Nie wiem od czego zacząć, czy to odpowiedni dział na to. Jestem sama. Mam prawie 25 lat, za sobą kilka nieudanych, bardzo, związków. Nie umiem poznawać ludzi. Jestem zamknięta w sobie, nieśmiała. Mam wrażenie ze wszystko co złe trafia do mnie. Nigdzie nie wychodze bo nie mam z kim a sama po prostu się boję. Właśnie rozstalam się z chłopakiem, który przez caly czas kłamał, stworzył swoj własny swiat, lepszy bo ma masę problemow i pewnie jest jeszcze bardziej zamknięty niz ja. Co jest dosc smieszne, bo uwazalam ze jest mega otwartym i pewnym siebie facetem. Chcę płakać nad sobą, bo kolejny raz wszystko się syplo. Chcę płakać nad nim bo jest mi go żal mimo ze zrobił co zrobił.i mam nadzieję że się odnajdzie. Nie wiem czy kiedykolwiek znajdę kogoś kto mnie pokocha. Kogo będę mogla przytulic, kto zaakceptuje mnie taką jaką jestem. Widzę ze wszyscy układają sobie życie zakładają rodziny a ja sama jak palec. Od zawsze. Nigdy nie bylam zapraszana na imprezy, grille czy cokolwiek innego.
Ból który teraz czuje jest straszny. Wstydzę się pojsc do matki czy siostry i po prostu się wypłakac. Chciałabym mieć rodzinę. Dzieci. Chciałabym być szczęśliwa
1 2015-07-07 10:14:35 Ostatnio edytowany przez Ciaglesama (2015-07-07 10:15:08)
Podobne tematy
Hej, trochę smutą wiadomość napisałaś. Pewnie nie jest do końca tak źle jak piszesz. Pamiętaj, że nawet w beznadziejnej sytuacji jest jakiś promyk nadziei , nadziei na lepsze jutro, na coś czego jeszcze nie przeżyłaś, a co może Cię niebawem spotkać.
Poradzę Ci jedną rzecz, zobaczysz że będę miał rację. Wydrukuj sobie tą wiadomość którą napisałaś, schowaj gdzieś głęboko i po jakimś czasie do niej sięgnij, za miesiąc , dwa, rok i gwarantuję Ci, że w tym czasie już nie będą Ci towarzyszyć łzy smutku tylko wręcz przeciwnie - łzy szczęścia.
Moim zdaniem każdy człowiek zasługuje na szczęście. Również i Ty ! nie zapominaj o tym. Pisałaś, że miałaś za sobą nie udane związki, wiesz każdy z nas przez to przechodził. Ja także miałem nie raz takie sytuacje, że nie wierzyłem w siebie, pasma porażek itp. ale z perspektywy czasu wiem jedno : Porażka jest dobra, to ona składa się na prawdziwy sukces, to ona buduje w Tobie cechy niezbędne do osiągnięcia zwycięstwa. Tak więc Twoje poprzednie nie udane związki na pewno Cię czegoś nauczyły, mogło być tak że wina leżała po stronie chłopaka, lub Twojej.
Ty sama wiesz najlepiej, musisz z tego wysnuć wnioski i zastanowić się jak można poprawić swoje relacje.
Zasmuciło mnie trochę jak napisałaś, że : "nigdy nie byłaś zapraszana na imprezy, grille itp. " powiedz mi z czego to wynikało ?
Mieszkasz w jakieś małej miejscowości ? gdzie nie masz za bardzo osób w swoim wieku znajomych ?
Jak ogólnie przebiegała Twoja przygoda ze szkoła , studiami , dzieciństwo ? Miałaś znajomych a później każdy odszedł w swoją stronę ?
Postaraj się odpowiedzieć na moje pytania to postaram Ci się jakoś pomóc, wesprzeć.
