netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód

24 odpowiedzi5 066 wyświetleńzałożony przez kam-ill1, 17.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez kam-ill1 (2015-09-17 13:04:42)

Temat: Rozwód

Po prostu rozwód, bo nawet nie wiem, jakiego innego tematu użyć.
Z żoną w okresie ostatnich dwóchlat rozstawaliśmy sie kilkukrotnie, łącznie z jej wyprowadzkami.
Praktycznie przez cały okres małżeństwa było coś nie tak...a to że śmieci nie wyniosłem idąc do pracy ( z tych małych rzeczy zawsze największe wojny), a to że robiłem nadgodziny, że zbyt mało zajmowałem się dzieckiem, etc.
Fakt jest taki, że nadgodziny w pewnym momencie zacząłem robić tylko dlatego, że nie miałem ochoty wracać do domu i jego atmosfery ( wieczny foch, nieustające żale i pretensje).
Wcześniej pracowałem więcej, bo żona zaciągnęła (bez mojej wiedzy) dług, na który szła ponad połowa jej pensji.
Dziecku poświęcałem mnóstwo czasu. Jak tylko wracałem z pracy (około 16), przejmowałem opiekę nad nim.
Nie piłem, nie zdradzałem, pomagałem w obowiązkach domowych, mimo to zawse było mało, a okazywane to było w sposób tak dosadny, że bardziej chyba nie można.
Zreeztą nie ma to chyba większego znaczenia, bo i tak znajdą się osoby, które dopatrywać się będą mojej winy....co  jeszcze mogłem? Byc bardziej ugodowy, bardzierj uległy?
Może i tak, ale to by wystarczyło na moment (mam na myśli jeden dzień czy też tydzień), bo za chwile i tak by sie sielanka kończyła, jako że żona chciałaby więcej i więcej.
Tak czy inaczej na początku tego roku rozstaliśmy sie definitywnie. Definitywnie z mojej strony....tzn. żona po raz kolejny postanowiła sie ode mnie wyprowadzic a ja obiecałem sobie, że to po raz ostatni....wyprowadzki polegały chyba na ukaraniu mnie, czy też przywołaniu do porządku (jakiego???). Po kilku dniach, tygodniach zona wracała i dla niej naturalnym było, że znów próbujemy...zatem próbowalismy przez miesiąc, do kolejnej wyprowadzki.
Proszę mi sie zatem nie dziwić, że po klilku latach małżeństwa oraz dwóch, kiedy to ona pomieszkiwała tu czy tam, miałem wszystkiego dosyć.
Ktoś powie....najłatwiej nie walczyć. Walczyłem. Kilka lat. Wywalczyłem, że szanowała mnie coraz mniej, a ja...przestałem ją kochać, bo jak można kochasc kogoś, kto ci nie ufa, kto, jeśli poświęca swoja uwagę, to wyłącznie po to, by cię zrugać.
W czerwcu tego roku złożyłem wniosek o rozwód. Berz winy, rzeczowo, jak najkrócej, same suche fakty, że niezgodność charakterów, etc....rozmawiałem z nia przed złożeniem. Mówiła ok, że nie będzie robic problemów....hm...kłamała.
Kilka dni temu dostałem pismo z sądu, że rozwód owszem, ale z mojek winy...że ubiega sie o dużo wyższe alimenty dla dziecka, a także o dodatkowy hajs dla siebie (ona pracuje oczywiście, przy dziecku pomagają moi rodzice, JA je biore na weekendy i zawsze kiedy mogę. Oczywiście płacę alimenty mimo tego, że nie są jeszcze zasądzone,...przeciez to moje dziecko)...Chciałbym z nia życ w dobrych kontaktach, dla dziecka. Niestety sie nie da.
Pismo rozwodowe, któro zostało złożone przez nią w sądzie jest bardzo krzywdzące. Nie potrafie zrozumieć wyrachowania ludzkiego, podlości.
Nie chcę sie godzic na rozwód z mojej winy, bo moją winą on nie jest. Czy ktoś miał podobną sytuację? Co moge zrobić?
Myślałem, żeby ubiegać sie o opieke nad synem, bo mam warunki (lepsze warunki) do jego wychowywania. JEstem z nim w bardzo dobrym kontakcie.
Nigdy tego nie chciałem, nie chciałem walki, ale jeśli nie zaczne używać tej samej broni co ona, czy uda mi się cokolwiek osiągnąć? Czy sądy są sprawiedliwe, czy patrzą na płaczącą w sądzie matkę i to jej przyznają wszystko, o co sie ubiega?
Czy sądy naprawdę nabierają się na manipulacje? JAk to wygląda w praktyce?
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie.

