netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Fałszywi przyjaciele

33 odpowiedzi10 644 wyświetleniazałożony przez FollowMe, 28.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Fałszywi przyjaciele

Założyłam ten wątek, ponieważ rok,żyję bez przyjaciół. Jedynym bliskim mi przyjacielem jest mój narzeczony z którym mieszkam i moja mama(dzieli nas 70km.).
Męczy mnie to niesamowicie,czuję się samotna. Z narzeczonym mogę pogadać o wszystkim-wiadomo, ale brakuje mi paczki przyjaciółek-na pogaduchy, na zakupy, na piwo, na zwierzenia itp.

Przeprowadziłam się do narzeczonego rok temu. Z moimi "przyjaciółkami" z miasta rodzinnego kontakt się urwał. Tzn. ja przestałam być głupia. Gdy one coś chciały, zawsze byłam, na każde skinnienie, zawsze pomogłam, zawsze wspierałam. Gdy ja byłam w potrzebie, potrzebowała mądrej rady albo tylko obecności doradzały mi fałszywie. Gdy zakładałam własną firmę mówiły,że się nie uda,że po co ryzykować? Gdy przyszedł sukces podśmiewały się,że jestem "dorobkiewiczem" i "panią na włościach". Gdy były jakieś święta oczekiwały ode mnie bogatych prezentów i pokazywały,że nie są zadowolone gdy dostawały drobiazg (ja zawsze dostawałam od nich wino lub tusz do rzęs). Dodam,że znajomych zawsze miałam mnóstwo ale z przyjaciółmi nigdy mi jakoś nie było w parze... Jestem osobą, otwartą, pomagam, wspieram, staram się, dbam i nic ale to nic nie dostaję w zamian.

Gdy przeprowadziłam się do J. pomyślałam,że jego przyjaciele będą moimi przyjaciółmi. On zawsze ich chwalił, miał z nimi świetny kontakt, miałam nadzieję na lepsze. Myślałam,że dziewczyny jego kolegów pomogą mi zaklimatyzować się w nowym miejscu, wyciągną mnie na zakupy, na piwo,zaproszą do siebie, wciągną w jakieś towarzystwo.Ja bym tak zrobiła-pomogła,pocieszyła. Żadna nigdy mi tego nie zaproponowała. Zastanawiałam się czy ze mną coś jest nie tak, jeszcze bardziej sie otworzyłam-byłam na każde skinienie, na każdą prośbę. A to jednej zrobić ciężkie zakupy bo nie chce sama dzwigać, a to pożyczyć pieniądze, a to zaopiekować się psem, załatwić pracę, pożyczyć jakiś ciuch...Gdy ja coś proponowałam-wszyscy jego znajomi byli otwarci. Gdy my oczekiwaliśmy rewanżu-cisza.

Od kiedy mam firmę i dosyć dobrze zarabiam "przyjaciele" J.przyjęli taktykę pokrzywdzonych przez los. Przychodzą do nas na kawkę i ciasteczka (zawsze nasze) bez zapowiedzi, w okresie letnim non stop domagali się grilla(mamy duży ogród) nigdy nie przynosząc zupełnie NIC, pożyczają non stop kasę (ja im już nie daję ale J.tak), chcą żebyśmy urządzili sylwestra (pewnie też z darmowym cateringiem od nas) bo mamy duży dom, chcą to chcą to, non stop coś chcą...
U żadnych "przyjaciół" J. nie byłam ani razu, ani razu. Czy to nie dziwne? Czy to nie okrutne? On nie widzi w tym nic złego, pomaga im bo biedactwa nie mają pracy(bo jak oni mają pracować za 1200zl. jak ja zarabiam więcej?), bo nie mają mieszkań, bo nikt ich nie rozumie i bla bla bla...

Nie mogę na nich patrzeć, wydają mi się fałszywi i nic nie warci. Jestem rozczarowana.Tak trudno o prawdziwych przyjaciół? Jak ich szukać? Czy mam dalej dać się wykorzystywać?

Ostatnio była kłótnia przez "przyjaciół". Na którymś spotkaniu u nas gdy zaczeli planować domówkę u nas, nie wytrzymałam i zapytałam "w takim razie po ile się składamy po 100zl. od pary?" Jeden rzekł "jakie sto złotych, paluszki kupisz i posiedzimy". Tak, jasne, wszystkich ugoszczę paluszkami.Wiadomo, w takim razie,że oni nie planują jak zwykle nic kupić. Mój J. na to,że niepotrzebnie z tym wyskoczyłam,że oni nie mają kasy. A my przecież trochę jedzenia możemy kupić...I awantura gotowa.

