ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Hej. Mam za rok w sierpniu ślub, zaręczyliśmy się w kwietniu, zdążyliśmy już ogarnąć większą część wesela, zaliczki wpłacone, wszystko pięknie... A ja mam co jakiś czas wątpliwości. Pomóżcie, każda rada, czy opinia jest na wagę złota. Nawet nie wiem jak streścić w kilku słowach, to co chcę przekazać. Między nami nie ma "namacalnego problemu"... no ale.
Najpierw skupię się na negatywnych aspektach.... Od pewnego czasu zauważyłam, że mój narzeczony, mówiąc z mojej perspektywy - przestał się starać. Każdy dzień wygląda tak samo. Siedzimy przed telewizorem i jemy. Czasem pójdziemy do kina, czasem coś zjeść, ale to bardziej takie rozrywki normalnego dnia... Czytaj, nie randki smile bo nikt specjalnie sie nie szykuje, ja już nie spędzam godziny w łazience, żeby się wyszykować, on potrafi ubrać dresy, nikt sie nie stara, ot, takie wyjście z domu jak na spacer. A ja chciałabym się dla kogoś starać, chciałabym czuć COKOLWIEK.
Seks już w tym momencie raz na miesiąc. Porażka. Straciłam do niego totalnie pociąg - nie chce mi się. Jemu się chce, ale co to za seks z grą wsępną na zasadzie "Marta, to co, idziemy do łóżka, no dawaj". Nie przytulamy się, nie całujemy, nie chodzimy za rękę. Czasami mam wrażenie, że to bardziej przyjaciel.
On siedzi w telefonie cały wieczór, ja w sumie też, bo jak on, to i ja, jak ja to i on. Jak chcę z nim porozmawiać na jakiś głębszy, większy temat, to widzę u niego niechęć do tych rozmów, może to przykro mówić, ale czasami mam wrażenie, że on nie umie rozmawiać, nie potrafi, a bardziej nie chce. Nie ma zdolności do pewnej autorefleksji. A jak już go zmuszę do rozmowy, w szczególności rozmowy o nas, co się dzieje, jak można to poprawić, to jakby wnioski wszystkie sprowadzają się do tego, że on przeprasza, że "taki jest".
Jest wiecznie zmęczony. Bo pracuje... a po pracy czasami idzie do innej pracy... i nie ma siły na nic, co odbija się na nas. Pracuje," bo zbiera na wesele". Na urlop wyjechaliśmy w tym roku na marne 4 dni, po moich wielkich namowach, wręcz presji z mojej storny.. bo on nie ma pieniędzy.. "bo zbiera na wesele". I teraz wszystko rozbija się o to wesele big_smile.
Czasami mam wrażenie, że marnuję każdy dzień życia, całe lato zleciało, a ja nie zrobiłam nic. Mogliśmy tyle zrobić, pojechać tu, pojechać tam.... ale nie, bo on ma prace, bo nie ma kasy, bo wesele. Ciągle coś. Ale przecież jak się chce, to się ogarnie, prawda?
Poza tym jest on złotym chłopakiem. Uwierzcie mi, spełnienie marzeń spkojnej dziewczyny. Jest przede wszystkim dobry. Ma wielkie serce. Tak, dałabym sobię rękę uciąć, że on by mnie nigdy nie zdradził, że nigdy by mi krzywdy żadnej nie zrobił. On jest po prostu najbezpieczniejszą gwarancją. Rozumiecie o co chodzi? Z nim wiem, że będę miała spokojne życie, bez żadnych uniesień może, ale spokojne, bezpieczne... nie żaden roller coaster. Tylko, że ja nie wiem, czy pewnego dnia nie pojadę w pizdu na koniec świata, żeby "żyć"... rozumiecie.... Ja potrzebuję żyć. Potrzebuję czuć, tańczyć w deszczu, marzyć, oglądać nocą gwiazdy i gadać o kosmitach smile...może brzmi to absurdalnie, ale związek zrobił ze mnie żonę. Z pełnej marzeń, podróżującej z plecakiem dziewczyny, zrobił żonę. Może sama z siebie zrobiłam, nie wiem. Ja bym chciała z nim, z tym plecakiem świat zdobyć...
Nie wiem czy wybrać te spokojne, dobre, pewne życie czy zerwać te zaręczyny i prawdopodobnie być starą panną do końca życia smile... JESTEM W TOTALNEJ KROPCE. Może dla większości wydaje się to banalne i powie - rzuć go z pizdu, nie macie wspolnych zainteresowań... ale uwierzcie mi, on, mimo tego, że jest taką prostą osobą, jest najlepszym człowiekiem na świecie i jeśli ja zerwę te zaręczyny, to złamię mu serce do końca życia, a i jestem pewna, że w życiu osoby z takim secem nie znajdę. Duszę się okropnie. Nie mam z kim o tym porozmawiać. I dziękuję, jeśli wytrwaliście do końca tego wypracowania... kazde slowo na wagę złota. Pozdrawiam smile

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Jak masz wątpliwości to nie ma co się pakować w małżeństwo.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Odwołaj ślub. "Najbezpieczniejsza gwarancja" to żadna miłość.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa
Reklama

4

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Daruj sobie to małżeństwo. Ten związek i tak się rozpadnie bo on nigdy nie dostarczy Tobie emocji których potrzebujesz. Teraz zbiera na wesele później na samochód dom itd.. Tak to będzie się  toczyło przez wiele lat a Ty karmiona jego dobrocią wytrzymasz może pięć może z osiem w tej nudzie z coraz większą frustracją na zmarnowane życie.