W szkole byłam cicha i spokojna. Koleżanki poszly w swoja stronę. Właściwie to bylam dobra tylko do odpisywania zadac, sciagania itp. Studia jeszcze trwają. Mam niby jakies znajome ale to sa tylko znajome ze studiow nic więcej. Jest mi przykro jak widze ze prawdziwe france maja jakaś dobra duszę a ja nie. Mieszkam w 20 tys miejscowości. Ostatnio dziewczyna z ktora się kolegowalam w podstwowce się odezwala do mnie to staram się wyjsc z nia na rower czy spacer.
Czasem musimy troszkę pocierpieć, by potem trafić na kogoś wyjątkowego. Czy gdybyś za kilka lat, przez to, co przeszłaś, trafiła na kogoś niesamowitego, kto by Cię pokochał, uznałabyś, że warto było cierpieć? Od jakiegoś czasu zadawałem sobie to pytanie. Byłem w Twojej sytuacji, a raczej w sytuacji Twojego chłopaka, bo też stworzyłem w związku własny iluzoryczny świat, który pozorował, że jestem śmiały i pewny siebie. Upadek na ziemię był bardzo bolesny. Wcześniej same pasma porażek, zdradzony, przez kobietę i trudne dzieciństwo. Człowiek myślał, że się nie podniesie. Bez przyjaciół, bez opcji, na wyżalenie się. Mnie znajomi też nigdy nie zapraszali. Wynikało to z tego, że byłem i jestem małomówny.
Nie wiem, czy wziąłem się w garść, czy tylko to sobie wmawiam, ale wszystko, co przeszedłem, skierowało mnie, na poznanie kogoś wyjątkowego. Tobie też się uda. Trudno jest się w takiej sytuacji zająć własnym życiem i zainteresowaniami, a raczej ich rozwojem, ale spróbuj. Może coś w sobie zmień. Coś, co zawsze Ci przeszkadzało, np. w wyglądzie, czy aktywności. Dobrze jest część złych myśli przytłumić za pomocą ciekawych zajęć.
notus89 dobrze Ci wszystko wyjaśnił. Świetny pomysł z wydrukowaniem twojego posta.
Mnie jest go strasznie szkoda. Ma tyle problemów, wielkich problemów. Przepraszal wielokrotnie za to co zrobił, bylam jego odskocznią do lepszego świata. Chciałbym zeby mu się udało. Zeby nam się udalo poukladac wszystko i żebysmy znalezli swoje miejsce na ziemi. Ja jeszcze mam rodzinę. I w ostateczności po prostu się wyzale matce. On jest sam ze swoimi problemami i uparcie nie chce o nich nikomu powiedzieć. Zal mi go. Chciałbym mu pomóc a wiem ze nie mogę
A właśnie "Ciąglesama" akceptujesz siebie taką jaka jesteś ? Pod względem wyglądu itd. ? Jesteś adorowana przez facetów ?
A z jakiego województwa pochodzisz ?
Jeśli chodzi o studia to sporo ludzi się tam przewija, sporo nawiązuje się nowych znajomości, ale czy są one krótkotrwałe czy na dłużej to już zależy, na pewno trzeba dać się poznać. Nie wiem w jakich relacjach jesteś ze znajomymi z roku, ale może warto nieraz z własnej inicjatywy coś zaproponuj. Teraz są wakacje i pewnie sporo osób wróciło w rodzinne strony, ale pewnie też sporo osób mieszka w Twojej miejscowości lub w pobliżu.
