maniek_z_maniek napisał/a:Anastacjaa napisał/a:depressed111 napisał/a:Powiedział ze nic sie nie stało - upiłam sie fakt, więc mnie odprowadził do swojego pokoju (on z niego nawet nie korzystał bo wyjechał z hotelu wczesnym rankiem) co do ubrania powiedział ze mnie zostawił na lózku i przykrył kołdrą - jak wychodził miałam na sobie ubranie.
Wszyscy z pracy zachowuja się jak gdyby nic sie nie stało, wiekszośc nawet nie zauważyła że sie upiłam i byli zdziwieni jak to powiedziałam
Sama nie wiem dziwne to jakies wszystko...
Tak przypuszczałam, że taki mógł być scenariusz... dla mnie chyba najbardziej prawdopodobny z faktów które podałaś...
Także możesz odetchnąć z ulgą ale masz przestrogę na przyszłość, by się bardziej kontrolować z piciem albo wcale nie pić.
Nie zgadzam sie. Zupelna nagosc swiadczy o tym ze ktos ja rozebral. To jest oczywiste. Ale przeciez nikt sie nie przyzna a zycie w nieswiadomosci ze nic sie nie stalo to naiwnosc.
Gdyby nie ten "szczegół", choć w sumie b. istotny, to można by sadzić, że sytuacja się wyjaśniła. Innej "prawdy" już chyba Autorka nie pozna. Nie sądzę jednak by szef coś by ukrywał, czy też ryzykował takie akcje wiedząc, że jednak mogłaby coś pamiętać...
Jednak to, że współpracownicy zachowują się tak, jakby nic się nie wydarzyło mnie jakoś specjalnie nie dziwi. Dlatego dobrze mieć obok zaufaną osobę.
Autorka wspominała jednak, że w tym pokoju szefa spotykali się wcześniej w większym gronie... Może rzeczywiście ktoś został, by się nią zaopiekować, albo sprawdzić, czy wszystko ok. Ja jednak mam wciąż w pamięci ten przykład, który się wydarzył u mnie na takim wyjeździe (o którym wcześniej wspomniałam) i tylko na tej postawie mogę cokolwiek sądzić a raczej przypuszczać.. po tym jak kolega zaniósł koleżankę do mego pokoju i położył w łóżku, wróciliśmy razem do towarzystwa. Ja miałam klucz (kartę) ze sobą. Jednak kiedy impreza się skończyła, chciał ze mną pójść zobaczyć, czy z nią wszystko ok. Otworzyłam pokój, ona spała.. i tyle. Dodam, że on nigdy z nią o tym nie rozmawiał, tak jakby nic się nie stało.. bo i w sumie nie stało.. gdybym jej nie powiedziała, nie wiedziałaby jak się znalazła w moim pokoju i ze on ją przyniósł. Gdyby nie było mnie "pod ręką" a on nie wiedział, że się przyjaźnimy, może obudziłaby się w innym pokoju i pewnie też by ktoś się nią interesował jak się czuje, czy śpi itd. Do czego zmierzam.. może szef poprosił kogoś by się nią zainteresował, kiedy sam musiał już wyjeżdżać?