pracy, mąż do wojska, niania do dzieci i każdy zadowolony smile

Dokładnie.
Ale mimo wszystko przykro się czyta trudną sytuację autorki.
Niestety wojsko to nie jest jakaś tam zwykła praca. Żołnierzem zostaje się by bronić ojczyzny. Pomijam kretynów, którzy w wojsku widzą wyłącznie zarobek. A gdy przyjdzie co do czego, to spieprzają gdzie pieprz rośnie. Dodatkowo żołnierz, jak jest w domu musi być absolutnie zawsze gotowy. Musi bronić nie tylko własnej rodziny, ale też swoich rodaków. Polskim żołnierzem staje sie człowiek, który chce bronić ojczyzny, rodaków i tradycji. A nie goni za pieniądzem.

Autorko, a rozmawiałaś o tym z mężem? Mówiłaś że Ci jest ciężko? Że też potrzebujesz wsparcia? Mam nadzieję że mąż wspiera was też finansowo.

ps. Wiem że może teraz co napiszę będzie wydawać się okrutne. Ale mi wydaje się, że żołnierzem nie powinna być osoba która ma własną rodzinę. Po to aby nie było takich sytuacji jaką przedstawiła autorka. Owszem, każdy ma prawo do miłości. Ale nie można krzywdzić tym swoich bliskich. Przecież zostając żołnierzem, ma się bardzo mało czasu dla rodziny. Stanowczo za mało. Poczytajcie sobie, z skąd wzięło się święto zakochanych 14 lutego.

10

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Dorcia512 wiem, że masz ciężką sytuację, ale przypuszczam (może się mylę), że twój mąż trzaska niezłą kasę - jedyne wyjście to zatrudnić ninię, kogoś do pomocy. Za kilka lat, gdy małżonek dostanie te wszystkie awansy, będzie trzaskał jeszcze większą kasę i mają mniej niż 40 lat pójdzie na emeryturę, więc będziesz go miała w nadmiarze.
Czego oczekujesz od nas, że ktoś przyjedzie i zajmie się twoim dziećmi, tobą tuż po porodzie? Nawet jeśli taka osoba obciąży bardzo wasz budżet, to będziesz miała do kogo się odezwać, podzielić swoje trudny i przetrwać ciężki okres.

11

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

A do mnie nie trafiają argumenty, że widziały gały co brały. Co z tego, że wojskowy? Każdy zawód wiąże się ze stresem, współzawodnictwem, jeżeli komuś na "karierze" zależy, nie tylko ten jeden.
No przepraszam, małżonek również dorosłym osobnikiem jest i chyba wie z czym wiąże się nawet nie małżeństwo ale dzieci owszem. Dzieci są wspólne a nie tylko żony, w związku z tym obowiązek opieki spoczywa na obojgu rodzicach. Uważam, że jeśli kobieta w tak zaawanasowanej ciąży sama musi borykać się z chorym dzieckiem to jest coś nie tak. Jeżeli szanowny mąż jest tak zapracowany, to z tego co rozumiem jest Jego mama, która mimo pracy córce swojej w opiece pomaga, z którą powinien On postarać się porozumieć i poprosić o jakąkolwiek pomoc dla żony na co dzień. Pomoc domowa, opiekunka to też jakieś rozwiązanie. Mąż chyba mógłby wykazać trochę zainteresowania swoją rodziną, którą świadomie założył.

12

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
Ludmiłaa napisał/a:

Zacznijmy od tego wojsko jest najważniejsze. Z punktu widzenia prawdziwych żołnierzy z powołania.
Wojsko ma to do siebie, że przełożonych nie obchodzi to, że masz żonę w ciąży chorych rodziców, czy problemy zdrowotne.
Masz się stawić na rozkaz bez gadania. Nie stawisz się raz, drugi? Wypad!
Jeżeli więc facet ma ambicje i zależy mu na czymś więcej niż na zostaniu szarym zwykłym szeregowym. To gratulacje. Mnie właśnie przerażają tacy żołnierze co idą do wojska żeby tylko jak najwcześniej na emeryturę odejść, mieszkanie dostać i zabezpieczyć rodzinę- normalnie, żal.pl.
Jak pracuje się w wojsku, takim jest człowiekiem.
Jest takie powiedzenie, wojskowy i służba w wojsku to powołanie dla całej rodziny.
Ale chyba sobie zdawałaś sprawę czym jest związek z wojskowym? No albo się w coś angażujemy z pełną odpowiedzialnością albo nie. tak czy nie?!
Ja sama jestem z wojskowym, ale na szczęście nie mamy i nie będziemy już mieć małych dzieci. Etap dzieci i rodziny już przerabialiśmy w poprzednich związkach. Teraz możemy się skupić tylko na sobie.

