netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

miłość czy przyzwyczajenie?

8 odpowiedzi2 001 wyświetleńzałożony przez (nie)szczesliwa992, 31.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » miłość czy przyzwyczajenie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: miłość czy przyzwyczajenie?

przyzwyczajenie czy miłość? to pytanie chyba niejedna kobieta sobie zadawała.. po czym można się dowiedzieć, że to nie upływ lat sprawia że człowiek ze sobą jeszcze jest?
jestem młodą kobietką, 3 lata po ślubie z małym dzieckiem.. Przed ślubem byłam z mężem w związku przez prawie 7 lat. Nie powiem czegos typu "myślałam że dobrze go znałam". Bo znałam go aż za dobrze. Mimo to wyszłam za niego i chciałam założyć z nim rodzine. Mój mąż od zawsze miał problem z okazywaniem uczuć, bo jak zawsze od niego słyszałam: "nie jestem mięczakiem, trzeba być facetem, a prawdziwi faceci nie okazują słabości". No właśnie.. Dla niego okazanie mi uczucia oznaczało ze słabością.. Ja zawsze twierdziłam, że to właśnie prawdziwi faceci potrafią całemu światu wykrzyczeć jak bardzo kochają kobiete i darzyć ją największą miłościa jaką potrafią. A tylko mięczaki udają bezuczuciowych twardzieli...
Zawsze chciałam być idealną żoną. Wracającą zmęczoną po pracy, a mimo wszystko zajmującą się dzieckiem, gotującą codziennie obiad swojemu mężowi, codziennie sprzątającą, piorącą, chodzącą po zakupy i nie zawracającą głowy takimi rzeczami zmęczonemu po pracy mężowi.. A po całym dniu harówki być dobrą kochanką dla męża, kiedy tylko bedzie chciał..

Moje małżeństwo było jakie było.. Urodził się synek, myślałam że mąż się zmieni, że doceni to co ma, że ma żonę, wspaniałego synka.. Jednak bardzo szybko znudziło mu się rodzinne życie. Po 2 tygodniach mojego powrotu ze szpitala, na dobrą sprawę zostałam sama z dzieckiem w domu, bez jego wsparcia i pomocy. Załamywałam się coraz bardziej, ale człowiek musiał funkcjonować, bo miał u boku największy skarb.

Przez te 3 lata każdy mu mówił, że w koncu się sprzeciwię takiemu życiu, że w końcu bedę miała dosyć, że odejdę a dla niego bedzie już za późno, a on dopiero wtedy się obidzi i zobaczy co stracił..
I taki dzien nadszedł po naszej 3 rocznicy ślubu:(  przez cały weekend jaki sobie zarezerwowałam specjalnie na tą okoliczność, nie spedziliśmy ze sobą ani minuty, bo wszystko inne było ważniejsze .. Jak ja to usłyszałam "dla mnie to dzień jak codzień, nic szczególnego".. Po kilku dniach powiedziałam mu o rozwodzie. I dopiero wtedy przejrzał na oczy. Tak jak mu wszyscy dotychczas mówili.. Tylko że ja już nie mam siły walczyć o to wszystko. Bo właśnie z tego względu że tak dobrze go znam, to wiem że on się nigdy nie zmieni.. Ze teraz to jest tak na pokaz, żebym zmiękla i wróciła do niego, żebyśmy znowu tworzyli "szczęśliwą" rodzinke..

Tylko że ja już nie potrafię tak opty,istycznie na to wszystko patrzeć. Dla mnie nie ma to już sensu i tak jak mu wczoraj powiedziałam.. Dając nam szanse to zrobie to tylko z litości, bo nie mogę patrzeć na to jak on teraz cierpi.. Tylko szkoda że on nie widział jak ja cierpiałam przez te wszystkie lata,..

Tylko że jest jeszcze coś.. a raczej ktoś.. Wiadomo że każdy ma jakieś swoje potrzeby, niezależnie od tego czy to facet czy kobieta. I nie mówię teraz o sexie. Mnie brakowało docenienia mojej osoby, spojrzenie na mnie jak na kobiete a nie jak zapracowaną matkę i kurę domową.... Po tym jak zaczęło się chrzanić między nami, po tym jak powiedziałam że chcę rozwodu poznałam kogos. Całkiem przypadkiem, w pracy.. Zaczęliśmy rozmawiać o życiu, bo wiadomo że czasem lepiej jest się wygadać obcej osobie niż najbliższemu przyjacielowi.. I tak było w tym przypadku.. BArdzo dobrze mi się z tym facetem rozmawia, szanuje to ze mam męża, ale nie ukrywa że chciałby ze mną być. Nic na siłę, to jest tylko i wyłąznie moja decyzja.. On też jest po przejściach, po nieudanym małżeństwie, więc wie co ja teraz przechodzę..
Wiem że to teraz brzmi na coś typu "rzucam męża dla innego". Ale tak nie jest. JA to chciałabym zrobić tylko dla siebie, ale boję się że za jakiś czas mogę tego żałować..
Przyzwyczajenie czy miłość? Od miesięcy zastanawiam się nad tym pytaniem...:(

