netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

96 odpowiedzi17 252 wyświetleniazałożony przez Kasiula160, 30.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 97 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 10:05:34)

Temat: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Cześć dziewczyny chciałam się podzielić z Wami swoją długą i skomplikowaną historią. Mam potrzebę wygadać się posłuchać opinii innych może mądrzejszych bardziej doświadczonych ludzi smile .. To będzie baaaardzo długi post nie wiem czy komuś będzie chciało się czytać heheh?Tydzień temu zostałam porzucona przez chłopaka z którym spędziłam ostatnie 7 lat swojego życia. Ja byłam jego pierwszą kobietą a on moim pierwszym facetem. Gdy go poznałam był bardzo niepewny siebie , większość czasu spędzał przy komputerze rzadko wychodził. Po prostu tego nie lubił. Byliśmy zaręczeni, planowaliśmy wspólną przyszłość..a przynajmniej JA tak myślałam. Poznaliśmy się przez Internet niestety odległość, która nas dzieliła (on ? Elbląg, ja ? Dzierżoniów na dolnym Śląsku) pozwalała nam spotykać się jedynie co parę  miesięcy. Każde spotkanie to była jedna wielka euforia, radość i szczęście. Obojga nas wiązały wówczas studia.  Mnie udało się je zakończyć jemu niestety nie. Od zawsze obiecywaliśmy sobie, że po ich skończeniu on zabierze mnie do siebie i zamieszkamy razem w Gdańsku. Deklarował, że jestem kobietą jego życia i, że nigdy mnie nie opuści, nie zostawi, nie zdradzi?.
No i tak też zrobiliśmy. Mieszkaliśmy razem 3 lata. Bywały gorsze i lepsze chwile. Od zawsze był typem egocentryka. Wynikało to zapewne z jego wychowania gdzie każdą sprawę załatwiali za niego rodzice (był ich jedynym synem a matka była w niego zapatrzona jak w obraz)..Ja z kolei strasznie się angażuję i kochałam go mam wrażenia zawsze bardziej niż samą siebie mimo wszystkich wad które miał. Zawsze się o niego troszczyłam, starałam się by widział we mnie kobietę z którą warto spędzić życie. Gotowała, prałam,sprzątałam, robiłam zakupy, w sferze intymnej również było bardzo fajnie. O dziwo nie robiłam tego z myślą, ?co ja z tego mam?. Wszystko wynikało z miłości. Było szczere i bezinteresowne. Taką po prostu byłam osobą szczerą, może naiwną i mało wymagającą?Jak się później okazało był to mój podstawowy błąd w tym związku?.
Po pewnym czasie coś między nami zaczęło się psuć. On zmienił pracę (stacja benzynowa) gdzie wpadł w dziwne, złe Towarzystwo. Picie w pracy, dopalacze i imprezy na nocnych zmianach były na porządku dziennym. Zdarzało się, że nie wracał na noc do domu. Wtedy tłumaczył to chęcią zostania na  jednej z ich nocnych popijaw i pogadania ze znajomymi.. A ja zakochana i ufna we wszystko wierzyłam.. Z czasem doszły inne dziwne rzeczy.. Blokowanie telefonu, zmiana hasła na FB itp? Ale jakoś nigdy nie przychodziło mi do głowy, żeby to kontrolować.. Przecież to był mój kochany B. ?W zeszłym roku przed świętami mi się oświadczył..Od początku widziałam że nie był pewny tej decyzji..Bolało mnie to strasznie i sama nie wiem dlaczego to zrobił i dlaczego ja się zgodziłam? Po zaręczynach poszło lawinowo..Zaczęło się coraz więcej kłótni..On zarzucał mi że chce go zamknąć w klatce..Znikał z domu coraz częściej?Pewnego razu powiedział mi nawet że oświadczenie się mnie to był największy błąd jego życia (Jezu jak bolało sad)? Kiedy któregoś dnia nie wrocił ponownie do domu choć serce mi pękało spakowałam rzeczy i postanowiłam się wyprowadzić?Gdy wrocił na drugi dzien rozmawialiśmy powiedział ze chce odpocząć żebym dala mu dwa miesiące..mial się wyprowadzic do jakiegos ?znajomego?. Dodam ze nigdy ze swoimi znajomi mnie nie poznał gdyz jak mowil ?to nie towarzystwo dla mnie??
Przez miesiąc wynajmowałam pokój. Nie kontaktowaliśmy się w tym czasie. On próbował ale ja choć pękało mi serce urwałam kontakt całkowicie. Zmieniłam numer  Tel. Chciałam zapomnieć. A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało?Po  miesiącu ciszy odezwał się przez FB..A ja nie potrafiłam się oprzeć?Ciągle go kochałam ..cały ten czas rozłąki był dla mnie katorgą i marzyłam tylko o dniu kiedy wróci? W rozmowie którą przeprowadziliśmy wówczas przyznał ze zdradzał mnie z kolezanką z pracy przez 3 miesiące?.sypiał u niej z nią?chodził na randki?spędzał z nią czas?wtedy gdy ja zapłakana w domu siedziałam i myslalam gdzie się podziewa?Mówił ze zrozumiał przez ten miesiąc jak byłam idealna a on okropny..Ze mnie kocha ze na niczym mu tak nie zalezy jak na mnie..Błagał o powrot..Obiecywał ze zmieni prace , zerwie wszelkie kontakty ze znajomymy z  nią, ze będzie mi pomagal nauczy się gotować ze już nigdy nie będę przez niego plakac ze jestem najwazniejsza i tak będę się czula.. ze ona nic nie znaczy?Nie wiem czemu bylam tak zaslepiona ale uwierzylam mu i zgodzilam się...Nie myślałam wówczas racjonalnie była tylko radość ze go odzyskałam.. Wyprowadzil się od niej do mnie z dnia na dzien..wyslal do rodzicow na obiad po czym z pomoca kolegi spakowal manatki, zostawil  jej kartke i już go nie było..Wrocil..Znowu go mialam boze jaka bylam szczęśliwa.Wtedy tak myślałam.Pieszczotliwie  mówił do mnie ?żono? myślałam ze wreszcie dorósł do decyzji o małżeństwie.Zaczynał nawet pobąkiwać o dziecku (czego nigdy nie robił wczesniej).  Sielanka nie trwała długo. Szybko okazało się że skrucha była tylko pozorna i powierzchowna. Z czasem wręcz wydawało mi się że on  w ogóle nie żałuje.  Co więcej okazało się, że znowu zaczyna mnie oszukiwać? Okazało się że kobieta z ktorą był ma problem z alkoholem i musi udac się na pare miesięcy na terapie alkoholowa do osrodka. On pan samarytanin od siedmiu boleści bojąc się o nią nie powiedział jej nic o tym ze do mnie wrócił przez co ona ciagle do niego dzwonila i pisala a on wymusil na mnie żebym na to patrzyla ze to tylko pare miesięcy az ona ową terapie skonczy i będzie po wszystkim? a ja durna  oczywiście się zgodzilam?Ze strachu ze znowu mogę go stracic poniżyłam się po raz kolejny..  Co więcej jego znajomi równiez nie dowiedzieli się prawdy o nas no bo przeciez mogliby jej powiedziec?I tak ja która mialam być najwazniejsza..Byłam a jakoby mnie nie było?.Wmawiajac sobie miłość do potwora którym stał się chłopak którego kiedys kochałam? Po 4 miesiącach mydlenia mi oczy i gdy zaczełam zapominac powoli o tym wszystkim i staralam się cieszyc naszym związkiem na nowo on oznajmil mi z  dnia na dzien ze nie jest w stanie dac mi tego czego oczekuje..ze ja bym chciala już tak na powaznie a on nie wie nie jest pewny?I wyprowadził się?Kazał mi patrzec na to jak się pakuje i jeszcze mialam byc mu wdzięczna że powiedział mi wprost bo jak przyznał chciał się wyprowadzic jak nie będzie mnie w domu i zostawic mi kartkę....Moje życie rozsypalo się ponownie..Znowu był placz trzęsące się rece..najgrosze ze sama sobie to zrobilam? Jestem taka głupia?.Tak bardzo załuje ze zgodziłam się na jego powrot ?. ;( Co więcej mam podejrzenia, że wrócił do niej bo aż do samego momentu drugiego rozstania nie spełnił fundamentalnej obietnicy...Nie zerwał z nią kontaktu... Ehhh liczę na jakiegoś kopa?Pocieszenie?Sama nie wiem ;/

