netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Blokada fizyczności i rozpad związku

475 odpowiedzi17 779 wyświetleńzałożony przez Truhijo01, 09.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Blokada fizyczności i rozpad związku

Strony 1 2 3 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 476 ]

1

Temat: Blokada fizyczności i rozpad związku

Tu truhijo, ten sam, co wcześniej, tylko po restrukturyzacji forum przepadł mi poprzedni login ;-).

Moją przygodę z forum zacząłem od opisu świetnie rozpoczynającej się znajomości z dziewczyną, która mi bardzo odpowiadała, choć miała problem z fizycznością, dotykiem etc. Zrobiłem tak jak zalecaliście, czekałem, eskalowałem pomału, szło to dosłownie jak orka na ugorze. Wszystko inne - idealne, świetne rozmowy intelektualne, jak i te mniej wymagające, wypady do teatru, kina, długie spacery, wspólne posiłki, wielogodzinne spotkania, odprowadzania pod (jej) dom, wyraźne i czynne zainteresowanie tym, co się dzieje u drugiej strony. Bajka. Wszystkie kryzysy były z powodu problemów z fizycznością, ale udawało się je pokonać dzięki rozmowie i szczerej chęci obu stron i mojej determinacji by "poczekać". Czemu w takim razie - jak się domyślacie po tytule - jednak padło? 

Po dwóch miesiącach znajomości, deklaracjach, że chcemy być razem, budować związek przyszłościowy, miałem problem w tym, że do tej pory - tak, tak! - jej nawet nie pocałowałem. Za rękę dała się wziąć dopiero po ponad miesiącu, z pisaniem czy mówieniem sobie czułych rzeczy też było z jej strony średnio, bardziej ja tutaj "brylowałem" (tak, byłem zbyt ogólnie dostępny). Niestety to ja popychałem naszą relację do przodu w kwestiach fizycznych i uczuciowych.
Raz, podczas bardzo fajnego dnia razem, nawiązałem do pocałunków. Wybaczcie, drogie panie, ale dwa miesiące to jednak za długo, by czekać dalej, nie wiedząc co dalej. To miało być - świadome dla obu stron - budowanie związku, a nie bliska przyjaźń. I chciałem mieć te "związkowe przywileje" wreszcie. Co moja wybranka na to? Że ona się wolniej otwiera "fizycznie" w związkach uczuciowych, a szybciej gdy tego nie ma. Mnie zatkało. Tzn. wychodzi na to, że ja, jako ten zaangażowany uczuciowo i chcący dać jej coś więcej, ma gorzej niż ten, co chce tylko "zerżnąć"? Męczyło mnie to do następnego spotkania, na którym zapytałem jej o to i powiedziałem też, że musimy coś zrobić z fizycznością, bo nie można budować związku bez elementarnych pocałunków, nie mówiąc o seksie. Okazało się (tutaj był mój błąd, że nie zadałem tego pytania wprost wcześniej, bo wtedy bym się nie nakręcił), że mimo 25 lat dalej jest dziewicą (byłem też jej pierwszym partnerem związkowym, ale przecież seksualnym już nie musiałem...), a jej słowa dotyczyły nie fizyczności w ogóle, ale pocałunków. Niby OK, ale też niepokojące.

Rozmawialiśmy długo o tej fizyczności, co zrobić, by się pojawiła, jak to "naprawić" etc. Mówiła mi, że boi się, że pocałunki i seks się jej nie spodobają i wtedy związek się sypnie. Ja na to, że jak tego nie ruszymy to też się sypnie. Przyznała mi rację i dodała, że w końcu oboje "mamy libido". Ale, zarazem, nie chciała nic z tym zrobić. np. iść do seksuologa. Uznała, że nie pójdzie bez pierwszego razu i gdyby się jej nie podobało, to wtedy pójdziemy. Ja jej mówię, że nie potrzeba seksu, by widzieć, ze coś nie gra i trzeba działać... Nie dało się ją przekonać do żadnej metody walki z tym problemem, bo ona tego tak naprawdę "nie postrzega za problem" (!!!). Na sam seks było (ha!) za wcześnie, wiadomo, ale wiem że nie była - z deklaracji - osobą aseksualną, ale przyznała mi się kiedyś do masturbacji od okresu adolescencji. Zarazem chciała by wszystko zostało, tak jak było dotychczas (opis z pierwszego akapitu). Tylko, że nie można być w związku osób seksualnych bez pocałunków i prawdziwej intymności!

W końcu doszło do dziwnego zdarzenia. Ona widząc, że moje emocjonalne zaangażowanie jest większe niż jej (było widać, oj było), powiedziała mi, że nigdy nie dojdzie do tego poziomu, jaki jest mój, nie chce mnie krzywdzić i że nie da mi nigdy (!) fizyczności i musimy się rozstać. Dla mnie szok i przerażenie, bo po to zacząłem tę rozmowę, by tego uniknąć w dłuższej perspektywie i przestać się frustrować, że nie mogę mieć normalnego związku ze wspaniałą kobietą. Nie dało się jej przekonać, że to zła decyzja. Sama zaproponowała mi - uwaga, ostre! - że możemy robić wszystko, co do tej pory (spacery, teatry, trzymanie się za rękę, pisanie sobie czułych rzeczy, mogę dotykać jej kolanka!!!), ale nigdy nie będziemy "razem". Na moje pytanie, jak ma to wyglądać, gdyby miała kogoś innego (mogę jej wtedy pisać, np. że ją kocham?), to odpowiedziała, że "to może nie". Czyli jednak nie to samo! Po tym, jak zobaczyła, że moje zaangażowanie jest znacznie większe niż jej, uznała, że "nie może już na mnie popatrzyć [tak uczuciowo], jak wcześniej". Coś absurdalnego wg mojej logiki, ale pewnie nie rozumiem kobiet. 

Później, przez parę następnych dni (do dziś) starałem się do niej dotrzeć, że źle robi, że nie powinno ją to wszystko tak wystraszyć, byśmy jeszcze porozmawiali, przecież wiedziała że mocno się angażuję i że "nasze zaangażowania nie są na podobnym poziomie", ale grunt by były szczere i z serca. Nic to nie dawało, cały czas pisała tylko - bez odniesień do moich argumentów i próśb - żebyśmy się rozeszli w szacunku... A żadnego braku szacunku z mojej strony nie było, nie wyzywałem jej, nie groziłem, nic z tych rzeczy, które ludzie robią w emocjach by wyżyć się na podmiocie żalu. Emocje były, rzecz jasna, ale starałem się być rzeczowy i kulturalny. Oczywiście, pomęczyłem ją sms-ami, jak najgorszy przegryw związkowy. Ale nie umiałem inaczej, kisiło się to we mnie.

To tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że się pospieszyłem ("a tak mi dobrze szło!" - myślałem), że może by się coś w niej ulęgło wobec mnie, widziałem, że była zaangażowana w naszą relację (choć na swój sposób). Wystraszyłem ją... Ale czy można było to wytrzymać? Żyć ze świadomością, że będziesz mieć tylko surogat intymności z kobietą, która jest wspaniała... Muszę iść do psychologa i to szybko. Nie mogę wykonywać swoich najważniejszych obowiązków, mam spore zaległości, które chciałem nadrobić, ale widzę że nie dam rady, jak nie otrząsnę się po niej psychicznie. Tylko, jak pomyślę, co straciłem...

Nie wiem, po co Wam to piszę, musiałem się wygadać. I tak już nic nie można doradzić, sprawa jest przegrana. Czy naprawdę nie można mieć własnych potrzeb i trzeba ciągle być silnym psychicznie, by kobiety nie uciekały? Przecież to jest antyteza związku opartego na bliskości, zaufaniu i oddaniu. Nie nadaję się chyba do naszego społeczeństwa, gdzie relacje międzypłciowe oparte są na dziwnej mieszance swoistego darwinizmu społecznego, biologicznego determinizmu i tchórzostwie (przesadzam?). Panowie, co udają samców alfa, mogą sobie kpić z mojej "miękkiej" i "niemęskiej" postawy wobec "laski"... Wszystko mi jedno. Mam nieżyciowe podejście? Może, szkoda tylko że wg kryteriów jakie kobiety podają, jaki partner im odpowiada, to mam wysoką lokatę. OK, same niekiedy przyznają potem, że te kryteria to bujda, że lepsze emocje z tym co traktuje jak szmatę, niż co dba i jest szarmancki (tak, przemawia przeze mnie skrajnie emocjonalna gorycz odrzucenia). A ja nie umiem być prostakiem wobec kobiet, "przeciągać linę", choć umiem być asertywny, mieć swoje zdanie i planować spotkanie. No, ale co z tego? Nic.