5

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Heh. No tak, skoro on jest typem domatora a ty bardziej imprezowicza to się nie dogadacie, lepiej teraz z nim zerwij.. Bo on potrzebuje tylko wsparcia, miłości i wiedzy że jesteś, z czasem go zdradzisz widać to jak na dłoni.. Wezmiecie ślub itd. Staniesz się żona.. Bd przygnebiona że już koniec tak ma wyglądać moje życie?? Zdradzisz go z pierwszym lepszym który Ci okaże zainteresowanie, wsparcie rozrywkę, bo tego chcecie najbardziej.

Aagvsdh
Reklama

6

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Rzeczywiście chyba nie ma to sensu. Jak odejdziesz, to może chłopak w końcu odpocznie i przestanie gonić za tym gównianym jego marzeniem.
I nie przejmuj się, Piotrusiów Panów jest obecnie od groma, coś sobie wybierzesz, żeby były emocje.

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-14 10:47:59)

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

A jaka jest Twoja inicjatywa w tym związku?
Organizujesz Wam coś, czy tylko oczekujesz?
Jak rozumiem Ty nie chcesz seksu, bo nie ma gry wstępnej, sama inicjujesz ją, a on nie chce?
Twoje propozycje wyjscia bojkotuje.?
Moze i nie powinnas  z nim być, ale jeśli to tak że Ty bardziej oczekujesz ze ktoś bedzie Ci organizował zycie , czy ci gorsza, zabawiał Cię .to z kolejnym partnerem skonczy się tak samo.Czy Ty masz swoje życie, takie bez niego?
PS . Motywacja żeby nie zostać starą panną to słaba jest..Motywu że złamiesz mu serce i On się nie pozbiera nie kupuję.. Nie martw się, jak ma takie serce jak myślisz, ktoś go pocieszy.
Czy chłopak był taki od początku? Co Was połaczyło?
I sorry- to Wasze wesele- więc rozumiem, że Ty jesteś w lepszej sytuacji finansowej i już masz zabezpieczoną swoją część? Czyj to był pomysł, ta duża impreza?

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

8

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Marto, dla przypomnienia pozwalam sobie wkleić Twój poprzedni temat, który zakładałaś na forum 12 października ubiegłego roku.
Jak widać - już wtedy zmagałaś się z takimi samymi wątpliwościami jak i teraz:

Martamarta91 napisał/a:

Cześć. Przejdę od razu do sprawy. Od roku spotykam się z chlopakiem, takim którego ze świeczką szukać. Jest chodzącym ideałem jeśli szukasz partnera do życia. Ustabilizowanego życia praca - dom - praca. Po prostu dobry chłopak. Uwierzcie mi... niczego nie jestem tak pewna jak tego, że on by ze mną był do grobowej deski, zawsze wspierał, nigdy by nie zdradził, zawsze by byl za mną, kochał mnie całym sercem. Jest bardzo opiekunczy. Czuję jak bardzo on mnie kocha, ja go też, ale chyba nie AŻ tak jak on mnie. Ciężko to opisać.
W czym tkwi sprawa... Nasz związek jest NUDNY jak flaki z olejem. Ja potrzebuję żeby cos się dzialo. Wyjazdy tu i tam (sama zjechałam pół świata), lubię imprezy i różne rozrywki wink. Wiecie.. wyjść razem na imprezę, napić się (lub inne, dodaj co chcesz), tanczyc jakby nikt nie widzial, latać po kałużach, śpiewać, kochać się tak bez wstydu, rozmawiać o pragnieniach, nie krępować się, słuchać muzyki i rozmawiać do rana o wszystkim, ŻYĆ! Niestety z Tomkiem nie ma na to szans. On nie tanczy, jest niesmialy chyba?jak ludzie patrzą. W łóżku cicho jak makiem zasiał. Poza tym zasypia na amen o 22. Taki charakter.  Do tego co chwilę znajduję tanie loty w różne miejsca, ostatnio znalazłam loty na Bali za 900 zł. Normalnie piszę do osoby, pakujemy walizki, spontan i jedziemy. Uwierzcie mi, jak się chce to da się pracę ogarnąć, pieniądze to nie problem. Chodzi o spontanicznośc, której on za grosz nie ma. Nie ma tego typu zainteresowań.
I tu pojawia się pytanie. Czy ja jestem w stanie być z osobą, która mnie tłumi, ale mieć wspaniałe, spokojne życie? Czy być sama? Bo wtedy już zostaje bycie samemu, nie ma facetów z którymi już nawet chciałabym cokolwiek zaczynać. I nie mówcie mi tylko, że patrzę egoistycznie, bo ja jestem dla niego rówież złota jak on dla mnie...tylko nie wiem czy pewnego dnia mając 40-50 lat nie powiem, że zmarnowałam 20 lat życia... a może powiem, że to było 20 najpeikniejszych lat? kto wie.
Błagam pomóżcie... nie chcę zmarnować sobie życia, a tym bardziej jemu, jest zbyt dobry.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

9

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny
assassin napisał/a:

Rzeczywiście chyba nie ma to sensu. Jak odejdziesz, to może chłopak w końcu odpocznie i przestanie gonić za tym gównianym jego marzeniem.
I nie przejmuj się, Piotrusiów Panów jest obecnie od groma, coś sobie wybierzesz, żeby były emocje.