2

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Spójrz na to tak, nareszcie pozbyłaś się Faceta, który tak naprawdę Cię wykorzystywał:)

Po jakimś czasie, będziesz wdzięczna, że tak się stało, po prostu  jest potrzebny czas.

Broń Boże, jak się odezwie do Ciebie (co może się stać), jak Mu nie wyjdzie z tą Dziewczyną nie dawaj Mu kolejnej szansy!

3

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

klasyka.
nie wiesz, że nie daje się niczego na kredyt?
jeśli chciałaś wrócić, to trzeba była wrócić, kiedy on faktycznie z nią zerwie, kiedy zerwie dziwne znajomości i przedstawi Ci na to dowody. ale wrócić na próbę z ostrzeżeniem, że przy pierwszym jego niewywiązaniu się z umowy Ty odchodzisz. na amen.
a w momencie kiedy on ją poszedł pocieszać to Ty się ochoczo zgodziłaś... i uwierzyłaś, że on tak z dobrego serca.

koleś cały czas nie był pewny którą wybrać. kiedy Ty odeszłaś, to popsułaś mu plan, bo to nie on wybrał. więc namawiał byś wróciła, ugłaskał przez chwilę i mógł znowu wybierać. tymczasem druga przeciągnęła go na swoją stronę.
bądź pewna, ze za jakiś czas (dość szybki) znów się on odezwie. ten typ tak ma. przecież z alkoholiczką długa nie wytrzyma. kto mu upierze gacie, zrobi obiad? ona? dzieci z nią? przecież to nie typ na żonę. co najwyżej na romansik.

4 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 10:24:20)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Chyba największy żal i wściekłość czuję do samej siebie, że tak łatwo dałam mu szansę.. W sumie wszystko łatwo mu przyszło bo kochałam go za bardzo.. Bałam się stawiać twardo na swoim by (o ironio!) nie spotkało mnie to co właśnie spotkało tj. drugi raz ten sam koszmar ;/... Paradoksalnie w pewnym momencie to ON zaczął MNIE wmawiać, że go zdradzam!! Był zazdrosny o kolegę który czasem podwoził mnie do pracy...Gdybym tylko mogła cofnąć czas..;/

5

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Chyba największy żal i wściekłość czuję do samej siebie, że tak łatwo dałam mu szansę.. W sumie wszystko łatwo mu przyszło bo kochałam go za bardzo.. Bałam się stawiać twardo na swoim by (o ironio!) nie spotkało mnie to co właśnie spotkało tj. drugi raz ten sam koszmar ;/... Paradoksalnie w pewnym momencie to ON zaczął MNIE wmawiać, że go zdradzam!! Był zazdrosny o kolegę który czasem podwoził mnie do pracy...Gdybym tylko mogła cofnąć czas..;/

Taki żal i wściekłość do samej siebie jest najgorszy... wiem coś o tym.


Pisząc tutaj możesz zrobić sobie darmową psychoanalizę:) po prostu opisuj  Jego wady a potem czytaj jak mantrę... wydaje mi się, że po jakimś czasie poskutkuje.

6 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 10:42:33)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

W tym celu napisałam żeby wyrzucić z siebie to wszystko... To forum to taki swego rodzaju psycholog a ludzie postronni pozwalają mi na to wszystko spojrzeć inaczej.. Boli mnie to że poza zmianą pracy którą mi obiecał nie zmienił w sobie zupełnie nic.. Te wszystkie jego obietnice to były jedynie słowa rzucane mam wrażenie pod wpływem chwilowej tęsknoty.. Nie pomagał, nie starał się, nie zabiegał.. wręcz to ja jak durna nad nim skakałam byle tylko już nigdy nie odszedł.. W momencie drugiego rozstania powiedział mi, że ma wyrzuty za to co zrobił i to nie pozwala mu się mną do końca cieszyć, że wracając do domu nie cieszy się na myśl że ja w nim czekam sad ... Że to nie jest związek który on sobie wyobraża na całe życie sad... Najbardziej boli mnie fakt że prawdopodobnie nie mieszka sam jak mi to wmawiał mówiąc, że już dawno z nią wygrałam bo nigdy jej nie kochał,że na razie nie chce żadnej dziewczyny i, że tym nie muszę się martwić.. Dziwnym zbiegiem okoliczności ona miała  niedługo kończyć swoją terapię a on z dnia na dzień się wyprowadził... Przegrałam drugi raz z ta samą kobietą...

7

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

W tym celu napisałam żeby wyrzucić z siebie to wszystko... To forum to taki swego rodzaju psycholog a ludzie postronni pozwalają mi na to wszystko spojrzeć inaczej.. Boli mnie to że poza zmianą pracy którą mi obiecał nie zmienił w sobie zupełnie nic.. Te wszystkie jego obietnice to były jedynie słowa rzucane mam wrażenie pod wpływem chwilowej tęsknoty.. Nie pomagał, nie starał się, nie zabiegał.. wręcz to ja jak durna nad nim skakałam byle tylko już nigdy nie odszedł.. W momencie drugiego rozstania powiedział mi, że ma wyrzuty za to co zrobił i to nie pozwala mu się mną do końca cieszyć, że wracając do domu nie cieszy się na myśl że ja w nim czekam sad ... Że to nie jest związek który on sobie wyobraża na całe życie sad... Najbardziej boli mnie fakt że prawdopodobnie nie mieszka sam jak mi to wmawiał mówiąc, że już dawno z nią wygrałam bo nigdy jej nie kochał,że na razie nie chce żadnej dziewczyny i, że tym nie muszę się martwić.. Dziwnym zbiegiem okoliczności ona miała  niedługo kończyć swoją terapię a on z dnia na dzień się wyprowadził... Przegrałam drugi raz z ta samą kobietą...

Ja pierniczę ten Face to porażka... .

Kobieto, jak przegrałaś? Ty jeszcze powinnaś tej Kobiecie kwiatki wysłać w podziękowaniu, że uwolniła Cię o tego Typka!

