netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Miłość a przyzwyczajenie?

26 odpowiedzi4 840 wyświetleńzałożony przez kobieta_89, 14.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość a przyzwyczajenie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Miłość a przyzwyczajenie?

Jak to jest z ta miłością? Czy ona mija i pozostaje jedynie przyzwyczajenie? Bo co kiedy ta miłość pozwalała nam widzieć świat tylko w różowych barwach, a przede wszystkim TĄ osobę? A przyzwyczajenie otwiera nam oczy i nagle zaczynami widzieć pełno wad, coraz gorszych i bardziej narastających? Jestem ze swoim partnerem 6 lat. Poznaliśmy się, kiedy miałam ich zaledwie 17, on jest rok starszy ode mnie. Wszystko było cudownie, nawet zamieszkaliśmy ze sobą, kupiliśmy sobie psa, staliśmy się prawie rodziną - prawie bo nieformalnie. Nasi rodzice się znają, my doskonale znamy swoje rodzeństwo, mamy wspólnych znajomych, mieszkanie i psa. I kiedyś coś pękło i we mnie i zapewne w nim. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle że się zmienił, albo raczej to miłość się skończyła. Czasem bywa lepiej, czasem gorzej, dogadujemy się, czasem jest nam ze sobą dobrze. Powiedzmy, że ?fizycznie? wszystko wygląda dobrze, ale ?psychicznie? już nie. Oczywiście ja przedstawiam odczucia tylko ze swojej strony. Okazało się że on jest zapatrzonym w siebie egoistą może wręcz nawet podchodzi to pod narcyzm. To okropne, widzi w sobie ideał a we mnie gorsza kopie człowieka. On opowiada jak świetnie radzi sobie z własną firma, jak się rozwija, a ja? moje pasje są głupie, bo nie da się na nich zarobić. Ponadto nie dorastam mu do pięt, bo nie chce robić tego, co on. Nie uprawiam intensywnie sportu, nie codziennie mam ochotę na sex, nie ma prawa jazdy i na dodatek przerwałam studia. Uważacie, że jestem gorsza od innych? On zawsze ma racje i jeśli coś się dzieje źle, nie mas na coś ochoty to jest MOJA i tylko moja wina. On jest nieskazitelny. Próbowałam mu wytłumaczyć, w czym problem, ale on po prostu nie słucha, zmienia temat, lub odwraca ?kota ogonem?.  Chce żebym się zmieniła, i wiecie, ja też tego chcę. Chce być, bardziej odważna, przebojowa, doceniana, ale nie chcę się zmieniać dla niego czy przez niego, ale sama dla siebie. Po za tym oczywiście nasze życie układa się dobrze, można powiedzieć monotonnie. Prawdziwe życie i tyle. Praca dom obowiązki. W moim odczuciu stałam się żoną, tylko taką nieformalną. Kiedyś chciałam być żoną ? jego, ale teraz już nie chyba nie chce. Zastanawiam się czasami, co by było gdyby poprosił mnie o rękę, czy to na pewno jest ta osoba, z którą chcę spędzić resztę życia. Niczego mi nie brakuje, z tej ?fizycznej? strony, ale jeśli chodzi o ta ?psychiczną?. Brakuje mi przyjaciół, których kiedyś odstawiłam na bok właśnie dla niego, od tego nie ma już odwrotu, brakuje mi miłości ? takiej zwariowanej, namiętnej i szczerej, kiedy to czuję się motylki w brzuchu smile. Brakuje mi? może trochę czegoś miłego, innego, fascynującego i szczęścia takiego prostego, który wywoła zwykły spontaniczny uśmiech na mojej twarzy.  Co z tą miłością, która zmieniła się w przyzwyczajenie, przywiązanie? Tak ma być? To ma wystarczyć do tego by budować wspólne życie? A co z motylkami w brzuchu, już nigdy ich nie będzie? Może powinniśmy zaakceptować wszystkie wady i próbować się zmienić by? żyło się nam lepiej.

2

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

A co z motylkami w brzuchu, już nigdy ich nie będzie?  one są dobre na ten pierwszy etap, na resztę życia nie wystarczą- i dobrze, bo człowiek by się nie rozwijał, żyłby w świecie baśni tzw. różowych okularów.