Rany, ten portal zaczyna przypominać rynsztok. Użytkownicy prześcigają się o najdenniejsze wypowiedzi. Dno.

Droga autorko postu, Ty go nie kochasz. Jesteś z nim bo Ci tak wygodnie i bezpiecznie. Boisz się, że nie znajdziesz nikogo lepszego.

Marnujesz sobie i jemu życie. Powinnaś znaleźć kogoś, kto lepiej będzie do Ciebie pasował.

Długo jesteście ze sobą?

"Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba, jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła." Carl Gustav Jung

10

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Ślub będzie wielkim błędem. Twój problem będzie się niestety tylko pogłębiał. Z czasem będziecie się oddalać od siebie jeszcze bardziej. A jeśli dojdzie do tego dziecko to będzie Ci jeszcze trudniej się rozstać.

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Trwanie samo w sobie żadną wartością nie jest (K.Nosowska) .   Zdecydowanie rozejdźcie się - mówi to chłopak który 25lat temu był spełnieniem marzeń spokojnej dziewczyny wink a poślubił niespokojną .

12

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Ciężko powiedzieć. A rozmawiałaś o tym z narzeczonym?
Wiesz, nigdy nie będzie tak, że będziesz non stop jeździła na wypady "z plecakiem".
Mi się wydaje, że boisz się po prostu codzienności.
Jeżeli to jest kwestia priorytetów, w sensie - oczekujecie czegoś innego od życia, to jak najbardziej myślę, że szczera rozmowa rozwiąże problem.

13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-14 13:11:36)

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Post dodany przez Izabelę wiele wyjaśnia..No chyba ze to nie ten sam i z . Innym masz takie same problemy..
Piotr, ciekawy wpis..ale przez 25 lat to ludzie bardzo potrafią zmienić swoje oczekiwania..
Niespokojna dziewczyna? Czy to charakter czy niepoukladanie priorytetów w głowie?
I czy spokojna aby na pewno jest poukladana w środku? smile

Rok do ślubu to jeszcze długo.Rozmawiaj z narzeczonym z czym Ci dobrze, z czym źle..
To twoje życie i tylko Twoja decyzja.cóz z tego że On ma wiele zalet, jak może nie dla Ciebie te zalety są dobre..W związku mogą być tarcia, ale musi być taka energia dobra wspólna.
Ślub można odwolać, czym są zaliczki, zdanie rodziców wobec Całego życia?

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

14

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny
Ela210 napisał/a:

A jaka jest Twoja inicjatywa w tym związku?
Organizujesz Wam coś, czy tylko oczekujesz?
Jak rozumiem Ty nie chcesz seksu, bo nie ma gry wstępnej, sama inicjujesz ją, a on nie chce?
Twoje propozycje wyjscia bojkotuje.?
Moze i nie powinnas  z nim być, ale jeśli to tak że Ty bardziej oczekujesz ze ktoś bedzie Ci organizował zycie , czy ci gorsza, zabawiał Cię .to z kolejnym partnerem skonczy się tak samo.Czy Ty masz swoje życie, takie bez niego?
PS . Motywacja żeby nie zostać starą panną to słaba jest..Motywu że złamiesz mu serce i On się nie pozbiera nie kupuję.. Nie martw się, jak ma takie serce jak myślisz, ktoś go pocieszy.
Czy chłopak był taki od początku? Co Was połaczyło?
I sorry- to Wasze wesele- więc rozumiem, że Ty jesteś w lepszej sytuacji finansowej i już masz zabezpieczoną swoją część? Czyj to był pomysł, ta duża impreza?

