Od lat znajduję co rusz nowe diety, sposoby odżywiania etc. szukam sposobu odżywiania i gotowania bez mleka, mąki pszennej i na naturalnych produktach, czyli nie przetworzonych przez koncerny spożywcze, czy ktoś z was ma może jakiś namiar na ciekawą książkę, lub warsztaty kulinarne? Na razie najbliższą znalazłam kuchnię według Beaty Pawlikowskiej, lecz za mało ma pomysłów na śniadanie, lub prowiant dla dziecka do szkoły, a na tym mi najbardziej zależy.
Podobne tematy
Nie wiem czy istnieje taka książka, która by spełniła wszystkie wymagania jakich oczekujesz, że będzie dużo przepisów na każdy dzień w roku.
Najlepszym rozwiązaniem będzie czerpać z wielu książek i przepisów w internecie na blogach o zdrowym odżywianiu i nie tylko.
Zrób listę tego czego chcesz unikać w odżywianiu. jakie jeszcze produkty oprócz mleka i mąki pszennej musisz wyeliminować z diety?
Druga lista to to co dziecko lubi a trzecia to czego za nic nie przełknie, nie da się przemycić do posiłku aby nie zauważyło, nie poczuło. Znam dziecko, które za żadne skarby nie zje surowego pomidora. A w keczupie i zupie nie przeszkadza. Nie zje też papryki jako warzywa w żadnej postaci, gotowanej czy surowej. Ani bazylii. Wyczuje w potrawie zawsze i nie ruszy.
I w oparciu o to trzeba szukać przepisów a z czasem komponować posiłki samemu.
Kleoma nie pisz po nocach tylko śpij. Wątroba regeneruje się podczas snu, zresztą tak jak i inne organy. Weź to pod uwagę.
Przestawienie rytmu dobowego bywa czasem sygnałem że wątroba sobie nie radzi. Nie należy tego lekceważyć i starać się przywracać naturalny rytm dobowy.
Kleoma nie pisz po nocach tylko śpij. Wątroba regeneruje się podczas snu, zresztą tak jak i inne organy. Weź to pod uwagę.
Przestawienie rytmu dobowego bywa czasem sygnałem że wątroba sobie nie radzi. Nie należy tego lekceważyć i starać się przywracać naturalny rytm dobowy.
Od kilku dni nie mogę spać za bardzo. Ani w nocy ani w dzień. Boli mnie coś w środku gdy się położę w jakiejkolwiek pozycji.
Muszę wstawać i chodzić, siedzieć i wtedy ból mija po chwili.
Tak jak kiedyś ciągle byłam senna to teraz uda mi się zasnąć najwyżej na 3-4 godziny na dobę i to jedynie w pozycji półsiedzącej nad ranem jak już trochę się zmęczę czytaniem i pisaniem.
Mam wyraźnie powiększony brzuch po prawej stronie a pod skórą wyczuwalne na całym brzuchu jakby żylaki?-guzki o nierównych kształtach. Do tego wszystko smakuje mi gorzko, nawet słodkie rzeczy są dla mnie gorzkie. Wychodzi, że mam zespół Sjogrena.
Dzięki za informacje i za troskę o mnie.
Rumpelstiltskin napisał/a:Kleoma nie pisz po nocach tylko śpij. Wątroba regeneruje się podczas snu, zresztą tak jak i inne organy. Weź to pod uwagę.
Przestawienie rytmu dobowego bywa czasem sygnałem że wątroba sobie nie radzi. Nie należy tego lekceważyć i starać się przywracać naturalny rytm dobowy.Od kilku dni nie mogę spać za bardzo. Ani w nocy ani w dzień. Boli mnie coś w środku gdy się położę w jakiejkolwiek pozycji.
Muszę wstawać i chodzić, siedzieć i wtedy ból mija po chwili.
Tak jak kiedyś ciągle byłam senna to teraz uda mi się zasnąć najwyżej na 3-4 godziny na dobę i to jedynie w pozycji półsiedzącej nad ranem jak już trochę się zmęczę czytaniem i pisaniem.
