Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Cześć,
Przeczytałam tu na forum masę tematów, ale nie znalazłam takiego, z którym mogłabym się utożsamiać i który pomógłby mi zrozumieć siebie i to, co się dzieje, więc... oto jestem, po raz pierwszy wink

Niespełna dwa lata temu odkryłam, że mąż mnie zdradza. Mieliśmy kryzys, odsunęliśmy się od siebie, ja się zaniedbałam i jednocześnie straciłam zainteresowanie mężem, żyliśmy raczej obok siebie niż razem, w końcu mąż zaczął uskuteczniać internetowe pogawędki. W dużym skrócie - pisał z różnymi dziewczynami, najpierw zwyczajnie, potem rozmowy przybierały erotyczny charakter, pojawiały się zdjęcia itd., doszło też do kilku spotkań z jedną z nich. Żadnej nie obiecywał miłości i zostawienia żony, wszystkie o mnie wiedziały. Poczułam się podle jak się dowiedziałam, ale z racji tego, że za istniejący między nami przed zdradą kryzys odpowiedzialni byliśmy po równo i miałam tego bolesną świadomość, po wielu rozmowach postanowiliśmy spróbować i to wszystko jakoś posklejać. Nie było wielkich krzyków, wyprowadzania się, wyrzucania z domu - raczej dużo naszego płaczu i początkowo nieudolnych rozmów oraz mojego zastrzeżenia, że kolejna zdrada skończy się rozwodem. Mąż zerwał te wszystkie kontakty, no i powoli staraliśmy się to naprawić (a raczej początkowo- on się starał, a ja próbowałam jakoś to przyjmować).

Zabrzmi to może idiotycznie po tak krótkim opisie tego, co się wydarzyło, ale od czasu zdrad jest między nami lepiej, mąż nagle nie musi zostawać w pracy do 21:00 (niesamowite, nie? tongue), nie siedzi do późna z telefonem czy komputerem, jest w końcu między nami dużo czułości, seksu, spędzamy razem czas, rozmawiamy, wyznajemy sobie uczucia. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona, bo myślałam, że to ten słynny "miodowy miesiąc", który u nas trwa dłużej, a potem wszystko między nami wróci do tego co było, a mąż do kochanek. Tak się jednak nie stało, a ja po  miesiącach obsesyjnego kontrolowania męża kiedy ten nie widział (telefon, mail, facebook, komputer itd.) sobie odpuściłam i wydawać by się mogło, że choć nie zapomniałam o tym co zrobił, to zaczęłam ufać, że to się nie powtórzy. Nic też nie wskazywało (i nie wskazuje) na to, że sprawa kochanek mogłaby "powrócić".

Dwa miesiące temu mąż zaczął mówić o dziecku, początkowo subtelnie, jakby chciał wybadać grunt, potem już wprost, że bardzo chciałby mieć ze mną teraz dziecko. Zapytany o przyczyny takiej zmiany (kiedyś, jeszcze przed zdradą, ten temat istniał jako odległe "kiedyś bym chciał mieć", ja też nie miałam wówczas takiej potrzeby) przyznał, że czuje się ze mną naprawdę szczęśliwy i wszystkie argumenty, które kiedyś przemawiały przeciwko tej decyzji, teraz zniknęły, bo jest między nami tak dobrze. Jako, że i ja czuję, że chciałabym zostać mamą, zaczęliśmy o tym rozmawiać, snuć plany, czytać o przygotowaniu do ciąży, mąż wydaje się być szalenie zaangażowany w ten temat i cały czas powtarza, że byłoby cudownie.

No i nagle, po jednej z nic nie znaczących sprzeczek, w mojej głowie eksplodowała bomba wątpliwości. A co jak on jednak mnie nadal zdradza? A co jak dopadnie nas ten słynny kryzys po pojawieniu się dziecka i mnie ponownie zdradzi? Co wtedy z dzieckiem? I tak dalej... Mam świadomość, że te myśli są dość absurdalne w takim sensie, że nic się ostatnio nie zmieniło między nami. Faktycznie mąż chodził kilka dni rozdrażniony, ale otwarcie też mówił o przyczynach - problemach w pracy, wskazując, że potrzebuje spokoju  w moich objęciach, a ja  pogrążona tymi myślami, to choć nie dawałam tego po sobie poznać, w głowie zaczęłam tworzyć jakieś chore scenariusze.

Potrzebuję pomocy, jakiejś rady jak sobie poradzić z nagłym przypływem takich myśli, w sumie niczym nieuzasadnionych. Kocham męża, nie mam powodów, żeby sądzić, że nadal mnie zdradza i wydawało mi się, że już sobie z tym poradziłam, a tu jednak wszystko wróciło ze zdwojoną mocą w chwili, gdy wizja ciąży, mimo że wywołująca u mnie szeroki uśmiech, stała się bardzo realna. Nie chcę zasypywać męża moimi wątpliwościami, bo do niczego nie doprowadzi, w końcu jego zapewnienie nie sprawi, że nagle one znikną. Nie wiem też co mogłabym zrobić, żeby one zniknęły, przecież było już naprawdę dobrze. Nie chcę zatruwać sobie nimi głowy, ani teraz, ani będąc w ciąży, czy mając małe dziecko, a boję się, że ten lęk powróci z chwilą starań o dziecko, nawet jeśli odłożę w czasie decyzję o ciąży.

Mam nadzieję, że spojrzycie na sytuację chłodnym okiem, coś doradzicie. Dziękuję już teraz za odzew smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Wydaje mi się Autorko, że nie do końca przepracowałaś zdradę męża. Stąd te wątpliwości. Póki tego nie zrobisz, to myśli w stylu 'a moze jednak mnie znowu zdradza' będą się pojawiać i zatruwać Twoja głowę, z czasem wpływać na zachowanie i na wasza relacje. Myślę, że tarapia okazałaby się pomocnym narzędziem. Nauczy Cię jak radzić sobie z emocjami, myślami. Warto spróbować smile

3

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Stella_ napisał/a:

Wydaje mi się Autorko, że nie do końca przepracowałaś zdradę męża. Stąd te wątpliwości. Póki tego nie zrobisz, to myśli w stylu 'a moze jednak mnie znowu zdradza' będą się pojawiać i zatruwać Twoja głowę, z czasem wpływać na zachowanie i na wasza relacje. Myślę, że tarapia okazałaby się pomocnym narzędziem. Nauczy Cię jak radzić sobie z emocjami, myślami. Warto spróbować smile

Przecież ich małżeństwo rozpadło się już wcześniej, a zdrady męża były tego efektem. Oboje zbytnio nie dbali o więzi małżeńskie. Trzeba było się rozejść, a nie robić takie cudawianki jak oni robią. Jeszcze nie wiedzieć na co dziecko im potrzebne. Pewnie ma zastąpić, to co oboje już dawno skopali.