Masz pewnie jakąś koleżankę bliższą lub dalszą, wybierz się może na jakąś zabawę hm gdzieś " do ludzi "
Wolność i przyjaźń to lepsze niż samotność. Cztery ściany chcą na siebie mieć wyłączność, dlatego walcz nie jesteś przecież sama, świat mówi dalej choć weź to co chce Ci dać, to Twoja szansa, której nie możesz odrzucić, bo czasu nie zawrócisz i nie spotkasz już tych ludzi, dlatego żyj to dla Ciebie, możesz tylko zyskać, nie rezygnuj to dla Ciebie propozycja ![]()
7 2015-07-07 13:02:31 Ostatnio edytowany przez Ciaglesama (2015-07-07 18:38:44)
Akceptuje. Jestem zgrabna, widzę swoje zalety i wady. Mówią ze jestem całkiem ok. Sa dni kiedy czuje ze wygladam fajnie sa takie ze nie. Kilku mnie podrywalo, ale ja tego nie widzę. Dopiero ktos mi mowil o tym. Ale co poznam kogoś, pospotykam się ale jak mam zaufac? Jak mam uwierzyć ze to co mówi jest prawdą. Dojeżdżam na uczelnie. Na pierwszym roku mieszkałam w Krakowie ale chyba bylam bardziej samotna niz tutaj. Niby byly koleżanki z pokoju sympatyczne ale tez mialy swoje sprawy i zajęcia, zazwyczaj kazda w innym czasie miała wykłady i ćwiczenia. Mijalysmy się a potem każda wracala zmeczona i szła spać. Na studiach jest garstka dziewczyn i moze nawet więcej sympatycznych chlopakow, reszta trzyma się w swoich klikach i sa albo po prostu niefajne albo "za wysokie progi". Staram się być "blisko" tych miłych ale nie chcę się tez narzucac bo one maja juz swoje grupy.
On jest sam ze swoimi problemami i uparcie nie chce o nich nikomu powiedzieć. Zal mi go. Chciałbym mu pomóc a wiem ze nie mogę.
Może i się czepiam, ale skąd wiesz, że tak mu nie lepiej. No niby ja też nie mam jakiś tam bliższych znajomych, ale mi to jakoś nie przeszkadza (a problemy wolę i tak "załatwić w sobie", mimo iż bym mógł się wygadać komuś z rodziny - takie mam charakter). Może on ma podobnie (choć to tylko przypuszczenia, bo nie znam go).
Jest mi przykro jak widze ze prawdziwe france maja jakaś dobra duszę a ja nie.
Są po prostu bardziej otwarte i tyle, po prostu osobie nieśmiałej jest się trudniej otworzyć.
Ale ogólnie zgodzę się z notusem, bo nawet dość dobrze Ci radzi.
9 2015-07-07 18:52:55 Ostatnio edytowany przez Ciaglesama (2015-07-07 18:55:38)
Ciaglesama napisał/a:On jest sam ze swoimi problemami i uparcie nie chce o nich nikomu powiedzieć. Zal mi go. Chciałbym mu pomóc a wiem ze nie mogę.
Może i się czepiam, ale skąd wiesz, że tak mu nie lepiej. No niby ja też nie mam jakiś tam bliższych znajomych, ale mi to jakoś nie przeszkadza (a problemy wolę i tak "załatwić w sobie", mimo iż bym mógł się wygadać komuś z rodziny - takie mam charakter). Może on ma podobnie (choć to tylko przypuszczenia, bo nie znam go).
Ciaglesama napisał/a:Jest mi przykro jak widze ze prawdziwe france maja jakaś dobra duszę a ja nie.
Są po prostu bardziej otwarte i tyle, po prostu osobie nieśmiałej jest się trudniej otworzyć.
Ale ogólnie zgodzę się z notusem, bo nawet dość dobrze Ci radzi.
Tylko ze te jego kłopoty zaszly tak daleko ze sam sobie wg mnie nie pomoże. On się wstydzi, zamknął się w sobie. I dochodzi jeszcze to jak on zle o sobie mowi, jak zle mysli. To co mi powiedział było przerażające.
Staram się otworzyć, czasem jest lepiej czasem gorzej. Tylko po prostu jak ktoś jest niemiły to mnie to boli,nawet jeśli jest to dla mnie ktoś obcy. Wiem ze notus dobrze radzi.
A i czasami jestem gaduła, to dziwne. Bo czasami po prostu slowa gdzieś się chowaja.
"Ciaglesama" pisałaś na wstępnie, ze wstydzisz sie pójść do siostry, czy do mamy i sie przed nimi otworzyć. Nie wiem jakie masz relacje z rodzina, ale moze warto o tym dyskretnie porozmawiać np z siostra. Jak sie przed nią tak po prostu wypłaczesz, to na pewno będzie Ci lżej, ochłoniesz troszkę od tej sytuacji i być moze razem znajdziecie jakies wyjście.
