Mój chłopak często nie rozróżnia, kiedy coś mówię żartem, a kiedy na poważnie. Kiedyś powiedziałam mu, że ciągle chodzę tą samą drogą, do obrzydzenia. Rano idę tą samą drogą do pracy, wracam, a kiedy mamy się spotkać, idę tą samą drogą jeszcze raz. Powiedziałam to w formie żartu. Wiadomo, że ta rzecz nie ma większego znaczenia. On natomiast zaczął tłumaczyć mi, że wszyscy chodzą codziennie tą samą drogą, on też. To normalne. Potem pokazał mi drogę, którą chodzi do pracy i powiedział mi jeszcze: "To a'propos tego, że powiedziałaś, że chodzisz ciągle tą samą drogą".
Niedawno zdarzyło się w naszym mieście morderstwo. Kobieta zabiła mężczyznę. Może to nie było zbyt mądre, ale powiedziałam, że jest to straszne, ale bardziej przestraszyłoby mnie chyba to, gdyby to mężczyzna zabił kobietę. Zacytowałam jeszcze Mickiewicza: "Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana", a on powiedział, że pewnie ja też mam ochotę go zabić, kiedy jestem na niego zła.
Innym razem mówiłam o tabletkach antykoncepcyjnych, że wykupiłam opakowania na pół roku, nie na rok, bo się zawsze coś może zmienić. Miałam na myśli względy zdrowotne albo ciążę. Mój chłopak na to: " To na wypadek, gdybyś miała mnie rzucić?" On nie rozumie, kiedy się z nim droczę. Na przykład, kiedy mnie przytulał, zapytałam przewrotnie z uśmiechem: " Co się przymilasz?", a on chyba pomyślał, że nie mam ochoty i przestał. Nie wiem, czy to kwestia niedobrania się, czy inna. Dużo przez to głupich nieporozumień. Co myślicie?
Podobne tematy
Cóż,to kwestia inteligencji,bystrości umysłu i poczucia humoru ...Uwielbiam takie droczenie i tzw "drugie dno" ![]()
Osoby z zespołem Aspergera mają tego typu zaburzenia.
Ale w Waszym przypadku może to tylko inne ścieżki myślenia.
On w ogóle nie łapie żadnych żartów i aluzji, nie tylko Twoich?
Wiem, że takie są objawy ZA. Nie sądzę, żeby problemy sprawiały mu tylko moje żarty. Wiem od znajomych, że też żartowali przy nim, a on niewiele rozumiał, stał i i zastanawiał się, o co chodzi. Ogólnie sprawia wrażenie dość sztywnego. Czasami żartuje, ale nie zawsze mu to wychodzi i w końcu ja też się gubię, co jest w żartach, a co na poważnie.