Witajcie.
Muszę sie podzielic tym co mnie ostatnio spotkało bo już nie wyrabiam. Do dzisiaj nie moge pojąc jak bardzo ludzie potrafia się
nie zrozumiec. Mialam taka kolezake poznalysmy sie na studiach. Potem byla przerwa i znowu się spotkalysmy jakos w zyciu. Wspieralysmy spotkalysmy
w momencie, w ktorym obie bylysmy bez pracy po pralu latach walki ona koncu dostala stala prace Ja mialam straszne doly jakas depreche czy jak to znawacjestem troche malkontentem i tez za duzo mowie o tym "cieniu"
No za duzo malguje to samo itd. ale do sedna. Spotykalysmy sie prawie raz w tygodniu okolo trzech lat jakos. czesto pisalysmy
ona nawet ze mna plakala niby jak widziala w jakim zlym stanie jestem,chciala mi pomoc i pomagala w snesie jak cos wiedziala o pracy to moglam sie jej podjac ale sie nei podejmwalam bo ( ona wie czemu ) ale jej zawsze mowilam,ze to niejest
absolutnie w nia kierowane czy na zlosc robione i ze ja jejj jestem brdzo wdzieczna za jejj pomoc. W kazydm badz razie tak to sie jakos toczylo niby fanei tu mi jakie preznety przynosila. to co miala. ja tez ile moglam tyle pomagalam dawalam mojego
ugoscilam ja zawsze jak przychdzila po pray, zrobilam obiad co mialam to dalam. Bardzo sie przywiazala do niej zaczelam troche jak siostre traktowac chociaz ona ogolnie dystans jakis tam niby lubi trzymac,ale zacowywala sie nie jak taka zwykla kolenka a ktos blizzy,nie wiem moze tak ajest
ludzie czesto o niej mowia przyjaciolka chociz zona ich za takich nei uwaza. ale ma duzo znajomych,ludzie ją lubią. W kazdymr azie potraila przychodzic do mnie
i mowic cos na kogos tam z rodziny czy szwagierke z ktora rzekomo tak byla blisko, czy przyjaciolke czy cos tam... ale ja jestem taka,ze u mnei jak na spodwiedzi ja nic nie przekazuje. No i nagle jakos zaczelo byc dziwnie. pare miesiecy temu zaczela byc nieprzyjemna jakas. nie wiem dziwna,zawsze lubila z mna pisac jak cos mowilam to zaprzeczala, mowila,ze lubi jak pisze i mam pisac
i nagle napisala do mnie,ze ona ma swoich znajomych i swoje problemy. jak mi to napisala... to malo nie spadlam z krzesla. Zzucilami jakbym ja ja w jakis sposb ograniczala chyba w kontatach z innymi co jest WIERUTNA bzdura!!! Ja nigdy jej nie bronilam,nie mowiłam, że nie ma sie zkims spoykac mam 28 lat i rozumiem,ze ma meza i prac e itd. zawsze tez jej wysluchiwalam jak cos mowila
potem jej odpisalam ,ze nigdy w zyciu jej takeigo czegos nei powiedzialam i ze chyba zuelnei sie nei zrozumialysmy i zycze powodzenia. Myslalam,ze jakkolwiek si eodniesie a ta nic. Naisalam jej tydzine pozniej czy ten brakt
odpowiedzi to jest odpowiedz? a ona,ze ja przeciez wszystko napisalam wiec nie rozumie co miala mi odpisac. Potem ja w zonku i cos pisze do niej,ze ok bylam troche zla ale mi przeszlo i ze mi na niej zalezy ze ogolnie to ja jak siostre trakuje jest mi bliska.. ze nie chcialabym konca tej znajomosci it.d to sie nagle mi wyjechala z jakimis tekstam ze jaki szantaz emocjonalny stosuje taaak * jak napisalam,ze to jak to ja jej mowie o problemach zwierzam sie a ona tak sobei odchodzi jakby nigdy nic itd- no chyba normalne ze si etak poczualam ;/) i ze ona nie widzi tej relacji tak głęboko -_-
i td ze sie przywiazalam..a ona jakos tak na mnie naskakiwala ciagle ; co bym nei napislaa to zle.. potem nagle cos przestaa sie odzywac do mnie.. cos tam mowila,ze si emoze za mnie pomdlic jak cos,ze chciala mi pomco a ja nei chcialam ;///// ( a c to jakis przymus czy co..;/) ze jej granice zostaly przkeroczone, ze ja ta znajomsoc obciaza od paru miesiecy ( NO CUDOWNIE,ze mi cos powiedziala!!!!) a rzkeomo bya taka ze na szczera..;/
no i cos tam jeszcze.potem milczenie jak cos pisalam juz sie nie odzywala i napisalam do neij po paru dniach bo jakos strasznie emocjonalnie to przezylam o tych znajomych i o tym,ze napisala,ze jestem zwykla kolezanka,ze niby rozumie ze si eobruszylam( ale chyba w ogole ob o jakas laske odczulam po tych tekstach)
no i pisalam tam: ze nie wiem jak okreslic to w jaki sposb mnie potraktowala, ze czemu mi nic nie powiedziala wczesniej,ze czuje sie jak oszukany glupek ;/ ze po co to wszystko bylo w takim razie... ;/ przychodzenie spotkania,rozmowy...:( bardzo mi bylo przykro, obie jestesmy wierzace wiec cos tam nawiazalam,ze przeciez Jezus chce pokoju i ja tez z nia sie nie chce klocic czy cos.. ze mi bardzo zalezy na niej itd... i wiecie co ona mi odpisala...