Mam wyraźnie powiększony brzuch po prawej stronie a pod skórą wyczuwalne na całym brzuchu jakby żylaki?-guzki o nierównych kształtach. Do tego wszystko smakuje mi gorzko, nawet słodkie rzeczy są dla mnie gorzkie. Wychodzi, że mam zespół Sjogrena
Być może, bo on lubi towarzystwo schorzeń autoimmunologicznych. Jednak potwierdzenie twoich przypuszczeń wymagałoby kilku specjalistycznych badań.
Problem w tym że kiedy myślę o przyczynach, dochodzę do wniosku że nie były to takie czynniki jak długotrwała skrajnie niezdrowa dieta, czy skutki uboczne dlugotrwałego stosowania niektorych leków, czynniki środowiskowe itd.
Pośród tej wielkej grupy ludzi, u których jako przyczynę błędnie podaje się czynnik genetyczny, jest mała grupa w której ten czynnik istotnie odgrywa główną rolę.
To są oczywiście tylko moje przypuszczenia. Nie wiem u jak wielu twoich krewnych stwierdzono choroby autoimmunologiczne.
Jest jednak kilka szczegółów na ktore warto zwrócić uwagę.
Przyjrzyj się swoim paznokciom. Są na nich białe plamki? Czy jest Ci czasem zimno w stopy i dłonie mimo że temperatura otoczenia nie jest zbyt niska?
Nie sugeruj się tym że objawy do czegoś pasują. Czasem zespół ksiazkowych objawów Sjorgena, może go tylko udawać. Czasem choroba, której zespół sjorgena jest wtórnym objawem, potrafi się ukrywać jak polujący dziki kot. Trzeba wtedy zwrócić uwagę na każdy drobny szczegół bo może się okazać że przyczyną wszystkich problemów może być dużo prostsza niż się wydaje.
Aha. I mam do Ciebie pytanie.
Pisałaś że stosujesz jakieś zioła, diety itp. A kiedy zaczniesz jeść? Pisząc "jeść" mam na myśli właściwe znaczenie tego słowa.
Choroby autoimmunologiczne w mojej rodzinie raczej nie występują.
Jedynie moja babcia ze strony mamy zmarła w wieku 83 lat na raka żołądka po ok. 2 latach od wystąpienia jego objawów.
A także siostra mojej mamy miała raka narządów kobiecych/dokładnie nie wiem od czego się zaczęło/. Po operacji usunięcia wszystkiego i naświetlaniach przeżyła jeszcze ponad 30 lat. Zmarła rok temu w wieku 73 lat bo jednak nastąpiło wznowienie choroby i przerzuty, żołądek i jelita został zaatakowane i też męczyła się ze 2 lata.
Ogólnie rodzina jest długowieczna, liczne rodzeństwo rodziców żyje mimo podeszłego wieku, nawet prawie 90 lat niektórzy mają i w miarę dobrze się czują, nie leżą, są samodzielni, uprawiają ogródki. Jedynie jakieś tam sprawy nadciśnienia, z sercem. Ale w takim wieku to chyba normalne.
Na paznokciach nie mam plamek. Jedynie porobiły się na nich wyraźne podłużne prążki. Jak się bliżej przyjrzeć pod lupą to niektóre prążki mają jakby takie dachówki?
W stopy i ręce jest mi zawsze zimno zimą. I ogólnie jest mi często zimno w całe ciało mimo pokojowej temperatury.
Nie stosuję diet ale wielu rzeczy nie jadam bo jak mi się wydaje gorzej się po nich czuję.
Zioła to też nie cały czas tylko dorywczo po kilkanaście dni np. rumianek, sok z brzozy. Piłam napar czystka przez kilka miesięcy ale przestałam. Czasem pokrzywa. Jem dużo owoców i warzyw z własnego ogródka. Jem teraz sporo mimo braku apetytu, na siłę.
Choroby autoimmunologiczne w mojej rodzinie raczej nie występują.
Jedynie moja babcia ze strony mamy zmarła w wieku 83 lat na raka żołądka po ok. 2 latach od wystąpienia jego objawów.
A także siostra mojej mamy miała raka narządów kobiecych/dokładnie nie wiem od czego się zaczęło/. Po operacji usunięcia wszystkiego i naświetlaniach przeżyła jeszcze ponad 30 lat. Zmarła rok temu w wieku 73 lat bo jednak nastąpiło wznowienie choroby i przerzuty, żołądek i jelita został zaatakowane i też męczyła się ze 2 lata.
