Witam. Po raz pierwszy piszę . Jako młoda dziewczyna byłam w kilu związkach. Dostałam po tyłku ale jakoś szłam. Pierwsza moja miłością był Jakub. Miałam wtedy 15 lat. Szalałam za nim każdy
z otoczenia o tym wiedział. On nie zwracał na mnie uwagi. Potem były jakieś nie udane związki
i nagle… Odezwał się do mnie jak był w Irlandii. Pisał, że dopiero tam zrozumiał kogo kocha kogo mu brakuje. Grom z jasnego nieba. Nie chciałam nic myślałam, że to wkręt. Będąc na wakacjach on przyszedł do mojej mamy mówiąc jej, że mnie kocha i nie wraca już tam. Zostaliśmy parą. Bywało różnie. Były śmiechy, były łzy była radość i smutek. Często się kłóciliśmy ale wracaliśmy do siebie.
Po 4 latach zaręczyny. Zamieszkaliśmy razem. I bywało jak to w związkach kłótnie, rozstania, godzenia. Zawsze wracaliśmy do siebie. W 2012 roku pojechał do Szwecji. Jak wrócił było fajnie jakiś czas. Nagle wstał powiedział, że go to przerosło narysował mi zero na czole, że jestem zerem
i odszedł. Świat się zawalił. Po 3 tygodniach wróciliśmy do siebie. I tak cały czas lepiej gorzej ale razem. Rok temu zaszłam w ciąże. Szok, załamanie. Usunęłam ją. Wyraził na to zgodę ( ból jaki odczuwam nie będę pisała bo mam za swoje). W maju wyjechał do Norwegii. Miało być po Bożemu. Ślub dziecko dom. Gdy wyjechał pisał dzwonił. Chciał rzucić pracę by być ze mną. Ja chciałam rzucić i jechać do niego. Przyleciał raz fajnie. Teraz sierpień. Sierpień okazał się dla mnie pechowy. Przyleciał 6 sierpnia. Popił… kolejna kłótnia o nic. Chciał jechać na grilla ja nie. Ubliżał mnie, wyzywał.
W niedzielę stwierdziliśmy, że to koniec bardziej ja. Mówiłam sobie w duchu że mu pokażę. Wylatywał w poniedziałek. Jeszcze w niedzielę spędziliśmy taka noc, że to było cos wspaniałego. Rano wstał przytulił mnie. Powiedział, żebym sobie przemyślała wszystko, że jak nikogo sobie nie znajdę to będzie on. Uśmiechnęłam się i w duchu że ci pokażę. Wsadziłam mu list który napisałam po tym zajściu. Że nie jestem zerem że to on pożałuje że to on będzie płakał. Doleciał nawet się nie odezwał. Zadzwoniłam z uśmiechem na ustach spytałam i co dobrze ci? On, że to niema sensu. Że tyle razy to przerabialiśmy. Bach. Dostałam w twarz. Po tym rozchorował się nasz pies. Członek rodziny 12 lat. Niestety odszedł. Zadzwonił do mnie współczuł. Dzwonił do swoich rodziców, żeby mi pomagali bo biedna sama jestem. Z tego co wiem do nich cały czas dzwonił. I cisza. Weszłam na jego pocztę patrzę przylatuje do Polski w czwartek ale wylot ma z Poznania. Myślę pomylił się tak tak kocha mnie. Nie. Pojechał do Poznania. Jego rodzice też nic nie wiedzieli w szoku byli jak się dowiedzieli jak mnie traktował. Rozmawiali z nim a on odparł, że jest dorosły i to jego życie. Napisał mi maila „ tak to już koniec”. Świat zamarł. Było to ostatnio w piątek. Snułam się. W sobotę przyszedł kryzys. Brałam tabletki na uspokojenie z nadzieją, że jutro już nie nadejdzie. Położyłam się do łóżka mówiąc w głos „ Boże idę do Ciebie, jestem gotowa”. W niedzielę obudziłam się jakby nic. Wzięłam więcej. Poszłam spać. Obudziło mnie nawet nie wiem co. Jego rodzice, moja mama przyjaciele. Zwymiotowałam wszystko. W nocy przyjaciele spali ze mną. Wczoraj przemyślając wszystko poszłam do kościoła. Przeprosiłam Boga za wszystko. Pogodziłam się z nim. Napisałam do Jakuba na spokoju i on odpisał. Że mam go nie męczyć, że jestem zajebistą babką że sobie kogoś znajdę a on i tak prędzej czy później mnie by zdradzał i mam dać spokój dla siebie i niego. Szok. Nie wiedział jaką walkę wygrałam bo nie chce być z nikim dla litości. Te słowa „ zrób to dla mnie proszę”. Odpisałam dobrze. Dzisiaj uwolniłam Jakuba od siebie. Dałam mu odejść ode mnie. Kocham go całym sercem ale skoro on mnie o to prosi zrobię wszystko. Teraz po moim „pogodzeniu” modle się o niego by był szczęśliwy. Żeby spotkał kogoś wartościowego. Modlę się również by zatęsknił wrócił zrozumiał. Co będzie wie to tylko Bóg. Nie potrafię zrozumieć czy tak w 3 tygodnie da się przestać kochać kogoś po 9 latach? Czy jego to nie boli? Pisał, że wie, że mnie źle traktował i chce bym była szczęśliwa. Ale szczęście to on. Na dobre i na złe. Nie będę pisać do niego ani nic. On podjął decyzję i tylko on może ją zmienić. Wiem, że to krótki okres ale to już chyba koniec mojego etapu z nim. Spotkała mnie kara którą wyrządziłam rok temu. Teraz z Bogiem się pogodziłam może się zaprzyjaźnimy? Wierzę w Jakuba. Wierz, że może potrzeba nam czasu. Może znowu jak był kiedyś w Irlandii stwierdzi, że mnie kocha. Nie wiem tego ale chcę tego póki co. Teraz mam czyste serce. Nie czuję do niego złości ani gniewu. Czuję pustkę i miłość. Wiem, że to nie minie z dnia na dzień. Ale na razie walczę o siebie a czy o niego jeszcze zawalczę za jakiś czas? Nie wiem. Chce by on to zrozumiał ale nie udry na udry. Co jakiś czas będę pisać jak to znoszę. Walczę ze sobą , walczę…..
Podobne tematy
2 2015-09-04 22:53:52 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-09-04 22:55:07)
Zabiłaś własne dziecko. Chciałaś zabić siebie. Poświęcić dwa życia dla kogoś, kto cię ewidentnie nie kocha i nie szanuje? Nawet jakby kochał, to poświęcać tego, co najważniejsze nie warto.
Pytasz, czy można nagle przestać kogoś kochać? Moim zdaniem to nie była miłość, tylko jakiś dziwny układ pełen sprzeczności i wzajemnej emocjonalnej zależności jednocześnie.
On nie stwierdzi, że cię kocha. Daj jemu i sobie spokój.
Nie rozumiem, po co ta walka? Żeby samej sobie coś udowodnić? Tu nie ma o co walczyć, dziewczyno. Tu nie ma szans na zdrowy, dojrzały związek. Dojrzej.
3 2015-09-04 23:02:51 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-04 23:03:53)
Nagle wstał powiedział, że go to przerosło narysował mi zero na czole, że jestem zerem
i odszedł.
Wariatów nie brakuje ![]()
Sorry, ale nie mogłam się powstrzymać..
Przypominasz mi znajomego, który też tak se czeko i czeko i czeko.. a ona se tak lato i lato. A lata mijają, a on se tłumaczy.. i ciągle sam i czeko.
To się nazywa fiksum dyrdum ![]()