4

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Ta sytuacja pokazuje, że nie masz zaufania do niego. Dla mnie to świadczy o twoim rozsądku, poważnym podejściu do powoływania na świat dziecka. Musisz sama siebie zapytać, czy w razie czego jeśli wyjdzie jak wcześniej (bo nigdy nie będziesz miała pewności) czy ty sama decydujesz się na dziecko? Czy zgadzasz się na to, że być może będziesz je wychowywała sama. Jest taka możliwość. Bo przyjście na świat dziecka to nie jest bajka. To jest zderzenie się ze zmianami w ciele, w umyśle, z brakiem czasu dla siebie, potrzebą pomocy, która nie zawsze przychodzi, wielkim zmęczeniem. Czy twój mąż podoła takiemu wyzwaniu, czy ma świadomość, że zmienisz się ty, zmieni się on, zmieni się wasz świat. Czy nie zacznie znowu szukać rozrywki na boku? Spójrz na sielankę, która się obecnie dzieje bez kolorowania i zastanów się, czy na pewno jest dobrze na dobre i na złe?

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-25 17:48:21)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
prego napisał/a:
Stella_ napisał/a:

Wydaje mi się Autorko, że nie do końca przepracowałaś zdradę męża. Stąd te wątpliwości. Póki tego nie zrobisz, to myśli w stylu 'a moze jednak mnie znowu zdradza' będą się pojawiać i zatruwać Twoja głowę, z czasem wpływać na zachowanie i na wasza relacje. Myślę, że tarapia okazałaby się pomocnym narzędziem. Nauczy Cię jak radzić sobie z emocjami, myślami. Warto spróbować smile

Przecież ich małżeństwo rozpadło się już wcześniej, a zdrady męża były tego efektem. Oboje zbytnio nie dbali o więzi małżeńskie. Trzeba było się rozejść, a nie robić takie cudawianki jak oni robią. Jeszcze nie wiedzieć na co dziecko im potrzebne. Pewnie ma zastąpić, to co oboje już dawno skopali.

Wyjątkowo się  zgadzam z całością  tej wypowiedzi.
Co było główną przyczyną  tamtego kryzysu? Odrzucił Cię bo nie byłaś  już super laską  i się odseparowaliscie?. A on nie naprawiał tylko pobiegł szukać  nowych wrażeń. 
A teraz ma wizję  zawsze uśmiechniętej mamy z bobasem?
Jest tu gdzieś wątek Pana który dzieckiem chciał ratować życie po zdradzie. Warto byś to przeczytała..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

6

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Ela210 napisał/a:
prego napisał/a:
Stella_ napisał/a:

Wydaje mi się Autorko, że nie do końca przepracowałaś zdradę męża. Stąd te wątpliwości. Póki tego nie zrobisz, to myśli w stylu 'a moze jednak mnie znowu zdradza' będą się pojawiać i zatruwać Twoja głowę, z czasem wpływać na zachowanie i na wasza relacje. Myślę, że tarapia okazałaby się pomocnym narzędziem. Nauczy Cię jak radzić sobie z emocjami, myślami. Warto spróbować smile

Przecież ich małżeństwo rozpadło się już wcześniej, a zdrady męża były tego efektem. Oboje zbytnio nie dbali o więzi małżeńskie. Trzeba było się rozejść, a nie robić takie cudawianki jak oni robią. Jeszcze nie wiedzieć na co dziecko im potrzebne. Pewnie ma zastąpić, to co oboje już dawno skopali.

Wyjątkowo się  zgadzam z całością  tej wypowiedzi.
Co było główną przyczyną  tamtego kryzysu? Odrzucił Cię bo nie byłaś  już super laską  i się odseparowaliscie?. A on nie naprawiał tylko pobiegł szukać  nowych wrażeń. 
A teraz ma wizję  zawsze uśmiechniętej mamy z bobasem?
Jest tu gdzieś wątek Pana który dzieckiem chciał ratować życie po zdradzie. Warto byś to przeczytała..

Straciłam pracę, trochę się podłamałam. On za to wtedy pracy miał aż nadto. Masa nieporozumień, kłótni, ja się zaniedbałam i straciłam wiarę w siebie, on chodził wkurzony przez nadmiar pracy i obowiązków, i tak z tygodnia na tydzień robiło się coraz gorzej. Ja mialam pretensje do niego, on do mnie, o wszystko. I rzecz w tym, że początkowo próbował naprawiać, nawet zaproponował terapię, to ja wtedy nie chciałam, chyba się tego bałam, choć patrząc z perspektywy czasu - nie wiem czego. Potem poszło już lawinowo.. Dlatego po zdradzie nie było dramatu i wyrzucania z domu, ale wiele sobie wyjaśniliśmy i w końcu bardzo szczerze porozmawialiśmy o nas.

A co do pytania o to, czy odrzucił mnie, bo nie byłam super laską - nie, nigdy chyba tego nie skrytykował, no chyba że zachęcając do sportu i wyciągania na zakupy, żebym kupiła sobie ubrania bardziej „jak kiedyś”. Pod tym kątem mąż na medal wink

7

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Więc jak tak dobrze to skąd ta niepewność? Bo opisujesz sprawy tak jakby wszystko szło w dobrym kierunku.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

8

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Co zrobicie, jeśli znów spotka Was kryzys? Bo spotka na pewno, nie jeden. Jakie macie nowe metody, mechanizmy, żeby kolejny trudny moment, pełen stresu i załamania, nie skończył się skokiem w bok czy rozwodem?

If you can be anything, be kind.

9

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Autorko w każdym małżeństwie zdarzają się mniejsze i większe kryzysy. Wbrew pozorom skoki w bok i najlepszym się zdarzają. Mąż czuł się odrzucony przez Ciebie jako mężczyzna o czym wiesz. Jal słusznie piszesz obydwoje zapracowaliscie sobie na zdradę.
Skoro chce mieć z Tobą dziecko tzn ,że swoja przyszłość widzi z Tobą. Chyba ostatnim marzeniem każdego faceta jest pozostanie alimenciarzem.
Chyba nie myślisz , że Tobie zrobi dziecko a za chwilę odejdzie do innej. Jaki miałby tego cel? Jakny chcial Ciebie zostawić to by dawno odlecial z którąś kochanką.
Zacznij trzymać się faktów a nie domyslow. Kochasz go ? Chcesz mieć z nim dziecko? No to dalej smile
Czy jeszcze kiedys Ciebie zdradzi? Tej gwarancji nigdy nie masz. Ale nikt z nas nie ma takiej gwarancji ze nigdy nie zostanie zdradzony. Takie rzeczy się po prostu zdarzają.
Mozecie też spróbować twrapii malzenskiej. Pomoże Wam bardziej zostawić to co było w przeszłości. Tylko teraz pytanie...czy chcecie wyciągać te brudy 2 raz. Chyba lepiej przec do przodu

10

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Monoceros napisał/a:

Co zrobicie, jeśli znów spotka Was kryzys? Bo spotka na pewno, nie jeden. Jakie macie nowe metody, mechanizmy, żeby kolejny trudny moment, pełen stresu i załamania, nie skończył się skokiem w bok czy rozwodem?

