Witam?
Jestem tutaj pierwszy raz?. Nie wiem, od czego zacząć? mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumie ![]()
Najpierw coś o sobie. Mam 29 lat, pracuję? chociaż zarabiam nie wiele, lubię swoja pracę. Pracuję również u rodziców, którzy mają swoją firmę i pomagają mi finansowo. Marzyłam żeby się od nich odciąć, ale rzeczywistość okazała się inna. Z rodziną dobrze żyję, nie jestem jedynaczką, ale mam bardzo ciężki charakter. Byłam w 3 dłuższych związkach, żaden się nie udał m.in. przez mój charakter, oraz to, że wiązałam się z mężczyznami, którzy mieli tez silne charaktery, powstawało zbyt dużo konfliktów, ja nigdy nie chciałam odpuścić i pogodzić się z tym, że to ja mogę być problemem. Poprzedni mój związek, największa moja miłość, skończył się w sądzie. Wiele nieprzyjemności sprawiliśmy sobie nawzajem. 2 Lata nie mogłam się pogodzić z tym rozstaniem, miałam depresję, odcięłam się od świata, od znajomych, ale nie w taki sposób, że ich unikałam, tylko z nikim nie rozmawiałam o tym, co mnie boli, zamknęłam wszystko w sobie. Stałam się bardzo ?zimną kobietą?. W domu też nie dałam nikomu do siebie dotrzeć, ciężko się ze mną rozmawiało, o wszystko były pretensje. Miałam i mam nadal żal do życia. Przez ten czas poznałam też kilka osób, na których się zawiodłam i moja gorycz się zwiększyła? Z czasem się trochę uspokoiłam, ale nadal jestem bardzo zamkniętą osobą. Półtora roku temu poznałam młodszego chłopaka, związaliśmy się, mimo mojego ciężkiego charakteru, jakoś ze mną wytrzymał i dzisiaj jesteśmy ze sobą. Jest wspaniałym chłopakiem, dobry i kochany dla mnie. Problemem jest to, że wpakował się w duże problemy finansowe i ze wszystkim mnie kłamał, swoich rodziców, moich, naszych znajomych. Doszło do tego, że odciął się od swojej rodziny, przez te kłamstwa, mama jego uważała, że to moja wina, że wpakował się w takie problemy i o wszystko mnie oskarżała. Mimo tego pomogłam mu, poprosiłam swoich rodziców o pomoc, zaufali mi? ale on zaczął pogrążać się w jeszcze większych problemach. Trwało to pół roku, może trochę więcej. Zostałam z nim, mimo tego, że nie wiedziałam, co już czuję, czy to jeszcze uczucia do niego, czy już strach przed samotnością. 2 mc temu założył swoją firmę, stara się wyjść na prostą, chociaż bez mojej pomocy się nie obchodzi. Żyło nam się różnie, po ostatniej kłótni, uznaliśmy, że już koniec, nie mamy siły, za dużo zniszczonego zaufania. I tutaj zoonk okazało się, że jestem w ciąży? 6 tydzień. Załamałam się, ciągle tylko płaczę i śpię. Partner próbuje mnie pocieszyć, tłumaczy, że się ogarnie, że będzie się starał, że bardzo mnie kocha, ale ja już przestałam w to wierzyć. Nie wiem czy to przez hormony ? znienawidziłam go, ciągle tylko krzyczę i się kłócę. Boje się życia, obowiązków, tego, że to na mojej głowie będzie wszystko. On jest dobry, zrobi wszystko, o co go poproszę, dzieckiem tez się zaopiekuje, ale czy samą miłością wyżyjemy? Byliśmy u lekarza, powiedziano nam, że może to być martwa ciąża, z jednego szoku wpadłam w drugi. Drugi lekarz kazał jeszcze poczekać 2 tygodnie. Jest to okropne, ale nie wiem czy się cieszyć czy płakać, nie wiem, co mam myśleć, czy jestem tak złą kobietą?
Podobne tematy
Zajmij się sobą, zadbaj o zdrowie, nie stresuj się. Miejmy nadzieję, że dziecko będzie zdrowe. Na razie nie przejmuj się partnerem. Nie pożyczaj mu pieniędzy i spokojnie obserwuj czy wywiąże się z obietnic.
Głowa do góry
Powodzenia