Aaa, jeszcze jedno. po kilku miesiącach od jej ostatecznej wyprowadzki poznałem kogoś.  Tak, po jej wyprowadzce, bo będą c w związku i kochając nie szukam przygód na boku. Oczywiście i ta informacja  została zawarta w jej piśmie do sądu...że niby to już trwało i że dlatego sie rozwodzimy. A to nie jest prawda.

2 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-17 13:40:52)

Odp: Rozwód

uuu kolego ... trafiła ci się tzw. hiena...
waszego małżeństwa już nie ma.
rozwód jak najbardziej.
niestety sam sobie dół wykopałeś tą nową znajomością... pierwszą zasadą jest uregulowanie przed sądem rozwodu a później szukanie drugiej połówki...
W tym momencie twoja jeszcze żona jest pewnie wściekła że kogoś już masz , stąd ta jej zmiana w pozwie.
Dodatkowo ma cię już na talerzu i dosłownie pieje z zachwytu nad pysznym daniem ...
przykro mi.

3

Odp: Rozwód

Trochę dla mnie trudny temat, bo ja jestem również w trakcie rozwodu. Ale nie istotne.
Wiem, że sąd rozpatruje okres trwania małżeństwa, więc jeśli masz dowody na to, że od jakiegoś czasu nie mieszkacie ze sobą i nie utrzymujecie żadnej więzi ( emocjonalnej, finansowej itp) to sąd nie może brać pod uwagę Twojej nowej znajomości. Weźmy np. pod uwagę fakt, że ludzie rozwodzą się latami. Nie mieszkają ze sobą. To co? Mają przez lata zakaz spotykania się z innymi osobami? To byłoby chore.  Udowodnij, że spotykasz się z kimś już po wyprowadzce żony. Chyba że żona da dowód na to, że jest inaczej. Wtedy będzie Cię oskarżać o zdradę.
Błędem było napisanie samych suchych faktów, piszę się wszystko. Dla niej to tylko pożywka. 
Zgadzam się z przedmówcą. Ona jest wściekła! I na pewno ma ze sobą grono "dobrych doradców" Zadbaj o swoich, powołaj świadków.

4 Ostatnio edytowany przez kam-ill1 (2015-09-17 14:21:54)

Odp: Rozwód

Tak, to prawda, grono doradców jest dość duże. I tych, co klepia ze współczuciem po ramieniu również.
Ma wrażenie, że ona nie myśli samodzielnie, a daje sie innym doradzaczom zmanipulować....niestety nie chce sobie  dać wytłumaczyć, że to jest nasze zycie, nie ich...tak jakby pewne argumenty po prostu nie docierały.
Czy mogę udowodnic, że osobę, z którą w tym moemncie jestem poznałem po jej ostatniej wyprowadzce?
Hm...a czymże sa te dowody? Ta osoba mieszkała babardzo daleko ode mnie, od nas. Sama podróż zajęłaby dzień. Fizycznie zatem nie byłoby to możliwe.
Co jeszcze? Może to, że po pracy zawsze wracałem do domu, nigdy sam nie wyjeżdżałem, nie miałem dziwnym zjazdów, szkoleń, itd...nie wiem...jeśli to są dowody, to je mam.
No chyba że ona powie, że było inaczej...tyle że wówczas skłamałaby....ale co jeśli sąd da wiarę kłamstwom?
Nie wiem jak postąpić.

5

Odp: Rozwód

Mieszkacie ze sobą? Może sąsiedzi potwierdziliby od jakiego czasu jest ktoś nowy.
Z drugiej strony, jeśli masz czyste sumienie, to żona powinna dać dowody na Twoją zdradę.
Sądy nie są już takie głupie jak kiedyś. Nie wierzą płaczą "biednych" matek. Jeśli dowiedziesz tego, że byłeś "dobrym" mężem, sąd sam "wyniucha", że to z Twoją żoną jest coś nie tak...
Najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi przed Sądem. Niestety chyba nie możesz się odnieść do jej odpowiedzi, chociaż...? Zapytaj się kogoś. Może masz szansę?