Od dawna mieliśmy problem z rozmawianiem ze sobą, mówieniem co nas boli, po zdradzie obiecaliśmy sobie nad tym popracować. Może nie jest idealnie, ale nawet po jakiejś większej kłótni, kiedy emocje opadną, staramy się o tym porozmawiać. No i trochę bardziej odpuszczać wink


Pipolinka87 napisał/a:

Autorko w każdym małżeństwie zdarzają się mniejsze i większe kryzysy. Wbrew pozorom skoki w bok i najlepszym się zdarzają. Mąż czuł się odrzucony przez Ciebie jako mężczyzna o czym wiesz. Jal słusznie piszesz obydwoje zapracowaliscie sobie na zdradę.
Skoro chce mieć z Tobą dziecko tzn ,że swoja przyszłość widzi z Tobą. Chyba ostatnim marzeniem każdego faceta jest pozostanie alimenciarzem.
Chyba nie myślisz , że Tobie zrobi dziecko a za chwilę odejdzie do innej. Jaki miałby tego cel? Jakny chcial Ciebie zostawić to by dawno odlecial z którąś kochanką.
Zacznij trzymać się faktów a nie domyslow. Kochasz go ? Chcesz mieć z nim dziecko? No to dalej smile
Czy jeszcze kiedys Ciebie zdradzi? Tej gwarancji nigdy nie masz. Ale nikt z nas nie ma takiej gwarancji ze nigdy nie zostanie zdradzony. Takie rzeczy się po prostu zdarzają.
Mozecie też spróbować twrapii malzenskiej. Pomoże Wam bardziej zostawić to co było w przeszłości. Tylko teraz pytanie...czy chcecie wyciągać te brudy 2 raz. Chyba lepiej przec2 do przodu

Mojemu mężowi, kiedy mnie zdradzał, pasował układ żony i jednocześnie wianuszka zapatrzonych w niego dziewczyn. On w zasadzie wcale nie chciał wtedy ode mnie odejść, jasno im mówił, że ma żonę, standardowo się trochę na mnie żaląc, ale generalnie  nie planował wywracać "naszego" życia do góry nogami - przynajmniej tak wynikało z treści tych wszystkich rozmów, które akurat przeczytałam. Kochanki nie przeszkadzały mu wtedy w snuciu planów związanych z naszym wspólnym życiem, kupnie nowego samochodu, wyjazdami, rozwojem zawodowym itd. Jedyny temat, którego unikał, to było dziecko, a kiedy już się pojawił kiedyś w sporej kłótni (jakoś przypadkiem, nie pamiętam okoliczności, nie była to rozmowa o tym, że ja chcę a on nie, raczej też wtedy średnio chciałam), to powiedział że dziecko ma być z miłości i nie wyobraża sobie mieć dziecka, kiedy nie dogaduje się nawet z własną żoną i dopóki nie zacznie być normalnie to dla niego nie ma tematu.

I w związku z tym, jak to wtedy wyglądało, nie myślę wcale, że on nagle przyjdzie do domu, spakuje się i wyprowadzi do kochanki, tylko męczy mnie taka wewnętrzna obawa, że w domu będzie kochanym mężem i ojcem, a na boku znów znajdzie sobie grono adoratorek. A mnie życie w wielokątach, nawet jeśli tylko takich bardziej internetowych, średnio kręci, tym bardziej z małym dzieckiem. I im więcej o tym myślę, tym bardziej się nakręcam sad

11

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Problem jest w tym, że mu nie ufasz i wygląda na to , że jednak nie przepracowaliscie tej zdrady. Bo albo zostawiacie to za sobą i idziecie do przodu albo się rozstajecie. Ja Ciebie rozumiem bo przecież nie da się wymazać gumka tego co było. To wszystko będzie powracać interaz jak Ty będziesz sobie z tym radzić. Nie możesz inwigilowac swojego męża a przede wszystkim powinnaś dać kredyt zaufania.

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-26 10:36:17)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Przydarzyć to się może skok w bok po pijaku.
Ale nie zdrada.
Coś nie zdarza się drugi raz gdy przyczyny są  usunięte.  To raz.
Po drugie bardzo częste jest ratowanie małżeństwa dzieckiem i to nie tylko przez kobiety. Dalej macie napięcia autorko? O co?
Przeanalizuj przede wszystkim to małżeństwo czy to jest mężczyzna Twojego życia?
Napisałaś  że w czasie waszego kryzysu chodził wkurzony przez nadmiar pracy i obowiązków. .
Hmm.. dlaczego to Twoja wina? Ten nadmiar pracy bo z jednej pensji nie przezylibuscie?
A jak urodzi się dziecko i będziesz mieć przerwę  to też będzie chodził wkurzony?  Jak odpuść dziecko będzie chore i trzeba będzie  we domu z nim być też będzie wkurzony ? Albo to leczyć pieniądze zarabiać?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

13 Ostatnio edytowany przez nakawon (2021-01-26 10:45:05)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Pipolinka87 napisał/a:

Problem jest w tym, że mu nie ufasz i wygląda na to , że jednak nie przepracowaliscie tej zdrady. Bo albo zostawiacie to za sobą i idziecie do przodu albo się rozstajecie. Ja Ciebie rozumiem bo przecież nie da się wymazać gumka tego co było. To wszystko będzie powracać interaz jak Ty będziesz sobie z tym radzić. Nie możesz inwigilowac swojego męża a przede wszystkim powinnaś dać kredyt zaufania.

Nie inwigiluję męża, dużo samozaparcia wymagało ode mnie zaprzestanie tego (przez jakiś czas po zdradzie o robiłam, tzn. sprawdzałam ukradkiem jego telefon i komputer), oszalałabym, gdybym znów zaczęła. smile  Wydawało mi się, że już sobie z tym poradziłam, nie rozmyślałam o tym i nie rozkładałam na czynniki pierwsze zachowania męża, czułam spokój. Wszystkie myśli wróciły, gdy zaczęliśmy poważnie rozmawiać o dziecku, ta obawa przed kolejną zdradą jakoś sama przyszła i teraz nie chce odejść, mimo że, jak już pisałam wcześniej, nie pojawiły się żadne obiektywne powody do powrotu tych obaw. Wiem też, że albo w jedną albo w drugą, absolutnie nie chcę się rozstać z mężem, wobec czego powinnam odpuścić to, co się wydarzyło, tylko jakoś nie mogę teraz tego wyrzucić z głowy, bez sensu....