8 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 10:48:24)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Jak odchodził po raz drugi usłyszałam, że powrót do mnie to był błąd. I, że okrutnym było wracać tylko po to by się przekonać ,że mnie kocha a nic więcej od siebie nie dać. Twierdzi, że on nie potrafi się starać tak jak ja. Że będę szczęśliwsza bez niego i że mam o nim zapomnieć.. Że już nigdy nie wróci i mnie nie skrzywdzi.. sad Sama nie wiem czy cieszyć się czy płakać z tego powodu... Nie przezywam tego już tak jak za pierwszym razem kiedy byłam nieświadoma jego zdrady.. Teraz boli mnie chyba najbardziej urażona duma.. Boję się że nigdy już nikomu nie zaufam i nie zakocham się.... Odarł mnie z poczucia własnej wartości zniszczył we mnie wszystko co miałam dobre, beztroskie i może trochę naiwne... Straciłam wiarę w siebie jako kobieta sad I w miłość chyba niestety też sad

9

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Jak odchodził po raz drugi usłyszałam, że powrót do mnie to był błąd. I, że okrutnym było wracać tylko po to by się przekonać ,że mnie kocha a nic więcej od siebie nie dać. Twierdzi, że on nie potrafi się starać tak jak ja. Że będę szczęśliwsza bez niego i że mam o nim zapomnieć.. Że już nigdy nie wróci i mnie nie skrzywdzi.. sad Sama nie wiem czy cieszyć się czy płakać z tego powodu... Nie przezywam tego już tak jak za pierwszym razem kiedy byłam nieświadoma jego zdrady.. Teraz boli mnie chyba najbardziej urażona duma.. Boję się że nigdy już nikomu nie zaufam i nie zakocham się.... Odarł mnie z poczucia własnej wartości zniszczył we mnie wszystko co miałam dobre, beztroskie i może trochę naiwne... Straciłam wiarę w siebie jako kobieta sad

Po prostu, ciesz się przez łzy:)

Zaufasz, zakochasz się, jak spotkasz właściwego.

Teraz tak uważasz, że zniszczył to w Tobie, ale po jakimś czasie jak "wyleczysz się" z tego Faceta, zobaczysz, że te cechy w Tobie dalej "siedzą" i mają się dobrze, może aż za dobrze... smile

Nie możesz przez takiego Człowieka tracić wiary w swoją kobiecość! W ogóle przez nikogo nie można tracić wiary w swoją kobiecość!
"Kobiecość" powinna być integralną częścią Ciebie, Twojego jestestwa!

10 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 11:04:25)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Po prostu mam takie myślenie, że skoro dwa razy mnie zostawił dla innej to chyba coś ze mną musi być nie tak sad I nie potrafię zrozumieć jak mógł wogóle do niej wrocić.. Przecież to jak żyć ze swoim "wyrzutem sumienia" pod dachem...

11

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Po prostu mam takie myślenie, że skoro dwa razy mnie zostawił dla innej to chyba coś ze mną musi być nie tak sad

Przestań!
Po pierwsze On wrócił do Ciebie ponieważ ta Kobieta poszła na leczenie, a Jemu się nie chciało być samemu, więc cwaniak wymyślił sobie powrót do Ciebie na ten czas, jak Ona będzie w ośrodku.
Po drugie jest cholernie wyrachowanym frajerem.

12 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 11:14:16)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Najgorsze jest to, że zostawił mnie samą w obcym mieście do którego sam mnie zabrał... Mam co prawda pracę i swoich znajomych ale znajomi jak to znajomi mają swoje życie.. Do tej pory zawsze mieliśmy siebie.. Moja rodzina mieszka na dolnym śląsku myślałam nawet nad powrotem do domu żeby zmienić otoczenie, wyjechać z tego miasta, które mi przyniosło tyle rozczarowań... jednak nie wiem czy jest sens.. Tam nie ma pracy..Nie wiem czy warto przekreślać swoje życie, które wypracowałam tutaj i cofać się w jakimś tam swoim rozwoju przez kogoś takiego... Jednocześnie czuję się tu trochę samotna..

13

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Wprawdzie sam tu szukam porad/wytłumaczenie/nawet krytyki jeśli trzeba  - ale na mój gust nie żałuj tego co się stało. i że go nie ma. Miał tyle szans, tyle przebaczone (i to jakich rzeczy?!) a nadal nie wyciągnął wniosków? nie zaczął naprawiać sytuacji, dbać o Ciebie, związek  - by pokazać że chce  "odpokutować i zmiany SIEBIE (nawet stopniowej, ale stałej) na lepsze? toż to skrajny egoizm i niewdzięczność do potęgi.

14

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Najgorsze jest to, że zostawił mnie samą w obcym mieście do którego sam mnie zabrał... Mam co prawda pracę i swoich znajomych ale znajomi jak to znajomi mają swoje życie.. Do tej pory zawsze mieliśmy siebie.. Moja rodzina mieszka na dolnym śląsku myślałam nawet nad powrotem do domu żeby zmienić otoczenie, wyjechać z tego miasta, które mi przyniosło tyle rozczarowań... jednak nie wiem czy jest sens.. Tam nie ma pracy..Nie wiem czy warto przekreślać swoje życie, które wypracowałam tutaj i cofać się w jakimś tam swoim rozwoju przez kogoś takiego... Jednocześnie czuję się tu trochę samotna..

I co pokażesz Mu, że bez Niego nie dajesz sobie rady, że uciekasz?

Rozumiem, jakbyś nie miała pracy, ale jeżeli masz  pracę a wiesz, że trudno w Twoich stronach o pracę to zostań.

15

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Wiecie tak sobie zawsze myślałam, że jestem słaba i płaczliwa ale dochodzę do wniosku, że mam naprawdę dużo siły, że jakoś potrafię znieść do wszystko bez żadnych akcji typu wieszanie się na suchej gałęzi ;/ Jednak żeby znieść tyle niespodziewanych kopów w tyłek w tak krótkim czasie trzeba mieć naprawdę twardy tyłek ;/...

16

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Wiecie tak sobie zawsze myślałam, że jestem słaba i płaczliwa ale dochodzę do wniosku, że mam naprawdę dużo siły, że jakoś potrafię znieść do wszystko bez żadnych akcji typu wieszanie się na suchej gałęzi ;/ Jednak żeby znieść tyle niespodziewanych kopów w tyłek w tak krótkim czasie trzeba mieć naprawdę twardy tyłek ;/...

smile
Bo tak naprawdę mimo  tego, że mówi się o kobietach jako o "słabej płci", to w razie zagrożenia, w razie komplikacji życiowych jesteśmy "twardymi sztukami":)

A "słaba płeć" została pewnie wymyślona przez facetów, przy czym pewności nie mam:)

17 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 11:50:14)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Heh coś w tym jest. Generalnie jak widzicie on cały czas był tchórzem. I gdy odchodził po raz pierwszy kłamiąc w żywe oczy że nikogo nie ma, że po prostu chce przerwy. I po powrocie gdy próbował ukryć przede mną kontakt z nią (sama to odkryłam i dopiero wtedy się przyznał). I w momencie gdy chciał odejść. Ponoć już miesiąc wcześniej szukał za moimi plecami kawalerki a przede mną udawał, że jest szczęśliwy i dobrze mu szło bo sprawił, że uwierzyłam, że może się udać bo w pewnym momencie było naprawdę dobrze... A jak już mi wyznał że chciał się wyprowadzić jak mnie nie będzie i zostawić kartkę to jakby mi wbił po raz kolejny nóż w serce;/.. Chciał ze mną postąpić jak z NIĄ kiedyś ;/...Tyle byłam dla niego warta i taka właśnie była jego miłość do mnie... a może to wcale nie była miłość?

