No dziś to już mam dola.
zastanawiam się, dlaczego sama sobie tak życie marnuję. Na własne życzenie. wciąż to co najważniejsze odkładam na później.
Aż po prostu dostaje takiego plaskacza w twarz od zycia , że zwalniam w jednej chwili, zatrzymuje się grawitacja i dociera do mnie , że
jestem głupia. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, jak tylko do siebie.
Rok temu poznałam na raz dwóch fajnych facetów.
dwa rożne typy, jeden typowy niegrzeczny facet, doświadczony życiowo, dojrzały,
drugi- młodszy ode mnie o 6 lat, ale bardzo dojrzały emocjonalnie, wie czego chce od zycia, nie pije, nie pali, pracuje, rodzina dla niego to świętość.
Oczywiście jak to każda kobieta wybrałam opcje pierwszą. Skończyło sie na paru spotkaniach, zepsuło się ponoć z mojej winy, z czym sie nie zgadzam, wiele se wydarzyło, aż dałam sobie spokój. trwało to z pol roku.
Chłopak z drugiej opcji, cały czas ze mną smsował, spotkaliśmy sie parę razy jako koledzy, nic nie było, chociaż cały czas zapewniał mnie o sowich szczerych uczuciach, co mnie dziwiło, bo byłam starsza od niego. Musiałam dojrzeć sama w sobie z ta myślą, by coś poważniejszego zacząć.
Sama zostałam zdradzona przed samym ślubem, bolało i powiem ze nie przestało. Nie potrafiłam z dnia na dzień zaufać komuś, pocieszyć się.
Swojego adoratora szanowałam, rozumiałam, ale nie dałam mu nigdy tej pewności że coś do niego czuję.
w mojej głowie zazwyczaj kłębiły sie mylsli, ze on młody, powinien mieć kogoś w sowim wieku, a nie o 6 lat starszą. co jego rodzice powiedzą, że oszalał. tak to trwało z rok czasu już. Parę razy mieliśmy się umówić na randkę, ale za każdym razem to ja odwoływałam, bałam się. Myślałam, co ja robię!!
Zaprosił mnie na chrzciny swojej siostrzenicy, tak samo najpierw się zgodziłam, potem tydz przed zrezygnowałam. wiem, że go raniłam, wiem, że on nie kochał zależało mu jak nie wiem. z jednej str czułam motylki w brzuchu, z drugiej str rozum grzmiał że nie mogę, że nie teraz, chociaż moje myśli dzień w dzień krążyły wokół niego. Ostatnim sms było, że wyjeżdża do Białogardu, bo tam pracę dostał, bo tu gdzie jest nic go nie trzyma. To było z 2 tyg temu.
Kiedy wczoraj wieczorem znów o nim myślałam, chciałam mu wysłać smsa, że mi na nim zależy, ale tez nie miałam odwagi. Mam jakąś blokadę. Może to przez ten mój nieudany związek, niewypał ze ślubem, ból, cierpienie, że nie jestem gotowa.
dziś napisałam sms, co u niego , jak tam w nowym miejscu,itp.. Odpisał, że nie wyjechał, że jednak nie dostał tam pracy i jest u siebie.
Ucieszyłam się. Ale na moment. na chwilę moje małe szczęście uniosło się i zaświeciło słońce. Chciałam napisać, czy się spotkamy teraz, jestem gotowa, że tęsknie za nim.-- ale nie zdążyłam wysłać, bo odpisał mi, że z kimś się spotyka.
W jednej chwili wszystko zwolniło, zatrzymała się grawitacja. Wzięłam głęboki oddech.
Pomyslałm, że pisał mi ( jakiś czas temu) że poczeka na mnie, aż będę gotowa na coś z nim by być razem. życzyłam mu powodzenia.
Napisał jeszcze smsa, że zaczyna odczuwać poważne braki i to w każdej postaci i coś tam jeszcze.stad zaczął szukać szczęścia gdzieś indziej.
\Nie wiem co mam robić. kaplica.