Ela210 napisał/a:

Przydarzyć to się może skok w bok po pijaku.
Ale nie zdrada.
Coś nie zdarza się drugi raz gdy przyczyny są  usunięte.  To raz.
Po drugie bardzo częste jest ratowanie małżeństwa dzieckiem i to nie tylko przez kobiety. Dalej macie napięcia autorko? O co?
Przeanalizuj przede wszystkim to małżeństwo czy to jest mężczyzna Twojego życia?

Mamy napięcia, ale takie chwilowe, normalne sprzeczki jak w każdym związku. Takich "o zło całego świata" jak przed zdradą już nie.
Co do ratowania związku dzieckiem - tak, wiem że to popularne. I nie chciałabym tak tego robić, absolutnie, uważam że to krzywdzące dla dziecka, stąd pewnie po części mój chaos w głowie. wink Mam nadzieję, że mój  mąż też tak do tego nie podchodzi - według jego deklaracji czuje się teraz szczęśliwy jak nigdy wcześniej i bardzo chce mieć ze mną dziecko. Mówił to wiele razy na różne sposoby.

Nie nie, chodził rozdrażniony bo miał dużo w pracy problemów, a w konsekwencji dużo pracy. To był początek tego kryzysu, u mnie to się zbiegło z utratą pracy i chwilowym życiowym dołem. Finasowych problemów to nie wygenerowało, raczej po prostu on wracając po ciężkim dniu z pracy liczył na spokojny czas ze mną, ja chodziłam załamana i wrażliwa na każde krzywe spojrzenie, coś jak przed okresem, tylko długo, on był rozdrażniony więc też się łatwo wkurzał. No i zaczęło się od  małych kłótni, potem coraz większe, winiliśmy się o wszystko, potem odsunęliśmy się od siebie, ja się czułam nieatrakcyjna i nie chciałam zbliżeń, on się czuł sfrustrowany bo mimo jego prób ich nie było itd. Problemem był brak rozmów o trudnych rzeczach, nad tym mocno pracujemy smile

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-26 10:44:19)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Przeczytaj swoje posty autorko: sama napisałaś że ostatnio mąż chodził znowu rozdrazniony i mówił że chce szukać  ukojenia od problemów w pracy  w Twoich ramionach.
Czy mężczyzna proponuję dziecko gdy mu się akurat praca destabilizuje?

Wiesz. Piszemy ile chcemy na anonimowym forum.
Ale jeśli Ty piszesz że wasze kłótnie są o zło całego świata to ja odpadam..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

15

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Ela210 napisał/a:

Przeczytaj swoje posty autorko: sama napisałaś że ostatnio mąż chodził znowu rozdrazniony i mówił że chce szukać  ukojenia od problemów w pracy  w Twoich ramionach.
Czy mężczyzna proponuję dziecko gdy mu się akurat praca destabilizuje?

Wiesz. Piszemy ile chcemy na anonimowym forum.
Ale jeśli Ty piszesz że wasze kłótnie są o zło całego świata to ja odpadam..

Piszę przecież, że nie są! Napisałam, że teraz zdarzają nam się drobne sprzeczki  smile

Co do rozdrażnienia - to trwało kilka dni, mąż wyjaśnił dokładnie o co chodzi, kiedy go zapytałam, nie destabilizowała mu się praca trwale. Obecnie oboje mamy stabilne, dobrze płatne prace. Ja napisałam tylko, że po jednej z drobnych sprzeczek mających miejsce tuż przed moim okresem zaczęłam rozmyślać o dziecku i naszły mnie opisywane w postach obawy, a sytuację podkręciło tych kilka jego gorszych dni (konkretnie problemy z jednym z klientów), na które pewnie normalnie nie zwróciłabym uwagi, bo każdemu się zdarzają. Nie wiem czemu ta sytuacja sprawiła, że te obawy się u mnie pojawiły i po prostu nie wiem jak sobie z nimi teraz poradzić.

16

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Ja bym się nie doszukiwala niczego złego w chęci posiadania dziecka przez Twojego męża. Wyznał Ci, że Cię kocha i chce być z Tobą. Wszystko wskazuje na to, ze jesteś dla niego ważna. Może zrozumiał , że mógłby Cię stracić i teraz chce żebyście tworzyli pełna rodzinę.

17

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
nakawon napisał/a:

Mojemu mężowi, kiedy mnie zdradzał, pasował układ żony i jednocześnie wianuszka zapatrzonych w niego dziewczyn. On w zasadzie wcale nie chciał wtedy ode mnie odejść, jasno im mówił, że ma żonę, standardowo się trochę na mnie żaląc, ale generalnie  nie planował wywracać "naszego" życia do góry nogami - przynajmniej tak wynikało z treści tych wszystkich rozmów, które akurat przeczytałam. Kochanki nie przeszkadzały mu wtedy w snuciu planów związanych z naszym wspólnym życiem, kupnie nowego samochodu, wyjazdami, rozwojem zawodowym itd.

Dzieckiem może chcieć Cię przywiązać do siebie na wieki. On będzie mógł robić co zechce, a Ty przecież od niego nie odejdziesz, bo dziecko...

Niestety zdrada to nie wypadek, a charakter. To ktoś, kto boi się rozwiązywać problemy (rozmawiać albo rozstać się uczciwie), a woli łatwe i przyjemne dla niego rozwiązania. A posiadanie dziecka nie będzie ani łatwe ani przyjemne, zwłaszcza na początku.


Nigdy nie będziesz miała pewności na 100%, w tym czy nawet w innym związku. Dlatego musisz sama sobie odpowiedzieć: Czy Ty, Ty SAMA, chcesz mieć dziecko, nawet jeżeli będzie się to wiązało z samotnym macierzyństwem, nawet jeżeli wszystko będzie na Twoich barkach? Jeżeli tak, to jesteś gotowa.

18

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
M!ri napisał/a:

Dzieckiem może chcieć Cię przywiązać do siebie na wieki. On będzie mógł robić co zechce, a Ty przecież od niego nie odejdziesz, bo dziecko...

Nie chciałam dopuszczać do siebie takiej myśli, ale zastanawiając się nad tym....  być może tak jest, ale... po co w takim razie byłoby  tyle starań o naprawienie wszystkiego, czułe słowa i gesty, miliony rozmów (wszak minęło już wiele miesięcy od zdrady, prawie 2 lata), żeby teraz chcieć dziecko tylko po to, by mnie do siebie przywiązać? Przecież to dziecko w takiej sytuacji byłoby dla niego również niemałą komplikacją...