Standardowo, włączyło mi się czarnowidztwo, że nigdy nie spotkam (nie mówiąc o uwiedzeniu!) takiej osoby. Straciłem to, czego tak pragnąłem i co liczyłem, że - wreszcie! - mam na wyciągnięcie ręki, po wcześniejszych, za przeproszeniem wariatkach i arogantkach.

2

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo...pamietam cie.
I pamietam, ze pisales logicznie, czytelnie i madrze.
I rozumiem, ze jestes zfrustrowany......ale....

Ja za cholere nie rozumiem, o co chodzi.
( o co jej chodzi-no, nie kumam-sory:-(  )

3

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ok, ekstrakt z tasiemca.

Ona uznała, że nie jest w stanie być ze mną po tym, jak okazało się, że tak bardzo się w niej zakochałem, ze ona tak nie umie się zaangażować. Że nigdy nie da mi fizyczności, chce byśmy dalej mieli ze sobą kontakt, bo jestem bardzo wartościowym człowiekiem, ale jednak nie da rady być razem! Że do tej pory myślała, że z czasem da mi tę fizyczność, chciała być ze mną. Raz mi powiedziała, że dlatego tak wszystko mi reglamentuje dosłownie, bo "nie chce byś się mną znudził" - a ja się nią nie nudziłem bo ma fajną osobowość i inteligencję, a nie ze muszę mieć ciągle seks z innymi. Wcześniej sama mi powiedziała, że nigdy nikt jej nie traktował tak wspaniale, jak ja, i "nie jak dupę do zerżnięcia" (jej słowa). I, potem, jak pokazałem jej moje uczucie - ucieczka. Ale ona je znała przecież!
Nie wiem po co w takim razie wchodziła ze mną w związek, jak czuła, że nie da mi fizyczności, a przecież musiała się ona pojawić. No, cholera...

4

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Nie wiem za bardzo co Ci powiedzieć, emocje nie są logiczne. Z jednej strony trzeba gadać o związku, rozmawiać o wzajemnych potrzebach, z drugiej to wszystko strasznie formalizuje. Byliście ze sobą te dwa miesiące i ten plan, by "budować związek" brzmi bardzo kiepsko tak na początku. Chyba dużo o tym rozmawialiście, ustaliliście ten plan budowy, wzajemne oczekiwania, ale przecież to nie o to w pierwszych miesiącach chodzi... Sformalizowaliście to wszystko, były tylko plany, a na samym początku przecież nie chodzi o plany, o projektowanie, a o emocje. Myślę, że przeraziła ją ta wizja, tego suchego projektu zamiast związku. To wszystko wyglądało jak spisywanie listy rzeczy, które trzeba zrobić, abyście oboje byli zadowoleni i oczekiwanie na odhaczanie tych punktów. Dlatego tak ważne jest, by spotkały się dwie osoby o podobnym podejściu do związku, seksu. Wtedy nie trzeba prowadzić negocjacji na temat tego co robić i kiedy. Wystarczy kilka słow na ten temat i można wrócić do taplania się w tych pozytywnych emocjach.

5

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Dobra.... Tepa jestem....ale dalej nie rozumiem.

To, co ona chciala przyjazni?
Nie chciala zwiazku z toba?
Nie chciala w ogole zwiazku?
Chciala zwiazku z toba ale bez seksu?
Chciala seksu, ale nie z toba?
Nie chciala, zebys sie angazowal?
Doceniala, ze sie angazujesz?
Chciala, zebys sie angazowal, i jej pragnal, ale nie chciala odwzajemnic?

6

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Chciała odpowiednich emocji. Niczego konkretnego.

7

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Shirow napisał/a:

Chciała odpowiednich emocji. Niczego konkretnego.

Ok, teraz rozumiem....

8 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 15:52:54)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

To jej raczej nie wystraszyło. I nie było to wszystko aż takie formalne. Ona potrafiła rozmawiać - i nie było rozstań - o problemach w relacji, o tym czego chcemy. Serio, dawało radę i pewnie to też mnie "uśpiło". Z tym wyjątkiem, który opisałem. A uciekła tak szybko i tak nieoczekiwanie, że chyba dotknąłem jakiegoś problemu hard-tabu.

Kurcze, jak nawet Ordo nie umie nic powiedzieć, to znaczy że sytuacja jest patowa, absurdalna i idź się potnij. Może pójdę tongue. Nie wiem, czego ona chciała. Z tego co było to chciała związku, ale niezbyt uczuciowego, z fizycznością, co przyjdzie jak bóg da, czyli ad calendas greacas. Nie wiem, po co wchodziła w tę relację, która od początku była poważna i jasno skierowana.

Teraz, wbrew własnym uczuciom, chciałbym by nie była szczęśliwa (bo z kimś innym), żeby wyszło że jednak nie potrafi i nigdy nie wejdzie w związek miłośny. Że nie umie być blisko intymnie i fizycznie z mężczyzną. Zazdrość przeze mnie przemawia.

9

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo...spokojnie!!!!!
Ja wielu kobiet nie rozumiem.( tych jej emocji, szczerze mowiac tez)

Ale to nie koniec swiata, serio.
Przeinwestowales, fakt, ale nie koniecznie straciles na tym....

10

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

To ja może się wypowiem, jako że sama kiedyś potraktowałam tak jednego pana..


Nigdy mnie nie pociągał - dosłownie NIGDY. W związku z tym już samo wyobrażenie o jakiś fizyczności z nim napawało mnie o ogromną niechęć i poczucie przykrego obowiązku do spełnienia. Zaczęły się kłótnie i frustracja z obydwu stron.
Nigdy mu tego nie powiedziałam, choć się domyślał i sam to kiedyś powiedział.. Mnie nie przeszło to do końca przez okres tego dziwacznego "związko-przyjaźni" przez gardło.

Byłam z nim, bo nie chciałam i nie umiałam być wtedy sama.

Widziałam i rozumiałam, że nasza relacja nie jest normalna, ale przykro to powiedzieć "Zwisało" mi to, bo nie wzbudzał we mnie żadnych emocji poza takimi ciepłymi uczuciami jak się ma do znajomego, który umila Ci czas hmm


Myślę, że z wami jest dokładnie tak samo.
Nie wzbudzasz w niej emocji jakie mężczyzna wzbudza w kobiecie, jesteś fajnym kolegą, z którym może się gdzieś pokazać i nie czuć się sama, ale nie podniecasz jej jako mężczyzna, stąd blokada na fizyczność, pocałunki itp..

Sorry, tak to wygląda.

11 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 16:06:15)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Potem płacz, że faceci to mizoginy. Zwłaszcza tu na forum.
A po wcześniejszych wariatkach i teraźniejszej, zupełnie nie wiedzącej co chce i co czuje, dziewczynach to aż się prosi, by zmienić nastawienie na np. takie jak Freak z innego wątku (ok, celowo prowokuję). On miał dwie naraz i chyba jedną nawet dalej ma xD. No bo, kurde, po co być gentlemanem, jak się na tym traci? Chyba lepiej po chamsku, "po chłopsku", tak jak macho-tradycja nakazuje. Gorzej, że to tylko słowne połajanki, bo jak przyjdzie co do czego to wyjdzie moja zj***ebana natura z oddaniem, szarmancją i innymi reakcyjnymi przeżytkami big_smile.
Żeby podniecać i "być męskim" trzeba być draniem. Ciekawe jak to wprowadzić w praktyce.