"Ciaglesama" pisałaś na wstępnie, ze wstydzisz sie pójść do siostry, czy do mamy i sie przed nimi otworzyć. Nie wiem jakie masz relacje z rodzina, ale moze warto o tym dyskretnie porozmawiać np z siostra. Jak sie przed nią tak po prostu wypłaczesz, to na pewno będzie Ci lżej, ochłoniesz troszkę od tej sytuacji i być moze razem znajdziecie jakies wyjście.
Relacje są raz dobre raz złe raz nijakie. Ostatni raz kiedy zwierzalam się z kłopotów sercowych średnio moja matka wypadła. Byla raczej zaskoczona i w sumie bylo potem gorzej.
No to akurat jemu nie pomożesz, musi sam wziąć się w garść, przede wszystkim musi zmienić światopogląd (bo - nie uraź się - z tego co po przeczytaniu twoich postów odczułem to, to, że za bardzo się do niego przywiązałaś - rozumiem, że ileś się tam znacie, jest ci przykro, ale...).
To też jest normalne, że jeśli się zaaklimatyzujesz to się otwierasz - normalna cecha chyba osób nieśmiałych. Za bardzo też się przejmujesz opiniami innych.
I racja, najlepiej porozmawiać z siostrą/mamą/ojcem, bo najłatwiej (lub też najtrudniej - zależy jak jesteś przyzwyczajona - i wtedy chyba lepiej innej osoby poszukać) się otworzyć przed bliskimi.
No to akurat jemu nie pomożesz, musi sam wziąć się w garść, przede wszystkim musi zmienić światopogląd (bo - nie uraź się - z tego co po przeczytaniu twoich postów odczułem to, to, że za bardzo się do niego przywiązałaś - rozumiem, że ileś się tam znacie, jest ci przykro, ale...).
To też jest normalne, że jeśli się zaaklimatyzujesz to się otwierasz - normalna cecha chyba osób nieśmiałych. Za bardzo też się przejmujesz opiniami innych.
I racja, najlepiej porozmawiać z siostrą/mamą/ojcem, bo najłatwiej (lub też najtrudniej - zależy jak jesteś przyzwyczajona - i wtedy chyba lepiej innej osoby poszukać) się otworzyć przed bliskimi.
Zdecydowanie lepiej jest mi się otworzyć przed obcą osobą. Po prostu nie prowadziłam nigdy jakiś zwierzeń z rodzina i zazwyczaj jak cos mówię to dziala to na zasadzie wycuagania z trudem informacji.
Przyzwyczailam, zakochałam. Chce dla niego dobrze mimo wszystko. Jego poprzednikow tak nie traktowalam.
Mam kilka zainteresowan czy raczej miałam. To się jakoś wypaliło nie wiem nawet kiedy. Po prostu czuje jakas rezygnację. A to co mnie jeszcze interesuje po prostu przypomina mi o nim i mimo ze chcialabym się tym zajac to mnie odrzuca.
14 2015-07-07 19:42:57 Ostatnio edytowany przez Andaar (2015-07-07 19:52:38)
To jeśli mówisz, że lepiej ci jest się wyżalić innej osobie, to napisz do mnie, zapewne coś doradzę (może nie takimi pokrzepiającymi radami jak notus, bo mam zgoła trochę inny typ charakteru).
Może poszukaj w takim razie innych zainteresowań (wiem, o wiele łatwiej jest powiedzieć, a zrobić trudno).
To jeśli mówisz, że lepiej ci jest się wyżalić innej osobie, to napisz do mnie, zapewne coś doradzę (może nie takimi pokrzepiającymi radami jak notus, bo mam zgoła trochę inny typ charakteru).
Może poszukaj w takim razie innych zainteresowań (wiem, o wiele łatwiej jest powiedzieć, a zrobić trudno).
Kwiaty to moje hobby. Uwielbiam o nie dbac, sądzić itp.
Teraz ide na rower. Z tą kolezanka.