19

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Pamiętaj że dziecko wywraca związek do góry nogami. Żona staje się matką, a nierzadko matki w ogóle zapominają że są jeszcze żonami. Mężowie czują się odrzuceni. Czy On jest na to gotowy?

20 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-01-26 14:21:09)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Nie wiem co siedzi w głowie Twojego męża. Jednak (pomijając romansowanie) reszta tego co piszesz brzmi... dobrze. Mąż nie chciał dziecka i jako powód podał że miedzy Wami jest źle (bardzo rozsądnie - gdyby chciał dziecka dla poprawienia waszej relacji czy utrzymania Ciebie przy sobie - chciałby go wtedy). Jego romansowanie wyszło na jaw i dzięki temu w końcu zaczeliście poważnie rozmawiać. Może faktycznie zauważył że przez to Wasz związek ma nową jakość i Wasza relacja jest teraz odpowiednia dla tego by powołać na świat nowe życie. Może. Na moje brzmi to logicznie.

Ela210 - nie wiem czemu, ale czytając Twoje posty odnoszę wrażenie jak by nie do końca podobało Ci się to że autorka dostrzega swoją winę w kryzysie i potrafi dostrzec jej znaczenia dla tego co się stało. Jak byś próbowała okrężną drogą napisać: nie rób sobie z nim dziecka, w końcu to zdrajca, zły człowiek. Na pewno ma złe zamiary.
A ja, mimo iż nienawidzę zdrady, dostrzegam to co napisała autorka: to Ona się od niego oddaliła, On jej nie odrzucił bo przytyła ani nie obnażał tego w złośliwy sposób. On zaproponował terapię widząc co się dzieje, ona nie chciała. Wreszcie w kwestii romansowania. On nie szukał nowej kobiety żeby zastąpić żone tylko adoracji której żona odmawiała. Fakt, rozwiązanie wybrał najgorsze z możliwych, godne potępienia, dla sporej części godne rozwodu. Ale rozwodu nie było. Autorka sama dostrzega własne błędy będąc ofiara zdrady (to się nie zdarza często), dostrzega też że z tego zdarzenia można wyciągnąć wnioski i poprawić swoje małżeństwo. I wg jej opisi, na razie, im się to udaje.

M!ri napisał/a:

Niestety zdrada to nie wypadek, a charakter. To ktoś, kto boi się rozwiązywać problemy (rozmawiać albo rozstać się uczciwie), a woli łatwe i przyjemne dla niego rozwiązania. A posiadanie dziecka nie będzie ani łatwe ani przyjemne, zwłaszcza na początku...

Uwaga, "adwokat diabła": Ktoś kto boi się rozwiązywać problemy nie proponuje terapii...

21

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
nakawon napisał/a:

Nie chciałam dopuszczać do siebie takiej myśli, ale zastanawiając się nad tym....  być może tak jest, ale... po co w takim razie byłoby  tyle starań o naprawienie wszystkiego, czułe słowa i gesty, miliony rozmów (wszak minęło już wiele miesięcy od zdrady, prawie 2 lata), żeby teraz chcieć dziecko tylko po to, by mnie do siebie przywiązać? Przecież to dziecko w takiej sytuacji byłoby dla niego również niemałą komplikacją...

Nigdy nie ma gwarancji. Nawet w związku bez zdrady nie mogłabyś być pewna, że mężowi, w którymś momencie się nie odwidzi lub np nie będzie jakiegoś wypadku powodującego śmierć lub kalectwo.

Z tego co piszesz udało Wam się odbudować relację i teraz macie się dobrze.

Jeśli chcesz przestać mieć wątpliwości, zróbcie sobie to dziecko i gwarantuję, że miną, a głowę będziesz sobie zaplątać czymś innym (maluszkiem).

Jest też duża szansa, że wspólne dzieko Was tylko umocni, bo to już nie będzie tylko powiązanie z wyboru, ale także poprzez "krew".

Wątpliwości są normalne. Wsłuchaj się w to co Ci serce podpowiada i idź za jego głosem.

W najgorszym razie zostaniesz sama z dzieckiem. To też jest do przejścia, dzieci rosną znacznie szybciej niż nam się wydaje smile

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

22 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-26 16:20:13)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Trochę masz rację Airuf. Są różne kryzysy i często 2 osoby a nawet osoba zdradzana solidnie na takie efekty pracuje.
Problem w tym że odpowiedź na autorki wątpliwości czy mąż nie będzie żył swoim życiem po urodzeniu się dziecka czego skutki spadną głównie na kobietę tkwi właśnie w przeanalizowaniu tamtego kryzysu
A tu informacje są skąpe. Jak dla mnie przynajmniej by stwierdzić czy mają szansę na recydywę.. bo sama strata pracy przez autorkę to za mało na jej współwine i awanturowanie się w domu.bo w wyniku tego się  oddalił ja tak zrozumiałam.
Jeśli sytuacja była taka że to ona w wyniku straty pracy się oddalił i sie odsunela to pomyslalabym jak piszesz.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

23

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

My tutaj mamy różne zdania na ten temat, natomiast najważniejsze jest, to, że autorka ma takie wątpliwości, gdy wszystko w tym związku idzie ku lepszemu. Wcale nie dziwią mnie te obawy, ale żeby zdecydować się na dziecko, ona musi je przezwyciężyć. Może powinnaś,  Nakawon podzielić się nimi z mężem i pójść z nim razem teraz na terapię? Albo bez niego,poradzić sobie z tymi wątpliwościami ?
Pozostaje jeszcze pytanie, czy Ty sama chcesz dziecka.
Bo plany planami, a życie i tak robi po swojemu.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

24

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
adela 07 napisał/a:

My tutaj mamy różne zdania na ten temat, natomiast najważniejsze jest, to, że autorka ma takie wątpliwości, gdy wszystko w tym związku idzie ku lepszemu. Wcale nie dziwią mnie te obawy, ale żeby zdecydować się na dziecko, ona musi je przezwyciężyć. Może powinnaś,  Nakawon podzielić się nimi z mężem i pójść z nim razem teraz na terapię? Albo bez niego,poradzić sobie z tymi wątpliwościami ?
Pozostaje jeszcze pytanie, czy Ty sama chcesz dziecka.
Bo plany planami, a życie i tak robi po swojemu.

I to jest dobrze wskazany kierunek działań. Musisz to przepracować na pewno i profesjonalnie, bo to początek waszego życia. A jeśli on przy każdym kryzysie będzie wymiękał i uciekał?
To musicie naprawdę przerobić, a pomysł z dzieckiem musi poczekać. Bez zaufania to wszystko runie, nie teraz, to później, kwestia czasu.

25

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Airuf napisał/a:
M!ri napisał/a:

Niestety zdrada to nie wypadek, a charakter. To ktoś, kto boi się rozwiązywać problemy (rozmawiać albo rozstać się uczciwie), a woli łatwe i przyjemne dla niego rozwiązania. A posiadanie dziecka nie będzie ani łatwe ani przyjemne, zwłaszcza na początku...

