Chory kot! Pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Chory kot! Pomocy

Witam
Proszę pomóżcie mi, doradźcie.
Mam chorego kota persa, ma problemy z pęcherzem od wielu lat i od wielu lat jest leczony ale nie na długo - wszytsko powraca po max 3 miesiącach.
Teraz było tak samo, kot nie mógł zrobić siku, zatkał się i pojechał do weterynarza ma 9 lat.
Wprost powiedziałam lekarzowi że mnie niż nie stać na to, że nie jestem w stanie płacić co 3 miesiące, kupować leków, specjalistycznej karmy i rozważam eutanazję i spotkałam się z odmowa bo kota można leczyć.
Kot został w szpitalu, okazało się że grozi mu nied wydolność nerek, wyniki źle po 5 dniach go odebrałam a do zapłaty było 700 zł.
Kot w domu jest nieobecny, tylko spi, nie je, nie pije..
Wiem ze on już się męczy
Nie oddam go do kliniki na kolejne cewnikowania, nerkozy itd.
Kocham go mocno ale wiem ze nie uratuje go, już jest coraz gorzej chce mu zapewnić spokojne k godne odejście tylko dlaczego nie mogę tego zrobić?
Nie stać mnie na leczenie, i psychicznie też już nie potrafię tego znieść a eutanazji lekarz nie chce się podjąć co mam zrobić? sad

Dobro zawsze wraca :-)
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chory kot! Pomocy

Zmienić weterynarza? Może inny weterynarz będzie miał lepsze sposoby na to, żeby kotu na dłuższą metę pomóc.
Masz może jakąś fundację koło siebie? Nawet jakąś malutką, gdzie ludzie faktycznie orientują się (a często ludzie orientują się lepiej niż pierwszy lepszy weterynarz w kwestii tego, jak można kotom pomóc) i może fundacja może troszkę pomóc finansowo.

Jest też dobra grupa na fb nazywa się "O kotach - merytorycznie" możesz tam napisać z pytaniem, na pewno będzie dużo możliwości pomocy.

Ja nie skreślałabym kota tak od razu, może da się jeszcze jakoś polepszyć mu jakość życia. Rok temu musieliśmy uśpić kota po dwóch wylewach i do tej pory mam wyrzuty sumienia, że nie zrobiliśmy dla niej wszystkiego, co można było zrobić.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Chory kot! Pomocy

Inny weterynarz może coś zdziałać, już nie raz słyszałam o weterynarzach którzy pomogli bo inny nie dawał szans zwierzakowi. Są grupy na Facebooku o zwierzakach może tam ktoś poleci dobrego lekarza

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

4

Odp: Chory kot! Pomocy

Zwróc się o pomoc do jakiejs fundacji, działajacej w okolicy, gdzie mieszkasz. Poszukaj na fb, oni maja swoich lekarzy, powinni ci pomóc.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

5

Odp: Chory kot! Pomocy
adela 07 napisał/a:

Zwróc się o pomoc do jakiejs fundacji, działajacej w okolicy, gdzie mieszkasz. Poszukaj na fb, oni maja swoich lekarzy, powinni ci pomóc.

W poniedziałek jadę do fundacji.
Dzwoniłam i poprosili o dokumentację medyczną, z kotkiem po odbierze że szpitala nie jest dobrze.
Nie pije i nie je, śpi cały czas sad

Dobro zawsze wraca :-)

6

Odp: Chory kot! Pomocy

Nie kwestionuje tych lekarzy u których leczę kota.
Wiem ze ma nawracające zapalenie pęcherza, robią mu się skrzepy i zatyka mu się cewka moczowa.
Teraz ratowali mu nerki i wyniki prawie wróciły do normy co nie zmienia faktu , że za jakiś czas znowu się zatka.
Byłam u innych lekarzy i tu wydaje mi się, że jest ok.
Chodzi o kwestie finansową i psychiczną.
Ja chodzę i płacze po katach bo nie mogę sobie poradzić z tym w jakim stanie jest mój kot, po opłaceniu 700 zł za szpital jestem w kropce bo mam na glowie rachunki, życie, ubezpieczenie i ja musiałam wybierać..:(
Nie zostawiłam kota w potrzebie i nie chce zostawić.
Nadzieja w fundacji, na wizyty u innych lekarzy nie mam pieniędzy.
Za 4 dni mam kontrolę mojego kota i nie pójdę bo nie mam na to naprawdę funduszy sad
Nie wiem już sama jaka decyzja jest dobra.
Serce mi pęka

