Witam. Moją córka idzie od września do przedszkola. Bardzo się martwię czy da radę. Mam 3,5 roku. Sama zje, gorzej z ubieram trzeba jej pomóc. Sama chodzi do ubikacji. Tylko przy kupce muszę jej pomagać. I tu nasuwają się moje pytanie Czy w przedszkola pomagają dzieciom w ubikacji?
Dostałam listę co mam kupić i przynieść wiec wiem że przebierają dziecko jak się z sika czy tam coś innego. Często wpada histerią i tego się obawiam najbardziej bo nieraz drze się z godzinę i krzyczy boli brzuch i tym podobne gdzie ja wie że to nieprawda. I co poradzą sobie z taką histerią? Czy będę mnie wzywać? Tak się martwię..
Podobne tematy
tak pomagaja panie dzieciom w ubikacji jesli jest potrzeba,
tak beda do ciebie dzwonic jesli dziecko bedzie mowic ze boli je brzuch bardzo i nie beda mogly ja uspokoić
Nutko, prawdopodobnie martwisz się na wyrost.
W razie potrzeby panie pomogą. Ale pamiętaj, że one będą miały 20-30 maluchów z podobnymi problemami. Masz ponad miesiąc na nauczenie córki pełnej samodzielności w toalecie i ubieraniu. Podejrzewam, że przez tyle czasu nauczyłaby się nawet sznurować buty (chociaż tego akurat nie musi jeszcze umieć
). Ubieraj ją w luźne, proste do założenia i zdejmowania rzeczy.
Z tą histerią też bym nie dramatyzowała. Córka przyzwyczaiła się, że Ty reagujesz na takie scenki. Natomiast w przedszkolu jest inne otoczenie, inne metody wychowawcze opiekunów i córka niekoniecznie przeniesie tam zachowania z domu. Jeśli jednak spróbuje - na pewno spotka się to z inną reakcją niż Ty reagujesz i, być może, zniechęci się do wrzasków i płaczów. Bo ona chce w ten sposób coś określonego od Ciebie uzyskać (np. zainteresowanie), więc kiedy dokładnie takiego samego zainteresowania nie uzyska to uzna, że w tym miejscu metoda nie działa
W nowym otoczeniu maluchy błyskawicznie przyjmują nowe zasady.
Jeśli bardzo się histerii boisz - porozmawiaj wcześniej z wychowawczyniami. Tylko nie nazywaj tego histerią! Powiedz, że Twoje dziecko ma w zwyczaju wrzaskiem i płaczem zwracać na siebie uwagę, masz nadzieję, że w przedszkolu nie będzie tego robiła, ale uprzedzasz, żeby się nie przestraszyły jeśli jednak zrobi próbę.
Bardzo się martwię jak to będzie..
Właśnie płacze i krzykiem wymusza na mnie czy na męża ale tylko jak jest z nami a jak zostaje z babciami i dziadkami nawet jej nie słychać. Co do ubierania właśnie mam zamiar np getry spodnie dresowe takie co umie sama ściągnąć buty będzie mieć na rzepy. Właśnie boje się że jak tam będzie tak krzyczeć itp to ja z przedszkola wypiszą albo będzie co 5 minut telefon do mnie. Oczywiście mam zamiar porozmawiać z wychowawczynią powiem jej o co chodzi..
Natka a byłaś z nią już kilka razy w przedszkolu aby sie oswoiła?
Chodzić przez parę dni i codziennie ją na dłużej zostawiać.
U nas w przedszkolu są wyznaczone dni na taki okres adaptacyjny.
Nie nie byłam. Byłam tylko z nią zapisać i widziałam dzieci cieszyła że widzi dzieci..
Nawet nie wiedziałam że takie coś jest może tylko w prywatnym przedszkolu jest? Bo u mnie to tylko państwowe..tak mam warta że się dostała..
Sorry, że to napiszę, ale u nas mamy odrobine inne podejście. Takie, że pierwszy dzień naszej córki w nowym przedszkolu, kiedy była o pół roku młodsza od Twojej, był cały i nie potrzebował rodziców. Dodam, że również w żłobku, wcześniej, także nie było problemu. Ale nie trzęsiemy się nad córką. Druga, za chwilę idzie do grupy maluchów i będzie miała dwa latka z małym hakiem. jakoś nie obawiam się niczego.
