netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

długa historia o miłości

41 odpowiedzi7 075 wyświetleńzałożony przez kasiamauryda, 03.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » długa historia o miłości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: długa historia o miłości

Witam Przedstawiałam się już na tym forum ale powtórzę jestem kobietką mam 26 lat mężatka z jednym dzieckiem- dziewczynka lat 6. Opowiem wam moją historie może nie jest ona zbyt ciekawa czy inspirująca ale powiem wam szczerze ze szukam opinii na ten temat kogoś postronnego, nie najbliższych z rodziny nie przyjaciół bo przypuszczam ze gdybym komuś tę historie opowiedziała zmienił by zdanie czy myślenie o nas(o mężu i o mnie ) nazwijmy mojego męża powiedzmy Przemek i już przechodzę do rzeczy. Przepraszam za chaotyczne pisanie ale nie jestem jakoś szczególnie zdolna w tym kwestiach.
          Historia ta zaczęła się w 2006 roku byłam młodziutka jak się domyslacie miałam 17 lat i pstro w głowie, byłam rozchwytywana przez chłopaków i adorowana na kazdym kroku, podobalo mi się to. Pewnego pięknego dnia poznałam uroczego Pana: Przemek- Przystojny i taki Kochany i świat zawirował typowe uczucie zakochania: nic innego dla mnie nie musiało istnieć: motylki w brzuchu, błogostan i ogólne szczescie.Naprawdę chwilę spędzone z Nim zostaną zawsze w mojej pamięci był idealny: troskliwy Kochany opiekuńczy, zrobiłby dla mnie wszystko...noo prawie wszystko mieszkaliśmy nie daleko od siebie ale niestety nie mogliśmy sie zbyt czesto spotykać widzieliśmy się raz w tygodniu sobota niedziela odpadała twierdził że w sobote ma dużo pracy w domu a w niedziele nigdy nie spotykał sie z dziewczynami, więc weekendy wyglądały tak ze ja siedziałam w domu i myślałam ze on tez, ale było inaczej on spotykał się z "innymi koleżankami poznanymi w internecie, uważal to że nie robi nic złego i chciałby żebym go nie ograniczała ze kocha mnie nad życie ale chce tez spotykać sie z innymi. Ja nie zabraniałam mu spotykania się ze znajomymi bo zawsze uważałam że trzymanie na przysłowiowej smyczy nie jest dobre. Czas leciał a chwile spedzone z nim były najlepszymi momentami w moim życiu- czułam sie bezpieczna, czułam się taka szczęśliwa, doceniona i wyjątkowa. Nigdy nie dostawałam żadnych prezentów tzn ewentualnie na urodziny. Wiadomo jak każda kobieta uwielbiamy takie drobnostki, ale powiem szczerze nie było to ważne bo czułam się BŁOGO!Codzienne Smsy,  rozmowy przez telefon umilały mi czas do Naszego spotkania. Tak naprawdę nie podobało mi sie to ze rzadko sie widywaliśmy ale byłam w stanie wszystko znieść...do czasu kiedy spotkałam w szkole Pana pedagoga...nie myślcie sobie ze to jakiś staruszek nie nie był na stażu czy praktykach w szkole miał wtedy 23 lata a ja 17 Jaki był? MMMM istne ciacho!umięsniony mega przystojny poprostu mmm. Mieliśmy z tym panem zajęcia raz w tygodniu. Pewnego dnia otrzymałam telefon i okazało sie ze to własnie ten Pedagog...i zaczęło się. Miał dla mnie dużo czasu bo codziennie spotykaliśmy sie w szkole i po szkole także. Czułam sie rozdarta  bo tak naprawdę kochałam Przemka ale ten czas wspólnie spędzony z Pedagogiem był...co tu dużo mówić wprost wymarzony. Źle się z tym czułam bo z Przemkiem byliśmy bliskoo to własnie z nim przeżyłam swój pierwszy raz  a jednak dalej trwałam w tej chorej sytuacji i spotykałam sie pokryjomu z pedagogiem. Znowu poczułam sie kochana i czułam ze dla niego tylko ja sie licze. W pewnym sensie pocieszałam się nim gdy Przemek nie miał czasu dla mnie. Z panem Pedagogiem chodziliśmy na wieczorne spacery jeździliśmy na rowerach był we mnie wpatrzony jak w obrazek. Jak sie później dowiedziałam pedagog miał dziewczyne. Nie przeszkadzało mi to przeciez ja tez miałam chłopaka. Był to w pewnym sensie układ. Zachowywałam sie jak kurwa tyle tylko ze nie brałam za to pieniędzy. Bądźmy szczerzy poprostu dałam mu dupy, przepraszam za wulgaryzmy ale jak to nazwać? to nie było Kochanie się to było dupczenie fakt faktem spotykaliśmy się pół roku a "przespaliśmy sie" ze sobą 3 razy ale tak zdradziłam Przemka. z Przemkiem spotykałam się nadal i nic nie zapowiadalo ze to sie zmieni może nie układało się momentami najlepiej chyba przypuszczał ze cos jest nie tak. Bywały momenty kiedy spotykaliśmy się a on mówił mi że poznał naprawde fajną dziewczyne i ze nie chce juz ze mną być(i tak 5 razy:D). Wiecie jak ja to przeżywałam robiłam takie cyrki beczałam klękałam przed nim- po prostu żenada, ale wtedy to działało, bo jednak zależało mi na nim i nie chciałam zeby w ten sposób sie to skonczyło. Duzo z Przemkiem rozmawialiśmy i staliśmy sie zżyci ze sobą do tego stopnia że czułam że nie potrafie bez niego żyć! W między czasie naprawdę dużo sie wydarzyło byłam na wycieczce gdzie upiłam się i całowałam się z "kolegą" pewnie uznacie mnie za lafiryndę czy pierwszą lepszą- no i macie rację. Najgorsze w tym wszystkim było to że niczego nie powiedziałam Przemkowi. Dusiłam to w sobie i nie byłam z nim szczera, było i ciężko bo musiałam być najlepszym aktorem w swoim życiu i wychodziło mi to nawet całkiem całkiem.
                      Z panem pedagogiem spotykałam się dokładnie 5 miesięcy ale pewnego dnia uznałam że jestem głupia że nie tak to powinno wyglądać. Powinnam grać fair. Przyznałam się Przemkowi do zdrady(beczałam przy tym jak wół)ale nie byłam w stanie sie przyznać do wszystkiego nie powiedziałam mu całej prawdy tylko częśc tzn o jednym razie i że całowałam się z kolegą na wycieczce tez nie powiedziałam.
Dowiedziałam się że Przemek także mnie zdradził i nie było to dla niego nic ważnego bo była to prostytutka. Jakos to zniosłam i uznaliśmy że zaczniemy życie" od nowa" młodzi szaleni i bez zozbowiązań. Przemek od tamtej pory traktował mnie jakbym nic dla niego nie znaczyła a co więcej byłam tylko zwykłą szmatą, byłam poniżana obrażana i traktowana jak śmieć. Oczywiście były momenty kiedy czułam sie wyjątkowa i kochana. Dlatego ja niczego nie przekreślałam bo nadal to On był dla mnie kimś wyjątkowym tłumaczyłam sobie"miał zły dzien" albo no tak zasłuzyłam sobie i tak mijały tygodnie...lata byliśmy ze sobą 3 lata a chwila kryzysowa z panem pedagogiem była na poczatku naszego związku. Miałam także szkołe i maturę więc spędzaliśmy trochę mniej czasu czyli raz na 2 tygodnie czasem udało nam sie wyrwać ze szkoły razem i tak udawało nam sie razem przetrwać wydawało się : Zakochani po same uszy. Udało mi się nakłonić Przemka na spotkanie nawet w weekendy. Byliśmy dla siebie naprawde bliscy ale cos wisiało w powietrzu, czułam ze cos sie może wydarzyć nie byłam z nim do końca szczera, nie traktował mnie tak jak kiedyś, owszem był miły gdy byliśmy wpatrzeni w siebie albo gdy "kochaliśmy się" wtedy świat mógłby nie istnieć. SeX naprawdę był boski.
                        Był piękny dzień tak jak co dzień miałam juz mature w kieszeni dobrą prace i cudownego chcłopaka nie idealnego ale po tym co przeszliśmy razem wydawało sie ze przetrwamy wszystko. Przemek zjawił sie u mnie w domu popołudniu oczywiscie ładnie sie znim przywitałam ale...o nie chciał usłyszałam słowa" Kasia ja nie potrafie tego znieść ze mnie zdradziłas cały czas o tym myśle i nie potrafie przestać dlatego nie możemy byc juz razem SORRY" wyszedł bez pozegnania napisał smsa"wiem że juz pare razy mówiłem Ci ze nie chce byc z Toba ale tym razem na 100%". Pomyslałam sobie co ja teraz zrobie?? tak wiem moja wina ale nie potrafie juz tego zmienic, przebeczałam 3 dni nie spałam nie funkcjonowałam normalnie ale do pracy chodzic trzebabyło i jakos normalnie zyć tez trzebabyło. Ja oczywiscie nie dawałam za wygraną bo taki juz mam ty charakteru ze nie poddaje się! Walczyłam o niego tzn próbowałam przyjeżdzałam do niego zeby poprozmawiać, dzwoniłam własciwie to próbowałam dzwonic bo kazda moja próba była zakończana fiaskiem. Pisałam do niego nawet listy smsowałam. Robiłam co tylko możliwe żeby zamienił ze mną choć parę słów. Wszystko na nic. Nie i koniec. Nie poddałam sie ale mniej nalegałam na jego rozmowy ze mną.
                        Byłam w pracy kiedy zrobiło mi się nie dobrze i zemdlałam na chwile ale pomyslałam sobie o no tak nie zjadłam śniadania. Działo się tak codziennie wiec wiedziałam co jest grane ale by sie upewnić poszłam do ginekologa i utwierdzil mnie w tym że bede miała DZIECKO! Byłam sama jak palec. Historia jak z filmu. Zadzwoniłam do Przemka o dziwo odebrał mój telefon! próbowałam do niego sie dodzwonić 2 tygodnie a tu??? ODEBRAŁ!!! Wiec zaczynam mu mówic ze chciałabym żeby wrócił ze chciałabym zacząć wszystko do nowa a On : NIE!!!!