Przy czym tutaj może dochodzić to, że ona jest ogólnie seksualnie i fizycznie zamknięta, że tylko kilka razy w życiu się całowała i nigdy nie poszło to dalej. Cały czas mnie to intryguje, czy aby to nie poszło tak. Pewnie nie. W każdym razie obiektywnie, mamy 25letnią dziewczynę bez w zasadzie żadnych doświadczeń intymnych relacji z mężczyznami.

12

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Potem płacz, że faceci to mizoginy. Zwłaszcza tu na forum.
A po wcześniejszych wariatkach i teraźniejszej, zupełnie nie wiedzącej co chce i co czuje, dziewczynach to aż się prosi, by zmienić nastawienie na np. takie jak Freak z innego wątku (ok, celowo prowokuję). On miał dwie naraz i chyba jedną nawet dalej ma xD. No bo, kurde, po co być gentlemanem, jak się na tym traci? Chyba lepiej po chamsku, "po chłopsku", tak jak macho-tradycja nakazuje. Gorzej, że to tylko słowne połajanki, bo jak przyjdzie co do czego to wyjdzie moja zj***ebana natura z oddaniem, szarmancją i innymi reakcyjnymi przeżytkami big_smile.
Żeby podniecać i "być męskim" trzeba być draniem. Ciekawe jak to wprowadzić w praktyce.

Przykro mi, ale tak właśnie jest: jak ktoś kiedyś wykorzysta nasze zaangażowanie to potem przychodzi okres, gdzie człowiek się mści. O ile nie ma tego świadomości i po prostu odreagowywuje to można to jeszcze jakoś wybaczyć, gorzej jak robi to z pełną premedytacją - rozkochuje i porzuca, ale tak to właśnie działa.

Mnie też trudno jest pohamować się jeszcze w niektórych syt., gdy widzę, że jakiś facet desperacko chce być w związku, a jeszcze mnie nawet nie poznał, albo poznał od kiepskiej strony, bo w ogóle się nie zdążyłam nawet zacząć starać. Czyli co? Proste, poleciał na wygląd -w sensie coś mu się spodobało i głównie to go trzyma.

Co innego gdybyśmy mieli godziny rozmów ze sobą, jakieś nie wiem..wspólne doświadczenia i nagle by mi coś odwaliło.
Ale jeśli od początku nie staram się, a on "Staje na rzęsach" to sprawa jest jasna.. facet-desperat. Nie mam do takich wielkiego szacunku, nic na to nie poradzę.

13

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Propozycja jest taka, by być dobrym dla innych dla samego siebie. Łatwo jest być bylejakim, łatwo zacząć się odgrywać i poddać, unosić dumą. Trzeba sobie powiedzieć kim chce się być i być tym kimś dla siebie, nie dla innych. Dążyć do bycia jak najlepszym i podejmować nowe wyzwania. Życie nie sprowadza się do relacji damsko-męskich. Nie wiem czemu mielibyśmy się poddawać destrukcyjnym emocjom, zranionej dumie i zniżać się do poziomu tych co nas zranili. To jest kwestia stabilności psychicznej, świadomości tego kim chce się być.

14 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 16:22:49)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Sugerujesz, że byłem desperatem?
Spotkania inicjowaliśmy mniej więcej po połowie. Drugie spotkanie zaproponowała sama... na dzień następny po tym jak się poznaliśmy i spędziliśmy razem 3-4 godziny (więcej nie mogliśmy w ten dzień). Spotykaliśmy się po około dwa razy na tydzień. Widać było, że jest zainteresowana, widziałem jej twarz gdy np. dawała mi jakiś prezent, chciała się odwdzięczyć za to, co dla niej robię. To naprawdę nie było, że ona nic nie robiła, a ja stawałem na rzęsach. Wszystko było super, tylko nie to co opisałem.
Gdybym po kilku spotkaniach nie zobaczył, że ona chce to kontynuować, tylko "daj mi czas z fizycznością", to bym odpuścił. Tak jak odpuszczałem po tych randkach, które widać było że nie rokują. Co ciekawe, w 90% obie strony wiedziały, że nie warto dalej się spotykać, więc też w zasadzie nigdy nie musiałem "łamać oporu" przed spotkaniem i zaangażowaniem. Aż do tego przypadku, gdy wszystko było super i potem je*bło.

To jest kwestia stabilności psychicznej, świadomości tego kim chce się być

Ja tę świadomość mam, tylko jest to erotycznie dysfunkcyjne. Lepiej być tym co wyrywa, wyrucha i zostawi, niż co się postara, bo wyjdzie na "niemęskiego" desperata.

15

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Nie ucz świni śpiewać, stracisz tylko czas a i świnię zdenerwujesz. Co ty, domorosły psychoterapeuta jesteś, że się bierzesz za jakieś pokręcone typiary? Przeczytałem twój pierwszy wątek i przecież to od początku było widać (sam na pewno też to widziałeś, tylko bagatelizowałeś, bo ci wizja kobitki na własność kadr przesłoniła), że z laską to tylko same problemy będą. No jeszcze jakbyś jej dał jakieś emocje, pozlewał trochę, żeby była niepewna, zazdrosna, to może, kto wie. Ale z drugiej strony po co? Po co zgrywać kogoś kim nie jesteś? Więc nie strugaj tutaj cierpiącego Wertera tylko szukaj normalnej kobiety - bez DDA, DDD, ADHD i innych dziwnych trzy- czy czteroliterowych skrótów, co to się ich ostatnio strasznie dużo namnożyło.

Pamiętam kilka lat temu na portalu randkowym (tak, wstyd, ale kiedyś przez kilka miesięcy miałem konto na portalu randkowym he he) zagadała do mnie pewna dziewczyna. Akurat byłem za granicą i dwa tygodnie popisaliśmy zanim się spotkaliśmy w realu. Po moim powrocie, pierwsza randka OK, ale bez jakiegoś szczególnego szału z obu stron. Potem druga randka, dłuższa, zabrałem ją do św. p. Huśtawki, i w tańcu zaczęliśmy się całować, potem na kanapach. No i przychodzi trzecia randka, a ona odgrywa niedotykalską, normalnie nic, obrażona była, że ją "wykorzystałem". No to sobie myślę - tak się kochana nie będziemy bawić, za stary jestem na takie gówno. Posiedzieliśmy z godzinę i się żegnam. Mówię, że to nasze ostatnie spotkanie. A ona, że zaprasza do siebie. No to ja jej mówię, że źle bym się z tym czuł, że wymuszam coś na niej i się zastanowię. "Zastanawiałem" się kilka dni, przyjechałem do niej i zostałem na noc. Ale ponieważ alergicznie reaguję na kupczenie tyłkiem, to "byliśmy ze sobą" niecałe trzy miesiące. Rozstałem się z nią przez telefon. W sumie żałosne i niesmaczne to było. Dlaczego o tym piszę? Bo jak nie ma na początku efektu "wow" z obu stron, to nie ma sensu wchodzić w taką relację. W skuteczne "wychodzenie" kobiety mam nadzieję, po opisanej przez ciebie akcji, już nie wierzysz.

16 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 16:32:47)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

No jeszcze jakbyś jej dał jakieś emocje, pozlewał trochę, żeby była niepewna, zazdrosna, to może, kto wie.

Cóż, jak sama mówiła, nie lubi innym narzucać swojej osoby. Zapewne uznałaby, że nie jestem zainteresowany i zaakceptowałaby to, tak jak ponoć zrobiła z jakimś innym gościem, z którym się kiedyś całowała (tak, wyżej ode mnie na półce, ale też nic z tego). Pamiętaj, że mówimy o pannie, co nie ma doświadczeń w związkach poza mną i nie wie nawet jak się w nich zachowuje (jej szczera wypowiedź).

A "efekt wow" był właśnie, choć może nie taki standardowy. To się naprawdę rozwijało od dużego walnięcia, jej emocjonalnego zaangażowania i radości, jak był kryzys sama dzwoniła i proponowała spotkanie. Dało się to wyczuć od początku. Tylko fizyczność kulała big_smile.

