netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

sama sobie jestem winna

17 odpowiedzi4 210 wyświetleńzałożony przez maskotek00, 09.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » sama sobie jestem winna

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: sama sobie jestem winna

No dziś to już mam dola.
zastanawiam się, dlaczego sama sobie tak życie marnuję. Na własne życzenie. wciąż to co najważniejsze odkładam na później.
Aż po prostu dostaje takiego plaskacza w twarz od zycia , że zwalniam w jednej chwili, zatrzymuje się grawitacja i dociera do mnie , że
jestem głupia. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, jak tylko do siebie.

Rok temu poznałam na raz dwóch fajnych facetów.
dwa rożne typy, jeden typowy niegrzeczny facet, doświadczony życiowo, dojrzały,
drugi- młodszy ode mnie o 6 lat, ale bardzo dojrzały emocjonalnie, wie czego chce od zycia, nie pije, nie pali, pracuje, rodzina dla niego to świętość.

Oczywiście jak to każda kobieta wybrałam opcje pierwszą. Skończyło sie na paru spotkaniach, zepsuło się ponoć z mojej winy, z czym sie nie zgadzam, wiele se wydarzyło, aż dałam sobie spokój. trwało to z pol roku.

Chłopak z drugiej opcji, cały czas ze mną smsował, spotkaliśmy sie parę razy jako koledzy, nic nie było, chociaż cały czas zapewniał mnie o sowich szczerych uczuciach, co mnie dziwiło, bo byłam starsza od niego. Musiałam dojrzeć sama w sobie z ta myślą, by coś poważniejszego zacząć.
Sama zostałam zdradzona przed samym ślubem, bolało i powiem ze nie przestało. Nie potrafiłam z dnia na dzień zaufać komuś, pocieszyć się.
Swojego adoratora szanowałam, rozumiałam, ale nie dałam mu nigdy tej pewności że coś do niego czuję.
w mojej głowie zazwyczaj kłębiły sie mylsli, ze on młody, powinien mieć kogoś w sowim wieku, a nie o 6 lat starszą. co jego rodzice powiedzą, że oszalał. tak to trwało z rok czasu już. Parę razy mieliśmy się umówić na randkę, ale za każdym razem to ja odwoływałam, bałam się. Myślałam, co ja robię!!
Zaprosił mnie na chrzciny swojej siostrzenicy, tak samo najpierw się zgodziłam, potem tydz przed zrezygnowałam. wiem, że go raniłam, wiem, że on nie kochał zależało mu jak nie wiem. z jednej str czułam motylki w brzuchu, z drugiej str rozum grzmiał że nie mogę, że nie teraz, chociaż moje myśli dzień w dzień krążyły wokół niego. Ostatnim sms było, że wyjeżdża do Białogardu, bo tam pracę dostał, bo tu gdzie jest nic go nie trzyma. To było z 2 tyg temu.

Kiedy wczoraj wieczorem znów o nim myślałam, chciałam mu wysłać smsa, że mi na nim zależy, ale tez nie miałam odwagi. Mam jakąś blokadę. Może to przez ten mój nieudany związek, niewypał ze ślubem, ból, cierpienie, że nie jestem gotowa.
dziś napisałam sms, co u niego , jak tam w nowym miejscu,itp.. Odpisał, że nie wyjechał, że jednak nie dostał tam pracy i jest u siebie.
Ucieszyłam się. Ale na moment. na chwilę moje małe szczęście uniosło się i zaświeciło słońce. Chciałam napisać, czy się spotkamy teraz, jestem gotowa, że tęsknie za nim.-- ale nie zdążyłam wysłać, bo odpisał mi, że z kimś się spotyka.
W jednej chwili wszystko zwolniło, zatrzymała się grawitacja. Wzięłam głęboki oddech.
Pomyslałm, że pisał mi ( jakiś czas temu) że poczeka na mnie, aż będę gotowa na coś z nim by być razem. życzyłam mu powodzenia.
Napisał jeszcze smsa, że zaczyna odczuwać poważne braki i to w każdej postaci i coś tam jeszcze.stad zaczął szukać szczęścia gdzieś indziej.

\Nie wiem co mam robić. kaplica.