Okej . Powiedziałam mu takie słowa dodam ze działo sie to 6 lat temu a ja wszystko pamiętam. " W takim razie jeśli nie to ja sama bede wychowywała moje dziecko i niczego nie chce od ciebie! " rozłączyłam sie oczywiście przypuszczam ze nie tego sie spodziewał i był w szoku i próbował sie do mnie dodzwonić ale ja uparta bestia oczywiście nie odbierałam nawet ba! wyłączyłam telefon i wyszłam z domu. Wróciłam bardzo późno spacerowałam tu i ówdzie ale w domu czekał na mnie juz Przemek. Co ja sobie głupia pomyslałam!? Wiecie co ze chce do mnie wrócić ze ułożymy sobie życie we trojkę . Jednak nie to usłyszałam ale za to usłyszałam " chcesz mnie złapac na cudze dziecko????????? przecież to na 100% nie jest moje dziecko ! puszczałaś sie na lewo i prawo to masz!"
Być może stan w którym byłam działał na mnie łagodząco, ale nie przejęłam sie tymi słowami byłam pewna ze jest to dziecko Przemka z nikim od 3 lat nie sypiałam(pedagog był na początku naszego związku) Powiedziałam tylko ze sama sobie poradze i ze jeśli jednak by sie zdecydował to jestem w stanie wyłożyć kasę na testy na ojcostwo bo jestem pewna ze to on.
Długo była cisza ale zjawił sie u mnie w pracy  i powiedział " chce byc z tobą i wychowamy dziecko razem, weźmiemy ślub i wszystko się ułoży"
                      Tak też się stało wzieliśmy ślub, potem urodziła nam sie najważniejsza osoba w naszym zyciu: Martynka! Nie wszystko było takie jak byśmy sobie to wymarzyli. Zamieszkaliśmy razem w domu po tesciach. Nie dogadywałam sie z jego mamą ale musielismy tutaj mieszkac bo przeciez z dzieckiem gdzies trzeba. Przemek nie dogadywał sie z moimi rodzicami obrazał ich na kazdym kroku, zachowywał sie dla nich jak cham! A ja? Co ja mogłam mieliśmy małe problemy z naszą dziecinką jak sie urodzila ale później juz tylko co raz lepiej, Przemek w ogóle nie zajmował sie Martynką czasem tylko przytulał całował. Ja byc moze mogłam nie istniec. Byliśmy razem. Przemek zachorował i czuł sie z dnia na dzien co raz gorzej wylądował w szpitalu, jednak wyszedł z tego i było wszystko ok...no prawie. Miał do mnie wyrzuty ze go mało odwiedzałam...ze jego mama musiała mu prac piżame ze ja nie jestem "dobrą gospodynią!" ze nie potrafie popsrzatac uprac poprasowac i rzetelnie sie dzieckiem zając! załamałam się...było mi cieżko. Wydawało mii sie ze robię wszystko tak jak należy. Starałam się! byłam mamą i zoną na pełnym etacie! sprzatałam gotowałam i zajmowałam sie dzieckiem! i jeszcze do tego musiałam byc najlepszą Kochanką dla mojego męża. Bolało mnie wszystko po ciązy miałam cesarke dlatego połóg trwa krócej. Mój mąż był w celibacie tyle czasu dlatego po tak długim czasie Kochalismy sie jak dzikusy "bo on tak chce" ja zgadzałam sie na wszystko. Byłam kurą domową siedziałam w domu i robiłam wszystko by zadowolic mojego męża. Jemu nie podobało sie to ze chciałabym wyjsc z koleżankami porozmawiac albo cos w tym stylu nie i koniec bo przeciez kto dzieckiem sie zajmie? Jego zycie wyglądało odrobine inaczej dziecko i zona w domu a on uczył sie i pracował, znikał wieczorami a w ciągu dnia przesiadywał u mamy. Życie jak w madrycie. Nie dawno to jest 2 lata temu czyli 4 lata po ślubie dowiedziałam sie ze spotykał się z "koleżanką" opowiedział mi całą tę sytuacje ze zamiast na studia spotykał sie z nią. Panna jak panna choc juz ie panna-mężatka dwójka dzieci. Piekna, mogłabym rzec przepiękna, istna lalunia albo tapeciara. długie blond włosy paznokcie mega długie. Skąd wiem jak wygląda? Spotkałam ją przypadkiem w sklepie a mój mąż posiadał piękne nagie zdjęcie tej owej pani na komputerze. Długie nocne rozmowy dały mi poczucie ze jednak nie zdradził mnie chociaz było blisko, całowali się piescili itd. Tak uwierzyłam mu. Przyznał się także ze spotykał sie z jakąs dziewczyną z internetu ze uprawiali sex wirtualny?(nawet nie wiedziałam ze tak mozna?-zacofana jestem) Przyznał się ze smsował z paroma dziewczynami ze wydzwaniał do nich. Uwierzyłam mu ze mnie nie zdradził. Chociaż czy pieszczoty  całowanie się to zdrada?Jak kto uważa.
                      Moja mama bardzo mnie wspierała w tym trudnym czasie jak już wspomniałam nasza Martyska tez trochę chorowała(wcześniak). Gdyby nie moja mama chyba bym oszalała.
                      Nasze życie wyglądało różnie raz sie układało raz nie, ale byliśmy ze sobą i mielismy dla kogo byc razem, nasza Martyska dorastała a my jak my kłóciliśmy sie i godziliśmy i tak w kółko, byłam traktowana jak śmiec nie czułam sie juz tak bezpieczna nie czułam sie kochana, mój mąż juz sie nie starał, miał wszystko gdzieś, byłam dla niego nikim, tak przytulalismy sie, kochalismy sie, pieścilismy, ale zawsze było to ale! Byłam bluzgana przez mojego męża ze nie potrafie tego zrobic i tamtego. Często rozmawiamy nawet teraz. Oboje wiedzielismy ze cos jest nie tak, ja po 5 latach bycia razem przynałam sie do wszystkiego ze zdradziłam go 3 razy ze całowałam sie z chłopakiem ze nie byłam wobec niego fair. Wydawalo by sie że sytuacja powinna wrócic do normy ależ skąd...Byłam traktowana jeszcze gorzej no tak kłamca kłamca i jeszcze raz kłamca. Zwykłe" ide po bułki" konczyło sie tym ze ide do krzaków i bede sie dupczyc z piekarzem. Bardzo często pyta mnie czy nie chciałabym z 5 facetami na raz skoro juz kiedys go zdradziłam to dlaczego teraz miałabym nie chciec spróbowac z 5. Często  są sytuacje kiedy Przemek mówi mi ze jeśi ja go zdradziłam to dlaczego on teraz nie moze iść i spotkać sie z innymi dziewczynami dlaczego nie może sobie przeleciec nowo poznanej dziewczyny, przeciez ja to zrobiłam 9 lat temu tak tyle czasu minęło od kiedy go zdradziłam. On spotykał sie z Panią blondi już po ślubie. Tak czy owak jesteśmy razem ja pogodziłam się z jego rodzicami on z moimi jest powiedzmy lajt.
                      Historia powoli dobiega końca własciwie to mozna powiedziec ze nadal trwa bo jestesmy 9 lat ze sobą i raz sie układa raz nie. Rozmawiamy bardzo dużo. Ja juz chyba tego nie zmienie, nadal jestem traktowana jak nic znacząca kura domowa która sprząta gotuje pierze prasuje i dzieckiem sie zajmuje. Myślicie pewnie dlaczego tego nie powiem mojemu mężowi ze nie chce być tak traktowana oczywiście powiedziałam i co? "nie zasługujesz na to " "ja nie będę się starał jak 9 lat temu dla ciebie bo  nic z tego nie miałem tylko tyle ze mnie zdradziłaś" Nie mogę powiedzieć ze jestem idealna bo nie ma takiej osoby ale jestem szaleńczo zakochana w nim nie to nie jest przyzwyczajenie z mojej strony to jest prawdziwe uczucie ja go kocham. Zasłużyłam na takie traktowanie. nie mogę wymagać żeby Przemek był dla mnie miły bo nie jest i jak powiedział ze nigdy nie będzie. Nie zdobyłam sie na szczerość i dlatego on nie będzie mnie dobrze traktował.
Po 8 latach dopiero wyznałam wszystko dlaczego nie wczesniej? nie wiem ?Gdy ktos na nas popatrzy jesteśmy idealna rodzinką. Ja zajmuje sie dzieckiem jeździmy na rowerach spacery granie w piłke itd ale mąz w tym nie uczestniczy. On nie chce. Nasza Martysia ma 6 latek i nawet sobie nie wyobrażacie jakie dzieci są mądre one wszystko wiedzą i czują. Nie kłócimy sie nigdy przy niej dlatego ona jest spokojna. Duzo sie przytulamy bardzo często jesteśmy blisko i są to momenty które uwielbiam najbardziej, tylko wtedy mogę poczuc ze jestem cos warta, gdy sie kochamy w Przemku jest cos takiego co sprawia ze czuje sie choc przez chwile taka..."kochana" wiem ze sex nie załatwi sprawy ze nie rozwiąże naszych problemów, ale ja bede nadal robiła wszystko zeby sie ułozyło ja sie nie poddaje. Ja juz całkiem zrezygnowałam ze znajomych rodziców odwiedzam bardzo rzadko wiem nie podoba mu sie to ze do nich jeżdze dlatego tak robie jak on chce. Siedze w domu z dzieckiem zeby tylko nie było sprzeczek zeby tylko jemu wszystko pasowało. Kłótnia z Przemkiem chociaż wiem za ja mam racje zawsze kończy sie tym ze to jednak jest wszystko moja wina i ze to ja źle zrobiłam itd. mozna by było sie rozpisywać . z inteligentnym człowiekiem jest ciężko sie kłócic on i tak tak mnie zgnoi ze nie wiem co mam począc ja jestem poprostu za głupia dla niego.
Pozdrawiam i liczę ze się ktoś wypowie .