Ogólnie rodzina jest długowieczna, liczne rodzeństwo rodziców żyje mimo podeszłego wieku, nawet prawie 90 lat niektórzy mają i w miarę dobrze się czują, nie leżą, są samodzielni, uprawiają ogródki. Jedynie jakieś tam sprawy nadciśnienia, z sercem. Ale w takim wieku to chyba normalne.Na paznokciach nie mam plamek. Jedynie porobiły się na nich wyraźne podłużne prążki. Jak się bliżej przyjrzeć pod lupą to niektóre prążki mają jakby takie dachówki?
W stopy i ręce jest mi zawsze zimno zimą. I ogólnie jest mi często zimno w całe ciało mimo pokojowej temperatury.
Nie stosuję diet ale wielu rzeczy nie jadam bo jak mi się wydaje gorzej się po nich czuję.Zioła to też nie cały czas tylko dorywczo po kilkanaście dni np. rumianek, sok z brzozy. Piłam napar czystka przez kilka miesięcy ale przestałam. Czasem pokrzywa. Jem dużo owoców i warzyw z własnego ogródka. Jem teraz sporo mimo braku apetytu, na siłę.
Pomyślę nad tym o czym napisałaś i w czwartek postaram się napisać wiecej.
8 2015-07-15 11:26:26 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-15 11:27:39)
Choroby autoimmunologiczne w mojej rodzinie raczej nie występują.
Jedynie moja babcia ze strony mamy zmarła w wieku 83 lat na raka żołądka po ok. 2 latach od wystąpienia jego objawów.
A także siostra mojej mamy miała raka narządów kobiecych/dokładnie nie wiem od czego się zaczęło/. Po operacji usunięcia wszystkiego i naświetlaniach przeżyła jeszcze ponad 30 lat. Zmarła rok temu w wieku 73 lat bo jednak nastąpiło wznowienie choroby i przerzuty, żołądek i jelita został zaatakowane i też męczyła się ze 2 lata.
Ogólnie rodzina jest długowieczna, liczne rodzeństwo rodziców żyje mimo podeszłego wieku, nawet prawie 90 lat niektórzy mają i w miarę dobrze się czują, nie leżą, są samodzielni, uprawiają ogródki. Jedynie jakieś tam sprawy nadciśnienia, z sercem. Ale w takim wieku to chyba normalne.Na paznokciach nie mam plamek. Jedynie porobiły się na nich wyraźne podłużne prążki. Jak się bliżej przyjrzeć pod lupą to niektóre prążki mają jakby takie dachówki?
W stopy i ręce jest mi zawsze zimno zimą. I ogólnie jest mi często zimno w całe ciało mimo pokojowej temperatury.
Nie stosuję diet ale wielu rzeczy nie jadam bo jak mi się wydaje gorzej się po nich czuję.Zioła to też nie cały czas tylko dorywczo po kilkanaście dni np. rumianek, sok z brzozy. Piłam napar czystka przez kilka miesięcy ale przestałam. Czasem pokrzywa. Jem dużo owoców i warzyw z własnego ogródka. Jem teraz sporo mimo braku apetytu, na siłę.
Bruzdy na paznokciach oznaczają niedobór szeregu witamin i minerałów. Nic nie da uzupełnianie niedoborów pojedynczych bo wszystkie makro i mikroelementy działają na zasadzie synergii.
Trzeba po prostu podejść do rzeczy kompleksowo.
W przypadku chorób rzadkich, postawienie prawidłowej diagnozy to miesiące lub czasem lata badań, bo jednemu lekarzowi coś tam dzwoni, choć nie wie w którym kościele, więc skrobie się w beret, zleca nastepne badania. Tyle że w polskich warunkach to trwa.
Nie mam zbyt wiele informacji o objawach i przebiegu twojej choroby. Sprawa nie wygląda prosto i nie dziwię się że twój przypadek sprawia że lekarze czują się skołowani.
To sarkoidoza wodzi za nos lekarzy, którzy Cię prowadzą.
Jeśli to ona to jest nadzieja ze tak jak sama przyszła tak i sama odejdzie.
Pewności nie mam ale wszystko wskazuje na nią. Zasugeruj to lekarzom w jakiś dyskretny sposób.
Wielkie dzięki doktorze Rumpelstiltskin ![]()
Wielkie dzięki doktorze Rumpelstiltskin
Nie ma za co.
