Witam,
Czy warto ingerować w sprawy rozwodowe w rodzinie? Namawiam moją mamie by wzięła rozwód po 30 latach małżeństwa. Sprawa jest dość skomplikowana, jednak trudno żyć obok siebie.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozód po 30 latach taksyczna relacja,, czy pomóc w rowodzie?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witam,
Czy warto ingerować w sprawy rozwodowe w rodzinie? Namawiam moją mamie by wzięła rozwód po 30 latach małżeństwa. Sprawa jest dość skomplikowana, jednak trudno żyć obok siebie.
Podobne tematy
redapless a możesz coś przybliżyć? U mnie jest podobna sytuacja, moi synowie również są za tym żebym wzięła rozwód z mężem.Czy chodzi ci o to czy masz zostać świadkiem na rozwodzie,czy, że po rozwodzie i tak będziecie musieli mieszkać wszyscy razem?Jeśli chcesz, to opowiedz więcej, bo trudno się zorientować o co dokładnie pytasz z tych kilku słów.
Witam,
Czy warto ingerować w sprawy rozwodowe w rodzinie? Namawiam moją mamie by wzięła rozwód po 30 latach małżeństwa. Sprawa jest dość skomplikowana, jednak trudno żyć obok siebie.
Rodzica trzeba wspierac, mozna tez zawsze i ciagle wyrazac swoje zdanie ale niestety decyzja musi byc Twojej matki. Z tego co piszesz wylania sie rowniez podejrzenie ze osoba ojca (meza) stoi na przeszkodzie miedzy waszymi kontaktami (Twoimi z matka). W relacjach toksycznych zdarza sie i tak, ze maz izoluje zone od rodziny, przyjaciol, po to zeby nie miala ona swojego zdania, zeby byla marionetka w jego rekach. Bedac w takiej wieloletniej relacji trudno takiej osobie patrzec obiektywnie, wiedziec ze moze zyc inaczej. Poza tym jesli zyje tak przez wiele lat, to sie czesciowo "przyzwyczaila", moze nie widzi sensu w zmianie, moze boi sie samotnosci, moze widzi jakas "misje ratowania tego czlowieka"? Ale mysle ze i tu mozna wiele zrobic. Mozna przede wszystkim rozmawiac, wyrazac swoje zdanie, mozna tez wyciagnac matke z tego srodowiska, jesli np. mieszkasz w innym miejscu, zapros matke na urlop do siebie, wyciagnij ja z domu, nawet sila, spedzcie razem X czasu, tydzien, dwa, staraj sie spotykac z matka (nawet poza jej domem), to da jej umocowanie w tym ze bedzie miala alternatywe Ciebie a Ty jednoczesnie zaakcentujesz brak akcepracji wobec tamtego domu. Bo jesli fakty sa takie, ze nad uczuciami macierzynskimi bierze gore zdanie meza, sposob zycia obecny matki, to swiadczy to o jakims glebokim uzaleznieniu, braku motywacji, niskiej samoocenie, uwiklaniu i nieumiejetnosci wyjscia z tego samodzielnie. Moze tez byc wiklanie meza materialne, poprzez kredyty, itp.
Rozmawiajac z matka trzeba poruszac kwestie koniecznosci odbudowania szacunku do samej siebie (czlowiek jest swiatynia, toskyczna relacja niszczy nas w istocie) oraz alternatywy zycia w spokoju i milosci, blizej np. Ciebie czy bycia wolnej. Co wiecej, dalsza akceptacja matki co do postepowania meza (bo sadze ze jest jakas tego wszystkiego przyczyna) nie zmieni meza bo do tej pory pewnie sie tak nie stalo. Wazny jest tez przyklad dla innych, okreslenie swojego zdania wobec postepowania przez swoja postawe, mozliwosc odbudowania innych relacji (ktore przez toksyke tego zwiazku mogly byc zaburzone czy zerwane), przyklad dla dzieci, wnukow.
Dziękuję dziewczyny i chłopaki za odpowiedź
, nie rozpisywałam się bo sytuacja jest dość trudna i też pewnie do konsultacji z prawnikiem.