17

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Wont- a moglbys tak lopatologicznie( bo ja wyraznie tepa jestem)
Czego oczekiwales?
Seksu na 3 randce?
Braku fizycznosci na 2
Odmowy?
Jej ciagniecia do tej fizycznosci?

Bez zlosliwosci pytam....

18

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Sugerujesz, że byłem desperatem?

Nie. Nie desperatem. Mówię tylko, że jej nie podniecasz.
Jak mnie facet podnieca to chce mi się go dotykać, ale nie w taki sposób jak ciocia swojego siostrzeńca..

Nie mam też "blokady" na jego dotyk w stosunku do mnie.. Przeciwnie, jest czymś wyczekiwanym i przyprawia o dreszcze.

Rozumiesz?

19

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Sugerujesz, że byłem desperatem?

Nie. Nie desperatem. Mówię tylko, że jej nie podniecasz.
Jak mnie facet podnieca to chce mi się go dotykać, ale nie w taki sposób jak ciocia swojego siostrzeńca..

Nie mam też "blokady" na jego dotyk w stosunku do mnie.. Przeciwnie, jest czymś wyczekiwanym i przyprawia o dreszcze.

Rozumiesz?

Elle- ale ona ma 25 lat, i jeszcze nikt jej nie pociagal tak, zeby cos z tego bylo....
( moze z nia cos nie halo?)

20 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 16:39:40)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Nie. Nie desperatem. Mówię tylko, że jej nie podniecasz.


Łaziło mi to po głowie, ale inne rzeczy sugerowały, że ona jako osoba bez doświadczeń i dziewica, musi się dopiero otworzyć. Ot taka "zamknięta mentalnie seksualna 15tka" w ciele 25tki, co nigdy nic nie robiła. Bo to też nie jest tak, że inny miał "dostęp", a ja nie. "Dostępu" nie miał nikt. Ale widać było, ze np. wstydzi się trochę tego, że nikogo jeszcze nie miała mimo 25tki.

21

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Nie. Nie desperatem. Mówię tylko, że jej nie podniecasz.


Łaziło mi to po głowie, ale inne rzeczy sugerowały, że ona jako osoba bez doświadczeń i dziewica, musi się dopiero otworzyć. Ot taka "zamknięta mentalnie seksualna 15tka" w ciele 25tki, co nigdy nic nie robiła. Bo to też nie jest tak, że inny miał "dostęp", a ja nie. "Dostępu" nie miał nikt. Ale widać było, ze np. wstydzi się trochę tego, że nikogo jeszcze nie miała mimo 25tki.

Dlatego nie bierz do siebie tego nie podniecania jej.
Ona nie odepchnela ciebie- ona odepchnela wszystkich.

A moze ona uwaza, ze jak by do czegos doszlo, to uznalbys ja za " dupe do zerzniecia",
Moze uwaza, ze przestalbys ja szanowac?
Moze miec jakies poglady, ktore ja hamuja- cholera wie, co jej w glowie siedzi....

22

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

No jeszcze jakbyś jej dał jakieś emocje, pozlewał trochę, żeby była niepewna, zazdrosna, to może, kto wie.

Cóż, jak sama mówiła, nie lubi innym narzucać swojej osoby. Zapewne uznałaby, że nie jestem zainteresowany i zaakceptowałaby to, tak jak ponoć zrobiła z jakimś innym gościem, z którym się kiedyś całowała (tak, wyżej ode mnie na półce, ale też nic z tego). Pamiętaj, że mówimy o pannie, co nie ma doświadczeń w związkach poza mną i nie wie nawet jak się w nich zachowuje (jej szczera wypowiedź).

A "efekt wow" był właśnie, choć może nie taki standardowy. To się naprawdę rozwijało od dużego walnięcia, jej emocjonalnego zaangażowania i radości, jak był kryzys sama dzwoniła i proponowała spotkanie. Dało się to wyczuć od początku. Tylko fizyczność kulała big_smile.

No to laska albo aseksualna albo nie jesteś w jej typie. Albo jej pokłady seksualności są tak głęboko schowane, że potrzeba rewolucji łupkowej, żeby się do nich dostać. Zresztą, po co się w ogóle nad tym zastanawiać? Przedłożyłeś swoją ofertę i trzymałeś ją otwartą tak długo, że dłużej się już nie dało, ona nie była zainteresowana. Jej decyzja/strata. Następnym razem szukaj dziewczyny, która będzie miała wobec ciebie standardowy efekt "wow" i nie przeinwestowuj  smile

23

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ale ja ciagle chce zrozumiec......

Czy to znaczy, ze jesli ja na pierwszym spotkaniu nie zrobie woow, to nie warto mnie poznawac?
Czy to znaczy , ze mam na pierwszym spotkaniu padac facetowi w ramiona, bo inaczej sobie odpusci?
( dochodzimy do jakiegos absurdu)

24 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 17:00:37)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Żaden facet, co chce "dupę do zerżnięcia" (DDZ), nie będzie czekał tyle co ja na pierwszy pocałunek (który wyszedł dopiero podczas tej rozmowy i był oczywiście kiepski). I ona miała tego świadomość mówiąc mi, że nikt jej tak nie traktował jak ja, co najwyżej jako DDZ (i w domyśle: ale się nie dała!).
Jeżeli ja nie dałem jej bezpieczeństwa emocjonalnego, że nie jest DDZ, tylko ważną dla mnie osobą, to nikt jej tego nie da. Bo nikt nie będzie też tak długo czekał i jeszcze dłużej. Skoro nawet mnie wysiadła cierpliwość. Tutaj na forum widzę, że inni nie wytrzymają nawet miesiąca, ba nawet do 4-5 randki tongue.
No i ona jest, co prawda, bardzo w moim typie, ale niekoniecznie innych facetów, ma też postarzający styl ubioru (wygląda na ponad 30 lat, ale jest śliczna tongue).

25 Ostatnio edytowany przez wont (2015-08-09 16:56:12)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
oldorando napisał/a:

Wont- a moglbys tak lopatologicznie( bo ja wyraznie tepa jestem)
Czego oczekiwales?
Seksu na 3 randce?
Braku fizycznosci na 2
Odmowy?
Jej ciagniecia do tej fizycznosci?

Bez zlosliwosci pytam....

Nie miałbym nic przeciw seksowi na pierwszej, drugiej, trzeciej czy ósmej randce. Ja akurat nie dzielę kobiet na "dziwki" i "porządne" tylko na te, które lubią seks (czyli cielesność, pieszczoty dotyk etc) i te które nie lubią. A będąc jeszcze bardziej precyzyjnym, na te, które lubią seks ze mną i te które ze mną nie lubią. Na trzeciej randce oczekiwałem zatem eskalowania kontaktu albo, przynajmniej, kontynuowania poziomu z drugiej randki. Dziewczyna się wycofała - i naprawdę mam gdzieś, czy ona to zrobiła bo się przestraszyła co ja mogłem sobie o niej pomyśleć, że na drugiej randce (łolaboga!) trzydziestokilkuletnia dziewczyna się całuje smile Po prostu potraktowała kwestie fizyczności instrumentalnie a jest to rzecz, której u kobiet nie toleruję. Chociażby z takiego prozaicznego powodu, że nie mam zamiaru w swoim życiu ani się żenić ani mieć dzieci smile

Edit: Warto być może dodać, że kilka miesięcy po naszym rozstaniu zaszła w ciążę z nowym chłopakiem smile

26

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

nie mam zamiaru w swoim życiu ani się żenić ani mieć dzieci

OOO! Przypomniało mi się. Ona też nie chceżadnego z powyższych. Ok, ja dzieci też niet (oboje mamy sporą alergię tongue), ale ślub by można było, chociażby dla prawa o informacji o zdrowiu.