Dobro zawsze wraca :-)

7 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2021-02-08 10:46:32)

Odp: Chory kot! Pomocy

Załóż zbiórkę na zrzutce, mnóstwo ludzi tak robi i w ten sposób zbiera fundusze na leczenie zwierzaka.
Napisz na FB na grupie "O kotach merytorycznie". Jest tam mnóstwo osób z ogromną wiedzą, na pewno coś doradzą. Dodaj tylko, że to pilne, bo obowiązuje akceptacja postów i możesz długo czekać na dodanie.

Koniecznie (!) idź z kotem do innej kliniki, potrzebna jest tu kompleksowa diagnostyka.

Jeżeli kot nie je ani nie pije, to nie możesz tego tak zostawić! Powinien dostać kroplówkę (najlepiej dożylną, ale może być i podskórna, którą możesz zrobić również w domu, tylko musisz kupić u weterynarza płyn za parę zł), podaj mu ewentualnie wodę strzykawką prosto do pyska (ostrożnie, żeby się nie zakrztusił). Jeśli nie jadł dłużej niż dobę, musisz podać mu też coś do jedzenia - również strzykawką do pyska, np. zmiksowaną z wodą mokrą karmę. Kot nie może nie jeść dłużej niż kilka dni, bo może dostać nieodwracalnego stłuszczenia wątroby.

A tak na przyszłość - nawracającym zapaleniom pęcherza i kamieniom/kryształom moczowym najczęściej winna jest sucha karma. Nie wiem, czy tak żywiłaś swojego kota, ale domyślam się, że tak, bo to najczęstszy błąd. Koty z natury piją bardzo mało, wodę dostarczają sobie z pożywieniem, więc jeśli jedzą coś, w czym wody praktycznie nie ma - niszczy to ich układ moczowy. Kota należy karmić wyłącznie wysokomięsną mokrą karmą (lub surowym mięsem, ale suplementowanym - tzw. dieta BARF).

Jeśli jesteś z Warszawy, mogę pomóc. Jeśli nie, odsyłam do tej grupki na FB, i proszę - działaj szybko, bo ten biedny zwierzak bardzo cierpi. Jeśli kot nie je, nie pije, jest apatyczny - nie ma co czekać na kontrolę za 4 dni, bo do tego czasu on po prostu umrze.

8

Odp: Chory kot! Pomocy

Są też takie kapsułki, dodawane do jedzenia, zmieniają pH karmy, na razie, które służy nerkom. Specjalne karmy mokre dla nerkowców są drogie, a przy dodaniu do przeciętnej karmy takiej kapsułki masz podobny efekt. Musisz jednak zwracać uwagę na zawartość mięsa w karmie.
Możesz te kapsułki kupić u weta, ale wiadomo są droższe, często sprzedają też na sztuki. Ja zrobiłam to przez internet, one nazywają się Rena Vet, tylko musisz sprawdzić, bo tego jest kilka rodzajów, na różne dolegliwości.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

9

Odp: Chory kot! Pomocy
ZywiecZdroj napisał/a:

Witam
Proszę pomóżcie mi, doradźcie.
Mam chorego kota persa, ma problemy z pęcherzem od wielu lat i od wielu lat jest leczony ale nie na długo - wszytsko powraca po max 3 miesiącach.
Teraz było tak samo, kot nie mógł zrobić siku, zatkał się i pojechał do weterynarza ma 9 lat.
Wprost powiedziałam lekarzowi że mnie niż nie stać na to, że nie jestem w stanie płacić co 3 miesiące, kupować leków, specjalistycznej karmy i rozważam eutanazję i spotkałam się z odmowa bo kota można leczyć.
Kot został w szpitalu, okazało się że grozi mu nied wydolność nerek, wyniki źle po 5 dniach go odebrałam a do zapłaty było 700 zł.
Kot w domu jest nieobecny, tylko spi, nie je, nie pije..
Wiem ze on już się męczy
Nie oddam go do kliniki na kolejne cewnikowania, nerkozy itd.
Kocham go mocno ale wiem ze nie uratuje go, już jest coraz gorzej chce mu zapewnić spokojne k godne odejście tylko dlaczego nie mogę tego zrobić?
Nie stać mnie na leczenie, i psychicznie też już nie potrafię tego znieść a eutanazji lekarz nie chce się podjąć co mam zrobić? sad

