Hej,
jestem tu nowa. Chcę opisać swoją... historię. Nie proszę o krytykę- żyjąc tyle lat na tym świecie, wiem, że nie znając doglębnie prblemu danej osoby, krytyka nic nie daje. Chcę, by ktoś przeczytał moją historię, być może trochę doradził.
A więc tak, mam 23 lata, wspaniałego narzeczonego, w przyszłym roku wychodzę zamąż. Mój narzeczony jest miły, dobry, uczynny, pomocny, czuję się przy nim bezpieczna. Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale ostatnio- dość często nachodzą mnie pewne... wątpliwości... Pierwszą z nich jest... mój własny szef. 15 lat ode mnie starszy, żonaty, dwójka dzieci. Facet nieziemsko inteligenty- co mnie w nim urzekło, z megasuperaśnym poczuciem humoru. Ktoś, kto mnie rozumie bez zbędnych słów- sam mówi, że jest bardziej moim przyjacielem, niż szefem. Sms-ujemy codziennie, piszemy o wszystkim, o pogodzie, sporcie, naszej wspólnej pasji, uczuciach, etyce,moralności- tak dla kontrastu . Piszemy tak od około dwóch lat. Ostatnio jednak w naszą korespondencję mailową oraz sms-ową wkradł się pewien- nie wiem jak to nazwać- flirt może? Zaczęłam zauważać, że mój szef mnie "podrywa". Pisze mi miłe rzeczy- nie arogancko, tylko delikatnie. Zauważa we mnie to, co zawsze chciałam, żeby zauważał we mnie mężczyzna. Ponadto, od pewego czasu, kiedy wstaję rano- pierwszą myślą jest to czy napisze do mnie Pan S. Tęsknię- tak to chyba dobre słowo-kiedy nie pisze dłużej niż kilka godzin, kiedy go widzę, przechodzą mnie ciarki. S. troszczy się o mnie- kiedy mówię, że jest mi zimno w pracy (mimo, że mamy ogrzewanie)- stara się jak najbardziej pomóc, bym nie marzła. Mogę pisać z nim o wszystkim...
Nie myślcie sobie- nie mam zamiaru z nim być- nigdy nie rozbiłabym małżeństwa z dziećki. Poza tym, wiem, że kocha swoją żonę, a ja swojego narzeczonego... ALe nie wiem skąd te wątpliwości, czy coś jest ze mną nie tak?!
Online