27 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 17:01:44)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Żaden facet, co chce "dupę do zerżnięcia" (DDZ), nie będzie czekał tyle co ja na pierwszy pocałunek (który wyszedł dopiero podczas tej rozmowy i był oczywiście kiepski). I ona miała tego świadomość mówiąc mi, że nikt jej tak nie traktował jak ja, co najwyżej jako DDZ, (i w domyśle: ale się nie dała!).
Jeżeli ja nie dałem jej bezpieczeństwa emocjonalnego, że nie jest DDZ, tylko ważną dla mnie osobą, to nikt jej tego nie da. Bo nikt nie będzie też tak długo czekał i jeszcze dłużej. Skoro nawet mnie wysiadła cierpliwość. Tutaj na forum widzę, że inni nie wytrzymają nawet miesiąca, ba nawet do 4-5 randki tongue.
No i ona jest, co prawda, bardzo w moim typie, ale niekoniecznie innych facetów (wygląda na ponad 30 lat, ale jest śliczna tongue ).

Spoko...rozumiem, ciebie...
Probuje zrozumiec ja.
( cholera wie, co ona ma w glowie, ja twoich wyjasnien do konca nie rozumiem)

Ale moze z czasem sie nauczy, ze trzeba sie dupczyc na 3 pierwszych spotkaniach, a potem poznawac " przedupczonych " panow, moze ktorys okaze sie cos wart....

( bez zlosliwosci pod twoim adresem- truhijo)

PS a jak kiedys pisalam, ze faceci oczekuja chemii, i biegania za nimi- to sie panowie oburzali....
Hmmmmm

28

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Żaden facet, co chce "dupę do zerżnięcia" (DDZ), nie będzie czekał tyle co ja na pierwszy pocałunek (który wyszedł dopiero podczas tej rozmowy i był oczywiście kiepski). I ona miała tego świadomość mówiąc mi, że nikt jej tak nie traktował jak ja, co najwyżej jako DDZ, (i w domyśle: ale się nie dała!).
Jeżeli ja nie dałem jej bezpieczeństwa emocjonalnego, że nie jest DDZ, tylko ważną dla mnie osobą, to nikt jej tego nie da. Bo nikt nie będzie też tak długo czekał i jeszcze dłużej. Skoro nawet mnie wysiadła cierpliwość. Tutaj na forum widzę, że inni nie wytrzymają nawet miesiąca, ba nawet do 4-5 randki tongue.
No i ona jest, co prawda, bardzo w moim typie, ale niekoniecznie innych facetów (wygląda na ponad 30 lat, ale jest śliczna tongue ).

Jak jest ładna to sobie przygrucha spokojnego, dzianego gościa, zrobi sobie z nim dzieciątko albo i dwa i będzie się spełniać w macierzyństwie. Albo trafi ją piorun i da sobie zedrzeć majtki na pierwszej randce jakiemuś brutalowi. Życie jest popieprzone smile

29 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 17:07:54)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Wont, chyba nie big_smile. Wiem, wiem, życie zaskakuje, największe cnotki zostają gwiazdami porno, ale chyba nie w wieku 25 lat stanie się zupełnie inną osobą. To już jest wiek przy którym człowiek zaczyna być w większości ukształtowany charakterologicznie. A jak dodamy do tego to, że nie wskoczy w związek przez parę lat (np. 2-3), to wychodzi że może już zawsze być sama albo popadnie w totalną desperację (co raczej jej nie grozi, bo to osoba zamknięta emocjonalnie). Im później pierwszy raz, tym gorzej. Plus obawa, czy się spodoba... I, naprawdę, żadnych dzieci! Eksterminować wręcz big_smile.
Rany, szukam na siłę argumentu, by nie czuć zazdrości. Ale to głupie z mojej strony.

Co do urody, jest ładna (dla mnie!). Ze wszystkich znajomych tylko jednemu się erotycznie spodobała, co ma podobny gust do mnie, dla innych "to jakaś ciotka" (ale się wtedy oburzałem! big_smile).

30

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Wont, chyba nie big_smile. Wiem, wiem, życie zaskakuje, największe cnotki zostają gwiazdami porno, ale chyba nie w wieku 25 lat stanie się zupełnie inną osobą. To już jest wiek przy którym człowiek zaczyna być w większości ukształtowany charakterologicznie. A jak dodamy do tego to, że nie wskoczy w związek jest parę lat (np. 2-3), to wychodzi że może już zawsze być sama albo popadnie w totalną desperację (co raczej jej nie grozi, bo to osoba zamknięta emocjonalnie). Im później pierwszy raz, tym gorzej. Plus obawa, czy się spodoba... I, naprawdę, żadnych dzieci! Eksterminować wręcz big_smile.
Rany, szukam na siłę argumentu, by nie czuć zazdrości. Ale to głupie z mojej strony.

Roznie bywa....
Mieszkalam kiedys z sublokatorami. I byla taka dziewczyna. Byla na studiach, wiec w podobnym wieku. Dziewica, swiadek jehowy, i miala chlopaka.( okropniascie pruderyjna byla, pod kazdym wzgledem)

W pewnym momencie sie zmienila- umawiala sie z facetami, i kazdego zaliczala.pracowala tanczac w klatce na dyskotekach.
Nie wiem, co ja tak zmienilo, moze ten jej facet ja rzucil? ( za czasow jak razem mieszkalysmy, to ciezko bylo z nia pogadac chocby o pocalunku, czy o pozyczeniu podpaski)

31

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Wont, chyba nie big_smile. Wiem, wiem, życie zaskakuje, największe cnotki zostają gwiazdami porno, ale chyba nie w wieku 25 lat stanie się zupełnie inną osobą. To już jest wiek przy którym człowiek zaczyna być w większości ukształtowany charakterologicznie. A jak dodamy do tego to, że nie wskoczy w związek jest parę lat (np. 2-3), to wychodzi że może już zawsze być sama albo popadnie w totalną desperację (co raczej jej nie grozi, bo to osoba zamknięta emocjonalnie). Im później pierwszy raz, tym gorzej. Plus obawa, czy się spodoba... I, naprawdę, żadnych dzieci! Eksterminować wręcz big_smile.
Rany, szukam na siłę argumentu, by nie czuć zazdrości. Ale to głupie z mojej strony.

Co do urody, jest ładna (dla mnie!). Ze wszystkich znajomych tylko jednemu się erotycznie spodobała, co ma podobny gust do mnie, dla innych "to jakaś ciotka" (ale się wtedy oburzałem! big_smile).

Jakby nagle zakręciła się przy tobie jakaś fajna laska i zaczęła cie podrywać, to ile byś myślał o tej cnotce-niewydymce? Ile trwa splunięcie? Dwie sekundy? To jest tylko urażona duma, nic więcej. A może do tego dochodzić rozgoryczenie wywołane faktem, że kumplom się nie podoba, ergo - nie jest obiektywnie tylko subiektywnie ładna. Więc jak to? Taki kaszalot nie chce MNIE??? smile

32 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 17:29:35)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Nie tak! Żaden kaszalot! Nadinterpretacja! Serio, nie! Zdanie tych kumpli miałem gdzieś, w tej materii liczyły się tylko moje wrażenia. Ja takie zwyczajnie lubię big_smile. Na urodę modelki nigdy nie polecę, a na taką zawsze. Tak mam. Umiem podrywać (efekty mierzalne empirycznie), rozmawiać z kobietami, uwodzić, ale ta była dla mnie wyjątkowa. Stąd ten wątek.

Ile by trwało? Mam nadzieję, że jak najkrócej. Tylko że zawsze strasznie testuję pannę, z którą idę "na kawę". Gorzej chyba niż Ordo swoich kandydatów. Wiem, skazuję się na ryzykowne szukanie. Potem jak trafię to mamy jak w tym przypadku ;-).

33

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Nie tak! Żaden kaszalot! Nadinterpretacja! Serio, nie! Zdanie tych kumpli miałem gdzieś, w tej materii liczyły się tylko moje wrażenia. Ja takie zwyczajnie lubię big_smile. Na urodę modelki nigdy nie polecę, a na taką zawsze. Tak mam. Umiem podrywać (efekty mierzalne empirycznie), rozmawiać z kobietami, uwodzić, ale ta była dla mnie wyjątkowa. Stąd ten wątek.

