Ostatnio coraz bardziej martwie się o moje podejscie do zwiazkow. Umieram z milosci, kiedy ktos jest dla mnie nieosiagalny.
Natomiast, kiedy zaczynam sie z kims spotykac, popadam w euforyczna fascynacje, nastepnie kiedy, jestesmy juz razem-widze same wady, musze przekonywac sie do mojego partnera oraz zaczyna mnie irytowac wszytsko co robi: jego troska, opieka, problemy. Mój najdluzszy zwiazek trwal tydzien, dluzej nie potrafilam wytrzymac tego odtracenia, ktore wobec niego czulam.
Podobne tematy
A ile masz lat? moze to kwestia neidojrzalosci do zwiazku
Dokladnie często do pewnych kwestii wystarczy po prostu "dorosnąć" albo naprawde znaleźć odpowiedniego partnera.
Ostatnio coraz bardziej martwie się o moje podejscie do zwiazkow. Umieram z milosci, kiedy ktos jest dla mnie nieosiagalny.
Natomiast, kiedy zaczynam sie z kims spotykac, popadam w euforyczna fascynacje, nastepnie kiedy, jestesmy juz razem-widze same wady, musze przekonywac sie do mojego partnera oraz zaczyna mnie irytowac wszytsko co robi: jego troska, opieka, problemy. Mój najdluzszy zwiazek trwal tydzien, dluzej nie potrafilam wytrzymac tego odtracenia, ktore wobec niego czulam.
Wszystko z Tobą w porządku. Szukaj takiego, który nie da się w całości usidlić. Będziesz o niego zabiegać cały czas i będzie dobrze ;-)