Jak mozna pogodzic sie z samotnoscia? Po tym jak zostawil mnie chlopak, w koncu jakos domnie dotarlo, ze juz nie bedziemy razem. Ale jestem samotna.
Jasne, mam kolezanki, kolegow ale jedyna bliska mi osoba jest tak naprawde tylko on. Zawsze bylam nieco zamknieta osoba, nie imprezuje, nie nawiazuje latwo znajomosci.
On jest nie tylko moja miloscia ale i bratnia dusza. A raczej byl... ![]()
Z jednej strony jestem bardzo samotna a z drugiej nie mam zbytniej ochoty na spotkania z ludzmi, chyba, ze z nim ale coz... I nie wiem co robic. Jak to pogodzic?
Podobne tematy
Nijak. Pamiętaj, że wszystko jest po coś. Skoro dziś się rozeszliście, to prawdopodobnie Opatrzność szykuje Ci kogoś wyj**anego w kosmos. Nie ma co siedzieć w domu, bo się tego jedynego przegapi
. Wypłacz się w poduszkę, ruszaj tyłek i zacznij się rozglądać ![]()
Nie zostawil mnie dzis tylko pare miesiecy temu. Teraz po prostu dopiero poniekad "wracam do swiata zywych".
Choc na pewno zaraz wszyscy zaprzecza to obawiam sie, ze to on jest tym jedynym.
I wlasnie w tym problem ze nie mam z kim wychodzic, nie jestem zbyt rozrywkowa osoba. Dopoki mialam jego bylo idealnie, teraz odczuwam samotnosc.
Uzależniłaś swoje życie i szczęście od faceta.Być może dlatego odszedł.Nie wolno z faceta robić jedynej opcji swojego życia, to zawsze źle się kończy.Musisz nauczyć się jak być szczęśliwą dla samej siebie, znajdź sobie coś, co lubisz robić,trochę wyjdź z koleżankami, rozejrzyj się po świecie
Nie siedź w domu i nie rozmyślaj na pusto.To tylko cię zdołuje.Musisz mieć bardzo niską samoocenę, może jakaś wizyta u psychologa by się przydała?
Uzależniłaś swoje życie i szczęście od faceta.Być może dlatego odszedł.Nie wolno z faceta robić jedynej opcji swojego życia, to zawsze źle się kończy.Musisz nauczyć się jak być szczęśliwą dla samej siebie, znajdź sobie coś, co lubisz robić,trochę wyjdź z koleżankami, rozejrzyj się po świecie
Nie siedź w domu i nie rozmyślaj na pusto.To tylko cię zdołuje.Musisz mieć bardzo niską samoocenę, może jakaś wizyta
u psychologa by się przydała?
Ekhm, bycie tym jedynym akurat facetów raczej nie odrzuca.
Ale reszta to święta prawda. Póki co nie wiesz, że może być lepiej, ale uwierz, że może bo miliony ludzi miało podobne problemy.
Nie bylam od niego uzalezniona, kazde z nas mialo swoje zajecia, hobby, nie spedzalismy kazdej chwili razem.
Ale byl jednoczesnie moim najlepszym przyjacielem i tak stracilam oboje - przyjaciela, ktoremu moglam powiedziec wszystko i tego jedynego. To za duzo dla mnie jak na jeden raz. Po tym tym bardziej boje sie komukolwiek znowu zaufac...
samotnych wokoł jest wielu .
ale zycie biegnie dalej .
wiadomo rozstania bola , ale trafisz jeszcze na swoja miłosc
Nie martw się. Teraz jest ogólnie jakiś mega słaby okres dla związków. Od początku roku tylu "jedynych" jest wolnych, że to głowa mała. Ostatnio regularnie słyszę o jakiś rozstaniach.
Serio, nie przejmuj się. Lepiej teraz niż jak za 20 lat ma Ci wystawić walizki dla jakiegoś młodego lachona. Młoda, piękna i inteligentna wyczaisz zaraz kogoś fajniejszego
.
Może trafi może nie trafi. Lepiej zająć się sobą i na spokojnie zacząć budować wszystko od nowa...