Ile by trwało? Mam nadzieję, że jak najkrócej. Tylko że zawsze strasznie testuję pannę, z którą idę "na kawę". Gorzej chyba niż Ordo swoich kandydatów. Wiem, skazuję się na ryzykowne szukanie. Potem jak trafię to mamy jak w tym przypadku ;-).

????????????????

( wielkie zdziwko!!!!)

A jak ja niby " testuje kandydatow"

PS ten watek z kazdym postem jest dla mnie coraz bardziej niepojety!
Cos bylo w wodzie kanalizacyjnej? , bo nic podejrzanego nie pilam.....

34

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

A jak ja niby " testuje kandydatow"

Z Tobą jak z Jamesem Randim* - nikt nie przeszedł nawet wstępnej selekcji big_smile. Wiem, zgrywam się, ale takie mam wyobrażenie o Tobie, bez urazy. Nawet sobie pomyślałem, ciekawe kto bardziej testuje, ja czy ona big_smile. Niestety, w praktyce nie sprawdzimy tongue. Z tego co piszesz to trafiasz na samych przypałów, dupków, piotrusiów panów i tym podobny element.


* James Randi, były iluzjonista, obecnie guru sceptyków. Jego fundacja, zajmująca się tropieniem hochsztaplerów od pseudonauki, mistyki i parapsychologii oferuje ponad milion dolarów temu, kto udowodni w warunkach laboratoryjnych i kontrolowanych przez niezależnych ekspertów dowolne zjawisko paranormalne. Do dzisiaj "nikt nie przeszedł nawet wstępnej selekcji", do etapu drugiego.

35

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

A jak ja niby " testuje kandydatow"

Z Tobą jak z Jamesem Randim* - nikt nie przeszedł nawet wstępnej selekcji big_smile. Wiem, zgrywam się, ale takie mam wyobrażenie o Tobie, bez urazy. Nawet sobie pomyślałem, ciekawe kto bardziej testuje, ja czy ona big_smile. Niestety, w praktyce nie sprawdzimy tongue. Z tego co piszesz to trafiasz na samych przypałów, dupków, piotrusiów panów i tym podobny element.


* James Randi, były iluzjonista, obecnie guru sceptyków. Jego fundacja, zajmująca się tropieniem hochsztaplerów od pseudonauki, mistyki i parapsychologii oferuje ponad milion dolarów temu, kto udowodni w warunkach laboratoryjnych i kontrolowanych przez niezależnych ekspertów dowolne zjawisko paranormalne. Do dzisiaj "nikt nie przeszedł nawet wstępnej selekcji", do etapu drugiego.

Łooooot?????

Noo, to ladne masz o mnie wyobrazenie...:-\
Nie mam nic wiecej do dodania....

36 Ostatnio edytowany przez wont (2015-08-09 17:47:21)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Z tego co piszesz to trafiasz na samych przypałów, dupków, piotrusiów panów i tym podobny element.

Od Piotrusiów Panów to się proszę odcyngolić wink

A z tym "kaszalotem" to żartowałem oczywiście smile

37

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Orduś, nie obrażaj się ;-). To z sympatii i bez cienia negatywnej oceny! na pewno jesteś wybitniejszą testerką ode mnie tongue :*.

Wont, wiem, ze żart, też się zgrywałem, ale tylko trochę tongue.

38 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 18:08:30)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo....ja rozumiem, ze jestes w ciezkim stanie...
Szczerze wspolczuje.
Ale o testowanie jeszcze nikt mnie posadzil....

Jak rozumiem( wnoszac z tego watku) , to na podstawie faktu, ze nie zakochuje sie od pierwszego wejrzenia...

PS...dobra, dobra...
Wyzywajcie sie na mnie, jak ma wam od tego ulzyc...:-\

39

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Nie wyżywam się...

40

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Teraz doczytałam, że ona jest dziewicą..

A to nie jest czasem tak, że podświadomie ona przez tą swoją niemotę w kwestiach seksualnych wydaje Ci się wartościowsza, w takim sensie, że wiesz, że nikt Ci jej nie odbierze , bo po prostu żaden normalny facet z kłodą się nie zwiąże?

I to daje Ci jakąś gwarancję bezpieczeństwa w dzisiejszych czasach, gdzie wiadomo, że kobiety mają mniej zahamowani, a ona jest zlepkiem samych zahamowani, więc to praktycznie tak jakby sama sobie smycz założyła.

41 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 18:19:41)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

W ogóle o tym nie myślałem, co innego mnie do niej ciągnie. Dla mnie nie ma większego znaczenia, czy kobieta ma spore czy nikłe doświadczenie seksualne. Byłem z bardzo doświadczonymi i z dziewicami, z którymi trzeba było "wszystko od początku".

Teraz doczytałam, że ona jest dziewicą..

Co to zmienia? OK, domyślam się, ale chcę to przeczytać od kogoś innego.

42

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

smile

Ok, niech ktoś inny Ci naświetli realia wink

43

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Miło by było, tak z kobiecej perspektywy, dla samca niedostępnej tongue.

44

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ja juz nic nie kumam.

Chciales dziewice, jestes zazdrosny, ze ona teraz moze byc z innym, a chciales, zeby byla z toba....

Chciales kobiete, ktora zadnemu nie dala, a da tobie. Bo ty jestes lepszy/wyjatkowy dla niej.
Zdystansowalbys wszystkich, ktorym z nia nie wyszlo. Niestety, nie wyszlo rowniez tobie.

Moze ona sie zmieni, stanie sie otwarta, spontaniczna, przebzyka sie z kilkunastoma facetami...i stwierdzi, ze chce byc z toba. Bedziesz z nia wtedy?

( mysle, ze o to chodzilo w pytaniu o dziewictwo)

45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-09 18:28:46)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Miło by było, tak z kobiecej perspektywy, dla samca niedostępnej tongue.


Ale ja jestem kobietą..coś ci się pomyliło.

Chciales kobiete, ktora zadnemu nie dala, a da tobie. Bo ty jestes lepszy/wyjatkowy dla niej.
Zdystansowalbys wszystkich, ktorym z nia nie wyszlo. Niestety, nie wyszlo rowniez tobie.

Dokładnie.
Są faceci, których ta świadomość podnieca.

Tyle, że to że ktoś jest pierwszy z reguły nie musi oznaczać niczego, ponad to, że 'tak wyszło'.. jak np. w moim przyp. Mój pierwszy partner był zupełnie przypadkowy, no prawie wink Ale na pewno nie było żadnych uczuć z mojej strony. Po prostu chciałam wiedzieć jak to jest i wsio.

Autor chyba z tych co lubi dorabiać ideologię zarówno do dziewictwa ,jak i supermocy pierwszego wacka, który przekracza progi waginy wink

46

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:
Truhijo01 napisał/a:

Miło by było, tak z kobiecej perspektywy, dla samca niedostępnej tongue.


Ale ja jestem kobietą..coś ci się pomyliło.

Chciales kobiete, ktora zadnemu nie dala, a da tobie. Bo ty jestes lepszy/wyjatkowy dla niej.
Zdystansowalbys wszystkich, ktorym z nia nie wyszlo. Niestety, nie wyszlo rowniez tobie.

Dokładnie.
Są faceci, których ta świadomość podnieca.

Tyle, że to że ktoś jest pierwszy z reguły nie musi oznaczać niczego, ponad to, że 'tak wyszło'.. jak np. w moim przyp. Mój pierwszy partner był zupełnie przypadkowy, no prawie wink Ale na pewno nie było żadnych uczuć z mojej strony. Po prostu chciałam wiedzieć jak to jest i wsio.

Autor chyba z tych co lubi dorabiać ideologię zarówno do dziewictwa ,jak i supermocy pierwszego wacka, który przekracza progi waginy wink

Tiaaaa, a jak juz pozna kunszt seksualny autora, to zadnego innego nie zechce....

47

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Co to zmienia? OK, domyślam się, ale chcę to przeczytać od kogoś innego.