FacetJAkwielu
Każdy jest inny i każdy inaczej przeżywa. Dobrze że Twoje dzieci tak dobrze zareagowały każde dziecko jest inne..nie wiem jak będzie. Troszkę zrozumienia.
9 2015-07-25 10:54:43 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-07-25 10:56:09)
FacetJAkwielu
Każdy jest inny i każdy inaczej przeżywa. Dobrze że Twoje dzieci tak dobrze zareagowały każde dziecko jest inne..nie wiem jak będzie. Troszkę zrozumienia.
Nata nie histeryzuj,będzie dobrze,młoda z tego co piszesz jest w miarę samodzielna,są dzieci w tym wieku dużo mniej potrafiące sie ogarnac
co do histerii,to w grupie dzieci mała będzie sie wstydziła poza tym szybko załapie ze nie wymusi niczego na opiekunce,w przedszkolu nikt sie nie trzęsie nad każdym dzieciakiem,bo to fizycznie niemozliwe,dwie panie na 20-30 dzieci....
moze z raz młoda sprobuje odstawić koncert,ale zapewniam cię ze szybko sie polapie ze wrazenia na nikim to nie robi aż takiego jak na rodzicach....
wez pod uwagę ze do przedszkola chodza różne dzieci,roznie jest z zachowaniami spolecznymi,roznie z umiejętnościami,panie są przyzwyczajone,umieją radzić sobie w różnych sytuacjach,wiec głowa do góry i ciesz sie ze masz miejsce w panstwowej placówce,a nie pracujesz,dla wielu kobiet to rzecz nie do przeskoczenia
u nas w prywatnym chcieli żeby dziecko się oswoiło i tylko na kilka godzin a w państwowym - gdzie panie mają naprawdę duże doświadczenie - że ma się przyzwyczajać do całego dnia i żeby nie kombinować. Zaufałam doświadczeniu. Oczywiście nakręcaliśmy córę wcześniej - że do przedszkola pójdzie, do dzieci, kupowaliśmy razem buciki, ubranka, szczoteczkę. Cieszyła się że idzie.
Na początku jest trochę ryku, ale nie martw się
nic dzieciaczkowi nie będzie. Wszystkie buczą ![]()
Może marudzić - bo nagle trzeba wstać, słuchać się, jeść na zawołanie, ale kontakt z innymi dziećmi jest bezcenny, zobaczysz że na pytanie jak było odpowie "fajnie" ![]()
Witam. Nie wiem czy w dobrym wątku piszę ale chciała bym się was poradzić jak wy postępujecie ze swoimi dziećmi które poszły dopiero co do przedszkola. Więc zacznę od początku , mój synek który ma 4,5 latek w tym roku poszedł do przedszkola , pierwszy dzień gdy go zaprowadziłam to odbyło się bez płaczu i było wszystko dobrze ale teraz z dnia na dzień jest coraz gorzej , codziennie pod wieczór zaczyna się płacz i wymyślanie że nie będzie jadł że nie będzie się bawił , nawet w nocy potrafi się obudzić i powiedzieć mi że nie chce tam iść , rano też marudzi a gdy zobaczy przedszkole zaczyna się płacz , moje pożegnanie wygląda tak , że daje mu buzi i wychodzę a nauczycielka go zabiera do siebie na kolana i z tego co wiem to po moim wyjściu chwilę popłacze i się uspokaja i bawi się ładnie , je posiłki a gdy po niego przychodzę jest uśmiechnięty i zadowolony i mówi że było fajnie i opowiada mi co robili , co jadł . Ale gdy nadchodzi wieczór zaczyna się od nowa płacz i marudzenie i dzień w dzień jest to samo , a mi zaczynają powoli nerwy puszczać aż wkońcu mówię do niego podniesionym głosem. Staram się być cierpliwa bo wkońcu siedział ze mną w domu przez te lata i wiem że jemu jest trudno się ze mną rozstać ale ile to można słuchać wkółko tego samego ? Nawet już mówiłam mu o nagrodach ale to nic nie daje. Co mogę więcej zrobić ? Czy za jakiś czas wkońcu sobie odpuści i nie będzie już płaczu ?