Mam podobnie, założyłem temat o sobie i... dalej sobie nie radzę, mam dalej różne wahania. Wiedz, że nie jesteś sama ![]()
Ciaglesama , powinnaś tez spróbować stopniowo odciąć sie od tego chłopaka. Pisałaś ze ma problemy, jest mu ciezko - ok rozumiem ale wiesz skoro juz nie jesteście razem to nie możesz, nie powinnaś zyc jego problemami. Zdaje sobie sprawę ze razem przeżyliście duzo dobrych i gorszych chwil, ze sprawa z nim jest świeża, dlatego dalej siedzi w Twojej głowie, ale skoro chcesz sobie pomoc, to nie możesz sie przytłaczać czyimś problemem. To będzie wymagało troche czasu ale jak juz to zneutralizujesz to wyjdziesz na prosta.
Fajnie ze wybrałaś sie na rower :-) mam nadzieje ze przejażdżka udana ?
A i proszę w kolejnym poście o choć jeden uśmiech :-) który będzie Iskierka Twojego lepszego nastawienia do życia :-)
Ciaglesama , powinnaś tez spróbować stopniowo odciąć sie od tego chłopaka. Pisałaś ze ma problemy, jest mu ciezko - ok rozumiem ale wiesz skoro juz nie jesteście razem to nie możesz, nie powinnaś zyc jego problemami. Zdaje sobie sprawę ze razem przeżyliście duzo dobrych i gorszych chwil, ze sprawa z nim jest świeża, dlatego dalej siedzi w Twojej głowie, ale skoro chcesz sobie pomoc, to nie możesz sie przytłaczać czyimś problemem. To będzie wymagało troche czasu ale jak juz to zneutralizujesz to wyjdziesz na prosta.
Fajnie ze wybrałaś sie na rower :-) mam nadzieje ze przejażdżka udana ?
A i proszę w kolejnym poście o choć jeden uśmiech :-) który będzie Iskierka Twojego lepszego nastawienia do życia :-)
Udana, nawet bardzo. I ledwo zyje :-P kondycja nie ta co dawniej. Jest jakoś lepiej. Było bardzo miło i nawet momentami zabawnie. I jest uśmiech :-)
Ech mogę mówić, że jest lepiej ale nie jest. Niby caly dzień jakos przyleciał ok. Ale teraz mam jakiś natłok smutnych myśli.
20 2015-07-08 19:30:25 Ostatnio edytowany przez notus89 (2015-07-08 19:32:32)
Wiesz tak to juz jest, ze jeden dzień jest pełen atrakcji, po prostu nie zwykły :-) kiedy chcielibyśmy zatrzymać czas i powiedzieć : chwilo trwaj wiecznie :-) a inny następny dzień jest ponury, taki normalny w ktorym nie wydarzyło sie nic ciekawego. Tak było i będzie , musimy postarać sie aby każdy moment był wyjątkowy i aby liczył sie każdy dzień ...
" aby liczył sie każdy dzień " - hmm brzmi logicznie , wiec musi być na to jakis sposób :-)
Wiesz tak to juz jest, ze jeden dzień jest pełen atrakcji, po prostu nie zwykły :-) kiedy chcielibyśmy zatrzymać czas i powiedzieć : chwilo trwaj wiecznie :-) a inny następny dzień jest ponury, taki normalny w ktorym nie wydarzyło sie nic ciekawego. Tak było i będzie , musimy postarać sie aby każdy moment był wyjątkowy i aby liczył sie każdy dzień ...
" aby liczył sie każdy dzień " - hmm brzmi logicznie , wiec musi być na to jakis sposób :-)
Bardzo ładnie powiedziane.
Mam czasem takie" doły" tylko ze wtedy był on to jakoś mijały, czy po prostu odwracał uwagę od ponurych myśli. Teraz właściwie to zastanawiam się jak to robił skoro jego mysli prawie cały czas są ponure.