6 Ostatnio edytowany przez Azbi (2015-09-17 14:39:45)

Odp: Rozwód
meilbox napisał/a:

uuu kolego ... trafiła ci się tzw. hiena...
waszego małżeństwa już nie ma.
rozwód jak najbardziej.
niestety sam sobie dół wykopałeś tą nową znajomością... pierwszą zasadą jest uregulowanie przed sądem rozwodu a później szukanie drugiej połówki...
W tym momencie twoja jeszcze żona jest pewnie wściekła że kogoś już masz , stąd ta jej zmiana w pozwie.
Dodatkowo ma cię już na talerzu i dosłownie pieje z zachwytu nad pysznym daniem ...
przykro mi.

Niekoniecznie wykopał sobie dól, udowodni przed sądem, ze poznał ją juz po wyprowadzce żony, ma chyba świadkow, ktoś ich poznał lub powoła ja na świadka w sądzie i ona potwierdzi o znajomosci już w trakcie separacji, fakt lepiej zakoończyć związek, a później układac sobie życie od nowa, ale jak pisze Pokręcona owieczka nikt nie musi być sam, a rozwody czasami długo się ciągną.
Powołaj świadków niech potrwierdzą o ciągłych wyprowadzkach  żony. a najwazniejsze idź do prawnika, niech ci poprowadzi sprawę, bo jest o co walczyć, choćby o te alimenty, o które ubiega się żona. W przypadku twojej winy będzie mogła żądać alimentów na siebie do końca życia. Podstawa  to
dobry prawnik.

7

Odp: Rozwód

Znów mi wstyd za kobiety. sad

8

Odp: Rozwód

Cóż,prosty temat,trafiłeś bracie na pijawkę,która chciała na Twoich plecach spijać śmietankę życia,ale (o zgrozo),sprawa się rypła (ZA MAŁO ZARABIAŁEŚ),i stąd fochy,awantury,i wreszcie rozwód.Sprawa Twojej winy,moim zdaniem nie jest przypadkowa,myślę,że Ona czekała,aż coś takiego wypłynie,żeby ugrać jeszcze więcej kasy.Nie daj się zrobić w wała (koniecznie prawnik! koniecznie!),i ostro z Nią,nie patyczkuj się na rozprawie,wszystko dla Ciebie,walcz o opiekę nad dzieckiem,pewnie nie dostaniesz,ale ch...,walcz,pokaż Jej kto jest mężczyzną,niech wie,że  nie można bezkarnie robić z drugiej osoby trampoliny do leżenia bykiem,i robiebnia z Ciebie "bankomatu".

9

Odp: Rozwód

Dopiero po Waszych wpisach wiem,że Autor znalazł sobie kogoś w czasie trwania małżeństwa.
Mniejsza większość...sam jak widać nie potrafisz doprowadzić pewnych spraw do końca,i pakujesz się w...no nie wiem w co?W romans,nowy związek?

10

Odp: Rozwód

majka,faktycznie nie mieszka z żoną od jakiegoś czasu,nie mają zasądzonej separacji,ale sąd może ten okres za taką uznać,i wtedy po wyprowadzce żony,może spotykać się z kim chce,musi tylko udowodnić w sądzie,że zaczęli się spotykać PO wyprowadzce żony.Bezpiecznie czekać do rozwodu,ale on może ciągnąć się latami,dlatego niemieszkanie razem jest korzystne dla chcącego rozwodu,bo oznacza duże prawdopodobieństwo trwałego rozkładu pożycia dla sądu.Ile ma czekać na doprowadzenie spraw do końca,żona doprowadziła faktycznie już sprawę do końca,chodzi tylko o prawną walkę w sądzie,przecież NIC małżonków emocjonalnie już nie łączy,dlaczego ma nie spotykać się z kim chce teraz?

11

Odp: Rozwód

Kamil, Ty taki wspaniały a żona taaaka zła.
Mniejsza z tym.
Skoro żona była wg Ciebie winna rozpadu, bo tak przedstawiles, to dlaczego chciałeś rozwód bez orzeczenia o winie?
Przecież odeszła od Ciebie.