Przetrwać i być cierpliwym
, szczerze dziwi mnie to, że wyprowadza Cię to z równowagi, mój syn też w tym roku rozpoczął przygodę ze żłobkiem i sprawa ma się identycznie jak u Ciebie, tylko ja wieczorami bardziej mam ochotę płakać razem z nim, bo mi go zwyczajnie szkoda. Zobaczysz, że będzie lepiej, cierpliwości.
Dla dziecka to może być trudny czas (czasem dla rodzica tez
), ale trzeba przeczekać, niedługo placze powinny się skonczyc, kiedy dziecko zaaklimatyzuje się trochę. Z mojego doswiadczenia wynika, ze kryzys zaczyna się wlasnie po kilku dniach - na początku jest ciekawość, nowość, a potem do dziecka dociera, ze to szara codzienność bez mamy i taty.
FacetJAkwielu
Każdy jest inny i każdy inaczej przeżywa. Dobrze że Twoje dzieci tak dobrze zareagowały każde dziecko jest inne..nie wiem jak będzie. Troszkę zrozumienia.
Każde dziecko może i jest inne, ale najczęściej fobie rodziców przechodzą na dzieci.
Moje dzieci tak zareagowały, młodsza (w grupie żłobkowej jeszcze jakieś dwa miesiące, potem przechodzi do normalnej grupy przedszkolnej) wspaniale, bo dajemy jej poczucie bezpieczeństwa.
wielu rodziców tego nie robi (bez urazy). Dodam, że nie chodzi o poczucie bezpieczeństwa w domu, ale poza nim. Nie oznacza to, że ona robi zakupy samodzielnie czy idzie sprzątać piwnicę.
Piszesz, ze bardzo się martwisz. A przepraszam, co Ty masz do martwienia się? (Chociaż pewnie temat nie jest już aktualny. )
Zaprowadzasz dziecko do przedszkola a nie do kazamatów.
To tak mała super w przedszkolu. Chętnie rano wstaje bez problemu się ubiera jak tylko widzi dzieci biegiem do nich i bez płaczu się odbywa.
Wieczorem pyta się czy jutro tez idzie.
Teraz tydzień w domu jest bo choroba dopadła i są codziennie pytania kiedy idzie do przedszkola.
Facet a może więcej napisać o tym poczuciu bezpieczeństwa przez dziecko zaciekawiłeś mnie..
To tak mała super w przedszkolu. Chętnie rano wstaje bez problemu się ubiera jak tylko widzi dzieci biegiem do nich i bez płaczu się odbywa.
Wieczorem pyta się czy jutro tez idzie.
Teraz tydzień w domu jest bo choroba dopadła i są codziennie pytania kiedy idzie do przedszkola.Facet a może więcej napisać o tym poczuciu bezpieczeństwa przez dziecko zaciekawiłeś mnie..
I twoja panika na nic się nie przydała
Bardzo gratuluję. Nasza mała również w przedszkolu, w grupie żłobkowej sobie radzi
.
Dziecko to dynamit. Jedno mniejszy, drugi większy, ale dynamit. Często rodzice chcą zastępować temu dziecku wszystko dookoła, myśląc, błędnie, że znając finał ewentualnej zabawy, ustrzegą malucha przed zagrożeniem upadku. Tym czasem u nas w domu jest odwrotnie. Np. Mala gramoli się do starszej na górne łóżko. Początkowo nie potrafiła wchodzić i schodzić. Pokazaliśmy jej że potrafi to zrobić całkiem sama. Ale zanim się tam dostała, było nie jedno bam. Zachowania wobec obcych ludzi również uczymy poprzez doświadczenie. Dlatego też naszą małą Małą znają wszyscy w okolicy bloku w którym mieszkamy. Dziecko musi czuć się bezpoecznie w swoim otoczeniu. Oczywiście dzieje się to pod naszym czujnym okiem, ale z odpowiedniego dystansu. Pewnie mnie zakrzyczycie, ale dzisiaj mała Mała nie ma problemu aby ją zostawic z dalszym sąsiadem na kilka godzin. Ale zdaję sobie sprawę że to są okólniki, na które bym chyba musiał napisac bloga... Bo jestem w końcu tatą w domu, który sprzata, pierze, gotuje, prowadzi do szkoły i przedszkola... I jeszcze zarabia. ![]()
FacetJAKwielu, masz super podejscie i NORMALNE! ( co najwazniejsze) do swoich dzieci. Oby na świecie było wiecej świadomych rodziców, życie dzeci będzie łatwiejsze:)
Pracuję w przedszkolu i z roku na rok.... jest gorzej
na szczęście zdarzają się dzieci z NORMALNYMI rodzicami.