Ale czy kot jest w ogóle zdiagnozowany?
CO mu w końcu dolega?
Czy to jest SUK, czy to jest pęcherz, czy nerki, czy co w końcu?
Na co jest leczony?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

10 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2021-02-08 14:48:59)

Odp: Chory kot! Pomocy

Syndrom urologiczny kota.
Dziś byłam w fundacji i mi powiedziano że kot jest dobrze prowadzony przez gabinet weterynaryjny.
Robią mu się skrzepy i dlatego się zatyka i wskazane jest skrócenie cewki moczowej ( operacja ok 1500-2000 tys).
Zaczął teraz odrobinę jesc, podaje mu wodę w strzykawce.
Kot ma Karme na nerki ale nie chce jej jeść.
Głównym problemem jest nawracające zatykanie się cewki, i mam opis że jest to nieuleczalne i co jakiś czas mam się zjawiac na cewnikowania.
Niestety  nie mam pieniędzy żeby iść na kontrolę czy do innych lekarzy bo wydałam 700 zł za szpital i jestem pod kreska. Fundacja spojrzała na dokumenty i powiedziała że może mi dać numer do behawiorystki??? Serio? Nie ma się pomocy z nikąd.
Taka prawda.
Eutanazji nie chcą dokonać i dla nich najlepiej jest żeby go cewnikowac co 2 miesiące i spuszczać mocz... Nie mam już na to sil ani pieniędzy.
Kot był w szpitalu pod kroplówką kilka dni, po prostu po zdjęciu cewnika pewnie go dalej po drażnią , dostaje leki przeciwbólowe.

Dobro zawsze wraca :-)

11

Odp: Chory kot! Pomocy

Ja bym sprobowala uderzyc do innej fundacji. Najlepiej do jakiejs malej, bo te wieksze maja pod opieka duzo kotow.
Nie dziwie sie, ze nie chca zabic kota, skoro da sie mu pomoc. Moze zaloz zbiorke?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: Chory kot! Pomocy
Lady Loka napisał/a:

Ja bym sprobowala uderzyc do innej fundacji. Najlepiej do jakiejs malej, bo te wieksze maja pod opieka duzo kotow.
Nie dziwie sie, ze nie chca zabic kota, skoro da sie mu pomoc. Moze zaloz zbiorke?

A ja się właśnie dziwie.
Bo to ja widzę ile cierpienia ma ten kot.
Co byś czuła jak byś miała pelny pecherz i nie mogła zrobić siku?
Cewnikowanie co 2,5 miesiąca też nie jest przyjemne.
Wstrzykiwanie zastrzyków, narkozy co 3 miesiące.
Ja się nie dziwie ze kot już jest wrakiem kota z niewydolnością nerek.. sad
Poszłam dziś do fundacji i zrozumiałam że z problemem jestem sama.
Ja codziennie widzę mojego kotka i jest wspaniałe jak go nic nie boli ale on choruje już wiele lat i jak przychodzi ból wcale nie jest mu ani mnie lekko.
To ja widzę kota w szpitalu jak ma kroplówkę, cewnik i tuli się bo chce do domu a ja potrafie tylko płakać.
Utrzymuje go przy życiu co 3 miesiące ale go nie leczę bo to nie jest leczenie.
Jestem teraz bez grosza przy duszy i jeśli by się okazało ze mu się znowu zaraz zatka to mu przy mnie pęcherz pęknie... Taka prawda.
Mój kotek nie jest zdrowy
Skrócenie cewki to nie też byle jaka operacja i też to się wiąże z dłuższym pobytem w szpitalu i też z kosztami a w karcie mam zapis że nie daj mi gwarancji że to pomoże na tyle że kot się nie zatka.
Serce boli.
Trudne decyzję

Dobro zawsze wraca :-)

13

Odp: Chory kot! Pomocy

jaką karmę dajesz kotu?