U Ciebie sprawa jest inna: nie tyle wypalenie a....rozczarowanie (?) takie odnoszę wrażenie. Piszesz dużo negatywów o swoim chłopaku, zaczynasz je po prostu dostrzegać i obawiasz się, ze nie starczy Ci siły by zmierzyć się z nimi na codzień.
Każdy z nas ma wady- to jest niewątpliwie prawda, jednak są pewne zachowania, które trudno wytrzymać na dalszą, wspólną drogę i być szczęśliwym. To co piszesz, chlopak uważa, ze jesteś gorsza, a przynajmniej Ty sie tak czujesz. To niedobrze. Chyba, że przesadzasz, ze sama uważasz, co on może uważać. Zakładam jednak, ze tak jest, czujesz to, czujesz się traktowana źle, nie tak jakbyś chciała, ten związek Cię już nie  buduje.

Pamiętaj, na każdym etapie związku jest czas by go zakończyć, ale również by go trochę podreperować -ale tego muszą chcieć obie strony. Jesli naprawdę kochają.

3

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

A może to nie Ty powinnaś się zmieniać tylko on? O ile zmiana w ogóle jest możliwa.
Może po prostu wszystko potoczyło się za szybko? Początki zawsze są piękne i kolorowe, dlatego że jesteśmy zakochani. A to coś zupełnie innego niż miłość. Zakochanie nakłada nam klapki na oczy. Wszystko jest, tak jak napisałaś, w różowych kolorach. Nie widzimy żadnych wad w drugim człowieku. Właściwie nic nie widzimy, poza obiektem naszych uczuć.
Gdy zakochanie przemija różowe okulary spadają nam z oczu i zaczynamy dostrzegać różne rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy. I mamy możliwość realnej oceny sytuacji.
Moja rada jest taka - zastanów się czy chcesz być z kimś kto będzie Cię poniżał, obrażał i wzbudzał w Tobie poczucie winy. Tacy ludzie raczej się nie zmieniają, a już na pewno nie sami z siebie i bez pomocy.
Ty nie musisz się zmieniać, na moje oko wszystko jest z Tobą w porządku. Tylko się zakochałaś i może trochę pogubiłaś. Nie możesz dać sobie wmawiać, że jesteś gorsza od innych. Jeżeli ktoś tak uważa, znaczy że nie ma do Ciebie szacunku i nie kocha Cię takiej jaka jesteś.

4

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Nie ma sensu zmieniać nikogo- można go jedynie zmienić na inny egzemplarz .

5

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

A mi się wydaje, że trochę szukasz dziury w całym. Nie wydaje mi się, że chłopak chce Cię zmienić, bo uważa siebie za lepszego. On po prostu chce, żebyś była szczęśliwa i zrobiła coś ze swoim życiem. Sama piszesz- rzuciłaś studia, prawka nie masz, pasji też nie..., pracujesz? Jeśli nie, to czym się zajmujesz w życiu? Co robisz? Może on chce Cię w jakiś sposób zmotywować do działania, żebyś coś osiągnęła...
A te przysłowiowe motylki w brzuchu... Za każdym razem jak ktoś o nich pisze, to śmiać mi się chce, bo w późniejszym etapie związku one przecież zanikają i nie są w zadnym wypadku wyznacznikiem miłości.

6

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Za każdym razem jak ktoś o nich pisze, to śmiać mi się chce, bo w późniejszym etapie związku one przecież zanikają i nie są w zadnym wypadku wyznacznikiem miłości. no nie są. Podobnie jak może ich nie być nigdy, na żadnym etapie SZCZĘŚLIWEGO związku smile

7

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

nie uprawiam intensywnie sportu, nie codziennie mam ochotę na sex, nie ma prawa jazdy i na dodatek przerwałam studia. Uważacie, że jestem gorsza od innych? On zawsze ma racje i jeśli coś się dzieje źle, nie mas na coś ochoty to jest MOJA i tylko moja wina. On jest nieskazitelny.