Ja nie pomogę, w życiu z dziewicą nie byłem. A 25-letnia dziewica budziłaby mój niepokój czy pod majtkami nie wyhodowała jakiejś pajęczyny. Bo w to, że cipkę miałaby zadbaną i ładnie przystrzyżoną to nie wierzę hmm

Elle pewnie chodziło o ten mit samca zdobywcy, co to pożąda dziewicy, ale tutaj też nie pomogę.

48

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Tiaaaa, a jak juz pozna kunszt seksualny autora, to zadnego innego nie zechce....

Zwłaszcza, że będąc dziewicą, będzie miała duże porównanie tongue;)

49

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
wont napisał/a:
Truhijo01 napisał/a:

Co to zmienia? OK, domyślam się, ale chcę to przeczytać od kogoś innego.

Ja nie pomogę, w życiu z dziewicą nie byłem. A 25-letnia dziewica budziłaby mój niepokój czy pod majtkami nie wyhodowała jakiejś pajęczyny. Bo w to, że cipkę miałaby zadbaną i ładnie przystrzyżoną to nie wierzę hmm

Elle pewnie chodziło o ten mit samca zdobywcy, co to pożąda dziewicy, ale tutaj też nie pomogę.


We mnie niepokój budzi to, że ona w ogóle nie wykazuje szczątkowego nawet zainteresowania nie tylko autorem, ale W OGÓLE płcią przeciwną..co innego, gdyby - tak jak na początku obstawiałam - tu chodziło o to, że ona jego nie pożąda, ale innych tak (mój przypadek z kiedyś ).

A tu mamy laskę, o której autor sam mówi, że ma styl ubierania a la młoda Margaret Thatcher wink i która na myśl o pocałunku z mężczyzną dostaje żelaznego ścisku w udach .. come ooon

50 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 18:36:34)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Tiaaaa, a jak juz pozna kunszt seksualny autora, to zadnego innego nie zechce....

Zwłaszcza, że będąc dziewicą, będzie miała duże porównanie tongue;)

Alez on chcial byc wyjatkowy w tym, ze zlamalby jej opor.
Stracilaby to dziewictwo z kims wyjatkowym- czyli z nim.
Dla niej, to byloby cos specjalnego, ten jedyny...
On czulby sie wyjatkowy dla niej...


Nooo, pisalam, ze znalam taka- jehowa.
I pisalam, jak sie zmienila.....

51 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-09 18:39:55)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

No ja wiem o co chodzi dokładnie.. o tę właśnie "wyjątkowość" wypływającą z faktu przekraczania wackiem niezbadanego lądu wink
Oby to niezbadanie nie wynikało z tego, o czym wyżej napisał Wont.


Tak czy inaczej, skoro autora ciągnie do kobiety i relacji, gdzie na pocałunek trzeba sobie zasłużyć 4-letnim "chodzeniem", a na pierwszy seks zabić stado smoków, to można tylko szczęścia życzyć big_smile

Laska ma mega kompleksy- to pewniak.

52

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

No ja wiem o co chodzi dokładnie.. o tę właśnie "wyjątkowość" wypływającą z faktu przekraczania wackiem niezbadanego lądu wink
Oby to niezbadanie nie wynikało z tego, o czym wyżej napisał Wont.


Tak czy inaczej, skoro autora ciągnie do kobiety i relacji, gdzie na pocałunek trzeba sobie zasłużyć 4-letnim "chodzeniem", a na pierwszy seks zabić stado smoków, to można tylko szczęścia życzyć big_smile

Laska ma mega kompleksy- to pewniak.

To nie ona jest wyjatkowa dla niego( ze dziewica)
To on ma byc wyjatkowy dla niej( ze pierwszy)

A ja obstawiam, ze ona kombinuje, ze straci w jego oczach jak mu da.
( znasz te poglady facetow, zeby nie szanowac kobiety,  ktora sie dala na seks namowic, i stad to dziewictwo w tym wieku)

53

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

No tak tak, o to mi chodziło m.in. - wyjątkowy dla NIEJ smile  Normalnie tak to nie działa, ale w przypadku laski, która trzymała przez ćwierć wieku taki "skarb" wink to przecież go potem łatwo nie wypuści z żelaznego uścisku. No bo jak to? Tak się poświęciła, takie dary przed nim wystawiła i teraz co, miałby ją po tym wszystkim zostawić?

Prędzej, ze swoja mentalnością, samobója by strzeliła tongue

No ona na pewno tak kombinuje i kombinowała te wszystkie lata. Takie jak ona święcie wierzą, że dla faceta największy dar od kobiety to ten kawałek błony- no po prostu trofeum.

Seks z taką na pewno będzie szalony, pełen ognia i po prostu cudowny tongue;)

54 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 18:51:29)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

No tak tak, o to mi chodziło m.in. - wyjątkowy dla NIEJ smile  Normalnie tak to nie działa, ale w przypadku laski, która trzymała przez ćwierć wieku taki "skarb" wink to przecież go potem łatwo nie wypuści z żelaznego uścisku. No bo jak to? Tak się poświęciła, takie dary przed nim wystawiła i teraz co, miałby ją po tym wszystkim zostawić?

Prędzej, ze swoja mentalnością, samobója by strzeliła tongue

No ona na pewno tak kombinuje i kombinowała te wszystkie lata. Takie jak ona święcie wierzą, że dla faceta największy dar od kobiety to ten kawałek błony- no po prostu trofeum.

Seks z taką na pewno będzie szalony, pełen ognia i po prostu cudowny tongue;)

Ale jak widac, sa faceci, co sie o te blone rozbijaja...
Wiec troche racji ma. Ma blone, to sie facet bedzie staral przez dwa miesiace...
Jest wyzwaniem- tylko najlepszy/jedyny dostanie....
A wielu chce byc najlepszym/jedynym...

55 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 19:02:59)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Autor chyba z tych co lubi dorabiać ideologię zarówno do dziewictwa ,jak i supermocy pierwszego wacka, który przekracza progi waginy

Gdzie coś takiego sugeruję? Gdzie konkretnie? Co wam nagle się stało? Ja nie mam żadnych emocjonalnych przywiązań do dziewictwa, ani do pierwszeństwa, ani do bycia którymś z kolei, mam to gdzieś zupełnie. Gdzie ja coś sugeruję z kunsztem seksualnym? Jakbym teraz napisał, że dziewica jest "gorsza" od "doświadczonej", bo sama nie ma "kunsztu" i "gorzej jej idzie", to jakbyście to zinterpretowali? Może nie sprowadzajmy dyskusji do takich gadek. Zapewne wszystko, co napiszę w tej materii, będziecie teraz interpretować przeciwko mnie. jak bardzo mi się dziewica upatrzyła, a ta uciekła.

Alez on chcial byc wyjatkowy w tym, ze zlamalby jej opor. [...] Są faceci, których ta świadomość podnieca.

Ludzie, robicie ze mnie gościa, co chce tylko seksu, "zdobywać dziewice", a ja chciałem normalnego związku. Mnie naprawdę koło d.... lata, kto jej opór seksualny złamał. A teraz mi jej brakuje, jak każdemu, kto pragnie dziewczyny, i mentalnie i fizycznie. Przepraszam za tę zbrodnię, ale nie wciskajcie mi czegoś, co nie napisałem. Kiedyś byłem z dziewicą, byłem jej pierwszym i nie było to dla mnie nic nobilitującego.

Ale ja jestem kobietą..coś ci się pomyliło.

Nie zrozumiałaś wpisu. Chodziło mi o to, że ja nie mam tej kobiecej perspektywy, a nie ty.

Ale jak widac, sa faceci, co sie o te blone rozbijaja...
Wiec troche racji ma. Ma blone, to sie facet bedzie staral przez dwa miesiace...

Ordo, to jak rozumiem za te parę żartów pod twoim adresem? Mam rozumieć, że sugerujesz, że będę się starał tylko do seksu?
Dorobiłyście sobie ideologię same, zupełnie ignorując emocjonalny aspekt po mojej stronie. Nikt mi jeszcze nigdy nie zarzucił, że mam hopla na punkcie dziewicy. W tym samym czasie, co starałem się o nią, mogłem mieć ze dwie inne, gdybym się postarał, z szybszym seksem etc. A nie chciałem, bo mi zaimponowała intelektem, osobowością (choć obawiałęm sie kilku wiadomych rzeczy), wyrobieniem kulturowym i tym,że mogłem się przy niej też otworzyć w tych sferach.