14 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-08 15:54:15)

Odp: Chory kot! Pomocy

Po pierwsze - karma nerkowa to mit.
Nie wydawaj więc na to pieniędzy. Kot powinien jeść pełnowartościową, mięsną mokrą i pić jak najwięcej.
Żadnej suchej, która dodatkowo potęguje w jego przypadku stan chorobowy.

Jeśli SUK ciągle nawraca, to znaczy, że kot nie jest prowadzony dobrze. To oznacza, że coś mu ciągle tą cewkę zatyka. Albo piasek/ kamienie, albo ciągłe obrzmienia z powodu nawracającego stanu zapalnego/ bakterii.
Ostatnią i najrzadziej spotykaną komplikacją są kłopoty anatomiczne.
Coś jest zdecydowanie nie tak z podejściem lekarza i z leczeniem, skoro kłopoty wracają co kilka miesięcy.

Gdyby to był mój kot, to założyłabym zbiórkę i diagnozowała go i leczyła u innego weterynarza. Nie rezygnowałabym z przyjaciela dlatego, że jest chory sad

P.S. Dopisuję, bo widzę, że edytowałaś swój poprzedni post.
SUK to nie jest niewydolność nerek. Co w końcu jest kotu, bo to są różne jednostki chorobowe?
A kot oczywiście, że się męczy, ale dlatego że jest źle leczony.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

15

Odp: Chory kot! Pomocy

Suk mam w wypisie ale tak naprawdę to chodzi o to że zatyka mu się cewka i oni mówią że to przez skrzepy bądź behawioralne sprawy bo kamieni nie ma.
Nie wiem jak mogę tu załączyć dokumenty?

Dobro zawsze wraca :-)

16

Odp: Chory kot! Pomocy

Pisałaś na "O kotach merytorycznie"? Tam Ci pomogą na pewno, próbuj. Tutaj nie siedzą profesjonaliści.

17

Odp: Chory kot! Pomocy

Czyli nie ma wcale niewydolności nerek.
A jakie badania wykluczyły kamienie czy piasek? Czy kotek miał badanie moczu również? Usg?
Na jakiej jest teraz karmie/ diecie?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

18

Odp: Chory kot! Pomocy
IsaBella77 napisał/a:

Czyli nie ma wcale niewydolności nerek.
A jakie badania wykluczyły kamienie czy piasek? Czy kotek miał badanie moczu również? Usg?
Na jakiej jest teraz karmie/ diecie?

Było blisko niewydolności, wyniki były dwukrotnie przekroczone i był płukany kilka dni w szpitalu dożylnie bo doszło do podtrucia i walczyli o jego nerki. Na wyjściu wyniki wróciły do normy a przez to że się zatkał i nie robił siku doszło do mocznicy bodajże.
Walka była w szpitalu o jego nerki.
Miał USG, aktualnie ma specjalną Karme na niewydolność nerek ale prawie jej nie je.
Nie chce jeść, dopajam go strzykawką.

Dobro zawsze wraca :-)

19

Odp: Chory kot! Pomocy

To nie wygląda bardzo dobrze.
Przy SUKu mokra karma i dużo płynów jest kluczowa. Co to za karma, jaką obecnie mu podajesz?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

20 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-02-08 17:32:08)

Odp: Chory kot! Pomocy

Zywiec, ja znam ludzi, którzy latami jeździli z nowotworem kota na chemie. Znam ludzi, którzy kilkukrotnie kotu wycinali guzy nowotworowe, odrastające, bo walczyli do końca.
I ja też jestem z tych, którzy walczą do końca. Stanęłabym na głowie, żeby mieć środki. Zmieniłabym lecznicę, napisałabym do wszystkich możliwych fundacji, które mam dookoła, pojechałabym na drugi koniec Polski, żeby znaleźć specjalistę, który mi kota poprawnie zdiagnozuje.
Bo dla mnie kot jest członkiem rodziny i w życiu nie skazałabym go na śmierć zwłaszcza, że lekarz sam mówi, że nie ma ku temu wskazań.