Co o tym myślicie?Jak mam się zachowywać względem jego znajomych? No i co zrobić by mieć przyjaciółkę? Dać ogłoszenie w prasie czy co?:)

2

Odp: Fałszywi przyjaciele

Skarżysz się na bycie wykorzystywaną. Do tanga trzeba dwojga. Ty zgadzasz się/zgadzałaś się na wykorzystywanie Cię. Przykład?

FollowMe napisał/a:

(...)Gdy one coś chciały, zawsze byłam, na każde skinnienie, zawsze pomogłam, zawsze wspierałam. (...)
byłam na każde skinienie, na każdą prośbę. A to jednej zrobić ciężkie zakupy bo nie chce sama dzwigać, a to pożyczyć pieniądze, a to zaopiekować się psem, załatwić pracę, pożyczyć jakiś ciuch...(...)

Zgadzasz się na zrobienie imprezy w waszym domu, ale goście chcą spędzić ten czas przy paluszkach. W czym problem? Postaw na stole paluszki.

W swym mieście rodzinnym nie miałaś przyjaciółek, to były tylko znajome. To Ty byłaś ich przyjaciółką. Tutaj, obecnie, jest tak samo. Nie masz przyjaciół tylko znajomych. Przyjaźń to zobowiązujące słowo. Wg porzekadła "trzeba zjeść beczkę soli". Pytasz czy dawać się dalej wykorzystywać. A chcesz tego? Takie zachowanie służy Tobie?

3

Odp: Fałszywi przyjaciele

Twoje słowa bolą. Może i dawałam się wykorzystywać ale myślałam,że w ten sposób zrobię dobry uczynek a może zasłużę na ich przyjazń? A może wreszcie one dadzą coś od siebie?Tak myślałam.

4

Odp: Fałszywi przyjaciele

Nie napisałam tego, by zrobić Ci przykrość, tylko po to, byś sobie uświadomiła rzeczywistość.
Nie będąc zaangażowaną, widzę dokładniej.

5

Odp: Fałszywi przyjaciele

FollowMe Doskonale wiem o czym mówisz, nie jeden raz odczułam ,że ludzie przyjażnią się tylko dla korzyści materialnych.Teraz mam dwie przyjaciółki i jest to przyjażń szczera ale muszę też powiedzieć ,że znamy się od dzieciństwa.Nowe znajomości się nie sprawdziły pod tym względem.Może się mylę ale nic nie jest warta przyjażń gdzie jedna strona daje a druga bierze.Przecież nie wymagasz rzeczy nierealnych.Myślę,że narzeczony myśli podobnie ale nie chce ,żeby mówili ,że dorobił się kasy i mu "odpalmiło"
Jestem przekonana że przyjdzie taki czas że i narzeczony zobaczy co to za "przyjażń"

6

Odp: Fałszywi przyjaciele

Przyszłą mi do głowy jeszcze jedna sprawa.
Czułaś się wykorzystywana przez swoje znajome. Czemuś nie powiedziała im o swych odczuciach spowodowanych ich zachowaniem? Czemu teraz nie porozmawiasz szczerze, wprost, z obecnymi znajomymi?

7

Odp: Fałszywi przyjaciele

wyrodna córka mam nadzieję,że przekona się,że mam rację. Próbuję z nim rozmawiać ale ten temat zawsze kończy się kłótnią bo on nie widzi tego tak, jak ja.

Wielokropek nie rozmawiałam z nimi nigdy na "poważnie", raczej są to sytuacje takie,że oni mówią,że do nas wpadną/my urządzimy/my przygotujemy a ja ich wtedy pytam "a wy co?tylko przyjdziecie, nic nie zrobicie?" A oni na to: "przecież to nie ma dużo roboty", "przecież nic nie musisz szykować", "przecież my nic nie chcemy", "to nic nie kosztuje itp." Na to mój narzeczony zawsze mówi: "spoko kupimy/przygotujemy a wy nas zaprosicie następnym razem" i na tym się kończy.