A czy przypadkiem nie jest tak, że Ty wiecznie jesteś na NIE?
Masz ambitnego chłopaka, który próbuje Cię zmotywować, żebyś razem z Nim szła do przodu. Wiem o czym mówię, bo sama motywowałam męża raz grzeczniej, raz mniej grzecznie, bo czułam, że zostaje w tyle. W konsekwencji szczera rozmowa pomogła, a z drugiej strony zdałam sobie sprawę, że nikogo nie można zmuszać do niczego. A mój mąż ma pasje, tylko na tyle kosztowne, że nie może sobie na nie pozwolić. Przynajmniej na razie.

Twój partner też pewnie próbuje Ci przekazać, żebyś coś w końcu ze sobą zrobiłą a nie siedzisz i gnijesz

8

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

"Za każdym razem jak ktoś o nich pisze, to śmiać mi się chce, bo w późniejszym etapie związku one przecież zanikają i nie są w zadnym wypadku wyznacznikiem miłości. no nie są. Podobnie jak może ich nie być nigdy, na żadnym etapie SZCZĘŚLIWEGO związku"
Catwoman mówisz o motylach w brzuchu? To raczej określenie stanu w jakim znajduje się osoba zakochana i osobiście uważam że  taki stan powinien trwać wiecznie jeśli żyje się w szczęśliwym związku, w związku w którym kocha się bezgranicznie. Równie dobrze możesz czuć motyle w brzuchu kiedy spełniają się Twoje najskrytsze marzenia, bo tu chodzi o szczęście i emocje, te pozytywne.

9

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

'To raczej określenie stanu w jakim znajduje się osoba zakochana i osobiście uważam że  taki stan powinien trwać wiecznie jeśli żyje się w szczęśliwym związku, w związku w którym kocha się bezgranicznie. Równie dobrze możesz czuć motyle w brzuchu kiedy spełniają się Twoje najskrytsze marzenia, bo tu chodzi o szczęście i emocje, te pozytywne."


własnie o EMOCJE smile   emocje a uczucia to 2 rózne sprawy i im szybciej do tego dojdziesz tym lepiej dla Ciebie:)

10

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?
LeeBee napisał/a:

nie uprawiam intensywnie sportu, nie codziennie mam ochotę na sex, nie ma prawa jazdy i na dodatek przerwałam studia. Uważacie, że jestem gorsza od innych? On zawsze ma racje i jeśli coś się dzieje źle, nie mas na coś ochoty to jest MOJA i tylko moja wina. On jest nieskazitelny.

A czy przypadkiem nie jest tak, że Ty wiecznie jesteś na NIE?
Masz ambitnego chłopaka, który próbuje Cię zmotywować, żebyś razem z Nim szła do przodu. Wiem o czym mówię, bo sama motywowałam męża raz grzeczniej, raz mniej grzecznie, bo czułam, że zostaje w tyle. W konsekwencji szczera rozmowa pomogła, a z drugiej strony zdałam sobie sprawę, że nikogo nie można zmuszać do niczego. A mój mąż ma pasje, tylko na tyle kosztowne, że nie może sobie na nie pozwolić. Przynajmniej na razie.

Twój partner też pewnie próbuje Ci przekazać, żebyś coś w końcu ze sobą zrobiłą a nie siedzisz i gnijesz

Ja nie zmuszam go do udziału w fundacjach i co mam powiedzieć że jest egoista, materialistą i nic po za czubkiem swojego nosa się dla niego nie liczy? Nie zmuszajmy ludzi do tego czego nie chcą i nie wybierajmy za nich drogi życiowej na siłę. Ja go nie zmuszam do rzeczy których on nie lubi i jednocześnie nie uważam że z tego powodu się nie rozwija. Ty natomiast stwierdziłaś że ja "siedzę i gniję" jednocześnie nie rozwijając się tylko dla tego że nie podzielam jego pasji i nie jestem na każde skinienie. Oczywiście jest ambitny, rozwija się, ale to nie znaczy że muszę mu dotrzymywać tępa. Każdy jest jaki jest. Jedni lubią być w centrum uwagi inni po za ta uwagą i nie uważam aby jedni od drugich byli gorsi. Co znaczy że twój mąż zostawał w tyle? Nawet jeśli zostawał, to czy musiał ci dorównać?