I nie pisz mi o tym jak ja bym się czuła jakby mnie cewnikowali, bo nie wiesz, jaka jest moja kocia historia i ile przeżyłam, a miałam w domu już dwa chore koty, które leczyliśmy tak długo, jak tylko się dało.

Dostałaś tutaj od nas rady i odnośnie grupy na fb i odnośnie karmy i odnośnie możliwej akcji do podjęcia.

Ja już tu nie wrócę, bo jest mi cholernie smutno teraz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21

Odp: Chory kot! Pomocy

Royal canin neral

Odniosę się do osoby która pisała ze nie wróci bo jej smutno, uwierz mi ze robię co mogę.
Zrzutkę założyłam, w fundacji byłam, wydałam ostatnie pieniądze żeby leczyć mojego kotka i nie nie zarabiam kokosów, nie mam zamożnej rodziny a mam na głowie hipotekę i życie a aktualnie nie mam prawie za co sobie kupić jedzenia.
Fajnie się zawsze pisze i radzi.
Odezwe się jeszcze do innych fundacji,  spróbuje zrobić coś by pomoc ale też mam z tyłu głowy ze jeśli nie będę miała tych pieniędzy to muszę zrobić tak żeby zwierzę nie cierpiało...
Łzy mi płyną jak patrzę na niego i nie wiesz nawet ile ja mam bólu w sobie jak mam przed sobą kotka który lada chwila moze mi się znowu zatkać sad

Dobro zawsze wraca :-)

22

Odp: Chory kot! Pomocy

Ale ta karma, którą mu podajesz, dodatkowo mu szkodzi i potęguje jego stan chorobowy.
Zaglądałaś do grupy, którą poleciła Ci Anemonne?
W ilu miejscach w sieci rozpropagowałaś zbiórkę?
Wydaje mi się, że zakładając ten wątek chciałaś uzyskać potwierdzenie, że dla oszczędności powinnaś uśpić kota, i jesteś zaskoczona i zniesmaczona tym, że ludzie radzą Ci, abyś go leczyła.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2021-02-08 23:40:05)

Odp: Chory kot! Pomocy
IsaBella77 napisał/a:

Ale ta karma, którą mu podajesz, dodatkowo mu szkodzi i potęguje jego stan chorobowy.
Zaglądałaś do grupy, którą poleciła Ci Anemonne?
W ilu miejscach w sieci rozpropagowałaś zbiórkę?
Wydaje mi się, że zakładając ten wątek chciałaś uzyskać potwierdzenie, że dla oszczędności powinnaś uśpić kota, i jesteś zaskoczona i zniesmaczona tym, że ludzie radzą Ci, abyś go leczyła.

Kot nie chce jeść mokrej karmy, suchą ledwo wcina a polecił mi ją weterynarz bo podobno jest odpowiednia. Ile ludzi tyle opinii, lekarze coś innego mówią, ludzie coś innego. Zresztą kotek tylko 3 kg waży i modlę sie żeby zjadł cokolwiek
Tak szukam oszczędności bo zwyczajnie pieniędzy nie mam i nie staćd
mnie na operację i kolejne wizyty.
Staramy się w klinice niepłodności o dziecko również i już teraz mam kłótnie z lubym że nie będzie się za co leczyć.
Niestety
Realia w Polsce, za wszystko się płaci i to nie małe pieniądze a fundacja odsyła z kwitkiem, każdy radzi idź na kolejną wizytę itd tylko na to trzeba mieć pieniądze.
Jeśli dla was leczenie ktore na ten moment jest już w tysiącach złotych jest ok to super, ja niestety muszę wybierać.
Kot leczony od wielu lat, był u innych lekarzy i nigdy nie był wyleczony tak naprawdę.
Ja go nie leczę tylko zaleczam na 2-3 miesiące.
Zresztą wy widzicie jedna stronę medalu.
Kończę ten temat.
Uświadomiła mi dziś wizyta w fundacji że pieniądze mam wyczarować i tyle.
Na zrzutce póki co żadnej wpłaty no ale zobaczę czy jakąkolwiek fundacja mi pomoże, jeszcze co uslyszlam że mogę się zrzec kotka w fundacji ( to jest dopiero bezduszne, pozbyć się 8 letniego kocurka i pozwolić mu tęsknić)
Pozdrawiam i bez odezwu.

