netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak się pozbierać?

7 odpowiedzi2 026 wyświetleńzałożony przez TurnBurn, 12.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak się pozbierać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Jak się pozbierać?

Cześć wszystkim, piszę swojego posta ponieważ muszę wyrzucić swoje myśli z głowy które nie dają mi spokoju od pewnego czasu. Myślę że znajdzie się trochę osób które mi doradzą co ze sobą robić bo pierwszy raz w życiu się zgubiłem.

Dwa lata temu poznałem dziewczynę starszą od siebie o 7 lat ja mam 23 lata, na początku znajomości zwykłe pisanie ze sobą o różnych sprawach życiowych z tego co pisaliśmy ze sobą w swoich myślach miałem już jej obraz, osoby idealnej do mojego życia. Pół roku później postanowiliśmy się spotkać na 4 dni, to spotkanie potwierdziło tylko że to z nią chcę już spędzić resztę swojego życia. Lecz tak idealnie być nie mogło, ona się przyznała że ma jest z facetem od 12 lat i mieszkają ze sobą ale ona jego nie kocha i chce zmienić swoje życie, nie powiem że bardzo mnie zatkało, nie wiedziałem jak zareagować ale przetrawiłem to i żyłem dalej. Oboje mieszkaliśmy w innych krajach i mieliśmy sporą odległość do siebie prawie 2500km, po naszym pierwszym spotkaniu ze łzami w oczach wracałem do domu, wtedy na koniec spotkania rozpłakałem się jak małe dziecko przy niej i oświadczyłem że chyba się zakochałem, że jest dla mnie idealna i bardzo ją chce w swoim życiu. Po powrocie do domu nie mogłem się pozbierać i ciągła tęsknota za nią sprawiała że nie potrafiłem normalnie funkcjonować. Wielkimi krokami zbliżał się kwiecień 2014, z tej racji że miałem półtora tygodnia wolnego napisałem do niej czy może się spotkamy żeby spędzić trochę więcej czasu niż ostatnio. Wtedy ona oznajmiła że są urodziny tego chłopaka i nie może przyjechać, poczułem wielką złość do niej i rozczarowanie, napisałem jej że bardzo się zawiodłem na niej i jeżeli tak postępuje to u mnie nie ma czego szukać. Zakończyłem kontakt, swój wolny czas spędziłem całkiem inaczej. Jest Wrzesień 2014, wybrałem się z grupą znajomych na daleką wycieczkę do Azji, wstaje pewnego poranka wchodzę na fejsa i widzę wiadomość. Tak to właśnie wiadomość od tej samej dziewczyny po której długo się leczyłem i jak się wyleczyłem na dobre to ona znowu dała o sobie znać. Napisała że ciągle tęskni za mną i non stop myśli o mnie, wróciłem z wycieczki do pracy i poprosiłem szefa o pare wolnych dni w październiku żeby polecieć do Polski i się z nią spotkać. Wolne dostałem bez problemu, zjawiłem się w Polsce na spotkanie z nią, wtedy jej gadka była całkiem inna, że ja jej otworzyłem oczy, tylko że mną chce już spędzić swoje życie i zamieszkać razem. Oznajmiłem jej że jestem za tym żeby tak było, kontakt między nami wrócił i każdy wrócił do siebie, ja w głowie miałem już taki plan że do stycznia ją sprowadzę do siebie, wynajmę nam mieszkanie i na początek się utrzymamy spokojnie z mojej pensji a później ona znajdzie jakąś prace. O całym swoim planie jej powiedziałem i nie miała nic przeciwko temu żeby tak się stało, oznajmiła do stycznia załatwi wszystkie swoje sprawy i będzie gotowa żeby przyjechać do mnie. Od tamej pory dostałem mega mocy i wszystko robiłem z wielkim uśmiechem na twarzy, pomyślałem że teraz moje życie nabierze sensu z kobietą która mnie kocha i z którą będe