Hej, znamy sie juz bardzo dlugo, wczesniej mielismy bardzo dobry kontakt, ciagle rozmawialismy na fb, ostatnio bardzo ochlodzila relacje i ciezko mi z nia rozmawiac. Juz kawal czasu temu powiedziala mi ze ma kogos, nie wiem czy to prawda. Wczesniej nie moglem sie przelamac zeby zaproponowac spotkanie, a wiem ze wtedy chciala. Obecnie po wielu próbach nie wiem co mam robic. Nie odmawiala wprost tylko szukala roznych wymowek. Pozniej mielismy powazna rozmowe na ten temat i stwierdzila ze powinienem sie domyslic ze nie chce sie spotykac i dodala ze nie chce w najblizszym czasie. No i wiadomo, dodala ze lubi mnie i rozmowy ze mna, ale skoro tak to czemu teraz nie chce sie spotkac? Odgrywa sie na mnie za to ze wczesniej bylem obojetny? Od tego czasu nie rozmawialismy. Nie wazne czy kogos ma czy nie, zalezy mi na niej i prosilbym o zdanie kobiet, czego byscie oczekiwaly w takiej sytuacji? Nie chce tego jeszcze bardziej popsuć. Odezwac sie czy poczekac, moze napisze sama? Boje sie ze jak napisze jej wprost co do niej czuje to wtedy totalnie straci zainteresowanie, bo bedzie wiedziala ze ma mnie na wyciagniecie reki. Doradzicie mi cos? Jak to rozegrac?
Podobne tematy
Poznawaj inne.
- sam zawaliłeś sprawę przez brak odwagi +
- utknąłeś w jałowej pisaninie na FB +
- ma chłopaka +
- nie chce się z Tobą spotykać +
- chce Cię trzymać "w zapasie"... =

Zanim zajme sie innymi chcialbym najpierw zakonczyc jej temat definitywnie, bo inaczej nie da mi to spokoju. Chce jej pokazac ze mi zalezy i skoro wczesniej mialem u niej szanse to dlaczego mam jej nie dostac teraz? Wiem ze najlepsza rada to znajdz inną, ale wolalbym od was raczej uslyszec jakis pomysl, jak ponownie wzbudzic u niej zainteresowanie.
Jedyne co mogę Ci poradzić- szczerze z nią porozmawiaj. Według mnie może chcieć się odegrać za Twoją obojętność, wiele dziewczyn i kobiet tak ma. Urażona duma, urażone kobiece ego. Jeśli Ci na niej zależy, też ją o tym powiadom. Nie bój się o tym mówić, nie masz tak naprawdę nic do stracenia, a możesz zyskać. Więc jeśli chcesz- odezwij się do niej, abyś kiedyś nie pluł sobie w twarz, że nie próbowałeś
Więc jak to rozegrać? Po prostu szczerze do niej napisz, a potem zobaczysz co dalej.
Dziekuje za odpowiedź
nie rozmawialem z nia z dwa tygodnie, kiedy to mielismy ta powazniejsza rozmowe. Napisac jej to prosto z mostu czy zagadac tak jak zwykle co u niej itp? Wlasnie tez tak poczulem jakby specjalnie sie chciala odegrac na mnie, bo czasem wtracala wzmianki o tym swoim 'chlopaku' tak nienaturalnie i sztucznie w dziwnych momentach rozmowy chociaz sam nigdy o to nie pytalem. Oczywiscie nie odpuszcze dopóki nie dostane czarno na bialym odpowiedzi ze nie mam o co walczyc. Jak myslicie, moze dac jej jeszcze troche spokoju? Dwa tygodnie to nie za szybko zeby znowu sie odezwac? Moze cos ją ruszy jak na dluzej utracimy ze soba kontakt? Wy kobiety rozumiecie sie nawzajem, postawcie sie na jej miejscu i powiedzcie co byscie chcialy uslyszec.
Wytlumacz mi,czego sie przestraszyleś,ze nie mogles zaproponowac spotkania?
I skad wiesz,ze chciala.?
Tez tak mysle,ze ją urazileś i nie wie co zrobic. Bo co....nagle na lecieć na twoje zawołanie? dla niej to desperacja,ze sie doczekala,ze łaskawie ją gzies zaprosiles.
Plus dla ciebie,ze powierdzasz regułe,ze jak facetowi zalezy to nie odpuści tak łatwo.
Chcialem to wszystko zrobic na spokojnie, wydawalo mi sie ze jeszcze jest czas, jak nie w tym tygodniu to w nastepnym... glupi bylem.