Dlatego proszę, nie ciumrajecie się nad dziećmi, nie użalajcie, nie wyręczajcie! Pozwólcie im uczyć się poprzez doswiadczanie, pozólcie im poznawać otoczenie, pozwólcie się im ubrudzić, posiniaczyć
Rozmawiajcie, wyjaśniajcie ![]()
Jeju.. gdybym wiedziała, ze praca z rodzicami w przedszkolu będzie taaaka trudna, to bym sie kilka razy zastanowiła nad wyborem zawodu
O! I nie generalizuję, są wspaniali, stabilni emocjonalnie, konsekwenti, zdecydowani, rozsadni i 'życiowi' rodzice.
U nas było odwrotnie - nie panikowalam, myślałam, że to będzie fajny czas. A codziennie jest ryk i to nie tylko przy rozstawianiu, ale też w przedszkolu. Po przedszkolu przez dłuższy czas nie jest sobą, nic nie mówi, nie uśmiecha się. Potem jest lepiej, ale nadal nie chce niczego opowiadać. Po rozmowach z paniami wiem, że jest lepiej, ale dużo jeszcze przed nami. W domu jest rozdrażniona, histeryczna. Dramat jakiś. Jest najmłodsza w grupie, w grudniu skończy 3 lata.
Współczuję, u nas się unormowalo już, widocznie potrzebuje więcej czasu. Powodzenia
Ja zaczynam być zły na Wspaniałe Panie
Nasza córka jest w grupie żłobkowej. Szkrab ma dwa lata i pięć miesięcy. Wstaje sama o szóstej i pakuje swój plecaczek do ciećola. Kiedy zachodzimy, szybkie przebranie i nawet papa nie ma czasu zrobić. Codziennie w zamkniętej grupie na fb, mamy zdjęcia, filmy ze spacerów... Zwyczajnie. super. rodziece, nie ograniczajcie swoich dzieci... Dajcie im poczuć że żyją ![]()
Teraz i ja ma problemu. Zaczęło się od tego że załapała prace na przeciwko przedszkolu i pierwszy dzień mała stała pod płotem i płakała i tak było przez tydzień, to było w tamtym tygodniu. Codziennie mówi nie chce iść do przedszkola ona tęskni za mama i zawsze rano jest ryk jak ja budzę i zaworze. Panie w przedszkolu mówią że tylko chwile płacze później fajnie bawi się z dziećmi współpracuje w grupie i tak dalej.
Już nie wiem jak tłumaczyć że mama musi iść do pracy i po ciebie po podwieczorku przyjdzie i zawsze się boi że ja zostawie. Na razie pod bramą nie stoi i nie płacze. Bo panie zabierają z pod bramy na inna stronę podwórka. Serce mi się kraja jak ta tak płacze wiem że krzywda się nie dzieje.
Serce boli niestety, ale przyzwyczai się, musisz być cierpliwa i nie ulegać. Wiem, że to ciężkie, ale skoro później normalnie bawi sie z dziećmi to będzie dobrze, zobaczysz.
Teraz i ja ma problemu. Zaczęło się od tego że załapała prace na przeciwko przedszkolu i pierwszy dzień mała stała pod płotem i płakała i tak było przez tydzień, to było w tamtym tygodniu. Codziennie mówi nie chce iść do przedszkola ona tęskni za mama i zawsze rano jest ryk jak ja budzę i zaworze. Panie w przedszkolu mówią że tylko chwile płacze później fajnie bawi się z dziećmi współpracuje w grupie i tak dalej.