Moim zdaniem dla młodego wojskowego to masakra godzić życie rodzinne z zawodowym jemu jest bardzo trudno. Ale jak teraz nie awansuje, nie wybije, się to już nigdy nie będzie szansy! To on ma się dostosować do wojska, a nie wojsko do niego! Wiesz, że gdy zrezygnuje, albo przez rodzinę i obowiązki domowe nie zrobi kariery wojskowej to będzie Wam do końca życia wypomniał i żałował?

Ale rozumiem też Ciebie. I twoją trudną sytuacje. Może więc warto by było o niani pomyśleć? Ty do pracy, mąż do wojska, niania do dzieci i każdy zadowolony smile

Z tego co zrozumiałam, mąż przed ślubem wojskowym nie był. Warto zapytać, czy uzgodnił on z żoną taką ścieżkę kariery? Może gdyby wiedziała, że będzie on takim ojcem, którego nie dość, że nie ma to nie wykazuje najmniejszego zainteresowania, to na dzieci lub nawet ślub autorka by się nie decydowała?
Bo nie każda kobieta się do tego nadaje, żeby żyć formalnie w małżeństwie a faktycznie samotnie z dziećmi i domem na głowie.
I masz rację, albo się w coś angażujemy z pełną odpowiedzialnością albo nie - w małżeństwo i dzieci mąż się nie angażuje.

13 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-09-23 12:47:52)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Dorcia twój mąż ma prawo do urlopu okolicznościowego z okazji urodzenia się dziecka - 5 dni,powinien z tego skorzystać. A poza tym żony marynarzy przeważnie pomagają sobie nawzajem, może znasz żonę któregoś z żołnierzy z tej samej jednostki? Dobrze by było jakbyście się "skrzyknęły" i założyły sobie taką samopomoc w razie czego. Dobrze też ci tu ludzie piszą - na pierwszy rzut niania. Może przychodzić na godz. codziennie lub co drugi dzień, np. moja sąsiadka tak pracuje, matka ma chwilę dla siebie i jest w stanie coś załatwić. I z kim zostawisz starsze dziecko, jak pojedziesz do szpitala?

14 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-09-23 13:27:52)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Nie rozumiem po co wypowiadają się osoby, które nie mają pojęcia o pracy w wojsku. Po pierwsze to żołnierz dostaje kontrakt a nie umowę o pracę. Więc nie ma tu mowy o urlopach okolicznościowych czy zwolnieniu lekarskim na dziecko. Jest rozkaz to jadę i nikogo nie interesuje czemu nie mogę. Tu kodeks pracy nie obowiązuje, bo to nie jest umowa o prace. Po drugie to wcale nie taka duża kasa jak się wydaje. Autorko byłam w prawie identycznej sytuacji. Z tym, że ja w dniu porodu miałam jeszcze nogę skrecona. Nie mogłam wstać z łóżka. Ja na początek miałam panią do pomocy, potem pomagał mi z doskoku kolega. Robił zakupy, zetknął na małego gdy wiozlam starsze dziecko do szkoły. Poradzisz sobie, jestem tego pewna. Bo kto jak nie my:). Ja nie dopuscilam teściowej do swoich dzieci bo baby szczerze nie cierpię, moja mama nie żyje i też mogłam liczyć tylko na siebie. Łatwo nie było, ale dałam radę

15

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
samotnax4 napisał/a:

Nie rozumiem po co wypowiadają się osoby, które nie mają pojęcia o pracy w wojsku. Po pierwsze to żołnierz dostaje kontrakt a nie umowę o pracę. Więc nie ma tu mowy o urlopach okolicznościowych czy zwolnieniu lekarskim na dziecko. Jest rozkaz to jadę i nikogo nie interesuje czemu nie mogę. Tu kodeks pracy nie obowiązuje, bo to nie jest umowa o prace. Po drugie to wcale nie taka duża kasa jak się wydaje. Autorko byłam w prawie identycznej sytuacji. Z tym, że ja w dniu porodu miałam jeszcze nogę skrecona. Nie mogłam wstać z łóżka. Ja na początek miałam panią do pomocy, potem pomagał mi z do skoku kolega. Robił zakupy, zetknął na małego gdy wiozlam Ata sze dziecko do szkoły. Poradzisz sobie, jestem tego pewna. Bo kto jak nie my:)

O czym Ty piszesz,mam mnóstwo znajomych żołnierzy na kontraktach którzy normalnie korzystają z urlopów i zwolnień na dzieci.
fakt jak korzysta ze zwolnienia to mu 500 zł ucieka,no ale coś za coś.
Powiem szczerze że taki żołnierz na kontrakcie co chwilę może korzystać ze zwolnienia,wyjątkiem jest poligon i takie wlaśnie wyjazdy konieczne.

16

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Samotna to chyba z twoim pojęciem jest coś nie tak. Poza tym żołnierz też człowiek, musi czasem odpocząć, a czasami zająć się rodziną. Jakby co - byłam żoną żołnierza smile

17

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

A ja jestem żoną żołnierza. Ciekawa jestem w jakiej jednostce był twój mąż, skoro mógł sobie nie jechać tylko wziąć urlop. Bo mój nie raz miał urlop przekładany bo rozkaz przyszedł i trzeba było coś tam zrobić.

18 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-09-23 13:58:17)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
Cayenne81 napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Nie rozumiem po co wypowiadają się osoby, które nie mają pojęcia o pracy w wojsku. Po pierwsze to żołnierz dostaje kontrakt a nie umowę o pracę. Więc nie ma tu mowy o urlopach okolicznościowych czy zwolnieniu lekarskim na dziecko. Jest rozkaz to jadę i nikogo nie interesuje czemu nie mogę. Tu kodeks pracy nie obowiązuje, bo to nie jest umowa o prace. Po drugie to wcale nie taka duża kasa jak się wydaje. Autorko byłam w prawie identycznej sytuacji. Z tym, że ja w dniu porodu miałam jeszcze nogę skrecona. Nie mogłam wstać z łóżka. Ja na początek miałam panią do pomocy, potem pomagał mi z do skoku kolega. Robił zakupy, zetknął na małego gdy wiozlam Ata sze dziecko do szkoły. Poradzisz sobie, jestem tego pewna. Bo kto jak nie my:)

O czym Ty piszesz,mam mnóstwo znajomych żołnierzy na kontraktach którzy normalnie korzystają z urlopów i zwolnień na dzieci.
fakt jak korzysta ze zwolnienia to mu 500 zł ucieka,no ale coś za coś.
Powiem szczerze że taki żołnierz na kontrakcie co chwilę może korzystać ze zwolnienia,wyjątkiem jest poligon i takie wlaśnie wyjazdy konieczne.

Najwyraźniej są różne jednostki. Bo u mojego męża nie ma mowy o zwolnieniu na dziecko. Chyba, że masz ochotę iść w najbliższym czasie do cywila. Poza tym autorką wyraźnie napisała, że od poniedziałku jej mąż ma rozkaz wyjazdu. Rozkaz to rozkaz, chyba że wasi mężowie/ znajomi mają zajebiste plecy i sobie mogą załatwić. Bo mój pleców nie ma i musi się wykazywać bo nikt mu tyłka nie obroni

19

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Samotna umiesz czytać ze zrozumieniem?
Napisałam że wyjątkiem jest poligon i wyjazdy konieczne czyt.z rozkazu.
Nikt nie ma zajebistych pleców,to zwykli żołnierze na kontraktach.
Szwagier który pracuje w wojsku nie na kontrakcie też zawsze mógł brać zwolnienie na dziecko.

