Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Witam. Znalazłam się tu, ponieważ potrzebuję pomocy - może ktoś przeżył coś podobnego... Pewnie tak...
Otóż... jestem zakochana od długiego czasu. Niestety nie będę nigdy z tym mężczyzną. Ta świadomość, że tak już będzie zawsze, pozwala mi w miarę normalnie funkcjonować. Żyć, wstawać rano, cieszyć się światem...ale nie do końca.
Mężczyznę, o którym mowa poznałam w pracy. Zaczęliśmy się spotykać bardzo niezobowiązująco...po czasie powiedział mi, że ma rodzinę, żonę, ale nie czuje się w tym związku szczęśliwy - teraz zaśmiejecie się, ot historia jakich wiele! Naiwna idiotka! Jednak... Pomiędzy nami po pewnym czasie, po okresie szalonych spotkań (wiecie o co chodzi) pojawiło się coś innego. Rozstawaliśmy się, kasowałam jego numer, a mimo to ciągle wracaliśmy do siebie. Kiedy któreś z nas miało problem, odzywało się do tego drugiego i pomagaliśmy sobie... i znów się spotykaliśmy... i tak w kółko... Teraz kiedy o tym myślę, zastawiam się, czemu nie zakończyłam tego dawno temu? Przecież umiem bez niego żyć, da się! Przecież nie jest ideałem. Przecież był ze mną, a potem wracał do domu, do rodziny.
Pewnego dnia zapytał mnie, czy związałabym się z rozwodnikiem - przestraszyłam się nie na żarty. Zrozumiałam wtedy, że to co do niego czuje, to jest właśnie miłość. Bardzo chciałam z nim być, ale ważniejsze dla mnie było, żeby był spokojny, szczęśliwy, ze swoimi dziećmi, nawet chciałam, żeby ułożyło mu się z partnerką. I to chyba właśnie jest to, prawda? Kiedy bardziej niż na swoim szczęściu, zależy ci na spokoju bliskiej osoby. To wtedy dotarło do mnie, że nigdy z nim nie będę - może za dziesięć lat przypadkiem się odnajdziemy. I znów...rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie. Przy nim czułam się swobodnie, wiedziałam, że nic nie muszę, że jestem ok taka jaka jestem. Ale znów nasze drogi się rozeszły. Pół roku od rozstania miałam bardzo trudne przeżycie, traumatyczne wręcz. Napisałam do niego i zapytałam czy mógłby ze mną porozmawiać. Przyjechał za 20 minut... pomógł, rozjaśnił, wyprowadził z kłopotów. Tak po prostu, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie. I cały czas trzymał kciuki za to, żeby mi się ułożyło, cieszył się z tego, że doszłam do siebie. Takiego właśnie mam przyjaciela...
I wiecie co? On się rozwodzi. Teraz. Już za chwilę. Nie wiem w sumie dlaczego, co się stało. Jedyne, czego się od niego dowiedziałam, to że była to kwestia czasu i ten czas nadszedł. I dlaczego uciekłam, skoro on na mnie zawsze czekał i był na każde moje zawołanie, zawsze. Że straciliśmy coś bardzo cennego.
Jestem z kimś w związku. Z plastrem na rany po tamtym. Czuję się bardzo złym człowiekiem, bo mój partner jest bardzo dobry, wymarzony wręcz. A ja wiem, że go oszukuję, bo nie kocham go tak naprawdę. Bo zawsze jest ktoś, o kim pierwszym pomyślę, kiedy coś się wydarzy. Pęka mi serce przez tą sytuację, którą sama sobie utkałam. Nie widzę żadnej drogi wyjścia stąd. Przed sobą widzę tylko życie z osobą, która przeze mnie będzie nieszczęśliwa, a ja w oparach tęsknoty za kimś innym...
Czy ktoś mógłby mną potrząsnąć i powiedzieć coś, co sprawi, że wezmę się w garść?.........

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2021-05-01 12:43:35)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Sorry, ale to ty jesteś popaprana w tej relacji. Najpierw wiążesz się z żonatym, jak chce się rozwieść to uciekasz, wchodzisz w związek z innym facetem, mimo że zakochana jesteś w ex. Idź kobito na terapię, bo twoje zachowania odbiegają od normy.