11

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

kobieta_89  jeśli jest niezdrowie ciśnienie w waszym związku z tego powodu, jesli on ci wypomina takie rzeczy i poniża, to jest problem. No chyba że cię jedynie ZACHĘCA,  a Ty to odbierasz jako atak.
Ty sama jedna wiesz, jak jest,

12

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Ja dziękuję gdyby ktoś miał mnie motywować słowami takimi jak te, że moje pasje są głupie i że nie dorastam komuś do pięt. To nie motywacja tylko deptanie po kimś.
Ja też przerwałam studia i nie poszłam na kolejny egzamin z prawka. Ale nie czuję się przez to gorsza. A już na pewno mąż nie robi mi z tego powodu wyrzutów i nie dobija. Zresztą zdążę to wszystko nadrobić, w końcu jeszcze nie umieram.
I Ty kobieta_89 też jeszcze to zrobisz. Tylko przestań ciągle myśleć o swoim chłopaku, zajmij się sobą, wyjdź z domu, odnów znajomości z dawnymi przyjaciółmi lub poszukaj nowych. Żyj tak jak przed związkiem. I zobacz co z tego wyniknie.

A co do motylków to po 11 latach związku czasem jeszcze je odczuwam wink

13

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Aby rozmyć wątpliwości wszystkich: Tak mam pracę, tak mam pasję i tak mam cel w życiu i co więcej mam nawet marzenia które spełniam. Raczej problem w tym że jestem osobą nieśmiałą i mniej "przebojową". Nie sięgam po więcej niż chcę. A ja nie chcę prawa jazdy i nie dlatego że nie bo nie, po prostu boję się prowadzić. Nie chcę intensywnie uprawiać sportu bo uważam że rekreacyjnie trzy razy w tyg. na rozluźnienie mi wystarczy, a jeśli chodzi o studia, no cóż - na 2 roku doszłam do wniosku że to nie jest to co chciała bym robić, i nie znaczy to że nie zamierzam podjąć innego kierunku. Chodzi o sam fakt że je przerwałam. Jeśli chodzi o sex, to kwestia samopoczucia wynikającego z zachowania mojego partnera.

14

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

wtykanosa, kwestia tylko tego czy to : "że moje pasje są głupie i że nie dorastam komuś do pięt"  --to jego słowa czy domysły Autorki.

Autorko wątku.... tu więc jest tylko 1 problem: z AKCEPTACJĄ. z pozwoleniem drugiemu człowiekowi być sobą:) .....jesli jeden człowiek drugiemu nie pozwala na bycie sobą i dokonywanie własnych wyborów, to nie ma sensu.

15

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?
Catwoman napisał/a:

wtykanosa, kwestia tylko tego czy to : "że moje pasje są głupie i że nie dorastam komuś do pięt"  --to jego słowa czy domysły Autorki.

Autorko wątku.... tu więc jest tylko 1 problem: z AKCEPTACJĄ. z pozwoleniem drugiemu człowiekowi być sobą:) .....jesli jeden człowiek drugiemu nie pozwala na bycie sobą i dokonywanie własnych wyborów, to nie ma sensu.

To że są głupie usłyszałam, lub raczej że są niewartościowe. Rozwijam się plastycznie, można powiedzieć że "uprawiam" rękodzieło. A to że nie dorastam mu do pięt, można łatwo wywnioskować z rozmów.

16

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

No to wygląda na to, że problem leży w Waszych relacjach. Może po prostu nie pasujecie do siebie? To się zdarza. Ludzie są ze sobą jakiś czas, potem zrywają, wiążą się z kimś na nowo. Bo szukają tej właściwej, drugiej połowy.

Wybacz ciekawość smile ale jakie to marzenia? smile Nazwa nicku zobowiązuje big_smile

17

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

No to najlepiej takiego typa po prostu zostawić i zacząć oddychac pełną piersią:)

18 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-09-14 15:25:15)

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?
kobieta_89 napisał/a:
LeeBee napisał/a:

nie uprawiam intensywnie sportu, nie codziennie mam ochotę na sex, nie ma prawa jazdy i na dodatek przerwałam studia. Uważacie, że jestem gorsza od innych? On zawsze ma racje i jeśli coś się dzieje źle, nie mas na coś ochoty to jest MOJA i tylko moja wina. On jest nieskazitelny.

