Proszę o obiektywne spojrzenie na mój problem
Około miesiąca temu, zupełnie przypadkowo jak to bywa, złapałam męża na pisaniu z inną kobietą poprzez facebook. Znajoma/koleżanka z pracy. Wprawdzie nie pracują w jednym biurze (inne miasta) ale utrzymują kontakty branżowe.
Maż nie chciał mi pokazać tej rozmowy. Po naciskach dostałam hasło ale oczywiście większość była wykasowana. Twierdził, ze nie było tam nic istotnego… ale dla mnie wykasowanie tych rozmów to dowód, ze jednak było. Mąż zarzeka się, ze tylko pisali i to sporadycznie, że nigdy do niczego nie doszło (ona też ma rodzinę), ze to nic ważnego.
Czuję się zawiedziona. Mam żal. Mąż zawsze był opiekuńczy, kochający, troskliwy, mamy wspólne pasje, po wielu latach małżeństwa potrafimy rozmawiać ze sobą na każdy temat, myślałam, że jesteśmy naprawdę dobraną parą. Mąż twierdzi, że tak właśnie jest, że bardzo kocha. Żałuje, że mnie zranił i że to się nigdy nie powtórzy…. że prosi o szanse dla siebie, dla nas, dla rodziny (mamy dziecko).
Próbuję dać mu tą szansę… ale żal jest ciągle we mnie i ból gryzie mnie wewnątrz. Czy można teraz mówić o miłości? Czy mężczyzna może naprawdę kochać i pisać z inną intymne wiadomości? Czy może naprawdę chcieć to naprawić, co sam zepsuł? Czy ja się sama oszukuję? Czy to można odbudować?