20 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-09-23 14:15:58)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
Cayenne81 napisał/a:

Samotna umiesz czytać ze zrozumieniem?
Napisałam że wyjątkiem jest poligon i wyjazdy konieczne czyt.z rozkazu.
Nikt nie ma zajebistych pleców,to zwykli żołnierze na kontraktach.
Szwagier który pracuje w wojsku nie na kontrakcie też zawsze mógł brać zwolnienie na dziecko.

" Nie na kontrakcie" mój jest na kontrakcie i tu zwolnień nie ma. Bo nie podlega pod ZUS ani kodeks pracy. Jak miałam dziecko w szpitalu, to kapitan powiedział że zwolnienia na dziecko nie ma. Kazał wziąć na siebie, ale w końcu dał mu urlop nagrodowy. A co do urlopu okolicznościowego to faktycznie jest, pomyliłam. Ale jak jest rozkaz, a mąż autorki rozkaz dostał, to nie ma zmiłuj, jedzie albo będzie ukarany

21

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Kolega jest na kontrakcie i w sumie prawie co miesiąc bierze zwolnienie na dziecko które musi przebywać non stop w szpitalu.
Tutaj jest sytuacja z rozkazem to wiadomo że jest inaczej.

22

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

No jakie zwolnienie na dziecko? No ludzie zastanówcie się wojsko to jest zbyt ważna i odpowiedzialna praca.
Gdy wstępujesz do wojska miej świadomość, że od teraz to wojsko jest twoim pierwszym domem. Wszystko inne to plan drugi.
Wojsko to nie jest zwykła praca, tylko zarobkowa, schematyczna, że przepracuje 8h idę do domu mam urlop. Żołnierz to całe życie, poświęcenie i gotować w każdej minucie. Wojskowy z prawdziwego zdarzenia nie robi uników i nie patrzy jak tylko się wymigać od służby.
Cayenne ok, ale coś mi się zdaje, że ten twój szwagier to taki ,,pseud wojskowy'' lol co z to tylko robi uniki i wymówki.  Unika służby bo ma obowiązki domowe lol lol lol To nie lepiej po prostu powiedzieć prawdę czyli, że albo się boi, albo jest za słaby na żołnierza albo mu nie zależy?
Bo dojdzie do tego, że może jeszcze przepustka żeby psa na spacer wyprowadzić? lol

23

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Ludka nie pisze o szwagrze tylko o koledze.Takich kontraktowych jest u nas masa,szczerze to oni w tym wojsku nic nie robią z tego co opowiadają.
Poszli Tylko po to żeby mieć pracę,mało który myśli żeby po 12 latach zrobić podoficerkę aby móc się zaczepić na stałe w wojsku.
Szwagier to inna bajka,akurat on pseudo żołnierzem nie jest.

24 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-09-23 14:50:16)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Nie wiem jaki cudem bierze zwolnienia będąc na kontrakcie, bo kapitan mojego męża,powiedział mu ze na dziecko nie ma zwolnień i specjalnie dał mu urlop nagrodowy. Z tym, że mój nie jest tym, który poszedł do wojska dla pieniędzy. To jego pasją, jego życie. Trzeba zostać to zostaje, przełożyć urlop- ok. I może dzięki temu awansował z czego jestem cholernie dumna:)

25

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
samotnax4 napisał/a:

Nie wiem jaki cudem bierze zwolnienia będąc na kontrakcie, bo kapitan mojego męża,powiedział mu ze na dziecko nie ma zwolnień i specjalnie dał mu urlop nagrodowy.

nie wiem,ale jak go spotkam to zapytam wink

Watek dotyczy innego problemu,a nie czy żołnierz może chodzić na zwolnienia.
Akurat w tym momencie mąż autorki z takiego nie może skorzystać ,ani z urlopu.