A czy przypadkiem nie jest tak, że Ty wiecznie jesteś na NIE?
Masz ambitnego chłopaka, który próbuje Cię zmotywować, żebyś razem z Nim szła do przodu. Wiem o czym mówię, bo sama motywowałam męża raz grzeczniej, raz mniej grzecznie, bo czułam, że zostaje w tyle. W konsekwencji szczera rozmowa pomogła, a z drugiej strony zdałam sobie sprawę, że nikogo nie można zmuszać do niczego. A mój mąż ma pasje, tylko na tyle kosztowne, że nie może sobie na nie pozwolić. Przynajmniej na razie.

Twój partner też pewnie próbuje Ci przekazać, żebyś coś w końcu ze sobą zrobiłą a nie siedzisz i gnijesz

Ja nie zmuszam go do udziału w fundacjach i co mam powiedzieć że jest egoista, materialistą i nic po za czubkiem swojego nosa się dla niego nie liczy? Nie zmuszajmy ludzi do tego czego nie chcą i nie wybierajmy za nich drogi życiowej na siłę. Ja go nie zmuszam do rzeczy których on nie lubi i jednocześnie nie uważam że z tego powodu się nie rozwija. Ty natomiast stwierdziłaś że ja "siedzę i gniję" jednocześnie nie rozwijając się tylko dla tego że nie podzielam jego pasji i nie jestem na każde skinienie. Oczywiście jest ambitny, rozwija się, ale to nie znaczy że muszę mu dotrzymywać tępa. Każdy jest jaki jest. Jedni lubią być w centrum uwagi inni po za ta uwagą i nie uważam aby jedni od drugich byli gorsi. Co znaczy że twój mąż zostawał w tyle? Nawet jeśli zostawał, to czy musiał ci dorównać?

No widzisz, po pierwszym poście zrozumiałam inaczej, teraz Ci przyklasnę. Skoro nie siedzisz i gnijesz smile to świetnie. Rób swoje i go nie słuchaj. Może wręcz przeciwnie On czuje się zagrożony i słownie próbuje Cie poniżyć. Kto wie co mu w głowie siedzi. Ja bym Go spytała wprost czemu uważa, że to co robię jest gorsze.

Co znaczy że twój mąż zostawał w tyle?
Może źle to zabrzmiało. To było moje odczucie, bo ja chciałam się rozwijać kończyłam studia, chciałam wychodzić a mój mąż wracał z pracy, siadał na kanapie i tak każdy dzień. Ale szczera rozmowa tutaj pomogła, a z drugiej strony ja się opamiętałam i przestałam gnać do bliżej niesprecyzowanego ideału, który był wynikiem niezbyt udanego życia zanim wyszłam z domu. Potem wrzuciłam na luz i głaz mi z serca spadł.
Porównanie mojej i Twojej sytuacji jest tutaj nie na miejscu po wyjaśnieniu pewnych kwestii.

Ale ogólnie powiem Ci szczerze, że jestem osobą, która wiele przeszła w związku. Wielokrotnie miałam wrażenie że mówimy innymi językami, że jesteśmy z innych światów. On mnie ranił, a ja nie pozostawałam dłużna, choć wtedy widziałam tylko jego winę. Męczyłam się przy nim.
Zawsze jednak zostawała myśl, że przecież za coś go pokochałam. Po 7 latach wzięliśmy ślub.

Dlatego ja jestem za tym, żeby próbować do końca. Rozstać się można zawsze, ale jeśli czujesz coś do nie-męża to spróbuj znaleźć z nim wspólny język, oczywiście pod warunkiem, że On również wykaże się chęcią przezwyciężenia problemów.

19

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?
wtykanosa napisał/a:

No to wygląda na to, że problem leży w Waszych relacjach. Może po prostu nie pasujecie do siebie? To się zdarza. Ludzie są ze sobą jakiś czas, potem zrywają, wiążą się z kimś na nowo. Bo szukają tej właściwej, drugiej połowy.