2

Odp: sama sobie jestem winna

No co Ci mozna powiedziec. Jesli tak sie zlozylo to znaczy,ze nie bylas gotowa. Czasem jest tak tez ,ze jesli nie skorzystamy z okazji to przepada. I tak chlopak mial cierpliwosc. Uwazam,ze powinnas kontaktowac sie z nim tylko i wylacznie jesli bylabys pewna swoich uczuc i planow z nim zwiazanych choc teraz chyba jest juz za pozno. Ale z tego co piszesz, moglabys w ostatniej chwili zrezygnowac. Moze powinnas najpierw popracowac nad soba? Nie mecz go, niech uklada sobie zycie a Ty ucz sie na bledach. Wez sie za swoj problem bo tak moze byc z kazdym.

3

Odp: sama sobie jestem winna

Moim zdaniem skoro pisał tobie że odczuwa braki w każdej postaci to napewno szczęsliwy nie jest
Na Twoim miejscu napisałbym, skoro on tak łatwo sobie Ciebie nieodpuscił

4

Odp: sama sobie jestem winna

nie wiem, mnie to dziwi bo 2 tyg temu  tęsknił a dziś- że się z kimś spotyka. Może to podpucha? Nie wiem jak to zbadać czy mówi mi prawdę.
ALe trafne jest przysłowie, że człowiek docenia dopiero kiedy straci.

5

Odp: sama sobie jestem winna
maskotek00 napisał/a:

nie wiem, mnie to dziwi bo 2 tyg temu  tęsknił a dziś- że się z kimś spotyka. Może to podpucha?(...)

Niekoniecznie. Odkochiwanie to proces nieliniowy. Sam właśnie przechodzę. Wczoraj skamlałem o telefon a dzisiaj mi jakoś tak wszystko jedno. Choć nawroty nie są wykluczone :-)

6

Odp: sama sobie jestem winna

Jak to Tomku, wczoraj przez tel chciałeś powrotu, a dzis wszystko jedno? no to szybko jakoś..

no ja jestem po jednym/dwóch bardzo dużym hukiem zakończonych relacjach. To czego sobie życzyłam na ten rok i na całe moje zycie, to żyć w spokoju , bez problemów, złamanego serca, rozpaczy. szkoda na to czasu. xhcę żyć, jak nie dla kogoś, to dla innych i dla siebie. Zajac się tym na co nigdy nie było czasu.

Wiem, może serce mnie boli, ale tylko z mojej głupoty, bo ów chłopak nie jest niczemu winien, nie skrzywdził mnie w żaden sposób. Wręcz odwrotnie, pokazał, że można kogoś kochać prawdziwie, troszczyć się, dbać, bezinteresownie. bez seksu, pokazać że w takich sytuacjach facet ma jaja, jest silny emocjonalnie, fizycznie. Gentlemen.

Miałam takiego anioła do którego zawsze stałam zwrócona plecami, bo bałam się spojrzeć prosto w oczy by nie pokazać sowich uczuć. Teraz za późno. Po roku jego starań, gdy ja jestem gotowa, to dla niego jest już za późno.

7

Odp: sama sobie jestem winna
maskotek00 napisał/a:

Jak to Tomku, wczoraj przez tel chciałeś powrotu, a dzis wszystko jedno? no to szybko jakoś..

no ja jestem po jednym/dwóch bardzo dużym hukiem zakończonych relacjach. To czego sobie życzyłam na ten rok i na całe moje zycie, to żyć w spokoju , bez problemów, złamanego serca, rozpaczy. szkoda na to czasu. xhcę żyć, jak nie dla kogoś, to dla innych i dla siebie. Zajac się tym na co nigdy nie było czasu.

Wiem, może serce mnie boli, ale tylko z mojej głupoty, bo ów chłopak nie jest niczemu winien, nie skrzywdził mnie w żaden sposób. Wręcz odwrotnie, pokazał, że można kogoś kochać prawdziwie, troszczyć się, dbać, bezinteresownie. bez seksu, pokazać że w takich sytuacjach facet ma jaja, jest silny emocjonalnie, fizycznie. Gentlemen.