Zrobiło się szaro na zewnątrz to w duszy też :-P
No wiesz jak ktos bliski jest koło Ciebie, którego kochasz to nawet zwykły dzień w jego obecności jest fajny. Nieraz nie musisz nic mowić, przytulisz sie do drugiej połówki i trwasz w tej pięknej chwili :-)
Wiesz z czasem poznasz druga lepsza osobę i sie podniesiesz :-)
Moze to Cie jakoś pocieszy, ale ludzie czasami tracą duzo więcej niż przelotna miłość i sie z tego podnoszą :-) z Tobą będzie tak samo , mocno w to wierze, oj mocno w to wierze :-)
No wiesz jak ktos bliski jest koło Ciebie, którego kochasz to nawet zwykły dzień w jego obecności jest fajny. Nieraz nie musisz nic mowić, przytulisz sie do drugiej połówki i trwasz w tej pięknej chwili :-)
Wiesz z czasem poznasz druga lepsza osobę i sie podniesiesz :-)
Moze to Cie jakoś pocieszy, ale ludzie czasami tracą duzo więcej niż przelotna miłość i sie z tego podnoszą :-) z Tobą będzie tak samo , mocno w to wierze, oj mocno w to wierze :-)
Wiem. Wiem że ludzie mają gorsze problemy niz zlamane serce. Wiem że to w końcu minie. Ale czasami mam po prostu wszystkiego dość. I jest mi strasznie przykro, moze to egoistyczne, że rodzina nie widzi że mi jest ciężko. Czasem przy jakiejś kłótni czy rozmowie chciałbym powiedzieć "mamo czemu ty mnie nie znasz, czemu widzisz wszystko tylko nie to jaka jestem."Ale nie mówię. Chciałbym wygarnąć wszystko co mnie spotkało ale duszę to w sobie. Jemu mogłam
24 2015-07-13 12:03:01 Ostatnio edytowany przez Ciaglesama (2015-07-13 12:12:59)
Jest gorzej niż było, niby spotykam się z tą koleżanką ale czuje się źle. Jest nas 3 czasami nie wiem o czym mówią. Chyba do nich nie pasuje. Nie widze siebie, za miesiąc, rok czy 10 lat. Nie wiem jak znieść jeden dzień
Jest gorzej niż było, niby spotykam się z tą koleżanką ale czuje się źle. Jest nas 3 czasami nie wiem o czym mówią. Chyba do nich nie pasuje. Nie widze siebie, za miesiąc, rok czy 10 lat. Nie wiem jak znieść jeden dzień
Wiem jak się czujesz. Dwa, trzy lata temu też nie widziałem dla siebie przyszłości. Jeśli zamkniesz się - będzie jeszcze gorzej. Powinnaś naprawdę poznać kogoś nowego, świeżego. Może jedynym wyjściem dla Ciebie jest całkowicie poświęcić swoją uwagę komuś
? Skąd jesteś ?
26 2015-07-13 13:39:31 Ostatnio edytowany przez Ciaglesama (2015-07-13 13:52:42)
Ciaglesama napisał/a:Jest gorzej niż było, niby spotykam się z tą koleżanką ale czuje się źle. Jest nas 3 czasami nie wiem o czym mówią. Chyba do nich nie pasuje. Nie widze siebie, za miesiąc, rok czy 10 lat. Nie wiem jak znieść jeden dzień
Wiem jak się czujesz. Dwa, trzy lata temu też nie widziałem dla siebie przyszłości. Jeśli zamkniesz się - będzie jeszcze gorzej. Powinnaś naprawdę poznać kogoś nowego, świeżego. Może jedynym wyjściem dla Ciebie jest całkowicie poświęcić swoją uwagę komuś
? Skąd jesteś ?
Z Podhala. Oni są bardzo otwarci. Nie wiem czasem o czym mowia bo opowiadają sobie historie ktorych nie znam. Wprawdzie starają się mi to jakas strescic ale czy jest sens? Czuje się jakas niedorozwineta emocjonalnie. Czy musze wszystko przezywac?
Ten moj były, powinnam była urwac kontakt ale on pisal. Nawet się spotkalismy, spedzilismy miło czas, ale wczoraj postanowil zmierzyć się z problemami. Zacząć od nowa. Ja tez jestem "przeszloscia". To mnie boli ze okazalam mu wsparcie, zrozumienie a on wrzucił mnie do worka z tymi wszystkimi złymi rzeczami.