Pisz w miarę mozliwosci o swoich zmaganiach z chorobą.
Od jutra zacznę stosować dietę dr Dąbrowskiej.
Napisałam o tym już na wątku o takim tytule i będę tam opisywać swoje zmagania z tym.
Bo i tak wszystko smakuje mi jednakowo gorzko, nie odróżniam już potraw jedząc. Jedynie po wyglądzie i trochę zapachu chociaż zdaje mi się, że tracę i powonienie.
Od jutra zacznę stosować dietę dr Dąbrowskiej.
Napisałam o tym już na wątku o takim tytule i będę tam opisywać swoje zmagania z tym.
Bo i tak wszystko smakuje mi jednakowo gorzko, nie odróżniam już potraw jedząc. Jedynie po wyglądzie i trochę zapachu chociaż zdaje mi się, że tracę i powonienie.
Gorzki a w zasadzie metaliczno-gorzki smak to czasem objaw sarkoidozy. Dlatego to ją podejrzewam. Również niedokrwistość do niej pasuje. Nie zawsze występuje hiperkalcemia więc nie można się tym sugerować.
Czasem sarkoidoza jest "przykryta" innym schorzeniem i to jest zadanie dla bardzo dobrego lekarza.
Sarkoidoza wątroby jest częstsza niż niektórzy medycy przypuszczają.
Jutro napiszę wiecej.
zdaje mi się, że tracę i powonienie.
Tak gwoli uzupełnienia - stopniowa utrata powonienia i smaku to prawdopodobnie skutek poważnych niedoborów cynku. To tłumaczy niedokrwistość i złe ogólne samopoczucie. Cynk jest antagonistą miedzi. Jego niedobory sprawiają że poziom miedzi jest zbyt wysoki a nadmiar miedzi jest toksyczny.
Rozumiesz teraz co miałem na myśli pisząc o synergii witamin i minerałów?
14 2015-07-17 21:59:48 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-07-17 22:32:32)
No to teraz jeszcze bardziej spadnie mi poziom cynku przy dostarczaniu organizmowi dużej ilości błonnika, braku mięsa, żółtek jaj.
Moje podskórne jakby "żylaczki" na brzuchu wg pani doktor to najpewniej "stary" tłuszcz, połączone stare komórki tłuszczowe, coś jak cellulit. Kiedyś byłam grubsza i nie były wyczuwalne bo młody tłuszcz je maskował, jakby zaszpachlował. A teraz "młodszy" tłuszcz się spalił a stary z młodości pozostał. Gębę rozdziawiłam ze zdziwienia jak mi to tłumaczyła. Wspomniałam na początku, że chyba to sarkoidoza, może jakoś sprawdzić badaniami ale nie podjęła tematu. Pewnie o tym nie uczą na medycynie bo to takie rzadkie.
Przypomniałam jeszcze sobie coś z dzieciństwa o czym zapomniałam a może mieć jakieś znaczenie dla mojej wątroby?. Jako kilkuletnie dziecko bawiłam się bardzo często kuleczkami rtęci. Szklana fiolka, w której rtęć była zatkana była korkiem z naturalnego korka ale jak się potrząsało to kuleczki wypadały na stół. Paluszkami łączyłam te kuleczki w jedną dużą zachwycając się jak wspaniale ta coraz większa kulka pochłania te mniejsze. Zabawa podobna do zabawy oczkami w rosole, które też łączyłam ale łyżką aby powstało jedno duże oko.Pewnie ponad cm3 tej rtęci nakapałam. Aż mi odebrali i schowali gdzieś.
No to teraz jeszcze bardziej spadnie mi poziom cynku przy dostarczaniu organizmowi dużej ilości błonnika, braku mięsa, żółtek jaj.
Moje podskórne jakby "żylaczki" na brzuchu wg pani doktor to najpewniej "stary" tłuszcz, połączone stare komórki tłuszczowe, coś jak cellulit. Kiedyś byłam grubsza i nie były wyczuwalne bo młody tłuszcz je maskował, jakby zaszpachlował. A teraz "młodszy" tłuszcz się spalił a stary z młodości pozostał. Gębę rozdziawiłam ze zdziwienia jak mi to tłumaczyła. Wspomniałam na początku, że chyba to sarkoidoza, może jakoś sprawdzić badaniami ale nie podjęła tematu. Pewnie o tym nie uczą na medycynie bo to takie rzadkie.