mógł założyć rodzinę, bo nie ukrywam że nigdy nie interesowały mnie przelotne znajomości, chciałem jednej kobiety ale już takiej mojej...która będzie tylko ze mną. Pierwsze kroki zacząłem od poszukiwania mieszkań, z tym było ciężko bo rynek zawalony a mi brakowało gotówki na kaucje, gdyż w kraju w którym mieszkam mieszkania są cholerne drogie a to co miałem na koncie nie wystarczyło na wszystko. Udałem się do banku po kredyt na kaucję do mieszkania, kredyt dostałem bez problemu, nie bałem się o raty gdyż miałem stabilną pracę i nic się nie zapowiadało żeby mogło się coś zmienić w tej kwestii. Jest Listopad 2014 słoneczny poranek, ja z uśmiechem na twarzy zaczynam kolejny dzień pracy, dochodzi godzina 11 i zjawia się szef z teczką dokumentów i woła mnie do siebie. Wtedy już wiedziałem o co chodzi, właśnie tak... zostałem zwolniony. Bardzo się załamałem, lubiłem swoją prace i pracowałem tam od dawna. Na szczęście miałem koło ratunkowe w postaci jednej firmy z Polski która w ten sam dzień zadzwoniła do mnie z ofertą pracy, postanowiłem że musze szybko ogarnąć jakąś prace gdyż tydzień temu dostałem kredyt z banku który trzeba płacić. Poleciałem na spotkanie i czar szybko prysł jak usłyszałem o zarobkach. Wszystko opowiedziałem jej i wtedy ona oznajmiła że skoro chce mieszkać w Polsce to bez niej. Wróciłem do siebie i szukałem tutaj pracy, lecz nic a został tylko miesiąc. Wtedy postanowiliśmy razem że zabiore wszystko ze sobą i wyjade do niej, tam znajdę jakąś prace i będzie dobrze. Tak więc zrobiłem, dużo ze sobą nie miałem bo tylko dwie walizki ubrań. W drugi dzień świąt bożego narodzenia byłem już w samolocie do niej. Dodam że tego samego dnia ona odwoziła tego chłopaka na lotnisko i on leciał do Polski tym samym samolotem którym ja przyleciałem, czułem się paskudnie. Ale myślałem że takie jest życie, no cóż, jakoś musiałem z tym żyć. Ona mieszkała w małym miasteczku, gdzie miała swój zakład i prowadziła swój biznes. Postanowiła że zamknie to wszystko i wyjedziemy do większego miasta. Jak postanowiła tak też zrobiła, tam mieszkanie znaleźliśmy od razu, przeprowadzka zajęła nam 3 dni ale wszystko poszło zgodnie z planem, także jeden problem mieliśmy z głowy. Teraz szukałem pracy w międzyczasie układaliśmy sobie życie i zaczęliśmy się poznawać w różnych codziennych sytuacjach, z tym problemu nie było, bardzo dobrze się dogadywaliśmy ze sobą czas nam leciał bardzo przyjemnie. Do momentu gdy pewnego dnia postanowiłem jej sprawdzić telefon gdy brała prysznic, może źle zrobiłem albo i dobrze... sam już nie wiem. Grzebałem po zdjęciach i zobaczyłem fote kolesia z którym się spotykała w czerwcu'14 i o którym mi opowiadała wtedy w październiku na naszym spotkaniu. Lecz dopiero teraz skojarzyłem fakty, gdy zapytałem ją o zdjęcie ona powiedziała że nie wiedziała że zdjęcia z komunikatorów się zapisują na tel i żebym się o nic nie martwił bo nie mam o co, ona mi krzywdy nie wyrządzi. Kolejny raz było mi ciężko ale jakoś to przetrawiłem i żyłem dalej, zbliżała się Wielkanoc'15 postanowiłem że razem polecimy do moich rodziców, ja im przedstawie swoją kobiete i będzie miło bo rodzice nie będą sami a poza tym będzie okazja żeby się z nimi spotkać. Spotkanie przebiegło bardzo fajnie, obie strony bardzo się polubiły, wróciliśmy do domu i tydzień później dostałem chwile słabości i napisałem do mojej mamy