netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Fałszywi znajomi narzeczonego...

3 odpowiedzi2 130 wyświetleńzałożony przez daisy20, 25.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Fałszywi znajomi narzeczonego...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Fałszywi znajomi narzeczonego...

Zacznę od tego, że zawsze miałam problem, że trafiałam na niewłaściwych ludzi. Starałam się podtrzymywać znajomości, dbać o nie, pomagać ludziom kiedy tego potrzebują, niestety zawsze kończyło się tak, że oni po pewnym czasie odchodzili, a ja zostawałam sama. Nie wiem w czym tkwi błąd, we mnie? W moim charakterze? Może gdybym była większą egoistką ludzie bardziej by do mnie lgnęli?

Tym razem problem tkwi w relacjach ze znajomymi narzeczonego. Kiedyś wydawało się, że tworzyliśmy fajną paczkę, teraz nie wiem czy perspektywa wesel, czy czegoś innego, wszystko popsuła. Jesteśmy młodzi, a co weekend praktycznie siedzimy w domu, bo oni są albo zmęczeni, albo spotykają się z rodziną, albo - najczęściej - nie odbiorą nawet telefonu i nie oddzwonią. Za miesiąc nasze wesele, a niektórych nie mieliśmy nawet okazji na nie zaprosić, bo wiecznie nie mają czasu! Wczoraj mieliśmy okazję (po 3 miesiącach!) spotkania się większą paczką - jedni jadą z drugimi zagranicę na wakacje. Kiedy są oddzielnie - obrabiają sobie nawzajem tyłki, a wczoraj cieszyli się na wspólny wyjazd i balowanie. Nam nikt żadnego wyjazdu nie proponował. Dowiedzieliśmy się też, że oni potrafią się razem spotkać, nawet w środku tygodnia na jakieś wino lub kolację i jakoś wtedy nie są zmęczeni.
Inni znajomi mojego narzeczonego: niedawno mieli swoje wesele. Zostali wystawieni m. in. przez tych, o których wspomniałam wyżej (jedni nie mają niby kasy - to była taka wymówka, która nie była prawdą; drudzy odmówili z byle powodu w dniu wesela), jak niedawno się z nimi spotkaliśmy byli rozżaleni, że tamci do nich nie przyszli, że co to za znajomi. Po czym wczoraj na grillu dowiaduję się, że właśnie ci wystawieni znajomi robią jutro imprezę i kogo zaprosili? Jednych, na których przy nas gadali, drugich, a do nas nawet nie zadzwonili.

Najgorsze jest to, że mój narzeczony tak ślepo wierzy w to towarzystwo. Kiedy jest weekend nie chce planować nic, gdybym zaproponowała, że jedziemy do mojej siostry, czy mojej koleżanki i jej męża to nie 'bo może tamci się odezwą'. W zeszłym roku w wakacje tydzień przed rezerwowaliśmy miejsca, bo tak długo liczył na to, że może kumple się odezwą i wyjedziemy razem (oczywiście byliśmy sami). Ja osobiście nie mam ochoty z nimi się już spotykać, nawet za każdym razem jestem już kierowcą, bo nie mam ochoty z nimi pić, imprezować i udawać, że wszystko jest ok.

2 Ostatnio edytowany przez były mąż (2015-07-25 09:08:36)

Odp: Fałszywi znajomi narzeczonego...
daisy20 napisał/a:

Zacznę od tego, że zawsze miałam problem, że trafiałam na niewłaściwych ludzi. Starałam się podtrzymywać znajomości, dbać o nie, pomagać ludziom kiedy tego potrzebują, niestety zawsze kończyło się tak, że oni po pewnym czasie odchodzili, a ja zostawałam sama. Nie wiem w czym tkwi błąd, we mnie? W moim charakterze? Może gdybym była większą egoistką ludzie bardziej by do mnie lgnęli?
...mój narzeczony tak ślepo wierzy w to towarzystwo...

Wiesz, z perspektywy przeżytych lat moge stwierdzić, ze "wszystko płynie", zmienia się - nic nie trwa wiecznie.
I tyczy to również towarzystwa znajomych. W życiu przewijają sie rózne osoby, niektóre od razu znikają, inne potrafią "zagościć" na dłuzej. Mógłbym to przyrównać do ...podrózy pociągiem: co chwila ktoś nowy wchodzi, siada obok. Potem wychodzi i w jego miejsce pojawiają sie inne osoby. Owszem, bywa, ze ktoś ma podobny "cel podróży" jak Ty i jest cały czas obok... Taka osobę mozna - w realnym zyciu - nazwać już dobrym znajomym, przyjacielem. Ja sam, po przeżytych latach i całych tabunach chwilowych "znajomych" osób mam wciąż kilkoro (tylko czy aż?) tych samych przyjaciół.
Ta cała rotacja róznych osób w naszym zyciu jest czymś naturalnym. Cała sztuką polega na traktowaniu tych "chwilowych" bez zaangazowania, obojetnie, jak ...statystów. Przejmowanie się takimi sytuacjami, złymi relacjami większego sensu nie ma. Sama z czasem tez tak zaczniesz na to patrzeć... W zasadzie juz to sama wiesz, ale Twój chłopak jeszcze nie.
Oboje jesteście bardzo młodymi osobami, a Twój partner chyba dodatkowo "bardzo młody". Dojrzałość zyciowa przejawia sie również umiejetnoscią bycia sobą bez wzgledu na okolicznosci, zycia bez potrzeby asysty belejakich osób... A opisane przez Ciebie towarzystwo tak oceniam. Byc moze za jakiś czas Twój partner sam zrozumie, ze są ważniejsze sprawy w zyciu niż tego typu towarzystwo, ze wazniejsza jesteś Ty. Póki co ...marnie to wyglada i moge tylko życzyć jemu dorośniecia, a Tobie dużej cierpliwosci...
Pytasz, czy przyczyna tego wszystkiego tkwi w Tobie? Moja odpowiedź: nie! Powinnas być sobą, być naturalna, nie silić sie na "przymilanie", przypodobanie sie innym - bo wówczas Twoje otoczenie wypełnione bedzie takimi własnie, fałszywymi (jak w Twoich opisach) ludźmi. Będąc wciąż sobą - ze swoimi zasadami, nie bedąc ...oportunistką - zyskasz wczesniej czy później prawdzie zyczliwych Tobie znajomych i prawdziwych przyjaciół. Sama widzisz na jakich zapracował swoja postawą Twój chłopak...