Naucz mężczyznę sza­cun­ku do Ko­biety, bo później będzie trak­to­wał Cię jak szmatę do podłogi...ja się pytam JAK!???

2

Odp: długa historia o miłości

chyba nikomu nie chce się tego czytać, troszkę się rozpisałam ale w skrócie po prostu się nie da!

3 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-03 16:35:35)

Odp: długa historia o miłości

Przeczytałem wszystko... Piękna, acz zawiła historia miłosna. Jesteście razem, Ty zdradziłaś, on zdradził i zdradza dalej.

Szanuj męża, staraj się olewać jego dąsy i fochy. Nie wdawaj się w awantury. Wszystko "zamiataj pod dywan". W szczególności nie trać energii na wyjaśnianie jego zdrad.

Punkt drugi -- skup się na sobie, swojej osobie. Nie licz na męża, na jego pomoc, zrozumienie. Zacznij zachowywać się jak samotna matka. Dziecko daj do przedszkola, znajdź pracę. Wychodź z domu. Odśwież kontakty ze znajomymi.

Możesz z tego wyjść.

Naucz mężczyznę sza­cun­ku do Ko­biety, bo później będzie trak­to­wał Cię jak szmatę do podłogi

Kolejna bzdura. Skąd Wy bierzecie te maksymy? Faceta nie uczy się szacunku. Należy być taką dumną kobietą, aby on ten szacunek miał. Przeczytaj "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy." Idealna książka dla Ciebie.