Raczej nie wigimasz się od winy. 
Za mało czasu upłynęło, poza tym przeważa pogląd, że nawet separacja jest czasem danym na naprawę związku, nie na jego burzenie.
Tym bardziej w kilka tygodni od złożenia wniosku.

Jedyna szansa, to udowodnić, że nie tylko Ty jesteś winien.

Po co Ci było szukać tak szybko plasterka?

12

Odp: Rozwód

No cóż, dałeś jej argument.
Jesteś na przegranej pozycji.

13

Odp: Rozwód

Wcale nie jest na przegranej pozycji,Ona wyprowdzała się kilkakrotnie przez cały czas trwania małżeństwa,i wracała,to poważny argument.Dwa,jak już napisałem,nie zdradził Jej "podczas" wspólnego mieszkania razem,tylko w trakcie "nieprawnej",ale faktycznej separacji.To nie powinno i nie jest powodem rozpadu małżeństwa,tylko jego konsekwencją (jedną z kilku).Wątpię,żeby była w stanie udowodnić,że spotykał się z tą panią wcześniej,chyba,że przedstawi przekupionych świadków,ale jak to wyjdzie,to jest kryminał,i sam bym tak nie ryzykował.

14 Ostatnio edytowany przez kam-ill1 (2015-09-17 22:24:19)

Odp: Rozwód
Secondo1 napisał/a:

Kamil, Ty taki wspaniały a żona taaaka zła.
Mniejsza z tym.
Skoro żona była wg Ciebie winna rozpadu, bo tak przedstawiles, to dlaczego chciałeś rozwód bez orzeczenia o winie?
Przecież odeszła od Ciebie.

Raczej nie wigimasz się od winy. 
Za mało czasu upłynęło, poza tym przeważa pogląd, że nawet separacja jest czasem danym na naprawę związku, nie na jego burzenie.
Tym bardziej w kilka tygodni od złożenia wniosku.

Jedyna szansa, to udowodnić, że nie tylko Ty jesteś winien.

Po co Ci było szukać tak szybko plasterka?

Fakt, przecież nie istnieją porządni faceci. Przecież tylko kobiety są krzywdzone.
Wiesz, poniekąd oboje jesteśmy winni, no bo ja nie chciałem jej kolejnego powrotu (stąd bez orzekania).
No a poza tym nie jestem konflikowym człowiekiem, nie chciałem jej/sobie/dziecku robić problemów. Chciałem żyć w zgodzie na tyle, na ile to możliwe właśnie ze względu na nie.
Co jeszcze.... Hmmm.... Widzicie, żeby coś z kimś naprawiać, obie strony muszą wykazac się taką wolą. Czasem ludzie UDAJĄ, że nie widzą swoich błędów. Czasem nie chcą, bo ZAKŁADAJĄ, że ta druga osoba będzie z nimi zawsze, wbrew wszystkiemu. Czasem nie po drodze słuchać im racji drugiej strony.
A pomijając to wszytko, każda historia, jeśli jest historia dwojga ludzi, będzie opowiedziana nieco inaczej. W jej opowiadaniu byłbym pewnie czarnym charakterem.
Secondo, od jakiej winy mam się nie wymigac? Za co niby? Że nie dałem sobą pomiatac? Ze odszedlem od kogoś, kto przez kilka lat b traktował mnie jak g...no?
I mam jeszcze teraz za to płacić?

szukam porad merytorycznych. Porad kogoś, kto to przeszedł. Nie chcę roztrząsania nad moim życiem.

Obecna partnerka nie jest plasterkiem. Nic zresztą nie planowałem, nikogo nie szukałem. Mòwię jak jest. Małżeństwa się rozpadają. Bywa. Jedne z klasą, inne z kompletnym jej brakiem. Tyle.

15

Odp: Rozwód
kam-ill1 napisał/a:

Fakt, przecież nie istnieją porządni faceci. Przecież tylko kobiety są krzywdzone.

niz takiego nie napisałam.
czytaj wyjasnienie dalej

kam-ill1 napisał/a:

Co jeszcze.... Hmmm.... Widzicie, żeby coś z kimś naprawiać, obie strony muszą wykazac się taką wolą. Czasem ludzie UDAJĄ, że nie widzą swoich błędów. Czasem nie chcą, bo ZAKŁADAJĄ, że ta druga osoba będzie z nimi zawsze, wbrew wszystkiemu. Czasem nie po drodze słuchać im racji drugiej strony.
A pomijając to wszytko, każda historia, jeśli jest historia dwojga ludzi, będzie opowiedziana nieco inaczej. W jej opowiadaniu byłbym pewnie czarnym charakterem.