Dobro zawsze wraca :-)

24

Odp: Chory kot! Pomocy
IsaBella77 napisał/a:

Ale ta karma, którą mu podajesz, dodatkowo mu szkodzi i potęguje jego stan chorobowy.
Zaglądałaś do grupy, którą poleciła Ci Anemonne?
W ilu miejscach w sieci rozpropagowałaś zbiórkę?
Wydaje mi się, że zakładając ten wątek chciałaś uzyskać potwierdzenie, że dla oszczędności powinnaś uśpić kota, i jesteś zaskoczona i zniesmaczona tym, że ludzie radzą Ci, abyś go leczyła.

Iza
Nie wydaje mi się, że dziewczyna potrzebuje tu takiego potwierdzenia. Bywa tak, że ktoś NAPRAWDĘ nie ma pieniedzy, i jest zrozpaczony, bo widzi jedno wyjscie...
Ja na przykład nie mam zupełnie oszczędnosci, a pensja starcza ledwo na życie. I nie, za nic nie zaniosłabym kota do uspienia, gdyby mi powiedziano, ze można go leczyć. I też nie wiedziałabym, co robić. Miejmy nadziej e, że zbiórki coś dadzą. Nie wypowiadam sie , na ile są skuteczne, bo nie znam się na tym.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

25 Ostatnio edytowany przez Wiatrwewlosach (2021-02-09 00:00:53)

Odp: Chory kot! Pomocy

Mowilas, ze bylas u innych weterynarzy, a kot w dalszym ciagu choruje co 3msc (i nie znam sie, ale zaczopowany pecherz i problemy z nerkami to nie brzmi jak lekki problem) to ja tez nie widze sensu w przedluzaniu cierpienia takiego zwierzecia. Nie mowiac juz o kosztach, na ktore Cie nie stac, a fundacja nie dala rady Ci pomoc. Moze jakis inny weterynarz by zdecydowal sie kota uspic?
Albo moze oddasz swojego kota do adopcji? A nuz znalazlby sie ktos, kto ma energie i fundusze.
Przykra sytuacja, jak walczysz juz przez kilka lat, a stan zwierzecia sie tylko pogarsza, to nie rozumiem za bardzo oburzenia, ze chcesz kotu ulzyc (w tym wypadku eutanazja). Tym bardziej, ze tak jak piszesz, codzienne patrzenie jak kot sie meczy wcale nie jest przyjemne.

26 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2021-02-09 09:32:39)

Odp: Chory kot! Pomocy
Wiatrwewlosach napisał/a:

Mowilas, ze bylas u innych weterynarzy, a kot w dalszym ciagu choruje co 3msc (i nie znam sie, ale zaczopowany pecherz i problemy z nerkami to nie brzmi jak lekki problem) to ja tez nie widze sensu w przedluzaniu cierpienia takiego zwierzecia. Nie mowiac juz o kosztach, na ktore Cie nie stac, a fundacja nie dala rady Ci pomoc. Moze jakis inny weterynarz by zdecydowal sie kota uspic?
Albo moze oddasz swojego kota do adopcji? A nuz znalazlby sie ktos, kto ma energie i fundusze.
Przykra sytuacja, jak walczysz juz przez kilka lat, a stan zwierzecia sie tylko pogarsza, to nie rozumiem za bardzo oburzenia, ze chcesz kotu ulzyc (w tym wypadku eutanazja). Tym bardziej, ze tak jak piszesz, codzienne patrzenie jak kot sie meczy wcale nie jest przyjemne.

