Witam
Czuję , że znalazłam się w sytuacji bez wyjścia.
Chodzi o moich rodziców.Mam już swoją rodzinę , mieszkam od nich daleko , mam dziecko.
Małżeństwo moich rodziców to bardzo toksyczny związek.Nie, nie ma alkoholu ani innej patologii.
To wykształceni, szanowani ludzie.
Od wielu lat choruję na depresję.Cały czas przyjmuję leki.W sumie między wizytami u nich czuję się świetnie.Jestem pogodna, zadowolona z siebie i ze swojego życia.
Gdy mam odwiedzić rodziców , około tydzień przed pojawiają się leki, wszystkie objawy depresji.
Smutne jest to, że za nimi nie tęsknię.
Odwiedzam ich z obowiązku.Dziecko musi dbać o starszych rodziców.Kiedyś było tak, że mogłam odwiedzać ich dwa razy w roku ale niedawno mój Tata zachorował na raka i odwiedzam ich częściej.
Kiedyś jak widziałam Mamę to ogarniał mnie strach.Teraz jest lepiej bo widzę, że to jest już starsza osoba.
Przeszłam już wiele terapii u psychologa (chyba kupiłbym sobie już za to samochód).Bardzo mi pomogły ale co do odwiedzin u Rodziców to widzę tylko minimalną poprawę.
Z Tatą jestem trochę bardziej związana ale z Mamą nic a nic.
Mama traktowała mnie źle.Byłam jej największą porażką życiową.Urodziłam się z wrodzoną chorobą i musiała często ze mną jeździć do lekarza i dbać o mnie w sensie żywienia.Mówiła mi wprost , że gdyby nie rodzina i ja to by miała lepsze życie.
Często na mnie krzyczała a jak próbowałam się bronić to włączał się Tata i mówił, że matka to świętość , że matka może wszystko bo to matka.Mama też wtedy mówiła ,że jestem kłótliwa i bym ją i tatę utopiła w łyżce wody, że ją nienawidzę .
Nie chcę sobie nawet przypominać o piekle jakie przez nią przeszłam.
Zawiodłąm ja bo nie skończyłam medycyny, nie wyszłam bogato za mąż, nie mam kasy na zbudowanie domu i mieszkam w bloku.
Moja siostra jest bogatsza więc mama wiąże z nią swoją przyszłość ( będzie z nią mieszkać na starość tak już uzgodniły).
Moją siostrę mama traktuje teraz inaczej , boi się jej i jej nie dokucza.Siostra mieszka blisko rodziców.
W sumie to staram się już nie wracać do przeszłości ,
Niestet cały mój wysiłek włożony w pracę nad sobą i w leczenie depresji idzie na marne jak mam ich odwiedzić.
Mama sprytnie wykorzystuje moje poczucie obowiązku i częst mówi mimo chodem,że np. ktoś oddał rodzica do domu opieki i mówi jakie to złe dziecko( oczywiście używając gorszych słów).Nigdy nie zamierzałam oddawać ich do takiego domu.
Często mama użala się nad sobą przywołując swoje smutne dzieciństwo i mam wrażenie,że oczekuje od nas ,że jej jakoś to zrekompensujemy.Czuję się wtedy niesamowicie winna.
Chciałam na jakiś czas się od nich odciąć ale to był koszmar.Mama przysłała mi takiego smsa ,że szkoda pisać.Póżniej Tata zachorował i to też była moja wina .
Czuję się jak w potrzasku.
Błędne koło.Jetem bezsilna.Jutro do nich jadę ![]()
Rozmowa z nimi odpada.
Od razu będą czuli się skrzywdzeni a ja będę czuła się jeszcze bardziej winna.