Dlaczego uważasz, ze w relacji żony byłbyś czarnym charakterem ?
taka z niej kłamczuszka, czy może Ty widzisz tylko swoją niedolę ?

kam-ill1 napisał/a:

Wiesz, poniekąd oboje jesteśmy winni, no bo ja nie chciałem jej kolejnego powrotu (stąd bez orzekania).
No a poza tym nie jestem konflikowym człowiekiem, nie chciałem jej/sobie/dziecku robić problemów. Chciałem żyć w zgodzie na tyle, na ile to możliwe właśnie ze względu na nie.

Nie jest Twoją winą niechęć do jej powrotu, skoro to ona odeszła i to nie raz.
Sam powrót, bez rozwiązania przyczyn sytuacji da tylko powtórkę.

Natomiast nie mieszaj w to dziecka.
Akurat dobro dziecka, nie jest zabezpieczone przez rozwód.( poczytaj sobie literaturę np amerykańską jako podsumowanie rozpoczętej w latach 70-tych fali rozwodów i zmiany poglądów psychologów. W tym czasie twierdzili, ze dla dzieci najważniejszy jest szczęśliwy rodzic, a nowy partner to może być nawet lepszy niż rodzic etc. Teraz, kiedy dzieci rozwiedzionych wtedy rodziców weszły w dorosłe życie, mają po 30, 40 lat okazało się że trauma rozwodu rodziców, rozłożyła ich psychicznie tak, ze nie potrafią się odnaleźć w życiu dorosłym, powielają schematy zachowań rodziców, historie tych dzieci są często tragiczne. Paradoksem jest to, ze wtedy rodzic decydujący się na rozwód usprawiedliwiał się, ze robi to dla dobra dziecka. Nic bardziej obłudnie mylnego. Oczywiście wykluczam sytuacje patologiczne, zagrożenia życia czy zdrowia.)
Chciałeś rozwodu dla siebie, a zawieszenie broni z zoną miało Ci to umożliwić w sposób szybki i bezbolesny.
Nie dążyłeś do zgody z zoną, ale do zawieszenia walk, czyli pozornej zgody.

kam-ill1 napisał/a:

Secondo, od jakiej winy mam się nie wymigac?

Od winy wejścia w związek z inną kobietą w trakcie trwania małżeństwa.

Tak to będzie traktował sąd.
I słusznie.

Wasze małżeństwo, pomimo dużego kryzysu nie ustało.
Minęło ledwie kilka tygodni od złożenia wniosku rozwodowego (czerwiec), a wszedłeś w związek z inną kobietą,
W ten sposób sam wyznaczyłeś koniec małżeństwa, a nie masz do tego prawa.

Jeżeli chcesz uniknąć rozwodu o wyłącznie Twojej winie, powinieneś starać się wykazać winę żony.
Żeby sąd uznał Twój związek, jako nie mający wpływu na rozpad małżeństwa, musiałoby upłynąć wiele miesięcy, może lat od momentu wyprowadzki żony, musiałbyś wykazać się regularnym wpłacaniem uzgodnionej sumy alimentów na dziecko na konto zony, wykazać się należytą starannością o naprawę małżeństwa (np. propozycje terapii, mediacji,).
Innymi słowy, gdybyś potrafił wykazać, że byłeś kryształowy przez wiele miesięcy, walczący o małżęństwo przez wiele miesięcy mieszkania oddzielnie, a dopiero potem... to możliwe, że miałbyś szansę obrony.
Szczególnie przy sądach sprzyjających żonom.
Taka prawda smile

- "Plasterek"- każda osoba po dużych problemach małżeńskich potrzebuje czas na odbycie żałoby po małżeństwie, w celu na uspokojenia swoich emocji, przemyślenia swoich błędów.
Ty z marszu wszedłeś w nowy związek, bez zastanowienia się nad poprzednim.
Czyli "plasterek" na rany po poprzednim.
Masz duuuże szanse na powtórkę sad
Ale...to już Twoje decyzje.