Już nie wiem jak tłumaczyć że mama musi iść do pracy i po ciebie po podwieczorku przyjdzie i zawsze się boi że ja zostawie. Na razie pod bramą nie stoi i nie płacze. Bo panie zabierają z pod bramy na inna stronę podwórka. Serce mi się kraja jak ta tak płacze wiem że krzywda się nie dzieje.
Nutka, bo ty robisz WSZYSTKO aby dziecko się nie zaadoptowało. DAJ MU ŻYĆ !!! Daj dziecku swobodę, poznanie, zbudowanie zaufania a ty skaczesz koło przedszkola jak zwiedzający obskakują klatke z małpami. To TY i tylko TY robisz krzywdę dziecku robiąc w taki sposób. Panie dzisiaj są wykształcone i mają doświadczenie w takich sprawach i już dawno by sobie z tym poradziły, ale nie przy matce, która najchętniej by robiła za wykładzinę w sali. Sorry, ale na miejscu Pań nie wytrzymałbym i dostałabyś taką reprymendę przy dyrektorce że odechciałoby się tobie takich numerów.
Ale co ja robię źle...człowieku? Że akurat mi się tam praca trawiła.?
Ale co ja robię źle...człowieku? Że akurat mi się tam praca trawiła.?
sorry, ale jestem przekonany, że gdybyś miała dwie oferty - i tak byś tę wybrała. Tak, źle zrobiłaś.
Wcale nie..:|
Bo pracy szukałam z 3 miesięcy i mi się trafiła a nie specjalnie...:|
Wcale nie..:|
Bo pracy szukałam z 3 miesięcy i mi się trafiła a nie specjalnie...:|
Nie musisz do mnie wykrzyknikami pisać. Napisałem to co zauważam w tym co czytam, nie dajesz dziecku się zaadoptować. Wielu rodziców popełnia ten błąd. Pomijam już miejsce pracy. Musisz dać jej oddychać.
To znaczy? Ma nie pytać co robiła i tak dalej?
Nie wiem dokładnie co robię zleci jak rozmawiać?
To znaczy? Ma nie pytać co robiła i tak dalej?
Nie wiem dokładnie co robię zleci jak rozmawiać?
Odpowiadam Tobie biorąc pod uwagę wszystkie twoje wpisy a nie jeden, czy dwa.
To znaczy, że nie tylko ja to napisałem, ale daj dziecku żyć w przedszkolu i przedszkolem.
Każdy twój lęk, obawa jest w twoim dziecku.
I to jest problem. Czasami najlepszą metodą jest dać dziecku samemu opowiadać, relacjonować.
Np. nasza mała chwali się pracami, pokazuje rączkami itp itd.
Nie musimy pytać "jak było". Widzimy jak było.
Nutka, ale na czym ta Twoja praca polega? Malujesz ogrodzenie przedszkola?
W każdym innym przypadku - weź się po prostu schowaj z widoku małej. Zresztą - przecież oni nie są całymi dniami na dworze. Niestety, również mam wrażenie, że koniecznie próbujesz znaleźć dowody na to, że dziecko jest w przedszkolu biedne, porzucone i nieszczęśliwe.
Nutka 23 napisał/a:Ale co ja robię źle...człowieku? Że akurat mi się tam praca trawiła.?
sorry, ale jestem przekonany, że gdybyś miała dwie oferty - i tak byś tę wybrała. Tak, źle zrobiłaś.
Aleee bez przesady... Jasnowidzem jesteś? Czy tylko na podstawie kilku postów wysuwasz tak daleko idące wnioski?
Nutka 23 napisał/a:To znaczy? Ma nie pytać co robiła i tak dalej?
Nie wiem dokładnie co robię zleci jak rozmawiać?Odpowiadam Tobie biorąc pod uwagę wszystkie twoje wpisy a nie jeden, czy dwa.
To znaczy, że nie tylko ja to napisałem, ale daj dziecku żyć w przedszkolu i przedszkolem.