4

Odp: długa historia o miłości

heh w końcu ktoś odpisał nie powiem że tego się spodziewałam. Tak naprawdę to ja wiem co powinnam tak tak spotykać sie ze znajomymi znaleźć pracę tak tyle tylko jak dalej potem żyć z nim?Wieczne kłótnie o to że gdzieś wyszłam" no bo przecież poszła sie dupczyć ze sprzedawcą"itd
Szacunek do samej siebie? oj będzie ciężko z tym.
Ps. Dziecko w przedszkolu. Praca najprawdopodobniej od kwietnia.

5 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-03 16:59:21)

Odp: długa historia o miłości

No to wyluzuj. Idź do tej pracy. Jak chcesz wyjść wieczorem to zorganizuj opiekę nad dzieckiem (babcia? koleżanka?). Awanturami się nie przejmuj.

A jak nie masz seksu i czułości w małżeństwie, to kochanek też by Ci sie przydał.

Siedzisz w domu z dzieckiem, aby jemu pasowało? Oszalałaś? Sama się zastanów...
Kłócisz się z nim "o rację"? Bo Ty wiesz, że on się myli, ale dalej się kłócisz? Nie kłóć się... na głupotę nie ma rady.

6

Odp: długa historia o miłości

heh wyluzuj - dobra rada big_smile
W moim życiu jedyną rzeczą z której jestem zadowolona(oprócz córeczki) jest sex więc po co mi kochanek? chyba tylko po to bym czuła sie doceniona i Kochana?
awantury to podobno moja domena potrafię rewelacyjnie zrzędzić i wymyślać big_smile
Na głupotę nie ma rady a co poradzisz jeśli ja tego głupka kocham nad życie?

7 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-03 17:13:44)

Odp: długa historia o miłości
kasiamauryda napisał/a:

heh wyluzuj - dobra rada big_smile
W moim życiu jedyną rzeczą z której jestem zadowolona(oprócz córeczki) jest sex więc po co mi kochanek? chyba tylko po to bym czuła sie doceniona i Kochana?
awantury to podobno moja domena potrafię rewelacyjnie zrzędzić i wymyślać big_smile
Na głupotę nie ma rady a co poradzisz jeśli ja tego głupka kocham nad życie?

No to jak go kochasz, jak seks jest w porządku, to inna taktyka... Mówisz, że wychodzisz, zostawiasz córkę i niech się zajmie nią cały wieczór. Nie zdradzasz, nic złego nie robisz, nie daj się zamknąć w klatce. Powinnaś być szczęśliwa. W czym masz więc problem?

O awantury chodzi? To nie bierz w nich udziału, nie przejmuj się. Przytakuj, niech "głupek" się wystrzela.


awantury to podobno moja domena potrafię rewelacyjnie zrzędzić i wymyślać big_smile

Czyli czynisz wiele zła? Krzywdzisz swoich najbliższych? Zrzędzisz o wszystko -- o nie odniesiony odkurzacz, źle ułożone buty, spaloną żarówkę? Zastanów się nad sobą -- może zło które generujesz rykosztem do Ciebie wraca. Nie bedize szczęśliwy człowiek, który czynił zło.

8 Ostatnio edytowany przez kasiamauryda (2014-03-03 17:31:39)

Odp: długa historia o miłości
gary napisał/a:

"Czyli czynisz wiele zła? Krzywdzisz swoich najbliższych? Zrzędzisz o wszystko -- o nie odniesiony odkurzacz, źle ułożone buty, spaloną żarówkę? Zastanów się nad sobą -- może zło które generujesz rykosztem do Ciebie wraca. Nie bedize szczęśliwy człowiek, który czynił zło."

Nie Nie i jeszcze raz nie to tylko mój mąż uważa że zrzędzę a ja tylko powiem np: "chciałabym Kochanie żebyś był dla mnie milszy"
To wcale nie jest tak że ja cały czas czegos od Niego wymagam nie dając nic w zamian. Robię wszystko to czego on chce. Jestem na każde jego zawołanie :służąca, kochanka, sprzątaczka, kucharka, niewolnica.

9

Odp: długa historia o miłości
kasiamauryda napisał/a:
gary napisał/a:

"Czyli czynisz wiele zła? Krzywdzisz swoich najbliższych? Zrzędzisz o wszystko -- o nie odniesiony odkurzacz, źle ułożone buty, spaloną żarówkę? Zastanów się nad sobą -- może zło które generujesz rykosztem do Ciebie wraca. Nie bedize szczęśliwy człowiek, który czynił zło."

Nie Nie i jeszcze raz nie to tylko mój mąż uważa że zrzędzę a ja tylko powiem np: "chciałabym Kochanie żebyś był dla mnie milszy"
To wcale nie jest tak że ja cały czas czegos od Niego wymagam nie dając nic w zamian. Robię wszystko to czego on chce. Jestem na każde jego zawołanie :służąca, kochanka, sprzątaczka, kucharka, niewolnica.

Jeśli odpowiada Ci rola wyżej wymienionych-chyba zapomniałaś o epitetach-
to po co ten wątek?!
Pamietaj jaki wzorzec dajesz córce!
Dzieci doskonale czują fałsz!
Chciałabyś aby Twoją córkę jakiś facet traktował jak ścierkę do podłogi?!
Kobieto-litości!

10

Odp: długa historia o miłości

służąca, kochanka, sprzątaczka, kucharka, niewolnica

No dobra! Można być służącą faceta, którego się kocha... można być jego kochanką, sprzątaczką, kucharką. Ale NIE można być niewolnicą. Musisz mieć wolność. I wszystko w twoich rękach.

Chciałem również zaznaczyć, że bycie "kurą domową" wcale nie powoduje, że kobieta jest gorszej kategorii, o ile ona potrafi sama o siebie zadbać. Ty nie dbasz o siebie, to on robi awantury. Jesteś w klatce.

11

Odp: długa historia o miłości

Nie odpowiada ! ale czy nie jest tak że trzeba starać się dla drugiej osoby?czy po prostu mam mieć wszystko w dupie i olać wszystko ? nie sprzątac nie gotować itd?
po prostu życie! nie chodzi mi tutaj a tę kwestie czy sprzątam czy gotuje ale oto jak jestem traktowana przez męża( jak szmata bo zdrzadziłam?)

12 Ostatnio edytowany przez kasiamauryda (2014-03-03 17:54:02)

Odp: długa historia o miłości

Być może użyłam złego słowa. Niewolnica na własne życzenie, nie wychodzę nigdzie rzadko spotykam sie ze najomymi i tylko tyle.
Nie dbam o siebie?co masz na myśli?
Nie zabraniam mu niczego tak samo jak on i mnie, ale później daje do zrozumienia ze mu się to nie podoba sad

13

Odp: długa historia o miłości

Mąż tak Cię traktuję,bo na to mu pozwalasz.
I Cię nie kocha!!!
A jak "przyniesie"do domu jakąś chorobę weneryczną-to co?
Waginą nie zastąpisz mózgu!
Nie bądź egoistką-myśl o córce!

14

Odp: długa historia o miłości

a właśnie myślę o córce! Nie lepiej jest dla niej jak jesteśmy razem? nie kłócimy się przy niej w jej oczach jest wszystko OK .

15

Odp: długa historia o miłości

A co on tak panikuje z tą zdradą? Ty zdradziłaś, on zdradził... to było milion lat temu, w czym problem? On też zdradził? Może nie zdradził i go boli, że miałaś seks, a on nie?