56

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

To w takim razie mi Cię po ludzku po prostu szkoda.
Po ostatnim wpisie widzę, że jesteś fajnym chłopakiem, który ma poukładane w głowie i chce normalnego związku faktycznie.

Nie mam pojęcia czym ona Ci tak zaimponowała, ale widocznie mocno Cię do niej ciągnie, na tyle mocno, że mając już 'granatowe' jajka, chcesz więcej.. wink

Coś ci w tej chorej sytuacji odpowiada, innego wytłumaczenia nie ma.

57 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 19:05:21)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo!!!!

Zaczynasz pisac do rzeczy!

( wytrzezwiales troche?, to juz nie bede cie prowokowac...hahahaha)

Nooo, dobra, dobra....ja sie nie gniewam! Najwyzej dziwie sie czasem.....

A tak zupelnie serio....
Jak pisales, ze ci sie zwiazek rozwija- to myslalam, ze sie lepiej dogadujecie....

58

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Jak pisales, ze ci sie zwiazek rozwija- to myslalam, ze sie lepiej dogadujecie....

No dogadują.

Ona za chwilę dobije 28 lat w "czystości", a on stara się zrozumieć jej powody wink

59

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Jak pisales, ze ci sie zwiazek rozwija- to myslalam, ze sie lepiej dogadujecie....

No dogadują.

Ona za chwilę dobije 28 lat w "czystości", a on stara się zrozumieć jej powody wink

Z tego co napisal w pierwszym poscie....to zycze powodzenia. Bo ja nie zrozumialam....

60 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 19:15:25)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Coś ci w tej chorej sytuacji odpowiada, innego wytłumaczenia nie ma.

Odpowiem: typ kobiety, który jest moim idealnym, z całym szeregiem zalet, których szukam wśród partnerek. Spotkałem aż trzy takie kobiety w życiu, w tym dopiero z tą mogłem być.
Powtórzę co napisałem: "zaimponowała mi intelektem, osobowością (choć obawiałęm sie kilku wiadomych rzeczy), wyrobieniem kulturowym i tym, że mogłem się przy niej też otworzyć w tych sferach". I jeszcze perspektywą światopoglądową tongue
A pocałunki, intymność i seks miały być dopełnieniem tego obrazu. I mogłaby mieć przede mną 20tu (byłem z taką i o tym wiedziałem!, notabene, wyobraźcie sobie jej "technikę" i jak potem iść do dziewicy? Celowo to piszę), a mogła nikogo - ważne, jaka była, czy emocjonalnie dawała mi to czego potrzebuję i szukam. Pragnąłem jeszcze tej bliskości z nią, bo nie jestem orędownikiem miłości platonicznej. Jakbyście wyszukały moje wypowiedzi z dawnego konta to odkryłybyście, że zawsze krytykowałem konserwatywne mity męskości i kobiecości. Nie ma świętości dziewictwa, nie ma dla mnie znaczenia biologistyczna ideologia "walki o samice".

Jak pisales, ze ci sie zwiazek rozwija- to myslalam, ze sie lepiej dogadujecie....

We WSZYSTKIM poza sferą fizyczną! Liczyłem, że to samo przyjdzie.

61 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-09 19:18:47)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

W takim razie do napisania za kolejnych kilka miesięcy.. daj znać czy podtrzymujesz to co dziś Cię tak zachwyca w momencie gdy po np. 10 m-cach "związku" będziesz mógł musnąć ją w czółko.
Ach, jakież to słodkie i niewinne dziewczątko z niej..szkoda, że kalendarzowo bliżej jej do 30-tki niż 16-tki

62 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 19:21:28)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo...ja nie wiem, jak ona gadala...
Ale jesli tak, jak to przedstawiles w pierwszym poscie, to raczej konkretnie i wprost nie mowila....


Ja tak sobie mysle, ze kobiety, ktore nie mowia wprost, tylko oplotkami, ogolnikami i dawaniem do zrozumienia, i insynuowaniem...to sa atrakcyjne.
Bo z takich ogolnikow facet moze wyczytac, co chce, i wydaje mu sie, ze sie dobrze dogaduje.




Dobra- truhijo, skoro przetrzezwiales, to pogadajmy, jak facet z facetem:

Pytales ja, czemu wciaz jest dziewica?
Pytales, czy zamierza ten stan zmienic?
Pytales, czy jestes ewentualnym kandydatem do tej zmiany?

A jesli, to co sie dowiedziales?( tylko tak konkretnie!)

63 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-09 19:40:35)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Przed chwilą było, że "chcę dziewicę i jakie to nobilitujące", a teraz "do pogadania za kilka miesięcy jak ją muśniesz w czoło". Gubię się w tych waszych zmianach perspektywy. Teraz, po wyjaśnieniu, że nie pożeram dziewic, sugestie że czym to ona mi tak zaimponowała. A ponoć kobiety chcą by facet najpierw widział ich umysł, a potem cycki...

Deklaratywnie: związku chciała i zdawała sobie sprawę, że bez fizyczności ani rusz. "Daj mi czas [na fizyczność]" - Ok, dawałem, eskalując kontakt fizyczny na tyle ile mogłem. Trochę się poprawiło, ale bez fajerwerków. Dlatego biję się z myślami, czy nie pospieszyłem się...
W tym momencie sprawa jest już i tak przegrana, więc nie mam nawet możliwości poczekać na jej "gotowość". Pewnie, jak idiota, bym poczekał jeszcze.

Pytałem ją czy miała kogoś przede mną. Nie miała; dlaczego? Nie umie powiedzieć, może dlatego że była "zbyt męska" w zachowaniach, a może się nie podoba?, nigdy nic z tego nie wychodziło mimo ze ktoś się jej fizycznie podobał, a ona jemu, no ale... Nie wyszło, bo obie strony nie chciały związku (WTF? Nie pytajcie o logikę bo nie znam). Ponoć się nie podobała i nie starała się wzbudzać zainteresowania facetów. Ja tam nie wiem, bo na nią poleciałem, bo mi się z miejsca spodobała... I, owszem, deklaratywnie chciała normalnego związku ze wszystkim.

64 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-09 19:40:46)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ona jakaś popieprzona jest, przepraszam ale nie solidaryzuje się wink

Na pewno ma duże problemy, ale Ty ani my ich nie rozwiążemy za nią.
A Ciebie szkoda na dziewczynę, o przekonaniach starej ciotki.. Jeszcze zrozumiałabym gdyby Ci jakieś sensowne powody podała, nie wiem.. "kocham Cie, ale boję się" lub nie ufam Ci, ale pocałunki czy jakaś inna bliskość by były,. ale tak?]


Alergie mam na takie cnotki.. pewnie dlatego, że miałam kilka koleżanek tego typu, z żadną nie dało się normalne porozmawiać -tak jak pisała oldorado, same tematy tabu.. do tego były zazdrosne, złośliwe i generalnie pozorantki.



Ale nie przejmuj się autorze, za 5 lat ona z takim podejściem nadal będzie dziewicą wink

Ps. Mnie przekonałeś, że nie chodzi Ci ani o dziewictwo ani o zaliczanie. Po prostu ona jest jakaś felerna.

65 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-09 19:42:50)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Jedyny konkret, jaki napisales" daj mi czas"
A czy bylo cos o tym ile tego czasu?
( poza pierdu, pierdu, nie zlozylo sie dotad)

Wiem, ze sprawa jest przegrana, ale jest nadzieja, ze sie nie dasz wiecej wkrecic w takie pozbawine konkretow pitolenie.

PS pamietam cie z forum, i ten psychologiczny belkot, to byla prowokacja( z mojej strony;-)  )
No, i proba przywrocenia cie do uzywalnosci forumowej...:-) :-) :-)

Posty [ 1 do 65 z 476 ]

Strony 1 2 3 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Blokada fizyczności i rozpad związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026