Miałam takiego anioła do którego zawsze stałam zwrócona plecami, bo bałam się spojrzeć prosto w oczy by nie pokazać sowich uczuć. Teraz za późno. Po roku jego starań, gdy ja jestem gotowa, to dla niego jest już za późno.

Jezeli jestes pewna na milion procent,ze go nie odrzucisz znowu to napisz lub umow sie na rozmowe i powiedz mu to wszystko.

8

Odp: sama sobie jestem winna

Poczekaj, mówisz, że dwa tygodnie temu mówił tylko o pracy i o tym, że nic go nie trzyma, prawda? Teraz się z kimś podobno spotyka. Nawet jeśli to prawda, jest to dla niego NOWA rzecz, nie spotykał się z tą osobą przedtem, bo wtedy chciał wyjechać. Więc czym Ty się martwisz? Wydaje mi się, że on celowo napisał Ci to wszystko w ten sposób, że nic go nie trzyma, że może odejść. Myślę, że chciał popchnąć Ciebie jakoś do działania, sprawdzić czy go zatrzymasz. Nie zrobiłaś tego, może dlatego postanowił spróbować znaleźć kogoś innego? Nikt nie wytrzymałby takiej sytuacji zbyt długo, każdy prędzej czy później mówi sobie: STOP, będziesz tylko cierpieć.

Także ja ze swojej strony radzę Ci, byś zastanowiła się nad tym, co do niego czujesz, a następnie czy chciałabyś i przede wszystkim czy POTRAFIŁABYŚ spróbować zbudować z nim coś więcej. Jeśli tak - nie czekaj, nie wahaj się, tylko porozmawiaj z nim póki jest szansa na to, że jego uczucia wciąż gdzieś tam są. W najgorszym wypadku okaże się, że nie, że przegapiłaś tę chwilę, wtedy stracisz go jako mężczyznę, ale przecież to samo czeka Cię, gdy nie spróbujesz, prawda?

9

Odp: sama sobie jestem winna

Cały czas byłam z nim w tej relacji szczera. Nie wodziłam go za nos, za bardzo go szanuję. Gdzieś tam w myślach jeszcze z 2 miesiące temu, mówiłam że w końcu znajdzie sobie inną dziewczynę, gotową tu i teraz by z nim coś stworzyć. Powiedział wtedy że poczeka na mnie tyle ile trzeba. Aż dojrzeje do tej myśli, że już czas na to bym zajęła się swoim zycxiem, otworzyła się na uczucie. W moim wypadku gdy teraz tak myślę, robiłam krok do przodu, dwa do tyłu. Miał cierpliwość.
W dodatku tak naprawdę, wiem że on jest facetem i ma swoje potrzeby. W dodatku jego praca -kierowca tir- powodowała, że maiłam rożne myśli w głowie. ALe wiem, jaka jest osobą, myśli odpędzałam. Byłby to związek trudny, trzy tyg go nie ma, 3 dni jest. A on szczerze nie raz mówił, że chce ślubu, dziecko, rodzina. To także nasuwało mi kolejne pytania.. tak od razu na głęboka wodę ? z jednej nie wyszłam jeszcze, a tu już do drugiej mam wpaść.Wiadomo, człowiek zawsze ryzykuje.
Gdy powiedział mi o pracy w innym mieście, to mnie zatkało tak naprawdę i to na tydzień czasu.. nie wiedziałam jak zareagować.. Dokładnie usłyszałam , że nic go tu nie trzyma. bo ja nie dałam mu przez ten rok żadnej deklaracji, po czym dodał, że ja przecież z nim mogę jechać.
No tak.. ambicja poszła w górę, przełknęłam ślinę i powiedziałam że życzę mu wszystkiego dobrego. Co miałam powiedzieć. Paść na kolana? tego oczekiwał?
całe 2 tygodnie myślałam, chciałam napisać eska, ale chciałam mu dać czas na to by się w nowym miejscu by się urządził. no i do dziś..
oakzje się, że został, bo z praca nie wypaliło, oraz że się z kimś spotyka.
Nie wiem co ja mam myśleć. Prawda? nie prawda? gra mi na uczuciach?  Mogę także myśleć, że specjalnie zagrał z tym wyjazdem do nowego miasta, by sie mnie pozbyć  i z czystym sumieniem zacząć coś nowego. Chociaż on taki nie jest. Lub, chciał sprawdzić dziś, czy szczerze napiszę do niego co czuje? Nie wiem, takiego typu faceta jak on, nie poznałam jeszcze.