Każdy twój lęk, obawa jest w twoim dziecku.
I to jest problem. Czasami najlepszą metodą jest dać dziecku samemu opowiadać, relacjonować.
Np. nasza mała chwali się pracami, pokazuje rączkami itp itd.
Nie musimy pytać "jak było". Widzimy jak było.
Czy Ty nie rozumiesz że każde dziecko jest zupełnie inne? To chyba oczywiste że ludzie mają różne charaktery i na wszystkie dzieci nie będzie działała Twoja metoda czyli " dać żyć dać oddychać". Trochę mnie śmieszy ta Twoja ciągle powtarzana mantra i bezwzględne obarczanie winą rodziców. To że Twoje dziecko zaaklimatyzowało się bezproblemowo to nie znaczy że to wynika tylko i wyłącznie z Twojego podejścia jako rodzica ale również z dojrzałości i wrażliwości dziecka.
Pracuje w sklepie. Daje dziecku oddychać.
Po prostu martwię się jej płacze ale jest co raz lepiej.
Nie jest matką trzymającą dziecko pod kloszem..
Facet, wyhamuj trochę. Zapewne jesteś zaje... ojcem, ale musisz zrozumieć, że dzieci są różne, a ich problemy z adaptacją w przedszkolu nie zawsze wynikają z braku zaje...stości ich rodziców.
Ja jestem raczej wymagająca i zasadniczą mamą, nie trzęsę się nad moim dzieckiem i nie projektuję na nie swoich lęków. A mimo to początki w przedszkolu były fatalne. Piszę "były", bo dzisiaj nastąpił chyba przełom i Mała nie płakała i chętnie opowiadała co się dziś wydarzyło
))) To jest taaaka ulga!
TTakże potrzebny jest po prostu czas.
facetJAKwielu napisał/a:Nutka 23 napisał/a:To znaczy? Ma nie pytać co robiła i tak dalej?
Nie wiem dokładnie co robię zleci jak rozmawiać?Odpowiadam Tobie biorąc pod uwagę wszystkie twoje wpisy a nie jeden, czy dwa.
To znaczy, że nie tylko ja to napisałem, ale daj dziecku żyć w przedszkolu i przedszkolem.
Każdy twój lęk, obawa jest w twoim dziecku.
I to jest problem. Czasami najlepszą metodą jest dać dziecku samemu opowiadać, relacjonować.
Np. nasza mała chwali się pracami, pokazuje rączkami itp itd.
Nie musimy pytać "jak było". Widzimy jak było.Czy Ty nie rozumiesz że każde dziecko jest zupełnie inne? To chyba oczywiste że ludzie mają różne charaktery i na wszystkie dzieci nie będzie działała Twoja metoda czyli " dać żyć dać oddychać". Trochę mnie śmieszy ta Twoja ciągle powtarzana mantra i bezwzględne obarczanie winą rodziców. To że Twoje dziecko zaaklimatyzowało się bezproblemowo to nie znaczy że to wynika tylko i wyłącznie z Twojego podejścia jako rodzica ale również z dojrzałości i wrażliwości dziecka.
Tak, każde dziecko jest inne, ale widzę po dzieciach jak reagują. A ten rok to drugi raz, kiedy nasze dziecko zaczyna przygodę z przedszkolem. Widzę jak ludzie popełniałą te same błędy, te same schematy się pojawiają. Tak, obarczam winą rodziców, bo rodzice często stoją na drodze. I nie jest to żadna mantra, tylko fakt. niestety, ale w wielu sprawach rodzice nie chcą zrozumieć że to właśnie oni stoją na przeciw a nie samo w sobie przedszkole. Ciebie to śmieszy, a ja widzę tylko potwierdzenie moich słów.
@Aga30, ale czym innym jest trudny początek, a czym innym jest jednak ograniczanie dziecku pola do zaalimatyzowania się w przedszkolu. Znam takich rodziców ( są w naszej grupie) którzy celowo wynajęli mieszkanie z oknami na przedszkole, BA na okna sali gdzie jest ich pociecha. Mają niespodziankę. przedszkole podjeło decyzję o przeniesieniu maluchów na drugą stronę budynku
Nutka, przy calej sympatii do niej, popełnia właśnie takie błędy.
facet...jak moje dziecko pierwszy dni chodziło do przedszkola a nie pracowałam jeszcze w x sklepie to nawet nie przejeżdżałam tam a ni nic.
nie jestem w ciagle w oknie jak moja mała jeste na podwórku czy w przedszkolu, wiem że tam jeste jej dobrze.