16 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-18 11:32:32)

Odp: Rozwód

Kamil, wycofaj pozew - zawsze możesz to zrobić, jeśli to Ty go złożyłeś.
A następnie złóż kolejny z orzeczeniem jej winy.

Każdy nowy związek zawarty już dzień po Twojej wyprowadzce nie liczy się jako zdrada.
Niestety, wiem to na podstawie własnych doświadczeń. Musze udowodnić mężowy że zdradzał - w czasie gdy mieszkał ze mną. To że teraz, choć dalej nie mamy rozwodu - oficjalnie się z nią prowadza, mieszka u niej, czy tam wszystko jedno co jeszcze - dla sądu się nie liczy.

Na pewno sąd będzie podejrzliwy. Będzie Cię pytał, jak to się stało, że tak krótko po Twojej wyprowadzce miałeś już nowy związek... czy znałeś ją wcześniej... itd itp. Ale skoro - jak twierdzisz - nie masz sobie nic do zarzucenia - to przestań się bać, bo to się wyczuwa. Bądź pewny swego, nie daj sobie niczego wmawiać, broń swojego zdania i swoich racji bez strachu.

Nawet jeśli sąd orzeknie Twoją winę - a Ty RZECZYWIŚCIE czujesz się niewinny - odwołuj się... do skutku... im wyższy sąd, tym bardziej wnikliwie podchodzi do sprawy i nie jest to już takie proste ściemnić i się wymigać.


Oczywiście  - przyjmuję założenie - że faktycznie najpierw rozstałes się z żoną, ustaliliście wspólnie, że nic już nie da się z Wami zrobić, że próby ratowania małżeństwa się wyczerpały lub jedna ze stron już dłużej tego nie chce... że ustaliliście, że się pokojowo rozwiedziecie...
a potem dopiero poznałeś kogoś nowego.

17

Odp: Rozwód

mniemam że gdyby nie "nowa koleżanka" to pozwoliłbys na powrót żony tak jak dotychczas...tylko że teraz masz "motywację" do rozwiązania tej sytuacji z żoną

18

Odp: Rozwód
maga81 napisał/a:

mniemam że gdyby nie "nowa koleżanka" to pozwoliłbys na powrót żony tak jak dotychczas...tylko że teraz masz "motywację" do rozwiązania tej sytuacji z żoną

Kolejny raz? Sory, ale nie. Pisałem już, że powtarzalność tego, co się działo wpłynęło bardzo negatywnie na moje uczucia do niej dużo wcześniej.

Secondo1 napisał/a:

Dlaczego uważasz, ze w relacji żony byłbyś czarnym charakterem ?
taka z niej kłamczuszka, czy może Ty widzisz tylko swoją niedolę ?

He, he, oj bardzo byś chciała, żebym to ja był tym czarnym charakterem.
Nie, nie uważam że byłem czarnym charakterem. Uważam, że grono przyjaciólek od serca nie widzi nic złego w tym, w jaki sposób ja byłem traktowany. Widzi natomiast porzuconą kobietę z dzieckiem.
Nikt nie przypatruje się bliżej, nie analizuje tego, co działo się przez kilka dobrych lat. No bo po co niby, skoro ocenę najłatwiej wydać na podstawie finalnego zdarzenia.

19

Odp: Rozwód

Secondo1,nie masz racji.Ja wyprowadzilem się,sprawa była po ok.8 miesiącach od wyprowadzki,a ostatni seks z byłą żoną był 1,5 r przed rozprawą.I sąd uznał to za faktyczną separację i trwały rozkład małżeństwa.Ono do tego czasu prawnie nie ustało,ale faktycznie tak (nieformalna separacja).Ja akurat nie wchodziłem w żadne inne związki,ale nawet gdyby,to i tak to co robiłbym PO wyprowadzce nie ma znaczenia dla mojej ew.winy.Żony bym nie zdradził formalnie,to byłoby konsekwencją separacji,a nie jej przyczyną.I Zorija ma rację.
Dla sądu ważny jest seks małżonków i ich wspólne zamieszkanie,bo to traktuje jako przesłankę do trwania pożycia,więc ten wniosek o winie jest raczej rykiem wściekłości zranionej samicy która szuka zemsty,niż faktycznym działaniem,które ma oddać sprawiedliwość.