Nie jest mi żal takich ludzi jak ty. Żal mi ludzi, którzy cię spotkali na swojej drodze.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

3 Ostatnio edytowany przez kochanie123 (2021-05-01 13:10:25)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Trzeba mieć jedna zasadę, gdy poznajemy kogoś to w pierwszej kolejności dowiedzieć się czy ten ktoś jest żonaty, dzieciaty itd. Wtedy dopiero inwestować w relację, jeśli ten ktoś jest wolnym człowiekiem. A nie robić na odwrót gdy już wpadło się jak śliwka w kompot. Bo później wszystko rozciąga się w czasie, głodne kawałki, obiecanki cacanki, żona zła i wogóle. Przez to uzależniasz się uczuciowo emocjonalnie i z biegiem czasu coraz trudniej ci wyjść z tego. Masz nauczkę na przyszłość, gdy widzisz lub dowiadujesz się na starcie ze ktos jest żonaty, to wiej i nie rób sobie nadziei na nawet niezobowiazujacy romans, bo takie często stają się pogmatwane i toksyczne dla dwóch osób zazwyczaj. Wiesz co powinnaś zrobić, ale musisz pokonać strach. Niech facet najpierw sam zrobi porządek w swoim życiu, a później ewentualnie wraca do ciebie. Narobił Ci nadziei, na obiecywał zapewne, nakarmił mrzonkami a ty się wciągnęłaś i czekasz. Szkoda życia na takie relacje. Od ciebie zależy ile czasu będziesz w tym tkwiła.

4 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2021-05-01 13:27:26)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
kochanie123 napisał/a:

Narobił Ci nadziei, na obiecywał zapewne, nakarmił mrzonkami a ty się wciągnęłaś i czekasz. Szkoda życia na takie relacje. Od ciebie zależy ile czasu będziesz w tym tkwiła.

Dlaczego nie czytasz postów, które komentujesz? Bo tak, w tym przypadku facet się rozwodzi, tylko ona zwiała do innego faceta i teraz usycha z tęsknoty za poprzednim. Zrobię Ci to wpunkcikach, żebyś nie musiała czytać całości big_smile

1. Pani wchodzi w relację z żonatym.

2. Facet proponuje, że się rozwiedzie, na co autorka przestraszyła się "nie na żarty". I zaczyna dramę pt. och jaka ja będę nieszczęśliwa i szlachetna (ważniejsze dla mnie było, żeby był spokojny, szczęśliwy, ze swoimi dziećmi, nawet chciałam, żeby ułożyło mu się z partnerką).

3. Autorka wchodzi w związek z kolejnym facetem, do którego nic nie czuje ("plastrem na rany po tamtym (...) go oszukuję, bo nie kocham go tak naprawdę").

4. Pan nr 1 występuje o rozwód, proponuje autorce związek, ale ta choć niby w nim zakochana, robi część 2 dramy pt. och jaka ja będę nieszczęśliwa i szlachetna - że zacytuję te egzaltowane wywody: Pęka mi serce przez tą sytuację, którą sama sobie utkałam. Nie widzę żadnej drogi wyjścia stąd. Przed sobą widzę tylko życie z osobą, która przeze mnie będzie nieszczęśliwa, a ja w oparach tęsknoty za kimś innym/

Normalnie, drama queen (fachowo to się nazywa: histrioniczne zaburzenie osobowości). Zostawia za sobą zdeptanych ludzi (pan nr 1, żona pana nr 1, pan nr 2), a sama jest wzruszona swoją szlachetnością i swoim nieszczęściem (które sama sobie wyprodukowała). Popapranie i egoizm.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

5

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

"...po okresie szalonych spotkań (wiecie o co chodzi) pojawiło się coś innego. Rozstawaliśmy się, kasowałam jego numer, a mimo to ciągle wracaliśmy do siebie....."      ".......Pewnego dnia zapytał mnie, czy związałabym się z rozwodnikiem - przestraszyłam się nie na żarty...."
                                                     big_smile big_smile big_smile

Rozbawiłaś mnie, szczególnie tym jego pytaniem, związałaś się z żonatym a on Cię pyta czy rozwodnika byś akceptowała, to niby taki gorszy czy jak..?   Ty teraz przyznaj się obecnemu chłopakowi że jednak go nie kochasz, szkoda jego czasu, zrobisz mu krzywdę trwając w tej relacji .....i cóż..... jak ten ukochany żonaty kochanek faktycznie się rozwiedzie - bierz go, w końcu byłaś częścią romansu ( wiesz o co chodzi ) i piszesz że go kochasz , to z czym masz problem.....