Przypomniałam jeszcze sobie coś z dzieciństwa o czym zapomniałam a może mieć jakieś znaczenie dla mojej wątroby?. Jako kilkuletnie dziecko bawiłam się bardzo często kuleczkami rtęci. Szklana fiolka, w której rtęć była zatkana była korkiem z naturalnego korka ale jak się potrząsało to kuleczki wypadały na stół. Paluszkami łączyłam te kuleczki w jedną dużą zachwycając się jak wspaniale ta coraz większa kulka pochłania te mniejsze. Zabawa podobna do zabawy oczkami w rosole, które też łączyłam ale łyżką aby powstało jedno duże oko.Pewnie ponad cm3 tej rtęci nakapałam. Aż mi odebrali i schowali gdzieś.
Jesteś tym co wchłaniasz a nie tym co jesz, więc jest szansa że poziom cynku wzrośnie.
Najistotniejsza nie jest podaż cynku ale nadmiar miedzi na przykład z produktów zbożowych. Przyswajanie cynku jest wtedy zaburzone. Po drugie na diecie Dąbrowskiej jest duża szansa na odbudowę zniszczonego nabłonka co także poprawi przyswajalność składników odżywczych, witamin, minerałów.
Wywody "pani doktor" mnie rozwaliły. Nie będę tego komentował bo mógłbym za dużo brzydkich słów powiedzieć a i tak zbyt często zdarza mi się rzucić mięsem.
Jednorazowy kontakt z rtęcią i wchłonięcie dużej dawki rtęci wywołałoby objawy zatrucia w krótkim czasie a nie po latach.
Zatrucie rtęcią jest prawdopodobnie ale wymagałoby to zbadania jej poziomu w tkankach.
Plomby amalgamatowe i żywność z dużą zawartością rtęci mogą z czasem przyczynić się do uszkodzenia narządów wewnętrznych.
Selen oczyszcza organizm z rtęc.
Dużo wczoraj napisałaś w kilku tematach.
To bardzo dobrze bo im wiecej informacji tym większe szanse na znalezienie przyczyn.
Jutro postaram się napisać wiecej. Widzę że Rumpel też napisał w temacie Leśniowskiego-Crohna to znaczy że szuka i się nie poddaje ![]()
A co polecasz na uśmierzenie bólu? Co z dostępnych na receptę jest najmniej szkodliwe dla organizmu a skuteczne?
Przyszedł chyba ten czas, że muszę coś brać bo chwilami nie da się już wytrzymać.
Mam zamiar skorzystać z Poradni Leczenia Bólu, wyszukałam, że jest coś takiego. Jutro zadzwonię, dopytam się bo pewnie skierowanie potrzebne.
Moja znajoma z sali szpitalnej ma plastry Durogesic- co o nich sądzisz?
A co polecasz na uśmierzenie bólu? Co z dostępnych na receptę jest najmniej szkodliwe dla organizmu a skuteczne?
Przyszedł chyba ten czas, że muszę coś brać bo chwilami nie da się już wytrzymać.
Mam zamiar skorzystać z Poradni Leczenia Bólu, wyszukałam, że jest coś takiego. Jutro zadzwonię, dopytam się bo pewnie skierowanie potrzebne.
Moja znajoma z sali szpitalnej ma plastry Durogesic- co o nich sądzisz?
No pacz. Życie Ci się znudziło? Czytałaś przeciwwskazania? Fentanyl to nie kwas acetylosalicylowy.
Ten sam przeciwbólowy efekt można osiągnąć masażem. Niech się ktoś w domu nauczy masażu klasycznego. Już po dwóch-trzech masażach powinno pomóc. Seria około 20 masaży potem przerwa kilka dni. Jeśli masz możliwość to możesz pójść do dobrego masażysty. Na zabiegi refundowane czeka się kilka miesięcy więc ta opcja raczej Cię nie satysfakcjonuje. Jednak możesz się już teraz udać do lekarza, żeby Ci dał skierowanie na zabiegi.
Oprócz masażu wydzielanie endorfin pobudzają: naprzemienny zimny i ciepły prysznic, seks, kąpiele słoneczne.
18 2015-07-19 11:24:03 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-19 11:25:05)
Kleoma, mam kilka pytań.