Nie dbasz o siebie -- w sensie wychodzenia do znajomych, czy na fitness, czy do fryzjera, kosmetyczki, czy gdziekolwiek, co mogłabyś robić sama dla siebie. Jak się tak wyzwolisz, będziesz bardziej wolna, to on będzie Cie bardziej szanował.

16

Odp: długa historia o miłości

Czas tylko dla siebie jest od nie dawna: zumba i fitness wiec spokojnie, makijaż delikatny codzienny tez jest paznokcie u kosmetyczki raz w miesiącu. Jestem w miare zadbaną kobietą .
Tak byc może masz racje z tą zdradą ze ja jego zdradziłam a on mnie nie. kiedyś powiedział takie słowa że" żałuję że jej nie przeleciałem" więc coś w tym jest.
9 lat temu a on wspomina to jakby diało sie to wczoraj . Wy faceci naprawde tak o wzystkim dokladnie pamiętacie i rozpamiętujecie przeszłość?

17

Odp: długa historia o miłości

Tak Ci się tylko wydaje,że córka nic nie widzi.
Czuje-kobiety mają 6 zmysł!
                                        Jesteś na takim etapie,że nic i nikt do Ciebie nie dociera.
Twoje życie.
Tylko córki żal.

18

Odp: długa historia o miłości

Tak byc może masz racje z tą zdradą ze ja jego zdradziłam a on mnie nie. kiedyś powiedział takie słowa że" żałuję że jej nie przeleciałem" więc coś w tym jest.

No i widzisz! Tutaj go bardzo boli. Poza Tobą i tą prostytutką miał seks z innymi kobietami? Dobrze, że w seksie Wam się  układa, bo to bardzo ważne.

19

Odp: długa historia o miłości

Tak miał. Był bardzo młody miał dwie dziewczyny i z każdą miał seks.

20 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-03 18:16:37)

Odp: długa historia o miłości

No to nie powinien tak panikować z powodu twojej zdrady... chociaż może go boleć, że Ty zdradziłaś jak byliście razem (w sensie "dałaś dupy"... wybacz słowa, ale tak pasuje), a on jej nie przeleciał, chociaż mógł. On będzie Ci to wypominał do końca życia. Przepraszanie nic nie da, nie wytłumaczysz nic. Pozostaje nieść ten krzyż. Ale nic się nie martw -- kochaj go, szanuj, rób swoje mimo jego fochów.

Dobrze, że o siebie dbasz. Idź do pracy. Wszystko wg mnie u Ciebie jest w porządku. Ale szacunku u męża nie będziesz miała. Musisz go akceptować takim jaki jest, nawet jeśli w danej chwili Cię gnoi. Tak bywa w małżeństwach. Zatem głowa do góry i niech życie toczy się dalej.

Co do córki... nie krzycz przy niej. Nie martw się jak mąż przy niej krzyczy. Trudno -- nie będize ona szanować ojca jak urośnie, tylko będzie pamiętać jego awantury. Oby tylko w czasie tych awantur nie pamiętała, że matka jest aktywna... musisz to przyjąć na klatę. Twój mąż wcale nie jest taki inteligenty za jakiego go uważasz. Może ma wykształcenie i zawodowo jest okej, ale moralnie niestety jest nisko.

21

Odp: długa historia o miłości

Gary-czy Ty uważasz,że tylko seks jest wystarczającym spoiwem małżeństwa?
Kiedyś trzeba wyjść z łóżka-i co wtedy? roll

22 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-03 18:19:02)

Odp: długa historia o miłości

Zuza! Nie uważam tak. Ale wiem na 99.99999% że gdyby mieli seks do bani, to ich małżeństwo już by dawno szlag trafił. Ona ma jeszcze nie najgorsze poczucie własnej wartości właśnie przez seks -- tak myślę. On ją gnoi, ale ona nie upada.

PS. muszę lecieć... na razie!

23

Odp: długa historia o miłości

dzięki uważasz Gary ze wszysto według Ciebie jest ok? hm być może kiedyś sie to zmieni że nie będzie mnie gnoił. Przyjąc wszystko na klate big_smile dam radę .
Jeśli chodzi o Naszą córeczkę nie jest świadkiem awantur. Świadkami tego jak on mnie traktuje było pare razy jego rodzenstwo, które mówiło Przemek opanuj się jak mówisz do swojej żony, ale on nie przejął się tym nawet ba gnoił mnie przy nich bardziej, nie mogę powiedzieć ze przywykłam, ale znoszę to z coraz to większą pokorą i cierpliwością, być moze tak miało wyglądać moje życie co poradze?
Chce sie starac dla niego i jestem w stanie zrobić wszystko! nawet nie wiecie ile jest w stanie zrobic zakochana kobieta. Tak Zuza33 życie nie polega tylko na seksie, nie on jest najważniejszy ale bez niego ani rusz. Ja myśle tak jak Gary może jeszcze wszystko sie ułoży. Wiem że pozwoliłam mu żeby mnie tak traktował. jestem sama sobie winna. Założyłam ten wątek bo chciałam wiedziec jak inni postrzegają te sytuacje , dziękuje za każde słowo. Pozdrawiam

24

Odp: długa historia o miłości

Nie jesteś niczemu winna!
CZEMU JAK PRZYSŁOWIOWE CIELĘ,GODZISZ SIE NA TAKIE TRAKTOWANIE!
Dobra-już nie wrzeszczę-ale mnie poniosło!
Mowa "dziada do obrazu".

25

Odp: długa historia o miłości

Spokojnie Zuza33:) rozumiem wszystko że sama pozwalam na takie traktowanie ze nie powinnam mu pozwolić itd
Nie musisz sie denerwować bo złość piękności szkodzi
Każdy może mieć swoje zdanie i wypowiedzieć się prawda? być może na ten wątek patrzę nieco inaczej bo jestem zakochana i jednak bądźmy szczerzy trochę hm jak głupia.
Dziękuję za Twoje przekazy Zuza33 przypuszczam że masz nieco wieksze doświadczenie a więc i warto słuchać osób starszych:P nie wiem jaki wiek ale skoro masz 18 letniego syna koło 40 musisz być smile dziękuje za sugestie skozystam. Pozdrawiam
i mniej złości ! Z czasem rozum sam przyjdzie i spokojnie myślę także o mojej córeczce.

26 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-03 20:13:55)

Odp: długa historia o miłości

hm być może kiedyś sie to zmieni że nie będzie mnie gnoił.

Nie. To się nigdy nie zmieni. Ty się możesz zmienić -- możesz sobie tak w głowie ułozyć, że to będize po Tobie spływać jak woda po kaczce. Będziesz w takim stanie psychicznym, że jak on zacznie fochy robić, to Ty się w sobie zamkniesz, przeczekasz burzę, a potem będzie znowu dobrze. Miałem koleżankę, której mąż też tak dogadywał -- ona się z niego śmiała jak robił sceny zazdrości, juz nie walczyła, nie tłumaczyła -- po prostu nie było warto tracić siebie na czyjeś fochy.

Czyli co Cię boli najbardziej? To że on Cię nie szanuje, prawda? Stań się wyzwoloną kobietą, która ma pracę, która ma znajomych, która sobie zawsze radzi bez względu czy facet służy pomocą czy ucieka, czy się złości. Jak czytam twoje posty to brzmią bardzo rozsądnie. Ty nawet nie jesteś zdołowana, wbita w ziemię, nie jesteś jako człowiek zniszczona. Masz "tylko" męża agresora. Wg mnie jesteś silna, możesz zacząć walczyć o siebie.