Powiem szczerze tak.
Teraz po odbiorze kota płakałam ze się zapożycze a będę go leczyć.
Po odbiorze go z szpitala, z kota zostało 10% życia, on tylko leży. Po dostaniu leków przeciwbólowych trochę pochodzi, ale wraca za chwilę znowu do łóżka. ( gdzie on zawsze był z nami, robił fikołki na dywanie, chodził po domu i się śmiałam ze muszę mu krokomierz kupić bo to taki spacerowicz!, bardzo dużo gadał, miauczał, prosił żeby iść z nim na ogród, biegał za ptakami, chodził za mną wszędzie - był szczęśliwy. Lubił jak coś się dzieje, przyglądał się jak ktoś masterkuje ba, on nawet że mnaą pranie wieszał i siedział sobie na pralce. Po próbie odratowania nerek kot leży z wzrokiem nieobecnym, czasem są przebłyski że chce być jak dawniej ale brakuje mu sił, energii.
Lekarz mi wprost powiedział że może się zatkać za tydzień, miesiąc, bądź dwa i że będzie się zatykal ale da się z tym żyć! Nie moim zdaniem nie da. Nie dam go już zacewnikowac, pod narkoze bo w takiej sytuacji ja mogę mu tak przedłużać życie nawet 5 lat ale nikt mi nie wmówi że to jest leczenie kota.
Bez mojej pomocy kot by odszedł już bardzo dawno.
Teraz gdy widzę już że kotek nie ma energii po tych narkozach, lekach itd energii by żyć to muszę podjąć decyzję jak mu ulżyć w godnym odejściu.

Wyszycie cewki to poważna operacja, cięcia, szwy i pobyt w szpitalu długi plus dodatkowo obciążenie dla kota a gwarancji nikt nie daje. Może być lepiej a nie musi. Plus oczywiście koszta.

Znam tego kotka i wiem że oddając go do fundacji a zrobiłabym najgorsza rzecz. Umarł by z tęsknoty.
Tu ma swój dom i chce żeby to dom pamiętał, jest mądrym kotkiem i to bardzo. Nie oddam kota który jest że mna tyle lat.

Póki co cieszę się że jest w domu, dbamy tu o niego bardzo i chcemy zapewnić mu najlepsze życie jakie możemy, na jakie nas stać.

Dobro zawsze wraca :-)

27 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-02-09 12:34:33)

Odp: Chory kot! Pomocy
ZywiecZdroj napisał/a:

Powiem szczerze tak.
Teraz po odbiorze kota płakałam ze się zapożycze a będę go leczyć.
Po odbiorze go z szpitala, z kota zostało 10% życia, on tylko leży. Po dostaniu leków przeciwbólowych trochę pochodzi, ale wraca za chwilę znowu do łóżka. ( gdzie on zawsze był z nami, robił fikołki na dywanie, chodził po domu i się śmiałam ze muszę mu krokomierz kupić bo to taki spacerowicz!, bardzo dużo gadał, miauczał, prosił żeby iść z nim na ogród, biegał za ptakami, chodził za mną wszędzie - był szczęśliwy. Lubił jak coś się dzieje, przyglądał się jak ktoś masterkuje ba, on nawet że mnaą pranie wieszał i siedział sobie na pralce. Po próbie odratowania nerek kot leży z wzrokiem nieobecnym, czasem są przebłyski że chce być jak dawniej ale brakuje mu sił, energii.
Lekarz mi wprost powiedział że może się zatkać za tydzień, miesiąc, bądź dwa i że będzie się zatykal ale da się z tym żyć! Nie moim zdaniem nie da. Nie dam go już zacewnikowac, pod narkoze bo w takiej sytuacji ja mogę mu tak przedłużać życie nawet 5 lat ale nikt mi nie wmówi że to jest leczenie kota.
Bez mojej pomocy kot by odszedł już bardzo dawno.
Teraz gdy widzę już że kotek nie ma energii po tych narkozach, lekach itd energii by żyć to muszę podjąć decyzję jak mu ulżyć w godnym odejściu.

Wyszycie cewki to poważna operacja, cięcia, szwy i pobyt w szpitalu długi plus dodatkowo obciążenie dla kota a gwarancji nikt nie daje. Może być lepiej a nie musi. Plus oczywiście koszta.

Znam tego kotka i wiem że oddając go do fundacji a zrobiłabym najgorsza rzecz. Umarł by z tęsknoty.
Tu ma swój dom i chce żeby to dom pamiętał, jest mądrym kotkiem i to bardzo. Nie oddam kota który jest że mna tyle lat.

Póki co cieszę się że jest w domu, dbamy tu o niego bardzo i chcemy zapewnić mu najlepsze życie jakie możemy, na jakie nas stać.