a tutaj ajeszcze przywileje jakie ma żołnierz.
a.      bezpłatne zakwaterowanie;
b.     bezpłatne wyżywieniepodczas ćwiczeń, poligonów, kursów, praktyk i podróży służbowych;
c.      bezpłatne umundurowanie i wyekwipowanie;
d.     urlop wypoczynkowy (26 dni roboczych);
e.      urlopy dodatkowe:
- w drodze wyróżnienia,
- okolicznościowy (do 5 dni kalendarzowych) 
- zdrowotny (do 6 m-cy),
- macierzyński,
- wychowawczy.
f.        nagrody uznaniowe;
g.     zasiłek na zagospodarowanie (jednomiesięczne uposażenie zasadnicze);
h.     dodatkowe uposażenie roczne;
i.        należności za podróże i przeniesienia służbowe;
j.        gratyfikacje urlopowe;
k.      dodatkowe wynagrodzenie za dodatkowo powierzone czasowe pełnienie obowiązków służbowych i za wykonywanie czynności powierzonych wykraczających poza zadania wynikające z zajmowanego stanowiska służbowego;
l.        należności związane z pełnieniem zawodowej służby wojskowej poza granicami państwa;
m.   należności związane ze zwolnieniem z zawodowej służby wojskowej;

26

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

To k to na papierze, przynajmniej w jednostce mojego męża

27

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Dzieki wielkie za wszystkie podpowiedzi i słowa wsparcia. Kiedy wszystko nagle wali sie na głowę czlowiek z przeraźeniem patrzy w przyszłość i kaźde wyjście wydaje się być nieosiągalne. Byłam trochę rozgoryczona zaistniała sytuacją ale znam realia. Tylko to smutne i strasznie niesprawiedliwe źe źolnierz ciągle jeszcze nie jest traktowany jak czlowiek, a jego rodzina jak zbędna komplikacja. Przecieź nikt nie ma prawa ządac od nich zeby porzucili swoje rodziny dla sprawy ktora czesto nie ma nawet racji bytu.e. Co do opinii na temat pracy w wojsku... powiem krótko.. Ktoś kto nie poznał tego od środka nie zrozumie. Znam wielu źołnierzy patriotów gotowych  oddać zycie za ojczyznę z pasją i powołaniem ktorzy zrezygnowali. Nikt kto zaczyna słuźbe w polskiej armi nie ma pojęcia na co się pisze, jego rodzina takźe. Trzeba po prostu zacisnąc zeby i mieć nadzieje ze starczy sily by wytrwać.

28 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-09-23 21:42:58)

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama
dorcia512 napisał/a:

źolnierz ciągle jeszcze nie jest traktowany jak czlowiek, a jego rodzina jak zbędna komplikacja. Przecieź nikt nie ma prawa ządac od nich zeby porzucili swoje rodziny dla sprawy ktora czesto nie ma nawet racji bytu.e. Co do opinii na temat pracy w wojsku... powiem krótko.. Ktoś kto nie poznał tego od środka nie zrozumie. Znam wielu źołnierzy patriotów gotowych  oddać zycie za ojczyznę z pasją i powołaniem ktorzy zrezygnowali.

No nie przesadzaj, że tak znów żołnierz jest źle traktowany. Znam wielu i żadne nie narzeka. Ale żołnierzy można podzielić na dwie kategorie żołnierzy z powołania, z zasadami  tradycjami wojskowymi. Tych najlepszych, najwytrwalszych, najambitniejszych kształtują  akademie wojskowe. Tylko, że tam to się ciężko haruje na swoją przyszłosć, satysfakcja jak żadna inna. Ale tam o rodzinie, dziewczynach, imprezach zapomnij! Więc jak już dasz radę ukończysz akademię to byś był ostatnim debilem rezygnując z tych lat pracy, zresztą apetyt rośnie w miarę jedzenia potem są studia zagraniczne, wyjazdy, szkolenia, ćwiczenia międzynarodowe, mało kto po tej akademii ma czas na rodzinę przed 30, 40.
A jak już jest ta rodzina to żona, dzieci, rodzice powinni całym sercem wspierać takiego żołnierza.

dorcia512 napisał/a:

Nikt kto zaczyna słuźbe w polskiej armi nie ma pojęcia na co się pisze, jego rodzina takźe. Trzeba po prostu zacisnąc zeby i mieć nadzieje ze starczy sily by wytrwać.