wiadomość że życie tutaj powoli mnie przytłacza, nie mogę znaleźć pracy itd, wtedy odpowiedź matki była "no wreście, wracaj". Następnego dnia rano ona zobaczyła wiadomość i wybuchła wielka awantura w domu, że jest mi z nią źle i mam sekrety ze swoją rodziną, wytłumaczyłem że żadnych tajemnic nie mam tylko chciałbym żyć na takim poziomie co kiedyś, że tam szybciej znajdę pracę niż tutaj i ona pojedzie ze mną. Dodam że moi rodzice oferowali nam pomoc, nawet znaleźli jej prace, tylko był jeden warunek że ona miesiąc czasu przemęczy się u moich rodziców a później z ojcem ogarniemy szybko mieszkanie gdzieś przez jego kolegów. Oznajmiła że nie bo jest za stara na takie numery. Zadzwoniła wtedy do moich rodziców i zwyzywała ich, powiedziała że jakim prawem się wtrącają w życie i skoro mamy sekrety to niech mnie stąd zabierają. Kazała mi się wyprowadzić, spakowałem rzeczy i wróciłem do rodziców, dla mnie był to wielki szok i nowa sytuacja w życiu, dodam że związek z nią był moim pierwszym prawdziwym związkiem i wiele sytuacji działo się u mnie pierwszy raz w życiu. Wróciłem i po 4 dniach znalazłem prace, na następny dzień miałem iść do pracy lecz wieczorem dostałem wiadomość z zdjęciem testu ciążowego i podpisem "gratulacje". Następnego dnia powiedziałem wszystko rodzicom i oznajmiłem że teraz ona nie może być sama i musze tam być koło niej żeby ją wspierać, w domu wynikła wielka awantura z rodzicami bo powiedzieli że to ściema i nie możliwe, ja nie chciałem w to wierzyć i tego samego dnia wieczorem byłem już w samolocie do niej. Mnie ta wiadomość o dziecku bardzo ucieszyła, byłem zadowolony i chciałem żeby każdy o tym wiedział. Gdy przyleciałem ona powiedziała że to dobrze o mnie świadczy że tak szybko jestem i że nie wyrzekłem jej się, powiedziałem że nigdy w życiu bym tego nie zrobił bo bardzo ją kocham. Razem poszedłem z nią do ginekologa, on zrobił badanie i powiedział że wszystko jest na dobrej drodze że nie ma się czym martwić. Bardzo się opiekowałem nią i wszystko dla niej robiłem, w następnym tygodniu wyszła z niczego wielka afera w której ona powiedziała że usunie dziecko a ja mam zniknąć z jej życia, prosiłem, błagałem żeby się zastanowiła nad tym że dziecko to skarb a nie przeszkoda w życiu. Ona wtedy powiedziała że zabrałem jej życie, bo nigdy nie chciała mieć dzieci i bardzo się przed tym broniła, tylko dlaczego ciągle powtarzała że dziecko nas połączy? Kolejna porażka w życiu, załamany wróciłem do Polski na tydzień żeby wszystko w głowie ułożyć, pierwszą noc po przylocie do Polski przepłakałem jej do słuchawki całą noc a ona nic, była ciągle twarda, ja bardzo prosiłem żeby się zastanowiła. Wiem że dzwoniła do UK do kliniki bo tam są dozwolone aborcje. Nie wiem co się ze mną stało lecz gdy byłem w Polsce kupiłem pierścionek zaręczynowy dla niej. 1 czerwca 2015 wróciłem do rodziców znowu zacząć wszystko od nowa, znalazłem prace, pracowałem i ciągle miałem z nią kontakt, ona napisała że poroniła, nie wyparłem się jej, wspierałem ją, sam nie wiem dlaczego, oznajmiła jeszcze że pisze do niej ten chłopak którego zdjęcie znalazłem kiedyś w telefonie i że chce wiedzieć czy nadal ją kocham po tym jak poroniła bo jeżeli nie to on przyjedzie do niej się spotkać, ja powiedziałem żeby nie robiła głupot że bardzo mi na niej zależy i że spotkamy się pod koniec czerwca. Powiedziała że to miło a