18

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Autorko, szczere wyrazy wspolczucia co do Twoich przezyc ale popelniasz kilka bledow (dzisiaj) na ktore chcialbym Ci zwrocic uwage. Natomiast co do tematu zwiazku i chlopaka. Wybral co wybral, mieliscie piekne chwile (na poczatku), zostalas w pewien sposob oszukana ale i tez trafilas na taka osobe, ktora juz od poczatku prezentowala pewne cechy. Moze sproboj to zebrac (bedzie tez to jakas autorefleksja dla Ciebie) te cechy, ktore byly juz od samego poczatku, jak np. egozim, jedynaczy wychow, itp. i wypowiedz sie w ponizszym watku, co moze byc rada dal innych:

http://www.netkobiety.pl/t81844.html

1. "byłam osobą szczerą, może naiwną i mało wymagającą?Jak się później okazało był to mój podstawowy błąd w tym związku?. "

Jesli rozumiesz powyzsze to ok. Wymagania trzeba stawiac ale nie tylko dla kogos ale i dla siebie. Natomiast:

2. "Chyba największy żal i wściekłość czuję do samej siebie, że tak łatwo dałam mu szansę"

i piszesz ze kochalas za bardzo.

Chcialem to jakos uogolnic ale sie nie udalo. Piszesz ze kochasz za bardzo. Nie mozna kochac za bardzo. Po prostu Twoj model milosci (wzorzec jaki przejelas) to model dawania, oddania, itp. Twoj byly "partner" mial zupelnie inny przyklad. I teraz najwiekszym problemem jest to ze masz zal do siebie a tutaj nie ma zadnej Twojej winy. Co wiecej, z innym czlowiekiem ten model jaknajbardziej by sie sprawdzil. Powinnas wiec wybaczyc przede wszsytkim sobie i starac sie (jesli uwazasz ze Twoj model jest ok, a ja uwazam ze jest i wielu mezczyzn marzy o takiej kobiecie) zeby nie przelozyc tych zlych doswiadczen na jakies mury, bariery ale wymagac oczywiscie trzeba, kontrolowac troche, itp.

To co sie z Toba stalo to ze zmienil sie (pod wplywem postepowania chlopaka) Twoj poziom szacunku do samej siebie. Zostalas po prostu uwiklana w jakies dziwne uklady (poprzez brak doswiadczenia, porownania z innymi, naiwnosc, brak czujnosci, itp.) i czesciowo przestalas sie szanowac. Tu tez nie ma Twojej winy, bo to jakby dziecko oszukac w czyms, za co ono nie ponosi zadnej winy. Ale ten szacunek trzeba odbudowac:

wybaczenie sobie > konstruktywne myslenie > nieprzenoszenie zlych doswiadczen > zycie na poziomie swiadomym

Poza tym, takie doswiadczenie jak Twoje dotyka wiele osob. Nie jestes wiec jedyna. Po prostu nie warto aby w dluzszej perspektywnie czasowej zle doswiadczenia determinowaly nasze zycie. To my swiadomie powinnismy wybierac jak, w jakim celu, z kim chcemy zyc. Kierowac sie cechami, kryteriami, byc z tymi, tak i w takim miejscu jakie sobie bedziemy ciagle wybierac.

19

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Kasiula...
Może trudno w to teraz uwierzyć ale czas leczy rany i wszystko, serce, głowa, uczucia i emocje wraca do normy :-) I dalej będziesz niewinna i beztroska.
Orzesz.... żebym ja była taka mądra jak 18 lat miałam!
I przekonasz się, ze to co teraz Ci się wydaje okrutnym zrządzeniem losu to było szczęściem, darem od losu.
Widocznie inny scenariusz na życie jest dla Ciebie, głowa do góry.

20 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 12:03:16)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Dziękuje Wam bardzo za wsparcie...Mam nadzieję, że z czasem odzyskam wszystko to co w sobie miałam a co mi bezprawnie odebrano... Oczywiście na koniec usłyszałam, że to nie moja wina, że ja się starałam że jestem wspaniała tylko, że to w nim nie ma zmian i on nie potrafi się starać. Nie wiem co to znaczy "nie potrafię się starać"? Chyba po prostu nie chcę...nie chce mi się? mam to w d.....?  Tylko jak długo można starać się za dwoje będąc w dodatku na pozycji osoby pokrzywdzonej ;/ ? I jeszcze te oskarżanie mnie o zdradę?? Próba zrzucenia na mnie winy? Próba sprowadzenia mnie do swojego poziomu i tym samym oczyszczenie swojego sumienia? Nieudana zresztą bo nigdy nic złego nie zrobiłam.

21

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Dziękuje Wam bardzo za wsparcie...Mam nadzieję, że z czasem odzyskam wszystko to co w sobie miałam a co mi bezprawnie odebrano... Oczywiście na koniec usłyszałam, że to nie moja wina, że ja się starałam że jestem wspaniała tylko, że to w nim nie ma zmian i on nie potrafi się starać. Nie wiem co to znaczy "nie potrafię się starać"? Chyba po prostu nie chcę...nie chce mi się? mam to w d.....?  Tylko jak długo można starać się za dwoje będąc w dodatku na pozycji osoby pokrzywdzonej ;/ ? I jeszcze te oskarżanie mnie o zdradę?? Próba zrzucenia na mnie winy? Próba sprowadzenia mnie do swojego poziomu i tym samym oczyszczenie swojego sumienia? Nieudana zresztą bo nigdy nic złego nie zrobiłam.

Klasyk:)

22

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Myślałam nawet, żeby napisać do tej..... i ją uświadomić na temat tego człowieka.. (znam numer bo oddał jej po naszym rozstaniu mój stary telefon). Bo mam cholerne poczucie niesprawiedliwości, że tylko ja w tym całym układzie ciągle cierpię a ona sobie żyje w słodkiej nieświadomości i jest wielce zakochana... Tylko nie wiem czy to dobry pomysł.. Może lepiej unieść się honorem i olać tą wartą siebie dwójkę..

23

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Myślałam nawet, żeby napisać do tej..... i ją uświadomić na temat tego człowieka.. (znam numer bo oddał jej po naszym rozstaniu mój stary telefon). Bo mam cholerne poczucie niesprawiedliwości, że tylko ja w tym całym układzie ciągle cierpię a ona sobie żyje w słodkiej nieświadomości i jest wielce zakochana... Tylko nie wiem czy to dobry pomysł.. Może lepiej unieść się honorem i olać tą wartą siebie dwójkę..

Zabraniam Ci!!!

Unieś się honorem i mnie wy...ne na tą wartą siebie dwójkę!

24

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Krejzolka82 napisał/a:
Kasiula160 napisał/a:

Myślałam nawet, żeby napisać do tej..... i ją uświadomić na temat tego człowieka.. (znam numer bo oddał jej po naszym rozstaniu mój stary telefon). Bo mam cholerne poczucie niesprawiedliwości, że tylko ja w tym całym układzie ciągle cierpię a ona sobie żyje w słodkiej nieświadomości i jest wielce zakochana... Tylko nie wiem czy to dobry pomysł.. Może lepiej unieść się honorem i olać tą wartą siebie dwójkę..