6

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
Ranna_Panna napisał/a:

jak ten ukochany żonaty kochanek faktycznie się rozwiedzie - bierz go, w końcu byłaś częścią romansu ( wiesz o co chodzi ) i piszesz że go kochasz , to z czym masz problem.....

No wtedy nie będzie dramy, a dla histrionika drama jest najważniejsza.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

7

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Pierwszym krokiem będzie terapia, aby umieć zapanować nad swoimi emocjami, bo ten opis uczuciowych zawirowań, to jakiś armageddon..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

8

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
JaJakoJa napisał/a:
Ranna_Panna napisał/a:

jak ten ukochany żonaty kochanek faktycznie się rozwiedzie - bierz go, w końcu byłaś częścią romansu ( wiesz o co chodzi ) i piszesz że go kochasz , to z czym masz problem.....

No wtedy nie będzie dramy, a dla histrionika drama jest najważniejsza.

Uzależnienie od takich emocji i uczuć, które ma w sobie teraz a ktore skonczą się z hukiem jak mądrze zadecyduje. Wiec tego nie zrobi, nie zrobi nic. Paskudna postawa, paskudne postępowanie, totalnie bez liczenia się z innymi ludzmi. Egoizm, egoizm, egoizm.

9

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
Marta2509k napisał/a:

Witam. Znalazłam się tu, ponieważ potrzebuję pomocy - może ktoś przeżył coś podobnego... Pewnie tak...
Otóż... jestem zakochana od długiego czasu. Niestety nie będę nigdy z tym mężczyzną. Ta świadomość, że tak już będzie zawsze, pozwala mi w miarę normalnie funkcjonować. Żyć, wstawać rano, cieszyć się światem...ale nie do końca.
Mężczyznę, o którym mowa poznałam w pracy. Zaczęliśmy się spotykać bardzo niezobowiązująco...po czasie powiedział mi, że ma rodzinę, żonę, ale nie czuje się w tym związku szczęśliwy....

Tu powinien być koniec historii.
Po co Ci właściwie żonaty facet?

10

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Zauważam że tu wyłania się nowe, epokowe pokolenie kochanek, kochają tak mocno że nie chcą kochanka tylko dla siebie, one pragną by ułożyło mu się w rodzinie i z żoną jak najlepiej........wprawdzie to dość kosmiczne pragnienie ale może autorka umiałaby to pogodzić, w końcu pogodziła się że nie będą nigdy razem

11

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

rossanka, Ranna_Panna
Zwracam Wam uwagę, że w tej chwili nic już nie stoi ich związkowi na przeszkodzie, bo pan się rozwodzi. Tylko nasz autorka, jak przystało na królową dramy, ponad logikę i nawet swoje własne dobro, stawia spektakl. Przedstawianie, w którym gra szlachetną i nieszczęśliwą heroinę (nie mylić z narkotykiem). Dyskusja z taką osoba jest wysoce pozbawiona sensu, bo my jesteśmy dla niej tylko widownią i ona naprawdę nie przyszła tu po rady, lecz zrobić kolejny spektakl. Jedyne co można autorce doradzić, to szybki i długotrwały kontakt z odpowiednim fachowcem, czyli psychologiem.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-01 14:02:53)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Jak dla kogoś  jest najważniejszy jego własny nieskalany wizerunek nawet po tym jak to trochę  ubrudzi będzie stosować  akrobacje umysłowe że jest kryształowy.
To są bardzo trudne do wykonania salta bo można się naprawdę  podkręcić.
A prawda jest taka że autorka wykorzystuje ludzi którzy stają  na jej drodze. Po prostu nie jest dobrym człowiekiem.
Nie wiem czy to się  leczy i jak?
Wydaje mi się że terapia tu nie da rady. Raczej jakaś  przemiana duchową myślała by ją  dotknąć  A to się zdarza raz na życie I tylko niektórym

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

13

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Dwoje poprzednich użytkowników idealnie to podsumowało. Takie osoby, jak Autorka żyją chyba w jakiś świecie iluzji, gdzi enie obowiązują żadne, ale to żadne zasady logiki czy rozsądku. Jak człowiek aż tak bardzo i w specyficzny sposób daje się ponieść emocjom, to ciężko sobie wyobrazić, jak ona chce w ogóle przetrwać w swoim otoczeniu..Jej pobożne życzenia, co do kochanka przypominają mi rozkminę nad tym, jak tu wejść do wody i wyjśc suchym.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