8

Odp: Fałszywi przyjaciele

A Ty, spokojnie, uszy po sobie i przygotowujesz imprezę.

Jeśli naprawdę takie ich zachowanie przeszkadza Tobie to wyjścia masz dwa: albo z nimi pogadasz (ze swym partnerem - też), albo paluszki na stół. Może zrozumieją, choć moim zdaniem oni rozumieją wszystko, tylko ochoty na zmianę zachowania nie mają. Motywacji - też.

9

Odp: Fałszywi przyjaciele

"Myślałam,że dziewczyny jego kolegów pomogą mi zaklimatyzować się w nowym miejscu, wyciągną mnie na zakupy, na piwo,zaproszą do siebie, wciągną w jakieś towarzystwo.Ja bym tak zrobiła-"

-więc czemu tego nie zrobiłaś?:) Nie bądź księżniczką, która czeka na to aż inni się nią zainteresują, przejmij inicjatywę ,korona Ci nie spadnie:)

10

Odp: Fałszywi przyjaciele

Niestety tak to jest własnie z tymi "pseudo przyjaciółmi". Wszystko jest dobrze do czasu, przyjaciele chcą pomocy - my ją udzielamy.... Jeśli my czegoś potrzebujemy - przyjaciół nie ma bądź mają jakieś wymówki (nie mówię, że to reguła) bo zapewne są prawdziwi przyjaciele ale ja jak na razie na takich nie trafiłam. Kiedyś owszem myślałam inaczej, miałam parę osób które uważałam za bliskie. Było ok. Pomagałyśmy sobie nawzajem - każda z nas dawała z siebie co mogła a że jedna z moich przyjaciółek potrzebowała więcej stawałam na głowie aby jej pomóc. Były to różne pomoce: rozmowy, poświęcanie czasu, drobne pożyczki.... (nigdy nie domagałam się ich zwrotu, powiedziałam, że odda wtedy gdy będzie mogła...) mi też się nie przelewało ale starałam się jej pomagać....

Wszystko do czasu....

W końcu udało się jej wyjść na prostą, całkiem nieźle sobie radziła (dalej miałyśmy dobry kontakt) do czasu gdy ja potrzebowałam pomocy... Moje życie się trochę skomplikowało, miałam problemy potrzebowałam  jej pomocy finansowej gdyż nie miałam się do kogo zwrócić... Co wtedy zrobiła??? niestety (".... chciałabym Ci pomóc ale nie mogę, nie mam możliwości......") po jakimś tygodniu widzę ją jak jeździ nowym autem, po tygodniu dowiedziałam się, że kupiła dom itp.....

Nawet nie chcę o tym pisać bo mi się robi niedobrze sad Jak tak można, jak można być takim obłudnikiem....


"...Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami sam poradzę sobie sama."

11

Odp: Fałszywi przyjaciele

ja miałam podobnie. miałam 1 fałszywą przyjaciółkę która zawsze tylko tak doradzała że źle na tym wychodziłam. poza tym miała korzyści ze mnie bo zawsze zamawiałam u niej kosmetyki. przejżałam trochę na oczy 2 lata temu gdzieś gdy dowiedziałam się od koleżanki z kim to ja nie spałam... wypaplała to swojej znajomej która mi to przekazała... potem zauważyłam z jej strony kłamstwa że jest " lepsza" , poza tym kopała wszędzie dołki pode mną. jak szukałam pracę a ona miała okazję mnie wkręcić to nie pomogła tylko wzięła kogoś innego. najgorsze co może być to 3 lata już chodzi z moim byłym chłopakiem.zaraz po zerwaniu jego ze mną zaczęła pisać do niego smsy i zaczął się ich związek. osobiście tego chłopaka nie jest mi żal bo to dupek ale to co zrobiła źle o niej świadczy. teraz ostatnio dała czadu z tym że mi napisała że nie pójdzie ze  mną na imprezę bo ja nie jej towarzystwo. już kategorycznie dałam sobie z nią spokój.
tak jak autorka wątku moimi przyjaciółmi jest chłopak i mama

12

Odp: Fałszywi przyjaciele

frytka292  -to klasyczny przypadek. a co, jesli >przyjaciółka< przez lata dowartościowuje się twoim kosztem? gdy potrzebuje kogoś, kto ma gorsza sytuację, bo ona wtedy błyszczy, gdy źle ci doradza, byś znów wybrała źle, zawsze odwraca sytuację, by wyjść z niej czysta jak łza i jej się to udaje bo jest idealną manipulantką....i co, jeśli tego wszystkiego dowiadujesz się po kilkunastu latach tej "przyjaźni" ?