3

Odp: Fałszywi znajomi narzeczonego...

były mąż to jest tak, że mój narzeczony zna się z nimi od podstawówki, czyli mniej więcej od 20 lat. Kiedyś zawsze trzymali się razem, potrafili spotykać kilka razy w tygodniu i dlatego on ciągle ma sentyment do tych czasów. Mam wrażenie, że oni kiedyś wykorzystywali znajomość z nim, bo mieli miejsce żeby się spotkać, wiedzieli, że moi przyszli teściowie są ok, nie są czepliwi, nie zrobią awantury gdy jest za głośno. Kiedy teraz te czasy minęły, nieco 'wyszumieli' się, każda para praktycznie mieszka ze sobą, mają go gdzieś. A że mój narzeczony jest spokojny, nie jest zbytnio wygadany - to myślę, że może jest zbyt mało atrakcyjny i przebojowy dla nich żeby np. wspólnie jechać na wakacje. To przykre.

4

Odp: Fałszywi znajomi narzeczonego...
daisy20 napisał/a:

były mąż to jest tak, że mój narzeczony zna się z nimi od podstawówki, czyli mniej więcej od 20 lat. Kiedyś zawsze trzymali się razem, potrafili spotykać kilka razy w tygodniu i dlatego on ciągle ma sentyment do tych czasów. Mam wrażenie, że oni kiedyś wykorzystywali znajomość z nim, bo mieli miejsce żeby się spotkać, wiedzieli, że moi przyszli teściowie są ok, nie są czepliwi, nie zrobią awantury gdy jest za głośno. Kiedy teraz te czasy minęły, nieco 'wyszumieli' się, każda para praktycznie mieszka ze sobą, mają go gdzieś. A że mój narzeczony jest spokojny, nie jest zbytnio wygadany - to myślę, że może jest zbyt mało atrakcyjny i przebojowy dla nich żeby np. wspólnie jechać na wakacje. To przykre.

Ależ to przecież oczywiste, że wraz z dorastaniem i poznawaniem życia zmieniają się priorytety - szczególnie tyczy to młodych ludzi - zapatrywania, poglady i oczekiwania od innych. Przecież "przyjaźnie" z młodych, dzieciecych lat zazwyczaj nie przechodzą próby czasu. Zderzenie z rzeczywistoscią, poznawanie prawdziwego życia, związki - to wszystko wyzwala cały proces przemian, uzewnetrznia cechy charakteru, kształtuje osobowość. I normalnym jest, ze o ile bedąc "w podstawówce" mielismy grupkę przyjaciół - o tyle w dorosłym zyciu juz nawet nie ma o czym z nimi rozmawiac, brak wspólnych tematów (pomijam wspominanie dawnych czasów - bo ileż mozna?) To naturalna kolej rzeczy. Twój narzeczony jeszcze nie zauwazył, ze troche sie wszystko zmieniło... Ludzie wchodzą w dorosłe zycie, zakładaja rodziny, dokonują wyborów. I naturalna rzeczą jest, ze juz nie mają tak duzo czasu dla innych - maja juz swoje zycie. Oczekiwanie, ze koledzy z dziecięcych lat bedą takimi samymi ludźmi jest naiwne. Szkoda, ze sama musisz doświadczać konsekwencji tej jego naiwności.
Innym problemem jest tu prawdopodobny brak poczucia własnej wartosci u Twego chłopaka - fakt, ze potrzebuje takiego towarzystwa by normalnie funkcjonować, bo nie potrafi sam o sobie decydować. To jestem w stanie zrozumieć biorąc pod uwage jego wiek. Myslę, ze w końcu "zatrybi", ze cos tu nie tak i zacznie w końcu żyć normalnie jak samostanowiący, dojrzały facet. Owszem, to rozczarowanie byc tak ...pomijanym. Ale tym bardziej wypada sie otrząsnąć i zająć własnym zyciem, bez uzalezniania wszystkiego (łącznie z Waszymi własnymi planami)  i ogladania sie na innych.
Jesli mogę coś zasugerować - uświadom mu, ze jesteś Ty i Wy wspólnie cos tworzycie, a wszyscy "inni" sa na zewnątrz. Skoro chłopak nie umie sie odnaleźć we własnym zyciu bez towarzystwa takich osób - Twoja rolą jest doprowadzenie go do "pionu" i pokazanie, że jest w zyciu cos wiecej niż starzy koledzy. Moze "zaskoczy" i poczuje sie w końcu dorosłym, pewnym siebie i ...autonomicznym człowiekiem.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Fałszywi znajomi narzeczonego...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026