14

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
JaJakoJa napisał/a:

rossanka, Ranna_Panna
Zwracam Wam uwagę, że w tej chwili nic już nie stoi ich związkowi na przeszkodzie, bo pan się rozwodzi. Tylko nasz autorka, jak przystało na królową dramy, ponad logikę i nawet swoje własne dobro, stawia spektakl. Przedstawianie, w którym gra szlachetną i nieszczęśliwą heroinę (nie mylić z narkotykiem). Dyskusja z taką osoba jest wysoce pozbawiona sensu, bo my jesteśmy dla niej tylko widownią i ona naprawdę nie przyszła tu po rady, lecz zrobić kolejny spektakl. Jedyne co można autorce doradzić, to szybki i długotrwały kontakt z odpowiednim fachowcem, czyli psychologiem.

Do czytałam tylko do momentu, że Pan miał żonę, dalej nie istotne co było napisane wink

15

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
Marta2509k napisał/a:

Jestem z kimś w związku. Z plastrem na rany po tamtym. Czuję się bardzo złym człowiekiem, bo mój partner jest bardzo dobry, wymarzony wręcz. A ja wiem, że go oszukuję, bo nie kocham go tak naprawdę. Bo zawsze jest ktoś, o kim pierwszym pomyślę, kiedy coś się wydarzy. Pęka mi serce przez tą sytuację, którą sama sobie utkałam. Nie widzę żadnej drogi wyjścia stąd. Przed sobą widzę tylko życie z osobą, która przeze mnie będzie nieszczęśliwa, a ja w oparach tęsknoty za kimś innym...
Czy ktoś mógłby mną potrząsnąć i powiedzieć coś, co sprawi, że wezmę się w garść?.........

Dlaczego zakładasz, że będziesz nieszczęsliwa ze swoim obecnym partnerem? Bo jeśli go nie kochasz, to nie ładuj się dalej w ten związek nawet jeśli z poprzednim i tak nie będziesz. Sama napisałaś, że jest tylko plasterkiem po tamtym, więc tak naprawdę ranisz kogoś, kto pewnie wierzy ci, ufa i pokłada w tobie jakieś nadzieje na przyszłość. Nic nie usprawiedliwia takiego traktowania drugiego człowieka. To zwykłe oszustwo i czym prędzej z tym skończ. Poprzedni partner rozwodzi się, ale też chyba nie bardzo chcesz z nim być. Co innego niezobowiązujące spotkania, a co innego facet z walizką na wycieraczce... Dociera do ciebie, że chyba nie o to ci chodziło?
Jak dla mnie, to nie kochasz ani jednego z nich. Coś ci dawali, jakoś wypełniali pustkę, ale tak naprawdę żaden z nich nie jawi ci się jako kandydat na partnera życiowego. Może podświadomie czujesz, że facet który zdradza żonę to jednak nie ideał i materiał na męża? Nie wiem tego i pewnie ty sama tego nie wiesz.
Najlepiej zacznij robić porządek w swoim życiu i przestań "przyklejać plasterki". Pobądź trochę sama, dojdź do ładu ze swoimi emocjami, pomyśl o tym w co się wplątałaś i wyciągnij wnioski na przyszłość.
Trzymaj się.

16 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-01 15:07:03)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
JaJakoJa napisał/a:

Normalnie, drama queen (fachowo to się nazywa: histrioniczne zaburzenie osobowości). Zostawia za sobą zdeptanych ludzi (pan nr 1, żona pana nr 1, pan nr 2), a sama jest wzruszona swoją szlachetnością i swoim nieszczęściem (które sama sobie wyprodukowała). Popapranie i egoizm.

Cóż za domorosła psychoanaliza big_smile Normalnie mistrz obserwacji, geniusz psychologii. Rozumiem, że zajmujesz się tym zawodowo, że na podstawie tego szczątkowego wpisu masz odwagę zaklasyfikować ją jako histrioniczne zaburzenie osobowości? Zastosowałeś kryteria ICD-10 czy DSM-IV? Rozumiem, że mimo dość sporego zróżniowacania etiologii histronicznych i rozłamu w obrazach klinicznych ty jesteś w stanie ocenić na podstawie tego wpisu, że ona jest histrionikiem? Gratuluję, naucz mnie tego big_smile

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

17

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
R_ita napisał/a:

Gratuluję, naucz mnie tego big_smile

To za trudne.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

18 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-01 16:28:08)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Niezbyt rozumiem dlaczego autorka ma iść do psychologa. Terapia nie zmienia moralności.
Nie mam wrażenia że autorka chce wnikać  w swoje motywy. Raczej chciałaby usłyszeć od forumowiczów błogosławieństwo na opuszczenie obecnego plasterka. Tzn obstawiam że wcale za plasterka nie robił  dopóki nie dowiedziała się że tamten się rozwodzi ale teraz trzeba to zdegradować by się wszystko zgadzało.
A wy tu o jakiejś  pracy nad sobą  wink

Mnie akurat w tej historii nie oburza romans z żonatym. Ani mi tego zonatego Pana  nie szkoda bo nie wierzę  że to dla autorki się rozwodzie myślę że to coś w jego małżeństwie  się podzialo i z nią  nic wspólnego nie ma.
Ale szkoda mi obecnego partnera autorki którego chce ona zrównać do parteru by siebie usprawiedliwić  i to odkrywa jej prawdziwą  twarz.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

19

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Jeśli ktokolwiek twierdzi, że partner potrzebny jest do tego, aby wypełniać jakąś pustkę w życiu lub ma robić za plaster i pocieszenie to ewidentnie powinien najpierw zrobić porządek ze swoimi emocjami.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

20

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Jakimi emocjami? smile
Wyrachowanie to nie emocje.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

21 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2021-05-01 16:46:01)

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
Marta2509k napisał/a:

Bardzo chciałam z nim być, ale ważniejsze dla mnie było, żeby był spokojny, szczęśliwy, ze swoimi dziećmi, nawet chciałam, żeby ułożyło mu się z partnerką. I to chyba właśnie jest to, prawda? Kiedy bardziej niż na swoim szczęściu, zależy ci na spokoju bliskiej osoby.

Ale bullshit big_smile big_smile big_smile
Gdyby naprawdę zależało ci żeby w jego małżeństwie było dobrze, dzieci miały ojca, to nie wracałabyś ciągle do relacji z żonatym i nie szukała problemów, żeby mieć pretekst do odezwania się do niego i odnowienia kontaktu. Głupio ci wprost powiedzieć, iż masz ochotę się tylko pomigdalić bez zobowiązań big_smile To i udajesz moralnie rozdartą. Pomigdalić się od czasu do czasu, to owszem, ale wiązać się na poważnie yikes co to to, to nie big_smile

22

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Elu, dla mnie takie historie to jest totalny kołowrót..Nie wiadomo, co z czego wynika. Może wyrachowanie bierze się z nadmiernej wrażliwości? Kto to wie? W każdym razie ktoś powinien Autorką mocno wstrząsnąć, bo sama raczej tego nie zrobi..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

23

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością
Marta2509k napisał/a:

Witam. Znalazłam się tu, ponieważ potrzebuję pomocy - może ktoś przeżył coś podobnego... Pewnie tak...
Otóż... jestem zakochana od długiego czasu. Niestety nie będę nigdy z tym mężczyzną. Ta świadomość, że tak już będzie zawsze, pozwala mi w miarę normalnie funkcjonować. Żyć, wstawać rano, cieszyć się światem...ale nie do końca.
Mężczyznę, o którym mowa poznałam w pracy. Zaczęliśmy się spotykać bardzo niezobowiązująco...po czasie powiedział mi, że ma rodzinę, żonę, ale nie czuje się w tym związku szczęśliwy - teraz zaśmiejecie się, ot historia jakich wiele! Naiwna idiotka! Jednak... Pomiędzy nami po pewnym czasie, po okresie szalonych spotkań (wiecie o co chodzi) pojawiło się coś innego. Rozstawaliśmy się, kasowałam jego numer, a mimo to ciągle wracaliśmy do siebie. Kiedy któreś z nas miało problem, odzywało się do tego drugiego i pomagaliśmy sobie... i znów się spotykaliśmy... i tak w kółko... Teraz kiedy o tym myślę, zastawiam się, czemu nie zakończyłam tego dawno temu? Przecież umiem bez niego żyć, da się! Przecież nie jest ideałem. Przecież był ze mną, a potem wracał do domu, do rodziny.
Pewnego dnia zapytał mnie, czy związałabym się z rozwodnikiem - przestraszyłam się nie na żarty. Zrozumiałam wtedy, że to co do niego czuje, to jest właśnie miłość. Bardzo chciałam z nim być, ale ważniejsze dla mnie było, żeby był spokojny, szczęśliwy, ze swoimi dziećmi, nawet chciałam, żeby ułożyło mu się z partnerką. I to chyba właśnie jest to, prawda? Kiedy bardziej niż na swoim szczęściu, zależy ci na spokoju bliskiej osoby. To wtedy dotarło do mnie, że nigdy z nim nie będę - może za dziesięć lat przypadkiem się odnajdziemy. I znów...rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie. Przy nim czułam się swobodnie, wiedziałam, że nic nie muszę, że jestem ok taka jaka jestem. Ale znów nasze drogi się rozeszły. Pół roku od rozstania miałam bardzo trudne przeżycie, traumatyczne wręcz. Napisałam do niego i zapytałam czy mógłby ze mną porozmawiać. Przyjechał za 20 minut... pomógł, rozjaśnił, wyprowadził z kłopotów. Tak po prostu, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie. I cały czas trzymał kciuki za to, żeby mi się ułożyło, cieszył się z tego, że doszłam do siebie. Takiego właśnie mam przyjaciela...
I wiecie co? On się rozwodzi. Teraz. Już za chwilę. Nie wiem w sumie dlaczego, co się stało. Jedyne, czego się od niego dowiedziałam, to że była to kwestia czasu i ten czas nadszedł. I dlaczego uciekłam, skoro on na mnie zawsze czekał i był na każde moje zawołanie, zawsze. Że straciliśmy coś bardzo cennego.
Jestem z kimś w związku. Z plastrem na rany po tamtym. Czuję się bardzo złym człowiekiem, bo mój partner jest bardzo dobry, wymarzony wręcz. A ja wiem, że go oszukuję, bo nie kocham go tak naprawdę. Bo zawsze jest ktoś, o kim pierwszym pomyślę, kiedy coś się wydarzy. Pęka mi serce przez tą sytuację, którą sama sobie utkałam. Nie widzę żadnej drogi wyjścia stąd. Przed sobą widzę tylko życie z osobą, która przeze mnie będzie nieszczęśliwa, a ja w oparach tęsknoty za kimś innym...
Czy ktoś mógłby mną potrząsnąć i powiedzieć coś, co sprawi, że wezmę się w garść?.........

Bardzo złym człowiekiem może i  nie jesteś, ale złym już tak, przynajmniej tak świadczą Twoje czyny.

24

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

"... nie wierzę  że to dla autorki się rozwodzie myślę że to coś w jego małżeństwie  się podzialo i z nią  nic wspólnego nie ma..."

                                                 ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Myślę Elu że coś wspólnego  może mieć, ja z pierwszego i jedynego zresztą postu Marty zrozumiałam że romans kwitł na całego od  kłótni do przeprosin i tak w kółko i pewnie dość długo, pewnie wtedy podziało się w jego małżeństwie to co obecnie skutkuje  rozwodem, oni dopiero pół roku nie romansują, zresztą to Marta nie wytrzymała i znalazła pretekst do spotkania, romans jej zdecydowanie odpowiada

25

Odp: Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Weszlam w zwiazek z kimś takim jak Ty autorko, byłam tym rzeczonym plasterkiem i uwierz mi, to była najgorsza rzecz w kwestii uczuć jakiej doświadczyłam. Osoba która mną zaklejała sobie rany, była tak jak Ty, przepełniona "dobrocią i współczuciem" i do poprzedniego partnera, któremu robiła uczuciowa sieczki w głowie jeszcze długo i do mnie, bo ilez to razy słyszałam, ze tak bardzo sie boi, ze mnie soba zrani;).
Tak. byłam głupia. Gdybym miała trzezwosc umysłu ta która mam dziś, nie zaślepioną swoim uczuciem i zaangażowaniem - nigdy bym nie zgodziła nie na to, co sobie zafundowałam dając komuś miejsce w swoim życiu. Jeszcze długo bede nie leczyć tylko dlatego, ze ktoś mial tak silna potrzebę pławienia sie w czyjejś uwadze i miłości, dając mi w zamian kłamstwa i pikowanie poczucia własnej wartości w dol. Nie. Nie jest mi zal Ciebie. Współczuje tym wszystkim których uczuciami sie bawisz.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pogodzenie się z niemożliwą do spełnienia miłością

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021