13

Odp: Fałszywi przyjaciele

przykro mi było że taka jest...jakby nie było to znam ją na wylot i od piaskownicy. dodam że to też moja rodzina bliska. nie wiedziałam tylko że jest aż na tyle wredna. miałam być jej świadkiem na weselu ale po tych świństwach powiedziałam jej żeby sobie szukała innego świadka. moja mama miała rację że ona z mojego nieszczęścia i złych rad ręce zacierała. teraz dobrze układa mi się z chłopakiem bo chce się w tym roku zaręczać to widocznie szlak ją bierze i dlatego odsunęła się już całkiewicie

14

Odp: Fałszywi przyjaciele

Catwoman  niby nie ale chciałabym żeby ktoś się mną zainteresował a nie,że ja muszę wszystko proponować.

Rebeca1982  to przykre co piszesz. Też tego nie rozumiem?

frytka292 ale pewnie tak jak i ja tęsknisz za jakimś normalnym, kobiecym przyjacielem?

15 Ostatnio edytowany przez dorota.f (2012-05-15 19:54:11)

Odp: Fałszywi przyjaciele
FollowMe napisał/a:

Catwoman  niby nie ale chciałabym żeby ktoś się mną zainteresował a nie,że ja muszę wszystko proponować.

Niestety Ty pierwsza weszłaś w rolę tej proponującej i organizującej i pozamiatałaś temat wink
Towarzystwo Twojego narzeczonego się do tego wszystkiego przyzwyczaiło. Wygodnie im i dobrze z tym.

Właśnie, towarzystwo narzeczonego - jego kumple, kumpele. Moje zdanie jest takie, że oprócz takiej grupy znajomych powinnaś też mieć swoją grupę znajomych.
Na tych od Twojego narzeczonego i tak nie masz co liczyć. Dla nich na razie najważniejsze to wpadać do was na paluszki.
Ty masz firmę, inne priorytety. Może spróbuj kogoś nowego poznać, kogoś z kim będziesz mogła zacząć znajomość z wolnej stopy - nie jako właścicielka firmy i nie jako dziewczyna swojego chłopaka.

16

Odp: Fałszywi przyjaciele

Minęło już trochę czasu od założenia przeze mnie tego wątku ale niewiele się zmieniło w tym temacie.
Chciałabym uwierz ale ludzie których widuję to listonosz, pani ze sklepu itp. Przecież nie zaczepie obcych dziewczyn np. w parku. :-)

17

Odp: Fałszywi przyjaciele

cześć FollowMe ,
rozumiem Twój smutek zwiazany z poczuciem samotności ;-/ ja zostawilam swoich znajomych w rodzinnym mieście i przeprowadziałm się do i nnego , mieszkam z chłopakiem który jest super towarzyszem jednak brakje mi kumpelki do pogaduch , lubię ludzi i to boli mnie tym bradziej, nie należe do osób które zakładaja ręce i czekają az ktoś  wyciągnie ręke, sama pielegnuje swoje znajomości , ale niestety tylko znajomości, sa nawet i ludzie ktorzy wprost nie odpowiadają , nie odpisują na smsy czego nie jestem w stanie zrozumieć ale cóż , nie ja wyznaczam jacy ludzie powinni być , poprostu hyba pukam nie do odpowiednich drzwi ;-/ choc nie chce uzależnać swojego poczucia wartości od liczb
posiadanych znajomych to jednak kumpelki zwyczajnie mi brakuje no ! dlatego łacze się w bólach z Toba i pozostalymi dziewczynami , hlip hlip ;-p

18

Odp: Fałszywi przyjaciele

Dziękuję kochana, cieszę się,że nie jestem sama. Jednak nie jest to za bardzo pocieszające:-)

19

Odp: Fałszywi przyjaciele

he he no może i nie jest ale przecież jak sama napisałaś nie zaczniemy zaczepiać ludzi na ulicach prawda ? ;-p
woesz taka świdomość że inni też coś podobnego przeżywają daje poczucie że to nie z Tobą jest coś nie tak a poprostu tak się czasem życie układa.