Ano moja inicjatywa jest taka, że ja zaproponowałam ostatnie 2 wyjścia do kina, ja go zapraszam do reatauracji (i często to ja płacę - kiedyś on się zapierał rękami i nogami, żeby płacić, teraz jest raczej po równo - raz ja, raz on smile.. ale wiesz, to chodzi o zasadę, jeszcze nie mamy wspólnego konta i to są fajne gesty). On nie chce wychodzić tak często, bo tłumaczy, że nie ma pieniędzy... bo "zbiera na wesele" to jest najlepszy argument te wesele. I nie zrozum mnie źle, że on zarabia jakies grosze. Zarabia jak  na Polskie warunki tyle, że nie jeden by pomarzył. Może milionerem nie będzie, ale pieniążek naprawdę łądny. Ma jakieś 2x więcej na miesiąc niż ja w tej chwili, mimo że ja nie zarabiam źle. Następnie, dosłownie kilka razy w miesiącu proponuję jakiś wyjazd, jest tyle fajnych ofert. To nie, bo on musi urlop zaoszczędzić "na następny rok po weselu". Czasami chciałabym pierdzielnąć to całe wesele, bo ono jest argumentem o wszystco, co potencjalnie rujnuje ten związek. Ale z drugiej trony wiem, że taka chyba jego natura, że ma inne zainteresowania niż ja... chyba nie chcę się z tym pogodzić.
Aboslutnie nie jestem osobą, która potrzebuje kogoś do życia, żeby ją zabawiał.  Raczej ciężko za mną nadążyć i doskonale (aż za dobrze) radzę sobie w życiu sama, co też jest może nie fajne, bo wiem, że gdbym była sama, to bym pojechała tu, tu i tu, zrobiła to, to i tamto - jak za "dawnych czasów" smile. A jak mam faceta, to samej nie wypada mi.
Co nas połączyło... no właśnie chyba ta przyjaźń. Był moim najlepszym przyjacielem przez 3lata i wyszło jak wyszło, on sie zakochał tak zabjczo, no i obiecywał mi złote góry (że zwiazek bylby taki super) i tak mnie powoli, powoli cisnął, że sama uwierzyłam że to miłość. Wtedy rozmawialiśmy, wtedy ciągle gdzieś wychodziliśmy i robiliśmy bzdurne rzeczy, żyć się chciało.. było inaczej niż teraz. I mi się wydaje, że on dalej jes dla mnie takim przyjacielem, a pakuję się w ślub. Tzn, nie zrozum mnie źle... On jest naprawde najlepszą osobą na świecie, czułam do niego pociąg seksualny przez jakiś czas (albo wydawało mi się), a teraz po prostu martwica. NIC. tragedia z mojej strony. Ja bym chciala to zmienić, ale jak? To straszne, ale tak, jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi, tylko co dalej. On mnie kocha nad życie, ja też go kocham nad życie, tylko nie wiem czy taką miłością jak powinno się kochać męźa.
I tak, on jest w innej sytuacji finansowej, on płaci za swoją część, a za dużą partię mojej części płaci rodzina, ja ze swojej kieszeni wykłądam tylko kilka tys. I to mnie jeszce dołuje, że on jest taki zaradny w życiu, że ma dobrą pracę, pomaga rodzinie, stara się, myśli poważnie o życiu, rodzinie. Złoty chłopak. A ja co? hmm

15

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

TAK!!! Szukałam tego wątku i za nic nie chciał mi się wyświetlić nigdzie... rok temu, nieźle. Od tamtego czasu dużo się wydarzyło. Zmieniło się "na chwilę" - pojechaliśmy i tu i tam (pewnie dlatego,że on zrobił to dla mnie, a nie dla siebie ..już raz uslyszalam cos, co bylo bardzo wymowne - Przecież muszę urlop na podróż poślubną zachować, bo jak nie pojedziemy to mnie chyba zabijesz" no jak właśnie widać, mamy inne zainteresowania, ale on zapiera sie, że nie, ze on uwielbia podroze itp).... no jak widać przed zaręczynami miałam takie same rozterki....ehhh

IsaBella77 napisał/a:

Marto, dla przypomnienia pozwalam sobie wkleić Twój poprzedni temat, który zakładałaś na forum 12 października ubiegłego roku.
Jak widać - już wtedy zmagałaś się z takimi samymi wątpliwościami jak i teraz:

Martamarta91 napisał/a:

Cześć. Przejdę od razu do sprawy. Od roku spotykam się z chlopakiem, takim którego ze świeczką szukać. Jest chodzącym ideałem jeśli szukasz partnera do życia. Ustabilizowanego życia praca - dom - praca. Po prostu dobry chłopak. Uwierzcie mi... niczego nie jestem tak pewna jak tego, że on by ze mną był do grobowej deski, zawsze wspierał, nigdy by nie zdradził, zawsze by byl za mną, kochał mnie całym sercem. Jest bardzo opiekunczy. Czuję jak bardzo on mnie kocha, ja go też, ale chyba nie AŻ tak jak on mnie. Ciężko to opisać.
W czym tkwi sprawa... Nasz związek jest NUDNY jak flaki z olejem. Ja potrzebuję żeby cos się dzialo. Wyjazdy tu i tam (sama zjechałam pół świata), lubię imprezy i różne rozrywki wink. Wiecie.. wyjść razem na imprezę, napić się (lub inne, dodaj co chcesz), tanczyc jakby nikt nie widzial, latać po kałużach, śpiewać, kochać się tak bez wstydu, rozmawiać o pragnieniach, nie krępować się, słuchać muzyki i rozmawiać do rana o wszystkim, ŻYĆ! Niestety z Tomkiem nie ma na to szans. On nie tanczy, jest niesmialy chyba?jak ludzie patrzą. W łóżku cicho jak makiem zasiał. Poza tym zasypia na amen o 22. Taki charakter.  Do tego co chwilę znajduję tanie loty w różne miejsca, ostatnio znalazłam loty na Bali za 900 zł. Normalnie piszę do osoby, pakujemy walizki, spontan i jedziemy. Uwierzcie mi, jak się chce to da się pracę ogarnąć, pieniądze to nie problem. Chodzi o spontanicznośc, której on za grosz nie ma. Nie ma tego typu zainteresowań.
I tu pojawia się pytanie. Czy ja jestem w stanie być z osobą, która mnie tłumi, ale mieć wspaniałe, spokojne życie? Czy być sama? Bo wtedy już zostaje bycie samemu, nie ma facetów z którymi już nawet chciałabym cokolwiek zaczynać. I nie mówcie mi tylko, że patrzę egoistycznie, bo ja jestem dla niego rówież złota jak on dla mnie...tylko nie wiem czy pewnego dnia mając 40-50 lat nie powiem, że zmarnowałam 20 lat życia... a może powiem, że to było 20 najpeikniejszych lat? kto wie.
Błagam pomóżcie... nie chcę zmarnować sobie życia, a tym bardziej jemu, jest zbyt dobry.