Czy odchudzałaś się przed tym zanim zaczęłaś odczuwać objawy choroby?
Czy po prostu najzwyczajniej w świecie, tak po prostu (ale się zakręciłem)
..... Czy chudłaś przed tym zanim się to wszystko zaczęło?
Odchudzałam się całe życie od młodości. Kilka kg w dół i potem kilka do góry, efekt jojo i tak przez ponad 30 lat waga rosła i spadała. Przerobiłam mnóstwo cudownych diet krótszych i dłuższych. Byłam uzależniona od słodyczy, słodkich alkoholi. Kieliszeczek albo dwa nalewki domowej /owoce na spirytusie/ czy likieru wieczorem w 3-4 latach ostatnich latach to było prawie codziennie. Pod koniec ubiegłego roku przeżyłam wielki stres związany z utratą pracy. Pracę nową szybko znalazłam ale zanim to nastąpiło to było zajadanie stresu słodyczami i kilka dodatkowych kilogramów. I odchudzanie po tym ale nie wyniszczające, zero słodyczy, chleba, mąki. Do tego sporo ruchu aż doszłam do prawidłowej wagi.
Zaczęły się jakieś pobolewania w prawym podżebrzu, promieniujące w stronę łopatki, potem opasujące bóle, potem żółtaczka nazwana mechaniczną. Myślałam, że to kamienie żółciowe, taka też była wstępna diagnoza rodzinnego. A potem usg na dobrym aparacie i jednak kamieni nie ma. Wykluczono żółtaczki ABC. Kolejne badania i stwierdzono, że to AZW.
Odchudzałam się całe życie od młodości. Kilka kg w dół i potem kilka do góry, efekt jojo i tak przez ponad 30 lat waga rosła i spadała. Przerobiłam mnóstwo cudownych diet krótszych i dłuższych. Byłam uzależniona od słodyczy, słodkich alkoholi. Kieliszeczek albo dwa nalewki domowej /owoce na spirytusie/ czy likieru wieczorem w 3-4 latach ostatnich latach to było prawie codziennie. Pod koniec ubiegłego roku przeżyłam wielki stres związany z utratą pracy. Pracę nową szybko znalazłam ale zanim to nastąpiło to było zajadanie stresu słodyczami i kilka dodatkowych kilogramów. I odchudzanie po tym ale nie wyniszczające, zero słodyczy, chleba, mąki. Do tego sporo ruchu aż doszłam do prawidłowej wagi.
Zaczęły się jakieś pobolewania w prawym podżebrzu, promieniujące w stronę łopatki, potem opasujące bóle, potem żółtaczka nazwana mechaniczną. Myślałam, że to kamienie żółciowe, taka też była wstępna diagnoza rodzinnego. A potem usg na dobrym aparacie i jednak kamieni nie ma. Wykluczono żółtaczki ABC. Kolejne badania i stwierdzono, że to AZW.
W fazie odchudzania toksyny zgromadzone w tkance tłuszczowej były uwalniane a wątroba nie dawała rady ich neutralizować. To jedna z przyczyn.
Wcześniej jakoś się wyrabiała ale w końcu miarka się przebrała.
Mam możliwość masażu w pobliżu miejsca zamieszkania, stać mnie nawet na płatne zabiegi.
Ale jednak wątpię czy masaż pomoże na takie bóle, które skłaniają do wyskoczenia przez okno. Niestety dom mam niski, połamałabym się co najwyżej. I myślę, że to nie są bóle mięśni, czy stawów tylko coś jednak uciska na nerwy,narządy, jakiś obcy.
Słońce, prysznic zmienny stosuję, seks tez się przydarzy ale już tylko w małej ilości pozycji bo przy niektórych ból wnętrzności w okolicach wątroby następuje.
Jestem już strasznie zmęczona tym bólem, bezsennością, chodzeniem po nocach. Wpływa to na moją psychikę, wszystko mnie drażni, krytykuję albo olewam. A tak nie było.
Ból nie jest ciągły, odchodzi i powraca.
Mam możliwość masażu w pobliżu miejsca zamieszkania, stać mnie nawet na płatne zabiegi.
Ale jednak wątpię czy masaż pomoże na takie bóle
A czym się różni działanie opiatów syntetycznych od endogennych?