Uwaga, "adwokat diabła": Ktoś kto boi się rozwiązywać problemy nie proponuje terapii...

Zaproponował i odbił się od ściany. OK. Autorka sama widzi swoją winę. Ale mąż zamiast postawić sprawę jasno - rozstajemy się - wolał łapać się drugiej gałęzi, a przynajmniej pocieszenia w ramionach innych kobiet.

26

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
adela 07 napisał/a:

My tutaj mamy różne zdania na ten temat, natomiast najważniejsze jest, to, że autorka ma takie wątpliwości, gdy wszystko w tym związku idzie ku lepszemu. Wcale nie dziwią mnie te obawy, ale żeby zdecydować się na dziecko, ona musi je przezwyciężyć. Może powinnaś,  Nakawon podzielić się nimi z mężem i pójść z nim razem teraz na terapię? Albo bez niego,poradzić sobie z tymi wątpliwościami ?
Pozostaje jeszcze pytanie, czy Ty sama chcesz dziecka.
Bo plany planami, a życie i tak robi po swojemu.

Dokładnie! Może szczera rozmowa z mężem, skoro wcześniej problem polegał na tym, że nie rozmawialiście o trudnych sprawach? smile

Ja się nie dziwię, Autorko, że masz wątpliwości. Gwarancji nikt Ci nie da, co więcej nikt z nas nie siedzi w głowie Twojego męża i nie powie Ci z całą pewnością o co mu chodzi. Twój wewnętrzny niepokój prowadzi Cię w dobrą stronę - najpierw trzeba przepracować problem, odbudować zaufanie, a potem brać się za dziecko. Myślę, że sprowadzanie na świat dziecka w atmosferze braku poczucia bezpieczeństwa nie jest rozsądne. Początki macierzyństwa raczej nie będą kolorowe, nie będziesz pachnąca, wypoczęta, w eleganckich ciuchach i topowej formie. Zanim będziesz miała chęć i możliwość podejmować zbliżenia z mężem po porodzie, też minie trochę czasu. Może warto usiąść na spokojnie i przegadać wszystkie wątpliwości oraz dobrze zrozumieć jakie zmiany zajdą w Waszym związku kiedy pojawi się bobas?

27

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Shoggies napisał/a:

Dokładnie! Może szczera rozmowa z mężem, skoro wcześniej problem polegał na tym, że nie rozmawialiście o trudnych sprawach? smile

Ja się nie dziwię, Autorko, że masz wątpliwości. Gwarancji nikt Ci nie da, co więcej nikt z nas nie siedzi w głowie Twojego męża i nie powie Ci z całą pewnością o co mu chodzi. Twój wewnętrzny niepokój prowadzi Cię w dobrą stronę - najpierw trzeba przepracować problem, odbudować zaufanie, a potem brać się za dziecko. Myślę, że sprowadzanie na świat dziecka w atmosferze braku poczucia bezpieczeństwa nie jest rozsądne. Początki macierzyństwa raczej nie będą kolorowe, nie będziesz pachnąca, wypoczęta, w eleganckich ciuchach i topowej formie. Zanim będziesz miała chęć i możliwość podejmować zbliżenia z mężem po porodzie, też minie trochę czasu. Może warto usiąść na spokojnie i przegadać wszystkie wątpliwości oraz dobrze zrozumieć jakie zmiany zajdą w Waszym związku kiedy pojawi się bobas?

Zastanawiałam się nad rozmową z mężem nie raz i nie dwa, ale trochę nie chciałabym wywlekać tamtych spraw ponownie, skoro w jego zachowaniu obiektywnie żadne zmiany ostatnio nie zaszły. Nie wiem po prostu czy jakiekolwiek jego słowa coś zmienią, no bo co mógłby mi powiedzieć? Z pewnością zapewni mnie, że mnie kocha, żałuje i to się nigdy nie powtórzy, a te słowa doskonale znam i słyszałam wiele razy, a jednak obawy powróciły smile Przemyślę to jeszcze, jak ugryźć temat.

Jeśli zaś chodzi o rozmowy o tym jak może wyglądać ciąża i okres po porodzie, kiedy dziecko jest maleńkie - rozmawialiśmy o tym wiele razy. Mąż doskonale wie, że może być różnie, że będzie zmęczenie, że może pojawić się tzw. baby blues, że nie wskoczę mu rozochocona do łóżka tydzień po porodzie, że na to wszystko potrzeba czasu. Uważa, że sobie ze wszystkim poradzimy i przecież nie musimy uprawiać od razu seksu, żeby to logiczne,że przecież możemy się po prostu po ciężkim dniu zwyczajnie przytulić. Zapewnia też, że najpierw weźmie wolne, a potem będzie starał się pracować częściowo z pracy, a częściowo z domu, żeby mi pomagać i odciążyć w tych pierwszych tygodniach. W teorii wszystko zapowiada się pięknie i mąż wszystko wie, a jak to wyjdzie w praktyce - nie jestem w stanie przewidzieć...

28 Ostatnio edytowany przez Pipolinka87 (2021-01-27 08:57:56)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
nakawon napisał/a:

Mąż doskonale wie, że może być różnie, że będzie zmęczenie, że może pojawić się tzw. baby blues, że nie wskoczę mu rozochocona do łóżka tydzień po porodzie, że na to wszystko potrzeba czasu. Uważa, że sobie ze wszystkim poradzimy i przecież nie musimy uprawiać od razu seksu, żeby to logiczne,że przecież możemy się po prostu po ciężkim dniu zwyczajnie przytulić

Sama ciąża to też nie rurki z kremem. Ja przez pierwsze 3 mieisace szlifowałam drogę z łóżka do toalety zeby wymiotować. Potem ciało wiotczeje i przedtaje być takie atrakcyjne.Naprawde wsparcie faceta jest tutaj kluczowe. Sama już najlepjej wiesz jaki jest Twój mąż Skoro bardzo chce tego dziecka to jest  duza szansa , ze da Ci to wsparcie.Tak nagrodę dowiesz się jak to będzie jak jiz w tą ciążę zajdziesz. Teraz to gdybanie. Mam taką koleżankę, która zdradzala męża przez rok czasu i zaszła w ciążę. Nie wiedziala czyje to dziecko. Była pewna , że kochanka a okazało się , ze męża. Poplątana historia a jednak mąż stanął na wysokości zadania. Opiekowal się nią i dzieckiem a teraz spodziewają się kolejnego. Woec cos co z góry mialo się nie udać okazalo się udane. Gdyby nie dziecko może juz nigdy by się nie pogodzili.