20

Odp: Rozwód

witajcie, także jestem przed rozwodem- sprawa w Grudniu- mąż złożył pozew bez orzekania o winie, wyprowadził się a raczej porzucił mnie bez słowa po 10cach trwania małżeństwa, on pracuje i mieszka w za granicą. Przezyłam piekło na ziemi, nie znam powodu do dnia dzisiejszego, nie odzywa się i nie odzywał się nie odbierał tel, koszmar. Ja odpisałam pozew z orzekaniem o jego winie....Mam adwokata on zresztą też więc nie moglam inaczej. Z tego co mi mówili prawnicy itp, że lepiej nawet w okresie do zcasu rozowodu nie pokazywać drugiej stronie, że ma się kogoś, nie randkować na portalach to wszystko wpływa

21

Odp: Rozwód

kam-ill1 serio uważasz, że 100% winy w rozpad waszego małżeństwa przypada na żonę? Nie masz sobie kompletnie niczego do zarzucenia?
I pytanie odnośnie kochanki: poznałeś ją już po tej ostatniej wyprowadzce, czy to kiedyś była koleżanka, która awansowała na kolejny poziom?
Dziwię ci się, że jeszcze nie wyplątałeś się z jednego związku i tworzysz nowy.

22 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-09-22 23:59:34)

Odp: Rozwód
Aniaa34 napisał/a:

... odnośnie kochanki: poznałeś ją już po tej ostatniej wyprowadzce, czy to kiedyś była koleżanka, która awansowała na kolejny poziom?
Dziwię ci się, że jeszcze nie wyplątałeś się z jednego związku i tworzysz nowy.

Aniu: on to napisał... dla przypomnienia, żona wyprowadziła się na początku roku.

kam-ill1 napisał/a:

....W czerwcu tego roku złożyłem wniosek o rozwód. Berz winy......

kam-ill1 napisał/a:

.... po kilku miesiącach od jej ostatecznej wyprowadzki poznałem kogoś.  Tak, po jej wyprowadzce, bo będą c w związku i kochając nie szukam przygód na boku. Oczywiście i ta informacja  została zawarta w jej piśmie do sądu...że niby to już trwało i że dlatego sie rozwodzimy.....

Przepraszam ale ja tego nie kupuję. Wg mnie Twoja jż ma rację. Złożyłeś pozew o rozwód już po poznaniu "kogoś" i tej kwestii ona ma 1000000 racji. Czy jest pijawką czy nie to inna kwestia. Mogłeś to rozegrać z klasą, sam się podłożyłeś. Skoro postanowiłeś po jej wyprowadzce, dlaczego czekałeś tyle miesięcy i złozyłes pozew po poznaniu nowej kobiety ?
Najpierw się rozchodzisz, a potem szukasz dupy na boku.
Kapito ?

Pokręcona Owieczka napisał/a:

... jeśli masz czyste sumienie, to żona powinna dać dowody na Twoją zdradę....

po co, wystarczy kochankę zaprosić na świadka. Adwokat jż jeśli ma głowę na karku zrobi z niej ketchup. Na koniec autor i tak zapłaci rachunek za adwokata więc jż nie będzie żałować funduszy, sam się podłożył.


Sądzę, że jż dostanie to co Ci odpisała w odpowiedzi na pozew. Zdradził i to nie ulega wątpliwości.

Czy schemat coś mówi:
1. Nie dogadywaliśmy się
2. Było źle w małżeństwie
3. Złożyła/em pozew o rozwód
4. aha prawie zapomniałam/łem, wcześniej poznałam/łem kogoś ale to nie ma znaczenia dla naszej rodziny

dla mnie klasyka.

Autorze, od jak dawna znasz obecną partnerkę ?