Wybacz ciekawość smile ale jakie to marzenia? smile Nazwa nicku zobowiązuje big_smile

Rozwijać dalej swoje hobby i uczynić je sposobem na życie, zobaczyć trochę świata i mieć mnóstwo pamiątek z podróży i zobaczyć morze zimą smile Chciała bym też znaleźć się w chmurach wink Mieć psa który będzie wabił się Scooby Doo i poznać wielu ludzi i dobrze się z nimi bawić. Po za tym mam mnóstwo małych marzeń które zmieniają się z dnia na dzień smile

Wiecie, kiedyś zbierałam słoniki... mam ich mnóstwo i co ciekawe każdy jest związany z jakimś miejscem, osobą lub wydążeniem. Nie zbierałam ich od tak, nie była to moja pasja, ani talizman na szczęście, każdy słonik oznaczał coś nowego, coś co przeżyłam  i w pewnym sensie odzwierciedlał spełnione marzenia. Te mniejsze i te większe, ale marzenia. Od dawna nie przybyło nawet pół słonika...

20

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

"Rozstać się można zawsze, ale jeśli czujesz coś do męża to spróbuj znaleźć z nim wspólny język,"  --chwała Bogu on nie jest jej mężem.

21

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Racja, nie mąż

22

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

"zobaczyć morze zimą"

zaprosiłabym Cię, ale moja rodzina jest jedną z nielicznych, która w miejscowości nadmorskiej nie żyje z turystyki big_smile

A nad swoim związkiem się zastanów. Najlepiej jakbyście odpoczęli od siebie przez jakiś czas. I mieli czas na spokojne myślenie.

23 Ostatnio edytowany przez promemoria (2012-09-14 20:10:38)

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

o, wtykanosa, mądrze mówi=). Zróbcie sobie taka separację... nie ma sensu być wciąż tłamszonym przez kogoś, ale też od razu odchodzić od kogoś na stałe... też nie jest rozwiązaniem. Ja na Twoim miejscu wyprowadziłabym się lub powiedziała Mu coby się wyprowadził- zobacz jak Wam jest, gdy jesteście od siebie dalej.

24

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Siema,

Pisałaś o 'motylkach', kobieta_89.

Zobacz, to jest możliwe nawet po 10 latach małżeństwa. Oczywiście, są one mniejsze itd. O wiele mniejsze. Ale tak, mogą być. Po prostu trzeba je cały czas podtrzymywać.

I one są gdy jest dobrze, gdy są emocje, gdy coś się dzieje, gdy dwie osoby są zafascynowane, zachłyśnięte, och ach.

A Twój chłopak jakoś trochę dziwnie postępuje jak dla mnie... No bo dlaczego on nie toleruje, nie popiera Twoich zainteresowań.

A macie jakieś wspólne zainteresowania? Czy możecie razem zrobić coś co by dało Wam emocje? Fascynację wzajemną?

W życiu trzeba się bawić. A każdego bawi co innego.

Może po prostu nie pasujecie do siebie...

25

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Jedno z tego wszystkiego wynika na pewno ;] Twoje problemy w związku nie wynikają z rutyny i przyzwyczajenia. Czy separacja jest dobrym rozwiązaniem ciężko powiedzieć, na pewno rozmowa, taka szczera

26

Odp: Miłość a przyzwyczajenie?

Kobieta89,
ja też uprawiam rękodzieło big_smile I tą moją pracę jako mniej wartościową i mniej prestiżową traktuje tylko moja mama wink
Uważam, że Twój facet nie ma prawa szydzić z Twych pasji. Rękodzieło jest cenione, jest wartościową sztuką. Ty nie musisz mieć takich pasji jakie on najchętniej by Tobie narzucił. Dobrze, że masz swoje pasje! Nieważne czy są komercyjne czy nie, ważne, że SĄ.
A może to jest tak, że znajomi Twego faceta chwalą Twoje rękodzieło, Twój talent plastyczny i on poczuł się przez to gorszy i usiłuje się dowartościować porpzez klepanie takich głupot na temat Twej pasji? Obym się myliła... Wiesz co ja bym zrobiła?
Zaprosiłabym na kolację czy obiad Twoich znajomych, którzy cenią Twoje rękodzieło. Podaruj każdemu z nich mały, własnoręcznie zrobiony upominek. Niech zaczną Cię chwalić, cieszyć się prezencikiem. A Ty wtedy powiedz głośno i dobitnie - a wiecie, że mój facet uważa moją pasję za bezwartościową? Założę się, że Twój facet więcej nie będzie szydził z Twego hobby big_smile

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość a przyzwyczajenie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026