ZE CZUJE SIE ATAKOWANA I OSACZONA!!!!!!!!!!!!!!! I ze jest jeszcze pewniejszaza tego co pisala, i dla niej to koniec i mam to uszanowac. a ja PADLAM. po rpostu padlam i nei bylam w stanie nic wiecje napisac po dluuuugim emailu jaki jej wyslama z tym wyzej oczywiscie tu jest okrojony w tresc byl bardzo dlugi. napisalam wiec juz tylko,ze nie wiem gdzie ja ją atakuje,ze pisze ze mi zalezy...i ze milo bylo ja poznac. i juz sie nie odezwala. Ja naprae nie wiem czy ja jestem debilem czy ona jest typowa blondynka, i nei dosc,ze zerwala zze mna kontakt to chyba tez obrobila mi tylek bo szwagierka ktora ze man gadala zawsze ostatnio widzac mnei w autobusie udawala,ze mnei nie widzi. Ona jest rok starsza ode nie, ja mam 28 lat
i z calym szacunkiem nawte jesli ja obciazalam bo w kolko walkowalam to samo i moje doly to tez nei bylam do cholery egoistka!!! Tez pomagalam jak umialam, dawalam co moglam, lubie wspierac ludzie gdy czegos potrzebuja ale nie zalsuzylam sobei na zrywanie ze mna emailem!!! Jets mi straszni e przykro bo nei dosc,ze to to w ciagu tego samego tygodnia jeszcze zostawila mnie moja przyjaciolka byla,ale to jzu pozniej dopisze. Naprawde trzylam a znimi dwiema najblizej calymi dniamia plaklalam i nie moglam nic jesc ale tej moje rpzyjaciolki to nawte nei obcodzilo bo mi nei odpisala ja jej to napisalam. ale to jzu o innej opowiesc. ta o ktorej tutaj pisze dla mnie nie jest w tym moenci ani osoba dojrzala ani szczera bo nie rozumiem calej te sytuacji jak nagle to ktos kogo lubie mie osacza i zrywam z nia znajomosc!!
skoro pisala duzo wiadomosci itd i wydawaloo sie,ze sprawia jej to przyjemnosc trzeba bylo mi mowic wczesniej ze wcale tak za mna nie rpzepada przez jeczenie itd a nie robic mi cos takiego tak sie nie zachowuja dojrzali ludzie. Uwazala sie za szczera? wiec gdzie ta szczerosc ?? chcialam jak dorosli ludzie usiasc pogadac co sie wlsciwie stalo dlaczego tak pytam czy juz sie nie spotkamy zeby normalnei pormzaiac przy piwie cos tam a ona ze juz wszystko napisala, i nie zamierza na ten temat dyskutowac. Dawno nic we mnie tak nie uderzylo czuje sie jak jakis paziu, jak oszukany glupek dokladnie tak jak napisalam jej w emailu,albo ona jest przerwazliwona na swoim tle albo nieszczera. Nie rozumie jak tak mozna zrobic i zrywac znajomosc : przeciez ja nie chcialam jejk rzywdy zrobic zadnj emailem a jedynei wyrazilam to co mnei boli czy tak do cholery koncza znajomosc dorosli ludzie? mamw razenie ze to by tylko pretekst,ze ja od siebie uwolnilam. Nie licze jaj ani te drugiej nwet jak tam byłam winna takiego bolu jaki przezylam kilka miesiecy po tym szystkim. naprawde moze i ejstem marudna upierdliwa czy nie wiem jaka tam,ale mam tez dobre cechy i czuje sie potraktowana jak jakas scierka od podlogi nie chce mi sie wierzyc,ze ktostaki ciuciuc usmiechniety, bogobojny nagle wystawia mi tak dupe. Moze ja jestem jakism debilem bo takie potworne rzeczy jej napisalam???? Brak mi slow na to wszystko plakac mi sie chce na sama mysl, ja naprawde sie przywiazuje do ludzi, ni mam prawa juz nic powiedziec...dla mnie to ogromny cios a po nich chyba splywa jak po kaczce i czuja sie wolne. naprawde smierdzi mi to wszystko. Imprezy super duchowo porozumienie i co nagle nei w dupe kopie bo mam jakies problemy bo jestem taa czy inna o n za duzo mowilam to moja wina ze ciagle gada o tym co mnie boli,ale ja nawet sie z nia nigdy jakos nie klocilam a tu raz napisalam cos co mysle i nagle koniec... jakas masakra. Moze ja mam jakis niski poziom IQ. To wszystko i tak w ogromy skrocie. Jak to jest e ludziom nie jest zal...:( po co mowia,ze jestem wazna a potem nagle ledwo kolezanka............. zalilam sie przeciez jej ze zostawila mnie moja przyjaciolkma kiedys o pretensje to raz, ale ze moimi problami juz byla przytloczona...a zrobila to samo ;/ brak mi slow.