2

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?
(nie)szczesliwa992 napisał/a:

Zawsze chciałam być idealną żoną. Wracającą zmęczoną po pracy, a mimo wszystko zajmującą się dzieckiem, gotującą codziennie obiad swojemu mężowi, codziennie sprzątającą, piorącą, chodzącą po zakupy i nie zawracającą głowy takimi rzeczami zmęczonemu po pracy mężowi.. A po całym dniu harówki być dobrą kochanką dla męża, kiedy tylko bedzie chciał.....:(

Chyba trochę sobie przeczysz,przecież sama tego chciałaś?A jaki był,wiedziałaś o tym od początku,wiedziałaś,że nie jest/nie był zbyt wylewny jeżeli chodzi o uczucia.

3

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?

Wysłałam Ci e mail
Pozdrawiam

4 Ostatnio edytowany przez Evens (2015-08-31 20:44:55)

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?

Tak bardzo mało osób docenia intuicję, prawie wszyscy ją ignorują.
A nawet gdy zrozumieją, co im intuicja podpowiada, to i tak starają przekonać samego siebie racjonalnymi argumentami - "że przecież (...)"
NIE!

Partner się nie zmieni, stosunek między Wami się nie poprawi, a miłość w magiczny sposób nie zakwitnie na nowo.
Są co prawda skrajne wypadki, ale wiedziałaś jaki jest przed ślubem, a on aż do dzisiaj się nie zmienił, więc to nie jest jeden z nich.

Ty już dawno wybrałaś. Całe Twoje ciało aż wrzeszczy dając Ci odpowiedź na tacy, a Ty i tak starasz się przekonać samą siebie, że może jednak jest nadzieja. Że zrozumie co traci, że zacznie być przykładnym mężem i ojcem... Nie będzie.
A ten temat jest dowodem tego, że już dawno wybrałaś. Nie szukasz rady, ale zaaprobowania Twojej decyzji, z którą tak długo zwlekasz.
Nie da się odzyskać raz utraconego szacunku. Nic nie wspomniałaś na ten temat, ale wnioskuję że nie uprawiacie zbyt często seksu, co jest dowodem na jego brak z Twojej strony.

Jeśli masz odejść, to odejść dla samej siebie, a nie dlatego, że ktoś inny zwrócił na Ciebie uwagę. A bez znaczenia jak postanowisz, ustaw życie pod siebie, bez myślenia o innych. Rodzice, znajomi i przyjaciele zawsze będą gadać. Głupia że z nim jesteś, idiotka że odeszłaś. Ludzie to przede wszystkim gnoje, niestety.

I teraz w sumie takie pytanie - Czego oczekiwałaś po napisaniu tego tematu? Mamy pisać "zostać z nim", albo "odejdź", a Ty za tydzień podliczysz liczbę głosów?

5

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?
Evens napisał/a:

Tak bardzo mało osób docenia intuicję, prawie wszyscy ją ignorują.
A nawet gdy zrozumieją, co im intuicja podpowiada, to i tak starają przekonać samego siebie racjonalnymi argumentami - "że przecież (...)"
NIE!

. Nie szukasz rady, ale zaaprobowania Twojej decyzji, z którą tak długo zwlekasz.


racja, nie szukam rady, pocieszenia ani nic z tych rzeczy.. czemu to napisalam? moze poprostu chcualam wylac w koncu wszystkie swoje mysli gdzies? moze to mi doda troche sil zebym zniosla nagorsze momenty rozwodu? a moze poprostu chcialam miec cos, do czego wroce w chwili zwatpienia, czy oby napewno dobrze robie, cos dzieki czemu powiem sobie "kobieto, nie oszukuj sama siebie on sie nie zmieni", cos co karze mi realnie spojrzec znowu na wszystko?

6 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-08-31 21:34:42)

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?

Twój błąd polega na tym, że wciąż liczyłaś na to że mąż się zmieni.

Sama piszesz że mąż był taki zawsze, a Ty zawsze liczyłaś że nagle przemieni się w innego człowieka. Jesteś klasycznym przykładem dziewczątka, które wierzy że jej miłość będzie odmieniała mężczyzn.
Uważam że to niesprawiedliwe z Twojej strony. Bardzo niesprawiedliwe. Wzięłaś go takiego jakim był, a jednak cały czas nie akceptowałaś. I biadolisz teraz jak to cierpiałaś cały związek.

Nie świętował rocznicy. No tak, to faktycznie powód do rozwodu.

To jest tak samo jakbyś wzięła sobie kogoś bez nogi a po latach skarżyła się na forum że jesteś taka biedna, że chcesz się rozwieść bo jednak nie potrafisz tego braku nogi zaakceptować.