Różnica jest tylko taka że z metabolizowaniem tych wytwarzanych w organizmie nie ma większych problemów.
Nie próbowałaś a już masz wątpliwości. Beta endorfiny nawet w dużo mniejszych ilościach niż ich syntetyczne odpowiedniki, mają dużo mocniejsze działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. Mnóstwo badań wykazało że profesjonalnie wykonany masaż klasyczny najmocniej stymuluje uwalnianie endorfin.
Dowiedz się czy w ofercie mają także masaż segmentarny. Jeśli tak to Opisz im problem. Będą wiedzieć co robić dalej.
Jeśli ten masaż robi się pacjentowi siedzącemu to dam radę.
Bo dla mnie obecnie pozycja leżąca na brzuchu dłużej niż kilak sekund jest niemożliwa.
Jeśli ten masaż robi się pacjentowi siedzącemu to dam radę.
Bo dla mnie obecnie pozycja leżąca na brzuchu dłużej niż kilak sekund jest niemożliwa.
Może być wykonywany kiedy pacjent siedzi.
Kleoma. Zabiegi fizykalne to dla Ciebie teraz najlepsza opcja. Dodatkowe obciążanie wątroby farmaceutykami może przeważyć szalę w stronę z której nie ma już powrotu.
Przeciwbólowe działanie opiatów endogennych utrzymuje się nawet do 24 godzin. Działanie fentanylu jest dużo krótsze, a ponadto obciąża on w znacznym stopniu wątrobę.
Jeśli po kilku masażach stwierdzisz że nie działają to zawsze możesz zrezygnować bez negatywnych konsekwencji dla wątroby.
Nie ma na to reguły. Czasem jest tak że efekt przeciwbólowy uzyskuje się po dwóch zabiegach a czasem po dwudziestu.
W pewnych okolicznościach ostry stan zapalny jest przeciwwskazaniem do masażu. Ostateczną decyzję podejmuje lekarz prowadzący. Fizjoterapeuta tylko wykonuje jego zalecenia. Może ewentualnie coś zasugerować.
Jeśli przyjdziesz z dokumentacją medyczną do gabinetu to wszystko Ci wyjaśnią. Chyba że pójdziesz do gabinetu prowadzonego przez kogoś bez wykształcenia medycznego to może być nie za ciekawie. Sprawdź najpierw zanim tam pójdziesz. Masz prawo żądać dokumentów potwierdzających uprawnienia. Żaden profesjonalista się o to nie obrazi.
Gabinety do których mam zamiar się udać są w pełni profesjonalne, są w przychodni zdrowia. Oprócz na NFZ świadczą usługi za pieniądze.
Gabinety do których mam zamiar się udać są w pełni profesjonalne, są w przychodni zdrowia. Oprócz na NFZ świadczą usługi za pieniądze.
No to ok.
Bywa że w takich gabinetach zabiegi są tańsze więc masz komfortową sytuację. ![]()
Masz kandydoze systemowa, poczytaj na ten temat. I lecz sie, bo przeradza sie w raka!!!
To prawda warto dowiedziec sie o niej znacznie więcej, jak przeciwdziałać i ja maksymalnie ograniczać. Bo to może się słabo skończyć
29 2015-09-30 14:39:27 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-11-02 16:14:49)
U mnie sygnałem inicjującym chęć zmiany diety było zdjęcia sprzed 5 lat. Siedziałam z przyjaciółką na plaży i miałam płaski brzuch. Spojrzałam w dół a tam taki wałek tłuszczu - koszmar! Potem na analizie składu ciała wyszło mi, że ważę ok, ale tłuszczu mam o 25% za dużo! Potem babeczka powiedziała, że powinnam zmienić dietę i usunąć z niej ziemniaki, pszenicę i przekąski niezdrowe. To było straszne, nagle miałam wrażenie, że nie mam co jeść, bo w żadnym sklepie nie można było dostać nic zdrowego. To mnie uderzyło. Czytałam etykietki i zaczynałam wariować. Wyszukałam w akcie ostatniej desperacji sklep [niedozwolony link] i nie wiem, co mam sądzić. Czy kupowanie jedzenia w Internecie jest szalone? Zawsze tak mi się wydawało, ale z drugiej strony, jeśli w normalnym sklepie nie można nic znaleźć... Wy też tak kupujecie?