A znam takich rodziców co specjalnie chowaja się za krzaka i patrze co ich dziecko robi,
Nutka nie tłumacz się już. Zresztą ten pan jest troszke agresywny w forsowaniu swojego zdania , zauwazylam tu i w temacie o odnoszeniu sie mezczyzn do matek i swoich partnerek. Czym innym jest wyrażenie swojego zdania czym innym poczucie ze sie ma na pewno jedyna racje a inni sie mylą.
FacetJakwielu współczuję przeżyć z dzieciństwa, ale choc mowisz ze tak to jednak nie poradziłes sobie z tym do konca.
38 2015-10-04 09:35:45 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-10-04 10:10:04)
To znaczy? Ma nie pytać co robiła i tak dalej?
Nie wiem dokładnie co robię zleci jak rozmawiać?
Dziecko czuje się związane z matką. Jeśli matka ma nietęgą minę, odprowadzając dziecko do przedszkola, ono to wykorzystuje. Na pewno córeczka wolałaby zostać z mamą, bo się przyzwyczaiła. Nie musiałaby też tak wcześnie wstawać, żeby zdążyć do przedszkola.
Codziennie rano można dziecku opowiadać, co będzie ciekawego robiło w przedszkolu. Jakie będzie miało koleżanki i kolegów, czym się może pobawić do powrotu mamy. Początkowo dziecko nie będzie słuchało, a potem się powinno uspokoić. Prośby mamy o rysunki i prace dziecka oraz zabieranie przytulanek powinno pomóc. Ważne jest, żeby poinformować dziecko, kiedy będzie odebrane, na przykład po obiedzie. Będzie się czuło spokojniejsze i zainteresuje się, kiedy będzie śniadanie, a kiedy obiad. Można powiedzieć, jak szybko ten czas zleci na zabawie.
Stresem dla dziecka jest, kiedy czegoś nie potrafi, a inne dzieci umieją. Wtedy trzeba tłumaczyć , że pani na pewno pomoże, a w domu może sobie poćwiczyć daną czynność podczas zabawy.Jak rozmawiać? Nie wszystkie dzieci czują potrzebę rozmowy na temat przedszkola. Można zapytać, z kim się bawiła, co było dobrego do jedzenia (jadłospis w przedszkolu) czy była na placu zabaw.Jeśli dzieci wykonywały prace plastyczne, poprosić o pochwalenie się. Należy wspierać dziecko i tłumaczyć, jak wiele się nauczyło w przedszkolu, ile ma koleżanek i kolegów i może się bawić wspólnie z nimi. Nagradzać pochwałą, kiedy z uśmiechem wejdzie do sali.
Aha, długie pożegnania z mamą nie sprzyjają przyzwyczajaniu dziecka do przedszkola.
Nutka nie tłumacz się już. Zresztą ten pan jest troszke agresywny w forsowaniu swojego zdania , zauwazylam tu i w temacie o odnoszeniu sie mezczyzn do matek i swoich partnerek. Czym innym jest wyrażenie swojego zdania czym innym poczucie ze sie ma na pewno jedyna racje a inni sie mylą.
FacetJakwielu współczuję przeżyć z dzieciństwa, ale choc mowisz ze tak to jednak nie poradziłes sobie z tym do konca.
Te dwa tematy to dwa zupełnie różne światy. jestem przekonany że sobie poradziłem. Co nie znaczy że zapomniałem.
A w tym temacie nie ma agresji, jest tylko wypunktowanie pewnych błędów powielanych przez rodziców, co utrudnia pracę nad dzieckiem. Nic więcej. Nie wrzucaj więc dwóch bardzo odległych od siebie tematów i zacznij rozrózniać emocje od agresji, bo to nie to samo.