Zabraniam Ci!!!

Unieś się honorem i mnie wy...ne na tą wartą siebie dwójkę!

Chyba masz rację...

25

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Kasiula160 napisał/a:

Myślałam nawet, żeby napisać do tej..... i ją uświadomić na temat tego człowieka.. (znam numer bo oddał jej po naszym rozstaniu mój stary telefon). Bo mam cholerne poczucie niesprawiedliwości, że tylko ja w tym całym układzie ciągle cierpię a ona sobie żyje w słodkiej nieświadomości i jest wielce zakochana... Tylko nie wiem czy to dobry pomysł.. Może lepiej unieść się honorem i olać tą wartą siebie dwójkę..

Zabraniam Ci!!!

Unieś się honorem i mnie wy...ne na tą wartą siebie dwójkę!

Chyba masz rację...

Ja wiem, że mam rację!

Po czasie będziesz żałowała, że to zrobiłaś, piszę to z autopsji.

26 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 14:54:14)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Teraz nie bardzo wiem jak pozbierać się z tego wszystkiego.. Czy rzucić się w wir randkowania by wychodzić do ludzi i odzyskać pewność siebie (oczywiście nie mówię tutaj o pakowaniu się w nowy związek)? Czy też pobyć sama ze sobą aby przetrawić to wszystko. Macie może jakieś sprawdzone porady? Tyle lat byłam z tym samym chłopakiem, że już zapomniałam co to randki nie wiem nawet czy potrafiłabym się na nich zachować heh... Czuję że mam w sobie jakąś blokadę która nie pozwala mi się otworzyć na nowe.. czuję jakbym kogoś zdradzała..Dlaczego ciągle noszę w głowie jego dobry obraz zamiast skupić się na tym wszystkim co złe sad Nie wyobrażam sobie nikogo innego obok....

27

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Teraz nie bardzo wiem jak pozbierać się z tego wszystkiego.. Czy rzucić się w wir randkowania by wychodzić do ludzi i odzyskać pewność siebie (oczywiście nie mówię tutaj o pakowaniu się w nowy związek)? Czy też pobyć sama ze sobą aby przetrawić to wszystko. Macie może jakieś sprawdzone porady? Tyle lat byłam z tym samym chłopakiem, że już zapomniałam co to randki nie wiem nawet czy potrafiłabym się na nich zachować heh... Czuję że mam w sobie jakąś blokadę która nie pozwala mi się otworzyć na nowe.. czuję jakbym kogoś zdradzała..Dlaczego ciągle noszę w głowie jego dobry obraz zamiast skupić się na tym wszystkim co złe sad Nie wyobrażam sobie nikogo innego obok....

Raczej odczekac i nie robic nic na sile. Po co randkowac np. jesli Ci sie nie chce nic budowac jeszcze?

28

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem, żebyś zaczęła randkować, ponieważ;
1. Możesz kogoś zranić.
2. Będziesz teraz porównywała każdego z Twoim Ex i to będą porównania zarówno negatywne jak i pozytywne.

Po prostu to nie jest ten czas, kiedyś jak najbardziej, ale nie teraz.

Pisz tutaj na forum, my Ci pomożemy na tyle ile będziemy w stanie:)

29

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

No, dziewczyno... ale się Tobie egzemplarz trafił... Gnój pierwszej jakości. Zacznij grać w lotka wink Trudno uwierzyć, że zdrowy psychicznie człowiek jest zdolny do tak perfidnych zachowań. Trzeba być wyjątkową gangreną, żeby w taki sposób wykorzystać zaangażowanie uczuciowe drugiego człowieka. Czytam i oczom własnym nie wierzę. Jak Ty możesz za kimś takim w ogóle tęsknić i po nim rozpaczać ? Do kościoła idź i daj na tacę w podzięce, że opatrzność nad Tobą czuwa i ten palant znalazł sobie inna ofiarę !

Miałaś zwyczajnego pecha. Zdarza się. Najważniejsze to wyciągnąć z tej historii odpowiednie wnioski dla siebie. Może jesteś osobą zbyt łatwowierną ? Może za bardzo starasz się zadowalać innych, w dodatku własnym kosztem ? Nie chodzi o to, żeby być wyrachowaną, ale trzeba nauczyć się oczekiwania wzajemności od partnera.

Odpocznij trochę. Zbierz się do przysłowiowej "kupy" i jak najszybciej o tym okresie swojego życia zapomnij. Jesteś sympatyczna dziewczyną i jeszcze znajdziesz sobie sensownego chłopaka. Może musiałaś poznać tego czuba, żeby w przyszłości nie przeoczyć kogoś wartościowego... wink

30

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Volver napisał/a:

No, dziewczyno... ale się Tobie egzemplarz trafił... Gnój pierwszej jakości. Zacznij grać w lotka wink Trudno uwierzyć, że zdrowy psychicznie człowiek jest zdolny do tak perfidnych zachowań. Trzeba być wyjątkową gangreną, żeby w taki sposób wykorzystać zaangażowanie uczuciowe drugiego człowieka. Czytam i oczom własnym nie wierzę. Jak Ty możesz za kimś takim w ogóle tęsknić i po nim rozpaczać ? Do kościoła idź i daj na tacę w podzięce, że opatrzność nad Tobą czuwa i ten palant znalazł sobie inna ofiarę !

Miałaś zwyczajnego pecha. Zdarza się. Najważniejsze to wyciągnąć z tej historii odpowiednie wnioski dla siebie. Może jesteś osobą zbyt łatwowierną ? Może za bardzo starasz się zadowalać innych, w dodatku własnym kosztem ? Nie chodzi o to, żeby być wyrachowaną, ale trzeba nauczyć się oczekiwania wzajemności od partnera.

Odpocznij trochę. Zbierz się do przysłowiowej "kupy" i jak najszybciej o tym okresie swojego życia zapomnij. Jesteś sympatyczna dziewczyną i jeszcze znajdziesz sobie sensownego chłopaka. Może musiałaś poznać tego czuba, żeby w przyszłości nie przeoczyć kogoś wartościowego... wink

Hehe Volver twój post nieco poprawił mi humor smile Dzięki smile Masz racje w tym, że dużo od siebie daje i nie oczekuję za wiele w zamian. Nie wiem to kwestia charakteru taka po prostu jestem. Lubię dawać. Robię to z miłości. Tak po prostu. Ale faktycznie w tym dawaniu gdzieś się zagubiłam. Zaburzyłam jakąś równowagę między dawaniem a braniem w tym związku. Może przyczyniłam się trochę do tego, że taki był? Po prostu miał ze mną za dobrze? Za łatwo? Zauważyłam, że zawsze wycofywał się gdy zaczynał widzieć jakieś trudności kiedy musiał o coś zawalczyć czy wymagało to za wiele wysiłku po prostu rezygnował (podam tu przykład studiów gdzie do ostatniego semestru 3 roku podchodził...2?3 razy? Nigdy ich nie skończył...)