chodzi mi ostatnio po głowie pomysł zapiosania się na jakiś kurs może to dobre rozwiązanie na początek , poznaje się ludzi na neutralnym gruncie ...
tylko jest pewne ale w tej ogromnej chęci poznania kogoś na pogaduchy, jak czegoś bardzo się pragnie to potem człowiek się niepotrzebnie spina żeby dobrze wyszło rozumiesz co mam na myśli ? tak bradzo chcesz i się starasz że pewne Twoje zachwoania stają się lekko napięte, i pomimo iż za tym stoją dobre i szczere intencje to ludzie odbierają to jak zestresowanie , sztuczność i dlatego myśle że nic na siłe bo działa to z odwrotnym skutkiem, prędzej czy później znajdziesz- znajdziemy smile jakąś psiapsiułkę , a moze w pracy ? pisałaś że masz własną firmę to jesli masz sporo klientów to i okazji to poznawania ludzi też dużo ? ja zrezygnowałam z pracy jakiś czas temu więc ta droga mi odpada.

20 Ostatnio edytowany przez lilia80 (2012-05-16 13:46:19)

Odp: Fałszywi przyjaciele
FollowMe napisał/a:

Minęło już trochę czasu od założenia przeze mnie tego wątku ale niewiele się zmieniło w tym temacie.
Chciałabym uwierz ale ludzie których widuję to listonosz, pani ze sklepu itp. Przecież nie zaczepie obcych dziewczyn np. w parku. :-)

followMe

witam cie serdecznie...

prawdę mówiąc nie należe do wylewnych i wścibskich osób ,więc i nie zaglądam komuś w gary.jednak korzystając z chwilki wskoczyłam tutaj i cóż...?napotykam na interesujący temat -bez dna.
dlaczego bez dna? ponieważ wiele jest osób ,które są pokryzwdzone,osamotnione itd.jednak wszyscy zgodnie twierdzimy ,że ktoś nam zrobił krzywdę,wykorzystał.od pewnego czasu zastanawiam się jak to tak na prawdę jest z tymi ''przyjaciółmi''.wszyscy mamy swoje wady i zalety,pielęgnujemy skrzętnie i to i to-niestety.w zderzeniu z innymi charakterami możemy się albo dotrzec ,albo zupełnie zwalczyć.
i czy to nie jest jakaś reguła?

zmierzam do tego ,że faktycznie dzisiaj trudno o dobrego człowieka.dobrego w moim mniemaniu znaczy-nie zawistnego,prostego emocjonalnie,nie kłamczucha,nie ignoranta ,nie egocentryka.

wszyscy podążamy w takim kierunku ,że układamy sobie tak życie by było nam wygodnie ,a nie całemu zastępowi innych ,obcych nam istot.
jednak ,czy tym samym nie robimy komuś krzywdy?

sama nie wiem ...

idąc dalej ,powiem ,że nie i jeszcze raz stanowcze nie daje tym ,którzy utożsamamiać sie chcą i socjalizowac z przyjaciółmi partnerów.to nigdy nie zagra na 100%
my jesteśmy''wstępnymi''do tych relacji i baaaaaaaaaaaardzo rzadko zdarza się tak ,że tworzy to zgrany team.
w momencie bowiem ,kiedy to pojawiają się kłopoty wewnątrz partnerskiego związku ,owi przyjaciele przyjmuja stronę ''swojego'';gdzie wówczas jest w tym wszystkim miejsce dla nas?

w koncu to my organizujemy,usmiechamy sie ,zapraszamy,pożyczamy,wspieramy i co z tego mamy na koniec?wielkie nic...

zatem każdy musi mieć przyajciela''swego'';

ale nie łatwa to droga ,aby go mieć:D

nie wydaje mi się by ów ''przyjaciel''mieszkał w gazecie,internecie...,ale moge się oczywiście mylić;

tak czy siak ciężko jest być i mieć przyjaciela,przyjaciela na dobre i złe, przyjaciela na zawsze

mamy mnóstwo znajomych,kolegów ale czy przyjaciół?

kiedy wydaje sie ,że są ,a w momencie gdy zmieniamy miasto,kraj -to nadal są przyjaciele?

już sie nie odzywają ,nie dzwonia ,nie piszą...

w końcu przyjaciel to przyjaciel ,prawda?