23

Odp: Rozwód

Uważam że jesteś na dobrej drodze by xafundowac sobie powtórkę z rozrywki z tym tylko że tym razem sto razy gorszą
Wziąłes sobie jakąś nową babę a przecież ciągle jesteś żonaty. Ta nowa gdy zaczynala z Tobą doskonale wiedziała o tym że Ty masz żonę i dziecko. Coś jej tam pitoliles o separacji ale to nie zmienia faktu że ona weszła w układ z żonatym. A skoro tak to dobrze byłoby gdybyś dokładniej przejrzał się kochance.  Co to za kobieta która godzi się ma układ z żonatym? Ją nie moalabym za dużo wątpliwości w zakresie oceny kim jest ta nowa
Na pewno nie jest ona porzadna kobietą z zasadami. Gdyby było inaczej ona na pewno nie wchodziłybu do wyrka zomatemu. Nikt nie przekona mnie że istnieją jakieś wyjątki od tej reguły.
Ktoś kto wlazi w cudzealzemstwo jest szmata
A skoro tak to za moment gdy zwiazesz się z amatorka cudzych mężów za jakiś czas będziesz miał na głowie znacznie gorsze problemy niż te które masz że swoją borderka- żoną. Bo będziesz miał na głowie piękną koronę z rogów.
Nikt zdrowy na umyśle nie wiąże się z kochanica o której wie że nie miała oporów by puścić się z żonatym. Znasz te babę na odległość gowno o niej wiesz a traktujesz ją jakby ona była istnym cudem świata.
Ja faceta który na moje zaproszenie wlazlby w moje małżeństwo uwazalanym za śmiecia i na pewno nie zwiazalabym się z kimś takim.
A Ty wybierają żebyś zamiast sobie polepszyć to żebyś nie wpakowal się w jeszcze gorsze badziewia.

24

Odp: Rozwód
oliwia9195 napisał/a:

Uważam że jesteś na dobrej drodze by xafundowac sobie powtórkę z rozrywki z tym tylko że tym razem sto razy gorszą
Wziąłes sobie jakąś nową babę a przecież ciągle jesteś żonaty. Ta nowa gdy zaczynala z Tobą doskonale wiedziała o tym że Ty masz żonę i dziecko. Coś jej tam pitoliles o separacji ale to nie zmienia faktu że ona weszła w układ z żonatym. A skoro tak to dobrze byłoby gdybyś dokładniej przejrzał się kochance.  Co to za kobieta która godzi się ma układ z żonatym? Ją nie moalabym za dużo wątpliwości w zakresie oceny kim jest ta nowa
Na pewno nie jest ona porzadna kobietą z zasadami. Gdyby było inaczej ona na pewno nie wchodziłybu do wyrka zomatemu. Nikt nie przekona mnie że istnieją jakieś wyjątki od tej reguły.
Ktoś kto wlazi w cudzealzemstwo jest szmata
A skoro tak to za moment gdy zwiazesz się z amatorka cudzych mężów za jakiś czas będziesz miał na głowie znacznie gorsze problemy niż te które masz że swoją borderka- żoną. Bo będziesz miał na głowie piękną koronę z rogów.
Nikt zdrowy na umyśle nie wiąże się z kochanica o której wie że nie miała oporów by puścić się z żonatym. Znasz te babę na odległość gowno o niej wiesz a traktujesz ją jakby ona była istnym cudem świata.
Ja faceta który na moje zaproszenie wlazlby w moje małżeństwo uwazalanym za śmiecia i na pewno nie zwiazalabym się z kimś takim.
A Ty wybierają żebyś zamiast sobie polepszyć to żebyś nie wpakowal się w jeszcze gorsze badziewia.

TAK!!! Rzućmy się teraz na nową kobietę Autora! Jak to wykrzykiwał Homer Simpson: woo-hoo!

25

Odp: Rozwód

Ją na nikogo rzucać się nie mam zamiaru. Zwyczajnie jest - czytam wątek autora i skoro mam na to ochote, to piszę do niego, by odnieść się do jego problemu. Ponieważ mam dość wyrobione zdanie na temat ludzi, którzy wlaza w cudze małżeństwa, to czy mowa jest o lowelasie amatorze mężatek, czy też o wywloce zarządzającej się na cudzego męża, to dla mnie bez różnicy. W takim przypadku ją zawsze mam określone zdanie, a skoro tak, to je wyrazami stosownie do tematyki danego wątku.
Mnie kochanica autora wątku nie obchodzi, ale obchodzi mnie autor wątku, bo to on tu napisał prosząc o radę i dlatego ją zwracam mu uwagę na coś, czego większość z was zupełnie nie zauważyła.
Żaden madry mężczyzna nie zwiąże się z kochanica. Tak zrobi tylko niedoświadczony facet albo taki, który myśli tym, co ma w portkach. Kochanica są po to, by ich używać, a nie traktować poważnie.
Autor wątku zapetlil się i za jakiś czas będzie gorzko płakał. Nie ma innej opcji.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026