Witam, wszystkie czytelniczki, chciałbym was prosić o pomoc w wytłumaczeniu zachowania pewnej Kobiety.
Z góry przepraszam, za tak długi post.
Zaczynając od początku, z Magdą (imię zmienione) znamy się już ponad 8 lat. Przez kilka lat byliśmy parą.
Niestety w wyniku różnicy w poglądach na pewne sprawy (m.in. ja nie byłem jeszcze gotów na założenie rodziny),
oraz to, że oboje mieliśmy trudne charaktery nasze drogi się rozeszły na ponad 3 lata. Na koniec dostałem wtedy informację,
że poznała kogoś i z nim jest najlepiej, zrywając ze mną totalnie kontakt.
W ciągu tych lat, zmieniły się moje poglądy i bardzo zapragnąłem założyć rodzinę. Co ciekawe w dniu moich 28 urodzin,
Magda się odezwała do mnie (nie ukrywam, że przez te 3 lata dosyć często szukałem wszelkich informacji na jej temat,
ale zawsze brakowało mi odwagi aby się do niej odezwać. Co jakiś czas też jakaś tęsknota się pojawiała).
Od tamtej pory zaczęliśmy intensywną korespondencję, niestety w konspiracji, gdyż jej facet był cholernie zazdrosny.
Podczas tych rozmów wyjawiła mi, że jej obecny facet obiecywał złote góry - oświadczyny, ślub, dom, dziecko, a po 3 latach
nadal nic z tego nie miała. Oprócz tego od dłuższego, czasu żyli obok siebie, praktycznie nie mogła się spotykać ze swoimi przyjaciółkami,
bo facet robił zawsze awanturę z tego powodu, i cała masa innych podobnych sytuacji (m.in. 3 dni się wyszalał na festiwalu muzycznym i po przyjeździe o godzinie 20, poszedł spać praktycznie od razu spać bo był zmęczony, a nie mógł poświęcić Magdzie czasu do 22, bo ona o tej porze się kładła spać).
Po półtora tygodnia udało nam się spotkać, i na spotkaniu, świat jakby wokół nas nie istniał, gadaliśmy, patrzyliśmy się tylko na siebie, śmialiśmy się, wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy z przeszłości. Czuliśmy się, tak jak te 8 lat wcześniej, gdy się poznawaliśmy. Ja przez te 3 lata, próbowałem dwóch związków, i do żadnej z dziewczyn nie czułem tego, co do Magdy.
Magda stwierdziła, że ma już dosyć swojego faceta, wiecznych awantur, kłótni, zbytnio jej facet przypomina ojca, przez którego jej matka cierpiała. Co prawda zawsze ten facet obiecywał zmianę, ale nic z tego nie wychodziło. Taki przykładem świadczącym o stosunku faceta Magdy, do niej samej jest to jak poprosiła go o małą przysługę, a mianowicie, dziewczyna (pracując na 3 etatach, nie musiała by tego robić, gdyby ów facet nie szczędził jej wszystkiego - między innymi wszystkie elementy dekoracyjne do jego mieszkania, sama kupiła bo on ich nie potrzebował, chociaż fiansowo nie może narzekać) miała istny maraton z pracą:
I dzień:
I miejsce pracy: 8 - 15
II miejsce pracy: 19 - 7 (3 godziny snu podczas dyżuru)
II dzień:
III miejsce pracy: 9 - 14
Ponieważ pracuje w Warszawie, a mieszka poza , więc poprosiła swojego faceta, aby ją zabrał z pierwszego miejsca pracy i zawiózł tylko do domu, do pracy kolejnej już sama pojedzie. Oczywiście ten facet nie ruszył palcem, aby jej pomóc, chociaż sam pracuje w domu i mógłby Magdzie pomóc. Niestety mojej pomocy nie chciała w obawie, aby ten facet się nie dowiedział.
Każda taka informacja bardzo mnie dotykała, bo nie takiego losu chciałem dla niej.
Korespondencja trwała dalej, podczas której Magda wyjawiła kiedy zamierza się wyprowadzić i że nie może się doczekać, aż razem zamieszkamy. Ja w międzyczasie zacząłem się rozglądać za mieszkanie dla nas, za jej przyzwoleniem.
W zeszły piątek wyjawiła facetowi, że od niego odchodzi, bo już ma dosyć, ten oczywiście znów zaczął obiecywać poprawę, chociaż
Magda stwierdziła, że już mu nie wierzy. Przez całą sobotę była cisza w eterze, a w niedzielę dostałem wiadomość, po której
się rozsypałem. Aczkolwiek chyba bardziej zabolała mnie zachowanie Magdy (cisza), a nie sama informacja.
Magda dosyć często pilnuje swoich dni, bo bardzo je ciężko przechodzi, a tym razem się te dni spóźniały.
Zrobiła w niedziele rano test ciążowy, który dał wynik pozytywny. Zapewniłem, że to nie ma dla mnie znaczenia, że zależy mi na niej
i że mogę wychowywać to dziecko. Później w strzępkowych informacjach Magda, mnie przeprosiła, że nie chciała aby tak wyszło,
że ten jej facet obiecał, że do czasu porodu na pewno się z nią ożeni. Aczkolwiek Magda podchodzi do tego z dystansem i zobaczy jak
ten jej związek będzie wyglądać za 2 miesiące oraz musi tą informację o ciąży jakoś przetrawić, pogodzić się. Lecz obiecała, że kontakt utrzymamy.
Do końca dnia żadnej wiadomości nie otrzymałem, dzisiaj również. Też nie chcę się jakoś narzucać, w obawie, żeby ten kontakt się nie rozerwał.
Niestety, nie rozumiem totalnie zachowania Magdy, sama doskonale wie, jakiego ma faceta, wszystkie jej znajome mają również negatywne zdanie, o nim. Już pomijać fakt, że sama mama Magdy, nie jest zachwycona z tego faceta. Magda wie, że tak jak nią się zaopiekuje, tak również jej dzieckiem się zaopiekuję. Dla mnie (może dlatego, że mam umysł ścisły) jest to zachowanie totalnie nie racjonalne, bo wiadomo, że ten jej facet zmieni się może na czas jakiś (ciekawe, czemu jego była żona z córką też odeszła?). I też jestem w kropce, bo nie wiem co mam robić. Na pewno poczekam te dwa miesiące, gdyż chce z Magdą być.