''Spojrzenie na przyjaźń

Wiesz kto to przyjaciel ?!
Przyjaciel to osoba od której nie wymagasz
by Cię kochala , Bo i tak Cię kocha.
Nie wymagasz by przy Tobie była , bo i tak
przy Tobie jest.
Nie wymagasz , żeby z Tobą płakała
Bo i tak płacze.
Nie wymagasz zaproszeń
Bo zawsze czujesz się zaproszony
Przyjaciel to osoba , która nigdy nie będzie
chciala z Tobą być , bo nie będzie chciała
Cię zranić!!!''

21

Odp: Fałszywi przyjaciele

cytrusowa doskonale Cię rozumiem, może taki kurs to dobry pomysł? Ja zawsze marzyłam o kursie kosmetycznym.

lilia80  dziekuję za ciepłe słowa i wypowiedz. Bardzo mi miło,że napisałaś. Wiersz także mi się podoba:-)

22

Odp: Fałszywi przyjaciele

Czesć wam ...mam nadzieje ze mi pomożecie big_smile W klasie jest nas 7 dziewczyn i ja i moja przyjaciołka jestesmy odpychane przez reszte grupy...dziewczyny umawiaja sie i spedzaja czas bez nas na poczatku byłysmy wszystkie razem ale potem cos się zepsuło!  zaczynaja sie wakacje i boje sie ze tak juz zostanie a nie powinno tak być bo to już ostatnia klasa razem bo potem idziemy do innych szkół licealnych...prosze o dobra rade jak zrobić by grupa była znów razem...dziekuję z góry :**

23

Odp: Fałszywi przyjaciele

takitamproblem primo: zastanow sie czego szukasz w takich "układach "koleżeńskich, czy naprawę taka duża grupa jest Ci niezbędna do szczęścia i czy ta 1 przyjaciółka, którą masz, nie wystarczy. Za rok i tak się rozstaniecie, wierz mi.... mimo solennych obietnic, wyznawania miłości i pamięci....człowiek wpada w rytm własnego życia ,poznaje nowe osoby, zaczyna przebywać w nowym towarzystwie i stare znajomości...po prostu odsuwają się w cień. Dlatego warto zadbać o JAKOŚĆ znajomosci, a nie o ilość.

Skoro grupa nie chce się z wami przyjaźnić, to znaczy że im nie pasujecie:) Normalne:) Nie wszystkim wszyscy pasują, nie oznacza to wcale ze ktoś jest lepszy a ktoś gorszy:)

24

Odp: Fałszywi przyjaciele

Follow Me ja cie rozumiem. Tez sie wyprowadzilam daleko. Tez moge o wszystkim rozmawiac z mezem ale to nie to samo. Z nim nie moge sie jawnie zachwycac wdziekami innych facetow big_smile
Nigdy nie chcialam stracic kontaktu z przyjaciolmi w domu.Dzwonilam, zapraszalam do siebie. Odwiedzalam. Dla mnie odwiedzenie przyjaciol rowna sie podrozy z jednego kraju do drugiego. Az pewnego pieknego dnia zorientowalam sie ze ja nie dzwonilam do nikogo od ponad tygodnia a do mnie nikt nie zadzwonil od ponad roku. Wyzwalam sie od idiotek i przestalam dzwonic. Oznajmilam na pozegnanie ze "no to teraz twoja kolej wykrecic numer do mnie". I na tym sie skonczylo. Gdy kiedys na kogos wpadlam na ulicy podczas wizyty w kraju zapytalam "czemu nie zadzwonilas?" to uslyszalam litanie: "no bo wiesz my zajeci, praca dom, nie mamy czasu." Jaaasne. Bo ja cale dnie w domu siedzialam i w zyciu nie pracowalam.
Obecnie formuje sobie nowy krag znajomych. I tym razem przebieram jak w ulegalkach. Juz nie ma latwo.
Follow Me moze i nie wybiore sie z toba po zakupy czy na kawe ale jesli bedziesz chciala wirtualnie do kogos pogadac to wyslij mi maila. Wiem ze jest ci ciezko i postaram sie pomoc smile
Poki co powodzenia.