No chyba tylko tylko człowiek nienormalny idzie do wojska i nie ma pojęcia na co się piszę. Mój facet z tego co mi opowiadał to jest ciężko, cholernie ciężko, trzeba się przestawić zmienić tryb życia, przewartościować, ale on wiedział dokładnie na co się pisze, ale warto! Satysfakcja jak żadna inna praca. Mój to mi opowiadał, że on od początku wiedział, jakie to życie i że łatwo nie będzie, ale nigdy nie żałował i nie żałuje.

Autorko, nie zganiaj winy na wojsko bo po prostu to WY nie potraficie sobie zorganizować życia.
Może poczytaj sobie wywiady, blogi o tym jak radzą sobie żony innych wojskowych i jak trudno i ciężko im było na początku kariery.
W końcu każdy kiedyś zaczynał.

29

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Dorcia trochę Cię rozumiem. Też jestem w zaawansowanej ciąży  i wiem jak jest ciężko fizycznie. Mój mąż bardzo mi pomaga jak wróci z pracy. Do tego czasu wszystko sama. A mamy 2 chłopaków 4 i 2 lata.
Zatrudnij panią do pomocy nawet na godzinę,  dwie dziennie. To przecież nie jest aż taki wydatek w porównaniu do własnego zdrowia, zadowolenia z życia. Odżyjesz!

30

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Ja nie mówie o oficerach po szkołach wojskowych z rodzin z tradycjami. Przypominam źe w tą tradycję wpisany jest okres komunistyczny, kiedy to źołnierze teź robili kariery wojskowe więc moźe pomińmy tradycje bo nie zawsze moźna tu mówić o honorze i miłości ojczyzny. Znamy historię tego kraju.Mowię o zwykłych szeregowych którzy często są wykorzystywani, pomiatani i traktowani jak idioci. Nie zamierzam wchodzic w szczegóły bo co dzieje się w wojsku powinno zostac w wojsku. Nie sadziłam ze ten post wywoła taką burzę. Bycie źoną zolnierza nie jest łatwe, trzeba się przyzwyczaić do wielu rzeczy. Ma swoje plusy ale minusów tez ma sporo.

31

Odp: znów zostałam ze wszystkim sama

Ludmilaa a js znam wielu którzy godzinami mogli by opowiadać o absurdach polskiej armi. Nie narzekaja- mam troche inne zdanie na ten temat. Oficerowie po szkołach sa najgorsi i powie ci to kaźdy prawdziwy zolnierz ktory nie jedna walke stoczyl i niejedno widzial. Młodzi amibitni i wydaje im sie ze jak postudiowali pare lat teorie to wszystkie rozumy pozjadali. Tymczasem rzeczywistość jest inna niź ucza w szkole. Wiele jednostek boryka się z naprawde powaźnymi problemami. Kiepskie wyposaźenie afera goniąca afere i sypiący sie sprzet ktory wiecej stoi niz jeździ- na to zafna szkola nie przygotuje. A ciezka praca to jest jak sie zaczyna od dolu a nie od szkoly oficerskiej, bo zeby dostac upragniony awans trzeba sie naprawde wykazac-nie zdac egzaminy z wykutych regulek i przeskoczyc pare plotkow ake udowodnic wszystim ze do tej roboty sie nadajesz, latami starac sie i nie raz znosic upokorzenia i ponizanie bo tak wlasnie to wyglada. Twoj podzial na zolnierzy z tradycjami z powolania i reszte jest krzywdzący, mniemam ze dlatego ze twoj partner nalezy wlasnie do tej grupy. Uwierz ze nie trzeba byc oficerem zeby miec do tego powolanie, i nie kazdy kto nim zostal je ma. Czasem wystarcza odpowiednie koneksje jak wszedzie. Moj maz zaczynal te prace z ogromna pasja i zaangaxowaniem. Robi 10 razy wiecej niz musi ale czasem widze jak wraca z totalna rezygnacja w oczach i boje sie go nawet pytac dlaczego. Kocha to co robi i wiem to ale odnosze wrazenie ze czasem ma juz tego dosyc. Nie bez powodu w zolnierskim srodowiku krazy powiedzenie ze tam gdzie zaczyna sie polska armia kończy sie logika.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » znów zostałam ze wszystkim sama

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026