Hej
Mam wielka rozkimne, i to bardzo wielka.
- Obecna kobieta - znamy sie 5 miesiecy, zakochalismy sie - pewnie bede sie jej za 3-4 msc oswiadczal,
- Nasz zwiazek jest taki troche inny ani ja ani ona nie jestesmy w swoich typach, nie mamy wspolnych zainteresowan (poza kilkoma doslownie)
- Mamy te same wartosci zyciowe, chcemy sie ustatkowac - to chyba nas polaczylo
Ostatnio spotkalismy moja dobra znajoma, z poprzedniej pracy. Po spotkaniu kobieta zaczela mi robic wyrzuty sumienia, ze tamta laska na mnie leci, ze
mam z nia tyle wspolnych tematow, ze pewnie mi sie podoba i tyle. Ja tego nigdy tak nie analizowalem, wiedizalem ze tamta cos do mnie czuje, ale nawet nie mialem odwagi i czasu zeby zagadac, jednak aktualna kobieta otworzyla mi oczy i to mocno i teraz naprawde nie wiem co mam robic, bo czuje ze powinienem ztamta sprobowaca.
Najgorsze jest to, ze aktualna kobieta zaluje ze mi to powiedziala *bylismy troche podpici, tylko wiecei trudno to teraz wymazac z pamieci, tymbardziej jak sie z tamta czasami przyjacielsko spotykam. Co radzicie?