Mysle ze chciala, bo pytala czy mialbym ochote sie z nia napic czysto teoretycznie... no i raz zaproponowala spotkanie w stylu "moznaby sie kiedys spotkac, co ty na to?", nie wiem kur** co ja sobie wtedy myslalem ze nic nie zrobilem.
To nie jest tak ze nagle ma leciec na moje zawolanie... ja naprawdę pytalem ją juz kilkukrotnie no ale zamiast odmowic od razu to sie wykrecala na rozne sposoby albo nie odpisala, a jak byla rozmowa o czyms innym to normalnie gadalismy. Ostatnio jak spytalem to wlasnie powiedziala cos w stylu ze powinienem sie domyslic ze nie bardzo chce i nie w najblizszym czasie... Ale po co taka gadka ze lubi mnie, rozmowy ze mna? Chyba sie mną po prostu bawi. Szczerze mowiac wolalbym uslyszec stanowcza odmowe niz takie mamienie i robienie nadziei. Dlatego NAJWAZNIEJSZE: sam nie potrafie jej rozczytac, jednak dostrzegam taka mozliwosc, ze ona tak mowi poniewaz oczekuje na jakis konkretny ruch z mojej strony lub cos w tym stylu, wiec chcialbym od Was sie dowiedziec co byscie chcialy uslyszec od faceta w takiej sytuacji.
Cisza... czy ktos moze doradzic mi cos konkretnego w tej sytuacji?
Zastosuj techinkę 3K - kino-kolacja-kopulacja
10 2015-08-13 20:14:25 Ostatnio edytowany przez dondon91 (2015-08-13 20:15:13)
Już mam pewne info, że ma chłopaka. Jest sens się jeszcze w to bawić i wygłupiać? Jak to u Was kobietki wygląda, jak macie faceta a jakiś inny się obok kręci? Mielismy przez dlugi czas dobry kontakt i wykazywala zainteresowanie, wiec zastanawiam sie czy jeszcze moge cos w tej sytuacji zrobic.
Jesssu, jesteś mistrzem interpretowania wszystkiego na swoją korzyść, a jak się nie da, to dorabiania sobie ideologii do jej zachowań.
Ona zachowuje się bardzo wprost. Chciała się spotkać, to spytała o spotkanie, Ty nie chciałeś. Potem ona nie chciała, więc Ci odmawiała, mówiła, że ma kogoś. A Ty co na to? Sugestie, że może tego chłopaka nie ma, bo nienaturalnie o nim wspominała. Że nie chce się spotkać, bo chce się odegrać. Teraz dowiedziałeś się, że ma tego chłopaka na pewno, a kombinujesz dalej. Przestań, odpuść, bo wieje desperacją. I tylko ją tym odstraszysz, bo ona już wiele razy sygnalizowała, że nie chce się spotkać.
I nie piszę tego złośliwie, tylko byłam parę razy w podobnej sytuacji. Że nieważne, co bym powiedziała, to facet swoje, bo on przecież taki dzielny, walczy o mnie. A to wkurza. Bo kobieta takie zachowanie jako walkę odbiera wtedy, kiedy jej zależy. Kiedy nie - to jest zwykłe bycie natrętnym.
Chyba masz racje, ale chcialem postawic ostatni krok w tej relacji i wszystko pomiedzy nami wyjasnic. W zasadzie teraz to i tak nie ma juz raczej sensu... Nie rozumiem tylko tego, dlaczego tak ograniczyla nasz kontakt, skoro traktuje mnie jak kolege/przyjaciela i sama mi o tym mowila, ze tak lubi ze mna rozmawiac. Tak bardzo zrazilem ja do siebie tymi propozycjami spotkania? Przeciez to normalne, ze ludzie sie spotykają i rozmawiają, a ja wcale nie mówiłem jej ze to ma byc randka.
Ona nie wie, że nie jest dla Ciebie tylko koleżanką? To o czym prowadziliście tę poważną rozmowę w związku ze spotkaniem? Bo zwykli koledzy, którzy chcą ze mną wyskoczyć na piwo tak po prostu, nie czują potrzeby przeprowadzenia poważnej rozmowy, jeśli im odmówię. Wydaje mi się, że ona świetnie zdaje sobie sprawę z tego, do czego dążysz - sygnalizowała Ci, że ma faceta, a Tobie mówiła, że... lubi z Tobą rozmawiać, ale spotkać się nie chce. Generalnie widać, że ona Cię próbowała delikatnie przystopować. A kolegów nie trzeba.