10

Odp: sama sobie jestem winna

Myślę, że gdyby chciał się Ciebie pozbyć poprzez ten rzekomy wyjazd, to nie napisałby już potem nic, a już na pewno nie to, że został. Teoretycznie możemy sobie teraz gdybać w nieskończoność, a jaka jest prawda, to wie tylko on. Bardziej mnie na tę chwilę zastanawia to, czy byłabyś w stanie psychicznie udźwignąć taki związek, z kimś, kogo prawie nie ma. Znam osoby, którym taki układ może nie przeszkadzać, ale wiem po sobie, że ja byłabym zbyt wrażliwa, zbyt spragniona bliskości, żeby ukochana osoba znikała mi na tyle czasu, a wracała na dosłownie parę sekund. Jak to jest z Tobą?

11

Odp: sama sobie jestem winna

Wiesz, czytając twoją historię dochodzę do wniosku, że to prawda, że chłopcy porządni, dobrzy na starcie przegrywają z tymi właśnie bad boyami. Wiele jest na tym forum wątków, gdzie faceci pytają się -czy porządny , spokojny chłopak ma szanse na miłość, na dziewczynę.

Dlaczego od razu go nie wybrałaś? Dlaczego trzymałaś go z daleka od siebie? A teraz, kiedy powiedział Ci, że spotyka się z kimś nagle go chcesz?

12

Odp: sama sobie jestem winna

Pewnie, że lepiej siedzieć na dupie i nic nie robić kiedy zrobić można coś? A może Ci po prostu nie zależy. Bo myślę, żę gdyby chodziło o sprawę życia i smierci to coś być zrobiła (dla siebie czy dla kogoś innego). Dla mnie, tak na marginesie, wyglada to też na brak szacunku dla uczuć kogoś innego (w sensie niejasnych deklaracji i zachowania) czy swoich( w sensie postępowania wbrew swoim uczuciom).

13

Odp: sama sobie jestem winna
Karetka napisał/a:

Wiesz, czytając twoją historię dochodzę do wniosku, że to prawda, że chłopcy porządni, dobrzy na starcie przegrywają z tymi właśnie bad boyami. Wiele jest na tym forum wątków, gdzie faceci pytają się -czy porządny , spokojny chłopak ma szanse na miłość, na dziewczynę.

Dlaczego od razu go nie wybrałaś? Dlaczego trzymałaś go z daleka od siebie? A teraz, kiedy powiedział Ci, że spotyka się z kimś nagle go chcesz?


Minusów było wiele.
Chciałam mieć kogoś przy sobie, budzić sie i zasypiać każdego dnia przy boku kochanej osoby. Tego by nie zapewnił mi ze względu na sowa pracę. 2-3 tygodnie go nie ma, potem pojawia sie na parę dni i znów jedzie.
Także wiadomo co mówią/piszą o kierowcach tirów, że na przystankach piją, spotykają się z dziewczynami, prowadza takie drugie życie, bo każdy facet ma swoje potrzeby . To akurat byłoby ost rzeczą bym o nim tak myślała.
Także to, że od razu chciał poważny związek, dla mnie to raczej stopniowo powinno się odbywać, poznać się jak łyse konie, a jak to zrobić, skoro go tak często i na tak długo nie ma? Gdyby był dzień w dzień w Polsce, myślę, że spotykalibyśmy się z pól roku, po czym być może i byśmy zamieszkali razem. Jeśli jest jak jest, że go nie ma to takie poznanie wydłużyłoby się w czasie. Nie chciałam pocieszenia, tylko chciałam byc pewna na 100% że to już.
Wiem, że sa czasy, że życie w pojedynkę jest ciężkie, kobiety idą na głęboka wodę zbyt wcześnie, a potem są rozstania, kłótnie, bo jednak to nie to. Ja chciałam sobie tego oszczędzić.
Nie byłam także gotowa na coś poważniejszego, gdyż jeszcze 2 lata temu uciekłam spod ołtarza, bo dowiedziałam się że mój eks miał podwójne życie. Skompromitował mnie przed rodziną, oszukał moje serce. Byliśmy z sobą 8 lat. to kawał czasu.
Oraz kwestia różnicy wieku, jest młodszy ode mnie o 6 lat. On młody, odważny, ja- po przejściach z posklejanym sercem.