tamtego odprawiła z kwitkiem, poleciałem do niej z prezentami a na dodatek z pierścionkiem, oświadczyłem się. Weekend minął ja musiałem wracać do siebie i pracować, dodam że ciężko mi było z tym bo moje zaufanie do niej było ograniczone po tym jak wiedziałem że koło niej ktoś się kręci, kolejny miesiąc minął i znowu byłem w samolocie do niej. Tym razem już zostałem na stałe, gdyż szef oznajmił że szukał kogoś tylko na zastępstwo a nie powiedział mi o tym bo wyleciało mu to z głowy. Kolejny pech w życiu, trudno, żyje się dalej. Wróciłem do niej i szukałem obojętnie jakiej pracy gdyż nie chciałem być jej utrzymankiem, znalazłem prace poniżej swoich ambicji, pracowałem dwa dni i wysiadłem, nie dawałem rady. Gdy usłyszałem od niej słowa w sensie " przynosisz pieniądze?" więc pracuj nadal, wtedy się wkurzyłem i skoro ona nie potrafi jakoś mnie wspierać w tym wszystkim to nie ma się dla kogo starać i robić z siebie pomiatacza. Wybuchła kolejna awantura w sensie że nie potrafie jej zapewnić bytu, niczym nie potrafię się cieszyć i chodzę przygnębiony. Odpowiedziałem jej krótko i na temat " czym mam się cieszyć skoro mam kredyt na głowie na dodatek sprzątam w hotelu a Ty mnie w tym nie wspierasz i nie widzę w Tobie oparcia". Wtedy doszło do bójki powiedziała że nie jestem męski i jestem dziadem dla niej, próbowała mnie wygonić z domu bo kazała mi się pakować, ale oznajmiłem że nie będzie za każdym razem mnie wyganiać z domu podczas awantur, musimy dojść do porozumienia razem. Ona przeprosiła i powiedziała że mnie rozumie, ja szukałem innej pracy takiej w której się odnajdę. Leciały dni a ja słuchałem że to ona musi pracować żeby nas utrzymać i że do niczego się nie nadaje. Moja psychika i wartość siebie spadły poniżej wszystkiego zagubiłem się w tym strasznie, nie umiałem sobie z tym poradzić. Dodatkowo dostałem kłode pod nogi tekstem typu "jakbym wtedy nie odrzuciła Marcina teraz bym jeździła dobrym autem i nie pracowałabym na nas" . Ja nie odpowiedziałem nic , zatkało mnie i wtedy zacząłem myśleć że dlaczego ona nie pamięta tego jak zawsze chciała to co miała, nowy laptop, telefon, niczego nie żałowałem dla niej, a mi tak dowala tekstami, jakim prawem? dlaczego?. Wtedy postanowiłem że dłużej nie będziemy tego ciągnąć, bo zawsze jest dobrze tylko tydzień i wszystko wraca do normy, są kłótnie i wypominanie wszystkiego. Ja na koniec zapytałem o dziecko, chciałem wiedzieć jaka była prawda z ciążą, to dostałem 3 wersje od niej, jedna była taka że ginekolog to był znajomy i wszystko było ustawione a ja głupi o niczym nie wiedziałem tylko cieszyłem się jak idiota, druga wersja była taka że chciała mnie sprawdzić jak zareaguje, trzecia to taka że zamówiła tabletki poronne które jej wysłali do Polski i tam poroniła u mamy w domu. Gdy zapytałem czy po tych tabletkach była u lekarza na "łyżeczkowaniu" bo tak czytałem w internecie że trzeba to zrobić to powiedziała że nie, więc ta wersja do dzisiaj mi nie pasuje. Po tych ośmiu miesiącach z nią nie potrafię się odnaleźć w swoim życiu, chodzę zapłakany, w nocy nie mogę spać. Ogólnie to z uśmiechniętego chłopaka który był ciekawy życia i który zwiedził mase krajów na całym świecie ona zrobiła ze mnie wraka człowieka i dziada totalnego. Zostałem z problemami i z nieprawdą której się już nigdy nie dowiem. Nie wiem co ze sobą zrobić bo chęci do życia mam zerowe.