31 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-06-30 20:04:34)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Fantastycznie, że lubisz dawać w dodatku bezinteresownie ! Rób tak dalej, ale trochę lepiej dobieraj beneficjentów wink Nie ma sensu obdarowywanie osób, które tego daru zwyczajnie nie doceniają. Strata energii.

Nie sadzę, że jakoś znacznie przyczyniłaś się do tego,że Twój chłopak stał się egoistą. Moim zdaniem to cecha wrodzona w dodatku podsycana w dzieciństwie przez rodziców, dlatego on zawsze będzie szukał partnerek, które będzie mógł wykorzystywać. Wiesz... takie mu "starzy"oprogramowanie wgrali na dysku wink Typ luzaczka i pasożyta, który lubi wygodnie żyć cudzym kosztem. Jak nowa panna nie będzie miała ochoty zbyt długo mu nadskakiwać, to po "okresie próbnym" na bank ją wymieni na lepszy model.

32

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Volver napisał/a:

Fantastycznie, że lubisz dawać w dodatku bezinteresownie ! Rób tak dalej, ale trochę lepiej dobieraj beneficjentów wink Nie ma sensu obdarowywanie osób, które tego daru zwyczajnie nie doceniają. Strata energii.

Nie sadzę, że jakoś znacznie przyczyniłaś się do tego,że Twój chłopak stał się egoistą. Moim zdaniem to cecha wrodzona w dodatku podsycana w dzieciństwie przez rodziców, dlatego on zawsze będzie szukał partnerek, które będzie mógł wykorzystywać. Wiesz... takie mu "starzy"oprogramowanie wgrali na dysku wink Typ luzaczka i pasożyta, który lubi wygodnie żyć cudzym kosztem. Jak nowa panna nie będzie miała ochoty zbyt długo mu nadskakiwać, to po "okresie próbnym" na bank ją wymieni na lepszy model.

Bardzo trafne uwagi smile Dokładnie taki jest i dokładnie to samo myślę o jego przyszłym związku/związkach. On nie jest materiałem na PARTNERA. To takie duże dziecko, które nie potrafi żyć samemu.Zgrywa cwaniaka a do dentysty sam zapisać się nie potrafi hehe...ale to tak na marginesie smile...

33

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Kasiu, najlepiej będzie jak jeszcze dzisiaj pożegnasz się z nim  w myślach  mówiąc - idź z Bogiem i nigdy nie wracaj wink
Zagospodaruj sobie jakoś sensownie ten odzyskany wolny czas. Pogoda się nam w kraju poprawiła, więc na jakąś plażę z dobrą książką możesz się wybrać, albo z koleżanką  do kina. Nie wiem, co lubisz  smile

34 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-06-30 22:04:28)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Volver napisał/a:

Kasiu, najlepiej będzie jak jeszcze dzisiaj pożegnasz się z nim  w myślach  mówiąc - idź z Bogiem i nigdy nie wracaj wink
Zagospodaruj sobie jakoś sensownie ten odzyskany wolny czas. Pogoda się nam w kraju poprawiła, więc na jakąś plażę z dobrą książką możesz się wybrać, albo z koleżanką  do kina. Nie wiem, co lubisz  smile

Tak też zamierzam smile Postanowiłam, też sobie, że muszę popracować nad sobą. Nauczyć się choć chwilę żyć sama ze sobą ( nie byłam sama od 7 lat). I poczuć się szczęśliwa sama ze sobą. Za bardzo się przywiązuję i uzależniam swoje szczęście i poczucie wartości od kogoś. To taka moja osobista terapia w razie gdyby nie daj boże spotkało mnie kiedyś coś podobnego chcę być pewna, że zawsze poradzę sobie sama i rozstanie z partnerem nie będzie dla mnie oznaczało końca świata jak do tej pory to widziałam... Choć mam nadzieję, że mój limit cierpienia i nieszczęść się wyczerpał hehe smile

35

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Bardzo dobry pomysł z tą praca nad sobą ! smile Jak to mądrzy ludzie mówią - nie ważne, co nas spotyka... ważne jak do tego podchodzimy. Jak rzetelnie do tematu własnego udoskonalania podejdziesz, to nikt nie będzie już miał okazji owego cierpienia Tobie sprawić. Przynajmniej jakiś pożytek z tego byłego związku będzie... wink

36 Ostatnio edytowany przez Fay D. Flourite (2015-07-01 08:40:43)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Oo ładna historia z początku, ale późńiej coraz gorzej ^_^ Miło by było poznać kogoś w podobny sposób, ale żeby z mojej strony dziewczyna, nie była taka jak Twój chopek xD
Aż głupio mówić, bo zwykle leci hate ;D Ale nio, dobra z Ciebie dziewczyna tylko trafiłaś na byle co smile
Główka do góry



Pozdrawiam

37

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, którą mi powtarzał jak wrócił, że życie to nie bajka i, że niczego nie można być pewnym ani nic planować bo nigdy nic nie wiadomo. Miał mi za złe, że jak to powiedział: "znowu się za bardzo przywiązałaś"... Kurde skoro z kimś niby mam być coś sobie obiecaliśmy i się kochamy to chyba normalne, że nie będę z góry zakładać, że za miesiąc -dwa wszystko może się skończyć i będziemy się rozstawać znowu ;/ Chyba, że to ja żyję w jakimś odrealnionym wyidealizowanym świecie i mam złe wyobrażenie o miłości. Jak tak to mnie oświećcie proszę tongue  A może to jego świat jest po prostu taki obłudny i okrutny...

38

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, którą mi powtarzał jak wrócił, że życie to nie bajka i, że niczego nie można być pewnym ani nic planować bo nigdy nic nie wiadomo. Miał mi za złe, że jak to powiedział: "znowu się za bardzo przywiązałaś"... Kurde skoro z kimś niby mam być coś sobie obiecaliśmy i się kochamy to chyba normalne, że nie będę z góry zakładać, że za miesiąc -dwa wszystko może się skończyć i będziemy się rozstawać znowu ;/ Chyba, że to ja żyję w jakimś odrealnionym wyidealizowanym świecie i mam złe wyobrażenie o miłości. Jak tak to mnie oświećcie proszę tongue  A może to jego świat jest po prostu taki obłudny i okrutny...

Fakt - życie to nie bajka ale każdy chce chodź spróbować jak smakuje szczęście smile Myślisz jak wiele osób - ja jestem mężczyzną i mam takie samo wyobrażenie o miłości. Jeśli komuś naprawdę znów zaufam i zaangażuje się, to nigdy nie pomyśle że może się to jakoś skończyć kiedykolwiek. Ponoć dobrym jest nie przyzwyczajać się do nikogo i do niczego ale w takim razie jak funkcjonować ? Trzeba było by budzić się co dzień rano z myślą "dziś to może być koniec". Trochę nie realne dla osoby takiej jak ja. Swoją drogą świat jest obłudny i okrutny ale to nie oznacza że Ty też taka musisz być. Wierze że jest paru normalnych, dobrych i bezinteresownych ludzi jeszcze ...
Pozdrawiam

39

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Ehh dzisiaj dopadła mnie jakaś nostalgia..trochę tęsknota... Za tym co było kiedyś... za tym jaki on kiedyś był... Tak mi ciężko uwierzyć, w to jakim stał się człowiekiem... Straszne jak można kogoś nie znać mieszkając z nim pod jednym dachem heh... Myślę o nim codziennie mimo tego co mi zrobił ;/...