Powodzenia!

27 Ostatnio edytowany przez sluuu (2014-03-03 22:39:02)

Odp: długa historia o miłości

Jego podejście jest skrajnie niedojrzałe. Domyślam się że wieszając na Tobie psy, dowartościowuje siebie (sam nie jest szczery więc mierzy swoją miarą). Byłaś młodziutka jak doszlo do zbliżeń z pedagogiem, jeśli wyciągnęłaś wnioski to każdy w życiu ma prawo popełniać błędy. Ja proponuję psychologa, bo jak jest dziecko to warto popracować nad związkiem. Jeśli on odmówi, pójdź sama, bo to szalenie trudna sytuacja kiedy nie ma szacunku.

28

Odp: długa historia o miłości

jak toczytam to nie wiem o co ja sie kloce z partnerem ,no wlasnie o slub i zareczyny bo 8 lat razem i boje sie ze odejdzie ze nic sie nie mzni za kolejne 8 lat i kolejne 8 i stuknie nam 40stka i dalej nic... no ale jak tak czytam to mysle ze ma skarb i to wielki, ktorego nie potrafie docenic ...

1) juz na poczatku ci mowil ze on moze spotykac sie zkolezankami i wyszukiwal dziewczyn na internecie, - faktycznie cie kochał !!! o ale to poczatki ,musial sie przekonac czy jestes wlasciwa  ,hahah co za tupet... przeciez on pownien byc zakochany w tobie kazda chwila wolna powinna byc euforia dla was dwojga a nie inne dziewczyny, rozumiem pokochalas go ,bylas niesmiala nie chcials sie sprzeciwaic ,nie miala sodwagi nie bylas pewna siebie bo jednak cie zdmoninował ...

ja bylam niesmiala dziewczyna ,ladna ,podobalam sie chlopca ale baedzo wstdliwa, i nieufna. miałam 17 lat jak bylam z facetem ,on robil fochy a ja siedzial mw domu ,on na nasza rocznice pjechal na impreze na ktroa mnie nie zabral a moje wszystkie kolezanki mialy facetów ktrzy je zabierali na imprezy ze sobą  ,moj jezdził sam... powiedzialam z ledwoscia ze skruszonym glosem wyglosilam swoja opinie, w koncu jak wyjechalam po maturze za granice ,i dowiedzialam sie ze byl nad jeziorem z kumplami a ze mna nie poszedl na spacer bo mowil ze to daleko i zebym sama sobie szla, tak z nim zerwalam wykrzyczalam co czuje w telefon ,ze co ty sobie myslisz ,ze mna daleko bylo a z kumplami nie i odlaczylam sie.

2) on cie zdradzał ,spotykal sie to i ty mialas prawo ,praktycznie tworzyslicie wolny zwiazek ,jakie ty masz kontaty z rodicami ,matka ? rozmawialas o tym z nią ?
co ty z siebie zrobiłaś ?? kobieto ?? on cie zdradza, ma na komputerze zdjecia nagich kobiet a tobie wypomina ,robi zz ciebie szmate a ty sie na to godzisz ??/
idz do psychologa bo tak byc nie może. ty musisz uwierzyc w siebie... nie widzisz tego ,ma nad kim sie pstwic a robi gorsze rzeczy niz ty... bo ty mialas prawo pare razy sie spotkac, pare razy zaszalec ale on nie byl dluzny ,bylsicie mlodzi nie wiadomo jak wasze losy sie mialy potoczyc, mielsicie po 17,20 lat... niby bylsicie aleon sie spotykal ty sie spotykalas ... on sie bzykał z prostytutka, co dla mnie to jest najgorsze ponizenie !! facet bzykajacy kurwe platna a ty tylko fajnie sie czułaś z pedagogiem ,mialas romans a raczej on mial no bo ty bylas praktycznie sama, facet cie olewał, miałas prawo sie rozerwac ,poznac kogos i nie wiem co cie tak gryzlo sumienie...

3) owszem twoja droga z Przemkiem sie zeszla ,no kazdy miał po drodze swoje potyczki ,swoje zycie itp ale cos was ciaglo do siebie ... normalne kobieto ,zeszliscie sie ale co tymasz w glowieze on ciebie poniza ,oskarza cie o zdrade kiedy robi to samo ,juz od poczatku...

nie szanujesz sie !!!!!!!  dajesz sie ponizac dlaczego ? ojciec ponizał matkę ? robisz kolo niego, prasujesz,gotujesz,pieleguesz dziecko a co z tobą ?? on sobie chodzi gdzie chce, jest z toba,przylecial i powiedzial ze wezmiecie slub bo wiedzial ze bedzie wyogdnie jemu, a ty myslisz ze sama nie poradzisz sobie ??? myslisz ze nie stac cie na fajnego faceta ???
on mial prawo szalec,  bzykac sie przez neta, poznawac nowe dziewczyny i to po slubie a obwina ciebie ????
moze to jeszcze twwoja wina ze zdradza ciebie bo ty pierwsza ,hahahhahaha


prosze ogarnij swoje zycie ,mozna kochac alezeby az tak... masz 26 lat a on cie stlamsił

zauwaz jakich ty uzywasz okreslen dla siebie : szamta, kurwa, puszczalska ...

dlaczego ta niska samoocena ?? piszeszz ze bylas ladna rozchwytywana ?? wiec mialas pewnosc siebie.

wiedzialas co oni lubia co im moze zaworcic w glowie, wiec co sie z toba stało ???

skad takie obelgi do wlasnej osoby
czy ty widzisz jego bledy czy tylko swoje
bo to co piszesz to ty widzisz tylko swoje beldy
on ma cie dla wyogdy
pranie,sprzatanie,dane dupy, a jak sie nadazy na dyskotece ktos czy tam na studiach to i tak sie bzyknie bo cie nie kocha ... on nic nie czuje ,i wspoczuje ze ty czujesz cos do niego po tym jak on cie traktuje.
Boisz sie ze nie masz studi to nic nie znaczysz, masz rodzine w trudnej sytuacji materialnej ? boisz sie o przyszlosc ?

facet oskarza cie o zdrade w wieku 20 paru lat czy nawet 20 nie mialas uznajmy ze co mialas celibat zalozyc na siebie, pas cnoty jak on ci otwarcie powiedzial ze on sie sptyka z innymi !!!! dziwczyno a ty masz wyrzuty.
A on myslisz ze ci sie przyznaje co tam za rogiem robi jak idzie do pracy albo kgo mial na weekdn jak na piwno wyszedł.
Powiedział ci  o tych o ktorych chcał bys poczula sie gorzej bo pokazał ci kogos ladnego ,a moze nawet nie miał jej tylko by chciał ( ta blondyne) a wiesz wystarczy ze jeden kumpel zrobil fotke i przeslal dalej. I wylał swoj żal ze z nia sie spitykał a komu mial sie pozalic jk nie tobie tylko podnoszac swoje kwalifikacje !

Ty tez idz i udawaj ze nic nie robiłas a moze uda ci sie zakchac i odciac pepowine od niego ... Ach i co to malzenstwo zmieni nic, wcale sie nie dziwie ze moj partner nie chce slubu ,mi on kojarzy sie z euforia,radoscia,piekna sesja,szczesciem na wieki ,wieków a po slubie przychodzi zycie niestety takie jakie bylo ... niestety ...