16

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny
Martamarta91 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

A jaka jest Twoja inicjatywa w tym związku?
Organizujesz Wam coś, czy tylko oczekujesz?
Jak rozumiem Ty nie chcesz seksu, bo nie ma gry wstępnej, sama inicjujesz ją, a on nie chce?
Twoje propozycje wyjscia bojkotuje.?
Moze i nie powinnas  z nim być, ale jeśli to tak że Ty bardziej oczekujesz ze ktoś bedzie Ci organizował zycie , czy ci gorsza, zabawiał Cię .to z kolejnym partnerem skonczy się tak samo.Czy Ty masz swoje życie, takie bez niego?
PS . Motywacja żeby nie zostać starą panną to słaba jest..Motywu że złamiesz mu serce i On się nie pozbiera nie kupuję.. Nie martw się, jak ma takie serce jak myślisz, ktoś go pocieszy.
Czy chłopak był taki od początku? Co Was połaczyło?
I sorry- to Wasze wesele- więc rozumiem, że Ty jesteś w lepszej sytuacji finansowej i już masz zabezpieczoną swoją część? Czyj to był pomysł, ta duża impreza?

Ano moja inicjatywa jest taka, że ja zaproponowałam ostatnie 2 wyjścia do kina, ja go zapraszam do reatauracji (i często to ja płacę - kiedyś on się zapierał rękami i nogami, żeby płacić, teraz jest raczej po równo - raz ja, raz on smile.. ale wiesz, to chodzi o zasadę, jeszcze nie mamy wspólnego konta i to są fajne gesty). On nie chce wychodzić tak często, bo tłumaczy, że nie ma pieniędzy... bo "zbiera na wesele" to jest najlepszy argument te wesele. I nie zrozum mnie źle, że on zarabia jakies grosze. Zarabia jak  na Polskie warunki tyle, że nie jeden by pomarzył. Może milionerem nie będzie, ale pieniążek naprawdę łądny. Ma jakieś 2x więcej na miesiąc niż ja w tej chwili, mimo że ja nie zarabiam źle. Następnie, dosłownie kilka razy w miesiącu proponuję jakiś wyjazd, jest tyle fajnych ofert. To nie, bo on musi urlop zaoszczędzić "na następny rok po weselu". Czasami chciałabym pierdzielnąć to całe wesele, bo ono jest argumentem o wszystco, co potencjalnie rujnuje ten związek. Ale z drugiej trony wiem, że taka chyba jego natura, że ma inne zainteresowania niż ja... chyba nie chcę się z tym pogodzić.
Aboslutnie nie jestem osobą, która potrzebuje kogoś do życia, żeby ją zabawiał.  Raczej ciężko za mną nadążyć i doskonale (aż za dobrze) radzę sobie w życiu sama, co też jest może nie fajne, bo wiem, że gdbym była sama, to bym pojechała tu, tu i tu, zrobiła to, to i tamto - jak za "dawnych czasów" smile. A jak mam faceta, to samej nie wypada mi.
Co nas połączyło... no właśnie chyba ta przyjaźń. Był moim najlepszym przyjacielem przez 3lata i wyszło jak wyszło, on sie zakochał tak zabjczo, no i obiecywał mi złote góry (że zwiazek bylby taki super) i tak mnie powoli, powoli cisnął, że sama uwierzyłam że to miłość. Wtedy rozmawialiśmy, wtedy ciągle gdzieś wychodziliśmy i robiliśmy bzdurne rzeczy, żyć się chciało.. było inaczej niż teraz. I mi się wydaje, że on dalej jes dla mnie takim przyjacielem, a pakuję się w ślub. Tzn, nie zrozum mnie źle... On jest naprawde najlepszą osobą na świecie, czułam do niego pociąg seksualny przez jakiś czas (albo wydawało mi się), a teraz po prostu martwica. NIC. tragedia z mojej strony. Ja bym chciala to zmienić, ale jak? To straszne, ale tak, jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi, tylko co dalej. On mnie kocha nad życie, ja też go kocham nad życie, tylko nie wiem czy taką miłością jak powinno się kochać męźa.
I tak, on jest w innej sytuacji finansowej, on płaci za swoją część, a za dużą partię mojej części płaci rodzina, ja ze swojej kieszeni wykłądam tylko kilka tys. I to mnie jeszce dołuje, że on jest taki zaradny w życiu, że ma dobrą pracę, pomaga rodzinie, stara się, myśli poważnie o życiu, rodzinie. Złoty chłopak. A ja co? hmm