Na ta chwile, byłabym gotowa przełknąć to co wyżej napisałam. Chciałam z nim być, spróbować, powoli. A tu taki zonk. dziś z rana napisał, że spotyka się z kimś od lipca. Czyli zmienił zdanie, bo wczoraj pisał cos innego. A jesli chodzi o nasza korespondencję, to w lipcu pisał, ze kocha, w sierpniu, ze chce się spotkać, bo tęskni, w sierpniu, że wyjeżdża do nowego miasta, oraz jak ja chcę, mogę z nim. Wczoraj , że nie wyjechał, został, nie wypaliło z pracą oraz ma kogoś. A dziś że od lipca się z kimś spotyka. KU*** co to ma być?
ROBI SIĘ Z NIEGO  bad boy?

14

Odp: sama sobie jestem winna

Zależy ci na nim?
a moze pomyśl tak sproboje przelamie sie pospotykam sie powiem co czuje zaryzykuję, przecież w razie czego ma prawo nie wypalić z czego on wydaje mi sie powinien byc świadomy. Moze przestan sie bac tylko odpowiedz sobie sama w sobie chcesz tego chcesz sprobowac?
nie jestem ekspertem w doradzaniua ale tak sobie mysle ze moze warto zaryzykować, juz sie nie bac zranienia, kazdy jest inny moze akurat sie ulozy. Bo tak nigdy sie nie przelamiesz by znów byc z kims.

15

Odp: sama sobie jestem winna

No i stało się.
Napisałam mu maila, z tym co w sercu mam, co czuje, co chciałabym, a za poxno jest, bo ma kogoś.  Nie wymagałam że wszystko porzuci od razu, ale chciałam mieć czyste sumienie że mu napisałam to co czuje i że żałuje że tak wyszło. Zresztą tak doradzaliście.

Koniec końcem odpisał mi smsa w odpowiedzi na mojego maila. Napisał, że nawet sobie nie wyobrażam co on teraz w sercu czuje, że gdyby wcześniej wiedział, wszystko potoczyłoby się inaczej. Że w tej chwili ma mętlik w głowie i nie wie co zrobić. Serce  go ;pcha do mnie, a rozum mówi, "nie rań tej z którą teraz jesteś ". Napisał także że rok temu poznał mnie, swoją bratnia duszę , pokochał z całych sił, dawał szanse, nie rezygnował. Aż nie starczyło mu sił i zaczął szukać kogoś innego z kim mógłby coś nowego zacząć. Oraz dodał, że cały czas dzień w dzień o mnie myśli.

Odpisałam, że nie mam zamiaru mu nic psuć, że jeżeli ulokował juz swoje uczucia , to niech tak będzie, poniekąd się cieszę, nie czuje zazdrości. Szanuję jego zdanie i wybór. Na niego nie da rady sie gniewać.

Minęło może niecały tydzień, wczoraj pisał smsy do mnie. Jest na wyjeździe, za granicą, chciałby się spotkać. Napisał, że 2 tyg będzie w domu, oraz mnie zaprasza, nawet na 2 dni. Chciałby zobaczyć jak to berdzie i co z tego wyjdzie. Że chciałby mnie przytulic, pocałować i nie myśleć o niczym innym niz ta chwila. Potem napisał, że" jak się spotkamy, to mamy to zachować dla siebie. zobaczymy jak potoczy się spotkanie bo to jesteśmy sobie winni" i to zdanie mnie zastanawia.
Z ułożonego faceta , wzorowego dżentelmena, uczuciowego, odniosłam wrażenie, że spotkanie potajemne ze mną ( bo ma kogoś), seks?, coś więcej i się rozchodzimy?? nie rozumiem.

