Cześć wszystkim,
czy macie może jakieś rady dla młodej osoby ( 25 lat), która od pewnego czasu czuje się staro? Nie wiem jak to określić, ale od 2 lat może od roku czuje, że się zestarzałam umysłowo. Że nabieram nawyki moich rodziców ( z nimi mieszkam). Że zamias być coraz bardziej energiczną, otwartą itp zamiast działać, ja na coś czekam. Że powinnam inaczej się zachowywać, powinnam być bardziej ogarnięta, energiczna, spontaniczna a ja po prostu 'siadłam'. Jestem flakiem, nic mi się nie chce. Od dawna nie mam faceta, od 2 lat. Od kilku miesięcy nie uprawiałam seksu, nie miałam tej bliskości z facetem. Nie wiem czy to o to chodzi? Powinnam zacząć uprawiać sporty? Czuję się po prostu strasznie 'przymulona'. Jakbym codziennie miała kaca. MOi znajomi nawet chyba nie wiedzą że mogę być inna. Ja jestem taka 'powolna', cicha, może nieasertywna. Nie wiem jak to określić.
Chciałabym bardzo się zmienić. Kiedyś byłam inna bez problemów, obiekcji. A im starsza tym tego więcej, porównuję się i zastanawiam. Nawet nie mogę normalnie pogadać z ludźmi. Wszystko mnie boli, stawy, plecy, kręgosłup. Naprawdę czuję się staro. Chciałabym się rozruszać, być taka młoda i wypoczęta jak kiedyś. Nie wiem czy to z przepracowania? Ostatnio się obroniłam, bardzo się stresowałam, całe pół roku prawie wyjęte z życia, stres nauka szkoła. Nie wiem dlaczego nie dałam wtedy bardziej na luz. Przecież to tylko obrona. A teraz? tak jakbym musiała to przeboleć, odpoczać... Może nadal za dużo od siebie wymagam. Może nadal jestem zbyt zmęczona uczelnią? Dodam że studiowałam 1 kierunki - architekturę i budownictwo. Co niestety bardzo mnie zmęczyło.
Myślicie, że coś ze mną jest nie tak czy to po prosty przepracowanie, zmęczenie materiału? MOze należy mi się jakiś wyjazd?
Dzięki,
X