Jak nie ma tej "chemii" to nic nie poradzisz. Choćby nie wiem jak bardzo był to złoty chłopak. Ludzie mają różne priorytety i czasami chajtają się mimo braku gorącego uczucia, bo wolą stabilizację, albo cenią sobie właśnie tę przyjaźń. Ale u Ciebie to nie przejdzie. Ty nie będziesz szczęśliwa w tym małżeństwie. Będziesz coraz bardziej rozdrażniona. Frustracja będzie się przelewać na niego. W końcu i on odczuje, że popełnił błąd. Ale wcześniej będzie wiele kłótni, łez, wzajemnych żalów. Być może ktoś z Was w końcu jednak nie wytrzyma i zdradzi. I na co Wam to ?

Nic na siłę.

17

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Ale urlop z tego roku i tak musi wykorzystać tongue na sierpień już mu się nowy naliczy. A urlop się nie kumuluje przecież.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Niestety chyba tak to wygląda... jesteśmy razem jako związek przed zaręczynami rok.. plus po zaręczynach pół roku. Ale znamy się w sumie 4,5 roku. Najbardziej się mimo wszystko boję, że zmarnuję jego życie... o siebie się jakoś mniej martwię. Ale on nie widzi i nawet nie chce widzieć, że ja się męczę. Mu jest dobrze jak jest.

Medulla napisał/a:
assassin napisał/a:

Rzeczywiście chyba nie ma to sensu. Jak odejdziesz, to może chłopak w końcu odpocznie i przestanie gonić za tym gównianym jego marzeniem.
I nie przejmuj się, Piotrusiów Panów jest obecnie od groma, coś sobie wybierzesz, żeby były emocje.


Rany, ten portal zaczyna przypominać rynsztok. Użytkownicy prześcigają się o najdenniejsze wypowiedzi. Dno.

Droga autorko postu, Ty go nie kochasz. Jesteś z nim bo Ci tak wygodnie i bezpiecznie. Boisz się, że nie znajdziesz nikogo lepszego.

Marnujesz sobie i jemu życie. Powinnaś znaleźć kogoś, kto lepiej będzie do Ciebie pasował.

Długo jesteście ze sobą?

19

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Tak, starałam się rozmawiać z nim dziesiątki razy, on często jest "zbyt zmęczony żeby rozmawiać", a ja tak strasznie tej rozmowy potrzebuję. Generalnie, t oon się godzi na wszystko i wszystko bierze jak jest, byle mam wrażenie, był święty spokój. Podam przykłąd tego seksu... jeśli od pol roku, prara uprawia seks raz na miesiąc, bo babie się nie chce, to przecież facet się normalnie powinien wkurzyć i chociaż poruszyć temat co jest grane. To ja poruszam temat, że "nie wizisz ze cos jest nie tak", a on, no trudno. Tak totalnie wiecie... obojętność jest chyba gorsza niż kłótnie i bite talerze. My się nie kłóciliśmy nigdy, bo on jest wszystkiemu obojętny. Nie walczy o swoje zdanie wcale i wychodzi z założenia "że będzie tak, jak ja chcę". Myślę, że on tak bardzo się boi, że mnie wlasnie straci, że godzi się na wszystko. Tak, wiem że całe życie jeździła z plecakiem nie będę i wlasne to jest argument za tym , żeby w tym trwać. Zbudujemy sobie domek, urodzę dzieci, urlop raz na rok 2 tygodnie i tak zleci to życie. Tylko, że ja nie potrafię żyć w takim schemacie, a ciągle siebie przekonuję, że powinnam, że tak właśnie życie wygląda przecież. Tak wmawiają Ci wszyscy do okoła, że w pewnym momencie mówisz, no tak, taka proza życia, gdzie ja wię wychylam przed szereg.

Karan napisał/a:

Ciężko powiedzieć. A rozmawiałaś o tym z narzeczonym?
Wiesz, nigdy nie będzie tak, że będziesz non stop jeździła na wypady "z plecakiem".
Mi się wydaje, że boisz się po prostu codzienności.
Jeżeli to jest kwestia priorytetów, w sensie - oczekujecie czegoś innego od życia, to jak najbardziej myślę, że szczera rozmowa rozwiąże problem.

20

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny
Martamarta91 napisał/a:

Niestety chyba tak to wygląda... jesteśmy razem jako związek przed zaręczynami rok.. plus po zaręczynach pół roku. Ale znamy się w sumie 4,5 roku. Najbardziej się mimo wszystko boję, że zmarnuję jego życie... o siebie się jakoś mniej martwię. Ale on nie widzi i nawet nie chce widzieć, że ja się męczę. Mu jest dobrze jak jest.