Poznanie kogoś nowego- czy poświęcenie czasu nowej osobie nie wymaga tego samego od tej osoby? Czy mozna się całkowicie zaangazowac? Przecież zazwyczaj ludzie mają juz swoje przyjaźnie. Nie sa takimi niedorozwojami jak ja
Bart.k napisał/a:Ciaglesama napisał/a:Jest gorzej niż było, niby spotykam się z tą koleżanką ale czuje się źle. Jest nas 3 czasami nie wiem o czym mówią. Chyba do nich nie pasuje. Nie widze siebie, za miesiąc, rok czy 10 lat. Nie wiem jak znieść jeden dzień
Wiem jak się czujesz. Dwa, trzy lata temu też nie widziałem dla siebie przyszłości. Jeśli zamkniesz się - będzie jeszcze gorzej. Powinnaś naprawdę poznać kogoś nowego, świeżego. Może jedynym wyjściem dla Ciebie jest całkowicie poświęcić swoją uwagę komuś
? Skąd jesteś ?
Z Podhala. Oni są bardzo otwarci. Nie wiem czasem o czym mowia bo opowiadają sobie historie ktorych nie znam. Wprawdzie starają się mi to jakas strescic ale czy jest sens? Czuje się jakas niedorozwineta emocjonalnie. Czy musze wszystko przezywac?
Ten moj były, powinnam była urwac kontakt ale on pisal. Nawet się spotkalismy, spedzilismy miło czas, ale wczoraj postanowil zmierzyć się z problemami. Zacząć od nowa. Ja tez jestem "przeszloscia". To mnie boli ze okazalam mu wsparcie, zrozumienie a on wrzucił mnie do worka z tymi wszystkimi złymi rzeczami.
Poznanie kogoś nowego- czy poświęcenie czasu nowej osobie nie wymaga tego samego od tej osoby? Czy mozna się całkowicie zaangazowac? Przecież zazwyczaj ludzie mają juz swoje przyjaźnie. Nie sa takimi niedorozwojami jak ja
Działasz pod wpływem emocji - zrozum to. Nie jesteś niedorozwinięta. W tej chwili to on musi być przeszłością do Ciebie bo inaczej nigdy nie staniesz na nogi. Już powoli wpadasz w depresje. Ty jesteś TY i TERAZ - to ma być najważniejsze dla Ciebie. Nie skupiaj się na przyszłości - co będzie, bo w tym stanie naturalne że będziesz widziała ją tylko w czarnych kolorach. To Cię jeszcze bardziej dobije. Spróbuj myśleć co możesz teraz zrobić dla siebie. Wiem że to trudne ale jeśli już brakuje Ci ludzi którzy mogli by Cię z tego wyciągnąć, to sama sprawiaj sobie przyjemności. Myśl o sobie! Jeśli będziesz chciała pogadać to odezwij się na maila ![]()
28 2015-07-13 16:06:02 Ostatnio edytowany przez Ciaglesama (2015-07-13 18:39:09)
Boje się przyszłości. Właściwie całego życia się boję. Chciałbym cofnąć czas o rok, dwa kiedy nie przeszkadzało mi to ze jestem sama. Nie czekalabym na durnego smsa. Teraz się boję że ta koleżanka tez okaże się chwilowa.
Potem wpakuje się w jakiś badziew, jak to juz było. Z desperacji chwycę się kogokolwiek, on znowu mnie cmoknie w cztery litery i znowu będę sama i tak w kółko. Jak uwierzyć komukolwiek że kiedy mowi "kocham" to kocha, a nie bawi się czy sam nie wie o co mu chodzi.
Pracowałam swego kilka miesięcy, bylam zadowolona, bo przecież mozna w pracy poznać jakieś miłe osoby. Traktowano mnie jak kogoś gorszego, jakbym była szpiclem czy kimś. Rozmowy prywatne milkły kiedy się pojawialam przy stole np w czasie obiadu. Nie wiem czemu, bo nikomu nic nie zrobiłam.