Na razie nie ma energii bo jest po zabiegach, bo słabo je (no ale to tez logiczne bo się źle czuje). Zanim go uśpisz skorzystaj z porady jednej z dziewczyn dotyczacej zmiany żywienia z suchego na mokry. Jak juz nie masz na to siły i kasy. Daj ogłoszenie na portalach społecznościowych jaką masz sytuację, że szukasz kogoś kto przygarnie twojego kota i będzie umiał (miał wiedzę i finanse) mu pomóc. To się wydaje najlepsze rozwiązanie w twojej sytuacji. Pisząc to nie mam na celu krytykę ciebie, rozumiem, że jest ci ciężko, ale ten kot nie musi przez to umierać. Nie jesteś tez jedyną osobą z którą będzie mu dobrze. On nie umrze z tęsknoty jak trafi na kogos dobrego kochającego. Ma szansę żyć. Ty jesteś tak już umęczona  tą sytuacją, że chcesz  go uśpić, więc według twojego toku myślenia też umrze. Naprawdę zadziałaj w ten sposób, znajdź dla niego dobrego człowieka, to będzie dobre rozwiązanie dla ciebie i dla niego. Trzymaj się autorko, będzie dobrze.

28

Odp: Chory kot! Pomocy

W domu leżą saszetki mokrej karmy, specjalistycznej na nerki czy np zwykłej sheby ( nie ma apetytu).
Nie chce go oddawać, uśpienie jest na samym końcu w mojej głowie póki co niech dojdzie do siebie o zobaczymy co będzie dalej.
Powtórzę jeszcze raz - nie oddam kota w inne ręce.

Dobro zawsze wraca :-)

29

Odp: Chory kot! Pomocy
ZywiecZdroj napisał/a:

W domu leżą saszetki mokrej karmy, specjalistycznej na nerki czy np zwykłej sheby ( nie ma apetytu).

Dlaczego nie karmisz go ze strzykawki, tak jak radziłam wcześniej?

30

Odp: Chory kot! Pomocy
Anemonne napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

W domu leżą saszetki mokrej karmy, specjalistycznej na nerki czy np zwykłej sheby ( nie ma apetytu).

Dlaczego nie karmisz go ze strzykawki, tak jak radziłam wcześniej?

Dlatego ze czasem zje trochę, nie będę na siłę wpychać jedzenia w momencie w którym może go boli brzuch bądź żołądek bo leżał w pozycji bolowej.
Kotu apetyt wraca ale powoli i stopniowo i coś próbuje jeść.
Oprócz tego codziennie wpycham mu strzykawki z lekiem, proszki, płynu do mordki oraz dopajam woda i on ucieka powoli na mój widok.
Chciałabym zakończyć temat bo każdy wie lepiej widze. Zła karma, źle że nie strzykawka, sucha mu szkodzi ile ludzi tyle opinii. Wyłączam się już z tego i robię to co mi serce podpowiada
I nie udzielam się już tu.
Tym samym kończę temat.
Pozdrawiam

Dobro zawsze wraca :-)

31 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2021-02-09 16:41:21)

Odp: Chory kot! Pomocy

Z tym, że nikt Ciebie nie krytykuje, a na pewno nie dla samego krytykowania i pokazania Ci, że "zła jesteś i źle robisz", tylko udzielamy rad - po to, by ułatwić Ci pomoc Twojemu kotu. Tymczasem każdą jedną poradę traktujesz jako osobisty atak na Ciebie. Jak mamy tych porad udzielać, żebyś je przyjęła? A jeśli nie przyszłaś tu po poradę, to w takim razie chyba tak jak ktoś wyżej napisał - po to, byśmy utwierdzili Cię w przekonaniu, że decyzja o eutanazji jest słuszna i uspokoili Twoje sumienie.

Ja nie będę Cię głaskać po główce, wybacz. Wierzę i rozumiem, że Ci ciężko, współczuję Ci tej sytuacji, ale ja na Twoim miejscu zrobiłabym wszystko, włącznie z zadłużeniem się, by zwierzakowi pomóc i nie potrafię zrozumieć Twojej defensywnej postawy. Ty nawet nie chcesz się doedukować i poczytać w internecie o opiece nad kotem, a to nic nie kosztuje.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021