25

Odp: Fałszywi przyjaciele

hmmm wiesz za dużo oczekujesz od ludzi.połowa z nas nie jest gotowa na przyjaźnie, druga połowa się nie nadaje. wiele razy plakalam i bylam zawiedziona, bo mnie ktos nie zaprosil a szli gdzies.
moze czas przestac wierzyc w wielkie przyjaznie, a zaczac gadac o pogodzie, gwiazdach i byle czym? byc lekką znajomą? piwo i zakupy? tak znam to uczucie.

26 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-06-17 23:28:07)

Odp: Fałszywi przyjaciele

chcielibysmy byc popularni i lubiani, jednak naprawde dopoki nam sie nie powodzi to jestesmy, dzis bylam szczera w towarzystwie osob obcych i od razu zlosliwosci. lepiej chyba slodzic niz mowic prawde. a tam. ostatnio szczera osoba zrobila mi przykrosc swoim stwierdzeniem, nagle zlapalam sie za glowe i mysle- przynajmniej jest szczera.

27

Odp: Fałszywi przyjaciele

Saide mam podobną sytuację do Ciebie i nie raz złapałam się na tym że jestem inicjatorem spotkań,tylko to też nie jest takie jednoznaczne bo jak znajomi przyzwyczajają się do tego ze jest osoba która organizuje- proponuje spotkania to nawet mogą mieć potem pretensje jak przestaniesz się odzywać!  nie wiem czy jest to "wina" tylko tych nie dzwoniących, w końcu wchodzi się w rolę tej inicjującej osoby , ale każdy ma swoje granice moje też się wyczerpały w końcu miłoby było gdyby ktoś o mnie troche pozabiegał więc też na razie nie dzwonie i telefon milczy;-/ ale  nie mogę powiedzieć podobnie do Ciebie że teraz przebieram, przebierać to mogę jedynie jabłka na straganie he he

ninka29 zawsze warto mówić prawdę wtedy sprawdzisz, którzy ludzie będą Cię lubić i szanować za to kim jesteś nie muszisz się zgadzać że wszystkimi i inni tez nie muszą się z Tobą zgadzać, wiem że to nie jest proste bo czasem sytuacja nagina nasze "ja" ale moim zdaniem warto wychaczać takie momenty i robić wszystko żebny być jak najbliżej siebie

28

Odp: Fałszywi przyjaciele
cytrusowa napisał/a:

Saide mam podobną sytuację do Ciebie i nie raz złapałam się na tym że jestem inicjatorem spotkań,tylko to też nie jest takie jednoznaczne bo jak znajomi przyzwyczajają się do tego ze jest osoba która organizuje- proponuje spotkania to nawet mogą mieć potem pretensje jak przestaniesz się odzywać!  nie wiem czy jest to "wina" tylko tych nie dzwoniących, w końcu wchodzi się w rolę tej inicjującej osoby , ale każdy ma swoje granice moje też się wyczerpały w końcu miłoby było gdyby ktoś o mnie troche pozabiegał więc też na razie nie dzwonie i telefon milczy;-/ ale  nie mogę powiedzieć podobnie do Ciebie że teraz przebieram, przebierać to mogę jedynie jabłka na straganie he he

ninka29 zawsze warto mówić prawdę wtedy sprawdzisz, którzy ludzie będą Cię lubić i szanować za to kim jesteś nie muszisz się zgadzać że wszystkimi i inni tez nie muszą się z Tobą zgadzać, wiem że to nie jest proste bo czasem sytuacja nagina nasze "ja" ale moim zdaniem warto wychaczać takie momenty i robić wszystko żebny być jak najbliżej siebie

-i ja też tak miałam naprawdę latami:) w podstawówce miałam "przyjaciółkę" która....przez 4 lata przyjaźni ANI RAZU pierwsza nie zaproponowała byśmy się spotkały w weekend-jak do niej przychodziłam to było OK, ale przez 4 lata wychodziło to zawsze z mojej strony. Ona nigdy nic nie zaproponowała:)
Potem miałam takiego kolege, który z kolei przez też killka lat "przyjaźni" ANI RAZU nie zadzwonił do mnie pierwszy (chyba, ze coś chciał) ani niczego nie zaproponował. Oczywiście jak już ja coś wymysliłam, gdzies poszlismy to było OK.

-"zawsze warto mówić prawdę wtedy sprawdzisz, którzy ludzie będą Cię lubić i szanować za to kim jesteś " - zawsze to wszystkim mówię smile I sama stosuję, warto byc od samego początku sobą bo wtedy bardzo szybko mozna pozbyć się pseudo przyjaciół.