29

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
nakawon napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Dokładnie! Może szczera rozmowa z mężem, skoro wcześniej problem polegał na tym, że nie rozmawialiście o trudnych sprawach? smile

Ja się nie dziwię, Autorko, że masz wątpliwości. Gwarancji nikt Ci nie da, co więcej nikt z nas nie siedzi w głowie Twojego męża i nie powie Ci z całą pewnością o co mu chodzi. Twój wewnętrzny niepokój prowadzi Cię w dobrą stronę - najpierw trzeba przepracować problem, odbudować zaufanie, a potem brać się za dziecko. Myślę, że sprowadzanie na świat dziecka w atmosferze braku poczucia bezpieczeństwa nie jest rozsądne. Początki macierzyństwa raczej nie będą kolorowe, nie będziesz pachnąca, wypoczęta, w eleganckich ciuchach i topowej formie. Zanim będziesz miała chęć i możliwość podejmować zbliżenia z mężem po porodzie, też minie trochę czasu. Może warto usiąść na spokojnie i przegadać wszystkie wątpliwości oraz dobrze zrozumieć jakie zmiany zajdą w Waszym związku kiedy pojawi się bobas?

Zastanawiałam się nad rozmową z mężem nie raz i nie dwa, ale trochę nie chciałabym wywlekać tamtych spraw ponownie, skoro w jego zachowaniu obiektywnie żadne zmiany ostatnio nie zaszły. Nie wiem po prostu czy jakiekolwiek jego słowa coś zmienią, no bo co mógłby mi powiedzieć? Z pewnością zapewni mnie, że mnie kocha, żałuje i to się nigdy nie powtórzy, a te słowa doskonale znam i słyszałam wiele razy, a jednak obawy powróciły smile Przemyślę to jeszcze, jak ugryźć temat.

Jeśli zaś chodzi o rozmowy o tym jak może wyglądać ciąża i okres po porodzie, kiedy dziecko jest maleńkie - rozmawialiśmy o tym wiele razy. Mąż doskonale wie, że może być różnie, że będzie zmęczenie, że może pojawić się tzw. baby blues, że nie wskoczę mu rozochocona do łóżka tydzień po porodzie, że na to wszystko potrzeba czasu. Uważa, że sobie ze wszystkim poradzimy i przecież nie musimy uprawiać od razu seksu, żeby to logiczne,że przecież możemy się po prostu po ciężkim dniu zwyczajnie przytulić. Zapewnia też, że najpierw weźmie wolne, a potem będzie starał się pracować częściowo z pracy, a częściowo z domu, żeby mi pomagać i odciążyć w tych pierwszych tygodniach. W teorii wszystko zapowiada się pięknie i mąż wszystko wie, a jak to wyjdzie w praktyce - nie jestem w stanie przewidzieć...

Jeśli masz wątpliwości, czy warto to rozgrzebywać przed mężem, to może sama pogadaj z psychologiem. To powinno Ci pomóc.
Wiem, że technicznie i tak powiadomiła byś go o tych spotkaniach, ale poradzisz sobie z uzasadnieniem tak, żeby on nie poczuł się z tym źle.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

30

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Chyba warto jeszcze poczekać z tym dzieckiem. A mężowi i tak musisz wyjaśnić czemu na dzień dzisiejszy potomka nie będzie bo jak tego nie zrobisz to sam sobie dorobi historie do tego i będzie pewnie dużo gorsza niż prawda. Nawet nie musisz wygrzebywać przeszłości ale po prostu przyznaj się, że masz w tej chwili w głowie pełno lęków i myśli nad którymi nie możesz zapanować i potrzebujesz czasu aby to uspokoić.

31

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

A Ty autorko sama z siebie myślałaś  by mieć  teraz dzieci?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

32 Ostatnio edytowany przez nakawon (2021-01-27 12:02:01)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Ela210 napisał/a:

A Ty autorko sama z siebie myślałaś  by mieć  teraz dzieci?


Poczułam przypływ instynktu macierzyńskiego jeszcze zanim mąż rozpoczął swoje podchody do rozmów o dziecku, ale sama nie zaczynałam jeszcze tematu na poważnie. Relacja z mężem była lepsza niż kiedykolwiek, sytuacja finansowo-mieszkaniowa bardzo stabilna, zawodowo nie mam się czego obawiać w kontekście powrotu do pracy po ciąży, a do tego po prostu poczułam, że byłabym już gotowa na macierzyństwo. Mam nadzieje, że wiesz o co mi chodzi, nie umiem opisać tego uczucia. Wcześniej kiedy o tym myślałam, to uznawałam, że oczywiście chcę mieć dziecko, ale kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości.
W pierwszej chwili jak usłyszałam od męża, że bardzo chciałby mieć ze mną dziecko, to bardzo się ucieszyłam, a obawy, o których mowa w tym poście, przyszły trochę później. smile

33

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Mam wrażenie, że kręcisz nam makaron na uszy i wykorzystujesz nas do powiedzenia samej sobie, że wszystko jest cacy. Twoja sprawa. Warto pamiętać, że dziecko to odrębny człowiek. To nie jest remedium na ukryte małżeńskie problemy. Ale czego kompletnie nie rozumiem, u kobiet to różnie bywa. Skoro waszemu małżeństwu, pomogły męża koleżanki.

34 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-01-27 13:26:12)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
nakawon napisał/a:

Potrzebuję pomocy, jakiejś rady jak sobie poradzić z nagłym przypływem takich myśli, w sumie niczym nieuzasadnionych. Kocham męża, nie mam powodów, żeby sądzić, że nadal mnie zdradza i wydawało mi się, że już sobie z tym poradziłam, a tu jednak wszystko wróciło ze zdwojoną mocą w chwili, gdy wizja ciąży, mimo że wywołująca u mnie szeroki uśmiech, stała się bardzo realna. Nie chcę zasypywać męża moimi wątpliwościami, bo do niczego nie doprowadzi, w końcu jego zapewnienie nie sprawi, że nagle one znikną. Nie wiem też co mogłabym zrobić, żeby one zniknęły, przecież było już naprawdę dobrze. Nie chcę zatruwać sobie nimi głowy, ani teraz, ani będąc w ciąży, czy mając małe dziecko, a boję się, że ten lęk powróci z chwilą starań o dziecko, nawet jeśli odłożę w czasie decyzję o ciąży.

Przeciez takie mysli, po zdradzie, a w momencie tak waznej decyzji jaka jest posiadanie potomstwa, sa naturalne, jednak nie musisz sie z nimi dzielic z mezem, bo w twojej odpowiedzialnosci lezy podjecie decyzji, czy te mysli bedziesz zasilac czy nie. Zwiazek i tak moze sie rozpasc, niezaleznie od bylych zdrad, ale czy takie lekowe myslenie daje nam jakies wsparcie i buduje zaufanie do siebie, swiata i partnera? Moim zdaniem nie smile Ja bym uwazala na swoje mysli, bo nastawienie moze czasami zrujnowac i przykryc naprawde fajne chwile w zwiazku. To od ciebie zalezy jakie postawy bedziesz wspierac w swoim mysleniu smile.