Medulla napisał/a:
assassin napisał/a:

Rzeczywiście chyba nie ma to sensu. Jak odejdziesz, to może chłopak w końcu odpocznie i przestanie gonić za tym gównianym jego marzeniem.
I nie przejmuj się, Piotrusiów Panów jest obecnie od groma, coś sobie wybierzesz, żeby były emocje.


Rany, ten portal zaczyna przypominać rynsztok. Użytkownicy prześcigają się o najdenniejsze wypowiedzi. Dno.

Droga autorko postu, Ty go nie kochasz. Jesteś z nim bo Ci tak wygodnie i bezpiecznie. Boisz się, że nie znajdziesz nikogo lepszego.

Marnujesz sobie i jemu życie. Powinnaś znaleźć kogoś, kto lepiej będzie do Ciebie pasował.

Długo jesteście ze sobą?

No to mu to powiedz, że się męczysz. Powiedz mu o swoich wątpliwościach. Powiedz mu to, co nam tutaj na forum.

21

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Ja mam przekonanie, ze inny styl zycia czy preferencje do spędzania czasu to akurat mniejszy problem, jesli ludzie dają sobie duzo wolnosci i robią swoje..Dom moze być ich wspólną przestrzenią, potem dzieci i ii.. No wlaśnie, ta energia czy chemia o ktorej ktoś napisał.
To problem ze tego nie ma..
I zastanawiam się czy tylko z Twojej strony..
Moze on ma podobne myśli w głowie, wbrew wszelkim pozorom..
Jedno mnie zastanowilo, napisalas tu w poście, ze nie umiecie rozmawiać.
Jakim cudem? 3 lata przyjaźni to przecież rozmowa..

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

22

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Tylko że on nie umie rozmawiać, nie chce mu sie nawet. Każda rozmowa kończy się na tym "ok, będzie tak jak chcesz".. tylko, że ja nie chciałąbym takiej odpowiedzi, miło byłoby jakby on też powalczył o swoje... tylko, że ja nie wiem co to jest, czy w ogóle coś takiego jest, czy on chce coś "swojego", czy żyje moim życiem i wszystko się kręci w okół tego co ja chcę, on się zatroszczy o mnie, zebym byla bezpieczna, zeby było ok... to wynika z jego historii i spraw w rodzinie. Tylko ja chcę równego partnera, a nie anioła stróża. ehh

Ela210 napisał/a:

Post dodany przez Izabelę wiele wyjaśnia..No chyba ze to nie ten sam i z . Innym masz takie same problemy..
Piotr, ciekawy wpis..ale przez 25 lat to ludzie bardzo potrafią zmienić swoje oczekiwania..
Niespokojna dziewczyna? Czy to charakter czy niepoukladanie priorytetów w głowie?
I czy spokojna aby na pewno jest poukladana w środku? smile

Rok do ślubu to jeszcze długo.Rozmawiaj z narzeczonym z czym Ci dobrze, z czym źle..
To twoje życie i tylko Twoja decyzja.cóz z tego że On ma wiele zalet, jak może nie dla Ciebie te zalety są dobre..W związku mogą być tarcia, ale musi być taka energia dobra wspólna.
Ślub można odwolać, czym są zaliczki, zdanie rodziców wobec Całego życia?

23

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Ja bym mu najchętniej to pokazała, ale to będzie nóż w serce dla niego... po czym powie, no ok, jestem zmęczony, nie mam siły o tym rozmawiać. zamiecie temat pod dywan i wszystko będzie dobrze. I emocje w sobie będzie chował i sam przerabiał i przerabiał. On nie umie rozmawiać o uczuciach, z czym uważam powinien iść na terapię, ale na to z jego strony "nie ma mowy". A ja bym wolała serio, żebysmy się w koncu pokłocili i zeby w koncu powiedzial co go boli w zyciu i co jest grane.A nie będzie mowil wszystko tylko, zeby mnie zadowolić.

Milie napisał/a:
Martamarta91 napisał/a:

Niestety chyba tak to wygląda... jesteśmy razem jako związek przed zaręczynami rok.. plus po zaręczynach pół roku. Ale znamy się w sumie 4,5 roku. Najbardziej się mimo wszystko boję, że zmarnuję jego życie... o siebie się jakoś mniej martwię. Ale on nie widzi i nawet nie chce widzieć, że ja się męczę. Mu jest dobrze jak jest.

Medulla napisał/a:

Rany, ten portal zaczyna przypominać rynsztok. Użytkownicy prześcigają się o najdenniejsze wypowiedzi. Dno.

Droga autorko postu, Ty go nie kochasz. Jesteś z nim bo Ci tak wygodnie i bezpiecznie. Boisz się, że nie znajdziesz nikogo lepszego.

Marnujesz sobie i jemu życie. Powinnaś znaleźć kogoś, kto lepiej będzie do Ciebie pasował.

Długo jesteście ze sobą?

No to mu to powiedz, że się męczysz. Powiedz mu o swoich wątpliwościach. Powiedz mu to, co nam tutaj na forum.