40

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Ehh dzisiaj dopadła mnie jakaś nostalgia..trochę tęsknota... Za tym co było kiedyś... za tym jaki on kiedyś był... Tak mi ciężko uwierzyć, w to jakim stał się człowiekiem... Straszne jak można kogoś nie znać mieszkając z nim pod jednym dachem heh... Myślę o nim codziennie mimo tego co mi zrobił ;/...

Pomyślisz, pomyślisz i przestaniesz!

41

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Powtarzam sobie jak mantrę, że on mnie zdradził i oszukał i, że jest nic nie wartym gnojkiem.. trochę pomaga tongue

42 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-07-01 16:58:32)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Powtarzam sobie jak mantrę, że on mnie zdradził i oszukał i, że jest nic nie wartym gnojkiem.. trochę pomaga tongue

No to sobie powtarzaj oraz czytaj swoje jak i nasze posty!:)

43

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Dzisiaj się odezwał... "Wszystko dobrze?"... Nie wiem po jaką cholerę on do mnie pisze ;/

44

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Dzisiaj się odezwał... "Wszystko dobrze?"... Nie wiem po jaką cholerę on do mnie pisze ;/

Sprawdza, czy nadal jesteś na każde jego skinienie...
Ja bym nie odpisywała. Chyba, że ewentualnie : Tak, nawet bardzo dobrze smile

45

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Najbardziej mnie wkurza fakt, że z nią pisał dzień w dzień nawet do kibla telefon zabierał ;/... a do mnie odezwie się raz na parę dni z jakimś kretyńskim tekstem czy wszystko dobrze.... ja pierd................ A niech się wali nic nie odpisuje już go to nie powinno obchodzić czy u mnie dobrze czy niedobrze...

46

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Najbardziej mnie wkurza fakt, że z nią pisał dzień w dzień nawet do kibla telefon zabierał ;/... a do mnie odezwie się raz na parę dni z jakimś kretyńskim tekstem czy wszystko dobrze.... ja pierd................ A niech się wali nic nie odpisuje już go to nie powinno obchodzić czy u mnie dobrze czy niedobrze...

Nie odpisuj, "olej' Go.

47

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Przeczytałam twoją historię. I proszę cię, ile tylko masz sił odetnij się od tego człowieka. Jego sms-y z pytaniem 'co słychać?" to nic innego jak tylko sprawdzanie, czy jesteś nadal w oczekiwaniu i przypomnienie o sobie abyś się nie wyleczyła z niego. Bo on cię nie kocha, traktuje jak poczekalnię w razie potrzeby. Gdy nóżka się powinie jest gdzie wrócić, odpocząć i przeczekać. Albo zacząć poszukiwania na spokojnie po opatrzeniu i zagojeniu ran (a jak się znajdzie poczekalnię się opuszcza). Nie mówiąc już jak miło, gdy ktoś cię tak mocno kocha. Żal do końca taką osobę stracić, a niech cały czas myśli i tęskni. A wreszcie, powiedz, gdzie on takiego drugiego jelenia znajdzie? (znam to z autopsji, tez byłam takim jeleniem-bazą, taką poczekalnią z bankomatem).
Dlatego zrób wszystko aby się odciąć od gadziny. Oczywiście, jak się odetniesz nasilą się sms-y a nawet miłe słówka. Ale nie daj się, to tylko wyrachowanie z jego strony, nic więcej.

48

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Bo, tak naprawdę to go rzeczywiście nie interesuje, co u Ciebie... To jest tylko sprawdzanie, czy wciąż Twoje drzwi są dla niego otwarte.
Myślę, ze ignorowanie tych sms-ów, to najlepsza opcja smile

49

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Volver napisał/a:

Bo, tak naprawdę to go rzeczywiście nie interesuje, co u Ciebie... To jest tylko sprawdzanie, czy wciąż Twoje drzwi są dla niego otwarte.
Myślę, ze ignorowanie tych sms-ów, to najlepsza opcja smile

Oczywiście, że On sprawdza, możliwe, że nie jest tak "różowo" z nową Panienką i woli mieć "koło zapasowe" w postaci Twojej osoby, Kasiula.

Zero kontaktu.

50 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-07-02 11:45:34)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Na prawdę nie wiem jak można mieć taki tupet ;/ zdradzić kogoś i oszukać dwa razy, zdawać sobie sprawę, że ja wiem i pisać sobie jak gdyby nigdy nic co słychać... Toć jak nie chce ze mną być to chyba powinien mieć mnie w poważaniu tak?  To jakiś obłęd......
Zresztą to dopiero dwa tygodnie i co już uznał niby znowu, że mu z nią źle? Generalnie jak się wyprowadzał pamiętam jak mówił mi, żebym się z niczym nie śpieszyła (tj. decyzją o mieszkaniu z kimś i takie tam) a jak go poprosiłam o to samo mówiąc, żeby zastanowił się sam ze sobą czego chce od życia bo tylko wszystkich krzywdzi to stwierdził, że on wcale nie musi kogoś jakoś mocno kochać by z nim mieszkać. Więc co? Nie kocha jej i z nią mieszka bo co? Bo mu gotuje i daje d...? Choć w sumie prawdy nigdy się nie dowiem. Bo to, że on MÓWI, że nie kocha jej to wcale nie musi tego oznaczać... On dużo rzeczy mówił... Czasem wydaje mi się, że on nie wie co to znaczy kogoś kochać po prostu...  a co do tego czy traktuje mnie jak koło ratunkowe nie wiem. Jak odchodził mówił, że to ostatni raz i nigdy więcej nie wróci żeby mnie nie ranić.  Jeszcze jeden tekst mi się przypomniał "Ty nie wiesz jaki ja jestem. Już raz się na tym przejechałaś a ciągle ślepo mi wierzysz" heh.. a przez cały ten czas po powrocie niby prosił abym mu ufała i wmawiał, że już nie mam się czego obawiać.. ehh........ Kiedyś w jakiejś sprzeczce  kiedy zapłakana pytałam kiedy wreszcie urwie kontakt powiedział mi,że jak tak dalej pójdzie to może wcale tego nie zrobi bo jej nie kocha ale sam kontakt mu się podoba... sad

51

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Na prawdę nie wiem jak można mieć taki tupet ;/ zdradzić kogoś i oszukać dwa razy, zdawać sobie sprawę, że ja wiem i pisać sobie jak gdyby nigdy nic co słychać... Toć jak nie chce ze mną być to chyba powinien mieć mnie w poważaniu tak?  To jakiś obłęd......
Zresztą to dopiero dwa tygodnie i co już uznał niby znowu, że mu z nią źle? Generalnie jak się wyprowadzał pamiętam jak mówił mi, żebym się z niczym nie śpieszyła (tj. decyzją o mieszkaniu z kimś i takie tam) a jak go poprosiłam o to samo mówiąc, żeby zastanowił się sam ze sobą czego chce od życia bo tylko wszystkich krzywdzi to stwierdził, że on wcale nie musi kogoś jakoś mocno kochać by z nim mieszkać. Więc co? Nie kocha jej i z nią mieszka bo co? Bo mu gotuje i daje d...? Choć w sumie prawdy nigdy się nie dowiem. Bo to, że on MÓWI, że nie kocha jej to wcale nie musi tego oznaczać... On dużo rzeczy mówił... Czasem wydaje mi się, że on nie wie co to znaczy kogoś kochać po prostu...  a co do tego czy traktuje mnie jak koło ratunkowe nie wiem. Jak odchodził mówił, że to ostatni raz i nigdy więcej nie wróci żeby mnie nie ranić.  Jeszcze jeden tekst mi się przypomniał "Ty nie wiesz jaki ja jestem. Już raz się na tym przejechałaś a ciągle ślepo mi wierzysz" heh.. a przez cały ten czas po powrocie niby prosił abym mu ufała i wmawiał, że już nie mam się czego obawiać.. ehh........