Bardzo ładnie mi to wyjaśniasz, wlasnie czegos takiego potrzebowalem, chlodnego spojrzenia na sprawe osoby trzeciej. Czyli w takim razie najlepiej dac jej spokoj? Uwazasz, ze pomimo tego, ze wczesniej mialem u niej szanse i chciala sie spotykac to teraz juz na drugą nie mam co liczyc? Po prostu jezeli jest cos co moglbym jeszcze zrobic zeby zmienila zdanie to bym sie nie wahał i to zrobil.
Nie wiem, co masz zrobić.
Mnie takie coś denerwuje, moje znajome raczej też. To już nie podstawówka, żeby się "jarać" tym, kto kim się interesuje i ilu. Częściej z tym pojęciem walki o kogoś spotykam się właśnie wśród facetów. I właściwie tylko z jednym kontynuuję znajomość, mimo jego zapędów, ale i tak była roczne mocne ochłodzenie sytuacji - tzn. on wiedział, że z mojej strony tylko przyjaźń, ale uznał, że sobie będzie dalej walczył, ale bez naciskania na moją zmianę decyzji - tyle, żeby mieć świadomość, że nie odpuszcza. No i niby się na początku zgodziłam, ale i tak po jakimś czasie zaczęło mnie to za bardzo męczyć i praktycznie przestaliśmy się widywać.
Nie wiem, jaka ona jest, nie wiem, jak bardzo związana jest ze swoim chłopakiem. Może to Cię nie pocieszy, ale ja mam raczej tak, że jeśli jestem kimś zainteresowana, to się mogę starać o niego, natomiast po jakimś czasie braku odzewu dość szybko mi przechodzi - nie wiem, czy wypalenie, czy znużenie, czy co. I później, nieważne co by się działo, już to zainteresowanie takie nie wraca. No ale to ja. A przecież są z drugiej strony osoby, które się rozchodzą i schodzą i tak w kółko. Czy nagle, będąc z kimś innym, dochodzą do wniosku, że nadal coś czują do poprzedniego chłopaka. Mogę Ci tylko napisać, że gdybym ja była na jej miejscu, to zdecydowanie moje "nie" oznaczałoby "nie" i nie chciałabym niczego poza zwykłą znajomością. Ale żeby potem nie było na mnie... ![]()
Po raz kolejny dziekuje za odpowiedź
...no ale wlasnie, dlaczego Wy kobiety, jezeli nawet dobrze wiecie, ze nie jestescie zainteresowane i nic z tego nie bedzie, nie powiecie tego definitywnego "nie"? Ja ją zapytalem wprost czemu ostatnim razem nie odpisala, a ona, tak jak pisalem wyzej, stwierdzila ze powinienem sie domyslic ze nie za bardzo chce sie spotykac, bla bla. Co to znaczy nie za bardzo? Po co gadac, ze nie w najblizszym czasie? No i nawet o to nie pytalem, wiec po co tekst w stylu "lubie z toba rozmawiac", skoro ostatnio przestala sie do mnie odzywac i nawet nie zapyta co u mnie slychac. A najbardziej smieszy mnie to, ze ona trzyma wlaczony czat na fb jedynie dla paru osob, a ja nadal sie do nich zaliczam. W takim razie pewnie ma mnie po prostu w dupie, ale sprawia jej przyjemnosc to, ze o nią zabiegam.
Nie chce zakladac nowego wątku, wiec pisze tutaj... Mija dzien za dniem, na poczatku powiedzialem sobie ze trudno, odpuszczam, zapomne, ale nie potrafie. Z kazdym dniem jest coraz gorzej. Brakuje mi rozmów z nią, czuje taką pustke podczas kazdej codziennej czynnosci. Nie rozmawiamy juz ze sobą kawal czasu, odezwalbym sie do niej i pokazal jak bardzo mi zalezy, ale nie wiem jak ona na to zareaguje. Wiem ze ma teraz jakiegos chlopaka, ale nie moge tego sobie darowac, ze nie tak dawno bylo miedzy nami inaczej, chciala sie spotkac, a ja to zjebalem.. Chcialbym jej to wszystko powiedziec.. jest tego jakis sens? Sprowadzcie mnie na ziemie, bo strasznie sie męczę w tej sytuacji. Nawet nie mam ochoty na rozmowe z żadnymi dziewczynami, pomagają spotkania z kumplami i aktywnosc fizyczna, ale wystarczy ze wroce do domu, zostane sam i wszystko wraca i nie daje mi spokoju.