29

Odp: długa historia o miłości

Dziękuje złośnica za wypowiedź dość obszerną powiem Ci szczerze że czytalam to z rozdziabioną buzią...tak nie szanuje się i chce to zmienić jak już wspomniał Gary mój mąż się już nie zmieni i nie wierzę w cuda. Mam tylko nadzieję że uda mi się jakoś to w końcu rozsądnie poukładać, nie przejmować sie tym wszystkim i oczywiście mieć wysoką samoocenę- czuję się atrakcyjna ale chyba tylko dlatego że dbam o siebie i od niedawna mam czas tylko dla siebie, oczywiscie nie obyło się bez pretensji ale postawiłam tym razem na swoim i spotykam sie ze znajomymi w klubie fitness a następnie na zumbie i cieszę się każdą chwilą z moją słodką dziewczynką której też poświecam mnóstwo czasu. Chce być szczęśliwa i uda mi się z nim bądź bez niego.

złosnica napisał/a:

2) on cie zdradzał ,spotykal sie to i ty mialas prawo ,praktycznie tworzyslicie wolny zwiazek ,jakie ty masz kontaty z rodicami ,matka ? rozmawialas o tym z nią ?

z Rodzicami dogaduję się rewelacyjnie i było tak zawsze! Czy ojciec poniżał moją matke? NIGDY- to idealne małżenstwo mogłabym im tylko pozazdrościc.Nie opowiadam mamie ani nikomu z rodziny o naszej sytuacji.

złosnica napisał/a:

chce slubu ,mi on kojarzy sie z euforia,radoscia,piekna sesja,szczesciem na wieki ,wieków a po slubie przychodzi zycie niestety takie jakie bylo ... niestety ...

To wcale nie jest tak, że nie było pięknych chwil wiem mam męża tyrana ale opisując tę sytuacje z życia właściwie wcale nie wspomniałam o momentach kiedy było dobrze, wiem że te złe dni przeważają nad tymi dobrymi, ale jednak nie tracę nadzieji na to że kiedyś w końcu sie los do mnie uśmiechnie i wszystko będzie tak jak bym sobie to wymarzyła. Jeszcze nadejdzie taki czas kiedy będę krzyczeć z radości!
Dzień ślubu był naprawdę cudowną chwilą byliśmy tacy szczęsliwi i wydawało się tacy zakochani.
Mąż tyran czy agresor ciężko jest żyć z takim człowiekiem ale jednak przejawia czasami odrobinę człowieczeństwa, łezka sie kręci w oku kiedy tak przytula naszą Martynkę i mówi do niej"  Słoneczko jesteś dla mnie najważniejsza" nawet nie wyobrażacie sobie ile bym dała żebym takie słowa usłyszała. Czasem słyszę od niego że nie potrafi zapomnieć o tym co mu zrobiłam, ale następnie mocno mnie przytula i mówi kocham Cie nad życie, jestem nie miły dla Ciebie a jednak kocham Cie...co mam myśleć co mam robić?
Tak jak złośnica mówisz przyjdzie życie ale nikt nie mówi, że Tobie sie uda stworzyć prawdziwego związku opartego na szczerości i miłości. Nie wiem Twój chłopak(narzeczony) robi dziwne rzeczy i przypuszczam dlaczego. Juz tłumaczę. Każde małżenstwo powie Ci że po ślubie wszystko się zmienia i to prawda. Czasem na lepsze ale jednak czesciej na gorsze wszystko zależy od Was jak do tego podejdziecie znam małżenstwa w których życie to prawdziwa sielanka- cud miód i orzeszki big_smile wszystko mają i niczego im nie brakuje az kipią tym szczęściem. Życzę Ci złośnica tego samego smile Powodzenia i wszystko się ułoży hehe a to ironia losu sama nie mam za wesoło a pocieszam innych b w głębi duszy czuje że może byc tylko lepiej bo gorzej już być nie może:D
Jeśli zdarzy się sytuacja że mąż bedzie mnie gnoił to uśmiechne się do niego i w kulturalny sposób oleję to, myślę że nie powinno to być trudne bynajmniej spróbuje.
Pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi Gary jestes dobry w tym co robisz:D

30 Ostatnio edytowany przez kasiamauryda (2014-03-04 12:58:33)

Odp: długa historia o miłości

tak sluuu zamierzam pójść do psychologa ale sama.

31

Odp: długa historia o miłości

Trzymam za Ciebie kciuki!
Wiesz,moj ojciec prosił moją Mamę na łożu śmierci o przebaczenie.
Mama wybaczyła/zmarła na raka,który podobno jest chorobą duszy/.
Jestem dzieckiem małżeństwa dla tzw."dobra dzieci".
Nie było wódy,przemocy-lecz była nienawiśc.
Dlatego tak "uczepiłam się"Twojej córki.
I wiem,że nie warto się poświęcać!!!

32

Odp: długa historia o miłości

Dobrze, im prędzej zaczniesz terapie tym szybciej sobie z tym poradzisz. Do tego czasu JASNO daj do zrozumienia, przy każdym obraźliwym słowie, że tego sobie nie życzysz.

33 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-04 14:50:35)

Odp: długa historia o miłości
kasiamauryda napisał/a:

... czuję się atrakcyjna ale chyba tylko dlatego że dbam o siebie i od niedawna mam czas tylko dla siebie, oczywiscie nie obyło się bez pretensji ale postawiłam tym razem na swoim i spotykam sie ze znajomymi w klubie fitness a następnie na zumbie i cieszę się każdą chwilą z moją słodką dziewczynką której też poświecam mnóstwo czasu. Chce być szczęśliwa i uda mi się z nim bądź bez niego.

Świetnie. Tak trzymaj. Nigdy, nigdy nie rezygnuj z siebie. Musisz jeszcze mieć pracę -- jakąkolwiek, ale swoją własną pracę, swoje konto, swoje pieniądze, nawet małe. Mimo męża destrukcyjnego wciąż możesz być na 100% szczęśliwa, bo problem męża będzie opanowany w tym sensie, że będize na swoim "duchowym" terytorium i niegroźny dla Ciebie.


Czasem słyszę od niego że nie potrafi zapomnieć o tym co mu zrobiłam, ale następnie mocno mnie przytula i mówi kocham Cie nad życie, jestem nie miły dla Ciebie a jednak kocham Cie...co mam myśleć co mam robić?

Nic nie rób. Prawdę mąż mówi... kocha, ale nie może zapomnieć. Ja Ci jeszcze dopowiem jedną rzecz: on kocha i krzywdzi. Można kochać i krzywdzić, gnoić, wrzeszczeć, bić. Można krzywdzić pod wpływem emocji. Niektórzy tak mają. Trzeba ich takimi zaakceptować, chyba, że chcesz podjąć tytaniczną pracę zmiany człowieka na innego człowieka.


Jeśli zdarzy się sytuacja że mąż bedzie mnie gnoił to uśmiechne się do niego

No i to będzie twój błąd. Jedynym rozwiązaniem jest ignorancja. On wrzeszczy, krzyczy... Ty nic nie mówisz... on wrzeszczy, krzyczy, Ty nic nie mówisz, on wrzeszczy... Ty nic, nic, nic. Potem on się uspokoi, wtedy jedno zdanie -- "Przykro mi, że tak mnie traktujesz.". I tyle. Cisza. Zero reakcji na jego słowa, cokolwiek by mówił. On mówi, że jesteś głupia -- Ty nie reagujesz, bo wiesz, że nie jesteś głupia. Nie dyskutujesz z nim czy jesteś taka czy siaka. Nie podajesz powodów dlaczego postąpiłaś tak czy inaczej. Nie zadajesz pytań.


sluu napisał/a:

Do tego czasu JASNO daj do zrozumienia, przy każdym obraźliwym słowie, że tego sobie nie życzysz.