Moi rodzice żyją w toksycznym związku od ponad 30 lat do tej pory, wygląda to tak że jedyne rozmowy to wyzwiska mojego ojca i psychiczne maltretowanie matki. Samo zaproszenie mamy na wakacje nic nie da, bo ona już chyba z przyzwyczajenia tak żyje i zawsze kolejne spotkania z kończą się wyrzutami że ojciec to zrobił na złość to a nie zrobił tego, plus ja i moja siostra jesteśmy łącznikiem w załatwianiu spraw między nimi, jak możecie sobie wyobrazić jest ciężko to udźwignąć. Ojciec jest na tyle wybuchowy że moje kłótnie nim i prośba o szacunek również kończy się wyzwiskami i typowym zwalaniem winy na mamę. Mama wie że żyje w toksycznej relacji i niestety już tak tym przeniknęła że sama niszczy rodzinne relacje z siostrą i jej rodziną, ja mam luz, bo jestem sama. Ojciec za to w Nas się nie wtrąca, czasem coś pomoże i to byłoby na tyle, nie przyjmując słowa krytyki. Dlatego chcę to jakoś zakończyć, bo wiem że to jest parodia i żyjąc osobno mam wrażenie za staną się lepsi, chociaż psycholog powiedziała mojej siostrze że to życie im pasuje, bo inaczej już nie byli by razem, jest to uzależnienie. Co do samego rozwodu mogę być świadkiem w sądzie, bo wolałabym rozwód o orzekaniu o winie. Mama ma obawy że nie będzie mieć gdzie mieszkać, chociaż dom jest jest w darowiźnie po ojcu mamy oraz że będzie musiała spłacić remonty jakie ojciec zrobił, w sumie byłoby tego z 60tys na te 35 lat wspólnego życia. Mama również obawia się mataczenia w sprawie że ojciec wyprze się wszystkiego (jest zdolny, przed psychologiem zrobił z siebie ofiarę, że jest niedoceniany, niekochany itd.) oraz boi się wybuchu niekontrolowanej agresji po otrzymaniu pozwu oraz okresu w jakim będą ze sobą mieszkać. Ja i siostra mieszkamy dość daleko od rodzinnego domu a mama ma pracę u siebie, więc sytuacja jest dość trudna, ale pewnie możliwa do zrobienia.
Plus mama ma nadzieję że ojciec się zmieni co na każdym kroku wyjaśniamy z siostrą że się nie zmieni, mam wrażenie że wciąż czeka że on jakby się obudzi i stanie się facetem idealnym. Ciężko mi się pisze o tej sytuacji, ale szczerze już mam dość, bo nie mogę się poniekąd od tego uwolnić i wiem że jedyna słuszna decyzja to ich rozdzielić.
P.S zbytdelikatna skoro synowie chcą byś się rozwiodła to prawdopodobnie widzą że małżeństwo nie ma sensu i lepiej jak rodzice będą żyć osobno, czasem to lepsze niż życie w fikcji.
Gdyby matka podjela decyzje o rozwodzie to jest szereg dróg udowodnienia winy zwlaszcza poprzez wasze zeznania, procedure niebieskiej karty, itp. Jednak w tym musialaby brac udzial aktywnie matka. Co do mieszkania to sie jej nalezy w 100% (majatek odrebny) i splata jakis remontow to absurd poniewaz raz ze zyjac we wspolnocie malzenskiej zamieszkujac oboje mieli prawo i opowiazek nalezycie dbac o dom, a dwa ze to tylko slowa (rachunki?) a majatek wypracowany wspolny ruchomy i tylko to ulega podzialowi. Takze jesli mieszkanie ma zalozone KW, figuruje tylko matka, to ojciec nie moze nic tu zrobic i w rezultacie to on musialby sie wyprowadzic. Matka by odzyla, przy was ale bez niej nie mozecie nic zrobic.
Gdyby matka podjela decyzje o rozwodzie to jest szereg dróg udowodnienia winy zwlaszcza poprzez wasze zeznania, procedure niebieskiej karty, itp. Jednak w tym musialaby brac udzial aktywnie matka. Co do mieszkania to sie jej nalezy w 100% (majatek odrebny) i splata jakis remontow to absurd poniewaz raz ze zyjac we wspolnocie malzenskiej zamieszkujac oboje mieli prawo i opowiazek nalezycie dbac o dom, a dwa ze to tylko slowa (rachunki?) a majatek wypracowany wspolny ruchomy i tylko to ulega podzialowi. Takze jesli mieszkanie ma zalozone KW, figuruje tylko matka, to ojciec nie moze nic tu zrobic i w rezultacie to on musialby sie wyprowadzic. Matka by odzyla, przy was ale bez niej nie mozecie nic zrobic.
Dzięki za radę bardzo pomocna, wiem już w jakim kierunku działać.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozód po 30 latach taksyczna relacja,, czy pomóc w rowodzie?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026