Napisz sobie dużymi literami to Jego zdanie "Ty nie wiesz jaki ja jestem. Już raz się na tym przejechałaś a ciągle ślepo mi wierzysz" i czytaj i "wbijaj" do głowy.

52

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

https://www.youtube.com/watch?v=JWofQTAhUKA

Podsyłam Wam moją nutkę na dziś heh jakoś dodaje mi sił smile

53 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-07-03 07:23:51)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Ehh dziewczynki dołek znowu mnie dopadł sad Nie wiem próbuje sobie tłumaczyć, że nie mogę go kochać i tęsknić do niego po tym co mi zrobił...A jakoś nie potrafię przestać o tym wszystkim myśleć sad Tak bym chciała, żeby było jak dawniej sad( Tak bardzo boję się samotności... Czuję się jakby mi ktoś wiercił dziurę w brzuchu i w sercu sad W dodatku doszukuję się przyczyn jego zdrady w sobie....

54

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Tęsknisz do kogoś kogo nigdy nie było... ten cudowny chłopak z którym byłaś istnieje jedynie  w Twoich wyobrażeniach. Doły po rozstaniach, strach i inne "atrakcje", to raczej standard. Zdecydowana większość z nas tego doświadczyła. Myślę, że jednak wszystko jest lesze niż toksyczny związek. Nawet bycie singlem, a to wcale nie musi oznaczać bycie samotnym... wink

55 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-07-03 08:44:40)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

W dodatku znowu mnie korci żeby napisać do tej dziewuchy i jej wszystko wygarnąć.. Z jednej strony czuję, że taka zemsta przyniosłaby mi ogromną ulgę a z drugiej strony z  tyłu głowy mam, że nie powinnam tego robić... Tylko to poczucie niesprawiedliwości ehh ;/

56 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-07-03 09:36:36)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

W dodatku znowu mnie korci żeby napisać do tej dziewuchy i jej wszystko wygarnąć.. Z jednej strony czuję, że taka zemsta przyniosłaby mi ogromną ulgę a z drugiej strony z  tyłu głowy mam, że nie powinnam tego robić... Tylko to poczucie niesprawiedliwości ehh ;/

Cześć Wam:)


Wiem, że myślisz, że Ci ulży, ulży na chwilę, ale potem będziesz zła na siebie, że napisałaś.

Czas, tylko i wyłącznie czas... .

P.S. Piosenka nie moje klimaty, ale dla Ciebie w tym momencie idealna:)

57 Ostatnio edytowany przez Kasiula160 (2015-07-04 07:40:20)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Znowu napisal: 'odezwij się proszę' heh.... pewnie chce sumienie uspokoic czy sie czasem nie pocielam przez niego hmm

58 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-07-04 08:39:13)

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Clint Jones napisał/a:

klasyka.
nie wiesz, że nie daje się niczego na kredyt?
jeśli chciałaś wrócić, to trzeba była wrócić, kiedy on faktycznie z nią zerwie, kiedy zerwie dziwne znajomości i przedstawi Ci na to dowody. ale wrócić na próbę z ostrzeżeniem, że przy pierwszym jego niewywiązaniu się z umowy Ty odchodzisz. na amen.
a w momencie kiedy on ją poszedł pocieszać to Ty się ochoczo zgodziłaś... i uwierzyłaś, że on tak z dobrego serca.

koleś cały czas nie był pewny którą wybrać. kiedy Ty odeszłaś, to popsułaś mu plan, bo to nie on wybrał. więc namawiał byś wróciła, ugłaskał przez chwilę i mógł znowu wybierać. tymczasem druga przeciągnęła go na swoją stronę.
bądź pewna, ze za jakiś czas (dość szybki) znów się on odezwie. ten typ tak ma. przecież z alkoholiczką długa nie wytrzyma. kto mu upierze gacie, zrobi obiad? ona? dzieci z nią? przecież to nie typ na żonę. co najwyżej na romansik.

No sorry, ale to on chciał wrócić.
Ona zmieniła nr. telefonu i urwała wszelkie z nim kontakty.
Dopiero odezwała się na FB..
Dlaczego siejesz zamęt?
Bo z tego co piszesz to on jest ten dobry a ona ta zła.
Autorko kopnij tego pana w 4 litery i zacznij myśleć o sobie, bo Twoje szczęście jest najważniejsze i Ty jesteś najważniejsza.
On niech sobie idzie do laluni i bzyka ją kolejne 3 miesiące albo do końca życia.
Może Clint lubi jak jego kobieta bzyka się z innym, ale Ty nie musisz i go nie słuchaj.

59

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Znowu napisal: 'odezwij się proszę' heh.... pewnie chce sumienie uspokoic czy sie czasem nie pocielam przez niego hmm

Kasiula daruj sobie i nie myśl o nim.

60

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Znowu napisal: 'odezwij się proszę' heh.... pewnie chce sumienie uspokoic czy sie czasem nie pocielam przez niego hmm

Heyka:)

Nie analizuj tego dlaczego napisał do Ciebie, po prostu skasuj tego sms'a i tyle.

61

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Wiem, że nie powinnam się odzywać...tylko to takie trudne.... Mimo tego wszystkiego ja chyba nadal go kocham ... Jestem chyba nienormalna sad

62

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Wiem, że nie powinnam się odzywać...tylko to takie trudne.... Mimo tego wszystkiego ja chyba nadal go kocham ... Jestem chyba nienormalna sad

Jesteś normalna:)

Wiem, że to trudne, ale naprawdę nie pisz.

Naprawdę najlepiej będzie jak zlikwidujesz Jego sms'y.

63

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Po każdej wiadomości mi się trzęsą ręce... mam już jakąś nerwicę chyba przez to wszystko sad Kolejna wiadomość" "bo się martwię"...

64

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....
Kasiula160 napisał/a:

Po każdej wiadomości mi się trzęsą ręce... mam już jakąś nerwicę chyba przez to wszystko sad Kolejna wiadomość" "bo się martwię"...

No to napisz Mu, że wszystko w porządku i żeby się przestał o Ciebie martwić, bo nie musi i zaznacz, żeby nie pisał.

Napisz Mu tak: " Tak wszystko w porządku. Dzięki, ale nie musisz się o mnie martwić. Prośba, nie pisz już do mnie."

65

Odp: Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Najlepsze jest to, że kiedy mnie zostawiał mówił, że najlepiej będzie jak nie będziemy mieli kontaktu, że nie chce robić mi nadziei już. A teraz sam pisze ;/

Posty [ 1 do 65 z 97 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Długa historia głupiej naiwnej kobiety ....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026