29

Odp: Fałszywi przyjaciele

z tą szczerością to lepiej tez uważac, można przesadzić

30

Odp: Fałszywi przyjaciele
nika29 napisał/a:

z tą szczerością to lepiej tez uważac, można przesadzić

przesadzic mozna z nieszczeroscia:)

31 Ostatnio edytowany przez Ania.Kozińska (2012-06-20 21:16:09)

Odp: Fałszywi przyjaciele

witajcie dziewczyny!
Ja mam też taką samą sytuacje jak Wy i doskonale was rozumiem:)
Mieszkam teraz z chłopakiem u niego, wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, zostawiłam tam swoje kumpele. Mój facet to świetny kumpel ale bardzo często brakuje mi kobiecych pogaduch o pierdołach przy piwie... Moje bliskie koleżanki mają mi trochę za złe, że rzadko je odwiedzam ale po prostu to przez brak czasu. Mimo to są mi nadal wierne na szczęście. i ja również, prawie codziennie kontaktujemy się na gg. Natomiast jeśli chodzi o znajomych mojego chłopaka to są wporządku. Mamy jedną "ulubioną" parę, lubimy się spotykac i kiedy my zaprosimy ich do nas to oni zawsze się rewanżują smile niedawno tez mój facet odnowił przyjazn z kolegą, poznałam ich, jego dziewczyne, bardzo ich polubiłam. Zaprosiliśmy ich kiedyś do siebie na grilla, ale oni byli na tyle uprzejmi że zapytali co mają kupic. A mój facet się nie bawi, mówi prosto z mostu zawsze czego oczekuje:) powiedział im wtedy żeby przynieśli flaszke. I powiem ci tak szczerze Follow me że twój facet robi źle. Niepotrzebnie zgadza się zawsze na "Goszczenie" znajomych, oni już się do tego przyzwyczaili i wątpie ze to się zmieni. Przecież m,ógłby im zawsze powiedziec żeby przynieśli jakiś alkohol czy kiełbaski na grilla, przecież to nie jest aż tak wiele żeby ich nie było na to stac?? Jeśli naprawdę nie mają pieniędzy to powinni siedziec w domu a nie nadweręzac wasz portfel.

32

Odp: Fałszywi przyjaciele

witaj FollowMe!

jak widzisz ,wiele jest osób ,które zmagaja sie z podobnymi nazwijmy to ''problemami''z przyjaciółmi;
albo ma sie oddanych przyjaciół lub nie posiada ich wcale.dziwna zależność ,prawda?

trudno znależć w dzisiejszym swiecie człowieka ,który prócz czystych intencji nie kieruje się jeszcze jakimś innym ukrytym celem;

przyjaciel to skarb i owszem ,ale czasem chęć wypłakania się tak nas od środka rozpycha ,że nie mamy ani siły ani chęci czekać na ten''skarb'' ,tylko płakać chcemy tu i teraz,prawda?

niestety nauczona przypadkami ,zrozumiałam że moim jedynym przyjacielem jestem ja sama dla siebie.owszem mój mąż to fajny przyjaciel ,ale on nie zrozumie fascynacji wielogodzinnej nad torebką z wystawy ,czy zgrabnym tyłkiem pana  ze stacji benzynowej(a szkoda hahah);
stąd uzbrojona we własne ja ,żyję sobie na tym świecie i myślę ,że może kiedyś spotkam też na swej drodzę taki ''skarb'';

na razie zyje w symbiozie ja+ja i dobrze  mi z tym.zamiast otaczać się kordonem pseudoudawaczy ,wole swój czas podzielic na przyjemności i rodzinkę;z tego nauczyłam się czerpać siłę;

ponadto poznałam na forum kilka ciekawych osób ,które tez wiodą takie ''zwykłe'' życie i kilka kliknięć też daje poczucie przynależności,może oczyszczenia.sama nie wiem;

na razie dobrze jest jak jest!

tobie zyczę tego samego;

postaw na siebie i bądż asertywna.ustal granice swojej dobrej woli dla siebie i dla mężą,znajomych.to wam wszystkim wyjdzie ''na zdrowie'':D

pozdrawiam

33

Odp: Fałszywi przyjaciele

Skąd jesteś, FollowMe? smile

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026