P.S

Dodam że ona mi ciągle zarzucała że niczym się nie potrafię cieszyć, a sama wstawała rano z wielkim fochem i mówiła że musi spi****ać z tego życia bo tak źle jeszcze nie miała. Więc dlaczego tego nie zrobiła? tylko mnie wykończyła psychicznie w tym wszystkim. Na wyjściu z domu powiedziała że teraz nadrobi swoje zaległości z innymi a do mojej matki napisała że nigdy mnie nie było na nią stać smile ot taki los . Jeżeli ktoś przeczytał całość to dziękuje za poświęcony czas.

2

Odp: Jak się pozbierać?

Przeczytałam.
Smutne to wszystko. Czasem ktoś dla kogo się poswiecamy tylko nas niszczy. To nie jest miłość.
Pomysl o sobie! Czy warto marnowac życie dla kogoś takiego?

3

Odp: Jak się pozbierać?

Mówią Ci coś akapity i edycja tekstu ?
Przeczytałbym ale się nie da, oczy bolą.

4

Odp: Jak się pozbierać?

Co za wstrętna manipulantka.
Zmień otoczenie, pozbądź się wszystkiego co Ci się z nią kojarzy, wyjdź do ludzi. Nie marnuj czasu na rozpaczanie po kimś kto Cię oszukiwał i nie miał do Ciebie za grosz szacunku.
Trzymaj się!

5

Odp: Jak się pozbierać?

Zastosuj się do rad Magdy,a poza tym daj sobie czas na przemyślenie pewnych spraw.
Teraz zajmij się sobą i nie zamykaj się na ludzi, bo możesz wpaść w przysłowiowe "szambo",w które ja wpadłem po rozstaniu.
Również "zawalił mi się świat", bo mieliśmy wspólne plany itd. i nagle wszystko się skończyło. Bez słowa wyjaśnienia.
Ponad rok zajęło mi "dochodzenie do siebie" do tego doszły objawy depresji i poczucie własnej wartości poniżej zera.

6

Odp: Jak się pozbierać?

No niestety zycie to nie bajka.
Chociaz w sumie dobrze ze skonczyło sie wcześniej niż pozniej.

7

Odp: Jak się pozbierać?

Nie warto marnować życia dla takiej osoby, ona po każdej kłótni mówiła że będzie inna,lepsza,mniej nerwowa. Niestety tak się nie stało, była bardzo zawzięta, przy każdej awanturze musiałem pierwszy przyjmować jej przeprosiny bo jeżeli bym je odrzucił wtedy nie byłbym w stanie do niej dotrzeć. A gdy ja przepraszałem pierwszy ona to olewała... Za każdym razem myślałem że chociaż troche zmienie jej charakter na lepszy, tylko dlatego wracałem za każdym razem bo bardzo mi zależało na niej, robiłem wszystko dla niej. Niestety przegrałem z tym wszystkim ...

8

Odp: Jak się pozbierać?

W niektórych sprawach uważam ze miała racje.
Ale za to w innych widać ze przekroczyła jakieś rozsądne granice tak daleko ze nie potrafiłeś tego wyprostować.
Nie sadze zebyś cos przegrał bo dzieki temu sporo sie nauczyłeś a moze tez i dorosłeś.
Byc moze bedziesz inaczej patrzył na pewne sprawy , bardziej chłodno i bardziej rozsądnie.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak się pozbierać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026