24

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Marta a to Twoj pierwszy chlopak? Pierwszy z ktorym byl sex?

25

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Nie odwracaj kotka ogonem skupiając się na jego skrywanych emocjach, tylko swoich smile smile

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

26

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Nie pociąga cię. Jak dla mnie to wystarczający powód, aby się rozstać.

gdykochamy

27

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Marta, primo czy to Twój pierwszy związek? Secundo, czy tu już byłaś r relacji z rollem coasterem w tle? Z Twojego tekstu wychodzi, że macie inne oczekiwania, które mogą wynikać z braku doświadczenia lub z innego temperamentu. W każdym razie prawdopodobnie dopóki nie zaznasz w swoim życiu jazdy emocjonalnej będziesz do tego tęskniła. Trudna decyzja, dobrze że zdajesz pytania, tylko, że odpowiedź musisz znaleźć w sobie. Jak myślisz jakbyś się czuła, gdybyś była wolna? Czy tego szukasz?

Skoro masz inny temperament, dlaczego się nie realizujesz? Skoro lubisz gdzieś jeździć, to wyjeżdżaj. Tak wiem fajniej by było z partnerem, ale skoro on nie lubi to nie ograniczaj się. Uzgodnij to z nim i się rozwijajcie.

28

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Dlaczego wy kobiety ciągle popelniacie ten sam blad ...
Faceta się nie zmieni. Główna zasada przy ich wyborze.

29

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

To nie mój pierwszy związek, byłam kiedyś z chlopakiem, którego rzuciłam wlasnie przez ten roller coaster i chore emocje, głownie z jego strony. Tutaj nie ma takich emocji, co jest bardzo dobre, tak powinno być. Właśnie... gdybym była wolna, też nie byłabym szczęśliwa tak jak mi się wydaje. Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma wink. Teoretycznie mogę sama jeździć, przecież on mi nie zabrania, nawet mówi - jedź, on mnie nie ogranicza w żaden sposób. Ja siebie sama ograniczam. Wiadomo,ja bym chciała razem świat przejechać, bo sama się już w swoim życiu napodróżowałam. Więc chyba pojeżdżę sama znów, co zrobić. Może kiedyś dołączy smile. Czego ja szukam, to jest bardzo dobre pytanie, pierwsza odpowiedź jaka przychodzi mi na myśl, to właśnie takiego chłopaka, tylko żeby jeszcze był ciut bardziej szalony big_smile. Ale chyba nie można mieć wszystkiego, bo później właśnie całe życie szuka się i szuka ideału i kończy z depresją wink. Ja jestem z nim naprawdę szczęśliwa, tylko czasami przychodzą takie momenty wątpliwości. I to z mojej strony się przekłada później na nasz związek. Chyba faktycznie muszę jeszcze nad tym popracować, przekonać go do rozmowy, nich w koncu się wygada jak trzeba.. przecież w żadnym związku, tym bardziej w przyszłym małżeństwie nie jest nigdy 100% cukierkowo i dobrze jak sobie z tego ludzie sprawę zdają. Chyba związek to ciągła praca nad relacją 2 ludzi smile nie wiem... poczekam do końca roku i zobaczymy co czas pokaże. Ja postaram się popracować nad sobą i zmienić co mogę na lepsze ile się da i zobaczymy co się stanie.

ichogo napisał/a:

Marta, primo czy to Twój pierwszy związek? Secundo, czy tu już byłaś r relacji z rollem coasterem w tle? Z Twojego tekstu wychodzi, że macie inne oczekiwania, które mogą wynikać z braku doświadczenia lub z innego temperamentu. W każdym razie prawdopodobnie dopóki nie zaznasz w swoim życiu jazdy emocjonalnej będziesz do tego tęskniła. Trudna decyzja, dobrze że zdajesz pytania, tylko, że odpowiedź musisz znaleźć w sobie. Jak myślisz jakbyś się czuła, gdybyś była wolna? Czy tego szukasz?

Skoro masz inny temperament, dlaczego się nie realizujesz? Skoro lubisz gdzieś jeździć, to wyjeżdżaj. Tak wiem fajniej by było z partnerem, ale skoro on nie lubi to nie ograniczaj się. Uzgodnij to z nim i się rozwijajcie.

30

Odp: ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

To święta prawda. Ja nie liczę, że on się zmieni. Stąd moje wątpliwości. Ja sama siebie pytam, czy to ja dam radę tak całe życie funkcjonować, wlasnie dlatego, że nikogo nie zmienię, jedynie siebię smile. A facet jest naprawdę spełnieniem marzeń 99% kobiet, tylko ja chyba chcę za dużo, zawsze chciałam żyć inaczej. Mam cięzki charakter i zdaję sobię z tego sprawę. Stąd moje wątpliwości. Ja jestem jego pewna, nie jestem pewna siebie.

ja86 napisał/a:

Dlaczego wy kobiety ciągle popelniacie ten sam blad ...
Faceta się nie zmieni. Główna zasada przy ich wyborze.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ślub za rok, wątpliwości, czy zerwać zaręczyny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018