35

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Ja naprawdę nie przesądzam jakim człowiekiem jest Twój mąż.
ale wiem jedno- w tamtym momencie byłam 100 procentowo go pewna, nie miałam żadnego instynktu macierzyńskiego a nawet się bałam że dzieckop upuszczę na podłogę itp bzdury, ale wiedziałam że jest nas dwoje w tym. mąż chciał dziecka ja średnio- urodziłam je dla niego i instykt urodził się z nim.
Wczęniej bobasy mnie odstraszały raczej..
Gwarancji nie ma. ale jak powiesz mężowi że za rok i małżeństwo będzie dobre nic nie wypłynie to moze lepiej? słowa piękne to słowa.. Zależy mu to chyba zrozumie?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

36

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
prego napisał/a:

Mam wrażenie, że kręcisz nam makaron na uszy i wykorzystujesz nas do powiedzenia samej sobie, że wszystko jest cacy. Twoja sprawa. Warto pamiętać, że dziecko to odrębny człowiek. To nie jest remedium na ukryte małżeńskie problemy. Ale czego kompletnie nie rozumiem, u kobiet to różnie bywa. Skoro waszemu małżeństwu, pomogły męża koleżanki.

Piszę tu totalnie anonimowo, po co miałabym to robić? Potrzebowałam spojrzenia na sprawę osób, które mnie/nas nie znają, gdybym mijała się z prawdą w tym, co piszę, to nie miałoby sensu. A co do tego, że dziecko to odrębny człowiek i nie plasterek na zepsutą relację - wiem, przecież gdybym nie podchodziła do tematu odpowiedzialnie, to  już bym pewnie w tej ciąży była.

Skąd w ogóle tal skrajnie absurdalny wniosek, że naszemu małżeństwu pomogły koleżanki męża? Zdrada męża, a raczej jej wyjście na jaw sprawiła, że w końcu ze sobą szczerze porozmawialiśmy, bo w zasadzie nie było nic do stracenia, wiec można było wylać wzajemne żale i pragnienia. Nie wiem jak to sobie wyobrażasz, ale nie rzuciłam mu się w ramiona z zapewnieniem miłości tuż po tym jak dowiedziałam się o jego przygodach na boku. To był okropny, bolesny czas, pełen żalu, złości i nieprzespanych nocy. Ale skoro podjęliśmy decyzję, że spróbujemy to naprawić i ja czułam, że chcę spróbować, to nie rozumiem jak w Twojej opinii powinnam się zachować - wypominać w nieskończoność mężowi to, co się stało? Chyba bym oszalała. Dla swojego zdrowia psychicznego w końcu musiałam odpuścić i zacząć się skupiać na tym, co jest.

37

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
Ela210 napisał/a:

Ja naprawdę nie przesądzam jakim człowiekiem jest Twój mąż.
ale wiem jedno- w tamtym momencie byłam 100 procentowo go pewna, nie miałam żadnego instynktu macierzyńskiego a nawet się bałam że dzieckop upuszczę na podłogę itp bzdury, ale wiedziałam że jest nas dwoje w tym. mąż chciał dziecka ja średnio- urodziłam je dla niego i instykt urodził się z nim.
Wczęniej bobasy mnie odstraszały raczej..
Gwarancji nie ma. ale jak powiesz mężowi że za rok i małżeństwo będzie dobre nic nie wypłynie to moze lepiej? słowa piękne to słowa.. Zależy mu to chyba zrozumie?


To prawda i póki co, po przeanalizowaniu wszystkiego co piszecie, właśnie do takiego rozwiązania się skłaniam, aby dać sobie i nam jeszcze czas smile Ale rozważam też poważnie rozmowę z mężem, tylko jeszcze muszę sobie to jakoś w głowie ułożyć, żeby nie zabrzmiało jak zarzuty "jak się pojawi dziecko to na pewno zdradzisz".

38

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.
nakawon napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ja naprawdę nie przesądzam jakim człowiekiem jest Twój mąż.
ale wiem jedno- w tamtym momencie byłam 100 procentowo go pewna, nie miałam żadnego instynktu macierzyńskiego a nawet się bałam że dzieckop upuszczę na podłogę itp bzdury, ale wiedziałam że jest nas dwoje w tym. mąż chciał dziecka ja średnio- urodziłam je dla niego i instykt urodził się z nim.
Wczęniej bobasy mnie odstraszały raczej..
Gwarancji nie ma. ale jak powiesz mężowi że za rok i małżeństwo będzie dobre nic nie wypłynie to moze lepiej? słowa piękne to słowa.. Zależy mu to chyba zrozumie?


To prawda i póki co, po przeanalizowaniu wszystkiego co piszecie, właśnie do takiego rozwiązania się skłaniam, aby dać sobie i nam jeszcze czas smile Ale rozważam też poważnie rozmowę z mężem, tylko jeszcze muszę sobie to jakoś w głowie ułożyć, żeby nie zabrzmiało jak zarzuty "jak się pojawi dziecko to na pewno zdradzisz".

Idź do psychologa i rozgryź sama ze sobą ten temat. Nie chcesz z mężem rozmawiać o swoich obawach, czy rozterkach, bo nie chcesz poruszać tematu zdrady. Bo teraz jest dobrze, bo boisz się, że poruszając ten temat, wszystko się może rozsypać - tak ja to odbieram. Dlatego zapytaj się sama siebie ile w tym wszystkim jest prawdziwej szczerości? Czy ty jesteś winna tej zdrady, która cały czas ryje ci dziurę w głowie? Nie jesteś nic winna i wiesz o tym doskonale, nie ufasz mu i boisz się, że znowu on zawiedzie i ciebie obarczy choćby częścią winy. To jest problem, który musisz ogarnąć zanim zdecydujesz się na dalszy krok.

39 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2021-02-07 14:46:23)

Odp: Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Zdrady się nie da przepracować. Zawsze wróci i zabije każdy związek będzie to prędzej czy później. Ty w ogóle mu nie stawiłaś warunków a on się nie starał tak to widzę. Was już dawno nie ma taka jest prawda.

Buntuję się, więc jestem.
Prawa są przyznane obowiązki są egzekwowane. Mówienie o prawach i obowiązkach to myślenie w kategoriach władzy.
Patrioci zawszę mówią o umieraniu za kraj, a nigdy o zabijaniu za kraj.
www.youtube.com/watch?v=nggMDsjh-ys

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nagłe wątpliwości po (niby) przepracowanej zdradzie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018