16

Odp: sama sobie jestem winna
maskotek00 napisał/a:

No i stało się.
Napisał, że nawet sobie nie wyobrażam co on teraz w sercu czuje, że gdyby wcześniej wiedział, wszystko potoczyłoby się inaczej. Że w tej chwili ma mętlik w głowie i nie wie co zrobić. Serce  go ;pcha do mnie, a rozum mówi, "nie rań tej z którą teraz jesteś ". Napisał także że rok temu poznał mnie, swoją bratnia duszę , pokochał z całych sił, dawał szanse, nie rezygnował. Aż nie starczyło mu sił i zaczął szukać kogoś innego z kim mógłby coś nowego zacząć. Oraz dodał, że cały czas dzień w dzień o mnie myśli.

Odpisałam, że nie mam zamiaru mu nic psuć, że jeżeli ulokował juz swoje uczucia , to niech tak będzie, poniekąd się cieszę, nie czuje zazdrości. Szanuję jego zdanie i wybór. Na niego nie da rady sie gniewać.

Minęło może niecały tydzień, wczoraj pisał smsy do mnie. Jest na wyjeździe, za granicą, chciałby się spotkać. Napisał, że 2 tyg będzie w domu, oraz mnie zaprasza, nawet na 2 dni. Chciałby zobaczyć jak to berdzie i co z tego wyjdzie. Że chciałby mnie przytulic, pocałować i nie myśleć o niczym innym niz ta chwila. Potem napisał, że" jak się spotkamy, to mamy to zachować dla siebie. zobaczymy jak potoczy się spotkanie bo to jesteśmy sobie winni" i to zdanie mnie zastanawia.
Z ułożonego faceta , wzorowego dżentelmena, uczuciowego, odniosłam wrażenie, że spotkanie potajemne ze mną ( bo ma kogoś), seks?, coś więcej i się rozchodzimy?? nie rozumiem.

Wydaje mi się że poznawał, szukał kobiety przy której poczuje się tak jak przy Tobie. Skoro chce się spotkać to niespotkał "twojej rywalki".

17

Odp: sama sobie jestem winna

dzis juz jestem przygnębiona rozmyślając nad tym. Odpycham te myśli o nim, ale powracają po chwili.
Boli mnie zranione serce, duma.

Znów mi pisał, że jest w Polsce, chce się spotkać, że jesteśmy sobie winni spotkać się, pogadać, oraz chce bliskości ze mną ( seksu).
Wiedząc, że ma kogoś, bo tak deklarował, najpierw się zgodziłam, a potem jednak przyhamowałam. Nie chce budować swojego szczęścia na nieszczęściu innej.
Ale znów poxniej pisał, że tęskni, mysli, no i parę dni temu zadzwonił, że chce przyjechać po mnie i gdzieś zabrać. Nie dałam mu odp od razu, ale wieczorem napisałam mu smsa, że nie ma sensu, bo kogoś ma, a ja nie chce znów rozpalać tej iskierki nadziei w sobie.
Napisałam mu tez maila, że niech będzie Świadomy swojego wyboru i konsekwencji. Jeśli jest z nią, niech mi dupy nie zawraca, skasuje numer, zapomni, odkocha się. jakaś świnia z niego, by mając dziewczynę spotykać się z ta drugą.
tez jestem tym zmęczona psychicznie, bo wiem, że jest zajęty, ma kogoś, ale cały czas mi też nie daje spokoju.
Po tym, jak się z nim nie spotkałam, dziwne i śmieszne trochę dla mnie, dał status na fb że jest w związku, i zobaczyłam pierwszy raz jego wybrankę. no cóż.. czyżby to spotkanie którego odmówiłam miałoby coś w jego życiu zmienić? Nie wiem. Mam to w d**pie już głęboko, chce odpocząć.
Tylko ktoś mi od tamtego czasu wydzwania z ukrytego, a gdy odbieram rozłącza się. jak tu być szczęśliwym.

18

Odp: sama sobie jestem winna

Sorki, ale sama sobie jesteś winna.
Chociaż szczerze ten Facet też chyba nie jest taki fajny, jak Go opisywałaś.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » sama sobie jestem winna

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026