Jak jest się bardzo silnym duchowo, to można dać agresorowi coś do zrozumienia. W przeciwnym wypadku pozostaje zacinsąć zęby, zignorować, a dopiero jak nerwy opadną powiedzieć jedno zdanie. Ale być może moje metody nie są dobre, co już nieraz słyszałem. Np. w sobotę mega awantura, ona milczała, w niedzielę sielanka, obiadek, a wtedy ona mówi "Bardzo mi przykro, że wczoraj mnie nazwałeś xxxxxxxx. Smutno mi z tego powodu. Nie przepraszaj mnie, nie tłumacz się, chciałam Ci tylko powiedzieć, że mi zadałeś ból."

34

Odp: długa historia o miłości

wg mnie oboje jesteście winni tej sytuacji - oboje robiliście niewłaściwe rzeczy, których należy się wstydzić. problem w tym, że on przerzuca całą winę na ciebie!!!! nie widzi swoich romansów, seksu z prostytutką jako coś niewłaściwego, co miałoby źle wpłynąć na wasz związek. a jeśli widzi w tym cień złego, to i tak obarcza winą ciebie, albo po prostu kieruje uwagę na twoje błędy, żeby odwrócić uwagę od swoich. robi to doskonale bo nawet ty nie skupiasz się na jego romansach i tym wyskoku z prostytutką - nawet ty myślisz, że on miał do tego prawo.

on to doskonały manipulant, który wykorzystuje twoje poczucie winy (bo niestety TYLKO TY je masz). "uwięził cię" w domu - boisz się wyjść, zeby nie było awantur. robisz wszystko, żeby on był zadowolony mimo, że on na to nie zasługuje. choć przyznam twoja desperacja do stworzenia szczęśliwego związku jest godna pochwały-dziś tak szybko ludzie rezygnują z małżeństwa. znam małżeństwo, które tak dobrze się zapowiadało. ale kiedy ona urodziła dziecko wszystko się zmieniło. ona w domu z dzieckiem. ciągłe awantury.on chodził w tany z kumplami. miał być rozwód. i nagle on otrzeżwiał. chyba dotarło do niego, że może to wszystko stracić. niektórzy muszą poczuć zapach straty, żeby docenić to co mają. twój mąż czuje się bardzo bezpiecznie w tym układzie- ty zawsze kochająca i czekająca, z poczuciem winy. on ma czas inne kobiety..

nie będę dawać ci "świetnych rad" bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. ale tak to widzę czytając twoją historię. spójrz przez chwilę na sprawę z tej perspektywy.

35

Odp: długa historia o miłości

Gary- raczej chodzi mi "nie masz prawa mnie obrażać, nie życzę sobie takich słów", powtarzać to jak mantrę i ucinać dyskusje. Tu nie ma co wyjaśniać, jeśli ktoś jedzie po tobie jak po sz... resztę załatwi psycholog.

36

Odp: długa historia o miłości

dziekuje gary za twóje wypowiedzi bardzo mi pomogles dales do myslenia:)

37

Odp: długa historia o miłości

Zobacz co ma sluu w sygnaturce:

"Boże, daj mi cier­pli­wość, bym po­godził się z tym, cze­go zmienić nie jes­tem w sta­nie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jed­no od drugiego." Marek Aureliusz

Właśnie o to chodzi -- aby ignorować coś czego nie zmienisz, a iść dalej ze swoim życiem i szczęściem do przodu.

38

Odp: długa historia o miłości

Ha! pewnie was nie zaskoczy fakt, że wywiązała się nowa awantura działa sie ona w aucie w piekny dzien kobiet gdzie oczywiscie nie dostałam ani żadnych życzen ani nic w tym stylu w koncu "nie zasłużyłam". Jechaliśmy samochodem kiedy nieopodal drogi zauwazylam panie sprzedające piekne kwiaty nawet za 1,50 i powiedziałam oooo jakie piekne kwiaty big_smile i wiecie co? nawrzeszczał na mnie że co "kurwa mam ci sie zatrzymac i kupic to po*ierdolone kwiaty!? eeeh powiedziałam ze nie, spóściłam tylko głowe, ale gdy przyjechalismy do domu wysiadł i nie szedł do domu tylko gdzies poszedł wiec pojechałam za nim a on daj mi spokój mam cie dosc twojego zachowania i całej ciebie, cały czas za nim szłam mówiac ze nie wiem co sie stało ze nic nie zrobiłam przeciez nic sie nie stało nie chciał mnie przytulic nie chciał rozmawiac nie chciał nic. wrócilam do domu on nie. wrócił 6h później ja nafaszerowana uspokajającymi tabsami( z polecenia psychologa a nawet psychiatry wiec spokojnie;/) no i tak minal piekny dzien. Powiedział ze nie chce ze mną romawiac ani mam go nie dotykac i dac mu poprostu swiety spokój bo nie chce miec ze mną nic doczynienia. Zapytałam czy bedziemy jeszcze razem czy mnie kocha a on........... heh mi nie przeszkadza ze jestesmy razem a jesli tobie to sie wyprowadz, powiedział ze nie moze mi nie powiedziec czy mnie kocha bo to jego sprawa. Potem zapytałam dlaczego nie chce mnie przytulic dlaczego nie chce ze mna rozmawiac a on to spójrz na siebie!" to go spoliczkowałam ! bo myslałam ze jestem hmmm gruba itp a on nie nie gruba jestem tylko zachowuje sie załosnie latam za nim domagam sie
zakochałam sie do szalenstwa i nie potrafie inaczej sie zachowac!

39 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-03-14 16:58:18)

Odp: długa historia o miłości

naprawdę tak za nim latasz? ??? szok dlaczego tak się upokarzasz w imie czego? szkoda bo pewnie jesteś fajna dziewczyna
widze ze caly twój swiat kreci się wokół meza, osaczasz go, nie zniosłabym jakby ktoś tak mnie meczyl (ta ostatnia sytuacja), a co do kwiatkow to trudno nie kupil, zawsze można samemu sobie kupic
nie uspariedliwiam twojego meza, ale gdzie twoja godność?
pozdrawiam

40

Odp: długa historia o miłości

No porażające jest Twoje oddanie. Ty się nie szanujesz, to dlaczego wymagasz by on Ciebie szanował?

41

Odp: długa historia o miłości

masakra dziewczyno to ty z siebie robisz !!!!!!!!

to koszmar, nie wierze ze tak mozna
slowem nie mozesz sie odezwać bo on cie wyzywa, traktuje jak ścierkę !!!!!!!!
upokarza, wyzywa, pewnie byl u jakiejs swojej kochanki i wrocil do ciebie,on wie ze nie odjdziesz i jest panem ,bosem sytuacji
moze zmien psychologów ,tabsy cie wykonczą
jak widac nie pomagaja
znajdz kogos madroego
kto wyciagnie cie z dołka

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » długa historia o miłości

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026