Teraz przez Twoje fanaberie rozbijesz dziecku rodzinę. Gratuluję.

7 Ostatnio edytowany przez iwcia2781 (2015-08-31 22:16:55)

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?

Witam.To samo pytanie od miesięcy zaprząta mi głowę.Moja sytuacja jest trochę inna bo ja jestem już 13 lat po ślubie.Zawsze myślałam że kocham swojego męża a teraz nie wiem czy to nie jest tylko przyzwyczajenie.Zawsze starałam się być dobrą matką(mam troje dzieci)żoną i kochanką.Przez wiele lat byłam na utrzymaniu męża więc zawsze było jak chciał,teraz zaczęłam pracować i czuć się niezależna a jemu się to nie podoba bo się zmieniłam.Czasem są awantury bo już nie jest tak jak kiedyś,już nie jestem tą szarą myszką kszątającą się po domu,coraz częściej irytuje mnie jego zachowanie i zastanawiam się czy ja go jeszcze kocham czy poprostu przyzwyczaiłam się że jest.Myślałam nawet żeby rozstać się na jakiś czas i poukładać swje myśli ale jeszcze są dzieci i ich najbardziej mi żal.


Dodam,że ostatnio pojawił się mężczyzna który pokazał mi że jestem atrakcyjną i inteligentną kobietą.Poza pracą i tym że dobrze nam się rozmawia nic mnie z nim nie łączy.

8

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?
madoja napisał/a:

Twój błąd polega na tym, że wciąż liczyłaś na to że mąż się zmieni.

Sama piszesz że mąż był taki zawsze, a Ty zawsze liczyłaś że nagle przemieni się w innego człowieka. Jesteś klasycznym przykładem dziewczątka, które wierzy że jej miłość będzie odmieniała mężczyzn.
Uważam że to niesprawiedliwe z Twojej strony. Bardzo niesprawiedliwe. Wzięłaś go takiego jakim był, a jednak cały czas nie akceptowałaś. I biadolisz teraz jak to cierpiałaś cały związek.

Nie świętował rocznicy. No tak, to faktycznie powód do rozwodu.

To jest tak samo jakbyś wzięła sobie kogoś bez nogi a po latach skarżyła się na forum że jesteś taka biedna, że chcesz się rozwieść bo jednak nie potrafisz tego braku nogi zaakceptować.

Teraz przez Twoje fanaberie rozbijesz dziecku rodzinę. Gratuluję.



Wolę pokazać dziecki, że prawdziwa miłość może istnieć. Może nie teraz ale za kilka lat się trafi ktoś kto spojrzy na mnie inaczej i doceni we mnie kobiete, a nie trzeba żyć w kłamstwie i zakłamaniu, tworzyć nierealny związek. Syn ma patrzeć na codziennie kłócących się rodziców? Dzieci przechodzą to wszystko o wiele gorzej niż dorośli, bo zamykają dużo rzeczy w sobie. I co, za pare lat ma sobie wmówić, że rodzice się nie kochają, ale są tylko ze wzgllędu na niego? Albo odwrotnie, że ma się obwiniać sam siebie że to przez niego jest między nami jak jest?

9

Odp: miłość czy przyzwyczajenie?
iwcia2781 napisał/a:

Witam.To samo pytanie od miesięcy zaprząta mi głowę.Moja sytuacja jest trochę inna bo ja jestem już 13 lat po ślubie.Zawsze myślałam że kocham swojego męża a teraz nie wiem czy to nie jest tylko przyzwyczajenie.Zawsze starałam się być dobrą matką(mam troje dzieci)żoną i kochanką.Przez wiele lat byłam na utrzymaniu męża więc zawsze było jak chciał,teraz zaczęłam pracować i czuć się niezależna a jemu się to nie podoba bo się zmieniłam.Czasem są awantury bo już nie jest tak jak kiedyś,już nie jestem tą szarą myszką kszątającą się po domu,coraz częściej irytuje mnie jego zachowanie i zastanawiam się czy ja go jeszcze kocham czy poprostu przyzwyczaiłam się że jest.Myślałam nawet żeby rozstać się na jakiś czas i poukładać swje myśli ale jeszcze są dzieci i ich najbardziej mi żal.


Dodam,że ostatnio pojawił się mężczyzna który pokazał mi że jestem atrakcyjną i inteligentną kobietą.Poza pracą i tym że dobrze nam się rozmawia nic mnie z nim nie łączy.



To już nie chodzi o innego mężczyznę, bo spokój z facetami napewno dam sobie na jakiś czas. Myślę przede wszystkim o dziecku i nie mogę pozwolić żeby teraz co miesiąc miał nowego "tatusia"..
Dobrze mieć wsparcie u innego człowieka. A inni faceci naprawde otwierają nam czasem oczy na nasze życie, na to jak dotychczas funkcjonowałyśmy, na co sobie pozwalałyśmy..

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » miłość czy przyzwyczajenie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026